Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Religijny argument "z tyranii" Boga

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Religie i wyznania
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11145
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 789 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 13:41, 22 Sie 2017    Temat postu: Religijny argument "z tyranii" Boga

W dyskusjach na tematy światopoglądowe, religijne, a na pewno tez w myśleniu o religii i etyce, prędzej czy później, pojawia się pewien argument, który niejako "przygważdża" myślenie. To argument: jak się nie posłuchasz, bo Bóg i tak jest silniejszy od ciebie, więc wsadzi cię do piekła. Dlatego musisz się słuchać, nawet wbrew swojemu poczuciu prawdy, nawet jeśli jakaś teza jest ci intelektualnie, w poczuciu sensu kompletnie obca. Mus to mus - zawsze można nazwać "prawdą", coś co normalnie nazwalibyśmy fałszem.
Ten argument (nazwijmy go roboczo argumentem "z tyranii") dla jednych wydaje się naturalny, powiedziałbym że wręcz niezbędny, aby cała religia i etyka "miała sens". To, że Bóg swoją siłą ostatecznie "dopilnuje" aby było tak jak trzeba, jawi się dla części osób jako coś niezbędnego filozoficznie, jako rodzaj gwarancji, że ludzie swoimi złymi mniemaniami nie rozwalą systemu, który miałby zapewnić "porządek".
Jednak dla drugich będzie dokładnie przeciwnie - szafowanie owym argumentem będzie ostatecznie powodem odrzucenia religii, wiary w Boga. Dla tych drugich ustawianie kwestii prawdy na takiej wymuszonej płaszczyźnie właśnie świadczy o manipulowaniu, fałszowaniu tejże prawdy. Czyli byłoby wręcz dowodem, że religia jest fałszywa, wynika z chęci manipulowania ludźmi przez kastę kapłańską (czy kogo tam jeszcze, komu to pasuje). A nawet jeśli aspekt manipulacji odstawimy na bok, to dalej mamy to dość podstawowe pytanie: na jakiej w ogóle zasadzie, argument z tyranii, z tego "musisz to uznać po mojemu, to jak nie, to ja ci sprawię ból" W OGÓLE MIAŁBY WYSTĄPIĆ?... Przecież albo prawda, albo wymus. To Hitler - tyran - "mógł" sobie postawić sprawę na zasadzie "zwycięzców nikt się nie będzie pytał o rację", ale już nie (dobry) Bóg... Bo jeśli uznamy argument z tyranii za słuszny, to jak tu nazwać boga - tyrana dobrym?...

Pytanie moje chyba wkracza na mocno "niebezpieczne" wody. I pewnie niejeden teista będzie miał mi za złe, że w ogóle jest postawiłem, stawiając jakoś w ogóle pod znakiem zapytania problem zbawienia, czegoś uładzonego wewnętrznie na "zrozumiały" sposób. W mojej ocenie wynika to z tego, że wielu teistów ma swój teizm intelektualnie nie rozliczony. Tzn. w wielu aspektach mamy tu myślenie sprzeczne - jest coś, a jednocześnie jest zaprzeczenie owego czegoś. Argument z tyranii jest chyba jednym z najmocniejszych "włożeniem kija w mrowisko" opisywanego nierozliczenia.
Ja jednak stawiam to pytanie, bo uważam jest za TEST PRAWDZIWEJ WIARY W BOGA, albo inaczej - test na to, CO TRAKTUJEMY ZA WIARĘ W BOGA, czy wiarą jest de facto "religijna nowomowa", czy to JAK JEST?... Czy wierzymy w Boga dobrego NAPRAWDĘ?, a więc Boga, którego nie z powodu przymusu, ale SPONTANICZNYM ROZPOZNANIEM określilibyśmy jako dobrego, czy traktujemy Boga dokładnie tak jak typowego ziemskiego tyrana - tzn. NAZYWAMY (!) go ZE STRACHU pozytywnymi określeniami, ale istotę sprawy traktujemy jako coś osobnego?...
W tym zawiera się kolejne pytanie: CZY NAPRAWDĘ WIERZYMY, że Bóg jest wielki, wspaniały, ponad ludzkie ułomności, słabostki, małostkowate pragnienia, czy raczej chcemy całą ową ludzką małostkowatość Bogu zostawić jako atrybut REALNY, choć tylko NIE NAZWANY PO IMIENIU?...
A może Bóg właśnie oczekuje od nas wiary w to, że WBREW PEWNYM SUGESTIOM MAŁYCH LUDZI uznamy Go za tego NAPRAWDĘ WIELKIEGO I DOBREGO? - Myślę "wielkiego i dobrego" w realnych atrybutach, ZROZUMIAŁYCH DLA CZŁOWIECZEGO UMYSŁU, a nie tylko w nazwach, a nie tylko na modłę tyranów, którzy od niepamiętnych czasów wymuszają nazywanie ich dobrymi i wspaniałymi.
Takie pytanie ja stawiam sobie, jako teista. Bo jeśli tego pytania sobie nie postawię, jeśli uznam domyślny prymat tyranii w traktowaniu Boga, to czy tego Boga nie obrażę?... :think:
Bo jeśli mentalnie, wewnętrznie potraktuję jednak Boga na równi z ziemskimi tyranami (choć w słowach będę cały czas poprawny), to czy Bóg się w tym jednak nie rozezna?...
To czego On w końcu ode mnie oczekuje?...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi




Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5339
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 228 razy
Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 0:16, 26 Sie 2017    Temat postu:

A słyszał ty, Michałek, o teodycei, a?:wink: Oraz o tym, że dziecko należy czasem "ukarać" trochę dla jego dobra?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 6515
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 149 razy
Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 2:52, 26 Sie 2017    Temat postu:

Dziecku należy wyznaczać bariery of jak najwcześniej przede wszystkim dla jego bezpieczeństwa a następnie aby przez narcyzm nie stało się tyranem rodzica. Miłość moralna to przytulenie jednym ramieniem a drugim ustawienie poprzeczki.

Ja się nie pytam Istnienia czego ode mnie oczekuje, bo na to czasu szkoda. Spełniam się pomagając innym ale równocześnie nie pozwalam aby inni mnie w jakikolwiek sposób wykorzystywali. Mam jasno określone granice, bo tak właśnie mądrze wychowali mnie Rodzice.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi




Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5339
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 228 razy
Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 10:46, 26 Sie 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Dziecku należy wyznaczać bariery of jak najwcześniej przede wszystkim dla jego bezpieczeństwa a następnie aby przez narcyzm nie stało się tyranem rodzica. Miłość moralna to przytulenie jednym ramieniem a drugim ustawienie poprzeczki.

Ja się nie pytam Istnienia czego ode mnie oczekuje, bo na to czasu szkoda. Spełniam się pomagając innym ale równocześnie nie pozwalam aby inni mnie w jakikolwiek sposób wykorzystywali. Mam jasno określone granice, bo tak właśnie mądrze wychowali mnie Rodzice.
:wink:

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11145
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 789 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 0:18, 04 Gru 2017    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
A słyszał ty, Michałek, o teodycei, a?:wink: Oraz o tym, że dziecko należy czasem "ukarać" trochę dla jego dobra?

Teodycea chyba jest pobocznym tu zagadnieniem, bo nie odnosi się bezpośrednio do Boga, jako tyrana, lecz tłumaczy kwestię cierpienia ogólnie. Poza tym karanie dzieci tez jest jakby czymś z boku. Dziecko karzemy głównie na zasadzie tresury (tak, nie ma co pod dywan zamiatać tej okoliczności). Choć (po namyśle) może też trochę, aby podkreślić jego podległość, nauczyć, że nie ono rządzi. To by było w pobliżu kwestii, a o którą mi chodzi.

Ale też dołączę inny watek.
Niedawno spotkałem osobę, która dość lubuje się w nawracaniu innych opisami piekła. Niewątpliwie przerażającymi. Ja się jednak zastanawiam, czy takie nawracanie jest skuteczne.
Bo widzę przynajmniej dwie wątpliwe reakcje u nawracanego.
- uznanie, że piekło i istnienie wszechmocnego, miłosiernego Boga są tak ze sobą sprzeczne, iż po prostu przekaz religijny trzeba odrzucić całkowicie.
- totalne przestraszenie się delikwenta, pozbawienie go radości życia, de facto (wewnątrz, w szczególnie w podświadomości) uznanie przez tegoż delikwenta Boga za tyrana, wręcz największego z tyranów, a dalej skierowanie się na ścieżkę totalnej układności, bierności w podejmowaniu własnych inicjatyw i tylko pokutowanie, umartwianie się, wpędzanie w poczucie winy i konieczności wyrzeczenia się absolutnie wszystkiego co miłe i szczęśliwe.
Myślę, że ten ostatni typ reakcji dotyczy średniowiecznych biczowników i innych skrajnych pokutników.
Teraz - stawiając jednak założenie o istnieniu NAPRAWDĘ DOBREGO Boga - zadaję pytanie: czy taka postawa może być uznana za dobrą, właściwą?...
Z drugiej jednak strony, wizja piekła jest swego rodzaju emocjonalno - intelektualnym "wirem", który bardzo miesza w uczuciach teisty. Praktycznie to nie wiadomo co z tym problemem począć. :think:


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 1:18, 04 Gru 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11145
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 789 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 1:22, 04 Gru 2017    Temat postu:

Trochę dalej "głośno myśląc" w temacie postawiłbym pytanie: czy czasem nie jest tak, że każda świadomość musi niejako "złamać" swoją nieograniczoną ekspansywność, uznać, że nie wszystko jej wolno?
- Dziś skłaniam się do tego, iż trochę tak jest. Każdy musi w końcu pogodzić się z tą trudną prawdą, że ostatecznie czeka nas (samo)ograniczenie. I tyrania (jakakolwiek by ona nie była) to umysłowi uświadamia.
Tylko czy brzemieniem owej tyranii koniecznie trzeba obarczyć Boga?...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi




Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5339
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 228 razy
Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 12:15, 04 Gru 2017    Temat postu:

No, cóż... Siddharta Gotama Siakjamuni podobno zaakceptował demony i obłaskawił je [swoją współczującą postawą]. Mi to jak najbardziej odpowiada, szczególnie, jeśli chodzi o wewnętrzne "demony" psychiki człowieka [a w inne tak średnio wierzę].

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Piotr Rokubungi dnia Pon 12:16, 04 Gru 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Religie i wyznania Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin