Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Religia, a człowiecze spełnienie się

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11143
Przeczytał: 58 tematów

Pomógł: 789 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 16:59, 24 Kwi 2017    Temat postu: Religia, a człowiecze spełnienie się

Od dłuższego czasu zbieram się z poruszeniem tego tematu. Uważam go za szczególnie ważny. Właściwie jest on światopoglądowo i życiowo kluczowy, podstawowy w stopniu, który dotarł do mnie względnie niedawno. Temat jest związany z religią, ale znane mi religie w większości o nim milczą, jakby się go bały?...
Punkt wyjścia można ustawić wychodząc od cytatu z Ewangelii, który wczoraj usłyszałem podczas mszy św. Była tam mowa o tym, jak to będzie ludziom dobrze w raju, gdy wszyscy będą śpiewali na cześć Boga...
Religia nad tym stwierdzeniem przechodzi do porządku dziennego - "oczywiste jest", że będzie fajnie, świetnie, wspaniale w tym raju - stoimy, śpiewamy, tak cały czas...
Mimowolnie jednak narzuca się pytanie: a jak ktoś się zmęczy tym śpiewaniem? A jak go gardło rozboli, to będzie mógł trochę odpocząć?...

Ojciec mojego znajomego był kiedyś nagabywany przez Świadków Jehowy. Ci mu tłumaczyli jak wspaniale będzie w raju - każdy tam miał mieć własny domek, ogródek, który będzie mógł sobie uprawiać kwiaty, czy co tam zechce. Zagadnięty na zaoponował: wiecie, ale ja nie lubię tej pracy na roli, w ogrodzie, więc wolałbym nie zajmować tym nieprzyjemnym dla mnie zajęciem... To (ponoć) bardzo stropiło Świadków Jehowy, jako że ich nauczyciele nie przewidzieli takiej sytuacji, gdy ktoś uzna przedstawianą wizję raju jako nieatrakcyjną. Odeszli więc, tracąc swoje argumenty w owej dyskusji. Bo (nieuchronne skojarzenie z milicjantami z filmu "Miś") jakoś nie wiedzieli jak wybrnąć z tej sytuacji. :oops:

Niektórzy nawet powiadają, że od raju wolą piekło - bo "tam przynajmniej nie jest nudno".

Obraz docelowej rzeczywistości po śmierci - raju, jaką przedstawiają religie wcale nie specjalnie uwodzi ludzi ekspansywnych, aktywnych. Jeśli już - przynajmniej dla facetów - to w islamie przedstawia się on jako tako interesująco, bo będą tam 72 posłuszne na każde skinienie dziewice, seksu będzie do woli... Choć podobno w populacji 1% ludzi jest aseksualnych, "te rzeczy" ich nie kręcą. Więc dla nich nawet islam nie ma za wiele do zaoferowania.

Zostawmy anegdoty. Przejdę do poważniejszej analizy. A dotyka ono też zagadnienia grzechu pierworodnego. Opis z księgi rodzaju jest dość dziwny - tam pierwsi ludzie, choć mieli wszystko co im było trzeba do życia, choć powinni być szczęśliwi, spełnieni, sięgnęli po zakazany owoc. Czemu tak zrobili?...

Jak by zebrać tak wizje raju w kościele katolickim, to są one nie przemawiające do wyobraźni. Myślimy sobie - tutaj na Ziemi, cnotą jest wciąż się ograniczać, cierpieć, wciąż trzeba zwracać na jakieś tam "nie wolno!", ciągle ograniczenia. A pewnie jako coś grzeszne (najbardziej atrakcyjne! - bo zabronione, ekscytujące) to i w raju tego nie będzie. Pewnie ludziska sobie siądą na łące, będą śpiewali, śpiewali... Jak ktoś nie lubi śpiewać, będzie miał przerąbane...

Dziś uważam, że ta - może trochę podświadome, nie do końca wyartykułowana - koncepcja docelowej rajskiej rzeczywistości w religii chrześcijańskiej jest, kto wie czy nie jednym z najgłówniejszych powodów, dla których religia ta w ogóle nie jest niezbyt atrakcyjna. Ludzie są nie przekonani do religii, bo ta ostatnia proponuje w ogóle nie atrakcyjną rzeczywistość jako tę docelową (nie mówiąc o nie atrakcyjnych zasadach moralnych tu na Ziemi). Czy tam w raju w ogóle komuś będzie się chciało żyć?
Ileż można wytrzymać w wiecznej nudzie?...

Tymczasem...
Ja dziś jestem przekonany, że ów obraz jest po prostu fałszywy, jest bałamutny w bardzo wysokim stopniu. Rzeczywistość ducha, emocji, do której po chrześcijańsku zmierzamy jest totalnym zaprzeczeniem nudy!
Tam będzie wręcz "idealnie nienudno" - wszystko będzie nasycone energią pozytywnej emocji, rzeczy zabranianych właściwie nie będzie. Tzn. oczywiście nie twierdzę, że raj będzie się opierał na zasadach "hulaj dusza, piekła nie ma" (m.in. dlatego, że piekło też jest...), lecz na tym, że ZROZUMIEMY NASZ ZWIĄZEK Z INNYMI ISTOTAMI I SAMYM SOBĄ NA TYLE WYRAZIŚCIE, ŻE ZŁE RZECZY W OGÓLE NIE BĘDĄ ODCZUWANE JAKO ATRAKCYJNE. A dobrych rzeczy do osiągania, zdobywania, percepcji będzie bardzo wiele - do wyboru i koloru!
A jak z tym nieustannym śpiewaniem hymnu na cześć Boga?
On w nas będzie "się śpiewał sam", bo będzie taką "muzyczną radością" w każdym zakątku naszego jestestwa, będzie takim ciągłym "dziękuję, że jest tu tak wspaniale, tak pięknie, a przy tym... tak PRAWDZIWIE!".
Ale dlaczego pierwsi ludzie tego nie docenili?...
- Może dlatego, że nie mieli porównania z tą złą stroną - z bólem i cierpieniem?...
- Może dlatego, że niejasny dla nich stał się związek - relacja JA - ŚWIAT?...

Poszukujemy naszego życiowego spełnienia, szczęścia. To poszukiwanie jest jakoś wbudowane w naszą naturę. Ale czy rozpoznamy to szczęście, gdy je spotkamy na drodze?...
Wielu ludzi zaczyna rozumieć, że w sumie są szczęśliwi dopiero po ciężkich życiowych doświadczeniach, gdy nagle to, co wcześniej wydawało im się nieważne, nie dość ich "godne", zaświeciło blaskiem zrodzonym ze zrozumienia: to jest wielkim DAREM, mogę się z tego cieszyć! Wystarczy tylko zrozumieć, że jest to dar i powód do radości.

Na drugim biegunie skali w tej układance szczęścia i spełnienia jest wizja piekła. W nim tkwią istoty, którym ciągle jest mało zwyciężania i dominowania innych istot, wciąż są niespełnione, wciąż cały świat wokoło jest "ich niegodny". Jak piszą w wielu religijnych tekstach, szatan jest najbardziej zarozumiałą, najbardziej nienasyconą istotą ze wszystkich. On gardzi wszystkimi, którzy są od niego słabsi. Ale przez to nic go nigdy nie zaspokoi.

Przebudzenie raju w nas jest przebudzeniem pokory, jest zrozumieniem (choć może bardziej niż zrozumienie, pasuje tu słowo "odczucie"), że oto można się cieszyć praktycznie wszystkim, cieszyć trwale. Warto jest więc zacząć pewnego rodzaju "grę" ze swoją naturą - na ile potrafię rzeczy, ludzi, zdarzenia doceniać?...
Doceniając wszystko, ciesząc się wszystkim, byłbym już w raju - tak automatycznie, z natury rzeczy. Ale odwrotnie - gardząc wszystkim nawet będąc w samym środku raju "lokalizacyjnie", mentalnie pozostanę w piekle.

Wierzę, że Bóg da człowiekowi PRAWDZIWE SPEŁNIENIE, takie mocne, oparte o prawdę, realia, a nie ułudę. A w kontakcie z Bogiem, będąc w stanie głębokiej miłości nuda jest po prostu emocjonalnie niewyobrażalna.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andy72




Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 1910
Przeczytał: 20 tematów

Pomógł: 53 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 17:42, 24 Kwi 2017    Temat postu: Re: Religia, a człowiecze spełnienie się

Michał Dyszyński napisał:
Tam będzie wręcz "idealnie nienudno" - wszystko będzie nasycone energią pozytywnej emocji

To, co oczekiwał bym od Nieba, Raju to że tam będzie antysamotność


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11143
Przeczytał: 58 tematów

Pomógł: 789 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 18:12, 24 Kwi 2017    Temat postu: Re: Religia, a człowiecze spełnienie się

Andy72 napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Tam będzie wręcz "idealnie nienudno" - wszystko będzie nasycone energią pozytywnej emocji

To, co oczekiwał bym od Nieba, Raju to że tam będzie antysamotność

Jestem przekonany, że tak właśnie będzie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 6515
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 149 razy
Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 18:32, 24 Kwi 2017    Temat postu:

Michal Dyszynski napisał:
Punkt wyjścia można ustawić wychodząc od cytatu z Ewangelii, który wczoraj usłyszałem podczas mszy św. Była tam mowa o tym, jak to będzie ludziom dobrze w raju, gdy wszyscy będą śpiewali na cześć Boga...
Religia nad tym stwierdzeniem przechodzi do porządku dziennego - "oczywiste jest", że będzie fajnie, świetnie, wspaniale w tym raju - stoimy, śpiewamy, tak cały czas...
A nie spieszyli sie podac ten cytat, bo jak w katolicyzmie dziela zycie na "przegrodki" jest nadal fascynujacym jak widze :)

For indeed, the kingdom of God is within you - Krolewstwo Boze jest w Tobie (Luke 17:20-21, KJB)

A Wy Panowie sobie tak swobodnie spekulujecie jak to bedzie w Raju czyli wedlug katolicyzmu jakims "przedsionku" do Nieba, to moze Matusia Milosc Moralna tak Wam ustawi poprzeczke:

Wyobrazcie sobie, ze macie 2 mutacje nowotworowe szpiku kostnego I nie ma przed nimi ucieczki, bo jedna napedza druga. Wprawdzie w szpitalu wyleczyli Was z zapalenia pluc ale choroba nowotworowa nie czeka I w szpiku macie juz 60% komorek blastycznych. Konsylium doktorow orzeka, ze nie mozna juz podac Wam chemioterapii, bo przyspiesza tworzenie komorek blastycznych (druga mutacja jest wewnatrzdandemowa duplikacja egzonu chromosomowego), wiec zostajecie odstawieni ambulansem do hospicujum z hemoglobin 6 (u mezczyzny poziom ponizej 8 jest krytyczny) I predykcja, ze zostal Wam jeden dzien zycia w trakcie ktorego potrzebowac bedziecie morfiny kiedy choroba zajmowac bedzie Wasz centralny system nerwowy, mozg, etc.

Jak spedzilibyscie ostatni dzien zycia?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 6515
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 149 razy
Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 18:43, 24 Kwi 2017    Temat postu:

Michal Dyszynski napisał:
Tam będzie wręcz "idealnie nienudno" - wszystko będzie nasycone energią pozytywnej emocji, rzeczy zabranianych właściwie nie będzie. Tzn. oczywiście nie twierdzę, że raj będzie się opierał na zasadach "hulaj dusza, piekła nie ma" (m.in. dlatego, że piekło też jest...), lecz na tym, że ZROZUMIEMY NASZ ZWIĄZEK Z INNYMI ISTOTAMI I SAMYM SOBĄ NA TYLE WYRAZIŚCIE, ŻE ZŁE RZECZY W OGÓLE NIE BĘDĄ ODCZUWANE JAKO ATRAKCYJNE. A dobrych rzeczy do osiągania, zdobywania, percepcji będzie bardzo wiele - do wyboru i koloru!
A jak z tym nieustannym śpiewaniem hymnu na cześć Boga?
On w nas będzie "się śpiewał sam", bo będzie taką "muzyczną radością" w każdym zakątku naszego jestestwa, będzie takim ciągłym "dziękuję, że jest tu tak wspaniale, tak pięknie, a przy tym... tak PRAWDZIWIE!".


Zalozmy, hipotetycznie, ze Twoja zona jest Twoim Przyjacielem. Ze nikt jej przyjazni nie zreplikuje. Zalozmy, ze wychodzi z domu, wsiada do samochodu, I juz do domu nie wraca, bo otrzymales telefon, ze zginela na trasie potracona przez TIRa. Czy napisalbys powyzsze slowa, czy napisalbys cos innego?

Michal Dyszynski napisał:
Jestem przekonany, że tak właśnie będzie.
Co jest "kamieniem wegielnym" tego przekonania?

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Pon 18:50, 24 Kwi 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 6515
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 149 razy
Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 18:47, 24 Kwi 2017    Temat postu: Re: Religia, a człowiecze spełnienie się

Andy72 napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Tam będzie wręcz "idealnie nienudno" - wszystko będzie nasycone energią pozytywnej emocji

To, co oczekiwał bym od Nieba, Raju to że tam będzie antysamotność
Podaj prosze Twoja robocza definicje "antysamotnosci".

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11143
Przeczytał: 58 tematów

Pomógł: 789 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 20:08, 24 Kwi 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Michal Dyszynski napisał:
Tam będzie wręcz "idealnie nienudno" - wszystko będzie nasycone energią pozytywnej emocji, rzeczy zabranianych właściwie nie będzie. Tzn. oczywiście nie twierdzę, że raj będzie się opierał na zasadach "hulaj dusza, piekła nie ma" (m.in. dlatego, że piekło też jest...), lecz na tym, że ZROZUMIEMY NASZ ZWIĄZEK Z INNYMI ISTOTAMI I SAMYM SOBĄ NA TYLE WYRAZIŚCIE, ŻE ZŁE RZECZY W OGÓLE NIE BĘDĄ ODCZUWANE JAKO ATRAKCYJNE. A dobrych rzeczy do osiągania, zdobywania, percepcji będzie bardzo wiele - do wyboru i koloru!
A jak z tym nieustannym śpiewaniem hymnu na cześć Boga?
On w nas będzie "się śpiewał sam", bo będzie taką "muzyczną radością" w każdym zakątku naszego jestestwa, będzie takim ciągłym "dziękuję, że jest tu tak wspaniale, tak pięknie, a przy tym... tak PRAWDZIWIE!".


Zalozmy, hipotetycznie, ze Twoja zona jest Twoim Przyjacielem. Ze nikt jej przyjazni nie zreplikuje. Zalozmy, ze wychodzi z domu, wsiada do samochodu, I juz do domu nie wraca, bo otrzymales telefon, ze zginela na trasie potracona przez TIRa. Czy napisalbys powyzsze slowa, czy napisalbys cos innego?

Nie wiem, czy bym napisał, ale nie bardzo widzę związek jednego z drugim. Więc pewnie bym napisał - choć oczywiście nie w stanie aktualnej jakiejś traumy.

Dyskurs napisał:
Michal Dyszynski napisał:
Jestem przekonany, że tak właśnie będzie.
Co jest "kamieniem wegielnym" tego przekonania?

Wiara w to, że Bóg urządził wszystko najlepiej, jak to tylko jest możliwe.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 6515
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 149 razy
Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 20:34, 24 Kwi 2017    Temat postu:

Michal Dyszynski napisał:
Wiara w to, że Bóg urządził wszystko najlepiej, jak to tylko jest możliwe.
Uzywasz czasu przeszlego w aspekcie "zakresu czynnosci" Boga. Dlaczego?

Michal Dyszynski napisał:
Nie wiem, czy bym napisał, ale nie bardzo widzę związek jednego z drugim.
OK jesli nie wiesz. Jesli zakladasz, ze
Cytat:
Bog urzadzil wszystko najlepiej ...
to w przypadku zmaterializowania sie wersji opisanej przeze mnie hipotetycznie kto/co kierowaloby tym "urzadzaniem" I czy w dalszym ciagu odczuwalbys to "urzadzanie" jako "najlepsze"?

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Pon 20:37, 24 Kwi 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andy72




Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 1910
Przeczytał: 20 tematów

Pomógł: 53 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 20:55, 24 Kwi 2017    Temat postu: Re: Religia, a człowiecze spełnienie się

Dyskurs napisał:

To, co oczekiwał bym od Nieba, Raju to że tam będzie antysamotność
Podaj prosze Twoja robocza definicje "antysamotnosci".[/quote]
Wyobraź sobie że jesteś sama we wszechświecie. Weź obecny stan i kierunek obecny-sama i przedłuż w przeciwnym kierunku.
Teraz bywamy samotni wśród ludzi, którzy nas do końca nie rozumieją. Z Bogiem zniknie absolutnie poczucie osamotnienia.
Aha, i w związku z tym mam nadzieję że będzie Przewrót Kopernikański. Zamiast JA będzie wielkie TY. Bo teraz w centrum umysłu jest obserwator JA, do niego dochodzą doznania ze świata wokół, zwłaszcza gdy jesteśmy samotni to możemy mieć pewne wrażenie solipsyzmu, Ja mam nadzieję że Bóg nie będzie tylko jakimś dawcą wrażeń dla JA, ale wszystko będzie się obracało wokół Boga, będzie TY - Bóg, my jako nieznaczące satelity, Wtedy hipoteza o solipsyzmie od razy będzie widoczna że jest niedorzeczna.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Andy72 dnia Pon 21:09, 24 Kwi 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11143
Przeczytał: 58 tematów

Pomógł: 789 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 21:09, 24 Kwi 2017    Temat postu: Re: Religia, a człowiecze spełnienie się

Andy72 napisał:
Dyskurs napisał:
Andy72 napisał:

To, co oczekiwał bym od Nieba, Raju to że tam będzie antysamotność
Podaj prosze Twoja robocza definicje "antysamotnosci".

Wyobraź sobie że jesteś sama we wszechświecie. Weź obecny stan i kierunek obecny-sama i przedłuż w przeciwnym kierunku.
Teraz bywamy samotni wśród ludzi, którzy nas do końca nie rozumieją. Z Bogiem zniknie absolutnie poczucie osamotnienia.

Podoba mi się ta wizja, choć gdzieś pojawia mi się dzwoneczek, aby nie popełnić pewnego (nagminnego) błędu, który jest właściwy dla integrystów maści wszelakiej. Integryści widzą często wspólnotę, brak samotności jako konieczność posiadania identycznego zdania na wszystkie tematy, trochę tak, jak byśmy musieli klonować swoje przekonania, być przymuszani do jakiejś upiornej jedności.
Ja widzę raj jako wolność różnorodności (proszę nie mylić jednak z propagowaną tak często ostatnio różnorodnością skupioną na odmiennościach seksualnych, bo seks ma się do tych spraw prawie nijak). Spełnione świadomości są wolne, czując akceptację innych dla swoich działań, ale też czują, że NIKT ICH NIE KONTROLUJE, NIE ZMUSZA, NIE NACISKA. Strażnikiem tego aby ludzie sobie nie szkodzili, jest bowiem wzajemny szacunek, miłość, ewentualnie sięganie w sprawach wątpliwych do niezwykłej mądrości Boga.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andy72




Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 1910
Przeczytał: 20 tematów

Pomógł: 53 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 21:14, 24 Kwi 2017    Temat postu:

W mojej nadziei ten brak samotności będzie głównie z Bogiem choć i ze wszystkimi, do tego będzie niezbędny Sąd , gdzie wszyscy Zbawieni przestaną ukrywać swoje myśli i mimo ich grzechów unikną potępienia. Piekło to ktoś kto chce ukryć się w ciemności.
-A co sądzisz o przewrocie kopernikańskim gdzie wszystko kręci się wokół Boga? - przeedytowałem poprzedni post


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 6515
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 149 razy
Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 21:20, 24 Kwi 2017    Temat postu: Re: Religia, a człowiecze spełnienie się

Andy72 napisał:
Dyskurs napisał:

Podaj prosze Twoja robocza definicje "antysamotnosci".

Wyobraź sobie że jesteś sama we wszechświecie. Weź obecny stan i kierunek obecny-sama i przedłuż w przeciwnym kierunku.
Teraz bywamy samotni wśród ludzi, którzy nas do końca nie rozumieją. Z Bogiem zniknie absolutnie poczucie osamotnienia.
Aha, i w związku z tym mam nadzieję że będzie Przewrót Kopernikański. Zamiast JA będzie wielkie TY. Bo teraz w centrum umysłu jest obserwator JA, do niego dochodzą doznania ze świata wokół, zwłaszcza gdy jesteśmy samotni to możemy mieć pewne wrażenie solipsyzmu, Ja mam nadzieję że Bóg nie będzie tylko jakimś dawcą wrażeń dla JA, ale wszystko będzie się obracało wokół Boga, będzie TY - Bóg, my jako nieznaczące satelity, Wtedy hipoteza o solipsyzmie od razy będzie widoczna że jest niedorzeczna.
Jestem sama we Wszechswiecie ale nie samotna :)

Czy musza mnie wszyscy rozumiec? Czy bedac wsrod ludzi zmuszona jestem bronic jakichkolwiek pozycji w moim swiatopogladzie? Czy bedac ze soba jestem samotna? Czym jest centrum umyslu, wedlug Ciebie, w ktorym jest Twoje JA a w moim JA? Czy moze Ty ulegasz iluzji separacji a ja odczuwam lacznosc ze wszyskim, ktorego nie jestem w stanie zdefiniowac, bo dla mojego umyslu to zbyt wysoko poziom abstrakcji, mimo, iz do osob nie preferujacych cwiczenie intelektu nie naleze.

"Krolestwo Boze jest w Tobie ..." (Lukasz 17:21). Polecam zaczac od tego jako Lectio Divina, nastepnie jako Oratio, by pobyc w ciszy z samym soba jako Contemplatio. Gwarantuje, ze pokusy aby uosabiac Boga mina jak mrugniecie oka, bo czyz Anne Lamott nie przekazuje nam, ze jesli nasz Bog ma takie same preferencje jak my, to "na bank" tworzymy Boga na wlasne podobienstwo - konkretnie naszych nizszych instyntkow. Ba jak podkreslam, w ciszy wewnetrznej pieknie zwanej Contemplatio w mistycyzmie katolickim nie ma miejsca na mysli a tym samym slowa. Slowo zapisane jest schodem aby udac sie w dol do ogrodow oliwnych I poscic w ciszy I pokorze sluchajac ciszy, jako "slowa Bozego" czego Ci serdecznie zycze :)


Post został pochwalony 1 raz

Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Pon 21:24, 24 Kwi 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11143
Przeczytał: 58 tematów

Pomógł: 789 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 21:25, 24 Kwi 2017    Temat postu: Re: Religia, a człowiecze spełnienie się

Andy72 napisał:
Aha, i w związku z tym mam nadzieję że będzie Przewrót Kopernikański. Zamiast JA będzie wielkie TY. Bo teraz w centrum umysłu jest obserwator JA, do niego dochodzą doznania ze świata wokół, zwłaszcza gdy jesteśmy samotni to możemy mieć pewne wrażenie solipsyzmu, Ja mam nadzieję że Bóg nie będzie tylko jakimś dawcą wrażeń dla JA, ale wszystko będzie się obracało wokół Boga, będzie TY - Bóg, my jako nieznaczące satelity, Wtedy hipoteza o solipsyzmie od razy będzie widoczna że jest niedorzeczna.

Myślę, że takie astronomiczne analogie nie są tu zbyt adekwatne. Po prostu problem JA - inni niejako sam się rozwiąże, zaś Bóg będzie nie tyle w centrum, co wszechogarniający (jak grawitacja, która wypełnia przestrzeń, jeśli już by do analogii astronomicznych wrócić). To będzie taki wciąż wzbogacany nowymi doznaniami ZACHWYT. W tym zachwycie zatrze się granica pomiędzy Ja - ego, a resztą, bo nie będzie potrzeby walki o swoje, bo akceptacja będzie standardem. Ale...
Ale choć akceptacja tym standardem będzie, to będziemy pamiętali ŻE NIE JEST ONA CAŁKIEM DARMO, że jest (wciąż) wartością, że mamy powód ją NIEUSTANNIE CENIĆ I BYC WDZIĘCZNYM. W ogóle słowo "wdzięczność" jest w tym kontekście wyjątkowo ważne.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andy72




Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 1910
Przeczytał: 20 tematów

Pomógł: 53 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 21:29, 24 Kwi 2017    Temat postu: Re: Religia, a człowiecze spełnienie się

Dyskurs napisał:
"Krolestwo Boze jest w Tobie ..." (Lukasz 17:21).

To jesteś już tak duchowo zaawansowana że uważasz że w Tobie jest Krolestwo Boze ?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 6515
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 149 razy
Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 21:49, 24 Kwi 2017    Temat postu: Re: Religia, a człowiecze spełnienie się

Andy72 napisał:
Dyskurs napisał:
"Krolestwo Boze jest w Tobie ..." (Lukasz 17:21).

To jesteś już tak duchowo zaawansowana że uważasz że w Tobie jest Krolestwo Boze ?
Jestem pokorna I nie uwazam. Jestem czyli I am :)

Moglabym wkleic urywek mojej pracy pisemnej (przygotowywuje sie do finalowych egzaminow doktorskich w chrzescijanskiej uczelni) jak pracujemy w Ogrodzie Edenu aby go utrzymac ku chwale Bozej I przekazac przyszlym pokoleniom, ale czas jechac do domu I uczyc sie, bo 11 maja wsiadam do AMTRAK do Wirginii I z Boza pomoca wezme te egzaminy, bo u nas Bog to takie konstruktywne "wszystko" - tak po amerykansku :)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 6515
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 149 razy
Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 21:55, 24 Kwi 2017    Temat postu: Re: Religia, a człowiecze spełnienie się

Michał Dyszyński napisał:
Andy72 napisał:
Aha, i w związku z tym mam nadzieję że będzie Przewrót Kopernikański. Zamiast JA będzie wielkie TY. Bo teraz w centrum umysłu jest obserwator JA, do niego dochodzą doznania ze świata wokół, zwłaszcza gdy jesteśmy samotni to możemy mieć pewne wrażenie solipsyzmu, Ja mam nadzieję że Bóg nie będzie tylko jakimś dawcą wrażeń dla JA, ale wszystko będzie się obracało wokół Boga, będzie TY - Bóg, my jako nieznaczące satelity, Wtedy hipoteza o solipsyzmie od razy będzie widoczna że jest niedorzeczna.

Myślę, że takie astronomiczne analogie nie są tu zbyt adekwatne. Po prostu problem JA - inni niejako sam się rozwiąże, zaś Bóg będzie nie tyle w centrum, co wszechogarniający (jak grawitacja, która wypełnia przestrzeń, jeśli już by do analogii astronomicznych wrócić). To będzie taki wciąż wzbogacany nowymi doznaniami ZACHWYT. W tym zachwycie zatrze się granica pomiędzy Ja - ego, a resztą, bo nie będzie potrzeby walki o swoje, bo akceptacja będzie standardem. Ale...
Ale choć akceptacja tym standardem będzie, to będziemy pamiętali ŻE NIE JEST ONA CAŁKIEM DARMO, że jest (wciąż) wartością, że mamy powód ją NIEUSTANNIE CENIĆ I BYC WDZIĘCZNYM. W ogóle słowo "wdzięczność" jest w tym kontekście wyjątkowo ważne.
Dla ego mozesz "umrzec" za zycia I taka byla Droga - ruch pomocy blizniemu w milosci moralnej I milosiernej zanim Konstantyn zabral sie za poprawki. Grawitacja nie jest osobno, podobnie jak Ty I Ja nie jestesmy osobno. To umysl konceptualny tworzy bariery I cierpienie zarazem nawet w formie ciaglego pytania dlaczego, po co, komu, gdzie, etc. W stan "stazy" mozesz wprowadzic sie w kazdym momencie kiedy wybierzesz pokore I zejdziesz po schodach na dow do Ogrodow Oliwnych, bo pamietaj Bog nie wdziera sie przmoca. To ego przemoca wdziera sie do kazdego zakatka Twojej "lustrzanej komnaty oczekiwan" aby tam dawac iluzje bycia wszedzie. W ciszy I pokorze nie ma nic a rownoczesnie jest wszystko, tylko pozwol sobie o tym nie myslec. Czuj Duch :)

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Pon 21:56, 24 Kwi 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andy72




Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 1910
Przeczytał: 20 tematów

Pomógł: 53 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 0:33, 28 Kwi 2017    Temat postu: Re: Religia, a człowiecze spełnienie się

Andy72 napisał:
Wyobraź sobie że jesteś sama we wszechświecie. Weź obecny stan i kierunek obecny-sama i przedłuż w przeciwnym kierunku.

Zabawne że wszystko widzę w tak matematyczno-mechanistyczny sposób ;-)
antysamotność jako wektor :)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 6515
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 149 razy
Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 1:39, 29 Kwi 2017    Temat postu:

Ucze sie, slucham, i dziele sie - a co :)

Nie wiem kto spiewa ta piesn. Mam ja w wersji Dk. Marcina Gajdy, M. D. na CD jako "Nic" ale tej wersji nie ma na YT:
https://youtu.be/Ob9ZnzfRSDI


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11143
Przeczytał: 58 tematów

Pomógł: 789 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 18:47, 18 Maj 2017    Temat postu: Re: Religia, a człowiecze spełnienie się

Dyskurs napisał:
To umysl konceptualny tworzy bariery I cierpienie zarazem nawet w formie ciaglego pytania dlaczego, po co, komu, gdzie, etc. W stan "stazy" mozesz wprowadzic sie w kazdym momencie kiedy wybierzesz pokore I zejdziesz po schodach na dow do Ogrodow Oliwnych, bo pamietaj Bog nie wdziera sie przmoca. To ego przemoca wdziera sie do kazdego zakatka Twojej "lustrzanej komnaty oczekiwan" aby tam dawac iluzje bycia wszedzie. W ciszy I pokorze nie ma nic a rownoczesnie jest wszystko, tylko pozwol sobie o tym nie myslec. Czuj Duch :)

Ładnie powiedziane. :brawo:
Z drugiej strony, narzucający się tu niejako wniosek, aby jakoś umysł konceptualny "zbanować", jest strategią straceńca. Bariery, które tworzy umysł konceptualny są jednego rodzaju, a bariery uczuć innego. Poza tym nawet nie bylibyśmy w stanie tego banowania konceptualizacji w pełni wykonać. Bo nie wiemy jak odejść od konceptualizacji w myśleniu, a nawet w odczuwaniu. Gdy czujemy ból, to czujemy TEN BÓL, gdy kochamy kogoś, to już w naszej głowie automatycznie powstaje koncept tej osoby.
Z drugiej strony jest racja w tym, że zdanie się na sam intelekt "wykrzaczy" nam poprawność myślenia. Sama intuicja tez nie rozwiąże sprawy, podobnie jak czyste uczucia, które widza wyłącznie stan aktualny, nie potrafiąc przewidywać.
Umysł sprawnie działający łączy te wszystkie funkcje w spójną całość:
- funkcja intelektualna pozwala na przewidywanie, jest katalizatorem rozwoju tak umysłu, jak i uczuć
- uczucia w ogóle zapewniają nam kontakt ze światem (zmysły same są formą odczuwania - uczucia), dają nam "materiał", na którym umysł i intuicja może działać, a jednocześnie cel dla tego działania
- intuicja wypełnia puste przestrzenie na styku intelekt - uczucia, jest innego rodzaju katalizatorem rozwoju (tak intelektu, jak i uczuć).
To jest skomplikowana układanka - wzajemnie wspomagający się system. Zaburzenie w tym systemie równowagi, współdziałania owych funkcji skutkuje błędami, zahamowaniem rozwoju, a w końcu cierpieniem.
Podział na owe funkcje jest z resztą w dużym stopniu umowny. W działaniu nie są one rozłączne, tylko razem współtworzą efekt, bo odebrany (głównie uczuciami) obraz, wrażenie, jest automatycznie poddawane rozpoznaniu (funkcja w większości intelektualna, ale częściowo intuicyjna i odwołująca się do pamięci uczuć), później jest precyzyjniej analizowana (intelekt na pierwszym planie) gdzie konceptualizacja pomaga uchwycić elementy, rozebrać to wrażenie na uchwyty dające się osobno dopasowywać pod kątem różnych celowości, zastosowań. Intuicja po drodze tuszuje konflikty i błędy rozpoznania i myśłenia, chwyta rzeczy, które - przy absolutnie ścisłym intelektualnym podejściu pozostałyby poza rozpoznaniem. Te współdziajace cykle powtarzają się na kolejnych etapach myślenia. I nie ma ich jak rozdzielać, nie ma sensu ich rozdzielać - bo nie są one jakoś bardziej dobre, czy bardziej złe. To raczej ich użycie w działaniu może być nieporadne, niespójne, a wtedy efekt końcowy jest nie satysfakcjonujący.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11143
Przeczytał: 58 tematów

Pomógł: 789 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 14:59, 17 Cze 2017    Temat postu: Re: Religia, a człowiecze spełnienie się

Właśnie czytałem tekst ze wzmianką o osobie, która zmarła po przedawkowaniu narkotyków. Dlaczego ludzie szpikują się świństwem wszelakim?
- Moja (ogólnikowa) odpowiedź brzmiałaby: CZUJĄ SIĘ NIESPEŁNIENI.
Narkotyki biorą piękni, młodzi, bogaci. Tak na logikę, to można zrozumieć biedaka, który z racji na brak wszystkiego co miłe w życiu, stacza się w nałóg. Ale dlaczego biorą narkotyki osoby mające praktycznie "wszystko"?...

W moim przekonaniu odpowiedź na to pytanie jest KLUCZOWYM ZAGADNIENIEM DOTYCZĄCYM RELIGII i CZŁOWIECZEGO JESTESTWA.

Punkt wyjścia rozumowania można by ustawić tak:
- Żyjemy DĄŻĄC, łamiąc ograniczenia, eskalując te aspekty, które uważamy za nasz sukces, radość, spełnienie.
- Jednak skupienie się na wybranym pojedynczym dążeniu ZAWSZE wyprowadzi umysł ze stanu równowagi, zaburzy jego funkcjonowania. Cokolwiek by nie wziąć, jeśli się tego zrobi nadmiar, albo przy zaniedbaniu innych ważnych odczuć, dążeń, umysłowi to ostatecznie zaszkodzi.

Uśrednienie niczego nie rozwiązuje
Problem w tym, że filozofia złotego środka, przynajmniej w najbardziej prosty sposób pojęta, też nie jest rozwiązaniem. Ścieżka spełnienia umysłu nie prowadzi przez bycie nijakim, średnim. W samym środku wszystkiego, a ściślej przy ustaleniu CELU wskazującego na środek, umysł też się wykolei. Po pierwsze dlatego, że nie znając peryferiów, nie znając kontekstu, nawet nie będzie wiadomo, gdzie ów środek jest (wszak uśrednienie daje się wykonać dopiero mając do tego dane z całości próby). Drugim powodem jest to, że środek jako cel jest kompletnie arbitralny, pusty - właściwie to nie bardzo wiadomo dlaczego tym celem miałby być - jest dla umysłu nieatrakcyjny.

Spełnienie się umysłu wykracza poza prostą "geometrię", jest połączeniem przeciwieństw, grą sprzeczności, ale ostatecznie OPANOWANĄ przez umysł - gracza w wystarczającym stopniu, choć jednocześnie otwartą, nie rozgryzioną do końca.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin