Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Meandry ekologii

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Świat ożywiony
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18059
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 22:05, 17 Kwi 2019    Temat postu: Meandry ekologii

Ekologia to ciekawa i zaskakująca dziedzina. Jednak ta prawdziwa, oparta o wiedzę, a nie o mity i oszołomstwo. Parę ciekawych przykładów jak to jest dziwnie z tym, co się ekologicznym okazuje, a co nie.

Ciekawy był w swoim czasie przypadek z biopaliwami. Teraz temat został zarzucony. Zdawało się, że będzie to bardzo ekologiczne rozwiązanie. Problem w tym, ze ziemię do uprawy biopaliw pozyskiwano m.in. z karczowania lasów, albo pośrednio z tego, bo zamiast uprawiać żywność, bardziej opłacało się uprawiać roślin na biopaliwa, a więc z kolei na uprawę brakującej żywności trzeba było karczować lasy. Gdyby biopaliwa produkowano z odpadów, albo w miejscach gdzie i tak nic nie rośnie, to może by to zadziałało, a tak to mieliśmy układ, w którym "ekologiczne rozwiązanie" tylko psuło nam ekologię.

Ostatnio przeczytałem, że w Anglii zrobiono eksperyment pozbycia się plastikowych opakowań w pewnej sieci sklepów. Efektem było bodaj 40% zwiększenie marnotrawstwa żywności. Bo bez opakowań o wiele szybciej się psuła. Papier nie ochroni tak dobrze żywności przed dostępem bakterii gnilnych, jak plastik. A z resztą, aby wyprodukować papier, trzeba z kolei ściąć jakieś drzewo. Ja nie wierżę do końca w pomysł ekologiczności toreb papierowych. Jeśli masowo się te torby będzie używało, to statystycznie wiele hektarów lasu przywita się z piłą...

Okazuje się, że tzw. "ekologiczne uprawy" bardziej obciążają środowisko, niż te wysokowydajne, tradycyjne. Tak przynajmniej wyliczyli naukowcy. Powód jest taki, że aby wyprodukować tę samą ilość żywności "ekologicznie" trzeba mieć znacząco większy areał. A żeby go pozyskać, lasy znowu poznają dźwięk piły.

Niektórzy myślą, że ekologicznie i bezpiecznie dla Ziemi (czytałem takie sformułowania w prasie) byłoby wrócić to tradycyjnych sposobów pozyskiwania zywności - np. polując w lesie. Ja kiedyś obliczyłem ile areału lasu przypada na statystycznego Polaka. Wyszło mi bodaj poniżej hektara. Gdyby przestano produkować żywność współczesnymi metodami, ludziom starczyłoby żywności w lasach najwyżej na parę dni. Potem trzeba byłoby się przygotować na śmierć głodową. Bo tradycyjne wyżywienie się ludzi działało, gdy na jednego człowieka przypadało setki hektarów lasu. Wtedy na całej Ziemi było mniej ludzi, niż dzisiaj ma jedna megaaglomeracja.

Nie jestem przekonany do ochrony puszczy Białowieskiej w stylu naszych "ekologów" (czyli przeciw gospodarce lasów państwowych). "Ekolodzy" w słowackich Tatrach mieli bardzo podobne pomysły - zabronili wycinać drzewa zaatakowane przez kornika. Byłem na tych terenach po inwazji kornika - tysiące hektarów lasu zostało zamienionych w rachityczne łączki - żadnego drzewa, jak okiem sięgnąć. "Ekolodzy" są zadowoleni, bo "w końcu przyroda się naturalnie odrodzi". Mają w tym jakąś rację - pewnie za 100 lat znowu będą tam lasy. Ale bilans aktualny jest znacznie mniej przyjemny. Drewna, które zjadły korniki, nie pozyskano do gospodarki. To oznacza, ze GDZIEŚ TAM LASY DODATKOWO WYCIĘTO. jednocześnie plaga kornika wciąż trwa, kolejne połacie lasu są zamieniane w gołoborza. Za 50 lat pewnie będzie lepiej. Teraz wygrała ortodoksja, bo w końcu szczytne ideały, aby "było naturalnie" są ponad wszelkie inne argumenty. Tymczasem obecność człowieka też jest faktem, to że ów eksperyment z oddaniem wielkiej pladze owadów spowodował szkody na dziesiątki lat, też coś znaczy. Jak dla mnie to głupota. Ja lasy zagrozone kornikiem wycinałbym. Kornik od tego nie wyginie, tylko nie dojdzie do lawinowego wzrostu jego populacji. I tak jakieś drzewa zostaną przez niego zżarte. Ale zamiast plagi będzie to właśnie taki zwykły, naturalny proces - gdzie za kornikiem będą postępowały owady i ptaki, które się nim żywią, układ będzie w równowadze, a nie w silnym tej równowagi zaburzeniu.

W ogóle nie branie pod uwagę aspektu ludzkiego przy ochronie środowiska, to kto wie, czy nie największy błąd pseudoekologów. Zanim zacznie się bronić do upadłego jakiejś tam żabki, czy ślimaka na pewnym terenie, blokując jakąś inwestycję (abstrahuję od tego, że bezinteresowne ekologiczne blokowanie inwestycji to raczej rzadkość, bo w większości przypadków raczej chodzi albo o ekoharacze, albo o inne interesy lokalsów), warto po prostu wziąć pod uwagę co się stanie (w ekosystemie!) gdy owa inwestycja nie powstanie. Może zamiast wycięcia 100 ha lasu, wytnie się 500 ha, bo trzeba będzie puścić drogę dalej, omijając szczególnie blokowany obszar. Może blokując spalarnię śmieci (żeby nie kopciła) zafundujemy sobie i tak problem śmieciowy - tylko tym razem z pomocą wysypiska, które ekologicznie wcale nie będzie korzystniejsze. Itp.

Niektórzy mówią "nie budować autostrad", bo samochody są nieekologiczne. Problem w tym, że jak samochody jeżdża drogami o małej przepustowości, wolne, to sporo czasu stoją, zamiast jechcać. Zużycie paliwa na przejazdy, czy na kilometr jest większe, zanieczyszczenie środowiska też.

Ciekawa jest historia słynnej (jedynej) polskiej pustyni - pustyni Błędowskiej. Powstała ona jako efekt degradacji środowiska - wylesienia i upustynnienia terenu. Czyli była to właściwie katastrofa ekologiczna. Teraz są specjalne programy, które mają nie dopuścić do pojawienia się roślinności na obszarze tej pustyni. Teraz "ekologicznie jest" chronić ten zdegradowany teren, jako zdegradowany. Optyka patrzenia na sprawę zmienia się w zależności od sentymentu tych, którzy decydują.

Może ktoś jeszcze dopisze jakiś ciekawy, podobny przykład...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3790
Przeczytał: 72 tematy


PostWysłany: Czw 14:33, 18 Kwi 2019    Temat postu:

Wszystko zależy od perspektywy i celu, a natura ma wartość tylko dla człowieka, sama dla siebie jest bezwartościowa. Ogólnie ekosystemy zwiększają swoją różnorodność, co je stabilizuje i stymuluje ewolucję poprzez zwiększanie specjalizacji. Człowiek nie jest już zainteresowany taką ekologiczną ewolucją i aktywnie jej przeciwdziała, na korzyść własnej ewolucji. Nie potrzeba nam tygrysów, jako coś więcej niż ciekawostka w zoo. Nie jesteśmy zainteresowani nowymi gatunkami, bo sami uprawiamy selekcję.
Ochrona lasów ma sens jeżeli leży w interesie ludzi. Naturze to zwisa i powiewa. Ładne formacje skalne są ładne tylko dla ludzi.
Jedynym problemem jaki widzę, to wprowadzanie do systemu elementów trwałych, które powodują skostnienie i stagnację systemu. Jak najwięcej naturalnych (biodegradowalnych) elementów, roślin. Sadzić drzewa i karmić je CO2.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18059
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 16:12, 18 Kwi 2019    Temat postu:

Banjankri napisał:
Sadzić drzewa i karmić je CO2.

Zgoda. Ale drzewa i krzewy. Szczególnie w miastach.
Krzewy są o tyle cenne, że dodatkowo zatrzymują pyły i hałas, bo mają gęste listowie. Poza tym, dopóki są niskie, nie zasłaniają widoku i jest mniejszy problem z ich dopilnowaniem. No i gnieżdżą się w nich małe ptaki, które są potrzebne do walki z plagą owadów - szkodników.
Ja bym jako pierwszy obowiązek ekologiczny postawił postulat uprawy krzewów w każdym miejscu, gdzie tylko to nie koliduje z czymś ważnym.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3790
Przeczytał: 72 tematy


PostWysłany: Czw 19:31, 18 Kwi 2019    Temat postu:

Dokładnie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18059
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 23:54, 18 Kwi 2019    Temat postu:

A tak w ogóle, to prawdziwa przemiana społeczeństwo w stronę ekologii powinna się odbywać na znacząco innych zasadach, niż to się dzieje aktualnie. Zasadą podstawową byłaby WALKA Z MARNOTRAWSTWEM.
A myślę o marnotrawstwie szeroko rozumianym:
- marnotrawstwie zasobów
- marnotrawstwie w produkcji
- marnotrawstwie ludzkiej pracy.

Więcej niż te śmieszne normy emisji CO2 dałyby przepisy które:
1. zniechęcą firmy do produkowania szybkopsujących się produktów
2. zniechęcą do jednorazowości produktów
3. zlikwidują sporą część biurokracji (na księgowanie pierdół wszelakich trzeba zmarnować zasoby: prądu, komputerów, papieru, urządzeń, lokali, dojazdu do miejsca pracy itp.) Gdyby przepisy dotyczące księgowania i innych obowiązków administracyjnych były nakierowane na to co absolutnie niezbędne, to rzesze ciężko pracujących (a nic nie wytwarzających) ludzi mogłyby być skierowane ku bardziej twórczym zajęciom, albo...
... albo mogłyby odpocząć. W tym ostatnim przypadku środowisko zyskałoby brak zanieczyszczeń związanych z praca tych ludzi. Biurokracja jest typowym przykładem tego, jak mantrawimy zasoby kompletnie bez sensu.

Osobiście uważAM, że powinny być PODATKI OD MARNOTRAWIONYCH ZASOBÓW - np. niewykorzystanych lokali, gruntów, także prądu, towarów.

Dzisiaj dostałem paczkę pięknie zapakowaną przez DPD. Ilość papieru, bąbelkowych ochraniaczy, tektury zapełniła mi pół kosza. Objętościowo opakowania zajmują więcej miejsca, niż towary. Nie wiem, czy to na pewno tak musi być. Przypuszczam, ze gdyby ktoś pomyślał, to by znalazł sposób pakowania, zmniejszający ilość odpadów o połowę, albo i więcej.

Wiele marnotrawstwa udałoby się zlikwidować za pomocą telepracy z preferencją zadaniowego systemu rozliczania pracy. To, że mamy standardowy 8 godzinny dzień pracy w sporej części przyczynia się do marnotrawstwa, bo w biznesie jest tak, że nieraz są przestoje, a za jakiś czas spiętrzenia zadań. Gdyby była tutaj elastyczność i np. pracownik nie musiał przychodzić do pracy w dni, w których nie będzie miał naprawdę potrzebnych zadań do wykonania, to praktycznie wszyscy by na tym skorzystali: pracownik, bo miałby czas dla siebie - na odpoczynek, pracodawca, bo miałby wypoczętego, bardziej wydajnego pracownika w czasie, gdy jest on potrzebny, ekologia bo nie zmarnowano by zasobów na dojazdy do pracy, uruchamianie maszyn/komputerów do pozorowania pacy itp. Tak naprawdę to potrzeba tu tylko pomyślunku i może jakichś tam rozwiązań prawnych (aby z jednej strony pracownik nie został poszkodowany kompletnym brakiem pieniędzy za czas, gdy nie przyjechał do pracy, ale i pracodawca - aby miał świadomość, że pracownik nie będzie za chwilę żądał więcej czasu wolnego, mimo braku pracy). Np. gdyby pracodawca legalnie mogł np. za samą gotowość płacić np. tylko 50% normalnej stawki godzinowej i lekko podwyższył stawkę za czas intensywnej pracy (aby z grubsza wychodziło tyle samo miesięcznie co przy pracy na 8 godzin), to wszystko mogłoby nieźle działać. Oczywiście mogłyby działać też inne systemy elastycznego rozliczania pracy - byle sensownie dla każdej ze stron.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Świat ożywiony Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin