Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

historie za krótkie, za długie i jak w sam raz.

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Seriale - utwory w odcinkach
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JanelleL.
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 16 Paź 2014
Posty: 2104
Przeczytał: 35 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 10:47, 19 Lis 2014    Temat postu: historie za krótkie, za długie i jak w sam raz.

Położyła się w cieniu. Było zbyt słonecznie jak dla niej, zbyt upalnie,
duszno, choć dłonie miała zimne, ale to chyba od wody, z której chwilę
wcześniej wyławiała owoce i rzodkiewki odrywając im końcówki i wrzucając do jednego naczynia.
Leżał obok, dotknęła jego twarzy nieśmiało i jakby z lękiem obawiając się, że się odwróci, że odejdzie jak zawsze.
Dzisiaj jednak uśmiechnął się do niej i przysunął bliżej.
- To co tam słychać...u ciebie? Dawno cię nie widziałem.
Odpowiedziała mu uśmiechem, ciepłym i spokojnym choć cała dygotała w środku.
- Chciałby pan truskawek? Mam świeże, dopiero zerwane, sama zerwałam.
Wyciągnęła rękę po miskę i wzięła jedną aby mu podać do ust.
- Przepraszam, palce mam zabarwione sokiem.
- Nie przeszkadza mi to.
Jadł jedna po drugiej nie dziwiąc się temu, że smakują inaczej, że pieką w język
i ona jadła swoje rzodkiewki, tak słodkie jak dojrzałe truskawki.
Rozmawiali jak dzieciaki o ogródku, roślinach, o strumieniu nieopodal
i rybach chowających się w korzeniach drzew...


Ostatnio zmieniony przez JanelleL. dnia Czw 9:36, 14 Sty 2016, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JanelleL.
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 16 Paź 2014
Posty: 2104
Przeczytał: 35 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 18:21, 21 Lis 2014    Temat postu:

Zjawiła się pewnego popołudnia, jakby ktoś ją wymyślił albo namalował zbyt szybko i tylko na chwilę,
nie zdążywszy nanieść poprawek, zostawiając w roztargnieniu na sztaludze doskonale nie dokończoną,
będąc nieświadomym, że jakiś przypadkowy widz zdąży ją taką właśnie zobaczyć.
Siedziała przy stole ustawionym pod oknem, jakby czekała na podanie kawy czy herbaty,
paląc z nudów papierosa i bawiąc się jego dymem, zupełnie jakby robiła to po raz pierwszy,
naśladując tym jakąś dawną gwiazdę z ekranu.
Słońce przebijało się pomarańczem przez luźno uplecioną lnianą zasłonę, zadrukowaną w duże kwiaty
i malowało jak pudrem jej twarz, ożywiało jasny brąz włosów opadających na ramiona
i prześwitując przez szyfonową wzorzystą sukienkę rysowało lekkim cieniem brzeg cielistej halki.
Opierając jeden łokieć o stół, patrzyła w stronę okna, machała przy tym od niechcenia nogą założoną jedna na na drugą.
Pewnie przed wyjściem z domu, stawiając stopę na drewnianym podeście zręcznie zapinała wokół kostki
cienkie paseczki skórzanych sandałków na obcasach, by potem pośpiesznie wystukiwać nimi jakiś znajomy sobie rytm .
Lidka....musiała mieć tak właśnie na imię tamtego dnia i była pierwszą żywą kobietą
ze wszystkich, które nosiły sukienki, buty na obcasach i używały perfum.
Później ktoś wrócił i próbował dokończyć obraz, nanosił szczegóły, poprawiał kolor włosów i oczu,
dorabiał piegi, by potem znów je zamalować, układał dłonie w różne formy jakby ciągle to było nie to.
Nogi i ramiona były zbyt szczupłe, usta za mało pełne, dym z papierosa nienaturalnie unosił się w powietrzu,
a pomarańczowe kwiaty wyglądały jak wypłowiałe i staromodne....wszystko poprawiono.
Obraz został z pełnym kunsztem ukończony, oprawiony w ramę, sprzedany i powieszony na ścianie czyjegoś salonu.
Zatytułowany Mademoiselle Simone, może nawet tam wisi do dziś...a
Lidka...wstała z krzesła, poprawiła sukienkę i wyszła, zostawiając za sobą jakiś ulotny zapach,
niczym ten obraz zapamiętany przypadkowo, jeśli uznać, że cokolwiek dzieje się przez przypadek.


Ostatnio zmieniony przez JanelleL. dnia Czw 9:52, 14 Sty 2016, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JanelleL.
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 16 Paź 2014
Posty: 2104
Przeczytał: 35 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 15:08, 06 Gru 2014    Temat postu:

Wiele razy zastanawiało ją gdzie są, zawieruszyły się podczas
przeprowadzki, ale chyba nie mógł ich nikt wyrzucić.
Nie szukała ich specjalnie, wiedziała, że jeśli tylko są, znajdą się kiedyś same.
Rzeczywiście...były w niepodpisanym pudle ze starymi ozdobami
świątecznymi, zapakowane prawie jak prezent pod choinkę,
wszystkie, jakby nigdy nie zostały wysłane albo wróciły z powrotem na adres nadawcy.
Wyjęła jeden ze środka...

21 sierpnia

Od kilku dni pada i nawet się cieszę, bo upał był nie do zniesienia.
Szkoda tylko, że złożyliśmy namiot, miałabym ten deszcz na wyciągnięcie ręki,
tak mogę najwyżej patrzeć przez szybę jak krople lądują w trawie.
Czytam, a raczej przekładam tylko kartki udając czytanie, bo jestem na str.87. i nadal nie wiem o co chodzi.
Chyba powinnam zacząć od początku. Wyjechali już prawie wszyscy, wakacje się kończą.
Myślałam, żeby gdzieś jeszcze wyruszyć na jakieś dwa-trzy dni ale pogoda zepsuła się szybciej niż zdążyłam spakować rzeczy.
Jeszcze tydzień i wreszcie wróci normalność. Wreszcie...liczę na to, jak na jakieś cudowne lekarstwo,
w które wszystkim normalnym trudno uwierzyć. Piszę też na siłę, albo wyłącznie z przyzwyczajenia,
bo nic ciekawego się nie dzieje, w głowie też mam pustkę - jakby coś zablokowało mi mózg..............
Trudno jest wymyślić jakieś odpowiednie słowa z tych kilku zapamiętanych,
które rozbijają się o siebie bezdźwięcznie, aby po chwili wydać odgłos drażniącego chichotu.
Byłoby rozsądnie zapełnić tę przestrzeń choćby jakimś banałem,
pojechać na zakupy albo upić się, zakończyć to bolesne odrętwienie.
Z drugiej strony...dobrze mi z tym...jak nigdy i z tym, o czym myślałam zanim wzięłam długopis do ręki,
że nic się nie zmieniło...ani przez chwilę...że jeszcze nie chcę nic zmieniać, że nadal mi smakuje...


Ostatnio zmieniony przez JanelleL. dnia Czw 10:06, 14 Sty 2016, w całości zmieniany 11 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JanelleL.
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 16 Paź 2014
Posty: 2104
Przeczytał: 35 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 0:28, 18 Gru 2014    Temat postu:

Przepraszam, czasem się złoszczę i nie mam w tym umiaru....przykro mi teraz...
Chcesz, opowiem ci kilka śmiesznych historii, albo przeczytam bajkę, taką przy której płaczę,
będziesz się ze mnie śmiał, każdy się śmieje...nawet ja....
ona już wtedy nie jest taka smutna... zapukaj, tylko głośno, żebym cię usłyszała.
Tu czasem nic nie słychać, ale jak przyjdziesz na pewno będzie cicho...
Boisz się...?... Ja też, kiedy tak śpisz spokojnie, jakby cię wcale nie było,
budzę się wtedy w nocy, przykładam ucho do drzwi i tak zasypiam do rana.
Nie, nie zwariowałam....to jest zupełnie normalne....
Wtedy śnią się wyłącznie dobre bajki i dzień wstaje zupełnie nowy, lepszy.
...Mam taką świąteczną kartkę, nie zapisaną jeszcze słowami,
mógłbyś mi pomóc narysować choinkę, śnieg lub serce, jeszcze zdąży dotrzeć przed gwiazdką.
Ja się postaram, naprawdę...zrobię wszystko na czas, jak kiedyś
i już nie będę się złościć, obiecuję...no, może czasem odrobinę,
tylko przyjdź, proszę i kopnij mnie z całej siły.


Ostatnio zmieniony przez JanelleL. dnia Czw 10:15, 14 Sty 2016, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JanelleL.
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 16 Paź 2014
Posty: 2104
Przeczytał: 35 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 8:20, 06 Sty 2015    Temat postu:

Gleba pachnie i smakuje prawdziwie zmieszana z krwią i potem,
kiedy zbrukane zwierzę czołga się w niej resztkami sił wiedzione jakimś pierwotnym instynktem,
gdy wgryza się w nią jak w matkę i wdrapuje niczym we własne rany.
Ból i rozkosz stają się jednym, rzucając ciałem pragnącym żyć
choćby chwilę dłużej i wsiąkając wraz z każdą kroplą sączącą się zeń w ziemię,
by po raz kolejny ono mogło zmartwychwstać.
....Miała w ustach ten smak, tamtego poranka - był najlepszy ze
wszystkich jakich zaznała, był niemal święty.
Mogła wreszcie wyć jak dzikie zwierzę, nie tłumacząc się z niczego,
leżeć nago i łkając łapać pierwszy oddech.


Ostatnio zmieniony przez JanelleL. dnia Czw 13:42, 14 Sty 2016, w całości zmieniany 10 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JanelleL.
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 16 Paź 2014
Posty: 2104
Przeczytał: 35 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 14:24, 22 Sty 2015    Temat postu:

Zamknął drzwi na klucz i przeszedł przez zatłoczony korytarz pewnym i energicznym krokiem.
Kiedy ją minął odwróciła się i poszła za nim do wyjścia jak pociągnięta za rękaw, chociaż wcale tego nie zrobił.
Starała się dotrzymać mu kroku. Zwolnił dopiero, gdy wyszli za bramę ogrodzenia.
Idąc obok siebie chodnikiem wzdłuż ruchliwej ulicy, nie rozmawiając, mijali znajomych ludzi i samochody zaparkowane ciasno na poboczu.
Jakby odruchowo spychał ją ramieniem w prawo, parę razy niemal potknęła się zahaczając o krawężnik,
jednak mimo to próbowała iść prosto. Przestał, kiedy ich dłonie zetknęły się w jakimś muśnięciu,
nie cofnął swojej i ona też nie. Do furtki zostało tylko kilka kroków, coraz wolniejszych i kilka
niespodziewanych, niezgrabnych pieszczot, ukrytych przed wzrokiem przechodniów, splecionych jakże miękko w
ciepłym dotyku...odeszła przy schodach. On poszedł dalej by zaraz skręcić w pierwszą ulicę. Zatrzymał się i spojrzał w jej stronę,
stała w bezruchu pomiędzy bezlistnymi wciąż krzewami bzu zagrodzonymi siatką i odprowadzała go wzrokiem.
Patrzyli sobie teraz w oczy, pisząc z daleka słowa, których chwilę wcześniej żadne nie wypowiedziało,
z hałasu tworząc ciszę i spokój z niepokoju, obłaskawiając tym sponiewierane myśli...
Nie było ważne w jakim celu tu właściwie przyszła, wiedziała już, że przyszła właśnie po to.


Ostatnio zmieniony przez JanelleL. dnia Czw 10:18, 14 Sty 2016, w całości zmieniany 9 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JanelleL.
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 16 Paź 2014
Posty: 2104
Przeczytał: 35 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 20:07, 06 Mar 2015    Temat postu:


Lato tutaj skończyło się wczoraj...a miał to być dobry dzień...
Ktoś rozsypał złe godziny po kątach. Wbiły się jak gwoździe w ściany, fotele, w stół,
wystawały zewsząd, strasząc i kalecząc...dobrze, że nie wiesz...jak bardzo to boli.

...Potem przyszła Ona - chłodnymi ustami szeptała najczulsze słowa,
prowadziła przez mrok i zasłaniała oczy przed sztucznym światłem ulicznych lamp,
latarki migającej w ręku przechodnia i reflektorów nadjeżdżającego samochodu.
Chodź za mną...nie odwracaj się...nikt cię nie widzi...nikogo tu nie ma...tylko my dwie.
Otworzyła te drzwi i odeszła. Wszystko tu było na swoim dawnym miejscu.
Czy to Ona zostawiła zapaloną świeczkę, uchylone okna, spięła zasłony pośrodku i pościeliła łóżko...jakby wiedziała...? Czy wiedziała?
Powietrze jeszcze drżało tu od pośpiechu kończącego się, upalnego dnia...na pewno dobrego dnia...
od ciepłej woni jaśminu, zmieszanej z zapachem mleka i łajna, wysuszonego siana i kurzu wzbudzanego dźwięcznie przez łańcuchy bydła prowadzonego z łąk...
Tętniło od nawoływań chłopów wracających z pól, turkotu furmanek i odgłosu końskich kopyt, wbijających się głucho w piaszczystą drogę.
Kiedy opadł kurz i wszystko ucichło Ona wróciła, ubrana tylko w białe płatki jaśminu,
z każdym chłodnym podmuchem zaglądała przez okno, strzegąc snów
i nocy, po której jutro nie zaczyna się następnego dnia.


Ostatnio zmieniony przez JanelleL. dnia Pon 22:49, 01 Lut 2016, w całości zmieniany 14 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JanelleL.
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 16 Paź 2014
Posty: 2104
Przeczytał: 35 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 15:55, 21 Kwi 2015    Temat postu:

- Wierzysz jeszcze w takie rzeczy? - zapytał...i ona też patrzyła na nią pytająco,
z tym samym co on, jednakowo drwiącym uśmiechem przyklejonym do twarzy.
Każde z nich trojga było jak zawieszone w swoim własnym świecie i tylko
jakiś traf sprawił, że w tamtej chwili znaleźli się w jednym pomieszczeniu,
zachowując odczuwalny, jakby wymuszony dystans, powodowany jakąś
magnetyczną siłą odpychania źle ustawionych względem siebie biegunów.
- Czy ja wiem?...chyba już nie - nie zdążyła jednak odwrócić głowy, kiedy jakiś impuls ze splotu słonecznego
wrzucił jej do gardła gwałtowne zaprzeczenie tym słowom.
- Idźcie do cholery! Tak! Kurwa, wierzę...i co?!
Nie usłyszeli tego, już ich nie było... Widziała później jeszcze raz tę kobietę... tamtego dnia, na który tak długo czekała.
Zjawiła się nieproszona, nie zdając sobie z tego sprawy, ani z wagi tej chwili, którą zakłóciła swoim przybyciem,
stając się w ten sposób, już na zawsze, mimowolnym jej dopełnieniem.
Była irytująco piękna w tym momencie - już przez sam fakt stworzenia, uformowana jego dłońmi, szlachetnie biskwitowa...
jednak coś, jakaś skaza, albo jego zbyt gwałtowny ruch, lub może jego brak czynił ją półmartwą.
On musiał wiedzieć, co to było - znał ją całą na pamięć, lepiej niż ślepiec swoją twarz.
Nie szczędziła słów, by opisać ją sobie jak najlepiej i swoim otumanionym zmysłom,
by stworzyć siatkę topograficzną jej postaci, skopiować jego dzieło, dotykać na zasadzie odniesienia punktu
tych samych wypukłości i zagłębień, zagięć i miękkich konturów,
chociaż powinna raczej chcieć ją rozbić na kawałki, przeklinać, głośniej niż wtedy, kiedy oboje zniknęli kpiąc z niej.
To, czy tamto, wszystko i tak w końcu zdawało się być ułudą, ledwo schwytanym, sennym obrazem,
zakrzywionym, zniekształconym, nieprawdziwym, choć po przebudzeniu wyraźnie pulsującym wzdłuż linii papilarnych,
zawstydzających jej dłonie jakąś dziwną bliskością czegoś dotąd zupełnie dla niej obcego.
Dwa dni później, wracając do domu, pierwszy raz od dawna, albo w ogóle wracając tam pierwszy raz, widziała ją naprawdę.
Nie była złudzeniem, minęły się na ostatniej prostej przed skrzyżowaniem dróg, nie spotykając po drodze nikogo innego.
Jedno, krótkie spojrzenie, a może tylko sam fakt, że spotkały się w miejscu przecięcia krzywych swoich czasoprzestrzeni wystarczył,
by dostrzegła tkwiącą w niej tę samą zadrę, którą on próbował od lat wygładzić.


Ostatnio zmieniony przez JanelleL. dnia Czw 10:38, 14 Sty 2016, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5963
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 23:53, 21 Kwi 2015    Temat postu:

"a ga maeba, kuwashime yoini keri
a ga maeba, teru tsuki toyomu nari
yobai ni kami amakudarite,
yoha ake, nuedori naku.
tookamiemitame
tookamiemitame
tookamiemitame"
;-P
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JanelleL.
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 16 Paź 2014
Posty: 2104
Przeczytał: 35 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 18:53, 24 Kwi 2015    Temat postu:

https://www.youtube.com/watch?v=4HLY1NTe04M&feature=youtu.be&t=48s


Dzisiaj na Dobranoc

Nie mam dla Ciebie
zwykłych słów...
A może
już nie umiem
opowiadać baśni
...Czy też Tyś to
przybiwszy skrzydła
mi do ramion
w zamian
uczynił mnie
niemową?

...Dziś rano
znowu rozbiłam się
z wysoka
na małe części
a chciałam przecież
tylko spróbować
powiedzieć
że...
już

nie

tęsknię


Ostatnio zmieniony przez JanelleL. dnia Czw 10:39, 14 Sty 2016, w całości zmieniany 6 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JanelleL.
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 16 Paź 2014
Posty: 2104
Przeczytał: 35 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 1:26, 04 Cze 2015    Temat postu:

...


https://www.youtube.com/watch?v=9GCLrXxtCDs


Ostatnio zmieniony przez JanelleL. dnia Czw 10:40, 14 Sty 2016, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JanelleL.
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 16 Paź 2014
Posty: 2104
Przeczytał: 35 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 7:27, 08 Cze 2015    Temat postu:

Podłe świnie! Na wszystko im trzeba pozwalać, to znaczy inaczej...wyrażać zgodę.
Złodziej musi wyrazić zgodę, by takie prosię jedno z drugim miało wszystko legalnie,
musi wykradać się, skradać, czmychać, chować w trawie niczym drapieżnik, by upolować zdobycz,
a potem przynieść siebie jak w zębach, przyrządzić i podać na talerzu,
zacierając w międzyczasie wszelkie ślady swojego przestępstwa.
Wszystko tym razem poszło nie tak, chociaż plan był dobry...
Zrobiła to więc wyłącznie dla własnej przyjemności. Otworzyła książkę w połowie 29-go rozdziału,
rozpyliła tamte perfumy i włożyła przyciętą kartkę pomiędzy strony.
Rano, na własne życzenie zdychając prawie z głodu, wyjęła ją i napisała tak: wy-ra-żam-zgo-dę kropka.


Ostatnio zmieniony przez JanelleL. dnia Czw 10:42, 14 Sty 2016, w całości zmieniany 7 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JanelleL.
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 16 Paź 2014
Posty: 2104
Przeczytał: 35 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 4:09, 15 Cze 2015    Temat postu:

Bo to było chyba tak:
Grzało niemiłosiernie przez cały dzień, aż się gotowało i tak aż do samego zmierzchu.
Otworzyła okna na oścież, lecz nic to nie dało, założyła więc swoje cichobiegi i czmychnęła w łąki.
Trawy już skoszone, nie było gdzie się schować, poszła zatem w stronę drogi rzadko uczęszczanej,
tej samej, którą wracała ubiegłego roku. Nie spodziewała się zobaczyć tu kogoś,
ale zaraz przybiegła ruda Kaśka w zielonych legginsach ciasno opinających zgrabny tyłek,
zapytała ją czy nie szkoda jej stawów żeby tak biegać po asfalcie,
lecz ona nie po to kupiła buty z amortyzacją, żeby po chaszczach latać.
A rób, co chcesz, co ja tam będę mamuśki pouczać.
Ruda skręciła w następną ulicę, a potem znów gdzieś przemknęła w oddali, na skrzyżowaniu.
Ktoś włączył muzykę i zaraz odezwały się z głośnika komputera powiadomienia fejsbukowe
przerywając ją nachalnie, oznajmiając, że wszędzie jest pełno psów łańcuchowych przyczepionych do komórki i fejsa.
Coś tam załatwiała przy okazji i miała zaraz wrócić, zanim się zrobi ciemno.
Odwiązała koszulę z bioder i zarzuciła na ramiona, bo się już chłodno zrobiło.
Z tyłu za nią gasł dzień w szaroróżowych barwach, a w zrolowanym sianie przyczaił się czarny kot polujący na ptaka.
Pomyślała jeszcze raz o Kaśce, i o tych psach fejsbukowych, że jutro wszyscy pójdą tą drogą,
każde w swoim kierunku, może tym samym...a ona wręcz odwrotnie, znów będzie musiała ukraść,
żeby coś zjeść...miała dość, a więc nie będzie jeść!
Zdjęła buty i resztę drogi przeszła po zroszonej trawie rosnącej na poboczu.
W domu było już chłodniej, tutaj też muzykę przerywały sygnały powiadomień....Wyłączyć mi to gówno!
Na stole leżała przycięta kartka i wtedy to właśnie przyszło jej na myśl.
Mogłaby ją zapisać tymi wszystkimi słowami, które tłuką jej się w głowie zamiast wywalać je w próżnię...

No i tak było...a dziś na przykład pada deszcz.


Ostatnio zmieniony przez JanelleL. dnia Czw 11:00, 14 Sty 2016, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JanelleL.
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 16 Paź 2014
Posty: 2104
Przeczytał: 35 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 7:48, 24 Cze 2015    Temat postu:

https://youtu.be/B8zBtzYYBDc?t=54m27s
https://www.youtube.com/watch?v=CPnxUKi9MYk


Pragnę w dzień
Piję
w ciemności nocy
czarnych przypływach
bez twarzy, bez imienia
łyk jeden
i drugi łyk
Ty kapiesz chłodem
kroplą po kropli
wsiąkasz i znów napływasz
wylewasz się ciepłem
z ust
sączysz się
drążysz powoli
wzbierasz
spadasz strumieniem w dół
bryzgasz i cofasz
piętrzysz się
i o brzeg się rozbijasz
w szumie toni
za razem
raz
i...jeszcze...
zanim rozpuści się w świetle noc
póki się nie rozpłyniesz...

Idź już bo świta
Nic to......że...to nic.





:*


Ostatnio zmieniony przez JanelleL. dnia Pon 13:24, 03 Paź 2016, w całości zmieniany 11 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JanelleL.
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 16 Paź 2014
Posty: 2104
Przeczytał: 35 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 11:03, 28 Lip 2015    Temat postu:

Ktoś w końcu kupił ten kawałek ziemi. Gadali, że się nie znajdzie chętny,
bo ziemia ponoć przeklęta przez właściciela, Stalin - tak na niego mówili...
ale to widać były tylko gusła, strachy na Lachy to były.
Drzewa wycięto, teren wykarczowano, wyrównano, zbudowano tu dom,
nieduży, malowany na biało z balkonem od południowej strony i małym tarasem od zachodu.
Została tylko ogromna topola po drugiej stronie drogi, a drzew było tu
kiedyś dużo. Rosły bez ładu i składu, niektóre już stare i zdziczałe.
Tu rosła tamta duża grusza, rodziła najlepsze owoce, najsłodsze i najbardziej soczyste jakie jadłam.
Tam na prawo, pod płotem kilka orzechów i dalej z tyłu krzewy mirabelkowe.
Na lewo drugi drewniany płot, wzdłuż niego biegła ścieżka,
a zaraz za nim stare wiśnie, z rozłożystymi gałęziami, których nikt nigdy nie przycinał.
Dalej jedna akacja i młoda jabłonka przy bramie.
A tutaj...tu był ten kawałek łysej, ubitej, czarnej ziemi, odgrodzony od zachaszczonej reszty krzewami bzu.
W kilku miejscach wyrastały rządkiem młode łodygi, dzieląc
wewnętrzną przestrzeń jak ustawiony nierówno parawan.
Pośrodku sędziwa jabłoń, której gałęzie jakby celowo ktoś
powyginał, żeby dzieciakom było się łatwiej wspinać.
Dwie najgrubsze z nich, niczym ramiona wyrastające z jej korpusu były przedmiotem kłótni,
póki nie ustalono, że ten kto pierwszy przyjdzie rano, będzie tu królem do wieczora.
...a nad tym wszystkim do południa roztaczała swój wielki cień topola,
tak jak i dziś zacienia ten nowy dom.
Irek, syn sąsiadów, był najstarszy na ulicy, pilnował czasem
rodzeństwa i wtedy, przy okazji całej reszty dzieciarni. Wszystko tu było przy okazji.
Wysoki, młody chłopak pasował do tego drzewa pod którym siadał z
książką.
Zerkała mu czasem przez ramię, ale nie było tam żadnych
obrazków...tylko drobno usiane litery.
-Chcesz być moim bratem, no zgódź się, proszę...proszę...bo będę
cię łaskotać i będę piszczeć aż cię będą uszy boleć....
-No dobra, możesz sobie myśleć, że jestem twoim bratem...ale to tylko tak na niby.

Któregoś dnia nie było tam nikogo. Pobiegła dalej. Zza ściany orzechów dobiegał jakiś rwetes, głośne kwiczenie i okrzyki ludzi....
Stanęła w bramie. Kilku dorosłych mężczyzn osaczało świniaka. Trzymali długie noże w rękach i wbijali je zwierzęciu raz po raz w szyję.
Prosię kwiczało, rzucało się to w prawo, to w lewo umazane we krwi... Prawie upadła...
Boże, czy to się tak robi? Czy on też tak robi,kiedy....Nie, to niemożliwe, tamte świnie są takie równo ucięte, takie białe i czyste.
On tak nie może robić jak oni, on przecież sam to robi....a może, może tak właśnie, może dlatego ona tak pilnuje, by żadne z nich nie widziało....
-Gdzie biegasz? Mówiłam, żeby nie ruszać się z podwórka. U
Matysiaków mają bicie. Coś się tak ubrudziła? Znowu sukienka do
prania.
-Niedobrze mi się zrobiło, zwymiotowałam...to po owsiance, dobra była
ale...potem zjadłam trochę wiśni...dlatego pewnie...
-Dobrze już, zdejmij ją! Robię pranie to się od razu upierze, zanim
matka wróci, a ty teraz lataj w samych majtkach.
Rano włożyła ją znowu, taką czystą i świeżą.
-No, tylko teraz nie ubrudź się za szybko.
Nie miała ochoty biegać, a już na pewno nie tam....już nigdy tam nie
pobiegnie, nawet kiedy orzechy już dojrzeją, już nigdy...nigdy dalej
niż do orzechów.
-Mogę popatrzeć jak czytasz? Mogę?
-No dobra, siadaj.
-A o czym czytasz?
-O Indianach...
-Opowiesz mi jak skończysz?
-Jak mi dasz skończyć, to ci opowiem.
Kręciło jej się w głowie od wczoraj i ręce miała jakieś wilgotne, i ten ból brzucha.
Przytuliła się do niego, chciałaby chyba tak zasnąć...ciekawe jak wyglądają Indianie...on jej opowie, na pewno....
-Ej...odchyl głowę do tyłu, krew ci leci z nosa.
Wyciągnął z kieszeni zmiętą chusteczkę.
-Masz, trzymaj sobie i oddychaj przez usta.
Wziął ją na ręce i zaniósł do matki.
-Niech się nie złości pani na tą sukienkę.
-Upierze się, ciągle się pierze, ciągle i ciągle...
Przybiegła później, chyba jak mogła najszybciej.
-Ładna? Mama mi pozwoliła założyć nową.
-Tamta była ładniejsza.
-Nie chcę już żebyś był moim bratem, chcę żebyś był moim rycerzem.
-Ale ja nie chcę.
-A ja chcę...a nie, bo już jesteś! I nie na niby...a jak mi będzie
lecieć krew z nosa, to znów mnie weźmiesz na ręce?
-Mogę cię wziąć i teraz.
-Nie, bo mnie będziesz kręcił i będzie mi niedobrze...Jak będzie mi
lecieć krew z nosa. Co zrobić, żeby leciała?
-Oj ty głupia mała. Chodź, lepiej opowiem ci o Indianach.


Ostatnio zmieniony przez JanelleL. dnia Czw 11:09, 14 Sty 2016, w całości zmieniany 9 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JanelleL.
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 16 Paź 2014
Posty: 2104
Przeczytał: 35 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 4:11, 07 Sie 2015    Temat postu:

-Halo... czy rozmawiam z Edytą?
-A kto mówi...
-Z panią Edytką...
-O...a cóż to za okazja?
-Tak bez okazji...kiedyś ktoś przysłał mi życzenia na ten numer.
-To chyba dawno było...na święta o ile dobrze pamiętam...nie, raczej na Nowy Rok.
-I wcześniej na urodziny...rzadko używam tego numeru...
-Nie moja strata...no dobra, żartuję...W ogóle to fajnie, że dzwonisz. Przynajmniej wiem, że żyjesz.
-Jeszcze żyję...a powiedz, co u ciebie?
-Dobrze, wszystko dobrze...ale...nie mogę teraz rozmawiać. Zadzwonię do ciebie jutro, może pojutrze, na pewno zadzwonię
...i tak w ogóle, to miło było cię słyszeć.

To zdjęcie było zrobione dzień wcześniej, koszulka w kolorze bladego, brudnego różu - ten kolor był wtedy modny.
Wszystko było wtedy brudnoróżowe, cieliste, pudrowo-beżowe... w odcieniach zwanych "nude".
Ostatnie zdjęcie na filmie... prześwietlone u góry. Cholera...po co w takich chwilach robi się zdjęcia?
Wcale nie z tego powodu milczała, kiedy pytał czy ma skręcić w prawo, czy jechać dalej.
...Milczała, a on jechał przed siebie, mijając dworzec...i ostatni przystanek, na którym mogła wysiąść.
-I co z tą kawą?...Tu chyba nam nie przyniosą...chcesz, mogę zejść na
dół.
Postawił walizkę przy ścianie. Stała tyłem do niego jakby się bała odwrócić.
Podszedł bliżej, dotknął jej ramion...
-Daj spokój z kawą...
Jeszcze kilka dni temu myślała o tym, czy to jest łatwo, czy trudno.
Było łatwo...i tak sobie było...ale było łatwo...a myślała, że nie
mogłaby, że nigdy...kilka dni temu.
Pokój był dwuosobowy, jedno łóżko pod ścianą, drugie pod oknem.
Leżała na tym drugim, on siedział oparty o ścianę...tak zupełnie bez wstydu, jakby się znali od lat...
-Mogę na ciebie popatrzeć?
-Po co pytasz...przecież już patrzysz.
Poduszka ze sztucznym wypełnieniem, jakaś taka niewygodna...
-Za miękka...nieważne.
Było miło, rozmawiali o czymś tam, z czegoś tam śmiali się...było
naprawdę miło.
-Ile miałeś kobiet?
-Nie za dużo.
-A sprawiasz wrażenie kobieciarza.
-Przepraszam...nie wyszło mi za dobrze, bałem się chyba bardziej niż
ty.
-Nie żartuj, ty się bałeś, a czego niby...mnie się bałeś?
-Bo wiesz...do dzisiaj była tylko ona, jesteś pierwsza.
-I ja mam w to uwierzyć? Pachniesz samcem na odległość, a mówisz, że
tak mi się tylko wydaje.
-A ty...mam w to uwierzyć?
-Wierz w co chcesz...Poza tym kobiety są w gorszej sytuacji. A
jednak...zaprosiłeś mnie na tą kawę.
-A w czym mi to przeszkadza? To był dobry dzień, taki inny i ty jesteś
taka...i pomyślałem...a czemu nie?
-Lepiej zostawmy te tematy...mąż, żona, dzieci...

Jechali potem dużo dalej niż na dworzec, włączył radio...
-Daj głośniej, uwielbiam ten kawałek.
-Też lubię Quenn.
-Ja tylko kilka kawałków, nie wszystko.
-Daj mi swój numer.
-Ty mi daj swój...zadzwonię, to zadzwonię, a nie to nie.
-Wredna małpa z ciebie.
-Ani trochę...tak tylko udaję...serio.
Napisała do niego rano..."nie wiem czemu...", a później nie
było już tak sobie.

...ale tego jutra nie zadzwoniła, ani pojutrze...chociaż chciała, choćby przez grzeczność zadzwonić.
Minął jeden dzień, drugi tak, jak mija godzina za godziną i już jest wieczór...
i tak jak mija rok, potem drugi i trzeci...
Spóźnił się...czasem wystarczy się spóźnić. Tak też zapomniał o tym dniu...
..jeden raz, drugi...trzeciego już nie było...czasem wystarczy tylko zapomnieć.


Ostatnio zmieniony przez JanelleL. dnia Czw 11:14, 14 Sty 2016, w całości zmieniany 8 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JanelleL.
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 16 Paź 2014
Posty: 2104
Przeczytał: 35 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 23:31, 23 Wrz 2015    Temat postu:

https://www.youtube.com/watch?v=SC61S5em--A

Ostatnio zmieniony przez JanelleL. dnia Czw 11:14, 14 Sty 2016, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JanelleL.
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 16 Paź 2014
Posty: 2104
Przeczytał: 35 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 2:34, 30 Wrz 2015    Temat postu:

Śniła mi się któregoś razu, dokładnie taka sama jak tamta.
Wisiała w dziale wyprzedaży, do kupienia za jakąś śmiesznie niską cenę.
Nietrafiony fason sezonu...ale to właśnie było To- jak to się zwykło mówić - prawdziwa okazja.
Jeszcze jakiś cienki, dopasowany sweter w tym samym kolorze, zapinany z przodu na drobne guziki,
na wszelki wypadek gdyby było chłodno,
czarne szpilki, lakierowane, ze zgrabnymi czubkami...a może lepsze takie odkrywające palce?
...i na pewno wąski, też czarny pasek, ozdobiony dwoma rzędami małych,
srebrnych ćwieków, żeby nie było za grzecznie. Butik jak ze snu.
Siedziała naprzeciwko myśląc, że on to nie tylko on, że on to też ktoś inny niż tylko on.
Trochę za dużo perfum, telefon...dzwoni zawsze, kiedy nie trzeba, gdy się zapomni go wyciszyć.
Dziewczyny ubrane na biało z kwiatami w dłoniach...wyglądały olśniewająco,
chłopcy w odświętnych garniturach, także niczego sobie.....i wszystko,
co było potem, po kolei...jak w albumie ze zdjęciami.
Wyszła nim się to wszystko zaczęło na dobre. Ktoś się obejrzał, ktoś unikał wzroku...kilka kroków do wyjścia i tyle.
Czy można być w dwóch miejscach na raz? Może i można, może nie można...
Nie można było, choć tyle razy wcześniej...i jeszcze nie raz będzie można,
ale na dziś już wystarczy, już "KONEC".
Wtedy ją miałam na sobie, ten jeden raz, leżała potem w szufladzie na bieliznę.
A dzisiaj przyśniła mi się znowu...taka okazja już chyba się nie
trafi...więc uprałam ją, wyprasowałam, powiesiłam
na wieszaku. Mogłaby równie dobrze być prezentem - ona, albo już sama ta okazja lub jedno i drugie na raz.
Sala była pusta, świecił Księżyc, grała jakaś muzyka, znowu za dużo
perfum, aż mdło...ale wywietrzeją...wyparują jak ta mgła o poranku,
zostawiając jakąś zwiewną nutę snującą się od czasu do czasu
gdzieś po łąkach i tak, jak snuje się pomiędzy nogami ta sukienka w tańcu,
niczym to senne marzenie tuż przed świtem...tuż...tuż.
Zadzwonił budzik około siódmej. Ile to lat minęło...od wczoraj...
Zasnęłam w niej i tańczyłam w niej, i miałam ją pod tym szarym swetrem z golfem,
kiedy wstawał dzień w moim lunatycznym śnie.
Trochę się pogniotła i już jej nie upiorę, nie mam jej - oddałam za to gorące lato,
ledwo zdążyłam, ale zdążyłam.
No...to za twoje zdrowie Mała!


Ostatnio zmieniony przez JanelleL. dnia Czw 11:24, 14 Sty 2016, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JanelleL.
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 16 Paź 2014
Posty: 2104
Przeczytał: 35 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 11:04, 18 Lis 2015    Temat postu:

Jeśli Szanowną ŚFiNIĘ mogę...
na koniec tego wątku o coś prosić
to proszę...niech po męsku
tak trzy po trzy pierdoli sobie
Jeśli to mało albo jeśli
morze lub może trochę prościej
niech piąte przez dziesiąte...
Całość i część na palcach zliczy
tfu!...znaczy...wypierdoli sobie!
Być może też i po bożemu być
ortograficznie i logicznie
żeby to pierdolenie miało SENS
z lewej do prawej...prozaicznie
w związku zwanym hetero eS
Chce ŚFiNIA dyslekcyjnie
że niech pierdoli niby wspak
...tak przykładowo wspak na wznak
Mus by i czasem fantazyjnie
cytując: "przeciw, a nawet za"...
W górę na raz kaligraficznie
i egotycznie w dół na dwa
na trzeźwo i na wpół-nie
NO dobrze!... Właśnie tak!!!
I to nieważne wcale co...
pierdoli tu pierdoli tam
piątek czy świątek ile da się
i cznie bez wka bez czka...
tem za i a w niedzielę
czasem niech że i się PO wstrzyma
będzie To że chłopina-ZUCH
przed Bogiem klęknie po robocie
no proszę...proszę...proszę...
.....p r o o szę......
nie bądźże ateistyczna świnia!
bo już od poniedziałku
ooooch...aaach...nieech....
pierrdoooli sobie znów od nowa
tak pojedynczo, czy we dwóch
o żółwiach
wężach
nosorożcach, krowach
jeżach
jeleniach
jeden FUJ
bajki pierdoli
farmazony
tłuste
petitki
i an-drony
Na słodko-ostro popierdoli
o pedo...coś tam
platonicznie
żeby nie było żeście zbok
algebraicznie
analitycznie
w końcu PIERDOLI
niech fizycznie
co to PiS da i czy... za rok
a czego nie da i za dwa
komu i kiedy, ile, gdzie
socjalistycznie
patryjotycznie
njematotamto...
i publicznie
się ma rozumieć.....A
na dobranoc...
...romantycznie
do łuszka swojej
albo cudzej żony
Nie będę płakać
Obiecuję!- PA!


Ostatnio zmieniony przez JanelleL. dnia Pią 21:24, 17 Maj 2019, w całości zmieniany 13 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hushek
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 23 Lut 2011
Posty: 6780
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: umiłowany kraj
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 22:33, 18 Lis 2015    Temat postu:

JanelleL.


Zapraszam na mój blog. Serdecznie :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Seriale - utwory w odcinkach Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin