Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Schyłek idei demokracji

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18439
Przeczytał: 85 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 19:07, 09 Sty 2015    Temat postu: Schyłek idei demokracji

Po ostatnich wyborach samorządowych w Polsce doszedłem do wniosku, że idea demokracji chyba wkroczyła w fazę schyłkową, w koleinę zaprzeczającą sensowi tego systemu politycznego.
Co uważam za sens demokracji?
- Ano chyba to, że następuje sprzężenie zwrotne pomiędzy tym co doznaje większość w danym kraju (wyborcy), a poczynaniami osób, które mogą narzucać swoją wolę innym (władza). Aby to sprzężenie zwrotne następowało, wyborca powinien mieć możliwość dowiedzenia się za czym (kim) głosuje. Teoretycznie ma tę możliwość, ale praktycznie...

Opowiem więc krótką własną "przygodę" z ostatnimi wyborami. Od czasów komuny uważam, że moim obowiązkiem jest udział w wyborach. Co prawda w zasadzie nigdy nie byłem przekonany, że wybieram dobrze, ale przynajmniej zawsze uważałem, że to moja wina, bo zawsze mogę/chcę się dowiedzieć na kogo warto głosować. Do ostatnich wyborów tak myślałem. Oto dzień przed wyborami zarezerwowałem sobie czas na to, aby poznać kandydatów, jakich będę wybierał do mojego - warszawskiego - samorządu. Oczywiście skorzystałem z internetu. Odszukałem listy wyborcze (nie było to specjalnie trudne) i wpisałem w google nazwisko pierwszego potencjalnego kandydata (akurat nie przepadam za politykami z pierwszych stron gazet, więc była to osoba wcześniej nie znana). Oczywiście byłem przekonany, ze jak ktoś startuje do wyborów, to jest to zapewne osoba z jakimś dorobkiem. A nawet jeśli tego dorobku nie ma, to chce się swoim potencjalnym wyborcom przedstawić - np. ma konto na jakimś portalu, może własną stronę internetową, na której deklaruje swoje poglądy, może jakiś miniprogram wyborczy. Z resztą, jak się zorientowałem, powstały specjalne witryny, które dla każdego z kandydatów przygotowały gotowe szablony - z juz wpisanym nazwiskiem. Kandydat powinien tylko zalogować się, wpisać jakieś podstawowe dane i już "zaistniał" w sieci.
Niestety, cały wszechmądry sieciowo google mojego kandydata nie był w stanie wyszukać w żadnym innym miejscu, niż tylko na samej liście wyborczej. Tzn. znajdował jakieś osoby w sieci o tym nazwisku, ale zwykle imiona się nie zgadzały.
Pomyślałem sobie - przypadek - ten akurat kandydat, jakiś jaki trafił się mało sieciowo obyty, więc pewnie drugi kandydat będzie miał piękne sieciowe portfolio. Googluję...
... i znowu kicha. Nic nie wiadomo o kondydacie. Na blisko dziesięć kandydatów, których sprawdzałem jeden miał konto na FB (niewiele tam było napisane, ale przynajmniej konto było, a na nim informacja, że ta osoba startuje w wyborach samorządowych). Reszta była "czysta" internetowo - google o nich nie słyszał NIC! W dzisiejszych ekshibicjonistycznych czasach byle Burek ma nieraz swoją stronę internetową, miliony małolatów dadzą się odnaleźć w kontekście tego co lubią, jakie mają poglądy, a osoba jakby publiczna (bo w końcu kandydat na samorządu taką się staje) już nie potrafi stworzyć najprostszego profilu do zaprezentowania się swoim wyborcom.
To ja się pytam: jeśli kandydat do samorządu nie jest zainteresowany najbardziej oczywistym sposobem przedstawienia się swoim wyborcom, to jak ci wyborcy mają podjąć decyzję o postawieniu znaczka przy jego nazwisku?!!!...

Skoro nieprzedstawianie się przez kandydatów na samorządu jest normą, to znaczy, że te osoby maję d..ie racjonalność decyzji swoich wyborców. Czyli już nikt nawet nie liczy na to, że decyzje te zostaną podjęte o coś więcej niż takie dane jak: płeć, przynależność do ugrupowania i brzmienie imienia z nazwiskiem. Najwyraźniej to polskim wyborcom powinno wystarczyć, nie powinni sobie zaprzątać zmęczonych główek takimi drobiazgami jak poglądy kandydata, jego wykształcenie, ocena aktualnych zjawisk w kraju, wiek, miejsce zamieszkania noooo.... cokolwiek. Abym zechciał kandydata polubić, albo przynajmniej zaakceptować, jakoś tam wyróżnić wzgledem innego kandydata. Żeby nie było tylko tak, że moja decyzja wynikła wyłącznie z tego, iż jeden nazywa się ładnie i pachnąco - np. Jan Różański, a drugi brzydko - np. Adolf Niemyjski. Ale najwyraźniej tylko to ma znaczenie. No i płeć.
No tak płeć (bo przecież nie przekonania, czy jakiś dorobek) zrobiła się SUPERWAŻNA.
Z resztą ślad owego myślenia widać już postawie naszej nowej Pani Premier, która w swoim expose podkreślała przede wszystkim, że jest kobietą. Ano pewnie tak ludzie dzisiaj rozumują - tzn. głosują na kobiety, bądź ładnie się nazywających. A co najwyżej ci, którzy dorwą się do TV, mają jeszcze ten plus, że powód do ich rozszerza się na grupę przystojnych, mających ładny krawat, czy zdrowe uzębienie.
Bo właściwie po co ludziskom na deliberowanie o tych POGLADACH (tak sobie chyba myślą twórcy i piewcy polskiej "demokracji")?...
W końcu i tak już od dawna wiadomo, że każda partia mówi z grubsza to samo pod względem treści (czyli najczęściej nic), tylko ubierając swoje wypowiedzi w różną retorykę. Jeden wkleci w swoje zdania takie słowa jak "hańba", czy "złodzieje", a inny będzie zgrywał dorosłego i poważnego, dobierając słowa o mniej emocjonalnym zabarwieniu. I to już koniec debaty politycznej. Liczą się nazwiska i płcie, a nie to, co ktoś chciałby w kraju zrobić, co zmienić, jakich rzeczy dokonać.
Więc już się pogodziłem z tym, że może w przyszłości w ogóle zrezygnujemy nawet z nazwisk na listach kandydatów. Może wystarczy samo "kobieta 1", "mężczyzna 12" ... itp. I tak wiadomo, że politycznie poprawne są parytety, więc wybierzemy stosownie skonstruowany parlament składający się z odpowiednio politycznie poprawnej ilości kobiet i mężczyzn. Bo w końcu o nic więcej nie chodzi...
Tak to chyba się będzie działo...


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pią 19:31, 09 Sty 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5980
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 0:13, 13 Sty 2015    Temat postu:

Jedyna prawdziwą formą demokracji jest demokracja bezpośrednia; taka jednak wzbudza wielki chaos.
Najskuteczniejszą formą zarządzania zbiorowościami ludzkimi jest- że tak nieeufemistycznie określę- zamordyzm. Jednak zamordyzm ten powinien być "dokonywany" przez jednostki, które za najistotniejszy cel mają dobrobyt jak największej ilości podmiotów zarządzanych- czyli ludzi. Wtedy dopiero naprawdę lud uzna i będzie wspierać takiego dobrego władcę. Fałszywymi odmianami wersji "dobrego władcy" jest szczególnie populizm, wszelkie udawanie, że chodzi o interes publiczny, oraz wiele form religii.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18439
Przeczytał: 85 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 13:15, 13 Sty 2015    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Jedyna prawdziwą formą demokracji jest demokracja bezpośrednia; taka jednak wzbudza wielki chaos.

Wydaje mi się, że dodatkowym problemem z demokracją są tajne umowy i załączniki do jawnych umów, obowiązujące na szczeblu międzypaństwowym (choć także bywają takie na szczeblu samorządowym). Skoro ludzie nie znają faktycznej części ustaleń ich rządów, to nie mają nawet szansy ocenić, co zrobiono w danej kwestii dobrze, a co źle.
Oczywiście, tutaj ukazuję nieco idealistyczne podejście, bo ludzi umiejących ocenić znaczenie umów jest niewielu. Ale już czysto formalnie patrząc, idea demokracji, w której jakaś część informacji niezbędnych do podjęcia decyzji jest niedostępna, to demokracja nie spełnia celu, jaki jest przed nią postawiony - wyboru, OPARTEGO O ROZLICZENIE ekipy rządzącej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bart




Dołączył: 08 Gru 2005
Posty: 322
Przeczytał: 1 temat

Skąd: Poznań
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 23:45, 24 Sty 2015    Temat postu:

Reklama ;) [link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin