Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Trolowanie troli
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Świat ożywiony
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16357
Przeczytał: 108 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 20:52, 25 Sty 2017    Temat postu: Trolowanie troli

Troli ostatnio na wszelkich forach i portalach zrobił się dostatek. Na sfinii jest ich też spory odsetek. Ja odnoszę wrażenie, że trolowanie powoli robi się rodzajem normy, tzn. normalne, uczciwe odpowiadanie staje się rzadkością.

Jak sądzę, trolowanie chyba będzie postępować. Mamy świat, w którym na pierwszym miejscu liczą się emocje. Potem na drugim miejscu są emocje. Na trzecim też emocje. Potem długo, długo nic... Aż gdzieś tam daleko na horyzoncie pojawia się jakieś poszukiwanie rozsądku, sensu. (może trochę przesadzam, ale tylko trochę).
Tak więc ludzi chyba się przyzwyczaili, że nie pisze się, aby było z sensem, ale aby było wyraziście, albo emocjonalnie, albo fantastycznie-orgazmicznie, że trzeba na pierwszym miejscu postawić wyzwiska, ataki personalne itp. itd.
Co by mogło przywrócić szybciej równowagę w tym układzie?...
Walka z trolami wprost chyba jest z góry skazana na porażkę. Jak ktoś będzie trolowi chciał uświadomić, że w sumie niepotrzebnie tak igra z emocjami innych, to ten zapewne od razu odczyta takie moralizatorstwo jako wyzwanie dla swoich trolerskich mocy. I ostatecznie nasze przesłanie... stroluje. Tzn. albo wyśmieje, albo uda, że się zgadza, a później wyśmieje w jakiś pośredni sposób, albo nam nawrzuca jakichś inwektyw i będzie potem niezwykle z siebie zadowolony, jak to tamtego wkręcił, wkurzył, zagadał (niezależnie od tego, jaka - ostatecznie - była prawda).
Myślę, że najlepszym sposobem na wszechobecne trolowanie byłoby zaatakowanie troli ich bronią - czyli trolowanie troli.
Na czym polega idea trolowania trola?
- na wkurzeniu trola, że gdy już uznał, że innych wkurzył, zirytował, wkręcił w jakąś głupotę, że druga strona cały czas z tych jego wysiłków trolerskich się nabijała, z premedytacją podstawiała mu do treści udające konsternację, rozterki drugiej osoby.
Drugim sposobem trolowania trola byłyby trolboty, czyli programy komputerowe, które udawałyby prawdziwych użytkowników, tylko na koniec okazywałoby się, że trol nikogo nie wkurzył, bo cały czas gadał z programem...
Zastanawiam się nad bardziej kreatywnymi sposobami trolowania troli. :think:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10057
Przeczytał: 37 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 4:18, 26 Sty 2017    Temat postu:

Najzdrowsze jest ignorowanie zakladnikow amygdali, Michal. W realu poznasz ich po wzroku spode lba, galopujacym spojrzeniu, paplaninie bez sensu z powodu niedokrwienia platow czolowych i przekrwienia konczyn gornych i dolnych. Wiedz, ze sa osoby niezrownowazone emocjonalnie (mozna napisac opetane nerwicami lekowymi), ktore od 7 lat traluja internet na moj temat przy pomocy skradzionych danych osobowych. Poswieciesz im uwage, to odpowiedza wiecej i dosadniej. Milosierdzie to oszczedzanie sobie burzy emocji i tym znerwicowanym stworzeniom rowniez. Neuronauka nie pozostawia zludzen co sie dzieje na "haju" adrenaliny i kortyzolu. Kortyzol jest nam potrzebny do zycia ale nie w dawkach ciaglego pogotowia komorkowego "walcz lub uciekaj", bo wowczas wchodzi sie w obledne kolow bezsennosci z powodu "nacpania" sie kortyzolem a nastepnie wysoki poziom kortyzolu powoduje bezsennosc. A potem atak serca i koniec. Nawet sobie jak Iwan Ilicz (Lew Tolstoj) nie zdaza pomyslec, ze mogli zyc inaczej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 4040
Przeczytał: 82 tematy


PostWysłany: Czw 7:42, 26 Sty 2017    Temat postu:

Cytat:
.... paplaninie bez sensu z powodu niedokrwienia platow ...


znam takie :mrgreen:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16357
Przeczytał: 108 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 11:59, 26 Sty 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Najzdrowsze jest ignorowanie zakladnikow amygdali, Michal. W realu poznasz ich po wzroku spode lba, galopujacym spojrzeniu, paplaninie bez sensu z powodu niedokrwienia platow czolowych i przekrwienia konczyn gornych i dolnych. Wiedz, ze sa osoby niezrownowazone emocjonalnie (mozna napisac opetane nerwicami lekowymi), ktore od 7 lat traluja internet na moj temat przy pomocy skradzionych danych osobowych. Poswieciesz im uwage, to odpowiedza wiecej i dosadniej. Milosierdzie to oszczedzanie sobie burzy emocji i tym znerwicowanym stworzeniom rowniez. Neuronauka nie pozostawia zludzen co sie dzieje na "haju" adrenaliny i kortyzolu. Kortyzol jest nam potrzebny do zycia ale nie w dawkach ciaglego pogotowia komorkowego "walcz lub uciekaj", bo wowczas wchodzi sie w obledne kolow bezsennosci z powodu "nacpania" sie kortyzolem a nastepnie wysoki poziom kortyzolu powoduje bezsennosc. A potem atak serca i koniec. Nawet sobie jak Iwan Ilicz (Lew Tolstoj) nie zdaza pomyslec, ze mogli zyc inaczej.

Takie tłumaczenia czystą biologia nie za bardzo mnie przekonują. Można się dopatrywać, który zestaw neuronów w mózgu w jak jakich stanach świadomości działa, a w jakich nie, ale to chyba pomija to co najważniejsze - gdzieś tam w środku jest jakiś człowiek, ktoś kto uważa swoje zachowanie za jakoś tam racjonalne, może słuszne. Wszyscy mają te same ośrodki w mózgu, podobne możliwości. Coś powoduje, że jednych stać na tę refleksję, że zachowywanie się non stop jak po jakimś aktywatorze agresji jest ostatecznie jałowe, że nic nie daje na dłuższą metę, a inni tej refleksji nie są w stanie osiągnąć.
Dlaczego?
- może są jakoś ewolucyjnie silniej nastawieni na walkę i bez niej ten świat wydaje im się nudny (może nawet niezrozumiały)?...
- może jeszcze nie dojrzeli do bardziej złożonych konstrukcji myślowych, wykraczających poza wygrać, albo uciekać?...
- Tropem mocno filozoficznym jest tu odkrycie ZASADY SYMETRII - karmy - trwałości prawa.

To ostatnie już nieraz opisywałem, dla Ciebie był to wyraz złotej zasady. Chodzi oczywiście o to, że albo to co robimy, przesłanki, którymi się kierujemy są jakoś stałe i niezmienne - a wtedy podpinamy się pod trwałość bytu, czyli po prostu istnienie - albo są chaotyczne. Zanurzanie się w chaos wydaje sie być bezpieczne, bo nie grozi w nim coś takiego jak KONSEKWENCJA. Słabe umysły BOJĄ SIĘ KONSEKWENCJI, więc ustawiają sobie ten świat w postaci mocno schaotyzowanej, od konsekwencji odleglej. W rzeczywistości jednak tracą wtedy indywidualność, bo nie posiadając w umyśle świadomości praw - ciągłości myśli, działają według obcych przepisów, według przypadkowości nieznanych im wpływów. W efekcie, w tym dłuższym, ostatecznym rozrachunku stają się nikim.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5954
Przeczytał: 5 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 17:52, 26 Sty 2017    Temat postu:

Michaś, ty grafomanie! A Dyskurs też stara się tobie dorównać, bo szpanuje tu na "wykształciucha"- nieco, jak ty właśnie, panie e..duko..wany.:mrgreen: ;-P I jeszcze gdzie umieścił temat, ten Michałek nieco "porąbany": w dziale "Świat ożywiony"! A widziałeś ty, psorze, kiedy ożywionego trolla??:rotfl:

Ostatnio zmieniony przez Piotr Rokubungi dnia Czw 17:54, 26 Sty 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10057
Przeczytał: 37 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 20:46, 26 Sty 2017    Temat postu:

Zanim odniose sie do Twojej inferencji, Piotr, co znaczy I w jakim kontekscie termin “wyksztalciuch”. Termin “szpanuje” byl obecny w polskiej nomenklaturze w czasie mojej emigracji w roku 1985 ale pragne sie upewnic czy 32 lata nie mialy na jego znaczenie wplywu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10057
Przeczytał: 37 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 21:20, 26 Sty 2017    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
A widziałeś ty, psorze, kiedy ożywionego trolla?
To zalezy jaka definicje robocza nadamy terminologii "ozywiony" I w jakim kontekscie jej uzyjemy. :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16357
Przeczytał: 108 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 21:40, 26 Sty 2017    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Michaś, ty grafomanie! A Dyskurs też stara się tobie dorównać, bo szpanuje tu na "wykształciucha"- nieco, jak ty właśnie, panie e..duko..wany.:mrgreen: ;-P I jeszcze gdzie umieścił temat, ten Michałek nieco "porąbany": w dziale "Świat ożywiony"! A widziałeś ty, psorze, kiedy ożywionego trolla??:rotfl:

Piotrusiu jesteś ciekawym przypadkiem melanżu emocji, fantazji, skojarzeniowego, w sporym stopniu chaotycznego, myślenia i oczywiście bardzo wysokiego mniemania o sobie. Ten ostatni aspekt u Ciebie dominuje, synchronizując inne.
Karmisz swoje emocje, lekceważeniem, dość banalnym, życzeniowym krytykanctwem wszystkiego i wszystkich. W ten sposób udaje Ci się zdobyć "napęd" do przekonanie się o własnej niezwykłej kompetencji. W końcu ten, które zauważa te błędy u innych i sobie ich tak bezstrosko krytykuje, to "nie byle kto" - to ktoś kto "wie". W rzeczywistości nie bardzo rozumiesz to co krytykujesz, co dość dobrze widać po tym, że rzadko krytyka wskazuje na konkretne aspekty wypowiedzi, tylko buja sobie w ogólnych pejoratywach - luźnych określnikach "porąbany", "matołek", "napierdoliłeś" itp. Gdy już się "wzmocnisz" wewnętrznie poczuciem kompetencji jako krytykant, możesz ogłaszać swoje objawione prawdy w stylu "teorii wszystkiego". To jest clou - zwieńczenie wspaniałości Twojej wiedzy i osoby.
Nad tym wszystkim czuwa paradygmat "luzu". Choć wygląda tylko na ozdobnik, jest w istocie bardzo ważny. "Luz" pozwala unikać jakiejkolwiek odpowiedzialności za słowo, utrąca weryfikowalność w jakiejkolwiek niewygodnej formie. Nawet jak coś nie bardzo wyjdzie, to przecież nie problem - bo, perspektywy tej lekkości bytu genialnego Piotra, wszystko to "głupotki" i drobiażdżki, wszystko jest żałosne, wobec tych niepojętych koncepcji w umyśle piotrowym. Więc luz jest ważnym dodatkowym "stopniem swobody", marginesem, w którym można ukryć się przed każdym ostrzem krytyki. Gdy trzeba, luz powoduje, że wszystko może stać się nieważne, wszystko jest bzdurą, a ludzie wokół mało mądrzy, czyli do zlekceważenia.
W ten sposób Piotra buduje sobie mit samego siebie. Mit genialnego, choć niezrozumianego (jak to z geniuszami bywa) twórcy przełomowej koncepcji, która powala wszystko co wymyślono do tej pory.

Z zewnętrznego punktu widzenia Piotr jest jak... w sumie wielu. Jak wielu "geniuszy", którzy po prostu mocno związali emocje z tym, co im tam w uczuciach i myślach szemrze, choć w istocie nie mają nic konkretnego, tylko jakieś takie ogólno - luźne odczucie.
Oglądałem kiedyś ciekawy program w TV, w którym występował pewien terapeuta. Wygłosił on dość ciekawą myśl, którą spróbuję odtworzyć we własnym sformułowaniu: uczucia nie są w stanie niczego zweryfikować, one zawsze zrobią tak, aby się zgadzało. Jeśli pragniesz, masz taką potrzebę, aby czuć się wspaniały, to od pewnego poziomu wszystko będzie potwierdzało tę - założoną - wspaniałość. Każda wypowiedź zostanie oceniona jako wspaniała, a każde pierdnięcie jako cudownie śmierdzące. Tak działają emocje, że DOSTOSOWUJĄ MYŚL, przekształcają ją stosownie do potrzeb.
Intelekt działa antagonistycznie do tych emocji, pragnień. On żąda NIEZALEŻNYCH (od emocji właśnie na pierwszym miejscu, ale nie tylko od nich) potwierdzeń. W związku z tym, będziemy mieli oczekiwanie JASNYCH OKREŚLEŃ, ŚCISŁYCH DEFINICJI, JEDNOZNACZNYCH DEKLARACJI, tak aby później nie można było ich twórczo dostosowywać do potrzeb. Aby powiedziane rzeczywiście rysowało granicę pomiędzy tym co za i tym co przeciw. Myślenie humanistów dość często błądzi w okolicach emocji, uginając się pod ich potrzebami, będąc rozmytym, niejasnym, często mocno zależnym od interpretacji. Z drugiej strony matematycy są na przeciwnym biegunie - starają się właśnie wszystko definiować i rozważań w świetle, nie dających szans na nieprecyzyjne interpretacje, reguł.
W gruncie rzeczy oba typy myślenia mają swoje ważne miejsce w rozumowaniu. Jednak owo humanistyczno - uczuciowe rozmycie znaczeń sprawdza się na nieźle na etapie początkowym - tworzenia koncepcji, szukania inspiracji. Dalej prowadzone zaczyna ciążyć, działać destrukcyjnie. To co ostatecznie ma być trwałe musi zrzucić z siebie ten nadmiar humanistycznego "luzu", jakoś się ostatecznie określić, postawić twarde (matematyczne) granice. Tylko wtedy stworzy prawdziwie trwałą intelektualną wartość, a nie luźny - na podobieństwo poezji (która tez jest ważna i cenne choć w swojej domenie) zestaw "widzimisiów" wszelakich.

Piotrze. Fajnie, że masz jakąś koncepcję, jakieś przemyślenia. Ale z punktu widzenia twardych zasad intelektu nie masz właściwie nic poza luzacką intuicją. Na miano teorii to nie zasługuje.
Jeśli czymś mógłbym cię pocieszyć, to tym, że na podobnie rozmytych, niekonkretnych intuicjach budowano też wiele dzisiaj nawet jeszcze uznawanych, poglądów w filozofii, czy w religii. Też taki zestaw widzimisiów, może nieco dalej poprowadzonych, przez większa liczbę ludzi opisywanych. Marksizm jest u całkiem adekwatnym przykładem (choć też przyznam, ze marksiści jednak więcej się napracowali nad rozwojem swojej koncepcji i chyba jednak wyraźniej połączyli ją z czymś, co znany z fenomenów świata).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5954
Przeczytał: 5 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 18:31, 28 Sty 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Zanim odniose sie do Twojej inferencji, Piotr, co znaczy I w jakim kontekscie termin “wyksztalciuch”. Termin “szpanuje” byl obecny w polskiej nomenklaturze w czasie mojej emigracji w roku 1985 ale pragne sie upewnic czy 32 lata nie mialy na jego znaczenie wplywu.
Na "szpanuje" upływ czasu raczej nie miał wpływ "znaczeniowego".
Natomiast "wykształciuch", to człowiek pozornie ale i faktycznie mocno wykształcony, czasem ze sporą wiedzą, lecz niezbyt inteligentny, nie potrafiący raczej tej wiedzy rozumieć na głębszych poziomach, w szerszych kontekstach, ani być (samo)krytycznym wobec niej. To inaczej "prymitywny intelektualnie kujon".
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5954
Przeczytał: 5 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 18:40, 28 Sty 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
A widziałeś ty, psorze, kiedy ożywionego trolla?
To zalezy jaka definicje robocza nadamy terminologii "ozywiony" I w jakim kontekscie jej uzyjemy. :)
A pewnie! Bo shit, to nie scat, a to nie feaces.:shock: :rotfl: Podobnie, jak z cock, dick, rod, faggot, schlong etc.:rotfl:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5954
Przeczytał: 5 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 18:42, 28 Sty 2017    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
Michaś, ty grafomanie! A Dyskurs też stara się tobie dorównać, bo szpanuje tu na "wykształciucha"- nieco, jak ty właśnie, panie e..duko..wany.:mrgreen: ;-P I jeszcze gdzie umieścił temat, ten Michałek nieco "porąbany": w dziale "Świat ożywiony"! A widziałeś ty, psorze, kiedy ożywionego trolla??:rotfl:

Piotrusiu jesteś ciekawym przypadkiem melanżu emocji, fantazji, skojarzeniowego, w sporym stopniu chaotycznego, myślenia i oczywiście bardzo wysokiego mniemania o sobie. Ten ostatni aspekt u Ciebie dominuje, synchronizując inne.
Karmisz swoje emocje, lekceważeniem, dość banalnym, życzeniowym krytykanctwem wszystkiego i wszystkich. W ten sposób udaje Ci się zdobyć "napęd" do przekonanie się o własnej niezwykłej kompetencji. W końcu ten, które zauważa te błędy u innych i sobie ich tak bezstrosko krytykuje, to "nie byle kto" - to ktoś kto "wie". W rzeczywistości nie bardzo rozumiesz to co krytykujesz, co dość dobrze widać po tym, że rzadko krytyka wskazuje na konkretne aspekty wypowiedzi, tylko buja sobie w ogólnych pejoratywach - luźnych określnikach "porąbany", "matołek", "napierdoliłeś" itp. Gdy już się "wzmocnisz" wewnętrznie poczuciem kompetencji jako krytykant, możesz ogłaszać swoje objawione prawdy w stylu "teorii wszystkiego". To jest clou - zwieńczenie wspaniałości Twojej wiedzy i osoby.
Nad tym wszystkim czuwa paradygmat "luzu". Choć wygląda tylko na ozdobnik, jest w istocie bardzo ważny. "Luz" pozwala unikać jakiejkolwiek odpowiedzialności za słowo, utrąca weryfikowalność w jakiejkolwiek niewygodnej formie. Nawet jak coś nie bardzo wyjdzie, to przecież nie problem - bo, perspektywy tej lekkości bytu genialnego Piotra, wszystko to "głupotki" i drobiażdżki, wszystko jest żałosne, wobec tych niepojętych koncepcji w umyśle piotrowym. Więc luz jest ważnym dodatkowym "stopniem swobody", marginesem, w którym można ukryć się przed każdym ostrzem krytyki. Gdy trzeba, luz powoduje, że wszystko może stać się nieważne, wszystko jest bzdurą, a ludzie wokół mało mądrzy, czyli do zlekceważenia.
W ten sposób Piotra buduje sobie mit samego siebie. Mit genialnego, choć niezrozumianego (jak to z geniuszami bywa) twórcy przełomowej koncepcji, która powala wszystko co wymyślono do tej pory.

Z zewnętrznego punktu widzenia Piotr jest jak... w sumie wielu. Jak wielu "geniuszy", którzy po prostu mocno związali emocje z tym, co im tam w uczuciach i myślach szemrze, choć w istocie nie mają nic konkretnego, tylko jakieś takie ogólno - luźne odczucie.
Oglądałem kiedyś ciekawy program w TV, w którym występował pewien terapeuta. Wygłosił on dość ciekawą myśl, którą spróbuję odtworzyć we własnym sformułowaniu: uczucia nie są w stanie niczego zweryfikować, one zawsze zrobią tak, aby się zgadzało. Jeśli pragniesz, masz taką potrzebę, aby czuć się wspaniały, to od pewnego poziomu wszystko będzie potwierdzało tę - założoną - wspaniałość. Każda wypowiedź zostanie oceniona jako wspaniała, a każde pierdnięcie jako cudownie śmierdzące. Tak działają emocje, że DOSTOSOWUJĄ MYŚL, przekształcają ją stosownie do potrzeb.
Intelekt działa antagonistycznie do tych emocji, pragnień. On żąda NIEZALEŻNYCH (od emocji właśnie na pierwszym miejscu, ale nie tylko od nich) potwierdzeń. W związku z tym, będziemy mieli oczekiwanie JASNYCH OKREŚLEŃ, ŚCISŁYCH DEFINICJI, JEDNOZNACZNYCH DEKLARACJI, tak aby później nie można było ich twórczo dostosowywać do potrzeb. Aby powiedziane rzeczywiście rysowało granicę pomiędzy tym co za i tym co przeciw. Myślenie humanistów dość często błądzi w okolicach emocji, uginając się pod ich potrzebami, będąc rozmytym, niejasnym, często mocno zależnym od interpretacji. Z drugiej strony matematycy są na przeciwnym biegunie - starają się właśnie wszystko definiować i rozważań w świetle, nie dających szans na nieprecyzyjne interpretacje, reguł.
W gruncie rzeczy oba typy myślenia mają swoje ważne miejsce w rozumowaniu. Jednak owo humanistyczno - uczuciowe rozmycie znaczeń sprawdza się na nieźle na etapie początkowym - tworzenia koncepcji, szukania inspiracji. Dalej prowadzone zaczyna ciążyć, działać destrukcyjnie. To co ostatecznie ma być trwałe musi zrzucić z siebie ten nadmiar humanistycznego "luzu", jakoś się ostatecznie określić, postawić twarde (matematyczne) granice. Tylko wtedy stworzy prawdziwie trwałą intelektualną wartość, a nie luźny - na podobieństwo poezji (która tez jest ważna i cenne choć w swojej domenie) zestaw "widzimisiów" wszelakich.

Piotrze. Fajnie, że masz jakąś koncepcję, jakieś przemyślenia. Ale z punktu widzenia twardych zasad intelektu nie masz właściwie nic poza luzacką intuicją. Na miano teorii to nie zasługuje.
Jeśli czymś mógłbym cię pocieszyć, to tym, że na podobnie rozmytych, niekonkretnych intuicjach budowano też wiele dzisiaj nawet jeszcze uznawanych, poglądów w filozofii, czy w religii. Też taki zestaw widzimisiów, może nieco dalej poprowadzonych, przez większa liczbę ludzi opisywanych. Marksizm jest u całkiem adekwatnym przykładem (choć też przyznam, ze marksiści jednak więcej się napracowali nad rozwojem swojej koncepcji i chyba jednak wyraźniej połączyli ją z czymś, co znany z fenomenów świata).
:shock:I ty myślisz, pacanie, że ktoś to będzie czytał, ten twój słowotok kolejny?!?:rotfl:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16357
Przeczytał: 108 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 20:13, 28 Sty 2017    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
:shock:I ty myślisz, pacanie, że ktoś to będzie czytał, ten twój słowotok kolejny?!?:rotfl:

Przeczyta ten, kto zechce.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5954
Przeczytał: 5 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 22:38, 28 Sty 2017    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
:shock:I ty myślisz, pacanie, że ktoś to będzie czytał, ten twój słowotok kolejny?!?:rotfl:

Przeczyta ten, kto zechce.
Amen, pacanie!:mrgreen: :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10057
Przeczytał: 37 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 22:56, 28 Sty 2017    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Dyskurs napisał:
Zanim odniose sie do Twojej inferencji, Piotr, co znaczy I w jakim kontekscie termin “wyksztalciuch”. Termin “szpanuje” byl obecny w polskiej nomenklaturze w czasie mojej emigracji w roku 1985 ale pragne sie upewnic czy 32 lata nie mialy na jego znaczenie wplywu.
Na "szpanuje" upływ czasu raczej nie miał wpływ "znaczeniowego".
Natomiast "wykształciuch", to człowiek pozornie ale i faktycznie mocno wykształcony, czasem ze sporą wiedzą, lecz niezbyt inteligentny, nie potrafiący raczej tej wiedzy rozumieć na głębszych poziomach, w szerszych kontekstach, ani być (samo)krytycznym wobec niej. To inaczej "prymitywny intelektualnie kujon".
Jeśli chcesz użyć tej obraźliwej w kontekście mojej kultury “roboczej definicji” osoby wykształconej to możesz to zaryzykować wyłącznie w kulturach gdzie kształcenie oparte jest na pedagogice. U nas nauka w systemie wyższym opiera się na andragogice. Swoim podejściem zniecheciłbyś nie tylko wykładowców ale studentówa w środowisku zawodowych szefów i współpracowników. U nas takie nieprzemyślane i nierozsądne postępowanie określa się terminem career assasination. Biorąc pod uwagę, że przechodząc z jednej firmy do drugiej potrzeba referencje od byłych szefów, to praktyka takiego zachowania nie ma u nas miejsca.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5954
Przeczytał: 5 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 23:01, 28 Sty 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
Dyskurs napisał:
Zanim odniose sie do Twojej inferencji, Piotr, co znaczy I w jakim kontekscie termin “wyksztalciuch”. Termin “szpanuje” byl obecny w polskiej nomenklaturze w czasie mojej emigracji w roku 1985 ale pragne sie upewnic czy 32 lata nie mialy na jego znaczenie wplywu.
Na "szpanuje" upływ czasu raczej nie miał wpływ "znaczeniowego".
Natomiast "wykształciuch", to człowiek pozornie ale i faktycznie mocno wykształcony, czasem ze sporą wiedzą, lecz niezbyt inteligentny, nie potrafiący raczej tej wiedzy rozumieć na głębszych poziomach, w szerszych kontekstach, ani być (samo)krytycznym wobec niej. To inaczej "prymitywny intelektualnie kujon".
Jeśli chcesz użyć tej obraźliwej w kontekście mojej kultury “roboczej definicji” osoby wykształconej to możesz to zaryzykować wyłącznie w kulturach gdzie kształcenie oparte jest na pedagogice. U nas nauka w systemie wyższym opiera się na andragogice. Swoim podejściem zniecheciłbyś nie tylko wykładowców ale studentówa w środowisku zawodowych szefów i współpracowników. U nas takie nieprzemyślane i nierozsądne postępowanie określa się terminem career assasination. Biorąc pod uwagę, że przechodząc z jednej firmy do drugiej potrzeba referencje od byłych szefów, to praktyka takiego zachowania nie ma u nas miejsca.
Dlatego tylu debili jest u was.:rotfl:I dlatego takie kurestwo, jak np. z Wall Street się u was pleni, jak szmaty pod latarniami.:->

Ostatnio zmieniony przez Piotr Rokubungi dnia Sob 23:03, 28 Sty 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10057
Przeczytał: 37 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 23:10, 28 Sty 2017    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
:shock:I ty myślisz, pacanie, że ktoś to będzie czytał, ten twój słowotok kolejny?!?:rotfl:

Przeczyta ten, kto zechce.
Przeczytałam. Chodzi o to czym się “karmimy”. To ma kluczowy wpływ na nasze zdrowie i jakość życia. W kulturze katolickiej jest błąd teologiczny, że człowiek święty to ten, który nie popełnia błędów. Jakkolwiek tylko człowiek, który niczego nie doświadcza, błędów nie popełnia. Więc, “święty” to człowiek, który w trakcie doświadczania popełnia błędy ale się przez nie uczy tworząc swoją specyficzną mądrość życiową.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 4040
Przeczytał: 82 tematy


PostWysłany: Nie 0:52, 29 Sty 2017    Temat postu:

Dyskur napisał:
W kulturze katolickiej jest błąd teologiczny, że człowiek święty to ten, który nie popełnia błędów. Jakkolwiek tylko człowiek, który niczego nie doświadcza, błędów nie popełnia. Więc, “święty” to człowiek, który w trakcie doświadczania popełnia błędy ale się przez nie uczy tworząc swoją specyficzną mądrość życiową.


Wiesz Dyskurs, nie jestem katolikiem, ani w sumie nie moja sprawa bronić katolicyzmy, ale to co napisałaś to, z tego co wiem bzdura! tak może jest w popkulturze katolickiej :mrgreen: i twoich wyobrażeniach, bo w kulturze katolickiej jest dokładnie odwrotnie .... a wielu świętych, zanim zostali świętymi .... wcale nie byli "święci" ....
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16357
Przeczytał: 108 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 0:54, 29 Sty 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
:shock:I ty myślisz, pacanie, że ktoś to będzie czytał, ten twój słowotok kolejny?!?:rotfl:

Przeczyta ten, kto zechce.
Przeczytałam. Chodzi o to czym się “karmimy”. To ma kluczowy wpływ na nasze zdrowie i jakość życia. W kulturze katolickiej jest błąd teologiczny, że człowiek święty to ten, który nie popełnia błędów. Jakkolwiek tylko człowiek, który niczego nie doświadcza, błędów nie popełnia. Więc, “święty” to człowiek, który w trakcie doświadczania popełnia błędy ale się przez nie uczy tworząc swoją specyficzną mądrość życiową.

Nie spotkałem się w katolicyzmie z taką "definicją" świętego. Choć może w zaściankowych kręgach taka interpretacja może być uznawana. W katolicyzmie jest jednocześnie wiele trendów, wielu ludzi, wiele ścierających się przeciwieństw. Wierz mi, choć wielu katolików, księży nie warto słuchać, bo gadają mało rozsądnie, to są i tacy, których słowa są jak perły, które warto zbierać z namaszczeniem. To da się nawet względnie łatwo poznać, kto tu jest kim.
Szacunek dla człowieka, mimo błędów, mimo zmagań, a więc i porażek jest jednak w katolicyzmie obecny. Choć na pewno mamy też i taki naiwny katolicyzm, w którym próbuje się pod dywan zamiatać to, co niewygodne i wmawiać wszystkim, że my to jesteśmy "super", a jeśli ktoś jest nie w porządku to na pewno nasi przeciwnicy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10057
Przeczytał: 37 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 2:30, 29 Sty 2017    Temat postu:

Obiektywnie o katolicyźmie wypowiadają się terapeuci lek. dk. Marcin i Monika Gajdowie. Jestem na etapie odsłuchiwania 3-go segmentu “Rozumieć Biblię” gdzie wyjaśniają jak interpretować teksty w kontekście kultury polskiej i tradycji katolickiej. Czynią to obiektywnie mimo, iż sami praktykują katolicyzm. Wartościowi ludzie, których warto słuchać.
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 4040
Przeczytał: 82 tematy


PostWysłany: Nie 2:41, 29 Sty 2017    Temat postu:

Cytat:
Obiektywnie o katolicyźmie wypowiadają się terapeuci lek. dk. Marcin i Monika Gajdowie.


Obiektywnie, tj. obiektywnie mają takie zdanie ? bo obiektywnie można mówić chyba jedynie o swoich własnych przekonaniach ? czy nie :shock: ?

:wink:


wiesz Dyskurs krytykujesz (jeśli dobrze pamiętam) dogmatyzm religii, a ideologia którą wyznajesz pełna jest autorytaryzmu i dogmatyzmu :) w dodatku niczym nie uzasadnionego.


Ostatnio zmieniony przez lucek dnia Nie 2:46, 29 Sty 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
anna




Dołączył: 06 Gru 2015
Posty: 44
Przeczytał: 29 tematów


PostWysłany: Nie 9:07, 29 Sty 2017    Temat postu:

Dyskurs, gdzie spotkałaś się z twierdzeniem że : "W kulturze katolickiej jest błąd teologiczny, że człowiek święty to ten, który nie popełnia błędów"???? Coś czytasz bez zrozumienia, albo masz problem z interpretacją tego, co czytasz :( :(
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
anna




Dołączył: 06 Gru 2015
Posty: 44
Przeczytał: 29 tematów


PostWysłany: Nie 9:11, 29 Sty 2017    Temat postu:

Dyskurs: Kim są ci terapeuci, rzekomi znawcy biblii? Dlaczego im wierzysz, a innym nie?To jacyś nowi "prorocy" jak "świadkowie Jehowy"? :P
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5954
Przeczytał: 5 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 17:07, 29 Sty 2017    Temat postu:

anna, wyczerpałem już limit pochwał, więc pochwalam twoje dwa poprzedzające ten posty. Tym bardziej, że jesteś nowa, to także nieco na zachętę.:wink:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5954
Przeczytał: 5 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 17:17, 29 Sty 2017    Temat postu:

@ Dyskurs i nie tylko: Tym skutkuje amerykański, raczej beznadziejny system kształcenia- "wykształciuchostwem". Dużo wiem, ale nie wiem, po co to wiem, ani co z tym począć- a czasem nie wiem nawet, co wiem. Za wyjątkiem może służeniu skurwionemu szefostwu raczej niczemu to nie służy. Typowi Amerykanie któregoś pokolenia tam mieszkającego to zazwyczaj typowe prymitywy, telewizoro- i hamburgero-żercy. Nauka i technologia Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej nadal byłaby na poziomie farmerów i kowbojów, gdyby nie ciągle napływający tam emigranci, głównie Żydzi, Polacy, Niemcy [w tym wielu nazistowskich naukowców], Rosjanie, Brytyjczycy, Duńczycy... To oni was rozwijają, a nawet utrzymują poniekąd. Tzw. "rodowity Amerykanin"- nie mam na myśli rdzennych Indian- nadaje się zazwyczaj tylko do pasania bydła, używania rewolweru, pistoletu [zbyt często] oraz używania kutasa- też zbyt częstego przeważnie...

Ostatnio zmieniony przez Piotr Rokubungi dnia Nie 17:19, 29 Sty 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
anna




Dołączył: 06 Gru 2015
Posty: 44
Przeczytał: 29 tematów


PostWysłany: Nie 18:23, 29 Sty 2017    Temat postu:

Nic dodać, nic ująć Piotrze :szacunek:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Świat ożywiony Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin