Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Królestwo Boże

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Religie i wyznania
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11144
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 789 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 14:24, 02 Gru 2016    Temat postu: Królestwo Boże

W Biblii wielokrotnie pojawia się termin "Królestwo Boże". W początkach mojego zainteresowania chrześcijaństwem traktowałem to sformułowanie po prostu jako synonim raju. Uważałem, że sprawa jest prosta - chodzi o to, aby się pozbyć trosk i żeby było - ostatecznie - przyjemnie. Dzisiaj moje rozumienie koncepcji Królestwa Bożego znacznie się zmieniło, rozbudowało, w dużym stopniu odeszło od pierwotnego podejścia. Uważam też, że to pojęcie jest swoistym kluczem do bardziej dojrzałego pojmowania Biblii, chrześcijaństwa, religii, a kto wie czy nie najbardziej, człowieczeństwa. I jestem też przekonany, że takie - rozszerzone - podejście jest tym właściwym, zgodnym z zamierzeniami twórców odczytaniem tej Księgi.

Jak się przyjrzeć kontekstom użycia wyrażenia "Królestwo Boże" przez Jezusa, to daje się zauważyć pewna ich enigmatyczność. Najczęściej spotykamy sformułowanie w stylu: Królestwo Boże podobne jest do ... - dalej następuje jakiś symbol, obraz, porównanie. Ale nic naprawdę konkretnego. Wygląda, jak by Jezus nie bardzo był w stanie opisać swoją myśl wprost. Dzisiaj wydaje mi się, że rozumiem co jest tego przyczyną.

W moim przekonaniu (ale też i wyczytałem podobne sformułowanie w przemyśleniach kogoś innego) Królestwo Boże nie jest miejscem, nie jest obszarem na ziemi, to raczej STAN UMYSŁU. Naiwne rozumienie religii stawia z grubsza problem człowieka w ten sposób, że oto ludzie coś tam robią w swoim życiu - grzeszą, ale i maja zasługi - potem przychodzi sprawiedliwy sędzia - Bóg, który sobie wylicza co się komu należy, a tych co "zaliczą test" umieści w miejscu przyjemnym, czyli raju. W tym to raju - jak sobie wyobrażamy - będzie co jeść i pić, muzyka będzie grała i ogólnie, będzie niekończąca się impreza. Takie rozumienie jest z resztą przedstawiane w paru miejscach w Biblii, więc byłby tu spory argument za tym, aby go bronić. Pytanie jednak jest, na ile ten obraz jest opisem jak będzie, a na ile raczej SYMBOLEM, poglądowym przedstawieniem rzeczywistości, której pasterzom, rolnikom, czy żołnierzom nie było jak przedstawić w sposób bardziej bezpośredni?...
- A tak właśnie według mnie jest, że mamy do czynienia bardziej z symbolem i porównaniem, niż ścisłym opisem Królestwa Bożego.

Czym więc jest - już tak nienaiwnie - Królestwo Boże?
Pierwszym ważnym tropem w tym kierunku byłoby według mnie określenie KRÓLESTWO PRAWDY. To sformułowanie oczywiście też jest pewnym symbolem - prawda sama z siebie nie jest jakoś precyzyjnie uzgodnionym językowo pojęciem. Ale z grubsza chodzi o to, że "w stanie Królestwa Bożego" umysł nie musi/wręcz nie może oszukiwać, podstawiać w miejsce rozpoznań fałszywych intencji. Rzeczy są - jakie są. Chociaż...
chociaż to wcale nie oznacza np. jakiegoś zbanowania fantazji. Fantazja też... jest. Tyle, że nie jako rzeczywistość, lecz jako fantazja, czyli coś o jasno określonym statusie pewnej wirtualności. Bycie umysłu w stanie prawdy oznacza też, że nie walczy on ze sprzecznościami - w jakiś sposób "wie, czego chce", zrozumiał i w głębi swojego jestestwa ZAAKCEPTOWAŁ co jest dla niego ważne, do czego chciałby dążyć.
Drugim ważnym określeniem dla Królestwa Bożego byłoby według mnie KRÓLESTWO OSOBOWEJ MOCY. W Biblii jest, sformułowane przez Jezusa, wezwanie ludzi do doskonałości. Trudno jest wyobrazić sobie doskonałość osoby słabej, targanej rozterkami. Ale moc osobowa ma swoją trudniejszą do zrozumienia stronę - zawiera w sobie GOTOWOŚĆ DO POKONYWANIA OGRANICZEŃ. Mocny jest ten, kto radzi sobie z problemami, a nie ten, który nigdy problemów nie zaznał. To by sugerowało, że w Królestwie Bożym są wciąż wyzwania do podjęcia przez przez człowieka, jest możliwość wykazania swojej mocy i doskonałości. Ale ta możliwość NIE JEST SKONFLIKTOWANA Z DĄŻENIAMI INNYCH LUDZI.
Tu więc dochodzimy do trzeciego atrybutu Królestwa Bożego - KRÓLESTWO MIŁOŚCI.
Jest wiele przestrzeni "logicznej", społecznej, w której można realizować siebie - swoją ekspresję, dążenia, szukanie doskonałości. W tym naszym ziemskim życiu często wydaje nam się, że nie da się być szczęśliwym, jeśli się komuś czegoś nie zabierze (choćby tylko było to zabranie dobrego humoru, radości poprzez pognębienie drugiej osoby dla czystej satysfakcji bycia dokuczliwym). Wielu ludzi nie wyobraża sobie właściwie swojego dobrego samopoczucia, jeśli - co jakiś czas - nie pognębią sobie kogoś tam - czy to w Sieci, czy w "realu". Nawet jeśli nic z tego nie mają, nie zarobią pieniędzy, nie dostaną niczego, to jednak będą na siebie pluć, warczeć, obrażać, prowokować. Dla takich ludzi tradycyjnie pojmowany raj wydaje się nudny, wręcz nie do zaakceptowania - wszak byłby to świat bez barw emocjonalnych, świat braku znaczenia. Bo o tę walkę o znaczenie w istocie im chodzi. Chcą czuć się ważni, a najprostszym sposobem na zapewnienie sobie owej ważności jest wykazanie, ze można wpływać na innych, można psuć im humor (także poprawiać go), działać wbrew ich woli. Jednak gdyby przyjąć tę logikę dowartościowywania się nawzajem przez pognębianie innych jako normę, to taka społeczność stworzyłaby raczej piekło, niż raj. W Królestwie Bożym będzie więc inaczej - tam będą ludzie, którzy NIE MAJĄ KOMPLEKSÓW, znają swoją wartość, akceptują siebie, nie muszą się dowartościowywać kosztem czyjejś przykrości. Jeśli już mieliby sie jakoś dowartościowywać interakcją z inną osobą, to na zasadzie zwiększania radości, zrozumienia, mocy, pragnienia dobra i jeszcze większego zrozumienia siebie i wszystkiego wokół. Tam gdzie czuje się, że wszyscy są przepełnieni miłością nie ma zagrożeń, nie ma podstępu, nie ma cierpienia. To jest właśnie też ten istotny element mocy i doskonałości człowieka - nie mieć kompleksów, nie musieć się dowartościowywać czyimś kosztem - bo wiem kim jestem, znam swoją wartość, cieszę się tym co posiadam.
Tylko czy (w takim raju) jest co robić?...
Czy jest po co żyć?...
Te ostatnie pytanie, wbrew pozorom, jest jednak trudne. Jeśliby wierzyć obrazowi chrześcijańskiemu stawiającemu problem człowieczeństwa, człowiek który kiedyś już był w raju (Adam i Ewa) nie umiał się swoim stanem ucieszyć, docenić go. Szukał czegoś więcej, był niespełniony (przynajmniej po zjedzeniu owocu z drzewa wiadomości dobra i zła). To by sugerowało, że moze jednak sama fizyczna dostępność przyjemności jest dla ludzkiej natury niewystarczająca. Szukamy spełnienia siebie. I w Królestwie Bożym - każdy kto tak się znajdzie - będzie spełniony, będzie szczęśliwy. Oczywiście nie do każdego przemówi obraz z księgi rodzaju - jedni w ogóle uznają go za bajkę bez znaczenia, podczas gdy inni (np. Świadkowie Jehowy) potraktuję sprawę dosłownie, też odrzucając głębszy przekaz. Ja jednak zakładam - że "coś" w owym obrazie jest, ma on nam, ludziom, coś uzmysłowić.
Czyli coś musi się "zadziać", coś musi się w ludzkim myśleniu, motywacjach stać, abyśmy - właśnie dążąc do doskonałości - jednak nie osiągnęli stanu wysycenia, a potem znudzenia, poczucia bezsensu istnienia. Tu trzeba w sobie odkryć jakiś nowy kierunek emanacji pragnienia doskonałości. Tu na ziemi zwykle moc i doskonałość wiążemy z wygranymi, z konkurencją, ze ściganiem się z innymi ludźmi. Gdyby nam nakazać z tego zrezygnować, większość pewnie uznałaby to za zamach na naszą wolność, ale i na możliwość spełnienia się. I, częściowo, mielibyśmy rację. W Królestwie Bożym nikt nikomu niczego nie nakazuje. Zatem ten stan - jeśli miałby się wiązać z poczuciem spelnienia - jest osiągany innymi metodami, niż ściganie się z pognębieniem innych. Choć ja, wbrew pozorom, wcale nie banowałbym w raju rywalizacji. Rywalizacja jest ważnym mechanizmem dogadywania się, pewnej prawdy istnienia. Mało mechanizmem "ważnym" - według mnie mechanizmem NIEZBYWALNYM, niezbędnym ontologicznie. Ale rywalizacja może mieć różne postacie. Jest w nich miejsce na sport, a w nim na zasadę fair play. Rywalizacja ma sens, gdy potrafimy w sobie uporządkować te uczucia, które wydają się być mocno ze sobą skonfliktowane - dążenia, zdobywania, walki, a jednocześnie sympatii, życzliwości dla konkurenta. To jest trudne. Ale kto wie czy właśnie to poprawne wbudowanie w swoje emocje i odczuwanie zasady fair play nie jest tym podstawowym symbolem dojrzałości człowieka do Królestwa Bożego. Bo - tu powtórzę - Królestwo Boże jest STANEM UMYSŁU, a nie miejscem, więc warto wiedzieć do czego się dąży. Jeśli umiem cieszyć się z samego tego, że wspólnie dotarliśmy do jakiejś prawdy, że coś się w nas udoskonaliło, to na dalszy plan schodzi przykry fakt, że może wcześniej obstawiliśmy tę niewłaściwą stronę, że "przegraliśmy". Jeśli przegrywanie nie jest problemem, bo umiemy się - ponad nią - ucieszyć z ogólnego wzrostu człowieczeństwa (tak ucieszyć NAPRAWDĘ W GŁĘBI SERCA, NIE DEKLARATYWNIE!), to według mnie jesteśmy już właściwie dojrzali do Królestwa Bożego. Bo tylko wspólne bytowanie w ten sposób dojrzałych duchowo i emocjonalnie ludzi może być trwałe we wspólnocie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11144
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 789 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 14:51, 02 Gru 2016    Temat postu: Re: Królestwo Boże

Na pewne podsumowanie tego co napisałem w poście wyżej chciałem dopisać dodatkowy meta-komentarz. Choć zacznę od dygresji.
Na naszym forum pojawił się, względnie niedawno wnikliwy, inteligentny dyskutant o ateistycznym światopoglądzie: Irbisol. W swoim podpisie - stopce umieścił myśl: Człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru.
Rozumiem postawę, która się kryje za ową sentencją. W szczególności patrząc na to co "wyprawiają" co niektóre religie, ma się ochotę wręcz zabronić bycia religijnym. Ale jednak z myślą się nie zgadzam, zaś powód dla którego się nie zgadzam jest właśnie komentarzem do mojego wprowadzającego posta.

To co napisałem w poście wyżej jest w moim przekonaniu rozumowaniem "samym w sobie" - tzn. dającym jakąś formę ważnego spojrzenia na człowieka, niezależnie od tego, czy się wyznaje religię, czy nie. Koncept Królestwa Bożego (przynajmniej tak jak go rozumiem i opisałem) jest, według mnie, wartością intelektualną przydatną po prostu w zrozumieniu siebie. Patrząc z pewnej ostatecznej perspektywy - z celując w wizję człowieczeństwa bez ograniczeń, trochę marząc, trochę deliberując o ideałach, dowiadujemy się chyba czegoś ważnego o samym sobie.
Dlaczego upieramy się przy głupotach, choć chwila zastanowienia się przekonałaby, że spełnienie owych głupot i tak nic nam nie da?
Dlaczego dążymy do rzeczy, które są w jakiś sposób sprzeczne z inną częśćią naszych pragnień, oczekiwań, świadomością siebie?

Koncepcję życia po śmierci, raju, Boga, można odrzucić. Ale nawet wtedy zostanie problem: kim jestem ja - człowiek? Czego tak naprawdę pragnę? Co zapewniłoby mi szczęście?

Religia nie jest niepotrzebna. Przynajmniej intelektualnie jest ona wręcz niezbędna do postawienie pewnych pytań we właściwy sposób. Nawet ostatecznie odrzucając jakieś twierdzenia religijne, warto jest przyjrzeć się temu, co religia oferuje nam jako model człowieka.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pią 14:56, 02 Gru 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Agent Tomek
Proszę oczyść posty w DR



Dołączył: 12 Mar 2015
Posty: 680
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 14 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 15:55, 03 Gru 2016    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Religia nie jest niepotrzebna.
Nawet wręcz się przydaje ..
[link widoczny dla zalogowanych]
_______________________________________
„To, co fantastyczne, nigdy nie jest absurdalne.” J. Cortazar


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Religie i wyznania Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin