Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Najważniejsze nie szkodzić

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Seriale - utwory w odcinkach
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
masmika
Opiekun Sztuki



Dołączył: 02 Gru 2005
Posty: 247
Przeczytał: 1 temat

Skąd: Smoczy Gród

PostWysłany: Pią 12:50, 22 Maj 2009    Temat postu: Najważniejsze nie szkodzić

29 sierpień, godz. 20:11
Zaczęło się tak miło. Podałeś mi różę, uśmiechnąłeś się, powiedziałeś - ślicznotka. A ja byłam sama. Mąż na wyjeździe, zresztą, to nie było ważne, i tak ostatnio go nie było. Zbyt często. Rozumiem, taką miał pracę. Ale zamknięta w czterech ścianach zbyt często odczuwałam brak czyjegoś ciepła, dotyku. Kiedy mąż wracał, nadal nie miał dla mnie czasu, za bardzo pochłaniały go służbowe sprawy...
Właściwie, to pogodziłam się z tym. Nie - raczej - godziłam się, do pewnego momentu, gdy zjawiłeś się ty i powiedziałeś, że tak nie można. Że należy mi się podziw i uznanie. Że też należy mi się ciepło... Dziękuję ci. Dzięki tobie znów poczułam się kobietą.

11 wrzesień, godz. 16:20
Dziś niedziela, mój jedyny wolny dzień. Mało ich mam, dużo pracy od świtu do nocy. Nawet dziś powinnam pójść do pewnej kobiety, by pomóc jej w chorobie zadbać o dom. Ale dziś zadzwoniłeś i zbuntowałam się. Zostałam w domu i wzięłam prysznic. Ciepła woda miękko spływała mi po ciele, potęgowała pragnienie pieszczoty, łaskotaniem przyspieszała oddech... dzwonek u drzwi. Patrzyłeś na mnie w niemym podziwie, gdy stałam tak owinięta ręcznikiem, a krople wody błyszczały na wilgotnej skórze. Wpuściłam cię. Nie było wielu słów. Po prostu... wpuściłam cię.

12 wrzesień, godz. 09:20
Dostałam od ciebie list. Świat mieni się jak kolory na bańce mydlanej. Każde słowo wiruje mi w głowie, tańczy, aż muszę powstrzymać się od radosnego chichotu. Chcesz być ze mną, chcesz, bym porzuciła pusty dom, wyjechała z tobą do Anglii, gdzie masz mieszkanie i firmę. Obiecujesz pomoc adwokata przy sprawie rozwodowej. Czy życie może być piękniejsze? Jesteś moim królem, ja będę przy tobie królową. To twe słowa. Widzę je tak wyraźnie, że nie mogą być kłamstwem. Jesteś moim królem...

14 październik, godz. 11:46
Niepokoję się. Od kilku dni nie odbierasz mojego telefonu. Rozumiem cię, masz zbyt wiele spraw na głowie, zbyt odpowiedzialne stanowisko. A ja - kim jestem? Czy nadal jestem różą w twoich dłoniach?
Wyciągam po raz kolejny twoje listy i czytam... płakać mi się chce.
Nie mam już właściwie nic. Ale to był mój wybór.
Samotność jak balon nadyma się, wypełnia każdy kąt mego mieszkania. Duszę się...
Dlaczego dałeś mi niespełnione marzenia o śmiechu i radości we dwoje? Nadzieję na zapełnienie pustki? Dlaczego?!
Mój mąż przed chwilą dzwonił. Delegacja przeciągnęła się, nie będzie go jeszcze przez tydzień. Ale mi stało się to już obojętne. Nie było go, nie będzie go. Pustka.

21 październik, godz. 17:12
Wczoraj, wracając z pracy dostałam mdłości i zawrotów głowy. Początkowo przeraziłam się, ale przypuszczenie, jakie mnie ogarnęło, spotęgowało mój strach. Co będzie, jeśli...?
Pomyślałam - muszę dojść do jakiejś ławki, przytrzymać się, usiąść... postąpiłam krok naprzód, ale stanęłam. Świat wirował coraz szybciej i szybciej - ktoś podbiegł do mnie i zapytał, co się dzieje. Ktoś inny podtrzymał - chyba jakiś mężczyzna, słyszałam, jak woła o pogotowie. Zaczęłam się modlić, bałam się, że umieram. Zanim zapadłam w ciemność, pomyślałam - Bóg odwrócił się ode mnie. Moje winy zakryły jego uszy tak, że nie słyszy...
Ocknęłam się w karetce. Pielęgniarz potrząsał mną, coś do mnie mówił. Po chwili dopiero dotarło do mnie, że pyta o nazwisko i adres. Samochód trząsł się na wybojach, nie wiedziałam, dokąd jadę. Światła migały za oknem, a ja chciałam wstać i wrócić do domu. Nie pozwolono mi się podnieść, nawet wtedy, gdy nosze zjechały do poczekalni. Zaczęłam płakać, prosiłam, by zawiadomiono mojego męża. Żałowałam, że nie mam komórki, tak bardzo potrzebowałam w tym momencie ciebie, właśnie ciebie...
Potem lekarz skrzętnie wypytywał mnie o przebyte choroby, czy wcześniej coś takiego już mi się przytrafiło. Szukałam w głowie jakichś problemów zdrowotnych, by tylko odwrócić ich uwagę od tego, czego bardzo się bałam. W końcu podłączyli mnie do kroplówki i pozostawiono w łóżku. Zanim mąż przyjechał, miałam szansę przemyśleć wszystko... Mężowi wytłumaczyłam, że to stres, że przemęczenie... przyjął to. Zwłaszcza, że w szpitalu panował strajk i nikomu nie chciało się robić szczegółowej analizy.
Teraz tylko potrzeba zastanowić się, co dalej..

27 październik, godz. 13:05
Jestem w laboratorium. Za dwie godziny będzie wynik, ale ja już wiem, co wykaże. Na takim plusie nie można żyć, przynajmniej ja. Bo na ciebie chyba już nie mogę liczyć.

28 październik, godz. 21:35
Wysłałam ci rozpaczliwego sms-a. Potrzebowałam, żebyś się odezwał, pomógł mi zadecydować, co robić. Poprosiłam - spotkaj się ze mną. Potrzebuje cię.
Nie odezwałeś się. Wysłałam drugiego, z informacją, że czekam w umówionym miejscu o umówionej godzinie... minęła, a ty się nie zjawiłeś. No tak, uprzedzałeś mnie, że masz teraz gorący okres w firmie, że później będziesz miał dla mnie więcej czasu - ale co zrobić, jeśli właśnie TERAZ cię potrzebuje!!!

6 listopad, godz. 23:12
Zdecydowałam. Zresztą w oparciu o to, co już kiedyś postanowiłam - że nigdy nie będę dla ciebie przeszkodą. Że nigdy ci nie zaszkodzę.
Jutro czeka mnie wizyta u znajomego lekarza. Jest mi prywatnie coś winien, więc powinno obyć się bez rozgłosu. Gorzej, że nie mam na razie szmalu - ale z tym lekarzem można załatwić to później. Byleby tylko nikt...
Obiecałam, że nie zaszkodzę...

10 listopad, godz. 18:30
Dzisiaj straciłam dziecko.
Na imię mam - Batszeba.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
abangel666
Opiekun Kawiarni



Dołączył: 03 Lis 2006
Posty: 3090
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: z Piekła

PostWysłany: Pią 19:05, 22 Maj 2009    Temat postu: Re: Najważniejsze nie szkodzić

Podoba mi się; widać, że wzięłaś pod uwagę moją krytykę, co do formy.
To dobrze, bo uwierz mi; znam się na tym.
Można jeszcze sporo poprawić, ale konkretnych błędów nie widzę.

Merytorycznie:
Końcówki Twojego tekstu nie rozumiem.

Pozdrawiam serdecznie!
abangel666
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Seriale - utwory w odcinkach Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin