Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Koncepcja piekla

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14428
Przeczytał: 93 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 14:22, 11 Sty 2017    Temat postu: Koncepcja piekla

Piekło - temat tabu. Jak wykazują badania, nawet znacząca część katolików nie wierzy w piekło. To jest zbyt straszne, aby w to wierzyć - wieczna okrutna męka istot świadomych, bez ratunku, bez szans na ucieczkę.
Właściwie jedyne co wydaje się sensowne wobec takiej wizji, to ją odrzucić - w końcu jakoś trzeba chronić swoje zdrowie psychiczne.

A ja chcę ruszyć ten temat. Może w sposób łatwiejszy do strawienia BO TEORETYCZNIE. Tak czysto teoretycznie chcę rozważyć sensowność miejsca - stanu, który religie postrzegają jako piekło, ale w ogóle nie zamierzam niczego postulować na temat jego istnienia. Załóżmy dla tych rozważań, że naprawdę to piekła (ani tego, ani żadnego innego prawdziwego) nie ma, z wyjątkiem tego, że jest SAM KONCEPT, sama myśl o jakimś takim stanie, miejscu, w którym bytowałyby świadomości, które jakoś "nie załapują się" na poprawne istnienie. Zakładając, że piekło jest bytem czysto teoretycznym, ze go nie ma i nie będzie nigdy (nooo, powiedzmy RACZEJ.. nie będzie, bo jednak w tle chcemy trochę nawiązywać do jakiejś rzeczywistości nam znanej, więc przez jakąś taką zaciemnioną szybkę myśli, jakbyśmy dopuszczali to połączenie z prawdziwym życiem, bo inaczej odpłyniemy z myślami za daleko), możemy sobie pogdybać, rozważać sprawę bez lęku, bo przecież rozmawiamy o czymś nieistniejącym...

Piekło konsekwencją nierozwiązywalnych problemów świadomości
Gdyby założyć, że świadomość jest jakoś tam niezniszczalna, nieśmiertelna, to piekło w zasadzie wychodzi jako swego rodzaju konsekwencja. Oto wyobraźmy sobie osobowość totalnie nakierowaną na agresję, krzywdzenie, niszczenie innych, nie reagującą na żadne apele o zmianę swojego nastawienia. Czy można taką osobowość pozostawić w społeczności istot empatycznych, gotowych do współpracy i pomocy?...
- To dałoby się tylko na tej zasadzie, że jakoś oszukujemy, podmieniamy działania obu stron w tym układzie, bo są one skrajnie niekompatybilne. Istota pragnąca dobra, kontaktu w przyjaźni i wolności, zostawia drugiej stronie wielki margines wyboru - miejsce na wyrażenie swojej osobowości, na zaprezentowanie siebie. Istota ogarnięta złem, pragnie całe otoczenie na siłę wtłoczyć wyłącznie w gorset swoich pragnień. Psychopaci mają obsesję kontroli, mordercy wciąż chcą sobie udowadniać swoją moc, rozumianą jako możliwość zrobienia czegoś, co ma największe dla innych znaczenie - życie. Zło nie chce dać drugiej stronie wolności - żąda wciąż tylko podporządkowania i bycia pod kontrolą. Istotą dobra zaś jest poszukiwanie kontaktu z zachowaniem wolności, z rozwojem tej wolności, z odczuwaniem radości, że ta druga strona może "zaistnieć bardziej" - bo może wyrazić siebie w unikalny, właściwy sobie sposób.
Nie da się połączyć do wspólnego bytowania osobowości, która tylko żąda i nie zostawia innym szans na bycie sobą. Taka społeczność nie utrzyma się LOGICZNIE. Powód nie jest jeden:
- po pierwsze już tylko dwie takie złe istoty w społeczności powodują brak szansy na realizację zasady wszyscy mają być podporządkowani, bo jedna taka pragnąca absolutnej kontroli istota, w końcu zetrze się z tą drugą. A ktoś będzie musiał wtedy zrezygnować ze swoich aspiracji - czyli cała zasada przepada.
- powód drugi jest głębszy. Problemem dodatkowym związanym z osiąganiem celów jest TRWAŁOŚĆ I SKUTECZNOŚĆ owych osiągnięć. Stawiamy pytanie: czy naprawdę chcemy tego, czego chcemy?... Nawet gdyby przyjąć jakiś skrajny scenariusz, w którym istota zła, krzywdząca i totalnie kontrolująca innych została postawiona na szczycie społeczności i robiła z podporządkowanymi osobami, co by chciała, to i tak zapewne to ją nie zaspokoi. Cel osiągnięty - nie ma co zdobywać. Czyli znowu mamy problem braku satysfakcji, uświadamianie sobie, że już nic nie ma do zdobywania, że sensowność istnienia się skończyła.
- powód trzeci dla którego kontrolowanie społeczności wolnych istot jest nierealne jest taki, ze prawdziwej wolności w ogóle nie da się kontrolować. Istota dążąca do kontroli - jeśli miałaby być zaspokojona - musiałaby dostać pod siebie społeczność automatów. Ale to przecież nie o to chodzi - zwycięstwo nad automatami nie sprawia satysfakcji. Zło jest wewnętrznie skonfliktowane - pragnie kontroli, jednocześnie pragnąc, aby ta kontrola była prawdziwa, czyli aby mu się jakoś sprzeciwiała - tyle, ze to czego ona najbardziej nie chce, nie akceptuje - TO WŁAŚNIE OWEGO SPRZECIWU.
Zło zatem nie ma szansy być zaspokojone - tak LOGICZNIE NIE MA SZANSY BYĆ ZASPOKOJONE.

W moim rozumieniu piekło, to po prostu uświadomienie sobie przez jakąś świadomość, że to co ona naprawdę pragnie, że jedyne, co POTRAFI PRAGNĄĆ jest niespełnialne. Tu nie trzeba nikogo do owego piekła "wsadzać". Każdy zły człowiek właściwie cały czas "jest" w swoim piekle. Tylko że - zajmując się bieżącymi problemami, realizując narzucone mu ewolucyjnie cele - po prostu o tym nie wie, nie stawia sobie takich pytań. Ale to piekło jest w nim - czyli W NIM jest owa nieakceptacja dla prawdziwej, niesprzecznie rozumianej wolności. To w nim jest odrzucenie możliwości spełniania siebie na sposób logicznie poprawny - nie generujący sprzeczności, a więc nie spełnialności. Wystarczy tylko, ze taka istota sobie swój stan po prostu uświadomi, że opadną jej zasłony z oczu - wtedy sama (bez jakiegoś zewnętrznego "wsadzania") znajdzie się w piekle - W SWOIM PIEKLE, w swojej beznadziei, świadomości wadliwości bytu, pragnień, zrozumienia, oczekiwań.
Tak przynajmniej ja rozumiem ideę piekła. Czy słusznie? Czy "zgodnie z rzeczywistością"?
Nie wiem. :think:
Ale sama koncepcja wydaje mi się ciekawa.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Czw 13:46, 19 Sty 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
REGMEN




Dołączył: 09 Gru 2005
Posty: 402
Przeczytał: 4 tematy

Skąd: Kraków

PostWysłany: Czw 13:34, 19 Sty 2017    Temat postu:

Poprzez eksplorację swego osobistego piekła, przez zejście do głębin swego istnienia ze światłem świadomości, piekło zostanie obalone. Podobnie jest ze stłumionymi uczuciami: gdy tylko zostaną sprowadzone do świadomości i zaakceptowane, nie mogą już dłużej nas dręczyć.

A. Lowen
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14428
Przeczytał: 93 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 13:52, 19 Sty 2017    Temat postu:

REGMEN napisał:
Poprzez eksplorację swego osobistego piekła, przez zejście do głębin swego istnienia ze światłem świadomości, piekło zostanie obalone. Podobnie jest ze stłumionymi uczuciami: gdy tylko zostaną sprowadzone do świadomości i zaakceptowane, nie mogą już dłużej nas dręczyć.

A. Lowen

Fajny postulat. Tylko jako to zrobić?
Zmierzenie się z własnymi uczuciami z użyciem samej "logiki", przekonywania co "się powinno" jest zwykle nieskuteczne. Jakoś tak dziwnie chcemy wbrew logice. Nieszczęśliwie zakochani patrzą na to, jak obiekty ich miłości wolą być z innymi, czują, że nie zostaną sami zaakceptowani, a mimo to cierpią, mimo to wciąż lgną do tego, co nie ma szans na realizację. Nie potrafimy odrzucić od siebie pragnień i oczekiwań, nawet mając rozumowe w tym odrzuceniu przekonanie, nawet w pełni akceptując potrzebę realizacji owego odrzucenia. Pragnienia jednak wciąż dźgają, wciąż domagają się realizacji, nie zważając na naszą udrękę.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Czw 13:54, 19 Sty 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin