Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

żadna błąd

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Seriale - utwory w odcinkach
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JanelleL.
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 16 Paź 2014
Posty: 1952
Przeczytał: 35 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 19:32, 08 Lis 2019    Temat postu: żadna błąd

z 18-go czerwca 2014r.


Podniosła się, otrzepała odruchowo ubranie, wyprostowała się i zrobiła dwa kroki naprzód. Nie mogła poruszać głową z powodu bólu w szyi, który wlazł nie wiedzieć od czego. Za długo spała i niewygodnie może. Odwróciła się całym ciałem, żeby zobaczyć kto nadchodzi. Pod słońce nie było widać. Mrużyła oczy jakby nie wiedziała, że można je przysłonić dłonią. Podszedł, wziął ją za rękę i pociągnął za sobą. Szła za nim potykając się czasem o wystające kotyry i grudy ziemi. On coś tam mruczał pod nosem, nie oglądał się na nią, tylko raz odwrócił głowę i uśmiechnął się na widok jej potarganych włosów. Chałupa była stara, obita papą, z małym gankiem wymalowanym na niebiesko rzeźbionym topornie, acz ładnie to wyglądało z daleka.
- Siadaj głupia - powiedział gdy weszli do środka - mówiłem ci nie wychodź niezdaro jedna. Źle ci tu? Nie znasz okolicy, a i w głowie masz wywrócone na nicę. Tu ci się nic nie stanie. Już nic ci nie zrobię gorszego. I tak pomyślą, że to ja - a i niech tam myślą! Masz poduszkę i kładź się! Buty tylko zdejmij...pościeli szkoda.
Położyła się nie mówiąc nic jakby języka w gębie nie miała.
- Mleka ci przyniosę na południe i bułki kupię w sklepie. Jak głodnaś, to nic nie poradzę, musisz poczekać.
Pokiwała głową tylko.
- Będę się kręcił po podwórzu jakby co.
Wyszedł, patrzyła w okno przysłonięte niedbale poszarzałą firanką. Widziała znów jej twarz - jedyne co pamiętała - dziewczynę z długimi włosami, to że tuliły się kiedyś do siebie. Ona istniała naprawdę, wiedziała to w tym całym zamęcie, wiedziała to na pewno. Ona śniła się jej zanim się przebudziła, ale tego, że była prawdziwa była pewna. Skuliła się i położyła dłonie na brzuchu nie zdając sobie sprawy dlaczego to robi albo nie pamiętając tak jak i swego imienia.


Ostatnio zmieniony przez JanelleL. dnia Wto 21:27, 02 Cze 2020, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JanelleL.
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 16 Paź 2014
Posty: 1952
Przeczytał: 35 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 19:34, 08 Lis 2019    Temat postu:

"Popatrz, chciałabyś pewnie aby to wokół było ładne, tak jak te nowe budynki przy drodze, ale one są sztuczne, takie twarde że w nich człowiek traci uczucia"


Nie zasnęła. Obejrzała każdy kąt tego wnętrza nie ruszając się z łóżka na krok. Niebieskie ściany pokryte tu i ówdzie pajęczyną wyglądały jak przydymione. A może i były, bo w kącie stał wysoki piec kaflowy z masywnymi żeliwnymi drzwiczkami, pod nim jakby świeżo rzucone w nieładzie drewno i obok koszyk szczyp. W drugim kącie szafa, a przy niej nieduży stół z szufladą i dwa krzesła. Podłoga malowana na olejno i pasiasty chodnik pod łóżkiem. Drugi podobny zawieszony na ścianie. Pachniało drewnem i tym świeżym rzuconym pod piecem, i tym starym z którego zrobione było łóżko i reszta mebli. Chciała podejść do stołu i otworzyć szufladę, by powąchać ją w środku kiedy wszedł.
- Wstań, zjesz coś. Mleko ci przyniosłem jak obiecałem, świeże jest i bułki drożdżowe - były to wziąłem.
Dopiero teraz na widok tych bułek poczuła jak bardzo jest głodna, aż jej się z tego mdło zrobiło.
- Jedz, nie żałuj sobie, ja tam nie robię zapasów, świeże przynajmniej mam. Na zimę tylko co nieco. Lodówki nie mam ni innych diabłów. Chałupa jak chałupa, ale dach nie przecieka i okna szczelne.
- Ładnie tu i ładnie pachnie ... drewnem, tak jak lubię.
Spojrzał zdziwiony na te słowa, a bardziej na to, że się w ogóle odezwała, bo myślał już, że niemowa.
- Ja wiem...? Drewno jak drewno - nie zastanawiam się nad tym, najładniej pachnie żywicą kiedy żywe, jak rąbię suche, to wiem że miękkie albo twarde. Drewna tam u mnie pod dostatkiem. Teraz po lasach pełno suchych drzew, nikt nie chce brać. Będzie wam ciepło jak zima przyjdzie...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JanelleL.
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 16 Paź 2014
Posty: 1952
Przeczytał: 35 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 19:36, 08 Lis 2019    Temat postu:

"Pracuję nad sobą intelektualnie, żeby wyrobić w sobie zawziętość a w obliczu onej mięknę....Przecież nie powiem jej prawdy..."


Podeszła do stołu i dotykała krawędzi blatu. Gładko ją ktoś ostrugał dawno temu ani jednej wystającej zadry. Blat przypalony w kilku miejscach, ale drewno gęste, solidne. Wysunęła tę szufladę, której zapach tak ją ciekawił. W środku jakieś sznurki nawinięte na kawałki tektury, rozsypane gwoździe, stary notes i kilka widokówek wsuniętych między kartki, dwa ołówki... nachyliła się i zamknęła oczy ... nic tak nie pachnie jak drewniana szuflada wypełniona męskimi szpargałami.
- Czego tam szukasz? Tam nic nie ma! Nic u mnie nie znajdziesz - same śmieci. Wodę grzeję, to się umyjesz. Nie wiem jak rozczeszesz te włosy, mam tylko grzebień.... Co tak stoisz jak drętwa? Gotować umiesz albo sprzątać?
- No... chyba tak.
- Musisz coś robić...od roboty człowiek zdrowieje. Pójdę jutro do bab we wsi, lubią mnie... dadzą mi jakieś ubrania jak poproszę. Ja nie mam - tylko koszule stare, za duże na ciebie, ale dam ci.
Wyszedł nie zamykając drzwi. Słyszała jak wylewa wodę, chodzi i stuka garnkami. Nachyliła się jeszcze raz nad szufladą żeby ukraść ten zapach zanim znów przyjdzie.
- Chodź, nalałem ci wody. Masz ręcznik i wszystko co trzeba.
- Rozczeszesz mi włosy?
- Nie będzie łatwo ...ale mogę... szkoda by było je obcinać, oliwą można by natrzeć w razie co, tylko myć będziesz potem ze trzy razy.
Usiadła na krześle, on nasmarował ręce i grzebieniem odgarniał te rozczesane na bok.


Ostatnio zmieniony przez JanelleL. dnia Pią 19:55, 08 Lis 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JanelleL.
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 16 Paź 2014
Posty: 1952
Przeczytał: 35 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 19:44, 08 Lis 2019    Temat postu:

Obserwował ją czasem jak nie widziała ...od tamtej chwili kiedy kątem oka zobaczył zarys jej nagiego brzucha gdy zapinała koszulę. Była zgrabna i poruszała się z wdziękiem mimo zaokrąglonej już nieco sylwetki. Myślał czasem jaki on jest - twardy czy miękki?.. chyba nawet częściej niż o tym jak mogła mieć na imię zanim ją znalazł. Wydała mu się ciekawsza taka, niż gdyby go nie miała. Uciekał do roboty, żeby odgonić myśli, bo czasem się mu zdawało, że są złe. A jednak był mężczyzną i do diabła...myślał nawet przy robocie. Do diabła!... O niezdarnej dziewusze, co jej kto zrobił dzieciaka i co ją znalazł jak przybłędę.... o tym jak by chciał dotknąć tego brzucha. Baby po wsiach dawały mu czasem się obłapiać jak dobrze zażartował albo zagadał którą znienacka. Oczy im się iskrzyły do niego, ale żadna za męża go nie chciała albo on nie chciał żadnej. Dobrze mu było tak samopas. Ale dziś jest mu lepiej... a niech tam.. jest! Tylko dlaczego nie umie jej zagadnąć jak tamte?
Poszedł za obejścia na łąkę, nakosić trawy dla królików, które trzymał w klatce. Rosła tam bujna, tylko grząsko i za daleko się nie da wleźć bez gumiaków. Wrzucił kilka naręczy na wózek, wybrał kaczeńce i odłożył na bok ...pomyślał sobie, że to dla niej wyrosły, po to by je dziś skosił przypadkiem.
Siedziała na schodach przed domem kiedy wrócił, jakby na niego czekała, bo uśmiechnęła się na jego widok. Zatrzymał się przed szopą, wziął dużą garść trawy i poszedł nakarmić króliki. Podeszła do wózka i zobaczyła kwiatki.
- Odłożyłem dla ciebie.
- Rosną tu gdzieś? Pokażesz mi?
- Tam!.. za stajnią na łące, chcesz to cię zaprowadzę. Chodź!
Odwrócił się i ruszył w stronę stajni
- Co tak stoisz? Chodź za mną!
- Zaprowadź mnie jak wtedy.
Wrócił się po nią, wziął ją za rękę i poszli razem, tak jak tamtego dnia.
- Pobiegałabym po tych mokradłach boso.
- Jeszcze nie raz pobiegasz.


Parzyła ją dłoń od tego uścisku i cała była jak oparzona. Znowu nic nie mówiła. Włożyła kwiatki do słoika z wodą, ułożyła liście by zakryć gwint i postawiła na środku stołu. Szykował się do spania w pokoju obok. Położyła się i odwróciła w stronę ściany. Próbowała policzyć utkane paski na makatce, ale myliły jej się w oczach. Zajrzał przez drzwi.
- Dobrze się czujesz ?
Nic nie odpowiedziała. Podszedł i usiadł na brzegu łóżka.
- Chciałbym ci mówić po imieniu, ale mi żadne nie pasuje. Nie wiem jak mam cię nazwać.
- Brzydzisz się mną, dlatego.
- Jakaś ty głupia...No co jest?
Potrząsnął ją za ramię. Odwróciła się i wyciągnęła rękę po jego dłoń. Przyłożyła ją do ust i całowała płacząc.
- Nie mazgaj się, nie masz o co... Jestem tak samo krzywy jak ty. Naprawiam ciebie i ty mnie też naprawiasz.
Położył się obok niej jakby ją chciał schować w sobie...była miękka, taka plastyczna, pasowała mu.


Ostatnio zmieniony przez JanelleL. dnia Sob 17:08, 09 Lis 2019, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Seriale - utwory w odcinkach Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin