Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wygasła nadzieja na Królestwo Boże - Jak do tego doszło ?

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Religie i wyznania
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
TATANATI




Dołączył: 07 Maj 2011
Posty: 204
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 5:36, 13 Maj 2011    Temat postu: Wygasła nadzieja na Królestwo Boże - Jak do tego doszło ?

Cytat:
„Macie więc modlić się w ten sposób: ‚Nasz Ojcze w niebiosach, niech będzie uświęcone twoje imię. Niech przyjdzie twoje królestwo” (Mat. 6:9,10)


Uczniowie Jezusa dobrze wiedzieli, że mają oczekiwać jego obiecanej „obecności” i nadejścia jego Królestwa. Z czasem zrozumiano, iż to Królestwo będzie przez tysiąc lat panować nad ziemią i przeobrazi ją w raj (Mat. 24:3; 2 Tym. 4:18; Obj. 20:4, 6). Chrześcijańscy pisarze Biblii napominali świadków żyjących w I wieku, żeby pozostawali czujni pod względem duchowym i trzymali się z dala od świata (Jak. 1:27; 4:4; 5:7, 8; 1 Piotra 4:7). Niestety, po śmierci apostołów chrześcijańska nadzieja na obecność Chrystusa i nadejście Królestwa wygasła. Dlaczego?

Jedną z przyczyn było skażenie wiary grecką nauką o nieśmiertelności duszy. W miarę jak pogląd ten upowszechniał się wśród chrześcijan, popadała w zapomnienie nadzieja na Millennium. Dlaczego? The New International Dictionary of New Testament Theology (Nowy międzynarodowy słownik teologii Nowego Testamentu) wyjaśnia to następująco: „Doktryna o nieśmiertelności duszy zaczęła wypierać eschatologię [naukę o „rzeczach ostatecznych”] NT [Nowego Testamentu], wyrastającą z nadziei na zmartwychwstanie i nowe stworzenie (Obj. 21 i nast.); odtąd dusza miała być sądzona zaraz po śmierci i wpuszczana do raju umiejscawianego już w zaświatach”. Innymi słowy, odstępczy chrześcijanie uważali, że po śmierci ciała dusza żyje dalej i tym samym dobrodziejstwa Tysiącletniego Panowania Chrystusa muszą się odnosić do dziedziny duchowej. Przenieśli więc raj z ziemi do nieba, dokąd zbawiona dusza miałaby ich zdaniem udawać się po śmierci. Wobec tego przestano oczekiwać obecności Chrystusa i nadejścia Królestwa, ponieważ wszyscy spodziewali się połączyć z Chrystusem w niebie zaraz po śmierci.

Oczekiwanie na nadejście Królestwa Chrystusa zaczęło wydawać się z pewnego powodu nierozsądne. W The New Encyclopædia Britannica czytamy na ten temat: „[Pozorne] opóźnienie się paruzji przytłumiło nastrój oczekiwania panujący w pierwotnym kościele. W owym procesie deeschatologizacji [odchodzenia od nauki o „rzeczach ostatecznych”] oczekiwane Królestwo Boże w coraz większej mierze zastępował zinstytucjonalizowany kościół. Powstanie Kościoła katolickiego jako instytucji hierarchicznej wiąże się bezpośrednio z zanikiem wyczekiwania”. Tak więc dobrodziejstwa Millennium przeniesiono z ziemi do nieba, a z kolei Królestwo przemieszczono z nieba na ziemię. Tego „przemieszczenia” dokonał Augustyn z Hippony (354-430 n.e.), który napisał w swym słynnym dziele Państwo Boże: „Obecny kościół na ziemi jest zarówno królestwem Chrystusa, jak i królestwem niebios”.

Mniej więcej w roku 313, za panowania rzymskiego cesarza Konstantyna, chrystianizm, który już zdążył przesiąknąć odstępczymi poglądami, został uznany prawnie. Przywódcy religijni okazali gotowość podjęcia służby na rzecz państwa i z początku to ono zarządzało sprawami religijnymi. (Wkrótce potem religia zaczęła kierować sprawami państwa). W ten sposób powstało chrześcijaństwo, którego pewna część (Kościół katolicki) stała się z czasem religią państwową Rzymu. Teraz „królestwo” nie tylko było na świecie, lecz także było częścią tego świata.
Czy w taki sposób miało przyjść królestwo Boże o które kazał się modlić Jezus? Historyczne doniesienia pokazały, że jaskrawo różniło się od Królestwa głoszonego przez Chrystusa! Kościół nie wyczekiwał już królestwa Bożego i związanego z nim przywróceniem pierwotnego raju na Ziemi.

Jednak Bóg już na początku dziejów ludzkości wyjawił, że stworzył człowieka nie po to, by ten jakiś czas pożył i w końcu umarł, lecz by żył wiecznie tu na Ziemi(Rodz. 1:26-28).
Przywrócenie rodzajowi ludzkiemu doskonałości utraconej przez Adama było elementem nadziei Izraelitów. Chrześcijańskie Pisma Greckie wyjaśniają, w jaki sposób Bóg umożliwi ludziom bezkresne życie w ziemskim raju.
Jak zatem doszło do zmiany poglądów przez chrześcijaństwo?

Na przykład Orygenes, jeden z Ojców Kościoła działających w III wieku n.e., piętnował osoby wierzące, że Millennium przyniesie dobrodziejstwa ludziom na ziemi. A jak czytamy w pewnej encyklopedii, katolicki teolog Augustyn z Hippony (354-430) „doszedł (...) do przekonania, że nie będzie żadnego millennium” (The Catholic Encyclopedia).
Dlaczego Orygenes i Augustyn sprzeciwiali się millenaryzmowi? Orygenes pobierał nauki u Klemensa Aleksandryjskiego, który zapożyczył od Greków koncepcję duszy nieśmiertelnej. Będąc pod silnym wpływem poglądów platońskich, Orygenes „wprowadził do doktryny chrześcijańskiej całe to nieogarnione zagadnienie duszy, które zapożyczył od Platona” — oświadczył teolog Werner Jaeger. W rezultacie Orygenes niejako przeniósł ziemskie dobrodziejstwa Millennium do sfery duchowej.

Augustyn, zanim w wieku 33 lat nawrócił się na chrześcijaństwo, był neoplatonikiem, czyli zwolennikiem nowej formy filozofii Platona, opracowanej w III stuleciu przez Plotyna. Ale nawet po nawróceniu nie wyzbył się dawnego sposobu myślenia. „Umysł jego był tyglem, w którym religia Nowego Testamentu prawie do cna stopiła się z platońską tradycją filozofii greckiej” — powiedziano w dziele The New Encyclopædia Britannica. A w innym opracowaniu przyznano, że Augustyn podał „alegoryczne wyjaśnienie” Tysiącletniego Panowania opisanego w 20 rozdziale Księgi Objawienia. Następnie dodano: „Powyższe objaśnienia (...) przyjmowali późniejsi teologowie zachodni, a dawniejszy millenaryzm nie znalazł więcej poparcia” (The Catholic Encyclopedia).
Nadzieję życia wiecznego na ziemi rozmył pogląd wyznawany w starożytnym Babilonie, a później rozprzestrzeniony na cały świat — pogląd, jakoby człowiek miał nieśmiertelną duszę, która tylko przejściowo mieszka w jego ciele. Gdy chrześcijaństwo przyjęło tę koncepcję, teologowie zaczęli naciągać wersety biblijne o nadziei niebiańskiej, tak aby popierały naukę, iż wszyscy dobrzy ludzie idą do nieba. Według tego poglądu ziemska egzystencja człowieka ma charakter tymczasowy i służy ustaleniu, czy zasługuje on na życie w niebie. Coś podobnego stało się z nadzieją ziemskiego życia wiecznego, która od stuleci przyświecała Żydom. Stopniowo przyswoili oni sobie pojęcie nieśmiertelności duszy ludzkiej, wskutek czego ich pierwotna nadzieja wygasła. Jakże to się różni od biblijnego opisu człowieka! Jest on istotą fizyczną, a nie duchową. Do pierwszego człowieka Bóg rzekł: „Prochem jesteś” (Rodz. 3:19). Dlatego można powiedzieć, że wiecznym domem rodziny ludzkiej nie jest niebo, lecz ziemia.
-„ Niebo jest niebem Jahwe, synom zaś ludzkim dał ziemię”(Psalm 115:16 BT wyd.II).

Chociaż większość wyznań podających się za chrześcijańskie neguje nadzieję życia wiecznego na ziemi, to w minionych stuleciach nieliczni pilni czytelnicy Biblii dostrzegli światło prawdy, ponieważ zrozumieli niektóre aspekty tego, jak Bóg przywróci rodzajowi ludzkiemu doskonałość (Ps. 97:11; Mat. 7:13, 14; 13:37-39). Już w XVII wieku dzięki tłumaczeniu i drukowaniu Pisma Świętego stało się ono szerzej dostępne. W roku 1651 pewien myśliciel napisał, że jak przez Adama ludzie „stracili Raj i życie wieczne na ziemi”, tak w Chrystusie „wszyscy ludzie będą mogli żyć na ziemi; w przeciwnym razie porównanie to nie byłoby właściwe” (por. 1 Koryntian 15:21, 22). Słynny angielski poeta John Milton (1608-1674) stworzył poemat Raj utracony, a później jego kontynuację — Raj odzyskany. W utworach tych wspomniał o nagrodzie, którą wierni otrzymają w ziemskim raju. Chociaż Milton poświęcił sporą część życia na studiowanie Biblii, stwierdził, że zawartej w niej prawdy nie da się pojąć w całości, dopóki nie rozpocznie się obecność Chrystusa.

Również słynny matematyk Izaak Newton (1642-1727) żywo interesował się Biblią. Zrozumiał, że święci zostaną wskrzeszeni do życia w niebie i w niewidzialny sposób będą sprawować władzę z Chrystusem (Obj. 5:9, 10). A o poddanych tego Królestwa napisał: „Po dniu sądu ziemia nadal będzie zamieszkana przez śmiertelników, i to nie tylko przez 1000 lat, lecz na zawsze”.
Zdaniem Newtona obecność Chrystusa miała dopiero nastąpić. Historyk Stephen Snobelen napisał: „Newton uważał Królestwo Boże za sprawę odległej przyszłości między innymi dlatego, że pesymizmem napawało go upowszechnienie się odstępczej nauki o Trójcy”. Dobra nowina nadal była zasłonięta. A Newton nie widział żadnego ruchu chrześcijańskiego, który by ją głosił. Napisał: „Proroctwa Daniela oraz Jana [z jego Księgi Objawienia] nie zostaną zrozumiane wcześniej niż w czasie końca”. Wyjaśnił też: „Wówczas, jak mówi Daniel, wiele ich przebieży i rozmnoży się umiejętność. Ewangelia bowiem musi być głoszona wszystkim narodom przed wielkim uciskiem i końcem tego świata. Tłumy z gałęziami palmowymi, wychodzące z tego wielkiego ucisku, nie mogą być niezliczone ani wywodzić się ze wszystkich narodów, jeśli przed jego nastaniem nie będzie głoszona ewangelia” (Dan. 12:4; Mat. 24:14; Obj. 7:9, 10).

W czasach Miltona i Newtona wyrażanie poglądów sprzecznych z oficjalną doktryną Kościoła było niebezpieczne. Z tego względu rezultaty wielu prowadzonych przez nich dociekań z zakresu biblistyki opublikowano dopiero po ich śmierci. Reformacja zainicjowana w XVI wieku wcale nie „zreformowała” nauki o nieśmiertelności duszy ludzkiej, a główne kościoły protestanckie dalej propagowały pogląd Augustyna, że Millennium to kwestia przeszłości, a nie przyszłości. Na szczęście żyjemy w czasach, gdzie wolność religijna pozwala na powrót do wierzeń zawartych w Biblii. Dlatego wiele milionów ludzi z całego świata wierzy, że królestwo Boże to nie kościół na ziemi, tylko realny rząd (Daniela 2:44) na czele z Jezusem, który zrealizuje pierwotne zamierzenie co do ziemi, czyli przeobrazi naszą planetę w raj (Rodz. 1:28).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
TATANATI




Dołączył: 07 Maj 2011
Posty: 204
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 5:15, 14 Maj 2011    Temat postu:

John Milton

Niewielu pisarzy wywarło tak silny wpływ na otaczający ich świat, jak angielski literat John Milton, autor poematu epickiego Raj utracony. Zdaniem pewnego bibliografa „mnóstwo ludzi kochało Miltona, niektórzy go nienawidzili, ale tylko nieliczni nie znali”. Po dziś dzień literatura i kultura angielska wiele mu zawdzięcza.
Jak doszło do tego, że Milton stał się wpływowym pisarzem? I dlaczego jego ostatnie dzieło, De Doctrina Christiana (O doktrynie chrześcijańskiej), wzbudziło tyle kontrowersji, że opublikowano je dopiero po 150 latach?

O swoich wczesnych zainteresowaniach duchowych Milton napisał: „Już jako chłopiec zacząłem zgłębiać Stary i Nowy Testament w językach oryginalnych”. Milton nabrał zaufania do Pisma Świętego i uznawał je za jedyny wiarygodny przewodnik w sprawach moralnych i duchowych. Natomiast zbadawszy szanowane wówczas dzieła teologiczne, srodze się rozczarował. Po latach wyjaśnił: „Uznałem, że na takich przewodnikach nie mogę oprzeć swojego kredo ani nadziei zbawienia”. Własne przekonania postanowił ściśle dostosować „do wzorca biblijnego”. Tworzył sobie listy kluczowych wersetów uporządkowanych tematycznie, a potem korzystał z nich w swej działalności pisarskiej.

Obecnie Johna Miltona kojarzy się głównie z dziełem Raj utracony, poetycką opowieścią osnutą na biblijnej relacji o upadku człowieka (Rodzaju, rozdział 3). To przede wszystkim dzięki tej epopei, opublikowanej po raz pierwszy w roku 1667, Milton zyskał miano wybitnego pisarza, zwłaszcza w świecie anglojęzycznym. Później wydał kontynuację tego utworu — Raj odzyskany. Poematy te przedstawiają pierwotne zamierzenie Boga wobec ludzi. Ukazują, że w przyszłości Bóg za pośrednictwem Chrystusa przywróci na ziemi raj, w którym będzie mieszkać doskonały ród ludzki. Na przykład w Raju utraconym archanioł Michał zapowiada czas, gdy Chrystus przyjdzie, by „wiernych Swych wynagrodzić, przyjmując w szczęśliwość, bądź to na Ziemi, bądź w Niebie, albowiem Ziemia się cała wówczas w Raj przemieni, miejsce o wiele szczęśliwsze, niż jest nim Eden lub był nim podczas dni szczęśliwych” (tłumaczył M. Słomczyński).

Milton napisał też wszechstronną rozprawę na temat chrześcijańskich nauk i trybu życia. Zatytułował je De Doctrina Christiana. W przedmowie napisał: „Na ogół autorzy zajmujący się tym zagadnieniem (...) tylko na marginesie podają — w formie zwięzłej notatki o rozdziale i wersecie — teksty biblijne, na których całkowicie oparli wszelkie swoje nauczanie. Ja natomiast starałem się zawrzeć na mych stronach możliwie najwięcej cytatów z każdej części Biblii”. Rzeczywiście, w swoim dziele Milton nawiązuje do Pisma Świętego przeszło 9000 razy.

Chociaż wcześniej Milton nie wahał się wyrażać swojego zdania, teraz postanowił nie wydawać owego traktatu. Dlaczego? Wiedział, że zamieszczone w nim objaśnienia biblijne bardzo odbiegają od oficjalnych nauk Kościoła. Poza tym po restauracji monarchii nie cieszył się już względami władz. Być może czekał na spokojniejsze czasy. Tak czy inaczej, po śmierci Miltona jego sekretarz zaniósł łaciński rękopis do wydawcy, który jednak nie chciał go opublikować. Później angielski sekretarz stanu skonfiskował ten manuskrypt i odłożył do archiwum. Minęło półtora wieku, nim traktat Miltona ujrzał światło dzienne.

W roku 1823 rękopis sławnego poety, owinięty papierem, odnalazł urzędnik pracujący w archiwum. Ówczesny król Anglii, Jerzy IV, polecił przetłumaczyć to dzieło na angielski i wydać drukiem. Gdy po dwóch latach je opublikowano, w kręgach teologów i literatów wybuchły zażarte spory. Pewien biskup natychmiast uznał manuskrypt za falsyfikat. Nie chciał wierzyć, że Milton — uważany przez wielu za największego angielskiego poetę religijnego — mógłby tak ostro odciąć się od świętych nauk Kościoła. Tłumacz dzieła, przewidując takie reakcje i pragnąc uwiarygodnić autorstwo Miltona, zawarł w swym wydaniu przypisy wyszczególniające 500 podobieństw tego traktatu do Raju utraconego.

W swoim traktacie Milton jednak wykazał, że również wiele nauk i praktyk protestanckich nie ma uzasadnienia biblijnego. Z tego powodu odrzucił kalwiński dogmat o przeznaczeniu, uznawał zaś istnienie wolnej woli. Popierał stosowne posługiwanie się imieniem Bożym, Jehowa, którego często używał w swoich pismach.
Milton na podstawie Biblii dowodził, że dusza ludzka jest śmiertelna. Komentując Księgę Rodzaju 2:7, napisał: „Gdy w ten sposób człowiek został stworzony, na koniec czytamy: I stał się człowiek duszą żywiącą [Biblia gdańska]. (...) Nie jest on zatem dwoisty ni podzielny; nie jest, jak się powszechnie mniema, wzięty i utworzony z dwóch różnych tudzież odrębnych części — duszy i ciała. Przeciwnie, cały człowiek jest duszą, a dusza człowiekiem”. Milton następnie zapytał: „Czy umiera cały człowiek, czy tylko ciało?” Przytoczywszy szereg wersetów biblijnych, z których wynika, że umiera cały człowiek, dodał: „Najistotniejszym, jakie mogę podać, wyjaśnieniem, iż dusza umiera, jest wypowiedź samego Boga w Ezech[iela 18:]20: Dusza, która grzeszy, ta umrze”. Milton zacytował też Ewangelię według Łukasza 20:37 oraz według Jana 11:25, aby potwierdzić, że nadzieją dla umarłych jest przyszłe zmartwychwstanie.

Co wzbudziło największe kontrowersje wokół traktatu De Doctrina Christiana? Przedstawienie prostych, lecz dobitnych dowodów biblijnych, iż Chrystus, Syn Boży, jest podległy Bogu, Ojcu. Po przytoczeniu Ewangelii według Jana 17:3 oraz 20:17 Milton zadał pytanie: „Skoro Ojciec jest Bogiem Chrystusa i naszym Bogiem i skoro jest tylko jeden Bóg, to któż może być Bogiem prócz Ojca?”
Milton ponadto zauważył: „Sam Syn, jak również jego apostołowie poświadczają w każdej wypowiedzi i spisanym tekście, że Ojciec jest większy od Syna we wszystkim” (Jana 14:28). „To przecie Chrystus mówi w Mateusza 26:39: Ojcze mój, jeźli można, niech mię ten kielich minie; a wszakże nie jako ja chcę, ale jako ty [Bg]. (...) Czemuż to modli się do Ojca, a nie do siebie, jeżeli rzeczywiście sam jest Bogiem? Skoro sam jest zarówno człowiekiem, jak najwyższym Bogiem, to dlaczego w ogóle się modli o coś, co leży w jego własnej mocy? (...) Syn wszędzie wielbi i czci jedynie Ojca i uczy nas czynić to samo”.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Mediator



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 21685
Przeczytał: 38 tematów

Pomógł: 400 razy
Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 10:36, 14 Maj 2011    Temat postu:

Przede wszystkim, nie ma żadnej sprzeczności pomiędzy wiarą w nieśmiertelność duszy i wiarą w zmartwychwstanie. Różnorakie sprzeczności pojawiają się natomiast, gdy słowa sprzed tysięcy lat są traktowane rozumiane nie tylko na dzisiejszą modłę, ale na dodatek tak, jakby stanowiły precyzyjny, faktograficzny opis rzeczywistości.

Nie zgadzam się ani z tezą, że wygasła nadzieja na Królestwo Boże, ani tym bardziej z uzasadnieniem tej tezy, podanym powyżej.

Różnice w naszym postrzeganiu Biblii i ontologii (choć niekoniecznie tego, co naprawdę jest w nich istotne) wydają mi się na są na tyle duże, że nie bardzo wiem, od czego zacząć. Może wobec tego po prostu ograniczę się na razie do uwagi dotyczącej jednego z pierwszych zdań:

TATANATI napisał:
Niestety, po śmierci apostołów chrześcijańska nadzieja na obecność Chrystusa i nadejście Królestwa wygasła. Dlaczego?

Bo nie nadchodziło, chociaż miało nadejść w czasie naprawdę najbliższym. Mierzonym nie w tysiącach lat, lecz w pojedynczych latach, a najwyżej - w pojedynczych dziesiątkach laat. A skoro nie nadeszło, to znaczy, że ktoś coś źle zrozumiał. I trzeba było się nad tym zastanowić. Co nie doprowadziło do utraty tej nadziei, lecz do umieszczenia jej w bardziej realistycznym kontekście.

_____________
PS. Napisałeś kilka ciekawych artykułów. Ale obawiam się, że jest ich po prostu za dużo, jak na początek. Wszystko na raz nie chwyci :)


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez wujzboj dnia Sob 10:37, 14 Maj 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
TATANATI




Dołączył: 07 Maj 2011
Posty: 204
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 5:09, 15 Maj 2011    Temat postu:

Cytat:
Nie zgadzam się ani z tezą...


Niewielu spotykamy ludzi, którzy są chętni przyjąć czyjeś poglądy bezkrytycznie. Jest nawet takie powiedzenie, że gdzie dwóch Polaków, tam trzy zdania. Z drugiej strony, to dobrze, gdy jest ktoś taki, kto pobudzi nas do przemyśleń dotychczasowych poglądów.
Wracając do tezy, że wygasła nadzieja na królestwo Boże, to mam kilka pytań do Ciebie, czy zauważasz wokół siebie, że ludzie naprawdę wierzą w królestwo Boże, chociaż modlą się o jego przyjście? i czy wyczekują jego przyjścia?

Cytat:
nie ma żadnej sprzeczności pomiędzy wiarą w nieśmiertelność duszy i wiarą w zmartwychwstanie


Jeżeli to zdanie będziemy rozpatrywać w oparciu o Biblię, to wyraźnie jest w niej napisane, że człowiek jest duszą i dusza która grzeszy, ta umrze (Ezechiela 18:4 BG). I tu nie chodzi o interpretację, bo jak sam napisałeś jest to dosłowne tłumaczenie. Potwierdza to logika innych części Biblii, np Bóg powiedział Adamowi, że jeżeli złamie dany mu nakaz, to umrze. Nie powiedział mu, że jego dusza pójdzie do nieba. To raczej szatan twierdził, że "na pewno nie pomrzecie". Dlatego koncepcja duszy nieśmiertelnej nie pochodzi od Boga Biblii. Wszyscy, którzy myślą, że jest to nauka biblijna są w błędzie. Dla por. ks. Kaznodziei 9:10 pisze -"bo w krainie umarłych, do której idziesz, nie ma ani działania, ani zamysłów, ani poznania, ani mądrości".

Cytat:
obawiam się, że jest ich po prostu za dużo, jak na początek


Dobrze, spróbuję trochę poczytać i wypowiedzieć się w niektórych tematach.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez TATANATI dnia Nie 5:50, 29 Maj 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
adullam




Dołączył: 06 Kwi 2012
Posty: 241
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 21:19, 17 Kwi 2012    Temat postu: Re: Wygasła nadzieja na Królestwo Boże - Jak do tego doszło

Cytat:
Uczniowie Jezusa dobrze wiedzieli, że mają oczekiwać jego obiecanej „obecności” i nadejścia jego Królestwa. Z czasem zrozumiano, iż to Królestwo będzie przez tysiąc lat panować nad ziemią i przeobrazi ją w raj (Mat. 24:3; 2 Tym. 4:18; Obj. 20:4, 6). Chrześcijańscy pisarze Biblii napominali świadków żyjących w I wieku, żeby pozostawali czujni pod względem duchowym i trzymali się z dala od świata (Jak. 1:27; 4:4; 5:7, 8; 1 Piotra 4:7). Niestety, po śmierci apostołów chrześcijańska nadzieja na obecność Chrystusa i nadejście Królestwa wygasła. Dlaczego?



Pfii!
Uczniowie Jezusa to masy niewykształconych biedaków I WIEŚNIAKÓW oraz jerozolimski proletariat, permanentnie uciskany zarówno politycznie jak i ekonomicznie! Ciągłe restrykcje, lekceważący i poniżający dla nich stosunek zdeterminował zemstę i POTRZEBĘ RELIGII!

NIE " Z CZASEM ZROZUMIANO" TYLKO NOWA SEKTA BADACZY PISMA ZROZUMIAŁA ... PRZEZ INDOKTRYNACJĘ CIELSKA KIEROWNICZEGO...

A że wygasła , to wyjaśniać nie ma potrzeby. Zobacz na siebie , wklejasz jakieś banialuki , gotowce, nie zdając sobie sprawy z tego co wklejasz i dla kogo to robisz. No więc nadzieja wygasła , bo gdy bóg zobaczył jakich ma wyznawców spalił się ze wstydu!
A wcześniej się wyparł, żydów, zresztą i tak by się do nich dziś nie przyznał...
Pfii!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Religie i wyznania Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin