Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Czy Bóg jest wyjaśnieniem czegokolwiek?
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia teizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Barah/konto usunięte
Usunięcie na własną prośbę



Dołączył: 25 Maj 2008
Posty: 1654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 25 razy
Skąd: Konto usunięte na prośbę użytkownika. Patrz: przycisk WWW

PostWysłany: Czw 17:38, 29 Kwi 2010    Temat postu:

Cytat:
analiza logiczna tekstu napisanego przez Buddę tak głęboko przez panią rozumianego, wykazuje, że twierdzenia są ze sobą sprzeczne

W twoich oczach. Mylisz się nie dlatego, że twoja analiza powstaje na gruncie cywilizacji europejskiej, ale dlatego że nie masz wiedzy w temacie. Jeśli wiedziałabyś czym jest poznanie w buddyzmie, nie pisałabyś tych absurdalnych "analiz". Pochodzi z wewnątrz, nie z zewnątrz. I już wszystko jest logiczne nawet na gruncie europejskim...

Cytat:
Szanowna pani Barah, proszę się strzec przed popełnieniem moich błędów i natychmiast spalić w piecu wszystkie podręczniki, gdyby się takowe znajdowały u pani w domu. Pozostawić tylko modlitewniki i przekazy mistrzów zen, inaczej przypadkowe zajrzenie do podręcznika jakiegokolwiek, spowoduje zamglenie czystego obrazu prawdy głębokiej. I jeszcze najważniejsze, dzieci, proszę zadbać o nie, wypisać natychmiast ze szkoły, szkoła pozbawi je szansy zrozumienia głębokiego sensu, jak nic, okaleczy bezbronne jestestwa.

Nawet nie będę Ci tłumaczył dlaczego ten wywód jest żałosny...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Barah/konto usunięte dnia Czw 17:43, 29 Kwi 2010, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
belvedere/konto usunięte
Usunięcie na własną prośbę



Dołączył: 16 Paź 2009
Posty: 328
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konto usunięte na prośbę użytkownika. Patrz: przycisk WWW
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 20:09, 29 Kwi 2010    Temat postu:

Szanowna pani Barah, magiczne myślenie jest przywilejem alkoholików i narkomanów, jednak jak od każdej reguły, tak i od tej są wyjątki, pani właśnie jest takim wyjątkiem, dostąpiła pani zaszczytu przynależnego degeneratom. Nie ośmieliłabym się przypuszczać, że zaszczyt ten jest pani przynależny, choć głowy za to nie dałabym sobie uciąć.

Chciałabym pani zwrócić uwagę, że analiza logiczna nie jest wewnętrznym objawieniem, a zewnętrzną regułą ogólnie wszystkim dostępną, jednakże pod warunkiem, że kto jest zdolny nauczyć się reguł. Degeneraci miewają z tym problem, magiczne myślenie wychodzi im łatwiej, przez co jest milsze ich sercom.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Barah/konto usunięte
Usunięcie na własną prośbę



Dołączył: 25 Maj 2008
Posty: 1654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 25 razy
Skąd: Konto usunięte na prośbę użytkownika. Patrz: przycisk WWW

PostWysłany: Czw 20:31, 29 Kwi 2010    Temat postu:

Cytat:
Szanowna pani Barah, magiczne myślenie jest przywilejem alkoholików i narkomanów

Trzymam pana za słowo, jako doświadczonego w temacie.
Cytat:
Chciałabym pani zwrócić uwagę, że analiza logiczna nie jest wewnętrznym objawieniem, a zewnętrzną regułą ogólnie wszystkim dostępną, jednakże pod warunkiem, że kto jest zdolny nauczyć się reguł.

Nie przeczę, pragnę jednak przypomnieć, że do poprawnej analizy logicznej potrzebna jest znajomość przesłanek, której wyraźnie panu brakuje. To jak żąglować urojonymi piłeczkami.
Cytat:
Degeneraci miewają z tym problem, magiczne myślenie wychodzi im łatwiej, przez co jest milsze ich sercom.

Niestety, zgodnie z przykazaniem o który toczymy spór, na słowo, nie mogę uwierzyć w to wyznanie.

Miłego dnia panu życzę i dziękuję za uwagi. Do zobaczenia w innym temacie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Barah/konto usunięte dnia Czw 20:32, 29 Kwi 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
belvedere/konto usunięte
Usunięcie na własną prośbę



Dołączył: 16 Paź 2009
Posty: 328
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konto usunięte na prośbę użytkownika. Patrz: przycisk WWW
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 17:55, 30 Kwi 2010    Temat postu:

Barah napisał:
Cytat:
Do zobaczenia w innym temacie.


A w jakimż to celu? Aksjomatyki europejskiej analizy leżą poza pani zasięgiem, w tej sytuacji pozostaje tylko obrzucanie się kamieniami. Czyżby marzyło się pani dostanie ode mnie kamieniem w głowę?

Pani Barah napisała w tym wątku ( http://www.sfinia.fora.pl/genesis,36/zdrowy-duch-to-i-cialo-zdrowe,5018-75.html#110849 ) coś co wyjaśnia chyba wszystko:
Cytat:
dopiero śmierć tego uczy


Tak, pani Barah, całkowicie się z panią zgadzam. Moja wcześniejsza propozycja wypisania dzieci ze szkoły była połowiczna, dopiero teraz widzę jak nic niepomagająca dzieciom. Ma pani rację, dopiero głębokie zrozumienie buddyzmu pozwala dotrzeć do swojego jestestwa, dzieci trzeba zabijać, aby się tego nauczyły. Myślę, że jest pani dobrą matką i potrafi właściwie zadbać o dobro swoich dzieci, a kto wie, może nawet i o dobro dzieci sąsiadów. Jak się sąsiadom wytłumaczy głęboki sens, to zapewne będą się radować szczęściem pomordowanych dzieci swoich.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
belvedere/konto usunięte
Usunięcie na własną prośbę



Dołączył: 16 Paź 2009
Posty: 328
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konto usunięte na prośbę użytkownika. Patrz: przycisk WWW
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 18:01, 30 Kwi 2010    Temat postu:

NREM napisał:
Cytat:
Teraz ja się pytam - jakie przekazy?


Dla jednych powodzeniem jest, kiedy są nażarci, a dla innych, kiedy mogą jadać sztućcami z porcelany, a to wszystko zależy tylko od przekazu społecznego zwanego inaczej - kulturą. Budda każe taki przekaz odrzucić, a następnie każe dokonać oceny. Ocena jest możliwa tylko w oparciu o przekazany społecznie oceniającemu przekaz kulturowy, a tak się składa, że ten przekaz ma formy wymienione przez Buddę, jako zabronione do dokonywania oceny. Człowiek jest istotą społeczną, a na ile społeczną, najlepiej widać to w odniesieniu do istot ludzkich wychowanych przez zwierzęta. Tekst Buddy jest wewnętrznie sprzeczny, a taka sprzeczność to idiotyzm. I cóż ty mi możesz powiedzieć NREMie razem z panią Barah ponadto, że sensu nie zdolna jestem widzieć, ale już jakiego sensu, ani wy, ani Budda nie potraficie wskazać. A sens jest taki, że jedynym narzędziem buddysty do dokonania oceny pozostaje nihilizm i eternalizm, a jeść trzeba, wiec inaczej ocenić się nie da jak tylko, że powodzenie, to jak Kali ukraść krowę, a niepowodzenie, to jak Kalemu krowę ukraść. Złoty Środek Madhjamaka, odrzucający te obydwa ekstrema jest wewnętrznie sprzeczny z logiką europejskiej kultury, a wy w ciągu ponad dwóch i pół tysiąca lat nie przedstawiliście żadnej alternatywnej logiki, poza tupaniem nóżką dla nadania mocy swojemu twierdzeniu, że logika europejska jest prymitywna i nie dorasta do analizy waszych głębokich sensów. A ja wam w zamian powiedzieć na to mogę tylko: a całujcie wy mnie wszyscy w nos razem ze swoim głębokim i tajemniczym sensem skutkującym odczłowieczeniem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 21852
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 425 razy
Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 18:08, 30 Kwi 2010    Temat postu:

comrade napisał:
Ale co konkretnie Bóg nam wyjaśnia w kwestii - dajmy na to - cierpienia? Cierpienie wydaje się istnieć niezależnie od tego czy Bóg jest czy nie - jego źródła i przyczyny można wskazać zupełnie poza jakimkolwiek Bogiem.

Nie rozumiem, jak się odpowiedź ma do pytania. Mamy fakt: istnieje cierpienie. I teraz możemy ten fakt interpretować na wiele różnych sposobów. Niektóre z tych sposobów odwołują się do założenia istnienia Boga, inne odwołują się do założenia istnienia innych bytów. Sposoby te są zazwyczaj ze sobą niekompatybilne, ich zbiory założeń są rozłączne.

Z faktu, że sposób X nie jest jedyny nie wynika, że sposób X jest zbędny! To, który sposób jest zbędny, a który nie, można ustalić dopiero wtedy, gdy ustalimy dostateczną ilość kryteriów, które da się zastosować do wszystkich kandydujących sposobów tak, żeby uczynić te sposoby kompatybilnymi, czyli tak, żeby ich założenia nie były rozłączne. Dopiero wtedy można wybrać z tych sposobów taki, który zawiera minimalną ilość założeń i przy tym spełnia wszystkie ustalone uprzednio kryteria. O ile jednak się orientuję, bardzo nam tutaj jeszcze daleko do ustalenia takich kryteriów. Nie mogę się więc zgodzić z komentarzem comrade.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 21852
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 425 razy
Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 19:00, 30 Kwi 2010    Temat postu:

belvedere napisał:
Dla jednych powodzeniem jest, kiedy są nażarci, a dla innych, kiedy mogą jadać sztućcami z porcelany, a to wszystko zależy tylko od przekazu społecznego zwanego inaczej - kulturą. Budda każe taki przekaz odrzucić, a następnie każe dokonać oceny.

Drugie zdanie jest błędne. Po pierwsze, Budda niczego nie nakazuje; Budda proponuje, żeby przy wybieraniu sposobu na życie kierować się przede wszystkim własnym doświadczeniem, a nie zasłyszanymi stereotypami. Po drugie, nie jest też prawdą, że nauka Buddy jest oderwana od "przekazu społecznego zwanego inaczej kulturą". Nauka ta jest mocno osadzona w tradycji wedyjskiej. Nie oznacza to, że powtarza tę tradycję, lecz że z niej korzysta jako z języka pojęć, za pomocą którego przemawia do ludzi.

belvedere napisał:
Tekst Buddy jest wewnętrznie sprzeczny

Czy poza tym, o czym wspomniałaś powyżej (i co nie jest sprzecznością u Buddy, lecz błędnym odczytem dokonanym przez ciebie) zauważasz w tekście Buddy jakąś inną sprzeczność?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez wujzboj dnia Pią 19:01, 30 Kwi 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Barah/konto usunięte
Usunięcie na własną prośbę



Dołączył: 25 Maj 2008
Posty: 1654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 25 razy
Skąd: Konto usunięte na prośbę użytkownika. Patrz: przycisk WWW

PostWysłany: Sob 6:29, 01 Maj 2010    Temat postu:

belvedere, po co się tak spinasz broniąc czegoś, czego nikt nie atakuje ? Strażniku logiki usilnie walczący z wiatrakami, daruj sobie tych przykładów i dzieci. Słowa Buddy, które podałem, są jak najbardziej spójne i logiczne, jeśli rozumie się naturę poznania w buddyzmie. Doczytaj chłopie, bo komentujesz sprawy, których nie znasz i jeszcze masz pretensję o to, że nie rozumiesz.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
belvedere/konto usunięte
Usunięcie na własną prośbę



Dołączył: 16 Paź 2009
Posty: 328
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konto usunięte na prośbę użytkownika. Patrz: przycisk WWW
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 10:50, 01 Maj 2010    Temat postu:

wujzboj napisał:
Cytat:
błędnym odczytem dokonanym przez ciebie


Ja przedstawiłam argumenty wskazujące wewnętrzną sprzeczność tekstu Buddy. Nie istnieje własne doświadczenie bez fundamentu kulturowego. Odrzucenie form przekazu kulturowego wyklucza dokonania oceny powodzenia. Powodzenie jest warunkowane kulturowo, bez niej pozostaje tylko instynkt, a instynktownym powodzeniem jest nażarcie się bez żadnych wartości cywilizacyjnych. Taka jest konsekwencja drogi Buddy, tylko, że on tego nie mówi, a kłamie, że prowadzi do podniesienia poziomu człowieczeństwa, kiedy jest akurat odwrotnie, człowieka prowadzi do zezwierzęcenia.

Wujuzboju, twoje deklaracje o moim błędnym odczycie, niepoparte żadnym argumentem, możesz se wygłaszać na wiecach, choćby takich jak to forum, ale zaszczytu dyskusji ze mną i każdym Europejczykiem, nie dostąpisz, widać, za wysokie progi. Pozostaje ci magiczna retoryka ze stepów Azji.


Barah napisał:
Cytat:
Słowa Buddy, które podałem, są jak najbardziej spójne i logiczne, jeśli rozumie się naturę poznania w buddyzmie.



To spróbuj paniusiu wyartykułować tę naturę poznania.
Pani Barah, jest pani oczytana, rozumie naturę poznania w buddyzmie, widzi logiczną spójność tekstu Buddy, więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby pani mnie, głupiej, pokazała aksjomatykę, która usuwa sprzeczność tego tekstu. Ja przedstawiłam aksjomatykę, która taką sprzeczność ujawnia, pani przeciwstawia mi swoje twierdzenie o mojej głupocie, niestety, bez uzasadnienia, nie uzasadniasz paniusiu również swojego zrozumienia, a ja drwię sobie z rozumień, które nie potrafią wyartykułować swojego uzasadnienia.

I tak wkoło Macieju. Przedstawiasz argument, a zamiast kontrargumentu otrzymujesz orzeczenie o swoim stanie umysłu i żeby choć z uzasadnieniem, ale nie, orzeczenie wypływa z głębokiej prawdy objawionej i nie mieści ogromu swojego uzasadnienia w małej prymitywnej logice języka, po prostu nie daje się wyartykułować. Nie wiedzieć tylko, czemu nazywają to to filozofią. Są jednak pewne granice wytrzymałości na pętlę Macieja i pozostaje już tylko siarczyste przekleństwo. Na szczęście bogata w doświadczenie Pana Baryckiego, nie muszę kląć bezradnie, po prostu za jego przykładem opuszczam tę oceaniczna głębię prawd objawionych.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Barah/konto usunięte
Usunięcie na własną prośbę



Dołączył: 25 Maj 2008
Posty: 1654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 25 razy
Skąd: Konto usunięte na prośbę użytkownika. Patrz: przycisk WWW

PostWysłany: Sob 11:50, 01 Maj 2010    Temat postu:

Cytat:
aby wiedzieć czy coś przynosi powodzenie mnie i innym, muszę się oprzeć na tym, co mi inni powiedzą

A jeśli pan nie musi, to czy słowa Siakjamuniego są już logiczne według przyjętych przez pana kryteriów ?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
belvedere/konto usunięte
Usunięcie na własną prośbę



Dołączył: 16 Paź 2009
Posty: 328
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konto usunięte na prośbę użytkownika. Patrz: przycisk WWW
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 13:47, 01 Maj 2010    Temat postu:

barah napisał:
Cytat:
A jeśli pan nie musi



Pani Barah, cały ambaras w tym, że musi, każdy osąd dokonany przez człowieka opiera się na wiedzy jaką posiada, a wiedzę pozyskać można tylko poprzez przekaz innych ludzi, a formami tego przekazu są: mowa, pismo, obraz, dźwięk. Żebym mogła wiedzieć czy coś przynosi powodzenie mnie i innym, muszę się oprzeć na swojej wiedzy, która powstała z przekazu innych ludzi. W tym sensie muszę się opierać tylko na tym, co przekazali mi inni. Co innego pani, panina wiedza została pani objawiona cudownym aktem i pani może wiedzieć najlepiej ze wszystkich, co przynosi powodzenie innym, a już najlepiej, co powodzenie przynosi pani. Podobnie objawioną wiedzę posiadł bohater sienkiewiczowskiej powieści, Kali. Zapewne poprzez wytrwałe praktykowanie zen, wiedział, co przynosi powodzenie jemu i innym. Jeżeli Kali ukraść innym krowę, to jest to powodzeniem jego i tych okradzionych innych, a jeżeli inni ukraść krowę Kalemu, to jest to niepowodzenie Kalego i tych innych złodziei. Pani Barah, czyż to nie jest najcudniejsza logika buddyjska? Tekst Buddy również promieniuje tą przecudną logiką.
Jednak ja uparcie, acz ze wstydem i przykrością, muszę stwierdzić, że przyjęte przeze mnie europejskie kryteria logiki, wykluczają spójność logiczną tekstu Buddy, wedle tych obrzydliwych europejskich kryteriów, tekst ten jest wewnętrznie sprzeczny.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Barah/konto usunięte
Usunięcie na własną prośbę



Dołączył: 25 Maj 2008
Posty: 1654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 25 razy
Skąd: Konto usunięte na prośbę użytkownika. Patrz: przycisk WWW

PostWysłany: Sob 14:06, 01 Maj 2010    Temat postu:

"If there is any religion that would cope with modern scientific needs it would be Buddhism...A human being is part of the whole, called by us "Universe"; a part limited in time and space. He experiences himself, his thoughts and feelings as something separated from the rest — a kind of optical delusion of his consciousness. This delusion is a kind of prison for us, restricting us to our personal desires and affection for a few persons nearest us. Our task must be to free ourselves from this prison by widening our circle of compassion to embrace all living creatures and the whole nature in its beauty."

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 21852
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 425 razy
Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 18:32, 01 Maj 2010    Temat postu:

belvedere napisał:
Ja przedstawiłam argumenty wskazujące wewnętrzną sprzeczność tekstu Buddy.

Ale ja na te argumenty odpowiedziałem. Odpowiedź pominęłaś milczeniem, umieszczając za to komentarz powtarzający dokładnie ten sam, błąd, które ci w pominiętym przez ciebie fragmencie wytknąłem:

belvedere dziś napisał:
Nie istnieje własne doświadczenie bez fundamentu kulturowego. Odrzucenie form przekazu kulturowego wyklucza dokonania oceny powodzenia. Powodzenie jest warunkowane kulturowo, bez niej pozostaje tylko instynkt, a instynktownym powodzeniem jest nażarcie się bez żadnych wartości cywilizacyjnych. Taka jest konsekwencja drogi Buddy, tylko, że on tego nie mówi, a kłamie, że prowadzi do podniesienia poziomu człowieczeństwa, kiedy jest akurat odwrotnie, człowieka prowadzi do zezwierzęcenia.
wuj wczoraj napisał:
Po drugie, nie jest też prawdą, że nauka Buddy jest oderwana od "przekazu społecznego zwanego inaczej kulturą". Nauka ta jest mocno osadzona w tradycji wedyjskiej. Nie oznacza to, że powtarza tę tradycję, lecz że z niej korzysta jako z języka pojęć, za pomocą którego przemawia do ludzi.

Zarzucasz buddyzmowi odrzucenie form przekazu kulturowego, czyli zarzucasz mu to, czego buddyzm nie robi.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez wujzboj dnia Sob 18:32, 01 Maj 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
belvedere/konto usunięte
Usunięcie na własną prośbę



Dołączył: 16 Paź 2009
Posty: 328
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konto usunięte na prośbę użytkownika. Patrz: przycisk WWW
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 11:14, 02 Maj 2010    Temat postu:

wujzboj:
Cytat:
nie jest też prawdą, że nauka Buddy jest oderwana od "przekazu społecznego zwanego inaczej kulturą".
Zarzucasz buddyzmowi


Omawiana przeze mnie jest sprzeczność wewnętrzna konkretnego tekstu Buddy. Analiza logiczna zdań jest czym innym od analizy systemu filozoficznego. Nie rozróżnianie tych procesów świadczyć może o analfabetyzmie lub o perfidii mającej na celu robienie z interlokutora wariata. Wybierz sobie opcję, która ci pasuje i dalej pisz na Berdyczów, albo wskaż podstawę dokonania proponowanej w tekście oceny powodzenia, przy odrzuceniu tego, co w tym tekście Budda odrzuca. Wtedy każdy będzie mógł przeprowadzić analizę logiczną i wykazać, czy moja analiza jest prawdziwa, czy nieprawdziwa. Twoje powtarzane w kółko dekrety o mojej nieprawdzie są już niestrawne.
Uważasz, że jak jeszcze z osiem razy zadekretujesz, że moja analiza jest błędna to twoje dekrety będą mniej śmieszne? Analiza jest procesem analitycznym, wniosków analizy nie można zadekretować, można je tylko logicznie wyprowadzić z analizy, dekretować można dogmaty. A z twojego dogmatu o mojej głupocie, ja sobie mogę bimbać zawsze i wszędzie, ty natomiast z mojej analizy bimbać sobie możesz w miejscach takich tylko jak to, gdzie nikogo nic nie obchodzi, jak tu na tym cmentarzu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 21852
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 425 razy
Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 19:20, 02 Maj 2010    Temat postu:

Czyli zakończymy na twoich tezach i deklaracjach, pytania i uwagi krytyczne pozostaną bez odpowiedzi?

OK, nie ma sprawy.Chociaż trochę szkoda, bo myślałem, że wychyliłaś nos z Więzienia, bo wymyśliłaś coś, czego byłabyś gotowa bronić.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
comrade




Dołączył: 07 Paź 2008
Posty: 529
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 14 razy

PostWysłany: Nie 21:58, 02 Maj 2010    Temat postu:

wujzboj napisał:
comrade napisał:
Ale co konkretnie Bóg nam wyjaśnia w kwestii - dajmy na to - cierpienia? Cierpienie wydaje się istnieć niezależnie od tego czy Bóg jest czy nie - jego źródła i przyczyny można wskazać zupełnie poza jakimkolwiek Bogiem.

Nie rozumiem, jak się odpowiedź ma do pytania. Mamy fakt: istnieje cierpienie. I teraz możemy ten fakt interpretować na wiele różnych sposobów. Niektóre z tych sposobów odwołują się do założenia istnienia Boga, inne odwołują się do założenia istnienia innych bytów. Sposoby te są zazwyczaj ze sobą niekompatybilne, ich zbiory założeń są rozłączne.

Z faktu, że sposób X nie jest jedyny nie wynika, że sposób X jest zbędny! To, który sposób jest zbędny, a który nie, można ustalić dopiero wtedy, gdy ustalimy dostateczną ilość kryteriów, które da się zastosować do wszystkich kandydujących sposobów tak, żeby uczynić te sposoby kompatybilnymi, czyli tak, żeby ich założenia nie były rozłączne. Dopiero wtedy można wybrać z tych sposobów taki, który zawiera minimalną ilość założeń i przy tym spełnia wszystkie ustalone uprzednio kryteria. O ile jednak się orientuję, bardzo nam tutaj jeszcze daleko do ustalenia takich kryteriów. Nie mogę się więc zgodzić z komentarzem comrade.


Ta wypowiedź to jest mistrzostwo świata w unikaniu sedna sprawy :) Ja napisałem tylko że cierpienie istnieje niezależnie od tego czy istnieje jakikolwiek Bóg czy nie (co jest chyba oczywiste) a ty wysiliłeś się na taki wywód z którego nic w zasadzie nie wynika poza tym że się nie zgadasz... Nie zgadzać się z taką oczywistością i uzasadniać to tak pokrętnie to niezły wyczyn :)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 21852
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 425 razy
Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 22:29, 02 Maj 2010    Temat postu:

comrade napisał:
Ja napisałem tylko że cierpienie istnieje niezależnie od tego czy istnieje jakikolwiek Bóg czy nie (co jest chyba oczywiste) a ty wysiliłeś się na taki wywód z którego nic w zasadzie nie wynika poza tym że się nie zgadasz...

Napisałeś nieco więcej. Sformułowałeś myśl, którą można było zrozumieć - być może błędnie - jako "Bóg jest pojęciem zbytecznym w rozważaniach o cierpieniu, bo istnienie cierpienie można także wyjaśnić bez odwoływania się do Boga". I tego dotyczył mój komentarz, sprowadzający się do uzasadnienia, że "z faktu, że istnienie cierpienia można także wyjaśnić bez odwoływania się do Boga, nie wynika bynajmniej, że w rozważaniach o cierpieniu Bóg jest pojęciem zbytecznym".

Jeśli obca ci jest myśl, której zaprzeczam, to proszę zdementuj ją.

Jeśli chciałeś po prostu usłyszeć, jaka jest rola pojęcia "Bóg" w analizie fenomenu cierpienia, to proszę powiedz, że właśnie o to i tylko o to ci w tym momencie chodziło.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
belvedere/konto usunięte
Usunięcie na własną prośbę



Dołączył: 16 Paź 2009
Posty: 328
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konto usunięte na prośbę użytkownika. Patrz: przycisk WWW
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 6:24, 03 Maj 2010    Temat postu:

wujzboj napisał:
coś, czego byłabyś gotowa bronić.


Jak bronić? Gadać z obrazem? Chociaż trochę szkoda.

Podziwiam Pana , że udaje mu się to trzymać jakoś w kupie i coś jednak robić pomimo lichej materii. Ani Panu Baryckiemu, ani mnie nie udało się pobudzić żadnej reakcji, znikamy. Może w przyszłości pojawimy się z nową konwencją i uda się coś poruszyć. Na razie dziękuję Panu w swoim i Pana Baryckiego imieniu za gościnę. Było jak było, ale jakoś było, a to też coś.

Pozwolę sobie Panu zaproponować korektę formuły forum. Dylematy filozoficzne poruszane tutaj są już szeroko opisane w literaturze na poziomie profesjonalnym. Profesjonaliści nie zejdą do przedszkola, a obecni tu mają podstawowe problemy z aparatem analizy. Stawianie fundamentalnych problemów prowadzi na manowce nieporadności. Może próba połączenia filozoficznego podejścia z bieżącymi problemami społecznymi spowodowałaby szersze zainteresowanie i ułatwiła percepcję abstrakcji w relacji z materią bliską codzienności. I jeszcze jedno, Pańska wiedza jest niewątpliwa, jednak stosowana przez Pana konwencja mentora, a do tego połączona z możliwościami moderatora, nie tylko wkur…a, ale i zniechęca. Od środka można tego nie zauważać, ale warto nad tym popracować.

Rozumiemy z Panem Baryckkim, że materia wisi w zawieszeniu i czeka zniecierpliwiona by w końcu coś z nią zrobić, powołać do istnienia, albo definitywnie zlikwidować. Jest to problem na rozwiązanie którego czeka w napięciu cała ludzkość, jednak pojawił się problem znacznie poważniejszy, skończył się u nas chleb i ten problem musimy z Panem Baryckim rozwiązać w pierwszej kolejności. Jak tylko uda nam się powołać do istnienia chleb, natychmiast na powrót zabierzemy się za materię. Na tę okazję Pan Barycki ma już przygotowane nowe przekleństwa, bardzo ładnie rozbudowane, śmiało mogę powiedzieć – poezja.

Ponieważ forumowa przestrzeń publiczna jest dla mnie i Pana Baryckiego czymś więcej niż, jak to ujął jakiś kaleka społeczny, literkami tylko, znikamy na jakiś czas.

PS. Przepraszam za ten „cmentarz”, to było nieładne.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez belvedere/konto usunięte dnia Pon 6:26, 03 Maj 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Johnny99




Dołączył: 10 Wrz 2009
Posty: 592
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 16 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 9:19, 04 Maj 2010    Temat postu:

Cytat:
Słusznie, tylko teraz pojawia się pytanie, kto to jest "ja". To jest właśnie ten problem, o którym mowa był wcześniej. Błędna identyfikacja siebie.


"Ja" to jest ten, który widzi słup. Na czym polega błędna identyfikacja "ja" ? I skąd wiadomo, że jest błędna ? Albo że inna jest poprawna ?

Cytat:
Rozumie czym nie jestem, a z tym właśnie się identyfikowałem przez całe życie.


Brzmi to dość dziwnie. Dlaczego identyfikowałeś się całe życie z czymś, czym nie jesteś ? I skoro z tym właśnie identyfikowałeś się przez całe życie, to co to właściwie znaczy, że tym nie jesteś ? To czym jesteś ?

Cytat:
"Ja" nie mogę (a raczej nie może) w ogóle z tobą rozmawiać. Rozmawia "to", czym nie jestem . Brzmi to jak efekt schizofrenii :). To coś, nazwijmy to ego, kolekcjonuje informacje, dlatego potrafi o tym mówić.


Raczej jak efekt rozszczepienia osobowości ;) Z kim w takim razie rozmawiam ? Ok, z czymś, czym nie jesteś. To kim jest to, z czym rozmawiam i kim jesteś Ty ? Odgrywasz tu jakąś rolę w ogóle ?

Cytat:
Może z innej strony. Kiedy skupisz się na oddechu i będziesz się starał utrzymać uwagę na punkcie koncentracji, to zobaczysz myśli które nijako zabiegają ci drogę. Będą cię wytrącać ze skupienia, a ty będziesz do niego wracał. Z czasem zatracisz identyfikację z nimi, staną się obce.


Nie muszę się skupiać na oddechu, żeby nie identyfikować się z moimi myślami. To jest dość oczywiste. Gorzej np. z emocjami. Trzeba mieć pewien dystans do siebie, by przestać się identyfikować z własnymi emocjami, emocje są bardziej "wewnętrzne". Kiedy np. odczuwam niechęć, mogę sobie powiedzieć "ja tylko odczuwam niechęć, nie jestem tą niechęcią - mogę z nią zrobić co chcę". A jeszcze łatwiej odwołać się do biologii: "moja niechęć to po prostu reakcja chemiczna w mózgu, a chemia nie musi mną kierować, nawet jeśli nie potrafię się jej w tej chwili przeciwstawić". Ale to nie znaczy, że myśli czy emocje stają się "obce". Nie ma potrzeby tak uważać. Nie są obce, są moje. Uporczywe narzucanie sobie wyobcowania z własnych myśli czy emocji może, jak się obawiam, prowadzić do problemów psychicznych.

Cytat:
Wreszcie "ja" stanie się też tylko koncepcją, która nie jest prawdziwa.


Ale "ja" to nie jest koncepcja. "Ja" to ten, który widzi słup..

Cytat:
To jest początek podróży w głąb, bo skoncentrowana uwaga, niezaprzątnięta myślami potrafi penetrować o wiele lepiej i dokładniej.


W jaki sposób można penetrować coś nie myśląc ? :shock:

Kod:
"Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym".- Budda Siakjamuni


Nie wiem, jaki ta myśl (dość banalna zresztą) ma związek z naszą dyskusją..


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
NREM




Dołączył: 07 Kwi 2009
Posty: 180
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Skąd: Ustrzyki Dolne \ Lublin
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 9:22, 04 Maj 2010    Temat postu:

Cytat:
Dla jednych powodzeniem jest, kiedy są nażarci, a dla innych, kiedy mogą jadać sztućcami z porcelany, a to wszystko zależy tylko od przekazu społecznego zwanego inaczej - kulturą. Budda każe taki przekaz odrzucić, a następnie każe dokonać oceny.


Udowadniasz tylko pani dobrodziejko swoją ignorancję w temacie takimi tekstami. Budda nie mówi o jakimśtam przekazie społecznym czy kulturze. W buddyzmie termin "przekaz" ma nieco inne znaczenie. Najpierw się zorientuj trochę w zagadnieniu, któremu zarzucasz dyrdymałowatość.

W świetle mojej odpowiedzi trochę zabawnie wyglądają Twoje zarzuty dotyczące nieumiejętności logicznego myślenia i dokonania prawidłowej analizy, bo obracają się przeciw Tobie samej.

Pozdrawiam.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez NREM dnia Wto 9:25, 04 Maj 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Barah/konto usunięte
Usunięcie na własną prośbę



Dołączył: 25 Maj 2008
Posty: 1654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 25 razy
Skąd: Konto usunięte na prośbę użytkownika. Patrz: przycisk WWW

PostWysłany: Wto 10:50, 04 Maj 2010    Temat postu:

Cytat:
"Ja" to jest ten, który widzi słup. Na czym polega błędna identyfikacja "ja" ? I skąd wiadomo, że jest błędna ? Albo że inna jest poprawna ?

Słup widzą twoje oczy, później obraz interpretowany jest przez mózg. Skoro mechanizm składa się z elementów nie może być jednolity. W takim razie 'ja' to zbiór elementów, konstrukt. "ja" to wspólna nazwa grupy elementów i funkcji. Rozbierając ten konstrukt z elementów, dochodzimy do momentu, w którym określenie 'ja' jest nieadekwatne (stąd określenie 'JA', prawdziwa natura).
Cytat:
Brzmi to dość dziwnie. Dlaczego identyfikowałeś się całe życie z czymś, czym nie jesteś ?

Z powodu błędnego mechanizmu identyfikującego. Wychowałem się w kulturze, w której dominuje przekonanie, że myślę, więc jestem.
Cytat:
I skoro z tym właśnie identyfikowałeś się przez całe życie, to co to właściwie znaczy, że tym nie jesteś ? To czym jesteś ?

Jedyne co pozostaje (jak narazie) to punkt skupienia uwagi, uważność. Jak światło w kinowym rzutniku, przed którym przechodzi taśma z filmem. Teraz 'ja' to kino, a 'Ja' to światło.
Cytat:
Raczej jak efekt rozszczepienia osobowości ;) Z kim w takim razie rozmawiam ?

Może rozwarstwienia. Proces poznania polega na przystawieniu lustra w miejsce ekranu.
Cytat:
To kim jest to, z czym rozmawiam i kim jesteś Ty ?

Intelekt + dostarczone mu informacje. Projektor + film.
Cytat:
Odgrywasz tu jakąś rolę w ogóle ?

Taką jak światło w projekcji filmu.
Cytat:
Nie muszę się skupiać na oddechu, żeby nie identyfikować się z moimi myślami.

Czy identyfikacja nie jest myślą ? Identyfikujesz się z konstruktem myślowym.
Cytat:
nie jestem tą niechęcią

Rozszerzaj tę listę i patrz czym nie jesteś.
Cytat:
Nie są obce, są moje.

To samo powiesz o koszulce, którą nosisz. Jeśli coś jest twoje nie jest tobą, mimo wszystko pokazując na siebie (na swoją koszulkę) powiesz, to jestem ja.
Cytat:
Uporczywe narzucanie sobie wyobcowania z własnych myśli czy emocji

Zaobserwuj je, a zobaczysz ich losową naturę. Nie ma potrzeby uporczywie narzucać sobie wyobcowania.
Cytat:
Ale "ja" to nie jest koncepcja. "Ja" to ten, który widzi słup..

Kino wyświetla film o drzewie. Dobrze wiesz, że drzewa nie widzisz, to jedynie interpretacja twojego mózgu. To drzewo, które widzisz sam stworzyłeś.
Cytat:
W jaki sposób można penetrować coś nie myśląc ?

Dlatego nie można używać takiej uwagi do rozwiązywania zadań matematycznych. W praktyce kieruje się ją na jeden konkretny obiekt.
Wracając do przykładu, kino dalej działa tak samo, zmienia się tylko stopień skupienia światła.
Cytat:
(dość banalna zresztą)

Dalekie od banalności. Jeśli jest traktowane klasycznie, jest niewykonalne.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Johnny99




Dołączył: 10 Wrz 2009
Posty: 592
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 16 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 12:19, 04 Maj 2010    Temat postu:

Barah napisał:
Słup widzą twoje oczy, później obraz interpretowany jest przez mózg. Skoro mechanizm składa się z elementów nie może być jednolity.


A w którym momencie pojawia się postulat jednolitości ? Poza tym interpretacja "elementowa" to tylko jedna z możliwych, właśnie niezwiązana z ja ( "oczy patrzą", "mózg interpretuje" - przy czym właściwie wyrażenie "oczy patrzą" nic nie znaczy, być może z drugim jest tak samo.. ). Kiedy się mówi o ja, nie ma elementów - ja widzi, ja intrepretuje itd.

Cytat:
Z powodu błędnego mechanizmu identyfikującego. Wychowałem się w kulturze, w której dominuje przekonanie, że myślę, więc jestem.


O ile wiem, to przekonanie nie jest "mechanizmem identyfikującym" tylko wskazaniem na jedyną rzecz, której możemy być pewni (tak przynajmniej rozumiał je jego autor). Ono nie znaczy, że jestem moimi myślami - ono znaczy, że skoro myślę, to nie może mnie nie być i ta właśnie pewność (że istnieję) jest pewnością podstawową.

Cytat:
Jedyne co pozostaje (jak narazie) to punkt skupienia uwagi, uważność. Jak światło w kinowym rzutniku, przed którym przechodzi taśma z filmem. Teraz 'ja' to kino, a 'Ja' to światło.


Hm. Znaczy - "ja" to konstrukt, a "Ja" to.. co właściwie ? A czym jest taśma filmowa ?

Cytat:
Może rozwarstwienia. Proces poznania polega na przystawieniu lustra w miejsce ekranu.


A czym jest ekran ?

Cytat:
Taką jak światło w projekcji filmu.


Przykro mi, mimo starań pogubiłem się w tej metaforyce.. może dlatego, że nie potrafię sobie wyobrazić rozmawiania z projektorem albo kinem. Mógłbyś wprowadzić jakąś bardziej osobową przenośnię ?

Cytat:
Czy identyfikacja nie jest myślą ? Identyfikujesz się z konstruktem myślowym.


Wolałbym powiedzieć - identyfikuję się z tym, kto za pośrednictwem moich oczu widzi słup i za pośrednictwem mojego mózgu wie, że widzi słup.

Cytat:
Rozszerzaj tę listę i patrz czym nie jesteś.


I do czego w ten sposób dojdę ?

Cytat:
mimo wszystko pokazując na siebie (na swoją koszulkę) powiesz, to jestem ja.


Chcę w ten sposób przekazać pewną treść. Kiedy ktoś np. obleje zupą moją rękę, krzyknę "cholera, oblałeś mnie!", choć przecież nie utożsamiam się ze swoją ręką. Ale ręka jest moja, więc ma ścisły związek z moim "ja". Moje "ja" jest w ogromnym stopniu zależne od mojej ręki. I to chcę przekazać tak mówiąc.

Cytat:
Zaobserwuj je, a zobaczysz ich losową naturę. Nie ma potrzeby uporczywie narzucać sobie wyobcowania.


Losową naturę ?

Cytat:
Dobrze wiesz, że drzewa nie widzisz, to jedynie interpretacja twojego mózgu. To drzewo, które widzisz sam stworzyłeś.


"Interpretacja mojego mózgu" to właśnie to, co nazywam "widzeniem drzewa". Co innego miałbym przez to rozumieć ?

Cytat:
W praktyce kieruje się ją na jeden konkretny obiekt.
Wracając do przykładu, kino dalej działa tak samo, zmienia się tylko stopień skupienia światła.


No dobrze, więc jak to się robi ? Aha, i kto kieruje uwagę na jeden konkretny obiekt ?

Cytat:
Dalekie od banalności. Jeśli jest traktowane klasycznie, jest niewykonalne.


Dlaczego niewykonalne ? Co konkretnie jest w nim niewykonalne ?

Wybacz banalność pytań, ale niestety tego rodzaju kwestie nie są mi specjalnie bliskie :(


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Barah/konto usunięte
Usunięcie na własną prośbę



Dołączył: 25 Maj 2008
Posty: 1654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 25 razy
Skąd: Konto usunięte na prośbę użytkownika. Patrz: przycisk WWW

PostWysłany: Wto 13:39, 04 Maj 2010    Temat postu:

Cytat:
Ono nie znaczy, że jestem moimi myślami - ono znaczy, że skoro myślę, to nie może mnie nie być i ta właśnie pewność (że istnieję) jest pewnością podstawową.

Jestem tym, który myśli.
Cytat:
Hm. Znaczy - "ja" to konstrukt, a "Ja" to.. co właściwie ? A czym jest taśma filmowa ?

Taśma to informacja, treść, wiadomość, wspomnienia itd.
Cytat:
A czym jest ekran ?

Metafora postrzegania myśli - "ja myślę, że". Jeśli patrzysz bezpośrednio na gołe myśli, nie ma w nich identyfikacji. Cały model możesz rozłożyć i obserwować, oprócz uważności. Nie możesz popatrzeć "z boku" na siebie skupionego na oddechu.
Cytat:
może dlatego, że nie potrafię sobie wyobrazić rozmawiania z projektorem albo kinem.

Wyobraź sobie rozmowę, w której odpowiedzi na twoje pytania zbudowane są ze zdań wyciętych z różnych filmów. Mając odpowiednio dużo czasu, mogę za pomocą kina, rozmawiać z tobą na każdy temat.
Cytat:
Mógłbyś wprowadzić jakąś bardziej osobową przenośnię ?

Osobowa to już nie będzie przenośnia. Wszystko sprowadza się do warstw, z których składa się "ja", ja tylko stara się je zdejmować. Jeśli mi się udaje, to odrzucona warstwa jest tylko dodatkiem.
Cytat:
Wolałbym powiedzieć - identyfikuję się z tym, kto za pośrednictwem moich oczu widzi słup i za pośrednictwem mojego mózgu wie, że widzi słup.

To wymagałoby istnienia w twojej głowie homunkulusa, a w nim homunkulusa itd.
Cytat:
I do czego w ten sposób dojdę ?

Do tego czym jesteś naprawdę, a co jest jedynie dodatkiem. - bezcenne.
Cytat:
choć przecież nie utożsamiam się ze swoją ręką.

Właśnie, z czym się utożsamiasz i czy jest to właściwe ja?
Cytat:
Losową naturę ?

Tak. Czasem aż ciężko uwierzyć. Twarz żula, piorąca w rzece chłopka i inne dziwadła, wyskakujące znikąd i tak samo znikające.
Cytat:
"Interpretacja mojego mózgu" to właśnie to, co nazywam "widzeniem drzewa". Co innego miałbym przez to rozumieć ?

Nie do końca, bo oko widzi prawdziwe drzewo. Czy powiesz, że to co widzi twoje oko, widzisz ty ? Znowu powstaje potrzeba istnienia homunkulusa.
Cytat:
No dobrze, więc jak to się robi ?

Z tego co zauważyłem, to skupienie umysłu działa jak wielowątkowość w procesorze. Każdemu procesowi przydzielany jest urywek czasu, dzięki temu powstaje wrażenie ciągłości wielu wątków równocześnie. Sztuka polega na usunięciu wszystkich wątków, które nas nie interesują i pozostawieniu jednego. Sposób działania zmieni się z czasem na jednowątkowy i wtedy kieruje się uwagę na konkretne rzeczy.
Cytat:
Aha, i kto kieruje uwagę na jeden konkretny obiekt ?

Intelekt.
Cytat:
Dlaczego niewykonalne ? Co konkretnie jest w nim niewykonalne ?

O to właśnie była dyskusja z belvedere. Nie można stwierdzić co przynosi powodzenie innym, odrzucając jednocześnie kryteria (jak najbardziej nabyte z zewnątrz).
Cytat:
Wybacz banalność pytań, ale niestety tego rodzaju kwestie nie są mi specjalnie bliskie
Bliskie są, tylko nie znane :). Moje wywody to proste obserwacje (+ wcześniejszy światopoglądy). To dla mnie też coś nowego, nowe metody badania tych spraw, zupełnie innej podejście.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
comrade




Dołączył: 07 Paź 2008
Posty: 529
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 14 razy

PostWysłany: Wto 23:53, 04 Maj 2010    Temat postu:

wujzboj napisał:
comrade napisał:
Ja napisałem tylko że cierpienie istnieje niezależnie od tego czy istnieje jakikolwiek Bóg czy nie (co jest chyba oczywiste) a ty wysiliłeś się na taki wywód z którego nic w zasadzie nie wynika poza tym że się nie zgadasz...

Napisałeś nieco więcej. Sformułowałeś myśl, którą można było zrozumieć - być może błędnie - jako "Bóg jest pojęciem zbytecznym w rozważaniach o cierpieniu, bo istnienie cierpienie można także wyjaśnić bez odwoływania się do Boga". I tego dotyczył mój komentarz, sprowadzający się do uzasadnienia, że "z faktu, że istnienie cierpienia można także wyjaśnić bez odwoływania się do Boga, nie wynika bynajmniej, że w rozważaniach o cierpieniu Bóg jest pojęciem zbytecznym".

Jeśli obca ci jest myśl, której zaprzeczam, to proszę zdementuj ją.

Jeśli chciałeś po prostu usłyszeć, jaka jest rola pojęcia "Bóg" w analizie fenomenu cierpienia, to proszę powiedz, że właśnie o to i tylko o to ci w tym momencie chodziło.


Tak, o to mi chodzi: ale skoro już tak to ujmujesz to proponuję pytanie uogólnić: jak W OGÓLE cokolwiek co nie ma związku z jakimś problemem może być przydatne do jakichkolwiek konstruktywnych rozważań związanych z tymże problemem?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Johnny99




Dołączył: 10 Wrz 2009
Posty: 592
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 16 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 11:08, 06 Maj 2010    Temat postu:

Barah napisał:
Jestem tym, który myśli.


To jest wniosek. Kartezjusz nie zastanawiał się nad tym, kim jest. Zastanawiał się nad tym, co może wiedzieć z niepodważalną pewnością. Ale w sumie racja - jestem tym, który myśli. Coś z tym jest nie tak ?

Cytat:
Taśma to informacja, treść, wiadomość, wspomnienia itd.


Jest ktoś, kto ma wspomnienia, czy one tak po prostu są ? Bo ja postrzegam siebie jako kogoś, kto ma wspomnienia.

Cytat:
Metafora postrzegania myśli - "ja myślę, że". Jeśli patrzysz bezpośrednio na gołe myśli, nie ma w nich identyfikacji. Cały model możesz rozłożyć i obserwować, oprócz uważności. Nie możesz popatrzeć "z boku" na siebie skupionego na oddechu.


Ale co to właściwie są "gołe myśli". Moja myśl o tym, żeby wypić herbatę nie jest "goła" - dotyczy mnie. Nie sądzę też, bym nie mógł popatrzeć z boku na siebie skupionego na oddechu. Nie widzę zresztą potrzeby. Uważam zresztą, że umiejętność patrzenia na siebie z boku jest podstawą zdrowego dystansu do samego siebie, a brak tej umiejętności u ludzi powoduje całe mnóstwo problemów. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, jak bardzo utożsamiamy się ze swoimi emocjami i jak często z tego powodu nie możemy rozwiązać swoich problemów, jesteśmy egoistyczni, pozbawieni empatii, nie słuchamy innych itp.

Cytat:
Wyobraź sobie rozmowę, w której odpowiedzi na twoje pytania zbudowane są ze zdań wyciętych z różnych filmów. Mając odpowiednio dużo czasu, mogę za pomocą kina, rozmawiać z tobą na każdy temat.


Oczywiście, ale zawsze musi być ten ktoś, kto te cytaty będzie wybierał. I wtedy nie będę tego, oczywiście, postrzegał jako rozmowę z "filmem", tylko z tym kimś.

Cytat:
To wymagałoby istnienia w twojej głowie homunkulusa, a w nim homunkulusa itd.


Dlaczego ?

Cytat:
Do tego czym jesteś naprawdę, a co jest jedynie dodatkiem. - bezcenne.


To czym jestem naprawdę ? I co to znaczy, że tym właśnie jestem naprawdę ? Bo ja dość swobodnie mogę poodrzucać wszystkie swoje doświadczenia, tak, żeby nie zostało nic. W ten sposób do czego dojdę ? Że jestem niczym ? Do tego wystarczy punk-rock :D Dobra, żartuję, ale nie widzę większego celu w dochodzeniu do takiego wniosku. Skoro jestem niczym, to powinno mnie nie być - a niestety nic nie poradzę na to, że bez przerwy jestem i ciągle muszę się jakoś do tego odnosić (często zresztą mi się to podoba).

Cytat:
Właśnie, z czym się utożsamiasz i czy jest to właściwe ja?


Utożsamiam się z tym, kto właśnie pisze na klawiaturze te słowa. Nie mam żadnych podstaw do wątpienia w to, czy jest to moje "właściwe" ja (chyba najpierw musiałbym zapytać, na czym właściwie polega "właściwość" ja).

Cytat:
Twarz żula, piorąca w rzece chłopka i inne dziwadła, wyskakujące znikąd i tak samo znikające.


To zupełnie się nie zgadza z moim doświadczeniem. Po pierwsze, to żadne dziwadła. Po drugie nie biorą się znikąd (najczęściej ze wspomnień). Po trzecie nie wyskakują przypadkiem, tylko z jakiejś przyczyny (a jak komuś wyskakują przypadkiem i nie może sobie z tym poradzić, to sugeruję fachową pomoc..).

Cytat:
Nie do końca, bo oko widzi prawdziwe drzewo. Czy powiesz, że to co widzi twoje oko, widzisz ty ? Znowu powstaje potrzeba istnienia homunkulusa.


Moje oko niczego nie widzi, moje oko odbiera fale świetlne z otoczenia. Ja widzę drzewo, to znaczy (chyba): doznaję doświadczenia wzrokowego interpretując je w taki właśnie sposób.

Cytat:
Z tego co zauważyłem, to skupienie umysłu działa jak wielowątkowość w procesorze. Każdemu procesowi przydzielany jest urywek czasu, dzięki temu powstaje wrażenie ciągłości wielu wątków równocześnie. Sztuka polega na usunięciu wszystkich wątków, które nas nie interesują i pozostawieniu jednego. Sposób działania zmieni się z czasem na jednowątkowy i wtedy kieruje się uwagę na konkretne rzeczy.


Ale ja chciałem konkretnie. Wiem, skupić uwagę na oddechu i nie myśleć. Ale jak mam np. kierować na coś uwagę nie myśląc o tym ? I co to za rzeczy, na których mam się skupiać ?

Cytat:
Intelekt.


A co to jest intelekt ?

Cytat:
Nie można stwierdzić co przynosi powodzenie innym, odrzucając jednocześnie kryteria (jak najbardziej nabyte z zewnątrz).


Nie rozumiem związku. Nie pytam o czyjeś powodzenie tylko o to, dlaczego niewykonalne jest np. nie wierzyć w coś tylko z tego powodu, że powiedział to jakiś autorytet.

Cytat:
Bliskie są, tylko nie znane :). Moje wywody to proste obserwacje (+ wcześniejszy światopoglądy). To dla mnie też coś nowego, nowe metody badania tych spraw, zupełnie innej podejście.


Mimo to nie jest to dla mnie specjalnie klarowne co piszesz.. a największy problem mam z kwestią "niewłaściwości 'ja'". Nie rozumiem co to znaczy, że może być właściwe i niewłaściwe ja.

NREM napisał:
Johnny! Masz manię wyrywania z kontekstu wszystkiego co mówię. Bardzo skutecznie zniechęciłeś mnie przez to do dalszej rozmowy z Tobą. Raz Ci to wypomniałem i wskazałem, ale niczego się nie nauczyłeś i wciąż robisz to samo. Zatem koniec mojego udziału w rozmowie.


Rozmawiać ze mną Ci nikt nie każe, ale skoro już zbyłeś trzema zdaniami mój (dość obszerny) post, to pasowałoby jednak przynajmniej wskazać, co konkretnie wyrwałem z kontekstu i jaki ten kontekst winienem zachować.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Johnny99 dnia Pią 13:45, 07 Maj 2010, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia teizmu Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
Strona 2 z 7

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin