Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Zagadnienie inflacji ocen

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 24434
Przeczytał: 48 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 19:29, 23 Lip 2021    Temat postu: Zagadnienie inflacji ocen

Jako nauczyciel z wykształcenia, interesuję się dydaktyką. Uważam ją za pasjonującą pod wieloma względami dziedzinę - taką filozofią umysłu w specjalnym zastosowaniu.
Dlatego też z zainteresowaniem obserwowałem to, co się działo, gdy w szkolnictwie, w początkowych klasach nauczania, zrezygnowano z ocen szkolnych, zastępując liczbowe wyrażenie postępów uczniów ocena opisową. Dodatkowo w klasach początkowych, stosowano różnego rodzaju oceny obrazkowe - np. uśmiechnięte słoneczko, które obrazowało dobre wyniki ucznia.
Do wszystkiego doszła też ideologia "nie zniechęcania" uczniów negatywnymi ocenami. Więc w pierwszych klasach w ogóle nie było ocen negatywnych, same pozytywne. Problem w tym, że taki system ocen, w oczach uczniów bardzo szybko ewoluuje w sposób znacząco odmienny w stosunku do tego, co sobie (w moim przekonaniu naiwnie) obiecywali po nim "światli pedagodzy". Bo szybko okazało się, że taki nauczyciel z ocenami dalej jest między swoistym młotem a kowadłem. Bo uczniowie, nawet w pierwszych klasach podstawówki, tacy głupi nie są, mają mocno wyczulone na ocenę emocje, a do tego dość bezkompromisowy obraz świata.
Jeśli pedagog wszystkim uczniom, niezależnie od ich osiągnięć stawia to samo uśmiechnięte słoneczko, to uczniowie szybko widzą, że ta ocena niczego nie ocenia - przecież wszyscy i ten obibok i głupek, jak i młody geniusz mają to samo słoneczko za wyraźnie inne dokonania.
Aby się nie kompromitować w oczach uczniów, pedagog w końcu musi zacząć jakoś różnicować swoje oceny - za ewidentnie lepszą pracę dawać ocenę lepszą. Czyli choć (znowu, aby się nie narazić światłym lewicowym ideologom pedagogiki) dalej wszystkich uczniów tylko chwali stawiając zawsze uśmiechnięte słoneczka, to jednak za wyraźnie lepszą robotę stawia nie jedno, tylko dwa, trzy, a może nawet pięć uśmiechniętych słoneczek. Efektem dalszym takiego zachowania jest bardzo szybki dostosowanie się percepcji uczniów, dla których jedno uśmiechnięte słoneczko robi się po prostu oceną negatywną, a dopiero 4-5 słoneczek uśmiechniętych jakoś satysfakcjonuje. System ewoluuje w stronę łatwą do przewidzenia - jest gdzieś poziom neutralny, a po bokach mamy z jednej strony negatyw, a z drugiej pozytyw (też większy, albo i mniejszy).

Niestety, światli lewicowi pedagodzy mają to do siebie, że narzędziem ich rozumowanie jest przede wszystkich chciejstwo. Chciejstwo jest, skądinąd może i szczytne - aby nikogo nie wywyższać, aby była równość (i braterstwo). Może i fajnie, są to cenne wartości. Jest jednak i druga strona medalu - OCENA JAKO INFORMACJA O WARTOŚCI NASZYCH OSIĄGNIĘĆ.
Niestety, nie da się jakoś sprawnie pogodzić tych dwóch - sprzecznych - wymogów, aby to samo jednocześnie
- było równe - po to, aby ogólnie była równość, by się nikogo nie wywyższyło
- było różnicujące osiągnięcia - do czego służy, z definicji, ocena czyjejś pracy - że coś jedno jest zrobione dobrze, a inne źle.

Lewicowi światli pedagodzy, mają jednak te swoje chciejstwa, więc zepsuli to, co się nazywa oceną, czyniąc z tego narzędzie efektów pracy nie różnicujące, czyli zrobili coś, co się oceną nazywać nie powinno, bo to NICZEGO NIE OCENIA, stanowiąc jedynie wyraz postulatu, aby wszystkich chwalić, niezależnie od tego, co sobą ów ktoś reprezentuje.
Tak to jest, jak ktoś nie jest w stanie sam się ze sobą - uczciwie w umyśle - dogadać czego właściwie chce.
Światli lewicowi pedagodzy oczywiście mogą "naprawić" to, w co wyewoluowała ocena i np. zabronić surowo nauczycielom różnicować oceny w zależności od wyników. Nauczyciele mogą tylko zachęcać, bez względu na to, czy uczeń robi coś dobrze czy źle - jak to np. w Szwecji..
http://www.sfinia.fora.pl/swiat-ozywiony,11/nowy-trynd-w-edukacji-nie-poprawianie-bledow,18143.html
W ten sposób ocena przestała być oceną, a stała się po prostu pochwałą.
Uczeń nie jest taki głupi, aby się dać nabrać, że coś co nie różnicuje, może pełnić rolę oceny. Więc nie pełni, więc - dzięki pomysłom światłych lewicowych pedagogów - mamy ogólnie edukację bez ocen, czyli BEZ INFORMACJI O TYM, CZY ROBI SIĘ COŚ DOBRZE CZY ŹLE. W ten sposób uczeń szybko się zorientuje, że to, co robi NIE MA ZNACZENIA. Robienie cokolwiek - dowolnie, losowo, całkiem bez sensu jest w tym układzie tak samo dobre, jako robienie czegoś celowo, w zgodzie z regułami, sensownie.
Czy dla psychiki młodych ludzi będzie to lepiej?
- Światli lewicowi pedagodzy pewnie uważają że tak, że paradygmat równości, nie różnicowania nijak ludzi powinien zostać uznany za wartość najwyższą, a na pewno wyższą niż celowość i sensowność działania.
Ja chyba jestem mniej postępowy w moim rozumowaniu. Światła lewicowa pedagogika mnie nie przekonała... :think: :nie:


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Sob 10:59, 24 Lip 2021, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andy72




Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 4361
Przeczytał: 39 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 19:38, 23 Lip 2021    Temat postu:

Z Alicji w Krainie Czarów:
z WIkipedii
Jeden z ptaków, Dodo, decyduje, że zwierzęta powinny się osuszyć w Wyścigu Kumotrów, który nie ma żadnych reguł oprócz biegania w kółko. Wyścig trwa pół godziny i każdy wygrywa, więc każdy powinien dostać nagrodę. Alicja oddaje swoje słodycze na nagrody, sama dostaje w nagrodę swój naparstek, a Mysz opowiada jej swoją długą i smutną historię prześladowań przez koty. Rozdział kończy się, gdy Alicja opuszcza uczestników wyścigu.

A jak to się ma do Wujowej apotakastazy?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 24434
Przeczytał: 48 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 11:33, 24 Lip 2021    Temat postu:

Andy72 napisał:
Z Alicji w Krainie Czarów:
z WIkipedii
Jeden z ptaków, Dodo, decyduje, że zwierzęta powinny się osuszyć w Wyścigu Kumotrów, który nie ma żadnych reguł oprócz biegania w kółko. Wyścig trwa pół godziny i każdy wygrywa, więc każdy powinien dostać nagrodę. Alicja oddaje swoje słodycze na nagrody, sama dostaje w nagrodę swój naparstek, a Mysz opowiada jej swoją długą i smutną historię prześladowań przez koty. Rozdział kończy się, gdy Alicja opuszcza uczestników wyścigu.

A jak to się ma do Wujowej apotakastazy?

Dalekie wnioski chcesz ciągnąć...
Wydaje mi się, że na poziomie duchowym ocena działa jednak inaczej. Ja nie wierzę w chyba najczęściej przez ludzi rozumianą, ale w moim przekonaniu naiwną postać sądu nad życiem człowieka, opartą o jakąś zewnętrzną decyzję. Wierzę, że sądził się będzie właściwie KAŻDY SAM. Nie trzeba zewnętrznego sędziego, który grzesznikowi powie: tutaj ja - sędzie - uznałem twoje czyny za wredne i wymierzam ci za to taką to a taką karę. To nie tak...
Wierzę w sąd, który polega na tym, że każdy, kto podejmował jakieś tam decyzje ZOBACZY WSZYSTKIE TYCH DECYZJI KONSEKWENCJE. Nikt nie będzie grzesznikowi musiał mówić: to zrobiłeś źle, a tamto już dobrze. Ocena będzie oczywistością - po prostu będzie widać, taki to a taki wybór w konsekwencji wywołał zupełnie niepotrzebną destrukcję w życiu jakiejś osoby, że nikt kompletnie na tym trwale nie zyskał, że wszystko było tylko gorzej. Jednocześnie taki grzesznik sam zobaczy, że alternatywny wybór dałby zdecydowanie lepszy dla wszystkich efekt. W zasadzie grzesznik grzeszy jakąś formą głupoty, błędnym rozpoznaniem. Bo chyba prawie nikt nie chce aby było źle dla samego zła. U źródeł zła jest słabość, gnuśność (brak doskonalenia się wcześniej, a później człowiek staje do trudnych decyzji nieprzygotowany), miałkość emocjonalna, uleganie impulsom przyziemnym, czysto biologicznym. To każdy sam zobaczy i SAM oceni własne wybory jako błędne, a siebie jako umysł nie potrafiący stanąć na wysokości zadania.
W tym kontekście zbawieniem byłoby:
1. pokora! - na wielu poziomach, a w szczególności uznanie, że chce się porzucić wszystkie źródła wewnętrzne błędu, że nie próbujemy bronić tych aspektów siebie, które są wadliwe, w imię np. "a ja tak chcę, bo co mi zrobicie?!"
2. zmierzenie się wewnętrzne jeszcze raz z tym, co w nas destrukcyjne duchowo; próby przeżycia tego tak, aby w końcu zdobyć mentalna kontrolę nad owymi źródłami destrukcji
3. oddanie tych aspektów swojej osobowości, z którymi absolutnie sami nie umiemy sobie poradzić Bogu - zawierzenie Mu bardzo głębokie, ale przede wszystkim absolutnie SZCZERE.
4. Gdy się wykona już absolutnie wszystko, co można było dla poprawy swojej osoby, trzeba by jeszcze "uwierzyć w imię Jezus", czyli uwierzyć, że "Bóg zbawia" (to znaczy Jezus), czyli zaakceptować iż wola Boga jest mocniejsza od każdej woli destrukcyjnej, potępiającej, nawet samopotępiającej. Trzeba uwierzyć, że nawet jeśli to my sami uznajemy się za niegodnych istnienia, to ważniejsze tutaj powinno być to, iż Bóg pragnie abyśmy istnieli - nawet z tym dziedzictwem błędu i zła, jakiego się dopuściliśmy. Bo Bóg - stwórca pragnie naszego istnienia, kocha nas, czyli na tym poziomie - nawet jeśli sami się potępiliśmy - teraz przywracamy sobie wartość w imię tego, że Bóg w nas ową wartość widzi.
5. Wreszcie do zaakceptowania - wdrożenia - pełnego przyjęcia w ramach naszej natury byłaby miłość, akceptacja wszystkiego, co wyłania duchowość, odnalezienie się w ramach takich struktury wartości, w której wrażliwość, piękno odczuwania, subtelność umysłu, dobre intencje, tkliwa afirmacja piękna wolnych istot przeniknęłaby wszystkie zakamarki naszego myślenia i odczuwania. W stanie miłości jesteśmy gotowi do wymiany darów wzajemnych w społeczności wolnych istot duchowych.
Jeśli ktoś nie jest w stanie mentalnie tych 5 punktów wdrożyć, ten ma problem z dołączeniem do Królestwa Bożego, czyli stanu głębokiego duchowego i emocjonalnego pogodzenia z samym sobą i innymi istotami czującymi. Nie wiem, ile miałoby trwać to oddzielenie od Królestwa Bożego. Ale może tak jest, że po latach patrzenia na to, jak bardzo bez sensu jest nie wdrożenie owych punktów, nawet najgorszy grzesznika zaczyna niejako "rezonować myślą i uczuciem", że naturą jego istnienia jest przemiana duchowa w stronę Królestwa Bożego. Taki grzesznik wtedy ostatecznie wychodziłby z najgorszego piekła. Ale może dla niektórych byłby to np. milion lat męczarni, zanim zrozumie powyższe i dojrzeje do gruntownej wewnętrznej przemiany?...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 14913
Przeczytał: 71 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 11:59, 24 Lip 2021    Temat postu:

Michał to prawica wprowadziła słoneczka.
Za komuny było tak po "marksistowsku".

Nie umiesz, siadaj.:-) :-) :-) :-) :-)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 24434
Przeczytał: 48 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 12:33, 24 Lip 2021    Temat postu:

Semele napisał:
Michał to prawica wprowadziła słoneczka.
Za komuny było tak po "marksistowsku".

Nie umiesz, siadaj.:-) :-) :-) :-) :-)

Prawica tu uległa nowym - już lewicowym - prądom myślowym z Zachodu. Teraz dawny "Zachód" od wielu już lat zjechał na lewo.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin