Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Przesłanki za istnieniem Boga osobowego
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia kontra krytyka teizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1655
Przeczytał: 102 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 18:35, 28 Paź 2016    Temat postu:

Banjankri napisał:
Mogłeś przeczytać całego posta, powoli, ze zrozumieniem. Tam jest napisane, że cała wiedza nie jest potrzebna, a liczy się tylko odpowiednie podejście do rzeczywistości.


Przyjacielu napisałeś tam że należy wiedzę w ogóle odrzucić. Oczywiście trzeba wierzyć w podaną wizje tego "jakimi rzeczy są", no i nie zapominać o tym że jeżeli nie weźmiesz się za siebie będziesz ciągle odradzać się w Samsarze jak zacięta płyta.

Banjankri napisał:
Wiara nie odgrywa tutaj żadnej roli, bo nic nie jest obiecane. Albo coś działa, albo nie.


Wiara nie musi mieć nic wspólnego z obietnicą, a to że jakieś założenie działa (pomaga ci w życiu) nie jest dowodem jego prawdziwości.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 9017
Przeczytał: 97 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 18:49, 28 Paź 2016    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
A tak w ogóle w temacie przyszedł mi do głowy chyba najważniejszy "argument" - przesłanka za istnieniem Boga osobowego.
Ta przesłanka to: jeśli gdzieś w głębi siebie, w myślach, odczuciach, zdarzenia PO PROSTU CZUJEMY, że On jest i jest osobą, bo jako osoba On dotyka naszego jestestwa, możemy się - jak z osobą - z Nim porozumieć, to po prostu wszystkie wątpliwości w tym względzie tracą sens.
Tylko nie wolno "ewangelizowac" tym osobowym Bogiem. Przynajmniej u nas, bo wolnosc wyznania gwarantowana Konstytucja USA to mozliwosc praktyki jakiejkolwiek religii w miejscu scisle do tego przeznaczonym I wolnosc od indoktrynacji jakiejkolwiek religii w miejscu poza obiektem kultu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 9017
Przeczytał: 97 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 18:57, 28 Paź 2016    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
... nie zapominać o tym że jeżeli nie weźmiesz się za siebie będziesz ciągle odradzać się w Samsarze jak zacięta płyta.
Energia, ktora staje sie niestabilna w umierajacym ciele czlowieka zmienia sie w radiacje, ktora nie posiada imienia I nazwiska I pauzy pomiedzy 2 datami (ta jest na nagrobku, jesli ktos sobie zyczy). Promieniowanie jest. Kiedy "zycie znajdzie droge", promieniowanie powoduje energie ktora staje sie czescia protoplazmy ludzkiej - 1 komorka, dwie, I do gory wykladniczo ... Samsara to manifestacje zycia w nieskonczonej ilosci form. DNA ludzkie nie jest samowylaniajace sie I nie jest powtarzalne naturalnie. Jedynym sposobem replikacji DNA jest transplantacja komorek macierzystych co nie znaczy translplantacja dawcy. :)

Banjankri napisał:
Wiara nie odgrywa tutaj żadnej roli, bo nic nie jest obiecane. Albo coś działa, albo nie.


Wiara nie musi mieć nic wspólnego z obietnicą, a to że jakieś założenie działa (pomaga ci w życiu) nie jest dowodem jego prawdziwości.[/quote] Wiara ma wiele wspolnego z obietnica. Oddajac moje serce (metafora) mojemu mezowi I obiecujac "wiernosc I uczciwosc malzenska", oddalam mu rownoczesnie wszelkie mozliwosci unicestwienia mnie z rownoczesna wiara, ze tego nie uczyni :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5762
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 23:18, 28 Paź 2016    Temat postu:

Tutaj się ciekawie zrobiło...:) Ale może jutro poczytam was dokładniej w tym wątku, żeby się odnieść.
No, i ciekawym, co by tu naczelny wtrącił swojego.
:wink:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1655
Przeczytał: 102 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 1:42, 29 Paź 2016    Temat postu:

Powiem za siebie że czekam z niecierpliwością na mądrości naszego nastoletniego bodhisatwy :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5762
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 15:53, 29 Paź 2016    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Powiem za siebie że czekam z niecierpliwością na mądrości naszego nastoletniego bodhisatwy :)
Ale którego bodhisattwy: zbója fuja, czy srającego papieża? :mrgreen: ;-P
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5762
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 16:17, 29 Paź 2016    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Michał Dyszyński napisał:
A tak w ogóle w temacie przyszedł mi do głowy chyba najważniejszy "argument" - przesłanka za istnieniem Boga osobowego.
Ta przesłanka to: jeśli gdzieś w głębi siebie, w myślach, odczuciach, zdarzenia PO PROSTU CZUJEMY, że On jest i jest osobą, bo jako osoba On dotyka naszego jestestwa, możemy się - jak z osobą - z Nim porozumieć, to po prostu wszystkie wątpliwości w tym względzie tracą sens.
Tylko nie wolno "ewangelizowac" tym osobowym Bogiem. Przynajmniej u nas, bo wolnosc wyznania gwarantowana Konstytucja USA to mozliwosc praktyki jakiejkolwiek religii w miejscu scisle do tego przeznaczonym I wolnosc od indoktrynacji jakiejkolwiek religii w miejscu poza obiektem kultu.
No. I kupa oszołomów mianujących się guru, i zbiorowe samobójstwa i morderstwa... Do wyboru, do koloru w zajebistych USA! Jak to Rammstein śpiewają: "we all living in America, Amerika ist wunderbar!" :fuj:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5762
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 16:19, 29 Paź 2016    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
A tak w ogóle w temacie przyszedł mi do głowy chyba najważniejszy "argument" - przesłanka za istnieniem Boga osobowego.
Ta przesłanka to: jeśli gdzieś w głębi siebie, w myślach, odczuciach, zdarzenia PO PROSTU CZUJEMY, że On jest i jest osobą, bo jako osoba On dotyka naszego jestestwa, możemy się - jak z osobą - z Nim porozumieć, to po prostu wszystkie wątpliwości w tym względzie tracą sens.
Toś Michałek pierdolnął "wypierdka" znowu! :fuj: :(
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5762
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 16:30, 29 Paź 2016    Temat postu:

Jednak szkoda mojej energii na "pierdzielenie się" tu z wami... Każde z was swoje mądrości "wciska"- i, co dziwne nie jest, każde z was ma trochę racji. Nie potraficie tego jednak ogarnąć wspólnie do jednego, do jednej Teorii Wszystkiego, którą zresztą już wam podałem... Ale to już taka ludzka natura, że zawsze coś się wymyśli, byle się sprzeczać.

Chociaż osobiście mnie dziwi, jeśli nie widzicie podobieństw w światopoglądach m. in. Banjankriego, wujazboja, Dyskurs, czy nawet "majaczącego" Michałka; a i tak pozornie odległe poglądy Jana L. i Banjankriego dają się pogodzić, bo mają tę samą podstawę. Inaczej być nie może zresztą, jeśli ktoś choć trochę poważnie rozważa swój światopogląd, bo Prawda Absolutna jest jedna i na Niej wszystko się opiera, z Niej wychodzi. Przyjrzyjcie się, ile i co wspólnego mają ze sobą wasze teksty, a może zaczniecie dostrzegać tę Prawdę zawartą- na ile pozwala na to język ludzki- w Teorii Wszystkiego...


Ostatnio zmieniony przez Piotr Rokubungi dnia Sob 16:31, 29 Paź 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14053
Przeczytał: 68 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 22:04, 29 Paź 2016    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Michał Dyszyński napisał:
A tak w ogóle w temacie przyszedł mi do głowy chyba najważniejszy "argument" - przesłanka za istnieniem Boga osobowego.
Ta przesłanka to: jeśli gdzieś w głębi siebie, w myślach, odczuciach, zdarzenia PO PROSTU CZUJEMY, że On jest i jest osobą, bo jako osoba On dotyka naszego jestestwa, możemy się - jak z osobą - z Nim porozumieć, to po prostu wszystkie wątpliwości w tym względzie tracą sens.
Tylko nie wolno "ewangelizowac" tym osobowym Bogiem. Przynajmniej u nas, bo wolnosc wyznania gwarantowana Konstytucja USA to mozliwosc praktyki jakiejkolwiek religii w miejscu scisle do tego przeznaczonym I wolnosc od indoktrynacji jakiejkolwiek religii w miejscu poza obiektem kultu.

Wolność ewangelizowania.
Gdybym miał głębokie przeświadczenie, że jakiś rodzaj prawdy jest tym jedynym, który uchroni jakiś umysł przed zniszczeniem, jeśli z jednej strony szali byłoby wieczne cierpienie, a z drugiej nieopisana radość, zaś na drodze tego ratunku (ratunku w postaci podania owej prawdy) byłoby przekonanie, że nie można ewangelizować, że to musi być takie poprawne, że tylko w tym miejscu, a nie w tamtym, to uznałbym taki rodzaj poprawności społecznej za coś nieadekwatnego do sytuacji.
Wyobraź sobie, ze masz dziecko, któremu masz przekazać informację, chroniącą je przed nieszczęściem, zagładą, ale zabraniają ci przekazanie tej informacji jakieś względy prawne, jakiś przepis, który sobie ludzie wykoncypowali, to co byś zrobiła?
- Posłuchałabyś sie przepisu i patrzyła na zagładę swojego dziecka, czy raczej powiedziała: NIE MA TAKIEJ PRZESZKODY, która mogłaby mi stanąć na drodze do ratowania mojego dziecka. Myślę, że powiedziałabyś raczej: wsadźcie sobie "gdzieś" zakazy, konwenanse, dobre obyczaje, prawa, umowy, czy cokolwiek tam macie, bo wobec największego zagrożenia i najważniejszej sprawy, zamierzam łamać to wszystko - nie przejmując się żadnymi konsekwencjami. Może mnie oskarżyć, ośmieszyć, zniszczyć, nawet zabić, ale ja zrobię to, co uważam za tak bardzo słuszne. W przeciwnym wypadku NIGDY SOBIE TEGO NIE WYBACZĘ mojego ugięcia się pod presją otoczenia.
Czy miałbym rację?...
- To jest inna sprawa. W końcu może być tak, że spotka się z dwóch strony barykady dwóch ewangelizatorów tak samo absolutnie przekonanych o swojej racji. A obie te racje będą przeciwne. Co wtedy?...
- Ja nie mam na to odpowiedzi.
Ale wiem jedno - posiłkowanie się jakimś tam prawami ma sens w obliczu rzeczy relatywnie mało ważnych, może wątpliwych. Rozumiem kogoś, kto odrzuca wszelkie zakazy, jeśli w coś naprawdę głęboko wierzy. Choć, oczywiście, może to także być oszołom, albo wariat. Ale na to rady nie ma.

Poza tym - co by człowiek nie robił - "ewangelizuje", a w każdym razie przekonuje do jakiejś postawy, czasem światopoglądu. Jeśli nikt nigdy nie powie "wierzę w Boga", to zapewne otoczenie uzna go za ateistę. Czyli nie mówiąc tego "ateizuje" (odpowiednik "ewangelizowania", tylko w odniesieniu do konkurencyjnego światopoglądu).
Choć oczywiście osobną kwestią jest kultura przekonywania do swojej wiary, światopoglądu, przekonań.
Jestem przekonany, że MAMY PRAWO GŁOSIĆ SWOJE PRZEKONANIA. Dotyczy to takich spraw jak poglądy, kto jest lepszym kandydatem do władzy, na co wydać publiczne pieniądze, jaki powinien być kształt prawa, ale też mam prawo głosić przekonanie o potrzebie przebaczania, kochania ludzi, uznawania świata za dzieło Stwórcy.
Bo jak się tak bezstronnie przyjrzeć to przekonanie, że należy budować ścieżki rowerowe nie jest uprzywilejowanym przekonaniem w stosunku do tego, że warto zbudować kościół. Przekonanie, że trzeba karać za posiadanie jakiegoś rodzaju narzędzi zabijania, jakiegoś rodzaju broni też nie jest uprzywilejowane w stosunku do przekonania, że warto jest mówić w przestrzeni publicznej o jakiejś religii.
To tak - obiektywnie parząc. A subiektywnie...
Subiektywnie wolałbym ograniczań "nadmierne" kaznodziejstwo. Ale jeśli coś mi sie akurat w systemie prawnym USA podoba (choć ogólnie nie mam o prawach w tym kraju zbyt wysokiego mniemania), to ta jakaś poprawka do konstytucji, która chroni wolność wypowiedzi. Wolność wypowiedzi jest według mnie kluczowym prawem człowieka. A choć jest to "broń obosieczna" (bo wpada w jej zakres nawet i kaznodziejstwo), to wystąpienie przeciw temu prawu jest według mnie jakimś zaprzeczeniem godności człowieka.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2484
Przeczytał: 66 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 9:20, 30 Paź 2016    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Michał Dyszyński napisał:
A tak w ogóle w temacie przyszedł mi do głowy chyba najważniejszy "argument" - przesłanka za istnieniem Boga osobowego.
Ta przesłanka to: jeśli gdzieś w głębi siebie, w myślach, odczuciach, zdarzenia PO PROSTU CZUJEMY, że On jest i jest osobą, bo jako osoba On dotyka naszego jestestwa, możemy się - jak z osobą - z Nim porozumieć, to po prostu wszystkie wątpliwości w tym względzie tracą sens.
Toś Michałek pierdolnął "wypierdka" znowu! :fuj: :(

Przynajmniej szczerze (w końcu?) ktoś przyznaje, że teizm nie ma nic wspólnego z racjonalizmem, za to dużo z tym co czują pacjenci zakładów zamkniętych. I nie żebym to pisał ze złośliwości.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14053
Przeczytał: 68 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 14:14, 30 Paź 2016    Temat postu:

mat napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
Michał Dyszyński napisał:
A tak w ogóle w temacie przyszedł mi do głowy chyba najważniejszy "argument" - przesłanka za istnieniem Boga osobowego.
Ta przesłanka to: jeśli gdzieś w głębi siebie, w myślach, odczuciach, zdarzenia PO PROSTU CZUJEMY, że On jest i jest osobą, bo jako osoba On dotyka naszego jestestwa, możemy się - jak z osobą - z Nim porozumieć, to po prostu wszystkie wątpliwości w tym względzie tracą sens.
Toś Michałek pierdolnął "wypierdka" znowu! :fuj: :(

Przynajmniej szczerze (w końcu?) ktoś przyznaje, że teizm nie ma nic wspólnego z racjonalizmem, za to dużo z tym co czują pacjenci zakładów zamkniętych. I nie żebym to pisał ze złośliwości.

Pojęcie racjonalności jest tym z bardziej "politycznych". Zdrowie psychiczne też jest używane od lat przez grupy interesów (za czasów ZSRR w szpitalach psychiatrycznych siedzieli opozycjoniści).
Pisząc o sobie, że "czuję" jakoś osobę Boga, zdaję sobie sprawę, że podkładam się pewnej opcji widzenia słowa "racjonalny", a nawet "zdrowy psychicznie". Stare przysłowie mówiło, że nie ma pełni zdrowych psychicznie, są jedynie niezdiagnozowani. Ale to dygresja, choć zawierająca ziarno prawdy, bo nie wiemy do końca czym zdrowie psychiczne, nie mamy tu modelu, który by jasno takie rzeczy określał. Względnie dobrze psychiatria sprawdza się jedynie dla przypadków skrajnych - osób z ewidentnymi omami, tracących kontrolę nad sobą, czy w silnej depresji, albo manii. Zwykły człowiek, nawet całkowicie zrównoważony też doświadcza najróżniejszych doznań, co do których zastanawia się nad tym, na ile są wytworem jego umysłu, a na ile się zdarzyły - może się "przesłyszeć", mówimy, że nam się "zdawało". Ja też po prostu zamierzam się tu nieco bronić, że "zdaje mi się", że Bóg istnieje i jest osobowy. Nie twierdzę, że ucinam sobie z Nim pogawędki, albo że spotykamy się twarzą w twarz. Można tez powiedzieć, że ateista przekonany że "Boga nie ma" też moze być oskarżony o brak racjonalności - bo dowodu na to też nie ma, więc twierdzić, że coś "nie jest", jeśli się do końca nie wie właściwie czym jest to coś, czego nie miałoby być, zakrawa o paranoję.
Tak - w swoich odczuciach miewam wrażenie, że gdzieś w głębi natura rzeczywistości jest osobowa. Nie uważam jednak, że w rozpatrywaniu opcji "jest osobowa" vs "nie jest osobowa" akurat ta pierwsza miałaby być jakoś naznaczona podejrzeniem o wariactwo, podczas gdy ta druga, uznana za rozsądną, czy racjonalną. To byłoby arbitralne, nieuczciwe, niesprawiedliwe, dekretować jakoś wybór światopoglądowy na jedną ze stron.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5762
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 16:31, 30 Paź 2016    Temat postu:

mat napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
Michał Dyszyński napisał:
A tak w ogóle w temacie przyszedł mi do głowy chyba najważniejszy "argument" - przesłanka za istnieniem Boga osobowego.
Ta przesłanka to: jeśli gdzieś w głębi siebie, w myślach, odczuciach, zdarzenia PO PROSTU CZUJEMY, że On jest i jest osobą, bo jako osoba On dotyka naszego jestestwa, możemy się - jak z osobą - z Nim porozumieć, to po prostu wszystkie wątpliwości w tym względzie tracą sens.
Toś Michałek pierdolnął "wypierdka" znowu! :fuj: :(

Przynajmniej szczerze (w końcu?) ktoś przyznaje, że teizm nie ma nic wspólnego z racjonalizmem, za to dużo z tym co czują pacjenci zakładów zamkniętych. I nie żebym to pisał ze złośliwości.
Raczej nie to miałem na myśli. A twój ograniczony, ściśle racjonalistyczny, czy nawet scjentystyczny światopogląd, mat, wypada prymitywniej nawet w porównaniu z "majakami" Michała. :fuj:

Ostatnio zmieniony przez Piotr Rokubungi dnia Nie 16:31, 30 Paź 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 9017
Przeczytał: 97 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 18:31, 30 Paź 2016    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Dyskurs napisał:
Michał Dyszyński napisał:
A tak w ogóle w temacie przyszedł mi do głowy chyba najważniejszy "argument" - przesłanka za istnieniem Boga osobowego.
Ta przesłanka to: jeśli gdzieś w głębi siebie, w myślach, odczuciach, zdarzenia PO PROSTU CZUJEMY, że On jest i jest osobą, bo jako osoba On dotyka naszego jestestwa, możemy się - jak z osobą - z Nim porozumieć, to po prostu wszystkie wątpliwości w tym względzie tracą sens.
Tylko nie wolno "ewangelizowac" tym osobowym Bogiem. Przynajmniej u nas, bo wolnosc wyznania gwarantowana Konstytucja USA to mozliwosc praktyki jakiejkolwiek religii w miejscu scisle do tego przeznaczonym I wolnosc od indoktrynacji jakiejkolwiek religii w miejscu poza obiektem kultu.
No. I kupa oszołomów mianujących się guru, i zbiorowe samobójstwa i morderstwa... Do wyboru, do koloru w zajebistych USA! Jak to Rammstein śpiewają: "we all living in America, Amerika ist wunderbar!" :fuj:
Z pewnoscia USA nie sa wunderbar. Jakkolwiek sa najlepszym miejscem na swiecie aby byc soba i sie odnalezc w zdywersyfikowanym srodowisku. Chcesz byc prywatnym w srodowisku, mozesz byc prywatnym. Nie chcesz prywatnosci, mozesz prowadzic zycie otwarte i nikt Cie nie bedzie krytykowal, chyba, ze swoj kontakty socjalne ograniczasz do Polakow w wieku starszym i srednim, ktorzy emogrowali z Polski i sa oddanymi katolikami. My nie mamy z takimi osobami kontaktu z wlasnego wyboru. Chcesz byc katolikiem, mozesz byc, ale nie wolno ci ewangelizowac. Jestes Afro-Amerykaninem, jest OK. Oczywiscie pisze z punktu widzenia mieszkanki progresywnego rejonu Nowej Angli, bo w stanach ewoluujacych sie wolniej nie bylabym w stanie mieszkac.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 9017
Przeczytał: 97 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 18:37, 30 Paź 2016    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Jednak szkoda mojej energii na "pierdzielenie się" tu z wami... Każde z was swoje mądrości "wciska"- i, co dziwne nie jest, każde z was ma trochę racji. Nie potraficie tego jednak ogarnąć wspólnie do jednego, do jednej Teorii Wszystkiego, którą zresztą już wam podałem... Ale to już taka ludzka natura, że zawsze coś się wymyśli, byle się sprzeczać.

Chociaż osobiście mnie dziwi, jeśli nie widzicie podobieństw w światopoglądach m. in. Banjankriego, wujazboja, Dyskurs, czy nawet "majaczącego" Michałka; a i tak pozornie odległe poglądy Jana L. i Banjankriego dają się pogodzić, bo mają tę samą podstawę. Inaczej być nie może zresztą, jeśli ktoś choć trochę poważnie rozważa swój światopogląd, bo Prawda Absolutna jest jedna i na Niej wszystko się opiera, z Niej wychodzi. Przyjrzyjcie się, ile i co wspólnego mają ze sobą wasze teksty, a może zaczniecie dostrzegać tę Prawdę zawartą- na ile pozwala na to język ludzki- w Teorii Wszystkiego...
Teraz podaj cegle. Zawine ja w recznik, zeby Ci krzywdy nie zrobic jak Ci odrzuce. Nie istnieje "Prawda Absolutna" na bazie umyslu konceptualnego. Istnieje fenomen Prawdy Uniwersalnej identyfikowany na bazie obserwacji funkcji natury w stanie ciszy wewnetrznej tak daleko jak za poprawianie natury nie bierze sie "prawda absolutna" umyslu konceptualnego ktory ma potencjal tworzyc grupe i wykladniczo tworzyc "dzien swiara".
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 9017
Przeczytał: 97 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 18:42, 30 Paź 2016    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
mat napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
Michał Dyszyński napisał:
A tak w ogóle w temacie przyszedł mi do głowy chyba najważniejszy "argument" - przesłanka za istnieniem Boga osobowego.
Ta przesłanka to: jeśli gdzieś w głębi siebie, w myślach, odczuciach, zdarzenia PO PROSTU CZUJEMY, że On jest i jest osobą, bo jako osoba On dotyka naszego jestestwa, możemy się - jak z osobą - z Nim porozumieć, to po prostu wszystkie wątpliwości w tym względzie tracą sens.
Toś Michałek pierdolnął "wypierdka" znowu! :fuj: :(

Przynajmniej szczerze (w końcu?) ktoś przyznaje, że teizm nie ma nic wspólnego z racjonalizmem, za to dużo z tym co czują pacjenci zakładów zamkniętych. I nie żebym to pisał ze złośliwości.
Raczej nie to miałem na myśli. A twój ograniczony, ściśle racjonalistyczny, czy nawet scjentystyczny światopogląd, mat, wypada prymitywniej nawet w porównaniu z "majakami" Michała. :fuj:
Napisz prawde (skalibruje LoC, bo jest poza miejscem i czasem). Probowales kiedykoliwke pozbyc sie balastu osadu? Jesli tak to dlaczego wyszly z Twojego wysilu przyslowiowe "nici"?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jan Lewandowski




Dołączył: 12 Gru 2005
Posty: 2512
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 18:50, 30 Paź 2016    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Chcesz byc katolikiem, mozesz byc, ale nie wolno ci ewangelizowac


Ach ta słynna amerykańska "wolność". To już w komunistycznych krajach katolicy mają więcej wolności

Mają rację niektórzy jak mówią, że w Ameryce wolna jest jedynie Statua Wolności


Ostatnio zmieniony przez Jan Lewandowski dnia Nie 18:53, 30 Paź 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 9017
Przeczytał: 97 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 18:51, 30 Paź 2016    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Dyskurs napisał:
Michał Dyszyński napisał:
A tak w ogóle w temacie przyszedł mi do głowy chyba najważniejszy "argument" - przesłanka za istnieniem Boga osobowego.
Ta przesłanka to: jeśli gdzieś w głębi siebie, w myślach, odczuciach, zdarzenia PO PROSTU CZUJEMY, że On jest i jest osobą, bo jako osoba On dotyka naszego jestestwa, możemy się - jak z osobą - z Nim porozumieć, to po prostu wszystkie wątpliwości w tym względzie tracą sens.
Tylko nie wolno "ewangelizowac" tym osobowym Bogiem. Przynajmniej u nas, bo wolnosc wyznania gwarantowana Konstytucja USA to mozliwosc praktyki jakiejkolwiek religii w miejscu scisle do tego przeznaczonym I wolnosc od indoktrynacji jakiejkolwiek religii w miejscu poza obiektem kultu.

Wolność ewangelizowania.
Gdybym miał głębokie przeświadczenie, że jakiś rodzaj prawdy jest tym jedynym, który uchroni jakiś umysł przed zniszczeniem, jeśli z jednej strony szali byłoby wieczne cierpienie, a z drugiej nieopisana radość, zaś na drodze tego ratunku (ratunku w postaci podania owej prawdy) byłoby przekonanie, że nie można ewangelizować, że to musi być takie poprawne, że tylko w tym miejscu, a nie w tamtym, to uznałbym taki rodzaj poprawności społecznej za coś nieadekwatnego do sytuacji.
Wyobraź sobie, ze masz dziecko, któremu masz przekazać informację, chroniącą je przed nieszczęściem, zagładą, ale zabraniają ci przekazanie tej informacji jakieś względy prawne, jakiś przepis, który sobie ludzie wykoncypowali, to co byś zrobiła?
- Posłuchałabyś sie przepisu i patrzyła na zagładę swojego dziecka, czy raczej powiedziała: NIE MA TAKIEJ PRZESZKODY, która mogłaby mi stanąć na drodze do ratowania mojego dziecka. Myślę, że powiedziałabyś raczej: wsadźcie sobie "gdzieś" zakazy, konwenanse, dobre obyczaje, prawa, umowy, czy cokolwiek tam macie, bo wobec największego zagrożenia i najważniejszej sprawy, zamierzam łamać to wszystko - nie przejmując się żadnymi konsekwencjami. Może mnie oskarżyć, ośmieszyć, zniszczyć, nawet zabić, ale ja zrobię to, co uważam za tak bardzo słuszne. W przeciwnym wypadku NIGDY SOBIE TEGO NIE WYBACZĘ mojego ugięcia się pod presją otoczenia.
Czy miałbym rację?...
- To jest inna sprawa. W końcu może być tak, że spotka się z dwóch strony barykady dwóch ewangelizatorów tak samo absolutnie przekonanych o swojej racji. A obie te racje będą przeciwne. Co wtedy?...
- Ja nie mam na to odpowiedzi.
Ale wiem jedno - posiłkowanie się jakimś tam prawami ma sens w obliczu rzeczy relatywnie mało ważnych, może wątpliwych. Rozumiem kogoś, kto odrzuca wszelkie zakazy, jeśli w coś naprawdę głęboko wierzy. Choć, oczywiście, może to także być oszołom, albo wariat. Ale na to rady nie ma.

Poza tym - co by człowiek nie robił - "ewangelizuje", a w każdym razie przekonuje do jakiejś postawy, czasem światopoglądu. Jeśli nikt nigdy nie powie "wierzę w Boga", to zapewne otoczenie uzna go za ateistę. Czyli nie mówiąc tego "ateizuje" (odpowiednik "ewangelizowania", tylko w odniesieniu do konkurencyjnego światopoglądu).
Choć oczywiście osobną kwestią jest kultura przekonywania do swojej wiary, światopoglądu, przekonań.
Jestem przekonany, że MAMY PRAWO GŁOSIĆ SWOJE PRZEKONANIA. Dotyczy to takich spraw jak poglądy, kto jest lepszym kandydatem do władzy, na co wydać publiczne pieniądze, jaki powinien być kształt prawa, ale też mam prawo głosić przekonanie o potrzebie przebaczania, kochania ludzi, uznawania świata za dzieło Stwórcy.
Bo jak się tak bezstronnie przyjrzeć to przekonanie, że należy budować ścieżki rowerowe nie jest uprzywilejowanym przekonaniem w stosunku do tego, że warto zbudować kościół. Przekonanie, że trzeba karać za posiadanie jakiegoś rodzaju narzędzi zabijania, jakiegoś rodzaju broni też nie jest uprzywilejowane w stosunku do przekonania, że warto jest mówić w przestrzeni publicznej o jakiejś religii.
To tak - obiektywnie parząc. A subiektywnie...
Subiektywnie wolałbym ograniczań "nadmierne" kaznodziejstwo. Ale jeśli coś mi sie akurat w systemie prawnym USA podoba (choć ogólnie nie mam o prawach w tym kraju zbyt wysokiego mniemania), to ta jakaś poprawka do konstytucji, która chroni wolność wypowiedzi. Wolność wypowiedzi jest według mnie kluczowym prawem człowieka. A choć jest to "broń obosieczna" (bo wpada w jej zakres nawet i kaznodziejstwo), to wystąpienie przeciw temu prawu jest według mnie jakimś zaprzeczeniem godności człowieka.
Do przeskoczenia niewidzialnego pomostu ze swiadomosci opartej na intelekcie (konglomerat 4 na Mapie Swiadomosci Hawkinsa) do swiadomosci mistycznej potrzebujesz bezwarunkowo pozbyc sie osadu. Tym samym "umrze" w Tobie obawa co pomysli o Tobie Twoje otoczenie - who cares, bo w konstelacji milosci moralnej/agapao jestes niesiony przez zycie, nie musisz miec listy praw i obowiazkow. I tego Ci otwartym sercem zycze :)

Jesli nie znasz angielskiego lub znasz nieadekwatnie, przetlumacze co Hawkins ma na mysli wykladajac ale nie ewangelizujac, zeby nie "poprawiac" drugich :)
https://youtu.be/OnQc_GOa57Q
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5762
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 23:55, 30 Paź 2016    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
Dyskurs napisał:
Michał Dyszyński napisał:
A tak w ogóle w temacie przyszedł mi do głowy chyba najważniejszy "argument" - przesłanka za istnieniem Boga osobowego.
Ta przesłanka to: jeśli gdzieś w głębi siebie, w myślach, odczuciach, zdarzenia PO PROSTU CZUJEMY, że On jest i jest osobą, bo jako osoba On dotyka naszego jestestwa, możemy się - jak z osobą - z Nim porozumieć, to po prostu wszystkie wątpliwości w tym względzie tracą sens.
Tylko nie wolno "ewangelizowac" tym osobowym Bogiem. Przynajmniej u nas, bo wolnosc wyznania gwarantowana Konstytucja USA to mozliwosc praktyki jakiejkolwiek religii w miejscu scisle do tego przeznaczonym I wolnosc od indoktrynacji jakiejkolwiek religii w miejscu poza obiektem kultu.
No. I kupa oszołomów mianujących się guru, i zbiorowe samobójstwa i morderstwa... Do wyboru, do koloru w zajebistych USA! Jak to Rammstein śpiewają: "we all living in America, Amerika ist wunderbar!" :fuj:
Z pewnoscia USA nie sa wunderbar. Jakkolwiek sa najlepszym miejscem na swiecie aby byc soba i sie odnalezc w zdywersyfikowanym srodowisku. Chcesz byc prywatnym w srodowisku, mozesz byc prywatnym. Nie chcesz prywatnosci, mozesz prowadzic zycie otwarte i nikt Cie nie bedzie krytykowal, chyba, ze swoj kontakty socjalne ograniczasz do Polakow w wieku starszym i srednim, ktorzy emogrowali z Polski i sa oddanymi katolikami. My nie mamy z takimi osobami kontaktu z wlasnego wyboru. Chcesz byc katolikiem, mozesz byc, ale nie wolno ci ewangelizowac. Jestes Afro-Amerykaninem, jest OK. Oczywiscie pisze z punktu widzenia mieszkanki progresywnego rejonu Nowej Angli, bo w stanach ewoluujacych sie wolniej nie bylabym w stanie mieszkac.
A, niech cię! Ty ewoluujesz..w embrion! :mrgreen: ;-P
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5762
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 0:01, 31 Paź 2016    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
Jednak szkoda mojej energii na "pierdzielenie się" tu z wami... Każde z was swoje mądrości "wciska"- i, co dziwne nie jest, każde z was ma trochę racji. Nie potraficie tego jednak ogarnąć wspólnie do jednego, do jednej Teorii Wszystkiego, którą zresztą już wam podałem... Ale to już taka ludzka natura, że zawsze coś się wymyśli, byle się sprzeczać.

Chociaż osobiście mnie dziwi, jeśli nie widzicie podobieństw w światopoglądach m. in. Banjankriego, wujazboja, Dyskurs, czy nawet "majaczącego" Michałka; a i tak pozornie odległe poglądy Jana L. i Banjankriego dają się pogodzić, bo mają tę samą podstawę. Inaczej być nie może zresztą, jeśli ktoś choć trochę poważnie rozważa swój światopogląd, bo Prawda Absolutna jest jedna i na Niej wszystko się opiera, z Niej wychodzi. Przyjrzyjcie się, ile i co wspólnego mają ze sobą wasze teksty, a może zaczniecie dostrzegać tę Prawdę zawartą- na ile pozwala na to język ludzki- w Teorii Wszystkiego...
Teraz podaj cegle. Zawine ja w recznik, zeby Ci krzywdy nie zrobic jak Ci odrzuce. Nie istnieje "Prawda Absolutna" na bazie umyslu konceptualnego. Istnieje fenomen Prawdy Uniwersalnej identyfikowany na bazie obserwacji funkcji natury w stanie ciszy wewnetrznej tak daleko jak za poprawianie natury nie bierze sie "prawda absolutna" umyslu konceptualnego ktory ma potencjal tworzyc grupe i wykladniczo tworzyc "dzien swiara".
Z drugim i trzeci zdaniem, aż do słowa "który" cytowanego twego postu się zgadzam. Po słowie "który" nie bardzo rozumiem. A za odkrywanie prawdy Absolutnej, czy też Uniwersalnej- dla mnie to to samo- bierze się m. in. konceptualna i schematyczna funkcja rozumowa wujazboja; dlatego jego światopogląd jest taki okrojony, niepełny i aby nim wytłumaczyć proste zjawiska i zasady trzeba wyczyniać akrobacje intelektualne...

A cegłę, to sobie kup- jak mawiają jankesi.
;-P
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5762
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 0:03, 31 Paź 2016    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
mat napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
Michał Dyszyński napisał:
A tak w ogóle w temacie przyszedł mi do głowy chyba najważniejszy "argument" - przesłanka za istnieniem Boga osobowego.
Ta przesłanka to: jeśli gdzieś w głębi siebie, w myślach, odczuciach, zdarzenia PO PROSTU CZUJEMY, że On jest i jest osobą, bo jako osoba On dotyka naszego jestestwa, możemy się - jak z osobą - z Nim porozumieć, to po prostu wszystkie wątpliwości w tym względzie tracą sens.
Toś Michałek pierdolnął "wypierdka" znowu! :fuj: :(

Przynajmniej szczerze (w końcu?) ktoś przyznaje, że teizm nie ma nic wspólnego z racjonalizmem, za to dużo z tym co czują pacjenci zakładów zamkniętych. I nie żebym to pisał ze złośliwości.
Raczej nie to miałem na myśli. A twój ograniczony, ściśle racjonalistyczny, czy nawet scjentystyczny światopogląd, mat, wypada prymitywniej nawet w porównaniu z "majakami" Michała. :fuj:
Napisz prawde (skalibruje LoC, bo jest poza miejscem i czasem). Probowales kiedykoliwke pozbyc sie balastu osadu? Jesli tak to dlaczego wyszly z Twojego wysilu przyslowiowe "nici"?
Mi ten balast potrzebny, żebym choć trochę trzymał się ziemi jeszcze.;-P Inaczej mówiąc: wiem, ile powinienem mieć w sobie cierpienia, żeby nie "odlecieć", jak niektórzy forumowicze np.

Ostatnio zmieniony przez Piotr Rokubungi dnia Pon 0:04, 31 Paź 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5762
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 0:07, 31 Paź 2016    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Chcesz byc prywatnym w srodowisku, mozesz byc prywatnym.
Yhy. Pod warunkiem, że NSA, agencje wywiadowcze i rząd wiedzą o tobie więcej, niż ty sam(a). :shock: :rotfl: :->
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5762
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 0:09, 31 Paź 2016    Temat postu:

Jan Lewandowski napisał:
Dyskurs napisał:
Chcesz byc katolikiem, mozesz byc, ale nie wolno ci ewangelizowac


Ach ta słynna amerykańska "wolność". To już w komunistycznych krajach katolicy mają więcej wolności

Mają rację niektórzy jak mówią, że w Ameryce wolna jest jedynie Statua Wolności
Nie tylko Statua Wolności. Jeszcze np. mafie, Hell's Angels i t. p.

Ostatnio zmieniony przez Piotr Rokubungi dnia Pon 0:10, 31 Paź 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 9017
Przeczytał: 97 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 2:54, 31 Paź 2016    Temat postu:

Jan Lewandowski napisał:
Dyskurs napisał:
Chcesz byc katolikiem, mozesz byc, ale nie wolno ci ewangelizowac


Ach ta słynna amerykańska "wolność". To już w komunistycznych krajach katolicy mają więcej wolności

Mają rację niektórzy jak mówią, że w Ameryce wolna jest jedynie Statua Wolności
Taa ... w Polsce wiele katolikom wolno. Wolno im dla przykladu oskarzac innych o braze uczuc religijnych (cokolwiek to znaczy) i jak osoby oskarzone trafia na sedziego katolika to ...

[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 9017
Przeczytał: 97 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 3:05, 31 Paź 2016    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Dyskurs napisał:
Chcesz byc prywatnym w srodowisku, mozesz byc prywatnym.
Yhy. Pod warunkiem, że NSA, agencje wywiadowcze i rząd wiedzą o tobie więcej, niż ty sam(a). :shock: :rotfl: :->
Taa ... pi*prze sobie tutaj 3 po 3 a personel NSA, agencji wywiadowczych, i rzadu amerykanskiego ucza sie polskiego - niesamowite :rotfl:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia kontra krytyka teizmu Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
Strona 5 z 6

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin