Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Grzechy pustosłowia i pseudomyślenia

 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16748
Przeczytał: 69 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 15:20, 16 Paź 2018    Temat postu: Grzechy pustosłowia i pseudomyślenia

Jednym z najbardziej niszczących myśli i psychikę grzechów - wadliwych postaw intelektualnych, czy ogólniej mentalnych jest zgoda na pustosłowie, a jeszcze głębiej na pseudomyślenie.
Czym jest pustosłowie - to większość ludzi jakoś rozumie - byłoby to używanie słów, które nie prowadzą do poprawnych znaczeń, które tylko brzmią, nic nie wyjaśniając, niczego sensownego nie oznajmiając.
Mój termin "pseudomyślenia" jest przeniesieniem idei pustosłowia na obszar czystej myśli, jest też w jakimś sensie wyjaśnieniem tego, skąd się pustosłowie bierze.

Czym jest pseudomyślenie?
Najbardziej w tym określeniu chciałbym wskazać na taką postać aktywności myśli, która zamyka się całkowicie w zamkniętych kręgach. Dobrze wyjaśni to przykład naiwnego definiowania prawdy. Dla wielu ludzi dobrą odpowiedzią na to co jest prawdziwe? - byłoby "to jest realne". A gdy spytamy: a co znaczy, że coś jest "realne"? dostaniemy odpowiedź: realne coś jest wtedy, gdy jest prawdziwe...
Jeśli ktoś tego rodzaju "wyjaśnienie" zaakceptował, jeśli nie widzi w nim nic niewłaściwego, to znaczy, że jest zwolennikiem pseudomyśli. Z tego zamkniętego obszaru wzajemnego definiowania się nic bowiem dalej nie wynika, jest pustka rozumowania, brak swoistego "wyjścia na zewnątrz z rozumem".

Jak wyjść z pseudomyśla?
Skoro podałem przykład wadliwego myślenia, przykład pseudomyśla, to teraz jakoś wypadałoby podać przykład myślenia pozytywny. Kiedy myśl wychodzi z zamkniętych kręgów, stając się zaczynem szerszego rozumowania?
Niestety, kontruktywne myślenie jest o wiele trudniejsze do opisania niż pseudomyślenie. Można jednak wskazać pewne charakterystyczne jego cechy.
1. wyłanianie znaczeń z intuicyjnej dowolności - poprawne, twórcze myślenie buduje mechanizmy rozpoznawania znaczeń, które są względnie JEDNOZNACZNE, nie pozwalają na dowolną interpretację, a więc są w stanie coś ZWERYFIKOWAĆ, ZRÓŻNICOWAĆ. Co prawda element subiektywny tutaj wciąż pozostanie, ale dostanie on niejako "alter ego" przeciwwagę. Dopóki mamy tylko intuicje, dopóty wszystko jest "możliwe". Tzn. wszystko z wyjątkiem zagwarantowania trwałości rozpoznań pojęć. Intuicje są zawsze "sędzią we własnej sprawie", a zatem sędzią stronniczym i niewiarygodnym. Aby coś było trwałe, mu stać się NIEZALEŻNE. Niezależność zaś można osiągnąć jedynie oddając władzę sprawowaną w sposób absolutny przez intuicje.
2. Pozbycie się intuicji w myśleniu tak w ogóle jest niemożliwe. Myślenie budujące trwałość nie jest myśleniem wyzbytym z intuicji, bo samo rozpoznawania czegokolwiek element intuicji będzie zawierało. Dlatego na mrzonce buduje ten, kto wierzy, że będzie rozumował "czysto logicznie". Myślenie logiczne, dyskursywne, dążące ku obiektywizacji jest w istocie SZCZEGÓLNĄ FORMA INTUICJI - taką INTUICJĄ SKOMUNIKOWANĄ I SZUKAJĄCĄ SYNCHRONIZACJI. Ale to już wystarczy, aby to myślenie utworzyło nową jakość. Ostatecznie to sam umysł będzie akceptował (albo i nie) to, co do niego dopłynie, gdy "puści w ruch maszynę" szukania czegoś poza własną intuicją. Wymagana jest jednak wola umysłu do swoistego "wychodzenia z siebie", albo "przekraczania siebie", walki z tym, co zbyt własne, nie dające szansy na dopływ elementu zewnętrznego. Tylko w takiej postaci myśląca świadomość ma szansę (choć nie gwarancję!), że osiągnie trwałość swojego funkcjonowania.
3. Niezbędne jest rozszyfrowanie iluzji myśli i postrzegania. Iluzja to najczęściej jakaś intuicja, która wydaje się co prawda pewna i oczywista, ale gdy się pytamy "na czym konkretnie się ona opiera", to właściwie nic nie możemy odpowiedzieć. Rozwianie iluzji to dobranie się do jakiegoś konkretu, do czegoś niezaprzeczalnego w tym, jak się jawi. Najbardziej chyba charakterystyczną iluzją jest iluzja "zdobycia prawdy" mechanizmem zmanipulowania osób, które naszej wizji prawdy się sprzeciwiają, albo sprzeciwić mogą - to walka o PRAWDĘ TYRANA. Ludzie małego ducha na całym świecie walczą o taką "prawdę" wykłócając się, grożąc przeciwnikom, obrażając ich, szantażując mentalnie. Tak jakby ktoś, kogo bardzo zbesztamy, gdy w końcu (jak się przestraszy) przyzna nam rację NA TEJ ZASADZIE, ŻE SIĘ PRZESTRASZYŁ zmienił cokolwiek w klasyfikacji prawda vs fałsz... :shock:
Przecież to, że ktoś przyznał nam rację z powodu naszego uporu i manipulacji dowiódł co najwyżej tego, że my mamy jakąś tam minimalną do pokonania oporu moc manipulacji. Ale przecież NIE ZMIENIŁ NIC W MERITUM SPRAWY!
Ale ludzie wierzą w prawdy w stylu Goebelsa, czy komunistycznej propagandy, czyli w to, że kłamstwo odpowiednio dużo razy powtórzone stanie się prawdą.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Wto 19:51, 16 Paź 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16748
Przeczytał: 69 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 20:01, 16 Paź 2018    Temat postu: Re: Grzechy pustosłowia i pseudomyślenia

Michał Dyszyński napisał:
3. Niezbędne jest rozszyfrowanie iluzji myśli i postrzegania. Iluzja to najczęściej jakaś intuicja, która wydaje się co prawda pewna i oczywista, ale gdy się pytamy "na czym konkretnie się ona opiera", to właściwie nic nie możemy odpowiedzieć. Rozwianie iluzji to dobranie się do jakiegoś konkretu, do czegoś niezaprzeczalnego w tym, jak się jawi. Najbardziej chyba charakterystyczną iluzją jest iluzja "zdobycia prawdy" mechanizmem zmanipulowania osób, które naszej wizji prawdy się sprzeciwiają, albo sprzeciwić mogą - to walka o PRAWDĘ TYRANA. Ludzie małego ducha na całym świecie walczą o taką "prawdę" wykłócając się, grożąc przeciwnikom, obrażając ich, szantażując mentalnie. Tak jakby ktoś, kogo bardzo zbesztamy, gdy w końcu (jak się przestraszy) przyzna nam rację NA TEJ ZASADZIE, ŻE SIĘ PRZESTRASZYŁ zmienił cokolwiek w klasyfikacji prawda vs fałsz... :shock:
Przecież to, że ktoś przyznał nam rację z powodu naszego uporu i manipulacji dowiódł co najwyżej tego, że my mamy jakąś tam minimalną do pokonania oporu moc manipulacji. Ale przecież NIE ZMIENIŁ NIC W MERITUM SPRAWY!
Ale ludzie wierzą w prawdy w stylu Goebelsa, czy komunistycznej propagandy, czyli w to, że kłamstwo odpowiednio dużo razy powtórzone stanie się prawdą.

Ten problem z "prawdą tyrana" jest najważniejszym powodem, dla którego jestem zdecydowanie przeciwny używaniu w dyskusji takich chwytów jak:
- obrażanie
- straszenie
- epatowanie tytułami, autorytetami, rzekomymi superkompetencjami
- ośmieszanie (no... tutaj dopuściłbym wyjątek dla przytarcia nosa szczególnie nadętym pyszałkom, choć ten wyjątek jednocześnie w jakiś sposób rujnuje samą argumentację. Ale najczęściej jest to już taka sytuacja, że pyszałek zrujnował dyskusję wcześniej na tyle, że nie ma co ratować)
- przymilanie się, chwalenie na wyrost (nieszczere)
- sztuczne ściąganie sobie popleczników
itd.

Prawda w dyskusji pojawia się wtedy, gdy ktoś rozpoznaje daną rzecz W MAKSYMALNEJ UCZCIWOŚCI I BEZSTRONNOŚCI SPOJRZENIA. Gdy dodatkowe nastawienia, mogące zakłócić ogląd sprawy, odejdą na bok.

Ktoś, kto uważa, że np. straszeniem, czy obrażaniem coś uzyskuje w dyskusji, powinien zastanowić się, co właściwie będzie, gdy owa osoba...
rzeczywiście się przestraszy, ulegnie, przyzna nam rację tylko z powodu tego jak straszyliśmy. Co wtedy się stanie?
Ano coś podobnego, jak byśmy oszukiwali w wyborach, plebiscycie - staniemy się fałszerzami.
A tymczasem przecież (ponoć) chodziło o PRAWDĘ... :shock:

Oznaczać to będzie też dodatkowo, że skrzywdziliśmy oszustwem tę drugą osobę, znieważyliśmy jej prawo do własnego szukania prawdy.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Wto 20:06, 16 Paź 2018, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16748
Przeczytał: 69 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 23:20, 18 Paź 2018    Temat postu: Re: Grzechy pustosłowia i pseudomyślenia

Dzisiaj chciałem wypróbować na mojej nowej komórce "Książki play" - platformę googlową do pobierania i czytania ebooków. A że groszem "nie śmierdzę", to zacząłem od tych darmowych pozycji. Wśród darmowych sporo jest ebooków religijnych. Najpierw trafiłem na dwie przeznaczone dla muzułmanów. Jedna z nich głosiła, że ma najlepszy z możliwych przekaz na temat tego, czym jest islam, odsądzając "od czci i wiary" na różne sposoby inne interpretacje islamu, jak i inne wiary. Schemat wywodów był identyczny przez wszystkie strony tej lektury, a sprowadzał się do arbitralnych stwierdzeń, że ten kto się posłucha tego, co księdze napisano, będzie zbawiony przez Allaha, a kto się nie posłucha, będzie grzesznikiem i pójdzie do piekła. Po iluś nawrotach tego schematu, zmuliło mnie to i zamknąłem ebooka.
Potem kliknąłem w opcję "podobne" do tamtego i znalazłem jakiś poradnik dla muzułmanina dotyczący tego jak żyć - konkretnie jak się umyć przez modlitwą i jak załatwiać potrzeby fizjologiczne. Okazuje się, że muzułmanin nie może tak zwyczajnie sobie pójść do toalety aby sobie walnąć klocka, ale zalecane jest wejście do toalety lewą nogą, wypowiadając przy tym jakąś frazę (już nie pamiętam jaką, bo była pisana w niezrozumiałym dla mnie języku), zaś wychodząc z wc-tu należy zrobić to prawą nogę wypowiadając coś tam innego. Jak się człowiek zabrudzi do powinien się umyć. W normalnych przypadkach wystarczy raz, ale jak się ktoś zabrudzi śliną psa, to musi się umyć aż 7 razy. Było tam jeszcze trochę innych napomnień po czym trzeba sie myć mniej, a po czym bardziej, a także rozważano problem, co robić, gdy podczas modlitwy do Allaha puści się bąka. W końcu też mnie to zmuliło i ebooka nie doczytałem.
Postanowiłem się przerzucić na pisma z mojego kręgu religijnego - chrześcijańskie. Jakieś dwie pozycje apologetyczne chwalące religię chrześcijańską i Biblię tez sobie, na szybciora, ściągnąłem. Nie będę ukrywał, że były o tyle bardziej znośne, że nie epatowały szczegółowymi nakazami co wolno i co należy, a czego nie wolno, ani nie propagowały jakichś dziwacznych rytuałów do wykonania prostych czynności życiowych. Ale żeby mnie zachwyciły...
... to też nie powiem. Autor cytował co chwila Biblię, a ze swojej strony zarówno Bibliię jak i religię wychwalał. Wychwalał w sposób mało wyrafinowany - po prostu Biblia jest wspaniała, bo Bóg w niej przemawia, a Bóg jest Bogiem, jest najważniejszy, nas osądzi, my musimy być Bogu posłuszni. Niby się z tym zgadzam, ale takie pisanie do przekonanych poprzez powtarzanie to, co przekonany od dawna wie, jakoś też mnie nie przekonuje.
Generalnie - przykro mi to pisać - ale też odebrałem te podniosłe chwalenie religii chrześcijańskiej jako jałowe, jako pustosłowie.
Oczywiście nie chcę jakoś potępiać autora (autorów) - każdy pisał to, co mu się wydawało najbardziej sensowne. Sam bym chciał jakoś chrześcijaństwo uczynić bliższym ludziom, może nawet spowodować, aby ktoś się nawrócił. Problem w tym, że tak naiwne postawienia sprawy, jakie w owych ebookach zaobserwowałem, według mnie może zadziałać wyłącznie na ludzi o bardzo niskim poziomie krytycyzmu. Na mnie to nie zadziałało, a myślę, że na naprawdę myślących ludzi też nie zadziała. Zadziała na tych posłusznych, na tych co uważają, że po prostu trzeba być z tymi, co myślą jak my i trzeba się utwierdzać w tym, co już się uznało i poznało. Ale może się mylę.
Właściwie to w jakimś procencie przypadków na pewno się mylę, bo pewnie do jakiejś tam grupy ludzi najlepiej trafia się właśnie stwierdzając uparcie swoje, powtarzając, że ma się rację... bo ma się rację.

Ja pewnie mam za duże skrzywienie w kierunku wątpienia i przeświadczenie, że taka czysta akceptacja (nawet tego co dobre i właściwe) nie jest możliwa (!) bez zagłębienia się w przeciwną do akceptacji opcję - poprzez wejście w zwątpienie. Bo dopiero pytając, stawiając UCZCIWIE trudne sprawy, mamy okazję dowiedzieć co sobie sami na dany temat myślimy, mamy okazję się SPRAWDZIĆ.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16748
Przeczytał: 69 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 11:11, 30 Kwi 2019    Temat postu: Re: Grzechy pustosłowia i pseudomyślenia

Własny tekst z innego wątku pasuje mi tutaj, więc go tu skopiuję:
Michał Dyszyński napisał:
Dzisiaj chciałem wypróbować na mojej nowej komórce "Książki play" - platformę googlową do pobierania i czytania ebooków. A że groszem "nie śmierdzę", to zacząłem od tych darmowych pozycji. Wśród darmowych sporo jest ebooków religijnych. Najpierw trafiłem na dwie przeznaczone dla muzułmanów. Jedna z nich głosiła, że ma najlepszy z możliwych przekaz na temat tego, czym jest islam, odsądzając "od czci i wiary" na różne sposoby inne interpretacje islamu, jak i inne wiary. Schemat wywodów był identyczny przez wszystkie strony tej lektury, a sprowadzał się do arbitralnych stwierdzeń, że ten kto się posłucha tego, co księdze napisano, będzie zbawiony przez Allaha, a kto się nie posłucha, będzie grzesznikiem i pójdzie do piekła. Po iluś nawrotach tego schematu, zmuliło mnie to i zamknąłem ebooka.
Potem kliknąłem w opcję "podobne" do tamtego i znalazłem jakiś poradnik dla muzułmanina dotyczący tego jak żyć - konkretnie jak się umyć przez modlitwą i jak załatwiać potrzeby fizjologiczne. Okazuje się, że muzułmanin nie może tak zwyczajnie sobie pójść do toalety aby sobie walnąć klocka, ale zalecane jest wejście do toalety lewą nogą, wypowiadając przy tym jakąś frazę (już nie pamiętam jaką, bo była pisana w niezrozumiałym dla mnie języku), zaś wychodząc z wc-tu należy zrobić to prawą nogę wypowiadając coś tam innego. Jak się człowiek zabrudzi do powinien się umyć. W normalnych przypadkach wystarczy raz, ale jak się ktoś zabrudzi śliną psa, to musi się umyć aż 7 razy. Było tam jeszcze trochę innych napomnień po czym trzeba sie myć mniej, a po czym bardziej, a także rozważano problem, co robić, gdy podczas modlitwy do Allaha puści się bąka. W końcu też mnie to zmuliło i ebooka nie doczytałem.
Postanowiłem się przerzucić na pisma z mojego kręgu religijnego - chrześcijańskie. Jakieś dwie pozycje apologetyczne chwalące religię chrześcijańską i Biblię tez sobie, na szybciora, ściągnąłem. Nie będę ukrywał, że były o tyle bardziej znośne, że nie epatowały szczegółowymi nakazami co wolno i co należy, a czego nie wolno, ani nie propagowały jakichś dziwacznych rytuałów do wykonania prostych czynności życiowych. Ale żeby mnie zachwyciły...
... to też nie powiem. Autor cytował co chwila Biblię, a ze swojej strony zarówno Bibliię jak i religię wychwalał. Wychwalał w sposób mało wyrafinowany - po prostu Biblia jest wspaniała, bo Bóg w niej przemawia, a Bóg jest Bogiem, jest najważniejszy, nas osądzi, my musimy być Bogu posłuszni. Niby się z tym zgadzam, ale takie pisanie do przekonanych poprzez powtarzanie to, co przekonany od dawna wie, jakoś też mnie nie przekonuje.
Generalnie - przykro mi to pisać - ale też odebrałem te podniosłe chwalenie religii chrześcijańskiej jako jałowe, jako pustosłowie.
Oczywiście nie chcę jakoś potępiać autora (autorów) - każdy pisał to, co mu się wydawało najbardziej sensowne. Sam bym chciał jakoś chrześcijaństwo uczynić bliższym ludziom, może nawet spowodować, aby ktoś się nawrócił. Problem w tym, że tak naiwne postawienia sprawy, jakie w owych ebookach zaobserwowałem, według mnie może zadziałać wyłącznie na ludzi o bardzo niskim poziomie krytycyzmu. Na mnie to nie zadziałało, a myślę, że na naprawdę myślących ludzi też nie zadziała. Zadziała na tych posłusznych, na tych co uważają, że po prostu trzeba być z tymi, co myślą jak my i trzeba się utwierdzać w tym, co już się uznało i poznało. Ale może się mylę.
Właściwie to w jakimś procencie przypadków na pewno się mylę, bo pewnie do jakiejś tam grupy ludzi najlepiej trafia się właśnie stwierdzając uparcie swoje, powtarzając, że ma się rację... bo ma się rację.

Ja pewnie mam za duże skrzywienie w kierunku wątpienia i przeświadczenie, że taka czysta akceptacja (nawet tego co dobre i właściwe) nie jest możliwa (!) bez zagłębienia się w przeciwną do akceptacji opcję - poprzez wejście w zwątpienie. Bo dopiero pytając, stawiając UCZCIWIE trudne sprawy, mamy okazję dowiedzieć co sobie sami na dany temat myślimy, mamy okazję się SPRAWDZIĆ.


Właściwie to wynikałoby z niego, że tak wiara, jak i wiedza sensownie pojęta, nie da się oddzielić od pokory.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16748
Przeczytał: 69 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 16:59, 18 Sie 2019    Temat postu: Re: Grzechy pustosłowia i pseudomyślenia

Wielkie słowa w ustach małych ludzi
Małostkowość, słabość i miernota lubuje się w wypowiadaniu górnolotnych słów
Bo do prawdziwych osiągnięć trzeba dwóch podstawowych cnót: wytrwałości i cierpliwości
kto cierpliwości i wytrwałości nie umie z siebie wykrzesać
ten - z samej definicji - okazuje się niecierpliwy i niestały
a to właśnie te cechy sprzyjają łatwości mówienia czegoś na wyrost
są one właśnie samą nieodpowiedzialnością i pustotą.

Ktoś stawiający sobie odpowiedzialność za cel nie będzie ferował szybkich ocen
nie użyje wielkiego słowa, jeśli nie jest absolutnie pewien, że będzie ono zasadne
nie potępi, bo przecież nie wie, na ile winowajca miał możliwość postąpić inaczej
nie pochwali się, bo zna te słabe miejsca, w których zawiódł, a to co dobre, niech oceni ktoś z zewnątrz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin