Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Dyskusje na temat samego dyskutowania

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13264
Przeczytał: 58 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 0:53, 22 Maj 2017    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
... Ale widzę, że tutaj mało kto to rozumie chyba... :) ;-P

Zdradzę Ci pewną "tajemnicę" mojego pisania z ludźmi. Odnosi się ona do tego, co zacytowałem z Twojego tekstu.

Oto być może w jakimś zakresie (!) mógłbym z Tobą się zgodzić (tak by było w stosunku do pewnego aspektu sformułowania, które sąsiaduje z ww. cytatem), może nawet byś wtedy uznał, że myślimy podobnie. Ale...

Ale nawet jeśli miałbym przyznać Ci rację (parę razy tak było) to tego nie zrobiłem. Powodów było kilka.
1. Zwykle jest tak, że w jakiejś części się z Tobą zgadzam, ale w ogólności mój model jest inny, dalej są różnice (a przynajmniej DOMNIEMANE różnice). W tym układzie przyznanie po prostu racji byłoby formą nieprawdy.
2. Drugi powód jest taki, że może pierwszy problem dałoby się jakoś zneutralizować, gdybym dalej miał DOBRĄ PERSPEKTYWĘ DOGADYWANIA SIĘ W KWESTII RÓŻNIC. Gdybym się spodziewał, że będziesz MIAŁ CIERPLIWOŚĆ, jak i zechcesz PODJĄĆ TRUD przyjrzenia się mojemu podejściu, uzgodnienia różnic - w tym może przekonania mnie, iż Twoja koncepcja ma jakieś zdecydowane plusy względem mojej, ale też że warto zapoznać się z moją, a gdyby okazała się wartościowa, to może włączyłbyś ją do swojego rozumienia (na swoich prawach oczywiście). Jednak nasze dotychczasowe doświadczenia z dyskusją skłoniły mnie do przekonania, że różnice, które chcę zgłosić w tym zakresie POTRAKTUJESZ ODMOWNIE, lekceważąco, że najpewniej bez zagłębiania się w szczegóły je odrzucisz, bo przecież swoją koncepcję uznajesz za najlepszą, za pełnię prawdy o zagadnieniu.
3. W takim układzie - czyli gdy spodziewam się, że DO ETAPU UZGODNIEŃ I WYJAŚNIENIA CAŁOŚCI MOJEGO POGLĄDU NAJPRAWDOPODOBNIEJ NIE DOJDZIE - odstępuję także od zgłoszenia, że w jakimś aspekcie zgoda pewnie by była. Trochę zniechęcam się.

Ogólną zasadą, którą stosuję od pewnego czasu w dyskusjach, kontaktach z ludźmi jest GDY KTOŚ W CZYMŚ ZANADTO PRÓBUJE RZĄDZIĆ MNĄ, STAWIAĆ SIĘ WYŻEJ, WTEDY JA Z AUTOMATU I SAMEJ WEWNĘTRZNEJ UMOWY REZYGNUJĘ Z KONTAKTU (ewentualnie znacząco OGRANICZAM ten kontakt, ze wskazaniem na traktowanie takiego kontaktu jako wadliwy, czyli ZWALNIAJĄCY MNIE Z MENTALNEJ ODPOWIEDZIALNOŚCI za jego kształt).
To jest zasada przyjęta po prostu jako jedno z wewnętrznych "praw Michała". Wzięła się z rozliczenia tych setek, czy tysięcy straconych godzin dyskusji z ludźmi, którzy chcieli tylko swoje gadać. Praktycznie, przypadki gdy udało się w takich warunkach z kimkolwiek dogadać, były wyjątkowo ekskluzywną rzadkością. Więc ową niedogadliwość ludzi próbujących postawić się wyżej ode mnie w dyskusji uznałem za stwierdzony statystycznie fakt.
Prawo to sformułowałem sobie pewnie ponad 20 lat temu, gdy brałem udział w pewnym programie w TV. Była tam dyskusja na temat gier komputerowych. Ja też zabierałem w niej głos (hehe, "byłem w TV", notabene nie jeden raz...). Problem w tym, że ostatecznie program zmontowano dokładnie tak, aby konkluzja wyszła przeciwna do tej, którą zgłosiła większość dyskutantów. Ale prowadzący program mieli swoją koncepcję, nie przeszkadzało im to, że montując program manipulują widzami, więc ostateczny efekt w końcu sfałszowali. Wtedy powiedziałem sobie - jeśli ktoś jest za silny w układzie, jeśli ma moc (czy tylko chęć, wolę, nawet tylko zbyt duże pragnienie wymuszania na mnie dodatkowego upominania się, walki o swoje) nie dopuścić mnie do przekazania pełni mojego poglądu, w zgodzie z tym, co uważam za słuszne, to raczej powinienem powstrzymać się od kontaktu. Jeśli coś przedstawiam, jeśli coś ode mnie wychodzi, to powinno być AUTORYZOWANE. Podobnie jeśli ktoś uparcie odmawia uzgodnień, wyjaśnień przez mnie w dyskusji (także metodami poniżania mnie, wyśmiewania, czy podobnymi), to uniemożliwia mi przedstawienie mojego poglądu w prawdzie. A w fałszu swojego poglądu przedstawiać nie powinienem.

Ale można by zadać dość istotne pytanie?
- A może ja na tym straciłem, może ów ktoś miał rację, a ja nie skorzystałem z jego mądrości, pochopnie spisując taki kontakt na straty?...
- Cóż. Tak MOGŁO też być. Problem jest w tym, że występuje też "drugie prawo Michała". To prawo mówi, że za poprawny uważam taki kontakt, w którym DAJE SIĘ UZGODNIĆ ELEMENTY NIEDOGADANE, WĄTPLIWE. Nawet jeśli ktoś byłby bardzo, bardzo mądry, mądrzejszy ode mnie po wielokroć, ale na moje pytania w kwestii tej, czy innej sprawy, ów ktoś nie reaguje, nie udziela odpowiedzi, to ja i tak mam znikome szanse tę mądrość poprawnie przyjąć. Bo zapewne popełnię gdzieś błąd, szczególnie jeśli już wcześniej mam wątpliwości, gdy pewne rzeczy wydają mi się ruchome - może to miałoby być tak, a może odwrotnie. To drugie prawo Michała można by sformułować jako:
Mędrzec ale niekomunikatywny w ostatecznym odbiorze jest równoważny głupcowi. (bo choć błędy zapewne powstaną po mojej, a nie mędrca stronie, to nie będzie jak ich skorygować i one pozostaną).
To drugie prawo ma z mojego punktu widzenia jeszcze jedną zaletę - chroni mnie przed odrzuceniem nieinteresujących mnie poglądów mechanizmem agresji (co jest niezgodne z którymś tam kolejnym moim prawem intelektu). Zamiast agresją, zniecierpliwieniem, rywalizacją odrzucam poglądy w oparciu o MECHANIZM FORMALNY (nie uczuciowy) - po prostu jest NIEDOGADANIE, siła wyższa, nikomu głupoty nie zarzucam; może ów ktoś jest i bardzo bardzo mądry, ale... ale to jest i tak bez znaczenia, bo nie mamy jak się dogadać.

Podsumowując - według moich zasad: niekomunikatywni nie dowiedzą się tego, co sądzę na temat ich myśli. Jest tak nie dlatego, że są "głupi" (choć tego nie wykluczam, a często nawet i podejrzewam), ale dlatego, że są NIEKOMUNIKATYWNI, czyli nie dadzą przedstawić mi moich poglądów w sposób, który uważam za właściwy, zgodny z moją intencją.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 11:41, 22 Maj 2017, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin