Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Utopie "prawdziwego" kapitalizmu i socjalizmu

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14407
Przeczytał: 96 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 10:43, 12 Lip 2011    Temat postu: Utopie "prawdziwego" kapitalizmu i socjalizmu

Uświadomiłem sobie niedawno, że wszystkie polemiki jakie prowadziłem tutaj w kwestiach ekonomicznych w gruncie rzeczy krążą wokół jednego głównego problemu - związku pewnych ludzkich marzeń, z twardą rzeczywistością.

Konkretnie chodzi mi o to, że gdy np. dyskutuje się z wolnorynkowcami, to prędzej czy później dojdziemy do takiej sytuacji, że ci ostatni większość problemów z wdrożeniem wolnego rynku przypiszą niewystarczającemu wprowadzeniu wolnego rynku. Są oni święcie przekonani, że jakby tak było wolnorynkowo "do samego dna", to się wszystko musi wyprostować, bo ludzie wybiorą to co dobre, nagrodzą to dobro swoimi pieniędzmi, a to co gorsze w naturalny sposób odpadnie i będziemy mieli doskonałą ekonomię. Tymczasem w rzeczywistości okazuje się, że to nie działa zbyt skutecznie. Jakoś ludzie nie są w stanie za pomocą wyborów konsumenckich usunąć firm nieefektywnych ekonomicznie, często tworzących produkty wręcz szkodliwe, wadliwe. Ostatecznie i tak trzeba wprowadzać do życia jakieś dodatkowe mechanizmy kontrolno - regulujące (zwykle mają one postać instytucji PRAWA, ale nie tylko tę postać).

Z drugiej strony mamy nieziszczalne marzenie socjalistów, którzy próbują stworzyć świat doskonałej równości i "sprawiedliwości społecznej", gdzie główną zasadą miałoby być, że wszyscy mają równe żołądki, że nie powinny się tworzyć zbyt duże różnice w dochodach i poziomie życia. Ludzie mieliby pracować - każdy jak potrafi, a efekty pracy dzielone byłyby równo, "sprawiedliwie". Problem w tym, że taki postulat - jak na razie - daje się utrzymać w praktyce jedynie za pomocą mechanizmu tyranii - jak w komunizmie sowieckim, w KRLD, czy innych podobnych. Ludzie w sposób naturalny pragną pracować jednak dla siebie, a nie dla jakiejś idei, czy uprzywilejowanej warstwy państwowych dygnitarzy. Z resztą już samo powstawanie owej warstwy dygnitarzy świadczy o ułomności idei równości. Poza tym, niestety, prędzej czy później w układach, w których efekty pracy odrywane są od osób pracujących, wytwarza się warstwa cwaniaków - nierobów, którzy będą notorycznie wykorzystywać system nie zmuszający ich do pracy.

Podsumowując myśl - jakoś tak "dziwnie" wychodzi, że praktycznie każdy niemal wytworzony kapitalizm i wolny rynek dąży do uruchomienia mechanizmów dodatkowej kontroli (społecznej), zaś każdy socjalizm "degeneruje się" w kierunku wolnego rynku. Można co prawda sztucznie utrzymywać "stan idealny", ale będzie to stała walka z naciskiem ludzkiej materii społecznej. Dlatego poprawne motywacje do pracy tworzą się z reguły w takich warunkach, gdzie owoce pracy pozostają w zdecydowanej większości przypadków, w gestii tych, którzy ową prace wykonują - zarówno owoce pozytywne, jak i negatywne.

Oczywiście fanatycy obu kierunków będą mieli kłopoty z uznaniem tej prostej prawdy, że ludzkie zachowania nie dadzą się tak łatwo zamknąć w ramy, wymodelować idealnie za pomocą czy to egoizmu, czy to jakiejś formy nacisku grupy. Człowiek od niepamiętnych czasów jest zawieszony pomiędzy tymi przeciwieństwami - trochę działa dla siebie, ale trochę też dla swojego (ludzkiego) otoczenia, grupy, społeczeństwa. I wyrywanie z całości, promowanie tylko jednej z tych tendencji, a blokowanie przeciwnej, ostatecznie zawsze doprowadzi do dysfunkcji systemu. Tak już jest, że nie tylko ludzie, ale i zwierzęta stadne muszą godzić owe sprzeczności - trochę działają dla siebie, czysto egoistycznie, trochę też jednak dla grupy (w skrajnych przypadkach wręcz poświęcając swoje życie dla stada).
Bo w warunkach wolności działania i myślenia w sposób naturalny ścierają się te dwie tendencje - egoizmu i altruizmu, działania dla własnych celów z pominięciem dobra innych, a także poświęcania się, czy w każdym razie mniejszego zaznaczania własnej woli i pragnień, aby inni funkcjonowali lepiej.
Dlatego odchodzenie od filozofii egoizmu, od działania nakierowanego na prywatnie tworzone cele wcale nie jest wadą jednostek i społeczeństwa, ale niezbędnym mechanizmem funkcjonowania całości. Z resztą wiele owych prywatnych, egoistycznych celów w gruncie rzeczy wcale nie są tak prywatne, jak by się to co niektórym zdawało - bo np. dążenie do bogactwa, szczególnie jeśli związane jest z ciężką pracą, zwykle motywowane jest po prostu chęcią zaistnienia na forum społecznym, a nie jakimś czysto prywatnym pragnieniem kupienia sobie czegoś tylko dla siebie, aby potem w samotności kontemplować posiadanie.
Problem podstawowy - skrajne zachowania.
To o czym piszę ma związek z pewnym faktem, który przez zaślepionych ideologów jest niestety pomijany w rozważaniach. Chodzi o to, że społeczeństwo nie jest tworem jednorodnym. Mamy jednostki mocno różniące
się od średniej - czyli np. skrajnych egoistów i skrajnych altruistów, genialnych matematyków, poetów, filozofów (którzy często mają problem w funkcjonowaniem w typowych warunkach społecznych) i innych niedostosowanych. Darwiniści społeczni łatwo skreśliliby owe przesadnie wybujałe jednostki (niech geniusze umierają w samotności, skoro nie potrafią się dostosować do zasad twardej walki o byt). Ale tak już jest, że ewolucja ma tendencję do rozrzucania genów, zdolności aż do skrajnych wartości. Badacze dostrzegają tu swoiste "ubezpieczenie gatunkowe", czyli kapitał, który przydaje się gatunkowi w przypadku nagłej zmiany warunków, czy innej katastrofy. W przypadku społeczeństw ludzkich jednak owi niedostosowani, jednostki idące pod prąd ogółu społeczeństwa mają też dodatkową rolę - pchają ludzkość intelektualnie.
Ale nie tylko geniusze są na skrajnych pozycjach. Mamy tam też degeneratów społecznych - zboczeńców, gangsterów, tyranów itp. Są to ludzie, którzy swoją wolnością (bo chyba jednak zakładamy w społeczeństwie dużą dawkę wolności) mogą zepsuć funkcjonowanie całych obszarów życia i działania wielu ludzi. Poprawnie działające społeczeństwo wyposaża się w mechanizmy radzenia sobie z owymi aberracjami. Oto niektóre z nich:
- Wykształcanie się autorytetów, które są w stanie połapać się w tym co jest dobre, a co złe, co służy ludziom, a co szkodzi.
- tworzenie się kultury z zestawem norm, których przekroczenie jest powodem do braku akceptacji, odrzucenia odstępcy
- wreszcie budowanie instytucji przymusu, prawa itp.
A niestety nie da się oddzielić w prosty sposób prawa od pozostałych elementów życia społecznego. Dlatego nie da się w prosty sposób postawić mechanizmów prawa jako jedyne ograniczenie dla wolności jednostek. Prawo powstaje w umysłach, a same umysły funkcjonują w określonej atmosferze intelektualnej - czyli prawo jest takie, jacy są ludzie, którzy go tworzą i wdrażają.
Wracając do głównej tezy - uważam, że do poprawnego funkcjonowania społeczeństwa niezbędne jest zespolenie owych dwóch przeciwstawnych tendencji
- zagospodarowywania wolności powiązanej z egoizmem (w dużym stopniu wolności gospodarczej)
- tworzenia i rozbudowy więzi społecznych opartych o różne mechanizmy (państwo, organizacje niezależne, religię, formy opiekuńczości itp.)
Czyli skrajność w którąkolwiek ze stron (zbytniej opiekuńczości tradycyjnie łączonej z socjalizmem, czy skupianiu się na egoizmie postulowanym przez wolnorynkowców) ostatecznie będzie rozregulowywać, a nie naprawiać więzi ekonomiczne i społeczne.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Czw 19:17, 08 Wrz 2011, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2494
Przeczytał: 8 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 7:36, 16 Lip 2011    Temat postu:

W prawdziwym, "utopijnym" kapitalizmie, 7-letnie dzieci pracuja na przodkach w kopalniach, dzien roboczy ma conajmnej 12 godzin, a jak ktos ulega wypadkowi przy pracy, to umiera z braku pieniedzy na leczenie. Dobrze opisal to B. Prus w noweli "Powracajaca fala".
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin