Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Pierwszy

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Seriale - utwory w odcinkach
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
masmika
Opiekun Sztuki



Dołączył: 02 Gru 2005
Posty: 247
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Smoczy Gród

PostWysłany: Pon 11:04, 14 Kwi 2008    Temat postu: Pierwszy

Siedziała i czekała na swojego pierwszego kochanka.
Obok niej jakieś towarzystwo hałaśliwie wznosiło kolejny toast. Mężczyźni o czerwonych policzkach upojeni alkoholem wybuchali histerycznym śmiechem o wiele głośniej, aniżeli towarzyszące im kobiety. Patrzyła na to z niesmakiem, miała ochotę wyjść stamtąd, ale nie mogła. Podjęła decyzję, że dziś nie będzie sama. I chciała tego się trzymać.
Zapikała komórka.
"Przepraszam, są ogromne korki, spóźnię się piętnaście minut" - sms zajarzył się w szklanym okienku. Trudno, będzie musiała poczekać.
Zamówiła kolejną kawę i zapatrzyła się w płomyk świecy.
- Dlaczego chcesz być moim kochankiem?
- Bo potrzebuję kobiety na real. Chciałbym kochać ją, służyć jej, pieścić ją...
- Przecież masz dziewczynę...
- Nie, to raczej luźny związek. Nawet jej nie kocham. Kiedyś myślałem, że to coś poważnego...
Chwila milczenia.
- Mogę liczyć na zaszczyt... spotkania się z Tobą?
- Po co?
- Chciałbym być z tobą.
Pochyliła głowę, a potem podniosła ją z desperacją.
- Posłuchaj... możemy porozmawiać szczerze?
- Oczywiście - uśmiechnął się. - Ja zawsze rozmawiam szczerze.
- Ok - nabrała powietrza. Jak szczerość, to szczerość.
- Mam za sobą kilka... nie, kilkanaście spotkań...
- ...and? - rzucił, bo utknęła.
- Wiele było przykrych....
- ...and?
- Nie jestem atrakcyjna, mam swoje lata... zdaję sobie sprawę, że nie odpowiadam wyobrażeniom małolatów...
- Czy myślisz, że jestem małolatem, który marzy o super lasce z filmu...
- Proszę, nie przerywaj...
- Ok, słucham dalej.
- Widzisz... zanim dojdzie do czegokolwiek, przychodzi konfrontacja, która kończy się dla mnie, jako kobiety... dosyć przykro.
- To znaczy?
- No... - uśmiechnęła się. - Zazwyczaj kończy się tylko na kawie.
- Więc spotkajmy się tylko na kawie. A potem zobaczymy.
- Właśnie o to chodzi! - podniosła lekko głos. - Już mam dość tego "zobaczymy"... nie mam ochoty po raz kolejny "sparzyć się".
- Posłuchaj, ja chcę tego spotkania. I wiem o tym, że nie ma mowy o zakończeniu...
- Ha! - roześmiała się ironicznie. - Wielu tak mówi.
- Ale ja nie jestem wielu - uśmiechnął się.
Cholera jasna, dlaczego obudziła się w niej nadzieja?
- Jak ci na imię?
- Paweł. A tobie?
- Klaudia.
- Chcesz wiedzieć, jak wyglądam?
- Tak, przyślij mi zdjęcie.
- Podaj mi swego e-maila.
Do tej pory zastanawiała się, czy dobrze zrobiła. Przecież mogła pozostać na płaszczyźnie internetowego flirtu. Ale coś w środku niej tak mocno już zaczęło doskwierać, że postanowiła zaryzykować. Po raz pierwszy.
- Doszły zdjęcia? Czy mogę liczyć na rewanż?
- Liczyć zawsze możesz - zażartowała. A potem puściła list zwrotny ze swym zdjęciem.
- Powiedz - przeczytała na ekranie. - Podobam ci się jako facet?
Przejrzała nadesłane zdjęcia. Owszem, widziała przystojniejszych, ale...
- Nie podobasz mi się na pierwszym... ale na drugim i trzecim... to nawet.
- Zdjęcia były kiepskie - zachmurzył się. - Ale to kolega mi robił. Mogę zadać ci pytanie?
- Słucham...
- Co masz na sobie? Chciałbym sobie ciebie wyobrazić.
Zazgrzytała zębami w duchu. Kolejny erotoman?
- Niezbyt romantycznie - odparła. - Bluza, sweter, spódniczka. To jak, chcesz się spotkać?
- Ja tak, a ty?
Zastanowiła się. Ostatecznie pragnęła tego, miała dość samotności.
- Ja również chcę się spotkać.
Tak więc klamka zapadła. I teraz siedziała obok tego męczącego swą nadmierną euforią towarzystwa i czekała na niego. Na swego pierwszego kochanka.

Stanął w drzwiach pubu i rozejrzał się. Nawet nie dał jej chwili czasu na zastanowienie się. Uśmiechnął się szeroko i podszedł zamaszystym krokiem.
- Właśnie tak sobie ciebie wyobrażałem - rzekł siadając obok. Lekko wystraszona patrzyła na blat drewnianego stołu. Coś jej zabłysło w myślach na temat pocałunku w dłoń, czerwonej róży, a potem momentalnie zgasło.
- Ciekawe, dlaczego właśnie tak sobie ciebie wyobrażałem? - roześmiał się, a potem zapalił papierosa. Zreflektował się i machając w powietrzu czerwonym żarem stwierdził:
- Chyba nie przeszkadza ci, że palę?
- Nawet jeśli, to już zadecydowałeś - uśmiechnęła się. Przyjął jej uśmiech jako dobrą monetę i zaciągnął się dymem.
- Ładna z ciebie kobieta, nie rozumiem, czemu masz kompleksy.
- To nie chodzi o kompleksy - potrząsnęła głową. - Czy możemy na razie o tym nie mówić?
- Ok., możemy nie mówić - zgodził się. Zamówił drinka i była to jedyna rzecz, o którą zapytał. Potem mówił i mówił, a ona patrzyła na niego i milczała. Chyba taki układ pasował im obojgu, on popisywał się opowieściami, ona milcząc obserwowała go. Od czasu do czasu uśmiechała się na znak, że jest żywo pochłonięta jego opowieścią.
- To jak, idziemy do mnie?
To pytanie zaskoczyło ją. Asekuracyjnie chwyciła za torebkę. Ciepły zamsz ośmielił ją na tyle, że zaproponowała:
- Może najpierw pójdziemy coś zjeść?
- Nie ma sprawy - znów ten zamaszysty gest. - Znam niedaleko fajną knajpkę, gdzie dają pyszne żarcie...
W restauracji przykrył jej dłoń ręką i zaczął bawić się jej palcami. Zauważyła rozbawienie w oczach kelnera i spłoszona cofnęła dłoń. Nachylił się do niej zatroskany:
- Co się stało?
Kiwnęła głową w stronę obsługi.
- Śmieją się z nas.
- Wydaje ci się - ponownie chwycił jej dłoń i pocałował. - Czemu myślisz, że się śmieją?
- Jestem starsza od ciebie o co najmniej dziesięć lat.
- Mniej niż dziesięć, jeśli chodzi o ścisłość - sprostował. - A ponadto, nie wiesz, że coraz modniejsze są związki starszych kobiet z młodszymi facetami? Poczytaj choćby jeden z ostatnich numerów Newsweeka.
- Jeśli nawet, to nie dotarło to jeszcze do Polski. Chodźmy stąd, proszę, niezręcznie się czuję.
- A więc... teraz do mnie?
Kiwnęła głową, a potem przez cały czas, gdy się ubierała, czuła na sobie ironiczny wzrok ludzi. Nie tylko w restauracji. Towarzyszyło jej to w autobusie, na ulicy, w sklepie, gdzie kupowali wino... miała ochotę już skryć się w jego mieszkaniu, gdzie czułaby tylko akceptację. Jego akceptację.
- Cholera - zaklął cicho, gdy stanęli przed blokiem. Spojrzała zdziwiona, więc wyjaśnił. - Kumpel miał się wynieść przed dwudziestą, a widzę, że jego samochód stoi nadal na parkingu.
- To może odłożymy to spotkanie? - zawahała się, ale on pociągnął ją tylko w stronę bramy.
- Poradzimy sobie, najwyżej trochę to dłużej potrwa. Ale przecież przed nami jest cała noc...
Twarda kula utkwiła jej w gardle. Cała noc... czy naprawdę jest na to zdecydowana? Czy może właśnie teraz jest odpowiedni moment, by z tego zrezygnować? Zatrzymała się, by mu o tym powiedzieć, ale on inaczej zrozumiał ten gest. Podszedł do niej i pocałował.
- Nie bój się, pozbędę się go szybko. Ostatecznie musi zrozumieć, że mam spotkanie z kobietą. Z uroczą, bardzo seksowną kobietą...
Poddała się. Dotknął najczulszej struny, której dźwięk odbił się rezonansem w jej ciele. Potrzebowała tego, pragnęła pieszczot, pragnęła, by ktoś ją kochał. Chciała pójść do niego, upić się winem, upić się miłością, zapomnieć o tym, że ma trzydzieści parę lat, że odszedł od niej mąż, chciała...
Chciała poczuć się na nowo kobietą.
Kolega coś jeszcze majstrował w kuchni, ale na ich widok przerwał pracę. Czuła się niezręcznie, nie wiedziała, co on sobie o niej myśli. Ale postanowiła nie przejmować się tym. Dziesięć minut upłynęło na małej pogawędce, potem pocałunek w dłoń i drzwi zamknęły się za nim. Paweł kręcił się po kuchni przygotowując drinki. Usiadła na łóżku. Miała ogromną ochotę położyć się teraz i zasnąć. Jedyna pieszczota, jakiej pragnęła, to delikatne głaskanie po policzku, jak wtedy, gdy w dzieciństwie bolała ją głowa i mama tuliła ją do siebie. Zamknęła oczy.
- Hej, tylko mi nie zasypiaj - usłyszała nad sobą. Paweł uśmiechając się podał jej kieliszek, a potem usiadł obok. - Za nasze spotkanie - podniósł toast.
Upiła łyk, mając ochotę wypić duszkiem całą zawartość. Bała się tego, co się stanie. Bała się, a jednocześnie pragnęła, by stało się to jak najszybciej.
- Smakuje? - zapytał, a potem nachylił się i pocałował ją w usta. Miał miękkie, delikatne wargi. Zamknęła oczy i poddała mu się w pocałunku. Poczuła, że wyjmuje jej z dłoni kieliszek i odstawia z lekkim stukotem na podłogę.
- Paweł...
- Tak? - szepnął nie przerywając pocałunku.
- Nie chcę, żebyś o mnie źle myślał... ja nie jestem taka...
- Jaka, kochanie?
- Nie jestem dziwką...
- Czy ja dałem ci w ogóle odczuć, że cię za taką uważam? - Paweł podniósł się lekko znad jej przechylonej postaci. - Jesteś fantastyczną kobietą, z którą pragnę się kochać. I to wszystko.
- Posłuchaj... - czuła, że jednak musi to wyjaśnić. - Mówiłam ci, że do tej pory spotykałam się z innymi jedynie na kawie. Od chwili, kiedy mnie mąż opuścił, nie potrafiłam... nawet nie było okazji, by spotkać się z kimś na coś więcej.
- Czemu więc zdecydowałaś się na mnie?
- Nie wiem. Może po prostu... mam dość samotności. Ponadto...
- Ponadto?
- Kiedy facet odchodzi od kobiety po kilkunastu latach do innej, młodszej i ładniejszej, to automatycznie ta kobieta czuje, że przestała być atrakcyjna. Zaczyna się czuć jak stara lodówka, która jeszcze działa, ale coraz częściej myśli się o jej wymianie. Ja nie chcę być zużytą lodówką. Chcę jeszcze poczuć radość, życie... Chcę czuć się kochaną.
- Szkoda... miałem nadzieję poczuć się wyróżniony.
Zrobiło jej się głupio. To przecież nie tak, że poszła z pierwszym lepszym. Długo się zastanawiała nad tym, czy w ogóle pójść z kimkolwiek. Czemu jednak zapragnęła z nim? Właściwie zdecydowała na to dopiero w pubie. Spodobała jej się jego młodzieńcza żywiołowość.
- Podobasz mi się. Dlatego poszłam z tobą.
- No, to już inna rozmowa - uśmiechnął się i przygarnął ją do siebie. A ona wiedziała, że wcale jej nie zrozumiał. Ale już nie chciała o tym myśleć, za bardzo to ją bolało. Pociągnęła duży haust białego wina, a potem myślała już tylko o tym, że kobiecość jest czymś najwspanialszym na świecie...

...

Gdyby na oknie nie było żaluzji, prawdopodobnie słońce długo by szukało resztek złocistego napoju na dnie smukłej butelki. Klaudia czuła kaca, ale nie był to kac alkoholowy. Euforia na przemian z wyrzutami sumienia tarmosiły nią jak kilkumiesięczny szczeniak gumową zabawkę. Paweł nawet nie otwierał oczu, kiedy całowała go i gładziła po ciele.
- Nie chcę się budzić, dopiero ósma - mamrotał w poduszkę, jednocześnie uśmiechając się i odpowiadając delikatnie na jej pieszczoty.
- Zaraz będę musiała iść.
Poderwał się i spojrzał półprzytomnie.
- Musisz? A gdzie ci się śpieszy? Przecież dziś sobota.
- Dobry gość to ten, który wie, kiedy powinien wyjść - zażartowała i nagle uświadomiła sobie, że naprawdę będzie musiała odejść. Tylko... czy to już koniec? Zapytała go o to.
- Słoneczko, dlaczego tak myślisz? Spotkamy się jeszcze nie raz...
Kurcze, jak bardzo chciała w to wierzyć! Ta noc była cudowna, sprawiła, że na nowo rozkwitła, chciała śmiać się, wszystko wyglądało bardziej kolorowo, nawet jej odbicie w lusterku utraciło cienie pod oczami.
Odprowadził ją na przystanek. Poprosiła, by nie czekał, więc pocałował ją i odszedł w kierunku świateł. Patrzyła za nim, potem wsiadła do autobusu.
- Wie pan, że mam kogoś, kto mnie kocha? - chciała powiedzieć siedzącemu naprzeciwko mężczyźnie, który patrzył znudzony na przesuwające się za szybą reklamy.
- To była cudowna noc - uśmiechnęła się do kobiety, która przepychała się nerwowo do wyjścia.
Zamknęła oczy i kontynuowała w myślach monolog.
- Wydaje mi się, że nie żałuję. Nie musi to być trwałe, może istnieć tylko jakiś czas. Tylko na okres, kiedy odżyję, uwierzę w siebie, zaakceptuję to, że nie jestem ostatnia, nie jestem tylko do porzucenia. Chciałabym móc na nowo kochać...
Zapikał w komórce sms. Odebrała z nadzieją, że to Paweł. Ale nie, to był jej przyjaciel, któremu zwierzyła się z sobotnich planów.
- "Gdy zapłonie świeczek kilka, miła będzie nocna chwilka... lecz serca bicia TY NIE POŻYCZAJ..."
Uśmiechnęła się. Jak zwykle wysłał jej wierszowany sms. Co może znaczyć ta końcówka? Jak można "pożyczyć" bicie serca?
Przestała zaprzątać sobie tym głowę. Oddała się błogim wspomnieniom...

Niedziela przeminęła opornie, jakby wlokąc się noga za nogą. Pragnęła już znaleźć się w pracy, by móc porozmawiać z Pawłem na internecie. Wysłała jednego e-maila, potem drugiego. Bez odpowiedzi. Zastanowiło ją to, ale nadal nie traciła nadziei.
W końcu dopadła go na Gadu-gadu.
- Witaj, Pawle - posłała wiadomość. Program informował ją, że jest na sieci. Posłała drugą wiadomość:
- Hmmmm.... nie ma cię? ...czy może nie chcesz, żeby cię było?
Odpowiedz przyszła po chwili:
- Jestem, ale nie wiem z kim rozmawiam. Nie mam infa.
- Spotkaliśmy się w piątek, Pawle - uśmiechnęła się.
- Klaudia??? - wielokrotność pytajników odebrała jako jego radość.
- Tak. Co słychać?
- Fajnie, że jesteś. Muszę ci powiedzieć coś ważnego.
Przestraszyła się. Coś już zaczęła podejrzewać. Miała ochotę wyłączyć internet, uciec przed tym, czego się obawiała. Przełknęła ślinę i odważyła się zapytać.
- ...tak?
Poleciał tekst za tekstem. Patrzyła na to nieruchomo, jakby obserwowała podnoszący się w domu pożar, jednak nie miała siły na jakąkolwiek reakcję.
- Dzięki spotkaniu z Tobą - pisał Paweł - znów bardzo mocno zakochałem się w mej dziewczynie. Dziękuję ci za to. Przemyślałem wiele rzeczy... i ja naprawdę kocham tę kobietę... a myślałem, że moja miłość się skończyła...
- Cholera, ale delikatny - zdobyła się tylko na ironiczną myśl. Zmusiła się do odpowiedzi.
- Ok, jesteś super gentelmen. A ja dzięki tobie również coś zrozumiałam...
- Co takiego?
Zawahała się. Co mu ma napisać? Że właśnie w starej lodówce urwały się drzwi?
- Zrozumiałam, że nadaję się tylko na wirtual. Bo nie chcę, żeby świadomość... bolała. Powinnam chyba była zatrzymać się na rozmowach i telefonie.
- Jaka świadomość?
- Świadomość, że jestem nieatrakcyjną kobietą.
Właściwie to miała ochotę właśnie teraz zakończyć rozmowę. Cóż dobrego przyniesie dalsza gorycz, która rodzi się w jej sercu i podnosi piętrzącą, łamiącą wszystko po drodze falą.
- Kurde... nie to miałem na myśli... jesteś atrakcyjna! I na pewno spotkasz człowieka, który cię doceni...
- Owszem - odparła szybko. - Na jedną noc. Pozwolisz, że poprzestanę na telefonach i wirtualu.... dopóki nie przejdę przez reinkarnację - pozwoliła sobie na sarkastyczny żart.
- Nie!!! Kurcze, spotkamy się jeszcze nie raz... więc nie panikuj... - Paweł próbował uśmieszkiem zatuszować niezręczność sytuacji.
- Nie panikuję - odparła szybko. - Ale chciałeś być moim kochankiem, i na tej płaszczyźnie cię zaakceptowałam.
- To teraz zaakceptuj mnie jako kumpla.
Miała ochotę rzucić kubkiem w monitor. Jak łatwo facetowi spłycić sytuację do pozycji kufla piwa. Roześmiała się. Kochanek - kumplem z pubu...
- Miło. Będziesz moim tysiąc sześćdziesiątym pierwszym przyjacielem. Ale pierwszego drinka ty stawiasz...
Ucieszony pisał coś jeszcze, ale nie czytała tego. Wspominała poprzednie dni, rozmowy, pocałunki i zastanawiała się, dlaczego nastąpiła taka zmiana. Czemu także i on ją porzucił?
- Paweł... chcę tylko jedno wiedzieć. Ale na poważnie.
- Słucham.
- Czy było coś we mnie, co sprawiło, że nie chcesz się już ze mną kochać? Mów śmiało, chcę to wreszcie zobaczyć!
Palce gwałtownie uderzały w klawisze, jakby chciały rozbić klawiaturę.
- Chcę zobaczyć, czy to moja tusza, czy zgryz... a może krzywe nogi? Co sprawia, że mężczyzna po spotkaniu się ze mną grzecznie mi dziękuje i odchodzi?
- Nie ma takiej rzeczy... kurcze, po prostu nie chcę krzywdzić mej dziewczyny...
- No tak... nie krzywdząc jednej... krzywdzisz drugą. Hm.
Zamyśliła się. To prawda, jakie ona ma prawo być kimś bliższym od dziewczyny, którą chłopak lekkomyślnie zostawił na jedną noc? Prawem kochanki, atrakcji?
- W porządku - odparła zrezygnowana. - Ona jest ci bliższa, zaakceptowałam to. Pozostanę twoją kumpelą.
- To zajebiście super - Paweł wysłał jej internetowy uśmieszek.
- Tak, wszystko jest już "zajebiste"... - pomyślała gorzko. - Ważne jest teraz tylko, abym to, co wydarzyło się w piątek potraktowała jako dar od życia, mały kwiatek, który przy szarej drodze zakwitł tylko dla mnie. Nieważne, że za pół godziny zdepcze go jakiś przechodzień. Wtedy kwitł dla mnie. I nie muszę oczekiwać od życia nic więcej. To moja mądrość, którą po raz kolejny otrzymałam. Tylko kurcze... dlaczego chce mi się płakać, skoro jestem tak "zajebiście" mądra?
Włączyła się komórka. Nie miała ochoty odbierać kolejnego sms-u. A wiadomość migała, jakby pragnęła jej coś przypomnieć... tak, sms, którego treści nie rozumiała. Uśmiechnęła się.
Już wie, co miał na myśli jej przyjaciel.
Po prostu... nie pożyczaj serca bicia. Ono musi zawsze bić - przede wszystkim dla niej.
KONIEC
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Seriale - utwory w odcinkach Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin