Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Czy w życiu da się kierować wyłącznie wiedzą?

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16099
Przeczytał: 95 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 1:32, 04 Wrz 2011    Temat postu: Czy w życiu da się kierować wyłącznie wiedzą?

Już kolejny raz ktoś w dyskusji zadeklarował, że przekonania, jakie ma rozsądny człowiek powinny wynikać wyłącznie z WIEDZY. Taka deklaracja pozornie wygląda na bardzo sensowną - w końcu przecież chodzi o to, aby nasze decyzje były oparte o pewne przesłanki, więc zapewne nie o bajki, czy imaginacje. Ale, niestety, jak to w życiu bywa, sprawa jest bardziej złożona.

Może najpierw spróbuję określić co uważam za „wiedzę – w moim przekonaniu (podobne myśli wyczytałem w różnych „mądrych książkach”).wiedzą należałoby określać zbiór przekonań, stwierdzeń, modeli wystarczająco sprawdzonych i potwierdzonych. Stwierdzenia te nie mają charakteru subiektywnego, lecz zostały potwierdzone niezależnie, w uznanej metodologii, przez niezależne grupy badaczy. Tak z grubsza chyba wygląda współcześnie wiedza (choć można się spierać co do szczegółów)..
Teraz, skoro mamy już kandydata do źródła naszych życiowych wyborów, załóżmy, że chcemy się w życiu faktycznie kierować WYŁĄCZNIE wiedzą. Jak by wyglądało nasze życie?

Rozważmy parę przykładów z życia.
Ranek, dzwoni budzik - patrzymy 6:10 - czy to wiedza, czy nie? Czy nasz budzik został zbadany pod kątem poprawności wskazań godziny? - lepiej oddajmy go dzić do skalibrowania do innstytutu Głównego Urzędu Miar. Żona krząta się po kuchni. Mówi: wiesz, śniła mi się dzisiaj twoja mama. - Czy to pewna wiedza, wiadomość? - oczywiście, że nie - bujda - żaden instytut nie jest w stanie potwierdzić snów ludzi, szczeólnie po ich zakończeniu. Mówimy żonie: pleciesz, to nieprawda - bop przecież nie mamy do czynienia z wiedzą.
Czas ubrać siię do pracy. W jakie spodnie?... Tu potrzebna jest wiedza. Czy jacyś badacze ustalili w jakie spodnie trzeba ubrać się do biura? Acha, jest jeszcze do włożenia koszula, bokserki, krawat... Jest problem. W końcu nawet wybór ubrania - bez niczego - też jest jakimś wyborem, a należy go oprzeć o wiedzę Tymczasem na temat mody - same opinie, zero rzettelnej metodologii.
Dobra. Wychodzimy z domu. Teraz trzeba wybrać autobus, którym pojedziemy do pracy. Oczywiście wskaźnikiem jest wylącznie WIEDZA - potwierdzona dowodem! Tylko skąd ją tu u licha wziąć?
W pracy informacja od szefa - proszę przyjść na spotkanie z klientem. Pojść, czy olać sprawę? - Decyzja powinna wynikać z wiedzy, a tu żadna badawcza ekipa nie zajmowała się moim problemem spotkania z kntrahentem od zużytych śrubek,
Dzień pracy minął. Wracam do domu. Do żonki. Zaraz, dlaczego ją sobie “wziąłem”? - czy mój wybór żony był oparty o wiedzę? Czy rzetelna grupa badaczy ustaliła, w oparciu o naukowe metody, czy moja Krysia jest właściwą kandydatką?...
itd....
itp....
Panowie Ateiści. I inni deklarujący się jako “kierujący się w życiu wiedzą”. Zejdźcie na ziemię!
Informacje obdarzone zaszczytnym tytułem “wiedzy” to ułamek promila tych wszystkich twierdzeń, przekonań i konstrukcji myślowych, jakie stosujemy na co dzien. To zniiiiikooomooo małyyyyy ułameczek. W życiu, w większości sytuacji działamy w oparciu o
szacunki zgrubne, oczekiwania własne, przekonania, upodobania, wiarę w różne rzeczy, w statusy wiarygodności informacji i wiele innych źródeł i mechanizmów, wśród których czasem pojawi się pewna informacja o statusie “wiedzy”. CZasem się pojawi... A żyć trzeba. Z całym owym bagażem niepewności i szacunków. Inaczej się po prostu nie da żyć!


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Nie 1:35, 04 Wrz 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ptr




Dołączył: 05 Gru 2005
Posty: 1505
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 10:35, 04 Wrz 2011    Temat postu:

Zauważ, że mówił ten ktoś o "rozsądnym człowieku".
A irracjonalizm nie musi być traktowany pejoratywnie. Nie wszystko co dotyczy istoty ludzkiej musi być oparte na wiedzy. Ale czy przekonania nie powinny być na niej oparte? Jeżeli choćby potrafisz wskazać, że natury obserwacji nie znamy i przez to podważyć przekonanie o tym, że rzeczywistość to tylko sama materia, to umiejętność wskazania tej wątpliwości jest już jakąś wiedzą o tym, że taki dylemat w ogóle istnieje. A gdybyś jeszcze potrafił wskazać, że pewna dziewczynka (dziecko jeszcze) z Fatimy mówiła o nawróceniu Rosji, nie wiedząc nawet co oznacza słowo "Rosja" (gdybyś rzecz jasna potrafił to dowieść), to też byłaby wiedza o tym wydarzeniu. A z jednego i drugiego można by już przecież wnioskować o tym, że katolicyzm jest prawdziwą religią.

Z jednej strony zgadzam się z Tobą, że nie kierujemy się wyłącznie wiedzą, z drugiej strony to nie boli umieć podać jakieś argumenty za swoimi przekonaniami. Naprawdę ludzie, których z religią łączy tylko to, że ich rodzice "chodzili do kościoła", którzy biorą "ślub kościelni" to durnie i idioci. Nie powinieneś tak bardzo bronić praktyki posiadania poglądów bez wiedzy. Ty ją mimo wszystko masz. Ilu nie ma?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16099
Przeczytał: 95 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 14:22, 04 Wrz 2011    Temat postu:

PTRqwerty napisał:
Nie powinieneś tak bardzo bronić praktyki posiadania poglądów bez wiedzy.

Nie bronię "tak bardzo". Wydaje mi się, że staram się w sposób w miarę wyważony wskazać na REALNE podstawy naszych poglądów.
Ten świat nie jest czarno - biały, a poglądy nie dzielą się na w 100% sprawdzone, pewne oraz nieracjonalne fantazje z drugiej strony. Istnieje ciągłe spektrum przejść stanu naszej wiedzy, świadomości, zdolności, umiejętności (to ostatnie jest tu także ważne, bo wiedza sama w sobie jest praktycznie nieużyteczna).
Dlatego realną sytuacją w życiu jest SZACOWANIE WIARYGODNOŚCI. Robimy to ciągle - sami, albo z pomocą innych ludzi. Związane jest z tym także ZAUFANIE, WIARA. Jeśli przeczytamy informację, że nalewka z węża pomaga na kaszel, a uzyskamy ją od cyganki na bazarze, bądź z doniesienia badaczy ze znanego instytutu, to zapewne nadamy tejże informacji inny status wiarygodności. Ale rozsądnym jest przyjęcie założenia, że nawet zaufane ośrodki mogą się mylić, a także nawet mało zaufane źródło, może przekazywać użyteczne, prawdziwe komunikaty.

Jak dla mnie, głoszenie konieczności oparcia się na pewnej wiedzy, to swego rodzaju GŁOSZENIE MITÓW, to wprowadzanie NIEREALIZOWALNYCH POSTULATÓW. Dlatego uważam je za szkodliwe.

Z czego wynika ta szkodliwość?
- Ano z tego, że jeśli ktoś uwierzy rzeczywiście w nasze zapewnienia o możliwości oparcia swojego życia w całości na wiedzy i zechce wprowadzić ów postulat w życie, to się tylko w życiu zapulta, straci czas, a ostatecznie polegnie w z góry przegranym boju o uporządkowanie sobie życiowej przestrzeni informacyjnej. Takiemu człowiekowi zrobilibyśmy krzywdę.
Postawa prawidłowa polega na PREFEROWANIU ZAUFANYCH ŹRÓDEŁ INFORMACJI. Wiedza - faktycznie - jest zbiorowym dziełem wielu ludzi, a przez to daje większą szansę na unikanie błędów, niż pojedyncze mniemania. Dlatego wiedza powinna otrzymać preferencje w dostępie do naszej hierarchii zaufania. Ale tam gdzie wiedza nie sięga, gdzie brakuje źródeł, albo nawet tam gdzie nie bardzo wiadomo jak ową wiedzę zastosować, musimy posiłkować się innymi mechanizmami - wyczuciem, zgrubnym szacunkiem, własnymi pomysłami, radami osób itp. One wszystkie MAJĄ SWOJE MIEJSCE w tworzeniu (świato)poglądów. Bo nawet wiedza nie jest w 100% stała i pewna - uczeni ciągle coś doskonalą w jej skarbnicy, obalają niektóre stare teorie, odkrywają nowe fakty itp.
Wiedza nie jest po prostu zbiorem prawd pewnych. To raczej zbiór procedur sprawdzonych i twierdzeń użytecznych oraz słusznych z dużą dozą prawdopodobieństwa. Prawdziwa wiedza jest systemem z natury OTWARTYM NA NOWE, a więc gotowym na doskonalenie. Czyli nie jest skończoną doskonałością, a jedynie aktualnym stanem pewnego procesu.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Nie 14:24, 04 Wrz 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin