Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Mózg człowieka jest tworem życzliwego Boga
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia kontra krytyka teizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
TATANATI




Dołączył: 07 Maj 2011
Posty: 204
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 6:28, 29 Maj 2011    Temat postu: Mózg człowieka jest tworem życzliwego Boga

Cytat:
Mózg człowieka jest tworem życzliwego Boga


Czy rano przed rozpoczęciem codziennych zajęć masz zwyczaj przeglądać się w lustrze? Zapewne brakuje ci wtedy czasu na snucie refleksji. Ale teraz możesz sobie pozwolić na chwilę zadumy nad cudownością tego, co się wiąże z takim zwykłym spojrzeniem na własne odbicie.

Dzięki oczom widzisz siebie w kolorze, choć postrzeganie barw wcale nie jest konieczne do życia. Uszy masz tak rozmieszczone, że słyszysz stereofonicznie, toteż potrafisz zlokalizować źródło dźwięku, na przykład głos ukochanej osoby. Może skłonni jesteśmy traktować słuch jak coś oczywistego, lecz w pewnej książce przeznaczonej dla akustyków podano: „Jeżeli się dokładnie przyjrzeć ludzkiemu narządowi słuchu, to jego działanie i skomplikowana budowa nasuwają nieodparty wniosek, że został zaprojektowany przez kogoś wyjątkowo życzliwego”.

O cudownym zaprojektowaniu świadczy również twój nos. Właśnie nim wciągasz powietrze, które utrzymuje cię przy życiu. Poza tym w nosie mieści się miliony receptorów węchowych, pozwalających ci rozróżnić około 10 000 zapachów. A gdy się posilasz, zaczyna działać jeszcze jeden zmysł — tysiące kubków smakowych informuje cię o smaku spożywanej potrawy. Inne receptory na języku pomagają ci ustalić, czy masz czyste zęby.

Zostałeś wyposażony w pięć zmysłów: wzrok, słuch, węch, smak i dotyk. Wszystkie one doskonale się uzupełniają, więc choć niektóre zwierzęta wyraźniej widzą w nocy, mają czulszy węch bądź lepiej słyszą, człowiek pod wieloma względami nad nimi góruje.

Zastanówmy się jednak, dzięki czemu możemy korzystać z wymienionych zdolności. Otóż wszystko zawdzięczamy ważącemu niecałe półtora kilograma narządowi we wnętrzu głowy — naszemu mózgowi. Mają go także zwierzęta. Nasz mózg to jednak organ jedyny w swoim rodzaju i właśnie on decyduje o tym, że jesteśmy niepowtarzalni. Na czym polega ta wyjątkowość? I w jaki sposób wiąże się z pragnieniem, by nasze życie miało głębszy sens i nie było tak ulotne?

Twój cudowny mózg

Przez wiele lat mózg ludzki przyrównywano do komputera, ale ostatnie odkrycia wskazują, że takie porównanie jest bardzo nieadekwatne. „Jak uzmysłowić sobie działanie narządu składającego się z około 50 miliardów neuronów i biliarda synaps (połączeń między neuronami), przez które przepływa ogółem 10 biliardów impulsów na sekundę?” — zapytał dr Richard M. Restak. A co odpowiedział? „Możliwości nawet najnowocześniejszej komputerowej sieci neuronowej (...) stanowią mniej więcej jedną dziesięciotysięczną zdolności umysłowych muchy domowej”. Jak więc widzisz, komputer nie wytrzymuje porównania ze znacznie przewyższającym go mózgiem ludzkim.

Czy komputer zbudowany przez człowieka może sam sobie tworzyć nowe programy, sam się naprawiać albo z upływem czasu ulepszać? Jeżeli coś trzeba zmienić w jego oprogramowaniu, programista musi napisać, a następnie wprowadzić do niego nowe zakodowane instrukcje. Mózg wykonuje takie czynności automatycznie, zarówno we wczesnym okresie naszego życia, jak i w starości. Nie będzie w tym przesady, gdy powiemy, że w zestawieniu z mózgiem komputery najnowszej generacji są bardzo prymitywne. Uczeni nazywają go „najbardziej skomplikowaną ze znanych konstrukcji” oraz „najbardziej złożonym obiektem we wszechświecie”. Zapoznaj się z pewnymi odkryciami, które skłoniły wielu do wniosku, iż mózg ludzki jest tworem życzliwego Stwórcy.

Nie używany „rdzewieje”

Możliwości pożytecznych wynalazków, takich jak samochody czy samoloty odrzutowe, są zasadniczo ograniczone przez stałe mechanizmy czy instalacje elektryczne, zaprojektowane i wmontowane przez człowieka. Tymczasem nasz mózg jest bez wątpienia niezwykle plastyczną strukturą biologiczną. Ulega ciągłym przekształceniom zależnie od użytku, jaki z niego robimy — dobrego lub złego. O jego rozwoju w ciągu naszego życia wydają się decydować głównie dwa czynniki: to, co wprowadzamy do niego przez zmysły, oraz to, o czym myślimy.

Chociaż na sprawność umysłową mogą wpływać czynniki dziedziczne, to według współczesnych badań działanie naszego mózgu nie zostaje ustalone przez geny w momencie zapłodnienia. „Nikt nie przypuszczał, że mózg zmienia się tak bardzo, jak to już obecnie nauce wiadomo” — pisze Ronald Kotulak, laureat nagrody Pulitzera. Po przeprowadzeniu rozmów z przeszło 300 uczonymi stwierdził: „Mózg nie jest narządem statycznym; jest to ciągle zmieniający się układ mnóstwa połączeń między komórkami, na który ogromny wpływ wywiera doświadczenie” (Inside the Brain).

Jednakże o rozwoju mózgu decydują nie tylko nasze przeżycia. Ważne jest również myślenie. Zdaniem naukowców mózg ludzi aktywnych umysłowo ma aż do 40 procent więcej połączeń (synaps) między komórkami nerwowymi (neuronami) niż mózg osób leniwych intelektualnie. Neurolodzy doszli do następującego wniosku: Z umysłu trzeba korzystać, bo w przeciwnym razie „rdzewieje” — jego sprawność słabnie. Co wobec tego powiedzieć o osobach w podeszłym wieku? Wydaje się, że w miarę upływu lat w jakimś stopniu następuje u nich zanik komórek nerwowych i pogarsza się ich pamięć. Nie jest to jednak aż tak wielka zmiana, jak niegdyś sądzono. W artykule na temat mózgu ludzkiego opublikowanym na łamach czasopisma National Geographic powiedziano: „U ludzi starszych dzięki aktywności umysłowej w dalszym ciągu mogą się tworzyć nowe połączenia i utrwalać już istniejące”.

Niedawne odkrycia dotyczące plastyczności mózgu harmonizują z radami biblijnymi. Ta mądra księga zachęca czytelników, by ‛się przemieniali przez przeobrażanie swego umysłu’ oraz ‛odnawiali dzięki dokładnemu poznaniu’ — dokładnej wiedzy przyjmowanej do umysłu (Rzymian 12:2; Kolosan 3:10). Świadkowie Jehowy obserwują takie zmiany u osób studiujących Biblię i wprowadzających w czyn jej rady. Dokonują tego tysiące ludzi ze wszystkich warstw społecznych i o najróżniejszym wykształceniu. Zachowują właściwe sobie cechy charakteru, ale stają się szczęśliwsi, bardziej zrównoważeni i przejawiają coś, co pewien pisarz żyjący w I wieku nazwał „trzeźwością umysłu” (Dzieje 26:24, 25). Takie pozytywne przeobrażenia są w dużej mierze rezultatem robienia dobrego użytku z kory mózgowej, umiejscowionej w przedniej części głowy.

Płat czołowy

Większość neuronów w zewnętrznej warstwie mózgu, czyli korze mózgowej, nie ma bezpośrednich połączeń z mięśniami i narządami zmysłów. Przykładem mogą być miliardy neuronów tworzących płat czołowy (patrz rysunek na stronie 56). Zdjęcia tomograficzne mózgu dowodzą, że obszar ten uaktywnia się wtedy, gdy myślisz o jakimś słowie lub przywołujesz wspomnienia. Właśnie ta część mózgu w znacznej mierze decyduje o tym, jaki jesteś.

„Kora przedczołowa (...) w dużym stopniu wiąże się z powstawaniem myśli, inteligencją, pobudkami i osobowością. Kojarzy ze sobą doświadczenia niezbędne do tworzenia pojęć abstrakcyjnych, formułowania sądów, okazywania wytrwałości, planowania, troszczenia się o innych i kierowania się sumieniem. (...) Rozwój właśnie tego rejonu mózgu stawia człowieka ponad zwierzętami” (E. N. Marieb, Human Anatomy and Physiology). Niezbitych dowodów tej wyższości dostarczają osiągnięcia ludzi w dziedzinie matematyki, filozofii i prawa, za które odpowiada głównie kora przedczołowa.

Dlaczego kora przedczołowa, związana z wyższymi czynnościami psychicznymi, jest u człowieka duża i plastyczna, a u zwierząt słabo rozwinięta albo wcale nie występuje? Owa różnica tak bardzo rzuca się w oczy, że biolodzy opowiadający się za ewolucją mówią o „tajemniczym gwałtownym wzroście wielkości mózgu”. Profesor biologii Richard F. Thompson, analizując niezwykłe powiększenie się naszej kory mózgowej, przyznał: „Wciąż nie rozumiemy, dlaczego do tego doszło”. Czy nie dlatego właśnie, że człowiek został stworzony z tą niezrównaną pojemnością mózgu?

Niespotykane umiejętności porozumiewania się

O naszej niepowtarzalności decydują też inne części mózgu. Za korą przedczołową ciągnie się przez głowę pas kory ruchowej. Tworzą ją miliardy neuronów mających połączenia z mięśniami. Również ona przyczynia się do tego, że bardzo się różnimy od małp i innych zwierząt. Przede wszystkim zawdzięczamy jej „1) szczególną umiejętność wykonywania najbardziej precyzyjnych czynności manualnych za pomocą dłoni, kciuka i pozostałych palców oraz 2) możliwość wykorzystywania jamy ustnej, warg, języka i mięśni twarzy do mówienia” (A. Guyton, Textbook of Medical Physiology).

Zastanówmy się krótko nad związkiem kory ruchowej z mówieniem. Przeszło połowa tej kory zawiaduje narządami mowy. Pomaga to zrozumieć, dlaczego ludzka zdolność porozumiewania się nie ma sobie równej. Chociaż pewną rolę odgrywają w tym ręce (pisanie, naturalne gesty, język migowy), zwykle najważniejsze zadanie spełniają narządy w obrębie jamy ustnej. Mowa ludzka — od pierwszego słowa dziecka po wypowiedź staruszka — jest autentycznym cudem. Przy wydawaniu niezliczonych dźwięków współpracuje jakieś 100 mięśni języka, warg, żuchwy, gardła i klatki piersiowej. Zwróćmy uwagę na pewną różnicę: Jeden neuron wystarcza do sterowania 2000 włókien mięśnia brzuchatego łydki sportowca, ale poszczególne neurony odpowiedzialne za pracę krtani często łączą się jedynie z dwoma lub trzema włóknami mięśniowymi. Czyż nie sugeruje to, że nasz mózg został specjalnie tak przygotowany, byśmy mogli posługiwać się mową?

Każde wypowiadane słowo ma własny schemat ruchów mięśni. Jego znaczenie może się zmieniać w zależności od tego, z jaką siłą i w którym ułamku sekundy poruszą się poszczególne mięśnie. „Bez pośpiechu wypowiadamy około 14 dźwięków na sekundę” — wyjaśnia dr William H. Perkins. „Ruchy są wówczas dwa razy szybsze niż wtedy, gdy świadomie poruszamy oddzielnie językiem, ustami, żuchwą i innymi narządami mowy. Ale kiedy współpracują one w trakcie mówienia, przypominają palce sprawnej maszynistki lub koncertującego pianisty. Poruszają się wszystkie naraz, niczym znakomicie zgrana orkiestra symfoniczna”.

Informacje potrzebne do wyartykułowania prostego pytania w rodzaju: „Jak się miewasz?” zmagazynowane są w płacie czołowym w tak zwanym ośrodku Broca, uznawanym za ośrodek mowy. Neurolog i laureat Nagrody Nobla sir John Eccles napisał: „U małp nie rozpoznano żadnego obszaru, który odpowiadałby ośrodkowi Broca”. Nawet jeśli taki obszar się kiedyś znajdzie, nie zmieni to faktu, że naukowcy nie potrafią nauczyć małp niczego więcej prócz kilku najprostszych słów. Ty jednak możesz się posługiwać skomplikowaną mową. W tym celu składasz słowa zgodnie z zasadami gramatyki swego języka. Pomaga ci w tym właśnie ośrodek Broca, i to zarówno podczas mówienia, jak i pisania.

Rzecz jasna nie mógłbyś korzystać z cudownego daru mowy, gdybyś nie znał przynajmniej jednego języka i nie rozumiał znaczenia używanych w nim słów. Niezbędna jest do tego inna część mózgu, zwana ośrodkiem Wernickego. Miliardy neuronów w tym rejonie rozpoznają znaczenie słów mówionych lub zapisanych. Dzięki temu ośrodkowi rozumiesz sens słyszanych i czytanych wypowiedzi, toteż możesz przyswajać sobie informacje i rozsądnie na nie reagować.
Niemniej płynne mówienie wiąże się z czymś jeszcze. Wypowiadając zwykłe „dzień dobry”, możesz przekazać mnóstwo różnych informacji. Ton twego głosu zdradza, czy (i jak bardzo) jesteś szczęśliwy, podekscytowany, znudzony, smutny, przerażony albo czy się denerwujesz bądź śpieszysz. Za odzwierciedlenie stanu emocjonalnego w mowie odpowiada kolejny obszar mózgu. A zatem gdy rozmawiasz, uaktywnia się wiele różnych jego części.

Szympansy próbowano nauczyć uproszczonego języka migowego, ale posługiwały się nim tylko do wyrażenia nieskomplikowanych próśb, na przykład o jedzenie. Doktor David Premack, który uczył szympansy porozumiewania się za pomocą prostych znaków, wyciągnął następujący wniosek: „Ludzka mowa stanowi nie lada wyzwanie dla teorii ewolucji, ponieważ ma znacznie większe możliwości, niż da się to uzasadnić”.

Moglibyśmy się zastanawiać: „Dlaczego właśnie ludzie posiedli cudowną zdolność wyrażania słowami myśli i uczuć, zadawania pytań i udzielania odpowiedzi?” Jak podaje dzieło The Encyclopedia of Language and Linguistics, „mowa [ludzka] to coś szczególnego”, a „poszukiwanie jej źródeł w porozumiewaniu się zwierząt niezbyt pomogło w stworzeniu pomostu nad ogromną przepaścią dzielącą język i mowę od zachowań zwierząt”. Profesor Ludwig Koehler tak się wypowiedział na temat tej różnicy: „Mowa ludzka jest tajemnicą; jest darem Bożym, cudem”.

Między znakami migowymi małpy a złożonym językiem dziecka rzeczywiście istnieje bezdenna przepaść. Sir John Eccles zwrócił uwagę na coś, co pewnie zaobserwowała większość z nas, a mianowicie na zdolność „widoczną nawet u trzylatków, które zasypują wszystkich pytaniami wyrażającymi ich pragnienie poznania świata”. Następnie dodał: „Tymczasem małpy nie pytają”. Istotnie, tylko ludzie formułują pytania, między innymi o sens życia.

Pamięć i nie tylko!

Patrząc na siebie w lustrze, możesz się zastanawiać, jak wyglądałeś, gdy byłeś młodszy, jak się zmienisz za parę lat albo jak się będziesz prezentować po zrobieniu makijażu. Takie myśli pojawiają się niemal bez udziału woli, ale właśnie wtedy w grę wchodzi coś szczególnego, czego nie doświadcza żadne zwierzę.
W przeciwieństwie do zwierząt, których życie obraca się głównie wokół bieżących potrzeb, ludzie mogą wspominać przeszłość i snuć plany na przyszłość. Dzieje się tak, ponieważ mózg ma prawie nieograniczone możliwości zapamiętywania. Zwierzęta też w pewnym stopniu korzystają z pamięci i dlatego potrafią odszukać drogę do domu albo przypomnieć sobie miejsce, gdzie znalazły coś do jedzenia. Jednakże pamięć ludzka jest nieporównywalnie lepsza. Pewien naukowiec ocenił, iż mózg może pomieścić informacje, które „wypełniłyby jakieś 20 milionów tomów, a więc tyle, ile się znajduje w największych bibliotekach świata”. Zdaniem niektórych neurologów człowiek w ciągu średnio długiego życia wykorzystuje zaledwie jedną setną procenta (0,0001) możliwości swego mózgu. Mógłbyś więc zapytać: Po co nam mózg z takimi możliwościami, skoro w normalnym życiu robimy użytek zaledwie z ich ułamka?

Ponadto nasz mózg nie jest po prostu ogromnym magazynem informacji, przypominającym jakiś superkomputer. Profesorowie biologii Robert Ornstein i Richard F. Thompson napisali: „Zdolność ludzkiego umysłu do uczenia się — magazynowania i odczytu informacji — jest w świecie biologii zjawiskiem zupełnie niezwykłym. Z tej nadzwyczajnej zdolności wynika wszystko, co czyni nas ludźmi — język, myślenie, wiedza i kultura”.
Co więcej, w twoim umyśle istnieje sfera świadomości. Może uznasz powyższe stwierdzenie za oczywiste, ale właśnie ono wyjawia, dlaczego jesteś niepowtarzalny. Umysł opisuje się jako „coś nieuchwytnego, w czym skupia się inteligencja, zdolność podejmowania decyzji, percepcja, świadomość i poczucie własnego ja”. Jak strumienie i rzeki wpadają do morza, tak do naszego umysłu nieustannie docierają obrazy i dźwięki, rodząc wspomnienia, myśli i uczucia. Według pewnej definicji świadomość to „postrzeganie tego, co dzieje się we własnym umyśle”.

Dzisiejsi uczeni znacznie pogłębili wiedzę o anatomii mózgu oraz niektórych zachodzących w nim procesach elektrochemicznych. Potrafią również wyjaśnić budowę i działanie nowoczesnego komputera. Jednakże między nim a mózgiem istnieje kolosalna różnica. Dzięki mózgowi masz świadomość własnej tożsamości, czego z pewnością nie da się powiedzieć o komputerze. Jak to wytłumaczyć?

Szczerze mówiąc, zupełnie nie wiadomo, jak i dlaczego w wyniku procesów fizycznych zachodzących w naszym mózgu powstaje świadomość. „Nie przypuszczam, żeby mogła to wyjaśnić jakakolwiek dziedzina nauki” — oświadczył pewien neurobiolog. Potwierdził to także profesor James Trefil: „Co to właściwie znaczy, że człowiek ma świadomość (...) oto jedyne ważkie pytanie w nauce, które tak naprawdę nie wiadomo nawet, jak postawić”. Wśród przyczyn tego stanu rzeczy można wymienić fakt, że uczeni usiłują poznać mózg za pomocą własnych mózgów. A przestudiowanie fizjologii tego narządu może nie być wystarczające. Jak zauważył dr David Chalmers, świadomość jest „jedną z najbardziej przepastnych tajemnic bytu” i do jej zgłębienia „sama wiedza o funkcjonowaniu mózgu może (...) [naukowcom] nie wystarczyć”.

Tak czy inaczej, każdy z nas ma świadomość. Na przykład żywe wspomnienia przeszłych wydarzeń to nie tylko zebrane fakty, niczym informacje zmagazynowane w komputerze. Możemy przecież rozmyślać o naszych przeżyciach, wyciągać z nich naukę i wykorzystywać je w przyszłości. Potrafimy wyobrazić sobie kilka wersji wypadków i ocenić ich ewentualne skutki. Umiemy analizować, tworzyć, podziwiać i kochać. Znajdujemy przyjemność w rozmowach o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Mamy zasady etyczne i uwzględniamy je przy podejmowaniu decyzji, nawet jeśli nie mielibyśmy odnieść z tego bezpośrednich korzyści. Pociąga nas piękno wyrażone w sztuce, jak również piękno moralne. Tworzymy i modyfikujemy różne pomysły, a także przewidujemy reakcję otoczenia na ich realizację.

Wszystko to są przejawy świadomości, która odróżnia ludzi od innych form życia na Ziemi. Pies, kot czy ptak spogląda w lustro i zachowuje się tak, jakby zobaczył innego przedstawiciela swego gatunku. Ale gdy ty przyglądasz się swemu odbiciu, masz świadomość, że widzisz siebie — istotę ze zdolnościami omówionymi powyżej. Możesz się zastanawiać na przykład nad takimi sprawami: Dlaczego niektóre żółwie żyją 150 lat, drzewa przeszło 1000, a gdy obdarzony inteligencją człowiek dożyje 100 lat, pisze się o nim w gazetach? Doktor Richard Restak twierdzi: „Mózg ludzki, i tylko on jeden, ma zdolność przypominania sobie i analizowania własnych działań, dzięki czemu osiąga pewien stopień transcendencji. Nasza zdolność rewidowania swych zamierzeń oraz swego stosunku do świata wyraźnie odróżnia nas od wszystkich innych stworzeń”.

Świadomość człowieka wprawia niektórych w zakłopotanie. Autorzy pewnego dzieła, opowiadający się za zwykłym biologicznym wyjaśnieniem jej istnienia, przyznali: „Ogarnia nas konsternacja, gdy pada pytanie, jak w wyniku procesu [ewolucji] przypominającego grę hazardową, w której przegrywający są skazani na śmierć, mogły pojawić się takie cechy, jak współczucie, umiłowanie piękna, prawdy i wolności, a przede wszystkim oszałamiające bogactwo ludzkiego ducha. Im dłużej rozmyślamy nad naszymi właściwościami duchowymi, tym bardziej wzrasta w nas zdumienie” (Life Ascending). To prawda. Uzupełnijmy więc nasze rozważania dotyczące niepowtarzalności człowieka, analizując kilka przejawów naszej świadomości, które skłoniły wielu ludzi do uznania, że istnieje inteligentny Projektant, troskliwy Stwórca.

Sztuka i piękno

„Dlaczego ludzie tak pasjonują się sztuką?” — zapytał profesor Michael Leyton w książce Symmetry, Causality, Mind (Symetria, przyczynowość, umysł). Jak wskazał, zdaniem niektórych działalność umysłowa, na przykład w dziedzinie matematyki, przynosi człowiekowi namacalne korzyści. Ale cóż mu daje sztuka? Profesor Leyton przypomniał, że ludzie pokonują wielkie odległości, by przybyć na wystawę lub jakiś koncert. Co się może za tym kryć? Poza tym ściany swych mieszkań i biur na całym świecie zdobią pięknymi obrazami. Pomyślmy też o muzyce. Mnóstwo osób z upodobaniem słucha jej w domu lub samochodzie. Dlaczego? Z pewnością nie dlatego, iż kiedyś muzyka przyczyniła się do przeżycia osobników najlepiej przystosowanych. „Sztuka jest chyba najtrudniejszym do wyjaśnienia fenomenem rodzaju ludzkiego” — mówi profesor Leyton.

Niemniej wszyscy wiemy, że podziw dla sztuki i piękna należy do tych naszych cech, dzięki którym czujemy się ludźmi. Zwierzę może ze szczytu wzgórza spoglądać na kolory nieba, ale czy pociąga je piękno samo w sobie? Tymczasem gdy my przyglądamy się górskiemu potokowi lśniącemu w blasku słońca, imponującej różnorodności roślin i zwierząt w dżungli, plaży porośniętej palmami albo aksamitnemu sklepieniu roziskrzonemu gwiazdami, czyż często nie budzi to w nas podziwu i zachwytu? Piękno tego rodzaju ujmuje nas za serce i poprawia nam nastrój. Dlaczego tak się dzieje?

Czemu jakaś wewnętrzna siła pcha nas ku rzeczom, które nie wywierają żadnego istotnego wpływu na nasze przetrwanie? Skąd się biorą nasze doznania estetyczne? Jeżeli odrzucimy istnienie Stwórcy, który powołując nas do życia, wszczepił nam zdolność do takich odczuć, nie znajdziemy satysfakcjonującej odpowiedzi na te pytania. Odnosi się to również do piękna zasad moralnych.

Zasady moralne

Zdaniem wielu osób najwyższą formą piękna są dobre czyny. Poczucie moralności podpowiada myślącym ludziom na całym świecie, że właściwe jest na przykład obstawanie przy zasadach w obliczu prześladowań, niesamolubne niesienie drugim ulgi w cierpieniu czy przebaczenie komuś, kto nas zranił. O takim pięknie mówią starożytne przysłowia biblijne: „Wnikliwość człowieka powściąga jego gniew i jest rzeczą piękną, gdy przechodzi on do porządku nad występkiem” oraz „Rzeczą pożądaną u ziemskiego człowieka jest jego lojalna życzliwość” (Przysłów 19:11, 22).

Wszyscy wiemy, że jednostki, a nawet całe grupy, lekceważą lub depczą wysokie zasady moralne, większość jednak tego nie czyni. Skąd pochodzą owe zasady, uznawane właściwie wszędzie i zawsze? Gdyby nie było Źródła moralności, Stwórcy, czy społeczeństwo ludzkie samo potrafiłoby wyrobić w sobie poczucie dobra i zła? Zastanówmy się nad pewnym przykładem. Otóż mnóstwo osób oraz społeczności uważa morderstwo za złe. Ale można by zapytać: Złe według jakiego kryterium? Najwyraźniej ogół ludzi przejawia pewną zdolność oceny moralnej swych czynów, co znajduje odzwierciedlenie w kodeksach prawnych wielu krajów. Skąd się wzięły te normy etyczne? Czy nie pochodzą od inteligentnego Stwórcy, który sam się ich trzyma, a ludziom wszczepił sumienie, czyli poczucie moralności? (Porównaj Rzymian 2:14, 15).

Możesz rozmyślać o przyszłości i snuć plany

Innym aspektem ludzkiej świadomości jest zdolność myślenia o przyszłych wydarzeniach. Profesor Richard Dawkins przyznał, że ludzie istotnie mają niepowtarzalne cechy odróżniające ich od zwierząt. Wspomniał o „umiejętności planowania i wykorzystywaniu do tego wyobraźni oraz świadomego przewidywania”, po czym dodał: „W toku ewolucji liczył się tylko natychmiastowy pożytek; przyszłe korzyści nigdy nie miały znaczenia. Nie zdarzyło się, by w wyniku ewolucji wykształciła się cecha, która bezpośrednio zagrażałaby pomyślności danego osobnika. Dopiero ludzie, a przynajmniej niektórzy z nich, umieją powiedzieć: ‚Zapomnijmy, że wycięcie tego lasu może nam przynieść natychmiastowe zyski, a zastanówmy się, czy da to jakieś korzyści w przyszłości’. Według mnie jest to coś zupełnie nowego i niepowtarzalnego”.

Inni naukowcy przyznają, że ludzka zdolność snucia celowych, dalekosiężnych planów nie ma nigdzie swego odpowiednika. Neurofizjolog William H. Calvin zauważył: „Zachowanie zwierząt nie dostarcza zbyt wielu dowodów na to, że potrafią one planować na czas dłuższy niż kilka najbliższych minut, jeśli nie liczyć hormonalnie uruchamianych przygotowań do zimy czy rozmnażania”. Wprawdzie gromadzą żywność na okres chłodów, ale nie analizują tego ani nie planują. Natomiast ludzie biorą pod uwagę przyszłość, nawet odległą. Przedmiotem rozważań niektórych uczonych jest los wszechświata za miliardy lat. Czy zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego człowiek — w przeciwieństwie do zwierząt — jest w stanie myśleć o przyszłości i snuć plany?

Biblia mówi o ludziach: „[Stwórca] nawet czas niezmierzony włożył w ich serce”. W innym przekładzie werset ten oddano tak: „Wieczność włożył w umysł człowieka” (Kaznodziei 3:11, Revised Standard Version). Ta właściwa tylko nam cecha ujawnia się codziennie, na przykład podczas zwykłego przeglądania się w lustrze, gdy zastanawiamy się, jak będziemy wyglądać za 10 czy 20 lat. A kiedy choćby przelotnie pomyślimy o nieskończoności czasu i przestrzeni, potwierdzamy prawdziwość słów zanotowanych w Księdze Kaznodziei 3:11. Okoliczność, iż potrafimy rozmyślać o tych sprawach, harmonizuje z wypowiedzią, że Stwórca ‛włożył w umysł człowieka wieczność’

Lgniemy do Stwórcy

Jednakże wiele ludzi nie zadowala się podziwianiem piękna, wyświadczaniem drugim dobra i rozmyślaniem nad przyszłością. „Co dziwne”, zauważa profesor C. Stephen Evans, „nawet w najszczęśliwszych, najcenniejszych dla nas chwilach, kiedy czujemy się kochani, często odczuwamy niedosyt. Okazuje się, że chcemy czegoś więcej, ale nie wiemy czego”. Ludzie obdarzeni świadomością — w przeciwieństwie do zwierząt, z którymi zamieszkują tę samą planetę — istotnie mają jeszcze jedną potrzebę.

„W naturze wszystkich ludzi, bez względu na ich status finansowy czy wykształcenie, głęboko tkwi religia”. W ten sposób profesor Alister Hardy podsumował wyniki swych badań, opisanych w książce The Spiritual Nature of Man (Duchowa natura człowieka). Stanowi to potwierdzenie wyników licznych innych badań — człowiek ma wrodzoną świadomość istnienia Boga. Wprawdzie zdarzają się ateiści, lecz nie są nimi całe narody. W książce Is God the Only Reality? (Czy Bóg jest jedyną Rzeczywistością?) zauważono: „Od zarania dziejów w każdej epoce i kulturze ludzie w poszukiwaniu sensu życia (...) sięgali do religii”.

Skąd pochodzi ta — jak się wydaje — wrodzona świadomość istnienia Boga? Jeżeli człowiek jest jedynie przypadkowym zlepkiem kwasu nukleinowego i cząsteczek białka, to dlaczego rozwinął w sobie umiłowanie sztuki i piękna, stał się religijny i rozmyśla o wieczności?
Sir John Eccles doszedł do wniosku, że jeśli chodzi o wyjaśnienie pochodzenia człowieka, ewolucja „zawodzi pod bardzo istotnym względem. Nie można nią wytłumaczyć pojawienia się każdego z nas jako niepowtarzalnej jednostki, świadomej własnego istnienia”. Im więcej wiemy o działaniu naszego mózgu i umysłu, tym łatwiej nam zrozumieć miliony osób przekonanych, że nasz świadomy byt jest dowodem istnienia troskliwego Stwórcy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mirek




Dołączył: 28 Maj 2008
Posty: 77
Przeczytał: 10 tematów


PostWysłany: Wto 11:01, 31 Maj 2011    Temat postu:

TATANATI,

tutaj mamy podobną sytuację, jak w temacie Autentyczność Biblii. Jak mniemam, zgadzasz się z przedstawionymi tutaj poglądami klasy niewolnika oraz prezentujesz je również jako świadek Jehowy?


Ostatnio zmieniony przez Mirek dnia Wto 11:14, 31 Maj 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
TATANATI




Dołączył: 07 Maj 2011
Posty: 204
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 20:30, 31 Maj 2011    Temat postu:

Jakoś zawsze pytasz, ale nie całkiem na temat.
Może wreszcie Ty mi odpowiesz do jakiego kościoła, lub wyznania należysz?
Ja Ci już odpowiedziałem, czekam teraz na Twoją odpowiedź.

Nie odkryłeś ameryki wnioskując, że pisząc opieram się na poglądach religii do której należę. To raczej oczywiste, podobnie wypowiadają się inni. Czyżbyś pisał coś innego niż to co reprezentuje Twoja religia? Raczej nie.
Tak samo ja, poruszam tematy, które mogą się okazać ciekawe dla zainteresowanych tą tematyką.

Może zamiast kierować uwagę na poglądy kogokolwiek, spróbuj się odnieść do poruszonego tematu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mirek




Dołączył: 28 Maj 2008
Posty: 77
Przeczytał: 10 tematów


PostWysłany: Wto 22:41, 31 Maj 2011    Temat postu:

TATANATI napisał:
Może wreszcie Ty mi odpowiesz do jakiego kościoła, lub wyznania należysz?
Ja Ci już odpowiedziałem, czekam teraz na Twoją odpowiedź.

Nie odkryłeś ameryki wnioskując, że pisząc opieram się na poglądach religii do której należę. To raczej oczywiste, podobnie wypowiadają się inni. Czyżbyś pisał coś innego niż to co reprezentuje Twoja religia? Raczej nie.

Już odpowiadam, obecnie nie przynależę do żadnego Kościoła ani religii, katolicyzm jest mi dość bliski, ale jestem też otwarty na duchowość Indii (nurt personalistyczny, czyli wiarę w osobowego Boga), korzystam trochę z tego i z tego. Nie napiszę więc na przykład, że świadomość przestaje istnieć po śmierci ciała. Słowa religia nie rozumiem w taki potoczny sposób, chodzi mi bardziej o wiedzę, a nie o bycie w religii katolickiej czy hinduistycznej, zgadzam się więc z poglądem, że świadomość istnieje po śmierci ciała.

Zatem narazie wiem tyle, że pisząc w tym temacie opierasz się na poglądach religii do której należysz, a pytam dlatego, żeby wiedzieć, czy rozmawiam z Tobą tutaj o Twoich prywatnych poglądach na temat tych przedstawionych tu poglądów, czy nie.

Muszę iść już spać, bywaj zdrów!

ps. Zakładam bowiem, że skoro się z nimi zgadzasz (czego nadal nie wiem, bo nie odpowiedziałeś), to z pewnością rozumiesz je na tyle dobrze, aby nie były to tylko jakieś nie zobowiązujące nikogo pogaduszki przy herbatce.


Ostatnio zmieniony przez Mirek dnia Wto 23:07, 31 Maj 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
TATANATI




Dołączył: 07 Maj 2011
Posty: 204
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 4:22, 01 Cze 2011    Temat postu:

Cytat:
aby nie były to tylko jakieś nie zobowiązujące nikogo pogaduszki przy herbatce.


Zazwyczaj wszystko jest zgodne z poglądami Świadków Jehowy, wyjątkami są moje osobiste zdania np., że zgadzam się z kimś (o tym może w temacie Autentyczność Biblii).
Gdy wyjaśniam jakieś zagadnienie, to zarazem pragnę w ten sposób przybliżyć stanowisko, lub też pogląd na dany temat, który reprezentuję będąc Świadkiem Jehowy.
Nazywasz to poglądami klasy niewolnika, dodam tylko że opierają oni te poglądy na Biblii, a kryteria które zastosowali do jej interpretacji opisałem w poście Autentyczność Biblii.

Cytat:
napisałeś:
Nie napiszę więc na przykład, że świadomość przestaje istnieć po śmierci ciała.


Rozumiem taki pogląd, ponieważ kościół katolicki naucza, że dusza człowieka po śmieci nie umiera.
Jednak w Biblii nie znajdziesz takiego poglądu.
Cytat:

napisałeś:
obecnie nie przynależę do żadnego Kościoła ani religii


Czy byłeś wychowany w rodzinie ateistycznej? czy może opuściłeś swój kościół?
Pytam dlatego, że ja gdy zrozumiałem że nie chcę być już w religii rzymsko katolickiej, poszedłem na parafię oficjalnie się z niej wypisać.
Czy i Ty tak zrobiłeś?


Ostatnio zmieniony przez TATANATI dnia Śro 4:24, 01 Cze 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mirek




Dołączył: 28 Maj 2008
Posty: 77
Przeczytał: 10 tematów


PostWysłany: Śro 9:12, 01 Cze 2011    Temat postu:

TATANATI napisał:
Czy byłeś wychowany w rodzinie ateistycznej? czy może opuściłeś swój kościół?
Pytam dlatego, że ja gdy zrozumiałem że nie chcę być już w religii rzymsko katolickiej, poszedłem na parafię oficjalnie się z niej wypisać.
Czy i Ty tak zrobiłeś?

Zaczynałem jako taki zwykły przeciętny katolik, obecnie nie myślę potocznymi kategoriami przynależności, nie opuściłem więc jakiegoś tam "swojego" kościoła ani jak to nazywasz "religii rzymsko katolickiej" w oficjalny sposób.

Cytat:
Zakładam bowiem, że skoro się z nimi zgadzasz (czego nadal nie wiem, bo nie odpowiedziałeś), to z pewnością rozumiesz je na tyle dobrze, aby nie były to tylko jakieś nie zobowiązujące nikogo pogaduszki przy herbatce.

TATANATI napisał:
Zazwyczaj wszystko jest zgodne z poglądami Świadków Jehowy, wyjątkami są moje osobiste zdania np., że zgadzam się z kimś (o tym może w temacie Autentyczność Biblii).
Gdy wyjaśniam jakieś zagadnienie, to zarazem pragnę w ten sposób przybliżyć stanowisko, lub też pogląd na dany temat, który reprezentuję będąc Świadkiem Jehowy.
Nazywasz to poglądami klasy niewolnika, dodam tylko że opierają oni te poglądy na Biblii, a kryteria które zastosowali do jej interpretacji opisałem w poście Autentyczność Biblii.

Zorientowałem się, że wrzuciłeś w swoim poście cytat z książeczki pt. "Czy istnieje Stwóca, który się o ciebie troszczy". Nadal nie wiem, czy zgadzasz się z przedstawionymi w tym cytacie poglądami świadków Jehowy z klasy niewolnika. Zatem przykładowo:

Cytat:
Dzięki mózgowi masz świadomość własnej tożsamości, czego z pewnością nie da się powiedzieć o komputerze. Jak to wytłumaczyć?

Szczerze mówiąc, zupełnie nie wiadomo, jak i dlaczego w wyniku procesów fizycznych zachodzących w naszym mózgu powstaje świadomość. „Nie przypuszczam, żeby mogła to wyjaśnić jakakolwiek dziedzina nauki” — oświadczył pewien neurobiolog. Potwierdził to także profesor James Trefil: „Co to właściwie znaczy, że człowiek ma świadomość (...) oto jedyne ważkie pytanie w nauce, które tak naprawdę nie wiadomo nawet, jak postawić”. Wśród przyczyn tego stanu rzeczy można wymienić fakt, że uczeni usiłują poznać mózg za pomocą własnych mózgów. A przestudiowanie fizjologii tego narządu może nie być wystarczające. Jak zauważył dr David Chalmers, świadomość jest „jedną z najbardziej przepastnych tajemnic bytu” i do jej zgłębienia „sama wiedza o funkcjonowaniu mózgu może (...) [naukowcom] nie wystarczyć”.

Zgadzasz się z przedstawionymi tu poglądami?

Narazie muszę już kończyć, robota czeka. Prawdopodobnie wieczorkiem będę miał trochę czasu.


Ostatnio zmieniony przez Mirek dnia Śro 9:13, 01 Cze 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
TATANATI




Dołączył: 07 Maj 2011
Posty: 204
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 5:28, 02 Cze 2011    Temat postu:

Tak, zgadzam się.
To nie są jakieś precyzyjne odniesienie się do Twojego pytania z postu Autentyczność Biblii dotyczące jestestwa, to raczej ogólne stwierdzenia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mirek




Dołączył: 28 Maj 2008
Posty: 77
Przeczytał: 10 tematów


PostWysłany: Czw 20:52, 02 Cze 2011    Temat postu:

TATANATI napisał:
Tak, zgadzam się.

Dziękuję.

TATANATI napisał:
To nie są jakieś precyzyjne odniesienie się do Twojego pytania z postu Autentyczność Biblii dotyczące jestestwa, to raczej ogólne stwierdzenia.

Jasne, że nie jest to precyzyjne odniesienie, ale to nawet lepiej się stało, bowiem omawiana tu kwestia świadomości bardziej mnie frapuje i chcę to właściwie zrozumieć.

Ja wypowiedź autora (bądź autorów) tego zacytowanego tekstu zrozumiałem w ten sposób, że po pierwsze, jak dotychczas naukowcom zupełnie nie jest wiadome, jak i dlaczego w wyniku procesów fizycznych zachodzących w naszym mózgu powstaje świadomość. Zgadzam się tutaj z autorem, ale potwierdź też proszę, czy właściwie go zrozumiałem (ewentualnie wytłumacz, jakie jest właściwe zrozumienie tego, jeśli źle to zrozumiałem).

Po drugie, według mojego zrozumienia, autor (bądź autorzy) swoim stwierdzeniem: "Dzięki mózgowi masz świadomość własnej tożsamości" twierdzi, że tak po prostu jest, natomiast nie wie tylko tego "jak i dlaczego w wyniku procesów fizycznych zachodzących w naszym mózgu powstaje świadomość". Tutaj też potwierdź proszę, czy właściwie zrozumiałem autora.

Przepraszam, że wciąż proszę o potwierdzenie. Dla mnie jest to istotne, jeśli coś źle zrozumiem to przecież nie będą to wcale poglądy świadków Jehowy, natomiast ja będę uważał, że je znam, nie chciałbym się później np. kompromitować z tego powodu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
TATANATI




Dołączył: 07 Maj 2011
Posty: 204
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 4:46, 03 Cze 2011    Temat postu:

Cytat:
dotychczas naukowcom zupełnie nie jest wiadome, jak i dlaczego w wyniku procesów fizycznych zachodzących w naszym mózgu powstaje świadomość.


Tego akurat nie trzeba potwierdzać, to jest faktem ogólnie dostępnym.
Cytat:

autor (bądź autorzy) swoim stwierdzeniem: "Dzięki mózgowi masz świadomość własnej tożsamości" twierdzi, że tak po prostu jest, natomiast nie wie tylko tego "jak i dlaczego w wyniku procesów fizycznych zachodzących w naszym mózgu powstaje świadomość".


Co do tego zdania trudno mi zgadywać co autor miał na myśli poza tym co napisał. Moim zdaniem, niepojmowanie pewnych procesów nie oznacza, że nie potrafimy z nich korzystać. Potwierdza to dalsza część tekstu:
Cytat:
Możemy przecież rozmyślać o naszych przeżyciach, wyciągać z nich naukę i wykorzystywać je w przyszłości. Potrafimy wyobrazić sobie kilka wersji wypadków i ocenić ich ewentualne skutki. Umiemy analizować, tworzyć, podziwiać i kochać. Znajdujemy przyjemność w rozmowach o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Mamy zasady etyczne i uwzględniamy je przy podejmowaniu decyzji, nawet jeśli nie mielibyśmy odnieść z tego bezpośrednich korzyści. Pociąga nas piękno wyrażone w sztuce, jak również piękno moralne. Tworzymy i modyfikujemy różne pomysły, a także przewidujemy reakcję otoczenia na ich realizację.
Wszystko to są przejawy świadomości, która odróżnia ludzi od innych form życia na Ziemi.


Odpowiadając dokładniej na Twoje pytanie, to nie znalazłem w literaturze ŚJ innego wyjaśnienia oprócz tego, które tu zamieściłem.
Z takim pojmowaniem świadomości zgadzam się.

Piszesz, że ten temat bardzo Cię interesuje, więc podziel się i przedstaw wyniki swoich dociekań.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mirek




Dołączył: 28 Maj 2008
Posty: 77
Przeczytał: 10 tematów


PostWysłany: Pią 10:59, 03 Cze 2011    Temat postu:

TATANATI napisał:
Co do tego zdania trudno mi zgadywać co autor miał na myśli poza tym co napisał.

Dotychczas zgodziliśmy się tylko, co do wypowiedzi tych naukowców. Nie chodzi mi o jakieś zgadywanie, co autor miał na myśli pisząc jedno zdanie, chodzi mi o zrozumienie tego fragmentu tekstu. Przypuśćmy, że jakiś świadek Jehowy daje mi do przeczytania publikację TS i zaraz potem mówi: "Ja nie wiem, o co tam chodzi, sam się pan domyśl", to raczej nie tędy droga.
Przedstawiłeś w tym temacie obszerny cytat publikacji, który zawiera pewnego rodzaju poglądy. Zacytowałem z tego fragment, który naprawdę próbowałem zrozumieć. Jeżeli nie rozumiem tego, co ktoś mi przekazuje (chodzi mi o ten omawiany przez nas fragment), to tym samym nie znam jego poglądu, trudno zgadzać się lub nie zgadzać z czyimś poglądem, jeżeli się go nawet nie zna.
Według mojego logicznego rozumowania autor mówi tu do czytelnika: "Dzięki mózgowi masz świadomość własnej tożsamości". Zgadzasz się z tym? Jeżeli uważasz, że nie, to powiedz proszę do kogo mają odnosić się te słowa? Dla mnie jest to zrozumiałe, że jeżeli ktoś do mnie (lub innego czytelnika) mówi: "Dzięki mózgowi masz świadomość własnej tożsamości" to ja w naturalny sposób oczekuję wytłumaczenia tego dlaczego według autora tak właśnie jest (autor wyraźnie mówi, że tak właśnie jest). Dlatego też nie dziwi mnie wcale, że autor stawia następnie w związku z tym pytanie: "Jak to wytłumaczyć?". Jest więc też całkowicie naturalnym, że autor czuje się zobligowany odpowiedzieć na to pytanie i dlatego otwarcie i uczciwie przyznaje: "Szczerze mówiąc, zupełnie nie wiadomo, jak i dlaczego w wyniku procesów fizycznych zachodzących w naszym mózgu powstaje świadomość". Dla mnie jest to oczywiste. Przecież to nie poważne, żeby już żaden inny świadek Jehowy nie wiedział, czy ja to dobrze zrozumiałem. Jestem więc gotów poczekać, albo wygląda na to, że tylko tracę swój poświęcony temu czas.


Ostatnio zmieniony przez Mirek dnia Pią 11:08, 03 Cze 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
TATANATI




Dołączył: 07 Maj 2011
Posty: 204
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 20:34, 03 Cze 2011    Temat postu:

Cytat:
Jak to wytłumaczyć?

Szczerze mówiąc, zupełnie nie wiadomo, jak i dlaczego w wyniku procesów fizycznych zachodzących w naszym mózgu powstaje świadomość.

Tak czy inaczej, każdy z nas ma świadomość.

Nie oznacza to Twojego rozumowania:
Cytat:

"Dzięki mózgowi masz świadomość własnej tożsamości"


To chyba różnica? Takiego zdania nie było w tekście. Zastanawiasz się nad świadomością, czy szukasz dziury w całym. Nie wiesz czy masz świadomość własnej tożsamości? Niektórzy po wypiciu większej ilości alkoholu tracą co prawda tą świadomość, ale u zdrowego człowieka taka świadomość występuje.

Wikipedia:
Cytat:
Przez pojęcie "świadomość" można rozumieć wiele stanów - od zdawania sobie sprawy z istnienia otoczenia, istnienia samego siebie, aż do świadomości istnienia swojego życia psychicznego. W tym pierwszym przypadku świadomość mają niektóre zwierzęta, a świadomość samego siebie posiadają ludzie...
Świadomość otoczenia (czyli czujność) może być pewnego rodzaju odwzorowaniem cech środowiska w umyśle. Świadomość samego siebie to rodzaj reprezentacji swojego organizmu na tle reprezentacji środowiska.


Czy chodzi Ci o potwierdzenie takiego stanowiska, czy może o co innego?
Może pytasz mnie, czy potrafię odróżnić siebie od szympansa czy innego zwierzęcia?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mirek




Dołączył: 28 Maj 2008
Posty: 77
Przeczytał: 10 tematów


PostWysłany: Pią 23:24, 03 Cze 2011    Temat postu:

Mój drogi Tatanati,
jesteś Świadkiem Jehowy i uważam, że zawsze lepsze to (w pewnym sensie) niż byś miał prowadzić zupełnie bezbożne i występne życie, Nie mogę i nie chcę na siłę Cię do czegoś przekonywać, ponieważ tak się nie robi.
Skutki naszej dalszej rozmowy mogą przynieść więcej szkody niż pożytku, ja nie biorę na siebie takiej odpowiedzialności.
Nie liczy się bowiem Twoja, czy moja racja, najważniejsze aby nasz związek z Bogiem coraz lepiej się rozwijał, czego Ci życzę i dziękuję bardzo za rozmowę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
TATANATI




Dołączył: 07 Maj 2011
Posty: 204
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 5:06, 05 Cze 2011    Temat postu:

Cytat:
najważniejsze aby nasz związek z Bogiem coraz lepiej się rozwijał, czego Ci życzę


Za życzenia dziękuję. To prawda, że trzeba udoskonalać swoją wiarę (Kolosan 3:9-14), dlatego ŚJ rozumieją, że wiara bez uczynków jest martwa (Jakuba 2:18-26).

Cytat:
jesteś Świadkiem Jehowy i uważam, że zawsze lepsze to (w pewnym sensie)


Zastanawiam się, co miałeś na myśli pisząc "w pewnym sensie", czy to że prowadzimy życie zgodne z naukami biblijnymi, czy raczej, dobre cokolwiek niż nic?
Powiem Ci, że jestem dumny z tego, że potrafiłem odrzucić wszystkie niebiblijne nauki, które przyjęły kościoły chrześcijaństwa. Według nas największym bluźnierstwem wobec Boga jest zmienienie Mu tożsamości, robiąc z Boga - Trójcę. Dogmat ten powoduje, że usuwa się z Biblii święte imię Boga - JHWH, które występowało w Biblii prawie 7 tysięcy razy (jeszcze w katolickiej Biblii Tysiąclecia wyd. I i II tak było), a sam Jezus w modlitwie "Ojcze nasz" wymienił uświęcanie tego imienia na pierwszym miejscu.
To prawda, że dla ogółu społeczeństwa jesteśmy postrzegani jako dziwaczna sekta, ale czy nie tak samo postrzegano pierwszych chrześcijan? Dlatego nie dziwię się, że użyłeś określenia -"w pewnym sensie".

Cytat:
napisałeś:
Skutki naszej dalszej rozmowy mogą przynieść więcej szkody niż pożytku


Czyżbyś posiadał jakąś wiedzę, która mogłaby osłabić moją wiarę?
Śmiem wątpić. Już raz zachęcałem Cię abyś podzielił się swoją wiedzą, ale wolałeś to przemilczeć. Wygodniej jest tylko zadawać pytania, czyżby Twoje poglądy zawierały jakąś tajemną wiedzę?
Znam takiego młodzieńca, który zapatrzył się na filozofię i religie wschodu. Fascynuje się postrzeganiem pozazmysłowym, ale zauważyłem u niego, że zamiast "otwierać się" na ludzi, to niestety, ale zamknął się w swoim świecie.

Z tego co zauważyłem i co sam pisałeś, to Twoja wiara (czy też przynależność do kościoła) raczej osłabła i jesteś na etapie poszukiwań.
Szkoda, że nie szukasz Boga w Biblii.
Po części jest to zrozumiałe, że wielu ludzi zawiodło się na naukach usłyszanych w kościołach, oraz na gorszącym postępowaniu duchownych. Kościoły chrześcijaństwa zamiast uznać teorię ewolucji za błędną, to zaakceptowały ją i tym samym utwierdzały swoich wiernych, że naukowcy mają rację. Poza tym niektóre nauki religijne nasuwają ludziom wniosek, że Biblia uczy czegoś sprzecznego z faktami naukowymi, i tacy ludzie odwracają się od Boga Biblii.

Oczywiście nie musisz odpowiadać, ponieważ już podziękowałeś, ale myślę że niepotrzebnie "litujesz" się nad moim stanem, dlatego ta krótka moja odpowiedź.

Zakończę może fragmentem z Biblii:

"Bóg, który uczynił świat i wszystko, co na nim, ten, będąc Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach ręką zbudowanych, ani nie jest obsługiwany rękami ludzkimi, jak gdyby czegoś potrzebował, ponieważ on sam daje wszystkim życie i dech, i wszystko.  On też z jednego człowieka uczynił wszystkie narody ludzkie, żeby zamieszkiwały na całej powierzchni ziemi, i on ustanowił wyznaczone czasy oraz ustalone granice zamieszkiwania ludzi, aby poszukiwali Boga, czy by nie mogli go niejako namacać i rzeczywiście znaleźć, choć właściwie nie jest on daleko od nikogo z nas.  Dzięki niemu bowiem mamy życie i poruszamy się, i istniejemy..." (Dzieje Apostolskie 17:24-28
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mirek




Dołączył: 28 Maj 2008
Posty: 77
Przeczytał: 10 tematów


PostWysłany: Nie 15:55, 05 Cze 2011    Temat postu:

Nie naucza się osób, które stoją od nas wyżej w wiedzy (np. zupełny laik w jakiejś dziedzinie wiedzy nie kształci już wykształconego w tej wiedzy nauczyciela). Zatem skoro Ty już wiesz, jak się rzeczy mają, to nie ma sensu moja pisanina.

Jeśli zaś chodzi o temat skutków naszej rozmowy… Cóż, zauważyłem, że tracę tylko mój czas i energię (jaki to zatem z niej pożytek?). Osłabianie Twojej wiary? No właśnie, gdyby udało mi się w jakiś sposób do tego przyczynić to "wspaniale" bym się wtedy przysłużył Bogu i Tobie, o nie, dziękuję, narobienie ewentualnego zamieszania i problemów w czyimś życiu nie jest moim celem. Pragnienie wiedzy na jakiś temat powinno wyjść od kogoś w taki naturalny sposób. Słyszałeś pewnie o różnych sektach, które rozbijają rodziny, uważam więc, że nie jest to tylko wina wyłącznie samych sekt, lecz także tego, jak ktoś sam do tego wszystkiego podchodzi.

Moja wiedza jest taka, że bardziej przemawia do mnie interpretacja przekazywana przez Krk (choćby na temat duszy) niż klasy niewolnika. Przecież Ty też nie urodziłeś się już z wiedzą nt. duszy, którą propaguje klasa niewolnika, ktoś Cię zatem do tego przekonywał i Ty zaakceptowałeś to, bo z jakichś tam względów przemówiło to do Ciebie, lecz ja to nie Ty.

Nie chodzi o jakąś "dziwaczną sektę", to moje stwierdzenie "w pewnym sensie", znaczy u mnie w takim wąskim sensie (jak to już pisałem, lepsze niż prowadzenie występnego i zupełnie bezbożnego życia). Nie oznacza to jednak, że jest to także lepsze w takim szerszym sensie. Dla mnie lepszym będzie nie prowadzenie bezbożnego i występnego życia i jednocześnie nie bycie świadkiem Jehowy.

Będąc świadkiem Jehowy trzeba np. zaakceptować pewne reguły "gry", a także nauki propagowane przez TS, które z punktu widzenia przyjętych przeze mnie poglądów są dla mnie nie do zaakceptowania, podobnie tak jak dla Ciebie jest nie do zaakceptowania np. nauka o Trócy (od razu zaznaczam, nie chcę dyskutować nt. Trójcy, to tylko przykład).

Przynależność do Kościoła to nie jest jakaś przynależność do kościelnego gmachu w parafii, w którym zbierają się wierni. Moja wiara nie osłabła, bo wiem na czym stoję, wierzę w Boga, ma to bowiem dla mnie większy sens niż wiara w coś innego, wierzę także dlatego, że to ja rzeczywiście tego chcę, czyli w taki naturalny sposób wynikający z mojego jestestwa, a nie dlatego, że komuś udało się wtłoczyć mi do głowy jakieś religijne przekonania, które powstały na bazie czyjejś interpretacji Biblii.
To wszystko z mojej strony


Ostatnio zmieniony przez Mirek dnia Nie 16:01, 05 Cze 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
TATANATI




Dołączył: 07 Maj 2011
Posty: 204
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 4:11, 06 Cze 2011    Temat postu:

A ja polecam wszystkim, którzy urodzili się w jakiejkolwiek religii ten artykuł: Religia, czy sam ją sobie wybrałeś

http://www.sfinia.fora.pl/religie-i-wyznania,6/religia-czy-sam-ja-wybrales,5683.html

Zapewne pierwsi chrześcijanie (ci którzy zostawali nimi po śmierci Jezusa), którzy byli Żydami, też sobie dali wtłoczyć jakieś religijne przekonania, które powstały na bazie czyjejś interpretacji, zwłaszcza ci którzy przybyli z dalekich krain na święto pięćdziesiątnicy (rozdz. 2 Dziejów Apostolskich). W jednym dniu na podstawie interpretacji Piotra ok. 3 tyś Żydów zostało chrześcijanami.

Odnosząc się do jestestwa, to nie koliduje on z przyjmowaniem czyichkolwiek poglądów.
Podejrzewam, że przez całe swoje życie przyjąłeś niejeden taki pogląd włącznie z religijnym, który wtłaczano Ci do głowy od dzieciństwa, więc nie wmawiaj mi, że są to Twoje osobiste poglądy wynikające z Twojego jestestwa. Powiem więcej, dzieckiem można bardziej manipulować i zakodować mu niejeden pogląd, nawet najbardziej niedorzeczny.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2577
Przeczytał: 17 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 8:43, 06 Cze 2011    Temat postu: Re: Mózg człowieka jest tworem życzliwego Boga

TATANATI napisał:
Mózg człowieka jest tworem życzliwego Boga


Szczególnie mózg z guzem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
bol999




Dołączył: 02 Maj 2008
Posty: 3306
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: PIEKŁO z klimatyzacja
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 8:48, 06 Cze 2011    Temat postu: Re: Mózg człowieka jest tworem życzliwego Boga

TATANATI
Cytat:
Dzięki oczom widzisz siebie w kolorze, choć postrzeganie barw wcale nie jest konieczne do życia

Piszesz tu koleś pierdoły o nadzwyczajny darze boga dla człowieka.
Jastrząb widzi 100 razy lepiej od człowieka, żółw żyje 5 razy dłuzej, pies słyszy i czuje dużo lepiej nie mówiąc o rekinie wyczuwającym jedna kroplę krwi na kilometry w wodzie czy motylku czujacym samiczkę 14 km dalej itd.

Jeśli bóg stworzył człowieka tak upośledzonego w porównaniu do innych stworzeń to musi być z niego kawał skurwiela i z pewnością NIE na własne podobieństwo, bo musiałby by być debilem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mirek




Dołączył: 28 Maj 2008
Posty: 77
Przeczytał: 10 tematów


PostWysłany: Pon 19:08, 06 Cze 2011    Temat postu:

TATANATI napisał:
Zapewne pierwsi chrześcijanie (ci którzy zostawali nimi po śmierci Jezusa), którzy byli Żydami, też sobie dali wtłoczyć jakieś religijne przekonania, które powstały na bazie czyjejś interpretacji, zwłaszcza ci którzy przybyli z dalekich krain na święto pięćdziesiątnicy (rozdz. 2 Dziejów Apostolskich). W jednym dniu na podstawie interpretacji Piotra ok. 3 tyś Żydów zostało chrześcijanami.

Nie zrozumiałeś, odnośnie tego "wtłaczania" pisałem w innym kontekście (ale o tym później), a tak przy okazji, zauważ, że na tym święcie pięćdziesiątnicy nie mogło przecież być osób żyjących w bardziej nam współczesnych czasach (np. C.T. Russella i jego współtowarzyszy) – w XIX w. dokonano pewnego rodzaju interpretacji Biblii (na podstawie badania Biblii doszło do sformułowania wniosku nt. duszy, wniosku różniącego się od pogladu, który jest przedstawiany w Krk).

TATANATI napisał:
Odnosząc się do jestestwa, to nie koliduje on z przyjmowaniem czyichkolwiek poglądów.
Podejrzewam, że przez całe swoje życie przyjąłeś niejeden taki pogląd włącznie z religijnym, który wtłaczano Ci do głowy od dzieciństwa, więc nie wmawiaj mi, że są to Twoje osobiste poglądy wynikające z Twojego jestestwa. Powiem więcej, dzieckiem można bardziej manipulować i zakodować mu niejeden pogląd, nawet najbardziej niedorzeczny.

Zinterpretowanie moich wypowiedzi nie daje Ci wiedzy o tym, co miałem na myśli pisząc pewne rzeczy. Wychodzi na to, że nie wyraziłem się wystarczająco jasno, skoro tak to wszystko tutaj pomieszałeś.

Najpierw napisałem o tym, dlaczego w ogóle jestem skłonny wierzyć w Boga (bez wnikania w prawdziwość przedstawionych mi w ciągu mojego życia różnych koncepcji na Jego temat) ja widzę w tym sens, skoro i tak muszę w coś wierzyć, to wolę już w Boga niż np. w ślepy traf. Owszem, ktoś może zakodować innym jakiś pogląd na temat Boga, w który powinni wierzyć, ale nie musi to trwać do końca ich życia. Co z tego, że udało się komuś w moim dzieciństwie zakodować mi pogląd o dosłownie wiecznych mękach w piekle, teraz już w to nie wierzę. Ja podjąłem taką decyzję po przemyśleniu sprawy, ponieważ przestało mieć to dla mnie sens (Bóg jest Miłością). Mogę za to być nawet i wykluczony z Kościoła, nie dbam o to. Niejednokrotnie zdarzało się także, że ktoś wychowany w religii chrześcijańskiej został później ateistą lub na odwrót. Zewnętrznie ktoś może być członkiem jakiejś religii, żeby nie zostać ukamienowanym, ale przyjeżdża np. do Europy i tu sobie folguje. Zatem ja pisałem o sobie i o takiej osobistej, wypływającej z własnego wnętrza chęci wiary w Boga. Poza tym jakiś pogląd mogę odrzucić, ale nie znaczy to, że już muszę wtedy również wiarę w Boga.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
TATANATI




Dołączył: 07 Maj 2011
Posty: 204
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 3:59, 07 Cze 2011    Temat postu:

bolo,

Myślisz, że Twoja arogancja i chamstwo potwierdzają teorię ewolucji?
To że niektórzy ludzie się zezwierzęcają nie oznacza ewolucji.

Mnie przynajmniej nie imponujesz swoją postawą.
Weź raczej przykład z Mirka, który wyraża się w sposób kulturalny, pomimo że się w wielu sprawach nie zgadzamy.
Czyżby nie było Cię stać na odrobinę kultury?

Jeszcze jedno, chociażbyś miał nie wiadomo jak słuszne spostrzeżenia, to niektórzy nie mają ochoty rozmawiać z chamowatym człowiekiem. Bo niby jaka jest w tym przyjemność?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
TATANATI




Dołączył: 07 Maj 2011
Posty: 204
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 5:09, 07 Cze 2011    Temat postu:

Mirku,

Cytat:
napisałeś:
Poza tym jakiś pogląd mogę odrzucić, ale nie znaczy to, że już muszę wtedy również wiarę w Boga.


Tak sobie nawzajem "zauważamy", że tego lub tamtego nie zrozumieliśmy.
Pragnę Cię zapewnić, że nie mam na celu, abyś odrzucił wiarę w Boga. Sam napisałeś, że niektóre nauki przestały być dla Ciebie zrozumiałe, więc ich nie akceptujesz. Podobnie ja uczyniłem, wierzę nadal w Boga, tylko już trochę inaczej.

Cytat:
napisałeś:
w XIX w. dokonano pewnego rodzaju interpretacji Biblii


Znasz zapewne dobrze historię wprowadzania doktryn w Krk, więc wszystkie one były interpretacją Biblii. Podczas reformacji następowały kolejne interpretacje Biblii, wtedy wiele nurtów protestanckich wracało do niektórych nauk biblijnych. Nie wszyscy jednak robili to radykalnie, najbardziej znanym ugrupowaniem religijnym zamieszkującym Polskę byli "bracia Polscy", którzy odrzucili naukę o Trójcy i wiele innych.
W różnych krajach powstawały podobne wyznania, jedne wcześniej niż w Polsce, inne później. Po okrutnych prześladowaniach w całej Europie tysiące wyemigrowało do Ameryki, gdzie wolność religijna pozwalała na odrodzenie się tych poglądów. Takich grup powstawało dużo, jedną z nich była grupa studium Biblii z C.T. Russellem, który sfinansował i spopularyzował te nauki w formie drukowanej.

Jezus nakazał swym uczniom dzielić się z innymi otrzymanym od niego światłem prawdy Bożej. „Wy jesteście światłem świata” — oznajmił. „Niech wasze światło świeci przed ludźmi” (Mat. 5:14-16; Dzieje 13:47). Charles Taze Russell i jego współtowarzysze pojęli, że właśnie na tym polega ich obowiązek.
Czy uważali, iż wszystko dokładnie zgłębili i posiedli pełne światło prawdy? Na pytanie takie brat Russell trafnie odpowiedział: „Na pewno nie; i nie posiądziemy go, zanim nie nadejdzie ‚dzień doskonały’” (Prz. 4:18, Bg). Swoje wierzenia oparte na Piśmie Świętym często nazywali „teraźniejszą prawdą”, przez co wcale nie chcieli zasugerować, że zmienia się sama prawda, lecz że oni robią postępy w jej rozumieniu.
Ci sumienni badacze Biblii nie odrzucali myśli, że istnieje prawda religijna. Uznawali Jehowę za „Boga prawdy”, a Pismo Święte za Jego prawdomówne Słowo (Ps. 31:5, NW [31:6, Bw]; Joz. 21:45; Jana 17:17). Zdawali sobie sprawę, iż o wielu rzeczach jeszcze nie wiedzą, ale to ich nie powstrzymywało od głoszenia z całym przekonaniem tego, co już poznali z Biblii. A gdy nauki i praktyki religijne okazywały się sprzeczne z tym, co ich zdaniem wyraźnie wynikało z natchnionego Słowa Bożego, wtedy wzorem Jezusa Chrystusa demaskowali takie kłamstwa, chociaż sprowadzało to na nich szyderstwa i nienawiść kleru (Mat. 15:3-9).

To nie jest tak, że nagle coś powstało w XIX w. Poglądy Ariusz, biskupa z Aleksandrii i jego sprzeciw na Soborze nicejskim zostały utrwalone. To nie był pojedynczy człowiek, który sprzeciwił się powstającemu wtedy kościołowi powszechnemu (katolickiemu), poglądy te podzielali ludzie na ogromnym terytorium. Niestety później zostali zdławieni przy użyciu siły, przy czynnym udziale hierarchii kościelnej.
Wielu wybitnych ludzi odrzucało ten niebiblijny pogląd m.in. Izaak Newton:

[link widoczny dla zalogowanych]

Może jeszcze wspomnę o Michale Servet, którego zabili protestanci (kalwini). Niestety, za takie poglądy wówczas zabijano i robili to katolicy oraz protestanci. Trzeba było czekać aż do XIX w.

Tyle historia w skrócie, a Biblia podaje że w czasie końca nastanie lepsze zrozumienie:

Daniela 12:8-10 -"Ja wprawdzie słyszałem, lecz nie rozumiałem; rzekłem więc: „Panie mój, jaki będzie koniec tych rzeczy?”
On zaś przemówił: „Idź, Danielu, gdyż słowa te okryto tajemnicą i zapieczętowano aż do czasu końca. Wielu się oczyści i wybieli, zostaną też uszlachetnieni. A niegodziwi działać będą niegodziwie i żaden z niegodziwych nie zrozumie, ale wnikliwi zrozumieją.

W Mat. 24:14 czytamy, że przed końcem tego bezbożnego świata, ludziom będzie głoszona "dobra nowina" aby mogli na powrót pojednać się z Bogiem. Tego zadania podjęli się Świadkowie Jehowy. Można powiedzieć, że wielu ludzi (ponad 7 milionów) wyznaje te poglądy jako naukę biblijną, odpowiednio zinterpretowaną ( o kryteriach interpretacji już pisałem ).

Podsumowując można powiedzieć, że poglądy jakoby poglądy ŚJ powstały w XIX w. są nieprawdą i są celowo przedstawiane w takiej formie dla dezinformacji i tym samym służą "
ochronie" wiernych kościołów chrześcijańskich, aby czasem nie nie opuścili ich szeregi.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
bol999




Dołączył: 02 Maj 2008
Posty: 3306
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: PIEKŁO z klimatyzacja
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 13:09, 07 Cze 2011    Temat postu:

TATANATI
,
Cytat:
chociażbyś miał nie wiadomo jak słuszne spostrzeżenia, to niektórzy nie mają ochoty rozmawiać z chamowatym człowiekiem.

Chamsko wygląda zawsze dla fanatyka -"doskonałość" i "wszechwiedza" urojonego boga napisane już tylko w cudzysłowiu i tym bardziej nieco dosadniej nazwane po imieniu.
Fanatyzm, to niczym klapki na oczach koni dorożkarskich, jedno z poważnych upośledzeń umysłowych, którego oczywiste, że sam widzieć nie możesz.
Julian Tuwim pisał śliczne bajki.
Inni bajkopisarze pisali bibilijne bajki. Jak różnica ?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mirek




Dołączył: 28 Maj 2008
Posty: 77
Przeczytał: 10 tematów


PostWysłany: Wto 15:16, 07 Cze 2011    Temat postu:

sorki błąd, to do usunięcia :)

Ostatnio zmieniony przez Mirek dnia Wto 15:23, 07 Cze 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mirek




Dołączył: 28 Maj 2008
Posty: 77
Przeczytał: 10 tematów


PostWysłany: Wto 15:24, 07 Cze 2011    Temat postu:

TATANATI,

nie chodziło mi o to, że takie poglądy nie mogły istnieć tak niezależnie od C. T. Russella i jego współtowarzyszy. Według mnie, starasz się sugerować mi, że wniosek (np. ten dotyczący duszy) do jakiego doszedł Russell wraz z współtowarzyszami nie jest właściwie ich wnioskiem, lecz nauką czysto biblijną, którą oni tylko odkryli. Niestety, ale zastosowanie jakiejś opracowanej metody do studiowania Biblii nadal jest interpretowaniem Biblii. Dlatego też, kiedy porównam sobie to, co mówi się o duszy w katolicyzmie z tym, co mówi klasa niewolnika, to bardziej przemawia do mnie interpretacja, która jest przekazywana w Krk.

Pozostaje mi teraz już tylko zamilknąć, niestety, ale niektóre Twoje wywody (dot. to całości założonego tematu), są dla mnie zupełnie rozbrajające (piszę to bez cienia jakiejś złośliwości) nie odnosi się to także do Twojego oddania (samego w sobie) dla Boga, które rozwinąłeś dzięki swojej religii.


Ostatnio zmieniony przez Mirek dnia Wto 16:21, 07 Cze 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
TATANATI




Dołączył: 07 Maj 2011
Posty: 204
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 5:05, 08 Cze 2011    Temat postu:

Już trzeci raz podejmujesz temat duszy (jak się nie mylę), więc może parę słów na ten temat.

Cytat:
napisałeś:
Według mnie, starasz się sugerować mi, że wniosek (np. ten dotyczący duszy) do jakiego doszedł Russell wraz z współtowarzyszami nie jest właściwie ich wnioskiem, lecz nauką czysto biblijną...


Zobaczmy zatem czy to jest biblijna nauka.

W Biblii Gdańskiej w Ezechiela 18:4 czytamy: Oto dusze wszystkie moje są, jako dusza ojcowska tak i dusza synowska moje są; dusza, która grzeszy, ta umrze.

Potwierdza to tłumaczenie Biblia Interlinearna:


to nie jedyny fragment z Biblii, który potwierdza to zrozumienie.
Należałoby jednak zacząć od początku Biblii.
Odpowiedzmy sobie na pytanie czy Bóg mówił Adamowi, że choćby umarł to jego dusza i tak żyć będzie? Nie, to raczej szatan wysunął taką koncepcję.

Rodzaju 2:17 BT -"ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz".
Rodzaju 3:4 BT -"Wtedy rzekł wąż do niewiasty: Na pewno nie umrzecie!"

Więcej na ten temat:
[link widoczny dla zalogowanych]

Teraz może inne wersety popierające to zrozumienie.

Rodzaju 2:7 BG -"Stworzył tedy Pan Bóg człowieka z prochu ziemi, i natchnął w oblicze jego dech żywota. I stał się człowiek duszą żywiącą" -Warto zaznaczyć, że nie jest tu powiedziane, jakoby człowiekowi dano duszę, ale że stał się duszą, żyjącą osobą. (Greckie słowo przetłumaczone tu na „dusza” jest biernikiem słowa psyché. Również Bg, Wujek 1599, Romaniuk: „dusza”, natomiast Bw, Bp, Kowalski — „istota”).
1 Piotra 3:20: „Za dni Noego (...) niewiele osób, to jest osiem dusz, zostało bezpiecznie przeprowadzonych przez wodę”. (Przetłumaczonym tu na „dusza” słowem greckim jest psychaí, liczba mnoga od psyché. Również BT, Bg, Romaniuk, Wujek: „dusze”, a Bp, Kowalski i Dąbrowski — „osoby”).
Rodz. 9:5: „Ponadto będę żądał z powrotem krwi waszych dusz [lub: „życia”, Bp; hebr. forma néfesz]”. (Z wypowiedzi tej wynika, że dusza ma krew).
Joz. 11:11: „Każdą duszę [hebr. néfesz], która w nim była, wybili ostrzem miecza”. (Czytamy tu, że dusze da się zabić mieczem, a więc te dusze nie mogły być duchami).

Biblia mówi, że zwierzęta są duszami.
Rodz. 1:20, 21, 24, 25: „Przemówił Bóg: ‚Niech się zaroją wody rojem dusz żyjących* (...)’. I Bóg przystąpił do stworzenia wielkich potworów morskich i wszelkiej ruszającej się duszy żyjącej, którymi według ich rodzajów zaroiły się wody, i wszelkiego latającego stworzenia skrzydlatego, według jego rodzaju. (...) I przemówił Bóg: ‚Niech ziemia wyda żyjące dusze według ich rodzajów (...)’. I Bóg przystąpił do uczynienia dzikiego zwierzęcia ziemi według jego rodzaju i zwierzęcia domowego według jego rodzaju, i wszelkiego innego poruszającego się zwierzęcia ziemskiego według jego rodzaju” (*hebr. néfesz; Bg, Wujek 1599: „dusze”; inne przekłady: „jestestwa” [Cylkow] lub „istoty”).
Kapł. 24:17, 18: „Jeśli ktoś śmiertelnie ugodzi jakąś duszę [hebr. néfesz] ludzką, ma bezwarunkowo zostać uśmiercony. Ten zaś, kto śmiertelnie ugodzi duszę [néfesz] zwierzęcia domowego, ma dać za nią odszkodowanie, duszę za duszę”. (To samo słowo hebrajskie oznaczające duszę odnosi się tu zarówno do ludzi, jak i do zwierząt).
Obj. 16:3: „Stało się krwią jakby zmarłego, i umarła każda dusza* żyjąca — to, co w morzu”. (A zatem również Chrześcijańskie Pisma Greckie mówią, że zwierzęta są duszami) (*gr. psyché; Bg, Wujek 1599: „dusza”; niektóre przekłady: „stworzenie”).


Używane w tekście oryginalnym Pisma Świętego wyrazy tłumaczone na „dusza” (hebr. néfesz [ׁש] i gr. psyché [ψυχή]) mogą oznaczać człowieka, zwierzę bądź też ich życie.
Skojarzenia, jakie na ogół nasuwa słowo „dusza”, nie są zgodne ze znaczeniem wyrazów hebrajskiego i greckiego, którymi posługiwali się natchnieni pisarze Biblii. Okoliczność ta staje się coraz powszechniej znana. Już w 1897 r. prof. C. A. Briggs po szczegółowej analizie użycia słowa néfesz napisał: „Obecnie w języku angielskim słowo dusza oznacza zwykle coś zupełnie innego niż hebrajskie נפש [néfesz] i łatwo może być źle zrozumiane przez nieuważnego czytelnika” (Journal of Biblical Literature, t. XVI, s. 30).

Kiedy w mniej odległych czasach Żydowskie Towarzystwo Wydawnicze w Ameryce opublikowało nowy przekład Tory, czyli pierwszych pięciu ksiąg biblijnych, redaktor naczelny H. M. Orlinsky z Hebrew Union College oznajmił, że wyraz „dusza” został w nim w zasadzie pominięty, ponieważ „chodzi tu o hebrajskie słowo ‚Nefesz’”. Powiedział też: „Inni tłumacze oddawali je przez ‚dusza’, co jest zupełnie nieścisłe. Biblia nie mówi, jakobyśmy mieli duszę. ‚Nefesz’ to sam człowiek, jego potrzeba odżywiania się, krew w jego żyłach, jego istnienie” (The New York Times, 12 października 1962).

Skąd się wywodzi nauka, że dusza ludzka jest niewidzialna i nieśmiertelna?
Szkopuł tkwi w tym, że znaczenie przypisywane na ogół słowu „dusza” wywodzi się nie z hebrajskiej czy greckiej części Pisma Świętego, lecz głównie ze starożytnej filozofii greckiej, z pogańskiej myśli religijnej. Na przykład grecki filozof Platon przytacza następujące słowa Sokratesa: „Jeśli się [dusza] oderwie czysta i żadna cząstka ciała się z nią nie wlecze, (...) w dziedzinę podobną do niej odchodzi: bezpostaciową, boską, nieśmiertelną i rozumną, dokąd przyjdzie i będzie szczęśliwa; skończy błędną wędrówkę i wyzbędzie się bezmyślności i obaw, (...) i innych nieszczęść ludzkich i (...) naprawdę resztę czasu między bogami spędzi” (Fedon, tłum. W. Witwicki, Warszawa 1982, XXIX).
W przeciwieństwie do greckiej nauki, według której psyché („dusza”) jest niematerialna, nieuchwytna, niewidzialna i nieśmiertelna, Pismo Święte wykazuje, że zarówno psyché, jak i néfesz w odniesieniu do ziemskich stworzeń oznaczają coś, co jest materialne, namacalne, widzialne i śmiertelne.

Dzieło New Catholic Encyclopedia (1967, t. XIII, s. 467) podaje: „Nepes [néfesz] to termin znacznie pojemniejszy niż nasze słowo ‚dusza’, oznacza bowiem życie (Wj 21.23; Pwt 19.21) oraz jego rozmaite ważne przejawy: oddychanie (Rdz 35.18; Hi 41.13[21]), krew (Rdz 9.4; Pwt 12.23; Ps 140[141].8), pragnienie (2Sm 3.21; Prz 23.2). Dusza w S[tarym] T[estamencie] nie oznacza jakiejś cząstki człowieka, lecz całego człowieka jako żywą istotę. Podobnie w N[owym] T[estamencie] oznacza życie ludzkie: życie jednostki, świadomej istoty (Mt 2.20; 6.25; Łk 12.22-23; 14.26; Jn 10.11, 15, 17; 13.37)”.
W katolickim przekładzie The New American Bible w „Słowniczku biblijnych terminów teologicznych” (wyd. P. J. Kenedy & Sons, Nowy Jork 1970, ss. 27, 28) powiedziano: „W Nowym Testamencie zwrot ‚zbawić czyjąś duszę’ (Mk 8:35) nie oznacza zbawienia jakiejś ‚duchowej’ cząstki człowieka przeciwstawnej jego ‚ciału’ (w sensie platońskim), lecz zbawienie całej osoby, z położeniem nacisku na to, że ona żyje, pragnie, kocha, ma wolną wolę itd., a prócz tego jest namacalna i fizyczna”.
Słowo néfesz najwyraźniej wywodzi się od rdzenia oznaczającego „oddychać” i dosłownie można je przełożyć na „oddychający”. Lexicon in Veteris Testamenti Libros L. Koehlera i W. Baumgartnera (Lejda 1958, s. 627) podaje, że jest to „dech, który czyni człowieka i zwierzę istotą żyjącą Rdz 1,20, dusza (pojmowana całkowicie odmiennie niż u Greków), której siedliskiem jest krew Rdz 9,4 i nn. Kpł 17,11 Pwt 12,23: (249 razy) (...) dusza = żywa istota, jednostka, osoba”.

Z kolei Słownik grecko-polski pod red. Z. Abramowiczówny (Warszawa 1965, t. IV, ss. 670, 671) podaje takie definicje słowa psyché: „życie, żywot”, również „życie zwierzęcia” (nawet w tekstach niebiblijnych), „osobowość ludzka, charakter”, „osoba, osobistość, (...) stworzenie, istota”, „serce, uczucie, skłonność”. Oczywiście słownik ten uwzględnia przede wszystkim grekę klasyczną, toteż podaje także znaczenia przypisywane temu słowu przez filozofów greckich, a więc: „dusza, która opuściła ciało, duch, widmo”, „dusza niematerialna i nieśmiertelna”, „dusza świata” oraz „niematerialny czynnik ruchu i życia”. Ponieważ niektórzy filozofowie pogańscy nauczali, że w chwili śmierci dusza wyłania się z ciała, termin psyché jest też tłumaczony na „motyl, ćma”, być może dlatego, że owady te przechodzą metamorfozę od gąsienicy do skrzydlatego stworzenia.

Skoro słowo néfesz odnosi się do całego żywego stworzenia, można się spodziewać, że będzie występowało w połączeniu z naturalnymi fizycznymi funkcjami lub cechami organizmu. I rzeczywiście tak jest. O néfesz („duszy”) powiedziano, że je mięso, tłuszcz, krew czy inne pokarmy (Kpł 7:18, 20, 25, 27; 17:10, 12, 15; Pwt 23:24), odczuwa głód lub chce jeść i pić (Pwt 12:15, 20, 21; Ps 107:9; Prz 19:15; 27:7; Iz 29:8; 32:6; Mi 7:1), zostaje nasycona (Prz 11:25), pości (Ps 35:13), dotyka czegoś nieczystego, np. zwłok (Kpł 5:2; 7:21; 17:15; 22:6; Lb 19:13), jest brana w zastaw lub porywana (Pwt 24:6, 7), wykonuje pracę (Kpł 23:30), jest zmęczona i pokrzepia się zimną wodą (Prz 25:25), może być kupowana (Kpł 22:11; Eze 27:13), ofiarowana jako ślubowany dar (Kpł 27:2), dostać się w żelaza (Ps 105:18), nie potrafi zasnąć (Ps 119:28) i z trudem łapie oddech (Jer 15:9).

Warto zaznaczyć, że w wielu wersetach występują wyrażenia „moja dusza”, „jego [jej] dusza”, „twoja dusza” itp. Wynika to stąd, że néfesz oraz psyché mogą oznaczać człowieka jako duszę. Takie znaczenie można często oddać przez zastosowanie zaimka osobowego. Lexicon in Veteris Testamenti Libros (s. 627) informuje, że „moja néfesz” znaczy „ja” (Rdz 27:4, 25; Iz 1:14), „twoja néfesz” znaczy „ty” (Rdz 27:19, 31; Iz 43:4; 51:23), „jego néfesz” — „on” (Lb 30:2; Iz 53:10), „jej néfesz” — „ona” (Lb 30:5-12) itd.
Podobnie używane jest greckie słowo psyché. Jak podaje Vine’s Expository Dictionary of Old and New Testament Words (1981, t. 4, s. 54), może być ono „odpowiednikiem zaimka osobowego, użytym dla większego nacisku i efektu: pierwsza osoba: Jana 10:24 (‚nas’); Hebr. 10:38; por. Rodz. 12:13; Liczb 23:10; Sędz. 16:30; Ps. 120:2 (‚mnie’); druga osoba: 2 Kor. 12:15; Hebr. 13:17” itd.

Zarówno néfesz, jak i psyché są używane w znaczeniu życia, nie chodzi przy tym o abstrakcyjną siłę, o pierwiastek życia, lecz o życie danego stworzenia — człowieka lub zwierzęcia. Jak powiedziano w Mateusza 10:28, Bóg „może i duszę [psychén], i ciało zgładzić w Gehennie”. Wynika stąd, że psyché nie oznacza czegoś nieśmiertelnego, niezniszczalnego. W całych Pismach Hebrajskich i Greckich nie ma ani jednego miejsca, w którym do słowa néfesz albo psyché dodano by takie określenie, jak nieśmiertelna czy niezniszczalna. Przeciwnie, mnóstwo wersetów w obu częściach Biblii wyraźnie mówi, że néfesz czy psyché („dusza”) podlega śmierci (Rdz 19:19, 20; Lb 23:10; Joz 2:13, 14; Sdz 5:18; 16:16, 30; 1Kl 20:31, 32; Ps 22:29; Eze 18:4, 20; Mt 2:20; 26:38; Mk 3:4; Heb 10:39; Jak 5:20), umiera, zostaje zgładzona (Rdz 17:14; Wj 12:15; Kpł 7:20; 23:29; Joz 10:28-39; Ps 78:50; Eze 13:19; 22:27; Dz 3:23; Obj 8:9; 16:3) — bądź to mieczem (Joz 10:37; Eze 33:6), bądź przez uduszenie (Hi 7:15), że może się utopić (Jon 2:5), trafić do dołu czy Szeolu (Hi 33:22; Ps 89:48) lub zostać stamtąd uwolniona (Ps 16:10; 30:3; 49:15; Prz 23:14).
Szereg razy występuje też wyrażenie „zmarła dusza”, oznaczające po prostu umarłego (Kpł 19:28; 21:1, 11; 22:4; Lb 5:2; 6:6; Ag 2:13; por. Lb 19:11, 13).

Pytam się zatem Ciebie Mirku, jak to się ma do Twoich poglądów o duszy nieśmiertelnej?
Czy nie uwierzyłeś (za sprawą swojego kościoła) w kłamstwo szatana, który twierdził, że człowiek nie będzie umierał?
Czy Bóg nie powiedział do Adama:
Rodzaju 2:17 BT -"ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz"?

Czyżby powiedział mu jeszcze, że pomimo twojego grzechu twoje ciało umrze, ale twoja dusza w nagrodę żyć będzie? To absurd, który nie jest biblijny.

Myślę, że wielu ludziom wmawiano o dzieciństwa, że tak naucza Biblia, ale to po prostu kłamstwo.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
TATANATI




Dołączył: 07 Maj 2011
Posty: 204
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 5:53, 08 Cze 2011    Temat postu:

Cytat:
(dot. to całości założonego tematu), są dla mnie zupełnie rozbrajające


To akurat mogę zrozumieć. Temat ten ma na celu podkreślić pewną myśl biblijną.

Godzien jesteś, Jehowo, Boże nasz, przyjąć chwałę i szacunek, i moc, ponieważ tyś stworzył wszystko i z twojej woli wszystko zaistniało i zostało stworzone” (Objawienie 4:11).

Świat nauki próbuje udowodnić, że wszystko w przyrodzie i w życiu świadczy o ewolucji.
Te spostrzeżenia które tu zamieściłem, m.in. o mózgu ludzkim (w tym poście) świadczą raczej o czymś całkiem innym. Dlatego warto spojrzeć na ten temat od tej strony.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia kontra krytyka teizmu Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następny
Strona 1 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin