Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Silne charaktery

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16788
Przeczytał: 76 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 13:53, 05 Sie 2016    Temat postu: Silne charaktery

Pewnie każdy zna w swoim otoczeniu (może sam kimś takim jest) osoby określane jako tzw. "silny charakter". To zwykle osoby, które narzucają innym swoją wolę, nie znoszą sprzeciwu, ustawiają sobie innych i życie pod swoim kątem. Empatia takich osób jest często osłabiona, albo jakoś wybiórcza. Choć uważają się często za osoby wrażliwe i łagodne, to w istocie po prostu nie przyjmują do wiadomości ciągłej presji, często przemocy, jaką działają na otoczenie. Często sa po prostu tyranami w rodzinach, w pracy.
Zauważyłem ciekawą cechę owych silnych charakterów - gdy już sobie okiełznają najbliższe osoby, są zwykle względnie zadowolone, a do tego są przekonane...
że inni też są zadowoleni, że im rola podporządkowanych pasuje.
To oczywiście pasuje do całości obrazu psychiki osoby z silnym charakterem - ona stawia własne potrzeby ponad potrzebami innych, a przynajmniej własne pojmowanie owych potrzeb ponad pojmowanie innych. Silne charktery programowo nie dostrzegają cierpienia jakie wywołują, gdy inne osoby są zmuszone znosić często żądania usłużenia im w taki, czy inny sposób, gdy przelewane są na nie wybuchy gniewu, frustracje. Ostatecznie owe rodzinne ofiary silnych charakterów niosą to co najtrudniejsze w takich związkach - muszą tonować wybuchy gniewu niezadowolonych furiatów, albo fochy wiecznie rozkapryszonych księżniczek.
Nie chce jakoś jednoznacznie oceniać etycznie osób mających silny charakter. Z jednej strony życie z nimi w bezpośrednich związkach jest najczęściej trudne, bywa gehenną. Sytuacja jednak nie jest tak jednoznaczna. Po pierwsze część osób w jakiś sposób lgnie do owych silnych charakterów, potrzebuje ich. Po drugie, w wielu sytuacjach zdecydowanie, jakie przejawia silny charakter, jeśli jest poparte względnie sprawnym umysłem i z grubsza nie zakłóconą oceną, porządkuje jakoś (w tym sensie pozytywnym) relacje społeczne, często przecina różne absurdalne spory niezdecydowanych, a sytuacjach trudnych pomaga zadziałać wspólnie, bo silne charaktery zostają naturalnymi liderami. Poza tym owe silne charaktery najczęściej swoją wolę kierują nie tylko na innych, ale i na samych siebie - są zwykle pracowite, wręcz nadmiernie pracowite, aktywne, śmiałe. Wreszcie, najdojrzalsze, najmądrzejsze z nich po latach są w stanie zdiagnozować siebie na tyle, że w dużym stopniu temperują swoje rogate charaktery, uczą się dawać pozostałym ludziom więcej decyzji, swobody, poczucia bycia kimś ważnym i docenianym, a nie tylko będących na życzenie silnej osoby - tyrana.
Poza tym jest chyba pewna grupa ludzi, która z tyranami, w jakiś naturalny sposób, umie sobie radzić. One wręcz lubią z nimi przebywać, tworząc jakby rodzaj symbiozy. To tacy urodzeni psychoterapeuci/terapeutki, którzy osiągają rodzaj satysfakcji z ukrytego działania na silny charakter, czują, że bez nich ów pozorny "siłacz" rozsypie się wewnętrznie, spalany własną energią, rozrywany emocjami, które nieopanowane, nieuzewnętrznione - w skrajnych przypadkach - zniszczyłyby ich posiadacza.

Piszę o silnych charakterach, bo w ich postawach życiowych zawarta jest w jakiś szczególny sposób ta dychotomia celowości, skuteczności i akceptacji, miłości względem ludzi. Silne charaktery mają to przesunięcie w stronę skuteczności, poniżają związki, dobre relacje z ludźmi stawiając na pierwszym planie cele (zwykle wybrane arbitralnie przez sobie, bo to przecież silny charakter wie najlepiej co warto jest robić).
Niewiele silnych charakterów ostatecznie jest w stanie wybić się na pełną dojrzałość - ideał łączący z jednej strony ów szczególny rodzaj zdrowego rozsądku, utrącający nieustanne wahania i rozterki emocjonalne, a z drugiej potrafiący się przymusić do głębszej empatii wypływającej z postawienia CZŁOWIEKA ponad doraźnie przecież tworzone cele i oczywiście ponad własny egoizm i związane z nim pragnienie władania otoczeniem, ponad rządzę kontroli. To jest bardzo trudne, ale jest ta nieliczna grupa silnych charakterów, która zbliżyła się do owego ideału. Oni człowieczeństwo realizują w szczególnie wyrazistym stylu.
Sam przyznam, że mam wciąż ów problem wyważenia poprawności postaw - na ile człowiek powinien uprzeć się przy swoim, a na ile ustąpić. Robię skłaniając się raz w jedną, raz w drugą stronę, a wychodzi - jak wychodzi - czyli raz dobrze, raz źle, właściwie to często nie wiadomo jak (bo są przecież jeszcze dodatkowe czynniki, które często decydują z tyłu).
W filmie "Gra o tron" jest dość fajny wątek różnych królów - namiestników królestwa. Jeden jest tyranem - robi trochę dobrze, trochę źle; inny jest zbyt łagodny, bezwolny, co powoduje, że ostatecznie inni podejmują za niego decyzje. A potem też wychodzi - raz dobrze, raz źle - bo owi inni tak samo popełniają błędy, jak bezpośrednio król.
To życie jest takie skomplikowane.... :think:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9211
Przeczytał: 88 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 18:14, 05 Sie 2016    Temat postu:

To nie sá silne charaktery to ludzie o osobowoßci autorytarnej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16788
Przeczytał: 76 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 18:58, 05 Sie 2016    Temat postu:

Semele napisał:
To nie sá silne charaktery to ludzie o osobowoßci autorytarnej.

Ale chyba tak się często właśnie owych ludzi nazywa: silne charaktery.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9211
Przeczytał: 88 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 6:31, 07 Sie 2016    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Semele napisał:
To nie sá silne charaktery to ludzie o osobowoßci autorytarnej.

Ale chyba tak się często właśnie owych ludzi nazywa: silne charaktery.


Czy Hitler miał silny charakter?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5961
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 23:48, 07 Sie 2016    Temat postu:

Ja mam silny charakter. Uzasadnienie: Ponieważ chcę stać się evangelionem [nie aniołem]. ;-P
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16788
Przeczytał: 76 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 11:36, 08 Sie 2016    Temat postu:

Semele napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Semele napisał:
To nie sá silne charaktery to ludzie o osobowoßci autorytarnej.

Ale chyba tak się często właśnie owych ludzi nazywa: silne charaktery.


Czy Hitler miał silny charakter?

Ja uważam, że miał - według tej typowej definicji słowa.
Choć jednocześnie uważam, że w innym sensie Hitler był osobą słabą!
On był słaby duchem, intelektem, głębszymi pokładami myśli. Był silny w jednym - w umiejętności narzucania swojej woli innym.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5961
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 11:57, 08 Sie 2016    Temat postu:

Michałek, nie da się narzucić czegokolwiek komukolwiek, jeśli ten ktoś nie zechce tego.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16788
Przeczytał: 76 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 13:09, 08 Sie 2016    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Michałek, nie da się narzucić czegokolwiek komukolwiek, jeśli ten ktoś nie zechce tego.

Myślę, ze obserwacja ludzi pokazuje jednak, że nie masz tu racji. Wiele ludzi żyje w kieracie sytuacji, miejsc, otoczenia, których nie akceptuje, z których chciałoby się uwolnić, a do czego nawet (obiektywnie z zewnątrz patrząc) ma szanse. Ale wpływ jakiegoś silnego charakteru powoduje, że te osoby tkwią w tym, czego nie chcą - w toksycznych związkach, w pracach nie dających satysfakcji, w zależności od złego towarzystwa.
Daje się narzucać ludziom wolę. Są na to odpowiednie techniki manipulacji (wpisz frazę "Manipulowanie ludźmi" w google, a przekonasz się jak wiele tych technik stworzono), są szczególnie uzdolnieni w tym kierunku ludzie. Są wreszcie ludzie szczególnie podatni na manipulację - nie mający własnego zdania, niezdecydowani, lękliwi. Na nich to żerują tyrani i despoci.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 13:10, 08 Sie 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5961
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 14:10, 08 Sie 2016    Temat postu:

Kiedyś już pisałem o tym na forum... Mogłoby się wydawać, że masz w tym rację Michał, ale jednak nie. Dobrze to wszystko opisałeś, ale ostatecznie każdy sam stanowi o sobie i wybiera. Jeśli ktoś żyje w zniewoleniu, to tak wybrał- kropka; brutalne to poniekąd, ale prawdziwe. Nigdy nikt nie może zmusić kogokolwiek do czegokolwiek, bo ból, tortury można wytrzymać; no, i jest zawsze jeszcze opcja [poniekąd łatwa] śmierć. Tak naprawdę, ktoś, kto grozi bronią, śmiercią, jest frustratem, desperatem i bezsilnym wobec sytuacji własnej i problemów. I absolutnie na nic nie trzeba się godzić, nawet pod groźbą śmierci- to też jest wybór, jak wszystko. Wtedy napastnik zazwyczaj przegra, bo nie uzyska tego, czego chciał. Chyba, że jest takim terrorystą, któremu chodzi właśnie o zabijanie i grozy sianie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16788
Przeczytał: 76 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 14:30, 08 Sie 2016    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Kiedyś już pisałem o tym na forum... Mogłoby się wydawać, że masz w tym rację Michał, ale jednak nie. Dobrze to wszystko opisałeś, ale ostatecznie każdy sam stanowi o sobie i wybiera. Jeśli ktoś żyje w zniewoleniu, to tak wybrał- kropka; brutalne to poniekąd, ale prawdziwe. Nigdy nikt nie może zmusić kogokolwiek do czegokolwiek, bo ból, tortury można wytrzymać; no, i jest zawsze jeszcze opcja [poniekąd łatwa] śmierć.

W teorii może i masz rację. W takiej CZYSTEJ TEORII.
Ale jak się bardziej realistycznie spojrzy na tę sprawę, to jednak racji nie masz. :*


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 14:30, 08 Sie 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5961
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 18:50, 09 Sie 2016    Temat postu:

Przepraszam cię, Michale oraz pozostałych czytelników, ale w tym przypadku [i nie tylko] jednak mam rację..i chuj! :)
Ponadto, nie zawsze, ale zazwyczaj tak jest, że mam rację ja, a inni ludzie albo nie zdają sobie sprawy z tego, czym się kierują, jak i dlaczego tak postępują, albo/i postępują niekonsekwentnie, a za wytłumaczenie obierają sobie "spekulacje psychologiczne", czyli usprawiedliwiają się i wybielają, jak tylko się da. Jednak fakty i rzeczywistość jest prostsza, choć "okrutniejsza"...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16788
Przeczytał: 76 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 12:32, 12 Sie 2016    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Przepraszam cię, Michale oraz pozostałych czytelników, ale w tym przypadku [i nie tylko] jednak mam rację..i chuj! :)

Racja...
Oczywiście, że masz jakąś tam rację.
Problem w tym, że w obliczu tego problemu (jak i 99% podobnych mu problemów) nie ma predefiniowanego kryterium, znanego wszystkim, które ucięłoby polemiki. Ty zwracasz uwagę na jedno, ja na drugie. Szklanka jest do połowy pełna, ale i do połowy pusta...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5961
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 14:43, 12 Sie 2016    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
Przepraszam cię, Michale oraz pozostałych czytelników, ale w tym przypadku [i nie tylko] jednak mam rację..i chuj! :)

Racja...
Oczywiście, że masz jakąś tam rację.
Problem w tym, że w obliczu tego problemu (jak i 99% podobnych mu problemów) nie ma predefiniowanego kryterium, znanego wszystkim, które ucięłoby polemiki. Ty zwracasz uwagę na jedno, ja na drugie. Szklanka jest do połowy pełna, ale i do połowy pusta...
Cytat:
Wiele ludzi żyje w kieracie sytuacji, miejsc, otoczenia, których nie akceptuje, z których chciałoby się uwolnić, a do czego nawet (obiektywnie z zewnątrz patrząc) ma szanse.
Mają możliwość to zmienić.
Cytat:
Ale wpływ jakiegoś silnego charakteru powoduje, że te osoby tkwią w tym, czego nie chcą - w toksycznych związkach, w pracach nie dających satysfakcji, w zależności od złego towarzystwa.
To niech nie ulegają temu wpływowi; skoro ulegli, to tak wybrali- kropka.
Więc popraw swoje błędy, a nie chrzań, że ja tu nie mam racji.
:fuj: ;-P
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16788
Przeczytał: 76 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 17:10, 13 Sie 2016    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Cytat:
Wiele ludzi żyje w kieracie sytuacji, miejsc, otoczenia, których nie akceptuje, z których chciałoby się uwolnić, a do czego nawet (obiektywnie z zewnątrz patrząc) ma szanse.
Mają możliwość to zmienić.
Cytat:
Ale wpływ jakiegoś silnego charakteru powoduje, że te osoby tkwią w tym, czego nie chcą - w toksycznych związkach, w pracach nie dających satysfakcji, w zależności od złego towarzystwa.
To niech nie ulegają temu wpływowi; skoro ulegli, to tak wybrali- kropka.
Więc popraw swoje błędy, a nie chrzań, że ja tu nie mam racji.
:fuj: ;-P

No tak... "niech" coś zrobią.... :rotfl:
Ciekaw jestem, czy Ty radzisz sobie w życiu ze wszystkimi rzeczami, co do których wiesz, że powinieneś je zrealizować... :shock:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5961
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 17:31, 13 Sie 2016    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
Cytat:
Wiele ludzi żyje w kieracie sytuacji, miejsc, otoczenia, których nie akceptuje, z których chciałoby się uwolnić, a do czego nawet (obiektywnie z zewnątrz patrząc) ma szanse.
Mają możliwość to zmienić.
Cytat:
Ale wpływ jakiegoś silnego charakteru powoduje, że te osoby tkwią w tym, czego nie chcą - w toksycznych związkach, w pracach nie dających satysfakcji, w zależności od złego towarzystwa.
To niech nie ulegają temu wpływowi; skoro ulegli, to tak wybrali- kropka.
Więc popraw swoje błędy, a nie chrzań, że ja tu nie mam racji.
:fuj: ;-P

No tak... "niech" coś zrobią.... :rotfl:
Ciekaw jestem, czy Ty radzisz sobie w życiu ze wszystkimi rzeczami, co do których wiesz, że powinieneś je zrealizować... :shock:
Właśnie- niech zrobią, co należy! Czasami należy nie robić właśnie nic, pomimo nacisków. Ale z tego, co tu napisałeś wynika chyba, że jak cię Niemcy napadną, to zostaniesz hitlerowcem; a jak Arabowie, to przystaniesz do Isis. :fuj: Nie radzę sobie z najważniejszą, bo nie wymyśliłem jeszcze skutecznego sposobu, jak szybko zlikwidować całą ludzkość. A ty się śmiej z własnej głupoty lepiej, zamiast komentować, jak debil. :->

Ostatnio zmieniony przez Piotr Rokubungi dnia Sob 17:40, 13 Sie 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16788
Przeczytał: 76 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 19:06, 13 Sie 2016    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Nie radzę sobie z najważniejszą, bo nie wymyśliłem jeszcze skutecznego sposobu, jak szybko zlikwidować całą ludzkość. A ty się śmiej z własnej głupoty lepiej, zamiast komentować, jak debil. :->

Nieznośna lekkość bytu Cię rozpiera?...
Wszystko można... Debeściak jesteś. Świat u Twoich stóp...
Gówno Ci zrobią, bo jesteś najlepszy.
A wokoło tu głupole...
Jak byś chciał, to byś im wszystkim pokazał...
Ten durny świat nie dostrzega Twojej absolutnej genialności.
Co Ci sie spodoba, to powiesz, a jak nie zechcesz to nie powiesz i będzie dobrze.
Jak zechcesz, to im pokażesz, a jak by oni coś spróbowali pokazywać, to Ty im też pokażesz... środkowy palec.
Wszystko przecież możesz uznać za głupie, albo nieważne. Masz tę władzę, aby niczego nie cenić, ze wszystkiego się śmiać, niczego nie poważać.
Bo jesteś taki mocarz, że aż strach. :szacunek:

Ostatecznie jednak dopadnie Cię SAMOTNOŚĆ.
Najpierw taka sobie zwykła samotność. Potem nieco większa samotność. Gdy już wszystko i wszystkich powyśmiewasz i zlekceważysz, nic ze strony tamtych idiotów nie będzie warte Twojej uwagi, będziesz jeszcze bardziej sam. A potem już sam na maksa. W pewnym momencie samotność zaczyna boleć bardziej, niż się to na początku człowiek spodziewa. Jeszcze robi dobrą minę do złej gry - nie będzie się umizgiwał do tych cieniasów o uznanie, skoro jest się najlepszym, to bez sensu by to było. Sam przed sobą - wiesz jak jest - debeściak na maksa jesteś, debeściak nad debeściakami. Więc niech nikt Ci się nie wpierdala ze swoją opinią, zdaniem - wiadomo, że na pewno jest głupszy, dureń, idiota. Jesteś klasą sam dla siebie. To Ty najwyżej możesz innym mówić jak jest, a słuchać, to mają oni, a nie Ty.
Ty jesteś najlepszy i sam to wiesz. Sam dla siebie.
Coraz bardziej samotny...
Spirala w dół. :cry:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5961
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 21:58, 13 Sie 2016    Temat postu:

Aj, Michałek- samotny, to ja jestem od urodzenia, bo nie przybyli ze mną tu moi ziomkowie, aniołami zwani. I tak już jest, że ani się przystosować nie chcę do ziemskiej rzeczywistości, ani nie bardzo mi po drodze z ludzkim pomiotem. I tak już będzie do Third Impact.
Ale za to, żeś tak bardzo po ludzku ludzki, to masz chociaż flaszeczkę ode mnie.
:pidu: :wink:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16788
Przeczytał: 76 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 13:56, 14 Sie 2016    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Aj, Michałek- samotny, to ja jestem od urodzenia, bo nie przybyli ze mną tu moi ziomkowie, aniołami zwani. I tak już jest, że ani się przystosować nie chcę do ziemskiej rzeczywistości, ani nie bardzo mi po drodze z ludzkim pomiotem. I tak już będzie do Third Impact.
Ale za to, żeś tak bardzo po ludzku ludzki, to masz chociaż flaszeczkę ode mnie.
:pidu: :wink:

Są tu dwie (główne) drogi - jedna przypisywana jest Bogu, druga szatanowi.
Jak się czyta o szatanie, to jest on/uważa się za byt (niemal) doskonały. Jest potężny, piękny, niesłychanie inteligentny, o wielkiej sile narzucania swojej woli. Jednocześnie gardzi wszystkimi wokoło, bo są od niego słabsi, mniej doskonali.
Jest droga właściwie odwrotna - przypisywana (chrześcijańskiemu) Bogu. To droga Tego, Który Jest Tak Potężny, że już nie ma dla Niego żadnych wyzwań w rodzaju - ktoś się przeciwstawił. Nie ma przeciwnika wobec Kogoś, kto zna Prawdę w samej pełni, który Jest. Jedynym wyzwaniem wobec takiej potęgi może być coś, co jest właśnie poza Nim - czyli niejako z definicji słabsze, mniej doskonałe. I Bóg WCHODZI W TĘ SŁABOŚĆ - tzn. bierze na siebie błąd owej słabości, nawet ten największy, najstraszniejszy błąd i nędzę. Bierze, bo MOŻE, bo tylko On Jedyny jest w stanie podołać podobnemu zadaniu (co z resztą nie jest jedynym, ani chyba nawet najważniejszym powodem). W każdym razie Bóg jest potężniejszy od szatana i od wszystkich innych bytów właśnie TYM, ŻE POTRAFI NAPRAWIĆ, ZROZUMIEĆ, ZAAKCEPTOWAĆ TO, CO DLA INNYCH NIE DO ZAAKCEPTOWANIA.
Szatan gardzi, bo nie jest w stanie zrozumieć, nie jest w stanie uchwycić tych drobin sensu i nadziei, które gdzieś tam ledwie kołaczą się w słabych świadomościach. Reakcją szatana na ową słabość jest pogarda. Bóg też móglby gardzić, ma do tego nawet znacznie większe podstawy, bo jest doskonalszy. Ale nie robi tego, nie gardzi, a rozumie i kocha WŁAŚNIE DLATEGO, ŻE JEST DOSKONALSZY, niż wszystko inne. Nikt poza Nim tego nie potrafi (w takim stopniu), nikt poza Bogiem nie jest w stanie wyciągać świadomości z najciemniejszej otchłani nędzy. W tej potędze Boga żadna istota nie jest w stanie Bogu dorównać. To jest - to główne ograniczenie - które ostatecznie szatana czyni małym, niższym. Ale jest absolutne i nie do pokonania dla szatana. Ani dla każdej innej istoty.
Doskonałość lekceważenia i pogardy jest zawsze doskonałością ze skazą, doskonałością niepełną - czyli niedoskonałością.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5961
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 14:38, 14 Sie 2016    Temat postu:

A czy ja piszę tak i co nieco robię, by ludzi pognębić? Może trochę tak, ale w przeważającej mierze to pozory tylko. Raczej chcę w ten sposób pobudzić ludzkość do urzeczywistniania Planu Doskonalenia Ludzkości...
Chociaż może i jestem jakimś "pomagierem" Szatana, bo nie chcę już wcale czekać na powrót do Edenu, tylko jak najszybciej znaleźć się w takim stanie [miejscu?] wraz z innymi ludźmi [choć może nie tak absolutnie koniecznie ze wszystkimi]. Temu ma służyć Trzecie Uderzenie i "zebranie w Komnacie Gufa", czyli zrównanie i połączenie wszystkich jaźni [nie mylić z ego]. Nie chcę stać się równy Bogu, ale potrzebnym Mu- a nie tylko On nam, Lilim-om.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16788
Przeczytał: 76 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 20:20, 14 Sie 2016    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
A czy ja piszę tak i co nieco robię, by ludzi pognębić? Może trochę tak, ale w przeważającej mierze to pozory tylko. Raczej chcę w ten sposób pobudzić ludzkość do urzeczywistniania Planu Doskonalenia Ludzkości...

Szatan też uważa się za tego, który "pobudza ludzkość". Lucyfer znaczy "niosący światło". Hitler był przekonany o słuszności jego idei "oczyszczenia ludzkości" z nieprawidłowych elementów: niepełnosprawnych, umysłowo chorych, Cyganów, wreszcie Żydów, a potem też i innych nacji, poza tą swoją wybraną.
Każdy mając jakiś pogląd, uważa że jest to pogląd słuszny!
Ten co ma pogląd przeciwny, też uważa go za słuszny. Gdyby ktoś uznał, że jego pogląd jest fałszywy, to zapewne zmieniłby go na jego negację, albo inną formę modyfikacji.
W czym więc tkwi różnica pomiędzy kimś, kto jednak działa, myśli poprawnie, słusznie, a tym, któremu tylko się to zdaje?
- Ja widzę tu jeden główny aspekt sprawy:
różnica tkwi w GOTOWOŚCI DO UDOSKONALENIA SWOJEGO ROZUMIENIA RZECZYWISTOŚCI, A W SZCZEGÓLNOŚCI POŚWIĘCENIA PRACY, WYSIŁKU TEJ SPRAWIE.
Wygodnie jest uznać, że ma się po prostu rację i pacyfikować (we własnym umyśle) wszystko, co się sprzeciwia takiemu poglądowi. Ta pacyfikacja zwykle przyjmuje formę lekceważenia wszystkiego, co by miało zagrozić własnemu samozadowoleniu.
Dlatego ja np.
Po lekceważącym samozadowoleniu poznaję tych, którzy z wielkim prawdopodobieństwem się mylą, mają błędne mniemania.
Dlaczego tak uważam?
- Ano z konstrukcji mechanizmu lekceważenia i konstrukcji powstania poprawnych konstrukcji myślowych. Z grubsza można by poprawność teorii/myśli powiązać z LICZBĄ I WSZECHSTRONNOŚCIĄ DOKONANYCH WERYFIKACJI dla owej myśli teorii.
Teorie zweryfikowane jeden raz są z mniejszym prawdopodobieństwem poprawne względem teorii zweryfikowanych 100 razy, a te są prawdopodobnie słabsze od teorii zweryfikowanych milion razy. To PRACA związana z weryfikacją jest tym podstawowym wskaźnikiem. Jeśli widzę kogoś kto chętnie szuka dziur w swoim rozumowaniu, nowych zagrożeń, które mogłyby zweryfikować jego teorię, a potem z tą weryfikacją się zmaga, to daję mu większą szansę poprawności, niż komuś, kto nie jest zainteresowany wyszukiwaniem zagrożeń dla swojej teorii i po prostu z góry lekceważy owe zagrożenia. Ten ostatni postępuje jak głupi władca państwa, otoczony wrogami - uważający, że nie musi ani szykować się do obrony, ani nawet śledzić, czy wrogowie nie szukują armii do ataku. Tacy władcy byli podbijani przez nieprzyjaciół i odpowiadający im myśliciele mają mało wartościowe teorie. Oczywiście nie mamy tu absolutnej pewności, że teoria zweryfikowana więcej razy jest lepsza od teorii zweryfikowanej mniej razy. Ale jednak będzie tu wyższe prawdopodobieństwo, większa szansa.
Jedna rzecz dość mocno Cię, Piotrze oskarża - zobacz jak często piszesz coś w stylu: nie przeczytałem o czym piszecie, co tam w ogóle jest w dyskusji, ale powiem to, czy tamto... To pokazuje, że lekceważysz pomoc innych w wyszukiwaniu nowych aspektów myśli, w ukazaniu dziur Twojego rozumowania. Zgnuśniałeś w samozadowoleniu. Nie rozwijasz się, nie sprawdzasz potencjalnych błędów swojego rozumowania (albo robisz to w relatywnie niewielkim stopniu).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5961
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 23:14, 15 Sie 2016    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Jedna rzecz dość mocno Cię, Piotrze oskarża - zobacz jak często piszesz coś w stylu: nie przeczytałem o czym piszecie, co tam w ogóle jest w dyskusji, ale powiem to, czy tamto... To pokazuje, że lekceważysz pomoc innych w wyszukiwaniu nowych aspektów myśli, w ukazaniu dziur Twojego rozumowania. Zgnuśniałeś w samozadowoleniu. Nie rozwijasz się, nie sprawdzasz potencjalnych błędów swojego rozumowania (albo robisz to w relatywnie niewielkim stopniu).
Prawda- masz tu rację. Z większością reszty tego postu twego też się z grubsza zgadzam.
No, cóż- takie ze mnie bydle, może i trochę głupie, na pewno bardzo leniwe, a i z egotyka mam wiele [może nawet o narcyzm się ocieram].
Jednak jest jeszcze inny aspekt tej "sprawy": Zauważyłem już bardzo dawno [powiedzmy na początku studiów, których w końcu nie chciało mi się nawet skończyć- tzn. jednego kierunku, bo drugi skończyłem], że im więcej wiem, im więcej posiadam wiadomości, tym raczej wiem mniej- tzn. bardziej zdaję sobie sprawę, ile jeszcze nie wiem. I tak urwało się moje zamiłowanie do nauki, do zdobywania wiedzy. Przez wiele ostatnich lat faktycznie raczej gnuśniałem, nie tylko, jeśli chodzi o uczenie się. Ale nadal niespecjalnie tego żałuję. Bowiem "wyrosła" we mnie taka obsesja- choć nie bezpodstawna- żeby nie zaprzątać sobie głowy mnóstwem poszczególnych wiadomości, czy nawet umiejętności. Zamiast tego chcę dotrzeć do Prawdy Absolutnej i niejako- przepraszam- stać się bogiem; albo przynajmniej przyspieszyć czy też zmienić własną ewolucję. Jednak sam rozumiem Prawdę Absolutną, jako nic innego, jak bycie Kosmosem, Naturą- całościowo; co oczywiście jest nie nierealne, ale tak dalece fantazyjne, że można mnie chyba uznać za wariata...
W tym mieści się co jeszcze, może nieco pobocznego, ale jakby bardziej realnego. Tak, jak pisałem, chciałbym "wrócić do Edenu", a bardziej nawet być istotą czerpiącą z Drzewa Życia, zamiast z Drzewa Poznania [Mądrości]. Bowiem mądrość pomaga, ale tak bardzo powoli i nieznacznie, że brakuje mi ku temu cierpliwości. Ponadto mądrość w węższym znaczeniu, jako konkretna wiedza, szczególnie techniczna, "pomaga" też w zagładzie innych, nawet w samozagładzie [choć zagłada innych jest do pewnego stopnia również samozagładą]. Chodzi mi tu o to, że ludzie od swych prapoczątków niewiele odmienili swoje umysły, a szczególnie swe uczucia. Więc niezbyt zależy mi na tym, by mieć mnóstwo wiadomości i umiejętności, by być połączonym z jakimś superkomputerem, czy by mieć największą broń termojądrowa i najlepszą osłonę przed bronią innych; raczej zależy mi najbardziej, by "wrócić do boga", m. in. dlatego, by nie musieć nic wiedzieć, ani nic robić- by po prostu tylko być. Chociaż wedle moich przekonań i wiary taką ostateczną "parinirwaną" może być tylko Niebyt; a to, z pewnego punktu widzenia- z punktu widzenia ludzi żyjących tu i czujących, myślących, wydaje się niezbyt fajną opcją...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9211
Przeczytał: 88 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 17:52, 16 Wrz 2016    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
Kiedyś już pisałem o tym na forum... Mogłoby się wydawać, że masz w tym rację Michał, ale jednak nie. Dobrze to wszystko opisałeś, ale ostatecznie każdy sam stanowi o sobie i wybiera. Jeśli ktoś żyje w zniewoleniu, to tak wybrał- kropka; brutalne to poniekąd, ale prawdziwe. Nigdy nikt nie może zmusić kogokolwiek do czegokolwiek, bo ból, tortury można wytrzymać; no, i jest zawsze jeszcze opcja [poniekąd łatwa] śmierć.

W teorii może i masz rację. W takiej CZYSTEJ TEORII.
Ale jak się bardziej realistycznie spojrzy na tę sprawę, to jednak racji nie masz. :*


Michale niestety wnioski są smutne- ludzie "uwielbiają" manipulatorów i nie mają żadnej wolnej woli.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9211
Przeczytał: 88 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 17:58, 16 Wrz 2016    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Semele napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Semele napisał:
To nie sá silne charaktery to ludzie o osobowoßci autorytarnej.

Ale chyba tak się często właśnie owych ludzi nazywa: silne charaktery.


Czy Hitler miał silny charakter?

Ja uważam, że miał - według tej typowej definicji słowa.
Choć jednocześnie uważam, że w innym sensie Hitler był osobą słabą!
On był słaby duchem, intelektem, głębszymi pokładami myśli. Był silny w jednym - w umiejętności narzucania swojej woli innym.


Może to Hitlerem manipulowali?
Podobny watek jest w biografii Wałęsy. Są zarzuty, że sb czy ta ub zmusiła czy skłoniła go do współpracy. Wałęsa tak bardzo uwierzył w swoją sprawczość iż podał taką frazę: oni ze mną współpracowali.

Neron też był takim kabotynem. Kabotyni zwyciężają. Oczywiście maja rożne formaty. Ciekawe co pokaże nam Tramp?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16788
Przeczytał: 76 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 18:48, 16 Wrz 2016    Temat postu:

Semele napisał:
Michale niestety wnioski są smutne- ludzie "uwielbiają" manipulatorów i nie mają żadnej wolnej woli.

Z pierwszą częścią zdania zgodzę się - też nie całkowicie, ale w odniesieniu do pewnej grupy ludzi. Z drugą częścią już się nie zgodzę, a szczególnie z użytym tu słówkiem "żadnej". Natomiast w słabszej formie - tzn. w znaczeniu, że ludzie często wyobrażają sobie, iż mają swoją osobistą moc sprawczą, choć w rzeczywistości są manipulowani i robią, to co jest w interesie innym - tu już mógłbym się zgodzić. Tyle, że nie jest to zawsze, a poza tym ludzie mają różną moc przeciwstawiania się manipulacjom.
Moje prywatne spostrzeżenie: kto jest łatwiej manipulowalny?
Dużo łatwiej jest manipulować ludźmi, którzy mają raczej emocjonalny stosunek do rzeczywistości, niż intelektualny. Łatwo jest też wmówić coś ludziom, którzy czegoś ciągle w życiu szukają, często są niezadowoleni, potrzebują odmiany, są wrażliwi na nowości, czy też na odczytywanie ludzkich emocji. Wobec takich ludzi jest prosta strategia: ukazać im to, co chcemy w pięknych barwach, a dodatkowo poprzeć to chwytami z gatunku interpersonalnych - np. na to, że to jest "modne", "inni tego chcą", "inni to mają" (czasem odwrotnie "inni JESZCZE tego nie mają, ale już bardzo by chcieli"), ewentualnie przedstawić się jako autorytet, który "dobrze wie co i jak" i właśnie nam -wyjątkowo - przedstawia tę wspaniałą propozycję. To świetnie działa w marketingu sprzedażowym, ale te same chwyty funkcjonują marketingu "życiowym" - w polityce, w "grach" rodzinnych, służbowych itp...

A jak się bronić przed manipulacją?
- To jest dość trudne, a do tego NUDNE. Nudne w tym sensie, że niezbędne jest WYTROPIENIE W SOBIE SŁABOŚCI EMOCJONALNYCH - dostrzeżenie na co się łatwo "łapię", czemu zbytnio wierzę, gdzie się zbyt szybko oszukuję sam, czy z pomocą innych. Jak się to wytropi, to życie robi się bardziej nudne, bo już nie ma w nim tych wielkich nadziei "jak to będzie, gdy ...", bo te wielkie nadzieje, to w 99% mrzonki, albo chwyty marketingowe. Nudę dałoby się bowiem zdefiniować, jako działanie przy braku emocjonalnej podniety, pragnień dotyczących tego co się robi, w czym się egzystuje, albo wręcz przy niechęci emocjonalnej do tego (ale niechęci nie typu strach, czy ból, lecz takiej "nie chce mi się z tym czymś być")
Dużej części ludzi trudno jest psychicznie egzystować w takiej wewnętrznej "atmosferze" nudy, braku ciągłych podniet, marzeń o wielkich emocjach, cudownych zdarzeniach, które są tuż obok, tylko chwytać... Ci ludzie stają się często łupem oszustów - czy to matrymonialnych, czy finansowych, czy po prostu kupują rzeczy absolutnie im zbędne, za to drogie.
Dlaczego obrona przed manipulacją jest trudna?
- Bo chwytów tutaj jest wiele, a emocje są przeciw nam. Bo trzeba się UCZYĆ SAMEGO SIEBIE, a do tego być w tym upierdliwym, drobiazgowym, wymagającym twardej weryfikacji, a nie arbitralnych (czytaj szukających prostej satysfakcji) rozstrzygnięć. To, w połączeniu z opisywanym wyżej zdystansowaniem się względem własnych emocji, czyni zadanie przeciwstawienia się manipulacjom naprawdę trudnym.
Ale...
Ale jest też i pozytywna rzecz w tym wszystkim. Bo jak ktoś już tego trudu się podejmie, jak rozprawi się ze swoimi słabościami emocjonalnymi, pozna słabe strony, zrozumie mechanizmy emocji i manipulacji, to zdobędzie coś bardzo cennego - ŚWIADOMOŚĆ NA ZNACZNIE WYŻSZYM POZIOMIE. Dlatego zło tego świata ostatecznie jest nam potrzebne, wręcz niezbedne - tylko dzięki niemu jesteśmy w stanie się poznać na samym sobie, sprawdzić, przetestować, a w końcu uznać, ze coś jesteśmy warci.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pią 18:54, 16 Wrz 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin