Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wątpienie vs ślepa wiara - w kontekście nauk biblijnych

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Święte Księgi
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 22:30, 26 Sie 2019    Temat postu: Wątpienie vs ślepa wiara - w kontekście nauk biblijnych

W innym wątku pojawiło się pytanie o to, co zaleca Bibilia w kontekście wiary vs zwątpienia.
Kto choć trochę czytał Biblię, zapewne spotkał się z tekstami dość jednoznacznie wskazującymi na potrzebę wiary. Choćby:
- do Tomasza: nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym
- gdzie indziej:I rzekł do nich: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! (16) Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony.
- Elżbieta do Maryi: Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana.
- także na początku Ewangelii Jana: Pojawił się człowiek posłany przez Boga - Jan mu było na imię. (7) Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego.
- Jezus w rozmowie z Nikodemem: A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, (15) aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne.
- czy taka rozbudowana fraza o wierze, którą wg Biblii wypowiada Jezus: (12) Jeżeli wam mówię o tym, co jest ziemskie, a nie wierzycie, to jakżeż uwierzycie temu, co wam powiem o sprawach niebieskich? (13) I nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił - Syna Człowieczego. (14) A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, (15) aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. (16) Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. (17) Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. (18) Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. (19) A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. (20) Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. (21) Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu.

Na razie może starczy cytatów. Pogrubiłem jedną frazę w ostatnim z nich, aby się odnieść. Fraza bowiem jasno precyzuje zarówno związek wiary ze zbawieniem, jak i to W CO należy wierzyć.
Warto tu zauważyć, że typowe nauczanie religijne nieraz jakby mąciło sprawę. Z przyczyn raczej bardzej politycznych, niż mających podstawy w Biblii ukuto nawet termin "wiara w kościół". W Biblii nie ma takiego pojęcia. To, w co należy wierzyć, to w "imię jednorodzonego Syna Bożego".
Imię Jezusa zaś tłumaczy się jako "Bóg zbawia". To niejako wyjaśnia sprawę - zbawiony jest ten, kto...
uwierzył w to, że przez Boga może być zbawiony.


Co ciekawe, jak podaje Biblia, wcale do zbawienia nie wystarczy wiara w istnienie Boga!
Jest w Biblii przepiękny list Jakuba, który wiele klaruje w tej kwestii. Np. we fragmentach:
- (14) Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że wierzy, a nie będzie spełniał uczynków? Czy /sama/ wiara zdoła go zbawić? (15) Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, (16) a ktoś z was powie im: Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta! - a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała - to na co się to przyda? (17) Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie. (
Czy dalej:
(19) Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz - lecz także i złe duchy wierzą i drżą. (20) Chcesz zaś zrozumieć, nierozumny człowieku, że wiara bez uczynków jest bezowocna?

Czas na pewne wnioski:
1. wiara zbawia, ale nie każda wiara (nawet nie wystarczy wierzyć w to, że jest Bóg)
2. zbawia wiara w to, że Bóg może nas zbawić
3. Wiara, aby nie była bezowocna/martwa musi znaleźć swój dowód w postaci uczynków.

Dalej pójdźmy biblijnym tropem w kwestii wiary:
Ew. Marka 6 napisał:
(21) Jezus zapytał ojca: Od jak dawna to mu się zdarza? Ten zaś odrzekł: Od dzieciństwa. (22) I często wrzucał go nawet w ogień i w wodę, żeby go zgubić. Lecz jeśli możesz co, zlituj się nad nami i pomóż nam! (23) Jezus mu odrzekł: Jeśli możesz? Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy. (24) Natychmiast ojciec chłopca zawołał: Wierzę, zaradź memu niedowiarstwu! (25) A Jezus widząc, że tłum się zbiega, rozkazał surowo duchowi nieczystemu: Duchu niemy i głuchy, rozkazuję ci, wyjdź z niego i nie wchodź więcej w niego. (26) A on krzyknął i wyszedł wśród gwałtownych wstrząsów. Chłopiec zaś pozostawał jak martwy, tak że wielu mówiło: On umarł. (27) Lecz Jezus ujął go za rękę i podniósł, a on wstał.

Wszystko jest możliwe, dla tego, kto wierzy...
Tyle, że w życiu nie za bardzo nam się to sprawdza. Nieraz wierzyliśmy w zdanie egzaminu, a potem było kiepsko. Hilter wierzył, że swoimi wojskami podbije świat, ale się pomylił.
Pewnie NIE TAK wierzył.
Czyli JAK powinien wierzyć ktoś, dla którego WSZYSTKO miałoby być możliwe?
Może takie cytaty:
- Wtedy Jezus jej odpowiedział: O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz! Od tej chwili jej córka była zdrowa.
- On zaś rzekł do niej: Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź uzdrowiona ze swej dolegliwości!
- Powiedział Mu niewidomy: Rabbuni, żebym przejrzał. (52) Jezus mu rzekł: Idź, twoja wiara cię uzdrowiła. Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą.
- Do niej zaś rzekł: Twoje grzechy są odpuszczone. (49) Na to współbiesiadnicy zaczęli mówić sami do siebie: Któż On jest, że nawet grzechy odpuszcza? (50) On zaś rzekł do kobiety: Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!

Jeszcze jeden znamienny fragment, w którym Jezus, niedługo przed wydaniem na śmierć, mówi do Szymona: Szymonie, Szymonie, oto szatan domagał się, żeby was przesiać jak pszenicę; (32) ale Ja prosiłem za tobą, żeby nie ustała twoja wiara.
Ten ostatni fragment jest superciekawy, bo w nim pojawia się aspekt wątpliwości, ustania wiary. Wiara zbawia, ale szatan chce tę wiarę (Szymonowi) wyrwać.

Czymże jest owa - tak ważna, zbawiająca, uzdrawiająca, ocalająca - wiara?
Jednym na pewno nie jest NIE JEST CZCZĄ DEKLARACJĄ. Bo:
Ewangelia Mateusza napisał:
(21) Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. (22) Wielu powie Mi w owym dniu: Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia? (23) Wtedy oświadczę im: Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości! (24) Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym,

Niektórzy, skoro nawet złe duchy wyrzucali, to chyba wierzyli, musieli wierzyć w samo istnienie Boga, a nawet w Jego moc wyrzucania duchów, lecz im to nie wystarczyło do zbawienia. Ich wiara jednak okazała się MARTWA (jak w liście Jakuba, brakowało w niej uczynków, bo te były złe - "nieprawe").
Czym więc w końcu jest ta wiara, o której tak wiele pisze Biblia?...
Skomplikowała się.
Z jednej strony jest na pewno wiarą w to, że w ogóle Bóg może nas zbawić, ale jest w niej jakby coś więcej, niż taka czysta "informacja", niż tylko proste językowe stwierdzenie "Bóg może mnie zbawić". Ja powiedziałbym, że jest tu jakby forma GŁĘBOKIEGO MENTALNEGO PRZYLGNIĘCIA do tego zbawienia i do samego Boga, który zbawienia źródłem. Jest w tej wierze forma BUNTU PRZECIWKO TEMU CO ŚWIAT ZEPSUŁ, czy okoliczności zepsuły.

Trzeba przyjąć tu też pewną "logiczną" oczywistość: wiara graniczy ze zwątpieniem.
Wierząc jednym ludziom z automatu nie wierzymy (wątpimy) tym, którzy mają zdanie przeciwne. Nie da się wierzyć nie wątpiąc (nie wątpiąc w przeciwną opcję)!
Wiara chrześcijańska ma służyć wyrwaniu człowieka z potępienia, z upadku. Dlatego w Biblii pojawia się asymetria w układzie wiara vs wątpienie. Bo w Biblii JUZ WYBRANO to, co jest głoszone, już JEST DOBRA NOWINA. Dlatego wiara w nią jest tematem głównym, a nie wątpienie. Taka retoryka - apostolstwa, głoszenia czegoś -jest zrozumiała, usprawiedliwiona.
Z resztą wiara ta NIE JEST BEZ POWODU (nie żąda się wiary bez powodu), co wskazują inne cytaty:
- Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą
- powiedział Mu: Rabbi, wiemy, że od Boga przyszedłeś jako nauczyciel. Nikt bowiem nie mógłby czynić takich znaków, jakie Ty czynisz, gdyby Bóg nie był z Nim.
- Szedł za Nim wielki tłum, bo widziano znaki, jakie czynił dla tych, którzy chorowali.
- Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu. Inni powiedzieli: Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki? I powstało wśród nich rozdwojenie.

Wiara bilbijna nie jest zatem wiarą bez powodu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 11:10, 27 Sie 2019    Temat postu: Re: Wątpienie vs ślepa wiara - w kontekście nauk biblijnych

Jeszcze trochę analizy wypada poświęcić tym treściom biblijnym.
W kontekście tego, co czytamy o zdarzeniach będących podstawą chrześcijaństwa, my ludzie XXI wieku możemy chyba czuć się jakoś poszkodowani. Ludzie tamtych czasów, przynajmniej patrząc z tego, jak to widzi Biblia, mieli przynajmniej ZNAKI. Apostołowie widzieli Jezusa czyniącego cuda, były spektakularne uzdrowienia, nawet wskrzeszenie łazarza, córki Jaira.
A my?...
Czy jednak na pewno cuda się skończyły?
Bo nieraz są doniesienia o cudach w dzisiejszych czasach. Najczęściej są z automatu odrzucane jako fałszywa wiadomość. Ale gdyby podejść do sprawy całkowicie bezstronnie, to chyba należałoby niczego z góry nie zakładać. Wypowiadać zaś każdy może się zasadnie względem tego, co sam widział, przeżył.
Czy coś jeszcze może być dla wierzącego ZNAKIEM?
- Chyba w pewnym stopniu postawa ludzi, innych wierzących.

Ale jak ktoś cudu osobiście nie doznał, ludziom niezbyt wierzy, sama treść Biblii go nie przekonuje, to w czym szukać potwierdzenia?... :think:
I dlaczego uwierzyć raczej Biblii, niż np. Koranowi? (jeśli już ktoś wierzyć by chciał)


Teraz jeszcze myślę...
Chwilowo, nie bardzo znam odpowiedź. :think:


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Wto 11:14, 27 Sie 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 11:33, 27 Sie 2019    Temat postu: Re: Wątpienie vs ślepa wiara - w kontekście nauk biblijnych

Michał Dyszyński napisał:
Czy coś jeszcze może być dla wierzącego ZNAKIEM?
- Chyba w pewnym stopniu postawa ludzi, innych wierzących.

Ale jak ktoś cudu osobiście nie doznał, ludziom niezbyt wierzy, sama treść Biblii go nie przekonuje, to w czym szukać potwierdzenia?... :think:
I dlaczego uwierzyć raczej Biblii, niż np. Koranowi? (jeśli już ktoś wierzyć by chciał)


Teraz jeszcze myślę...
Chwilowo, nie bardzo znam odpowiedź. :think:

Przedwczoraj na mszy był czytany ten fragment Ewangelii
Łk 13, 22-30 napisał:
Jezus przemierzał miasta i wsie, nauczając i odbywając swą podróż do Jerozolimy. Raz ktoś Go zapytał: "Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?" On rzekł do nich: "Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie zdołają. Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas, stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: „Panie, otwórz nam!”, lecz On wam odpowie: „Nie wiem, skąd jesteście”. Wtedy zaczniecie mówić: „Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś”. Lecz On rzecze: „Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy, którzy dopuszczacie się niesprawiedliwości!” Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym. Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi".

Ciekawy komentarz do niego wygłosił ksiądz, który miał nauki w kościele, w którym byłem. Wskazując na tych, którzy"przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa", określił ich jako ludzi ZGODNYCH Z WŁASNYM SUMIENIEM, choć niekoniecznie wyznających wiarę chrześcijańską.

Powstaje pytanie dość ciekawe: czy ktoś bezkompromisowo uczciwy, postępujący według zasad sprawiedliwości, prawdy może zostać zakwalifikowany jako WIERZĄCY? - w sensie wiary dającej zbawienie, jak to opisuje Biblia?
A może Ci co tylko wyznają, tylko gadają, że wierzą, czy jakoś mający martwą wiarę (patrz wyżej w liście Jakuba), zostaną uznani za de facto nie wierzących?
Byłoby to nieco stawiające pewne przekonania na głowie podejście.
Ale Jezus nie jeden raz mówi, że dla Niego liczy się, aby "zachowywać przykazania".

Bo sprawa jest trochę taka, że być może KAŻDY GDZIEŚ TAM W SERCU JAKĄŚ ŚWIĘTOŚĆ NOSI. Niektórzy tę świętość określają jako Boga, Jezusa, uznają jej osobowy charakter. Inni tego osobowego charakteru nie wiążą z ową świętością, ale jakoś samą świętość, najwyższy charakter temu czemuś przypisują - tak po swojemu. Efektem takiej postawy wewnętrznej jest POSTĘPOWANIE. Owo postępowanie (w Biblii "uczynki", "zachowywanie przykazań") można uznać za DOWÓD TEGO W CO SIĘ NAPRAWDĘ WIERZY.
Być może więc bardziej "uwierzył" ateista, który poświęcił się w imię uczciwości, sprawiedliwości (np. ujął się za szykanowanym kolegą z pracy, a sam potem został zwolniony), niż jego kolega teista, który w podobnej sytuacji nic nie zrobił, ale modły co dzień zanosi. Kto z nich bardziej "wierzy" w to, że na świecie najważniejsza jest prawda i sprawiedliwość?


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Śro 23:47, 04 Wrz 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Święte Księgi Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin