Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Moralność, etyka, sumienie - są od zawsze, czy je nabywamy?
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16339
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 0:02, 01 Gru 2017    Temat postu: Moralność, etyka, sumienie - są od zawsze, czy je nabywamy?

Koncepcja sumienia sugeruje, iż każdy człowiek gdzieś głęboko "tam w sobie wie", co jest dobre. Czy jednak rzeczywiście każdy człowiek posiada w sobie jakiś taki etyczny kompas?
Niedawno oglądałem interesujący film o badaniach na niemowlętach. Takie dzieci jeszcze nie zdążyły przesiąknąć wpływami kulturowymi, więc ich zachowania będą świadczyły o tym, co w zakresie moralności i etyki sugerują nam nasze geny. Badania polegały na odgrywaniu scenki, w której uczestniczyły trzy pacynki - jedna chciała coś osiągnąć, a dwie obok pełniły rolę dobrej i złej, bo jedna pomagała tej osiągającej, zaś drug przeszkadzała.
Z badań wynikło, że dziecko (kilka miesięcy, jeszcze nawet nie mówiące) będzie zazwyczaj bardziej polubiło tę pacynkę, która chciała pomóc, a nie zaszkodzić. To by sugerowało, że mamy w sobie wrodzoną komponentę dobra w myśleniu i odczuwaniu.
Problem jednak jest w tym, że wyniki nie były całkiem jednoznaczne. W rozszerzonej wersji doświadczenia pacynki miały bowiem "barwy klubowe" - jedna z nich miała "barwy klubu", do którego należało dziecko, zaś druga barwy obce. To dodane rozróżnienie swój - obcy zmieniało moralne odczucie dziecka - teraz pacynka pomagająca obcemu robiła się "zła", zaś szkodząca obcemu "dobra".
Z owych doświadczeń wynika mi jedno - chyba mamy coś w rodzaju wrodzonego, bazowego "kompasu moralnego", ale ten kompas wcale nie jest taki słuszny i dobry, jak byśmy to widzieli z perspektywy etyki dojrzałej, wyższej. Moralność wrodzona - pierwotna raczej jest nakierowana na wspieranie ALE SWOICH. Na szczęście dopóki nie pojawia się rozróżnienie swój - obcy, moralność bazowa kieruje ludzi raczej w stronę pomocy i życzliwości. I to byłby ten pozytywny wniosek z owych badań.

Chciałbym więc zadać pytanie ogólniejsze: co w nas buduje tę wyższą moralność? (za taką uważam moralność, która zbliża się do chrześcijańskich zasad miłowania nawet nieprzyjaciół, przebaczania, nie zaś skupiania się na podziale swój - obcy, mściwości, czy egoizmie, nawet tylko egoizmie grupowym)
- czynnik wrodzony - jeśli wrodzony, to czy jest on prostego rodzaju, czy też ma bardziej złożoną strukturę?
- czynnik nabyty - a jeśli nabyty, to jak?
W tle pobrzmiewa rola różnych aspektów umysłu:
- intelektualnego
- uczuciowego
- intuicyjnego...


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pią 0:04, 01 Gru 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10057
Przeczytał: 36 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 2:29, 01 Gru 2017    Temat postu:

Uczuciowy = emocjonalny

Zapomniałeś o instynkcie samozachowawczym = funkcja mózgu instynktownego wraz z funkcją mózgu emocjonalnego to mózg niższy.

Dziecko rozpoznaje swoich z punku widzenia instynktu samozachowawczego i dlatego pragnie ich wspierać i chronić przed obcymi. Z chwilą rozwoju ego, dziecko zaczyna zastanawiać się kim jest osoba postrzegana w lustrze. Dziecko z natury czujące (temperament NF - intuicyjno odczuwajacy instrumentu MBTI) będzie się naturalnie rozwijać jako empatycznie czujące chyba, że dominujący rodzic lub rodzice skrzywią mu psychikę. Aspekt bycia ekstrawetykiem będzie tylko amplifikował temperament. Dziecko w temperamentem ST (szczegółowy ekonom) będzie wyrastać na człowieka trudnego w pożyciu chyba że zostanie wychowane przez rodzica lub rodziców o przeciwnym temperamencie NF - intuicyjnie odczuwajacym. Dziecko ekstrawertyczne z temperamentem ST będzie trudne w pożyciu jeśli nastąpi patologia w rodzinie, bo myśli głośno, bez zastanowienia i jest w stanie wiele osób skrzywdzić.

Żeby angażować się w moralność (moralności się nie stopniuje - jest jak ciąża, albo kobieta jest w ciąży albo nie jest) trzeba mieć stale zaspokojone podstawowe potrzeby jak przekazał nam Abraham Maslow. Kiedy te podstawowe potrzeby są stale spełnione, człowiek jest gotowy angażować się w potrzeby wyższe z samoaktualizacja/samorelizacja włącznie.



Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Pią 2:35, 01 Gru 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5954
Przeczytał: 6 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 3:30, 01 Gru 2017    Temat postu:

Co znaczy "od zawsze"?? Od początku czasu, czy jeszcze wcześniej? A co znaczy "nabywamy", w jakim kontekście? No, właśnie... Jedna z możliwych podpowiedzi: Pamięć gatunkowa, pamięć genetyczna.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16339
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 3:36, 01 Gru 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Żeby angażować się w moralność (moralności się nie stopniuje - jest jak ciąża, albo kobieta jest w ciąży albo nie jest) trzeba mieć stale zaspokojone podstawowe potrzeby jak przekazał nam Abraham Maslow. Kiedy te podstawowe potrzeby są stale spełnione, człowiek jest gotowy angażować się w potrzeby wyższe z samoaktualizacja/samorelizacja włącznie.

Ta piramida Maslowa to dla dzisiejszych badaczy przeżytek i raczej powód do pobłażliwego uśmiechu, niż wiedza. Coś tam sobie ów Abraham poukładał, jakiś model powstał, ale jest on uproszczony, nie udowodniony żadnymi badaniami - ot "komuś się pomyślało" - może coś w tym "jest", ale ścisłości w tym specjalnej nie znajdziemy.
W szczególności kompletnym uproszczeniem jest przekonanie, że człowiek potrzeby wyższe realizuje tylko gdy jego podstawowe potrzeby są zaspokojone. Prawdą jest bowiem, że wielu ludzi w niedostatku całkiem nieźle radzi sobie z samorealizacją, rozwojem wyższych sfer, a z kolei inni - nawet żyjący jak "pączki w maśle" wyższych potrzeb nie odczuwają. Natomiast statystycznie niewątpliwie mamy jakąś formę owego związku - tzn. w ludzkiej "masie" faktycznie biedacy, ludzie zdeprywowani pod różnymi względami mają trudności z zaspakajaniem potrzeb wyższych. Mają tu problemy, ale nie jest jednak jakaś zasada absolutna.
To jest wszystko po prostu DUŻO BARDZIEJ SKOMPLIKOWANE.

A co do nie stopniowania moralności to uważasz, że świat dzieli się na ludzi totalnie amoralnych i totalnie moralnych?...
To nie bierzesz pod uwagę w ogóle rozwoju człowieka, dorastania do moralności - tylko mamy proste albo - albo?... Nie ma odcieni szarości, nie ma pracy nad sobą i mozolnego dojrzewania ludzi do głębszego rozumienia spraw moralnych?...
Wiesz co Dyskurs?...
Po tego rodzaju deklaracji, co do zerojedynkowości moralności, ja właśnie zwątpiłem w sensowność dyskutowania z Tobą. :cry:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10057
Przeczytał: 36 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 4:01, 01 Gru 2017    Temat postu:

MD napisał:
Ta piramida Maslowa to dla dzisiejszych badaczy przeżytek i raczej powód do pobłażliwego uśmiechu, niż wiedza.
Chałupniczych badaczy pewnie tak. Ale dla nauki to bez znaczenia, bo Abraham Maslow jast "ojcem" (metafora) Teorii Ludzkiej Motywacji - niepodważonej od 1943 roku :)

[link widoczny dla zalogowanych]

I gdzie w modelu dopatrzyłeś się aspektu materialnego, bo do potrzeb fizjologicznych się nie kwalifikuje, podobnie jak do potrzeb bezpieczeństwa, przynależności społecznej, szacunku czy samorealizacji.

MD napisał:
A co do nie stopniowania moralności to uważasz, że świat dzieli się na ludzi totalnie amoralnych i totalnie moralnych?...
Moralność a konkretnie charakter moralny to konstrukcja psychiczna. Charakter moralny pozwala człowiekowi czynić co prawe w odpowienim miejscu i czasie z wartością dodaną dla ogółu. Jeśli człowiek jest egoistą to nie pracuję nad swoim charakterem moralnym, bo egoizm jest antonimem charakteru moralnego. Nie dzielę ludzi, bo jesteśmy rodziną ludzką. Nie wierzę lecz wiem, że osób egoistycznych w Polsce znajdę multum a tym samym nie znajdę u nich charakteru moralnego - zaczynając od Sejmu RP, w urzędach, Kościele, na ulicy, etc. Dlatego w Polsce nastąpił, jak przypuszczam, nieodwracalny upadek systemu wartości kolektywnych oparty na upadku systemu wartosci indywidualnych. Dlatego kultura narodową Polskie wali się wykladniczo.
MD napisał:
To nie bierzesz pod uwagę w ogóle rozwoju człowieka, ...
Raczej dojrzewania, ale nie chodzi o płciowe. To jest gwarantowane instynktem.

Cytat:
... dorastania do moralności ...


Mateusza 7,15-20 napisał:

15 Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami.
16 Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia, albo z ostu figi?
17 Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce.
18 Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców.
19 Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone.
20 A więc: poznacie ich po ich owocach.


MD napisał:
Nie ma odcieni szarości, nie ma pracy nad sobą i mozolnego dojrzewania ludzi do głębszego rozumienia spraw moralnych?...
Zastanawiałeś się intelektualnie dlaczego w Tobie jest tyle sprzeczności? Jeśli nie, to zaczecam ale po uprzednim uniesieniu się ponad poziom relatywności moralnej i spojrzeniu na fakt przekazany nam przez starodruk zwany Biblia (dla wielu Słowo Boże), że bycie prawym nie jest w 50 odcieniach szarości lecz jest bezkompromisowe - albo się jest prawym albo się nie jest prawym.

MD napisał:
Wiesz co Dyskurs?...
Wiem, wiem, Panie Sulku :)

MD napisał:
Po tego rodzaju deklaracji, co do zerojedynkowości moralności, ja właśnie zwątpiłem w sensowność dyskutowania z Tobą.
To nie pierwsza taka Twoja reakcja na "haju" emocji wraz z intstynktem i intelektem. Był czas przywyknąć. Przejdzie Ci. A teraz zachęcam z lotu orła wznieść się ponad problem i spojrzeć na niego inaczej - z tandemu intelektu ale nie na "haju" emocji i instynku lecz w tandemie z intuicją czyli wartościowaniem przez charakter moralny. Stań się dobrym drzewem, które poznać zawsze po owocach. Podstawy masz. Tylko jak zinterpretowalby Issler (2012), your life is drifting off course czyli kompas Ci sie zacial.

Ponieważ znasz angielski, możesz zerknąć tutaj aby zrozumiec i odczuc roznice pomiedzy wielbieniem Chrystusa jako 1/3 osoby Boskiej a nasladowaniem Jezusa.
[link widoczny dla zalogowanych]

To Ci wyjaśni dlaczego w Polsce mimo deklaracji katolicyzmu przez ponad 90% populacji jest taki rozkład moralny. Jeśli ego przebierze się w piórka relatywności moralnej w narodzie egoistów, to "ani święty Boże nie pomoże".

Mateusza 15,8-9 napisał:

8 Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie.
9 Ale czci mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi.


Acha, i nie "plakusiac" tutaj, bo jesteś facetem. Charakter moralny człowieka jest wymagający i wymaga autentyczności - nie owijania w bawełnę w 50 odcieniach szarości. Żeby było jasne jak plecy przysłowiowego anioła, gdyby mi nie zależało, żeby Tobą wstrząsnąć, to nie napisalambym ani słowa. Niewiele jest osob na tym forum które mają szansę poznać moją autentyczność. Tylko proszę ego na gruby i krótki łańcuch i pokornie do oliwnienia komapsu grzecznie marsz. Lubię Cię i uważam że warto w Ciebie moralnie inwetsowac(id est przypominac Ci kim jestes, bo wtedy oboje jestesmy zbawieni), bo jesteś dobrym drzewem tylko kompas trzeba wykalibrowac, żebys wrócil na kurs Twojego życia i żebyś nie tonął w rozterkach tylko wiedział z serca, po prostu.


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Pią 4:48, 01 Gru 2017, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10057
Przeczytał: 36 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 4:53, 01 Gru 2017    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Co znaczy "od zawsze"?? Od początku czasu, czy jeszcze wcześniej? A co znaczy "nabywamy", w jakim kontekście? No, właśnie... Jedna z możliwych podpowiedzi: Pamięć gatunkowa, pamięć genetyczna.

Nabywamy wiedzą subtelną, ale jak sama nazwa wskazuje, jest ulotna i trzeba dobrze (u)trzymać :)

http://www.sfinia.fora.pl/blog-dyskurs,67/poezja-poetry,9893-100.html#352297

Przez pracę nad formowaniem serca, bo nie chodzi o spis reguł/kazan/ przykazan/etc. tylko - jak przekazuje Wielka Księga Tao - aby społeczność składała się z ludzi którzy pracują nad formowaniem swoich serc, wówczas reguły nie są potrzebny, bo naturalnie każdy członek społeczności formuje swoje serce aby stało na wysokości zadania wartościowania co jest prawe i dodaje odnawiająca się wartosci dla ogółu a co nie jest. Prawość stają się nie tylko naturą czlowieka ale normą społeczna.


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Pią 5:11, 01 Gru 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16339
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 15:44, 02 Gru 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
MD napisał:
Wiesz co Dyskurs?...
Wiem, wiem, Panie Sulku :)

Dobrze to zdiagnozowałaś. Ja też naszą "dyskusję" odbieram jak jakiś kabaretowy skecz. Odnoszę wrażenie, że jesteś osobą, która bez większego problemu może stwierdzić właściwie wszystko - bo tak Ci się akurat dzisiaj pomyślało. Jak dla mnie to NIE JEST DYSKUSJA, której bym oczekiwał.
Za dyskusję z prawdziwego zdarzenia traktuję sytuację, w której stwierdzenia prezentowane przez strony są przemyślane, stoją za nimi jakieś argumenty, a nie tylko "artystyczna wena" napisania co się tam skojarzyło.
Wybacz, ale będę stronił od podejmowania dyskusji z Tobą w aspektach merytorycznych. Tu jesteśmy z innej kompletnie "bajki".
Mogę bez przykrości kontaktować się z Tobą jedynie w tych rozmowach, w których odpuszczę sobie takie aspekty jak WERYFIKACJA, LOGICZNE ROZUMOWANIE, INTELEKTUALNA ZASADNOŚĆ; inaczej mówiąc możemy sobie gadać na gruncie poezji, czy wspominków "co tam w życiu".
Jednak tam gdzie włączam oczekiwanie zasadności prezentowanych sądów, gdzie zależy mi na ustaleniu stanowisk, dociekaniu jakiejś formy prawdy, a Ty się zdarzysz z komentarzem, tam niestety zwykle "dostaję po głowie". "Walisz" równo - chaosem luźnych dopowiedzeń, których związku z poprzedzającymi myślami ja nie jestem w stanie rozszyfrować, asocjacjami ze swoim życiem, doświadczeniami (które zwykle kompletnie nic nie mają do tematu, tylko służą do ogólnego "pochwalenia się"). Z grubsza odbieram to tak, jak zapewne odebrałaś Ty na swoim blogu umieszczenie przeze mnie niezwiązanych z dyskusją informacji z giełd finansowych - tak samo, ma się to do oczekiwań nijak, albo wbrew. Ja nie wiem właściwie o czym Ty piszesz, co masz mi konkretnie do powiedzenia, zatem dalej nie mam już koncepcji jak odpowiadać, aby Twoje i moje myśli jakoś się zazębiały, aby w ogóle to dało się traktować jako DYSKUSJĘ. Myślę o dyskusji rozumianej jako zmierzanie do konkluzji, a nie luźne wrzucanie co się komu tam ostatnio skojarzyło.
Niniejszym zatem raczej nie spodziewaj się podejmowania z mojej strony dyskusji z Tobą w "merytorycznych" częściach forum sfinia (wyjątki pewnie się zdarzą, ale raczej nie będą zbyt liczne). Już mi na to zabrakło cierpliwości i nadziei, że dyskusja z Tobą kiedykolwiek zacznie przypominać względnie ścisłą intelektualnie wymianę myśli. :cry:


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Sob 18:41, 02 Gru 2017, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10057
Przeczytał: 36 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 21:56, 02 Gru 2017    Temat postu:

MD napisał:
Jednak tam gdzie włączam oczekiwanie zasadności prezentowanych sądów, gdzie zależy mi na ustaleniu stanowisk, dociekaniu jakiejś formy prawdy, a Ty się zdarzysz z komentarzem, tam niestety zwykle "dostaję po głowie".
Tak, ten umowny "guzik" (tekst pogrubiony) jest w Twoim umyśle konceptualnym. Dlatego piszesz podświadomie "dostaję po głowie". Czego nie odczuwasz to moich intencji. Co przez umysł konceptualny na bazie silnych emocji projektujesz, to jak ja się czułam po Twoim umieszczeniu na moim blog wpisów. Dla mnie, po raz n-ty, to były tylko wpisy. Dla Ciebie Twoje wpisy na moim blogu byly niezgodne z tematem i masz często na ten temat "cofkę". Ja ewidentnie nie ustanawiam kryteriów na wpisy na moim blogu ani nigdzie. To nierealne, kompulsywne i obsesyjne.

MD napisał:
Myślę o dyskusji rozumianej jako zmierzanie do konkluzji, ...
Niech zgadnę, Twojej wersji konkluzji.

MD napisał:
Niniejszym zatem raczej nie spodziewaj się podejmowania z mojej strony dyskusji z Tobą w "merytorycznych" częściach forum sfinia (wyjątki pewnie się zdarzą, ale raczej nie będą zbyt liczne). Już mi na to zabrakło cierpliwości i nadziei, że dyskusja z Tobą kiedykolwiek zacznie przypominać względnie ścisłą intelektualnie wymianę myśli. :cry:
Spokojnie, "był czas przywyknąć". Możesz zawsze liczyć na moje zinterpretowanie Twoich wpisów obojętnie czy przyjmiesz stanowisko. Będzie, wesoło, jak zawsze :)

Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Sob 22:21, 02 Gru 2017, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16339
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 1:30, 03 Gru 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
MD napisał:
Myślę o dyskusji rozumianej jako zmierzanie do konkluzji, ...
Niech zgadnę, Twojej wersji konkluzji.

Tu, żeby było jasne. Moja wersja konkluzji nie była tu jeszcze żadna. Zacząłem ten temat, był bardziej wstępniak.
Z kolei zmierzania z Twojej strony do JAKIEJKOLWIEK (!) konkluzji (za, przeciw, czy jeszcze jakkolwiek, co trzyma się tematu) nie jestem w stanie wykryć. Mój aparat odbiorczy wykrywa w Twoich wpisach chaos, którego nie potrafię odnieść do meritum. Równie dobrze możesz pisać po chińsku, bo tak samo nie załapię o co Ci chodzi. A ściślej to, podejrzewam że tak konkretnie to o nic Ci nie chodzi, z wyjątkiem napisania, co Ci się teraz skojarzyło bardzo luźno.
Ponieważ zaś w dyskusji z kolei MI O COŚ KONKRETNEGO CHODZI, ja po to dyskutuję, aby ustalać konkretne zagadnienia, to mijamy się z intencjami dyskusji tak dobrze, że chyba lepiej, abyśmy się minęli także udawaniem, że wiemy co czynimy, gdy dyskutujemy. Bo ja w dyskusjach z Tobą czuję się jak uczestnik z tej starej powiastki o rozmowie z głuchym:
- Dzień dobry ci chłopie.
- ja tu dół kopie
- Daleko stąd do Radzymina?
- bardzo dobra glina
- Czyś ty chłopie głuch?...
- nas kopie we dwóch.
- Czyś ty chłopie bez rozumu?
- tamten poszedł już do domu...


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Nie 1:50, 03 Gru 2017, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10057
Przeczytał: 36 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 2:48, 03 Gru 2017    Temat postu:

MD napisał:
Tu, żeby było jasne. Moja wersja konkluzji nie była tu jeszcze żadna. Zacząłem ten temat, był bardziej wstępniak.
Wiem, wiem odczuciowo. Napisalam hipotetycznie, zeby Cie zmobilizowac do reakcji. Mimo, iz naduzywasz funkcji intelektualnej i nie wiem jak sie a tego stanu regenerujesz, to bez watpienia pobudzasz intelektualnie do coraz glebszych "platow" (metafora) abstrakcyjnego myslenia. I jest bez znaczenia czy sie z Twoja opinia zgadzam czy nie. Bo Twoj przekaz trzeba dokladnie przeczytac, przeanalizowac logicznie dedukcja i indukcja, etc. Czesto, wiem odczuciowo, ze piszesz z innego poziomu swiatopogladu i musze przynajmniej postarac sie zdjac roznice kulturowe (33 lata w kulturze USA bulgoczacego tygla) i to zmusza mnie na spojrzenie jakby z Polskiej kultury ale ja mam limitowana ilosc punktu zaczepienia, bo z automatu jestem pamiecia w PRL'u i musze nalozyc moje doswiadczenia z tego Forum i wyciagnac z tego jakis sens, ktory dla kogos moze byc nonsesem, ale lekliwa nie jestem.

MD napisał:
Mój aparat odbiorczy wykrywa w Twoich wpisach chaos, którego nie potrafię odnieść do meritum. Równie dobrze możesz pisać po chińsku, bo tak samo nie załapię o co Ci chodzi. A ściślej to, podejrzewam że tak konkretnie to o nic Ci nie chodzi, z wyjątkiem napisania, co Ci się teraz skojarzyło bardzo luźno.
Polecam przestac sie do niego [aparatu odbiorczego] "modlic" (metafora). wowczas ta konstrukcja konceptualna zacznie pekac, nastepnie kruszyc i runie.

Jestes ESTJ

Jestem INFJ

Sfera ekstrawersji i introwersji to sposób analizowania informacji, nie stosunek do ludzi. Ty jestes skrajnym ekstawertykiem, ja skrajna introwertyczka.

Sfera sensoryczna i intuicyjna to sposob poznawania w trakcie gromadzenia informacji. U Ciebie ewidentnie rzeczywiste i namacalne, nawiazujace do tego do jest. Ja preferuje koncentrację na całościowym obrazie i powiązaniach między faktami.

Sfera myslenia i odczuwania. Jestes "twardoglowy" i piszesz eseje o mnie. Ja odczuwam i Ci wspolczuje.

Zgadzamy sie jedynie w sferze zaplanowanego zycia. Ale za Chiny Ludowe nie chcialoby mi sie planowac zycia wedlug modeli/schematow na mysleniu zaczynajac i ... :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5954
Przeczytał: 6 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 9:34, 03 Gru 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
Co znaczy "od zawsze"?? Od początku czasu, czy jeszcze wcześniej? A co znaczy "nabywamy", w jakim kontekście? No, właśnie... Jedna z możliwych podpowiedzi: Pamięć gatunkowa, pamięć genetyczna.

Nabywamy wiedzą subtelną, ale jak sama nazwa wskazuje, jest ulotna i trzeba dobrze (u)trzymać :)

http://www.sfinia.fora.pl/blog-dyskurs,67/poezja-poetry,9893-100.html#352297

Przez pracę nad formowaniem serca, bo nie chodzi o spis reguł/kazan/ przykazan/etc. tylko - jak przekazuje Wielka Księga Tao - aby społeczność składała się z ludzi którzy pracują nad formowaniem swoich serc, wówczas reguły nie są potrzebny, bo naturalnie każdy członek społeczności formuje swoje serce aby stało na wysokości zadania wartościowania co jest prawe i dodaje odnawiająca się wartosci dla ogółu a co nie jest. Prawość stają się nie tylko naturą czlowieka ale normą społeczna.
Znowu niezbyt na temat...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16339
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 16:11, 03 Gru 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
MD napisał:
Tu, żeby było jasne. Moja wersja konkluzji nie była tu jeszcze żadna. Zacząłem ten temat, był bardziej wstępniak.
Wiem, wiem odczuciowo. Napisalam hipotetycznie, zeby Cie zmobilizowac do reakcji. Mimo, iz naduzywasz funkcji intelektualnej i nie wiem jak sie a tego stanu regenerujesz, to bez watpienia pobudzasz intelektualnie do coraz glebszych "platow" (metafora) abstrakcyjnego myslenia.

Miałem już nie dyskutować, ale tym sformułowaniem akurat mnie zaciekawiłaś. Nie liczę na jakąś treściwą dalej wymianę zdań, ale dodam komentarz do pogrubionego elementu tekstu. Może jakoś będę w stanie "wytrzymać" z Tobą rozmowę, jeśli zacznę Twoje sformułowania traktować trochę na podobnej zasadzie, jak Ty zdajesz się ją traktować - tzn. lekko i bez zobowiązań, biorąc wyłącznie to, na co ma się ochotę, ale nie podejmując intelektualnej odpowiedzialności.
Zaś co do tej regeneracji, to u mnie działa to akurat odwrotnie - ja się intelektem regeneruję psychicznie, a duża ilość emocjonalno - uczuciowych doznań czyni mnie wyczerpanym, psychicznie wyzutym z energii. Z ludźmi, którzy w ogromnych ilościach rozsiewają emocje ograniczam kontakty (choć najczęściej ich lubię i szanuję), bo po parunastu minutach przebywania w ich towarzystwie czuję już tylko ból w całej głowie, uciskające skronie kłucie, a nawet mdłości. Nie chodzę do teatrów, bo tam ludzie (zbyt) mocno pokazują emocje, co mnie wyczerpuje, nie oglądam emocjonalnych filmów, bo są dla mnie formą energetycznej tortury. Regeneruję się za to pozostając na relatywnie niskim poziomie emocji (choć nie całkiem zerowym! - takim średnio - niskim), na uczuciach gdzieś tam "szemrzących" w tle, uruchamiając za to intelekt, który nie poganiany, w spokoju i naturalnym skupieniu i pielęgnując moc porządkuje obraz mentalny. W tej intelektualnej kontemplacji nie ma wysiłku, nie terroru emocji, żądających jakichś moich reakcji - jest za to postrzeganie, wniknięcie w istotę rzeczy, spokojne "dotykanie rzeczy myślą", aby się nie pogubiły, nie zrobiły zamieszania i krzywdy.
Jeśli chodzi o intuicje, to nawet je lubię, ale im nie ufam zbytnio. Opieram się na nich najczęściej wtedy, gdy i tak dodatkowo mam szanse je jakoś potwierdzić, albo w sprawach mniejszej wagi. Ostatecznie też zdaję się na nie, gdy nie mam innego wyjścia. Intuicje wielokrotnie mnie zawiodły, choć oczywiście wielokrotnie też dzięki nim coś zyskiwałem. Bilans nie jest jasny, nie został dokonany.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Nie 23:32, 03 Gru 2017, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16339
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 1:29, 06 Gru 2017    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Dyskurs napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
Co znaczy "od zawsze"?? Od początku czasu, czy jeszcze wcześniej? A co znaczy "nabywamy", w jakim kontekście? No, właśnie... Jedna z możliwych podpowiedzi: Pamięć gatunkowa, pamięć genetyczna.

Nabywamy wiedzą subtelną, ale jak sama nazwa wskazuje, jest ulotna i trzeba dobrze (u)trzymać :)

http://www.sfinia.fora.pl/blog-dyskurs,67/poezja-poetry,9893-100.html#352297

Przez pracę nad formowaniem serca, bo nie chodzi o spis reguł/kazan/ przykazan/etc. tylko - jak przekazuje Wielka Księga Tao - aby społeczność składała się z ludzi którzy pracują nad formowaniem swoich serc, wówczas reguły nie są potrzebny, bo naturalnie każdy członek społeczności formuje swoje serce aby stało na wysokości zadania wartościowania co jest prawe i dodaje odnawiająca się wartosci dla ogółu a co nie jest. Prawość stają się nie tylko naturą czlowieka ale normą społeczna.
Znowu niezbyt na temat...

Nasza Dyskurs funkcjonuje nieco jak przerywniki na reklamę w telewizji - odłączają od tematu sprawy, wyciągając coś spoza. Czasem odniesienie do tematu jakieś jest, ale często jest minimalne, albo wręcz żadne, bo nasza Dyskurs ma ochotę akurat w takim miejscu umieścić informację o swojej rodzinie, sukcesach zawodowych, czy meandrach życia i polityki w USA, albo i w innych krajach. To takie myślenie o wszystkim na raz, ale o niczym konkretnie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10057
Przeczytał: 36 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 4:18, 06 Gru 2017    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Dyskurs napisał:
MD napisał:
Tu, żeby było jasne. Moja wersja konkluzji nie była tu jeszcze żadna. Zacząłem ten temat, był bardziej wstępniak.
Wiem, wiem odczuciowo. Napisalam hipotetycznie, zeby Cie zmobilizowac do reakcji. Mimo, iz naduzywasz funkcji intelektualnej i nie wiem jak sie a tego stanu regenerujesz, to bez watpienia pobudzasz intelektualnie do coraz glebszych "platow" (metafora) abstrakcyjnego myslenia.

Miałem już nie dyskutować, ale tym sformułowaniem akurat mnie zaciekawiłaś. Nie liczę na jakąś treściwą dalej wymianę zdań, ale dodam komentarz do pogrubionego elementu tekstu. Może jakoś będę w stanie "wytrzymać" z Tobą rozmowę, jeśli zacznę Twoje sformułowania traktować trochę na podobnej zasadzie, jak Ty zdajesz się ją traktować - tzn. lekko i bez zobowiązań, biorąc wyłącznie to, na co ma się ochotę, ale nie podejmując intelektualnej odpowiedzialności.
Zaś co do tej regeneracji, to u mnie działa to akurat odwrotnie - ja się intelektem regeneruję psychicznie, a duża ilość emocjonalno - uczuciowych doznań czyni mnie wyczerpanym, psychicznie wyzutym z energii. Z ludźmi, którzy w ogromnych ilościach rozsiewają emocje ograniczam kontakty (choć najczęściej ich lubię i szanuję), bo po parunastu minutach przebywania w ich towarzystwie czuję już tylko ból w całej głowie, uciskające skronie kłucie, a nawet mdłości. Nie chodzę do teatrów, bo tam ludzie (zbyt) mocno pokazują emocje, co mnie wyczerpuje, nie oglądam emocjonalnych filmów, bo są dla mnie formą energetycznej tortury. Regeneruję się za to pozostając na relatywnie niskim poziomie emocji (choć nie całkiem zerowym! - takim średnio - niskim), na uczuciach gdzieś tam "szemrzących" w tle, uruchamiając za to intelekt, który nie poganiany, w spokoju i naturalnym skupieniu i pielęgnując moc porządkuje obraz mentalny. W tej intelektualnej kontemplacji nie ma wysiłku, nie terroru emocji, żądających jakichś moich reakcji - jest za to postrzeganie, wniknięcie w istotę rzeczy, spokojne "dotykanie rzeczy myślą", aby się nie pogubiły, nie zrobiły zamieszania i krzywdy.
Jeśli chodzi o intuicje, to nawet je lubię, ale im nie ufam zbytnio. Opieram się na nich najczęściej wtedy, gdy i tak dodatkowo mam szanse je jakoś potwierdzić, albo w sprawach mniejszej wagi. Ostatecznie też zdaję się na nie, gdy nie mam innego wyjścia. Intuicje wielokrotnie mnie zawiodły, choć oczywiście wielokrotnie też dzięki nim coś zyskiwałem. Bilans nie jest jasny, nie został dokonany.
Czy te dolegliwości i związane z tym unikanie styczności z emocjami istnieją od zawsze czy pojawiły się w konkretnym czasie i czy nasilają się? Zdejmuję kapelusz psychologa (mam tylko licencjat w dziedzinie ale sporą wiedza poza programem, bo mimo, iż psychologia nie jest u nas zawodem popłatnym, chyba, że ktoś jest Psych. D. to jest niezmiernie przydatna). Dla mnie to wygląda tak. W pewnym okresie życia doznałeś jakiejś traumy i dokonałeś represji emocji. Ta trauma jest w Twojej podświadomości. Przez spory okres życia nauczyłeś się/wyćwiczyłeś uciekanie w koncepty (stąd to Twoje zamiłowanie do modeli - taki ułożony świat według Michała - rozbudowany do sporych rozmiarów) i dlatego Twoja odporność na emocje prowadzi do tak poważnych dolegliwości i konieczności unikania styczności z powodem tych dolegliwości. Wygląda na to, Michał, że na własne życzenie zapracowałeś na nerwicę lekową. Ale to Twoją sprawa. Napiszę Ci tylko, że będzie się pogłębiać chyba, że zgłosisz się do terapeuty i zaczniesz pracować z nim lub nią aby tą traumę omówić i zintegrować z Twoją psyche. Masz co określamy jako "efekt cienia" osobowości, który potęguje się. Możesz oczywiście moją radę zignorować, ale przynajmniej będziesz pamiętał, co Ci napisałam z empatycznego punktu widzenia. Prowadzę siebie z punktu widzenia przechodzenia przez etapy żałoby po Mężu i mam dla siebie ściśle określone granice, bo pożyczyłam adrenaliny na następne 2 lata, żeby przeżyć co przeżyłam prowadząc Męża przez każdy stopień choroby a następnie tracąc Go. Kiedy nadchodzi okres jakiegoś ważnego święta (ostatnio Dziękczynienia i moje urodziny), podwajam ilość medytacji uwaznosci, oddycham głęboko jadąc samochodem do pracy, i proszę ludzi z mojego otoczenia czy to zawodowego czy osobistego aby mieli na względzie mój stan wrażliwości. Czylli jak widzisz, ja nie uciekam od życia tylko dlatego, że mam podwyższoną wrażliwość. To z czasem minie. Współpracuję z moim otoczniem i proszę o empatię. Nie muszę nic w moim życiu zmieniać i nie mam żadnych dolegliwości, bo ludzie z otwartymi sercami i ramioami pomogą mi we wszystkim o co poproszę. Tak jest u nas.

Mylisz się, że ani nie przezywam głęboko ani nie trzymam się tematu. Czasami żeby coś uzwierciedlic, potrzeba dać przykłady, bo modele które tworzysz konceptualnie nie zawsze mają zastosowanie lub szersze zastosowanie. Ja podaję przykłady z życia i piszę konkretnie jak się stosują do danej sytuacji. Najprawdopodobniej masz obawy o ból głowy lub mdłości jak czytasz moje wpisy, więc nie czytasz uważnie a następnie piszesz o mnie rzeczy zupełnie niezgodne z moim światopoglądem jak to, że zmieniam temat na politykę. Jeśli wspominam w moim wpisach politykę a czynie to rzadko, to tylko po to żeby podkreślić po raz n-ty, że mnie nie pasjonuje, bo to najdrozsza kurtyzana. Postaraj się prosze zapamiętać i nie pisz więcej czegoś co nie jest spójne z moją osobą.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16339
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 5:12, 06 Gru 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Czy te dolegliwości i związane z tym unikanie styczności z emocjami istnieją od zawsze czy pojawiły się w konkretnym czasie i czy nasilają się? Zdejmuję kapelusz psychologa (mam tylko licencjat w dziedzinie ale sporą wiedza poza programem, bo mimo, iż psychologia nie jest u nas zawodem popłatnym, chyba, że ktoś jest Psych. D. to jest niezmiernie przydatna). Dla mnie to wygląda tak. W pewnym okresie życia doznałeś jakiejś traumy i dokonałeś represji emocji. Ta trauma jest w Twojej podświadomości.

Błędna diagnoza. Nie mam jakiejś specjalnej traumy ani lęków. Mam po prostu INNY PROFIL PSYCHICZNY niż Ty. Mam tak od dziecka, że wolę zacisze swojego umysłu, niż hałas emocji. Zero traumy. Z resztą do wszystkiego na pewien czas mogę się zmusić. A nawet wtedy często ludzie są przekonani, że "naturalnie" jakoś tam moje emocje grają w ich stylu. Choć ja tylko udaję radość z takich emocji, które nie są w moim stylu. Jak każdy z resztą - nie czuje się w pełni komfortowo, gdy musi się do czegoś zmuszać.
A prawda jest taka, że mam swój własny charakter - człowieka dość lubiącego samotne rozmyślania, stroniącego od bodźców hałaśliwych i przypadkowych. I wierz mi - znam ludzi, którzy akurat ten aspekt sprawy mają o wiele bardziej rozwinięty.
Jesteś intuicjonistką, co de facto oznacza, że masz pewien szczególny rodzaj wbudowanej w myślenie pychy - przeświadczenia, że Twoje poglądy są jakoś jedynie słuszne. Chyba właśnie z powodu tego zagrożenia pychą ja najbardziej stronię od skierowania się bardziej w stronę myślenia intuicyjnego. Wiem czym to grozi, wiem bo trochę próbowałem.
Ale pewnie nie zrozumiesz. Intuicjoniści mają bowiem pychę prawie nieuleczalną - wszak aby zauważyć coś, co jest niezgodne z własnym (pierwszym) przekonaniem, trzeba CHCIEĆ coś przeciw sobie zauważać. A na to intuicja nie zezwoli - wszak ona już dała odpowiedź i innej się nie oczekuje.
Właściwie to na pewno nie zrozumiesz, a z dużym prawdopodobieństwem też nie zaakceptujesz i znowu uznasz, że jesteś mądrzejsza i wiesz jak to jest u kogoś, kogo nie znasz. Bo to przecież "musi" tak być, jak ty myślisz, tak Ci to mówi intuicja, więc na pewno tak jest...
Ale tak właśnie "robi" umysłowi intuicja - przekonuje, że WIE, choć w istocie... nie ma zielonego pojęcia... :rotfl:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10057
Przeczytał: 36 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 6:26, 06 Gru 2017    Temat postu:

MD napisał:
Mam tak od dziecka, że wolę zacisze swojego umysłu, ...
Umysł niekoniecznie jest cichy.

MD napisał:
...niż hałas emocji.
Emocje nie koniecznie są hałaśliwe.

MD napisał:
Zero traumy.
Niesamowite w ponizszym kontekscie:

MD napisał:
Z resztą do wszystkiego na pewien czas mogę się zmusić. A nawet wtedy często ludzie są przekonani, że "naturalnie" jakoś tam moje emocje grają w ich stylu. Choć ja tylko udaję radość z takich emocji, które nie są w moim stylu. Jak każdy z resztą - nie czuje się w pełni komfortowo, gdy musi się do czegoś zmuszać.


MD napisał:
A prawda jest taka, że mam swój własny charakter - człowieka dość lubiącego samotne rozmyślania, stroniącego od bodźców hałaśliwych i przypadkowych. I wierz mi - znam ludzi, którzy akurat ten aspekt sprawy mają o wiele bardziej rozwinięty.
To nie jest prawda tylko schron.

MD napisał:
Jesteś intuicjonistką, co de facto oznacza, że masz pewien szczególny rodzaj wbudowanej w myślenie pychy - przeświadczenia, że Twoje poglądy są jakoś jedynie słuszne.
Znowu błędnie umieszczasz funkcje mózgu najwyższego/wartościowanie w funkcji mózgu wyższego intelekcie. Ewidentnie to nie są moje poglądy. Ja tylko odbijam Ci Ciebie.

MD napisał:
Chyba właśnie z powodu tego zagrożenia pychą ja najbardziej stronię od skierowania się bardziej w stronę myślenia intuicyjnego. Wiem czym to grozi, wiem bo trochę próbowałem.
Acha, permanentne uczucie strachu, wedlug Ciebie trauma nie jest.

MD napisał:
Ale pewnie nie zrozumiesz.
Zanim zrozumiem, moje serce odczuje bezbłędnie ale empatię do Ciebie za Twoje zagubienie.

MD napisał:
Intuicjoniści mają bowiem pychę prawie nieuleczalną - wszak aby zauważyć coś, co jest niezgodne z własnym (pierwszym) przekonaniem, trzeba CHCIEĆ coś przeciw sobie zauważać. A na to intuicja nie zezwoli - wszak ona już dała odpowiedź i innej się nie oczekuje.
Co odczuwam to kolejne pokłady strachu i stereotypowanie, błędne. Wiecej empatii :)

MD napisał:
Właściwie to na pewno nie zrozumiesz, a z dużym prawdopodobieństwem też nie zaakceptujesz i znowu uznasz, że jesteś mądrzejsza i wiesz jak to jest u kogoś, kogo nie znasz. Bo to przecież "musi" tak być, jak ty myślisz, tak Ci to mówi intuicja, więc na pewno tak jest...
Projekcja na maksa. Ja nic nie wiem, ale wiem co czuje i to jest wystarczajace. Na punkcie intuicji masz głęboką nerwicę lękowa.

MD napisał:
Ale tak właśnie "robi" umysłowi intuicja - przekonuje, że WIE, choć w istocie... nie ma zielonego pojęcia...
Ewidentnie funkcjonuja w tandemie, ale Intuicja byłaby mniej kontrowersyjna gdyby była zlokalizowana w szczególnej części mózgu jak funkcja mózgu instynktownego z tyłu głowy. W kontraście do Twoich opinii jest "rozlana" po prawej półkuli mózgowej ale jak ewidentnie potwierdzi każdy neuronaukowiec czy doktor medycyna obydwie półkole są połączone i intuicja i intelekt (lewa polkula) współpracują w tandemi efektywnie tak daleko jak podstawowe potrzeby człowieka są zaspokojone i funkcje mózgu instynktownego i emocjonalego są w rownowadze.

Badania naukowe wykazały, że osoby zapamietujace twarze innych jako gestalt/pierwsze wrażenie były szybsze w rozpoznawaniu twarzy na teście niż osoby zapamiętujące twarze intelektem (przez asocjację), gdyż zabierało im więcej czasu aby przypominać sobie aspekty rysów twarzy, które zapamiętali i ponownie je analizować. Podobnie było w trakcie badań pokazując biorącym udział fotografie w kopercie. Osoby używające intuicji bardziej niż intelektu odczuwały bezbłędnie, że fotografia jest osoby, która krzywdziła innych zanim nawet ta koperta ze zdjęciem została im pokazana. Reakcje odczucia systemem nerwowym serca wykazały instrumenty medyczne ale stres byl szybki i krotkotrwaly. Osoby używające intelektu "tonęły" w domysłach co przedstawi fotografia i stresowały się z tego powodu co wykazało fMRI i instrumenty medyczne ale stres rozwijal sie powoli i utrzymywal sie. To psychologia kognitywna w zaawansowanej formie. Ewidentnie intelekt jest wolniejszy od intuicji i w meandrach umysłu konceptualnegoo można się zakopać. Nie preferuje nadużywania którejkolwiek z funkcji mózgu, bo na dłuższą metę ma to zgubne skutki. Równowaga 4 funkcji mozgu, którą tutaj propaguje to klucz do zdrowego życia w spokoju wewnętrznym.


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Śro 6:31, 06 Gru 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16339
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 15:06, 06 Gru 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
MD napisał:
Chyba właśnie z powodu tego zagrożenia pychą ja najbardziej stronię od skierowania się bardziej w stronę myślenia intuicyjnego. Wiem czym to grozi, wiem bo trochę próbowałem.
Acha, permanentne uczucie strachu, wedlug Ciebie trauma nie jest.

Tak to właśnie robi nadmiar intuicyjności, przy braku odpowiedzialności dla myśli - samo wspomnienie o zagrożeniu, zrobiło Ci się "traumą". Ty jesteś "boginią" w myśleniu - wszystko możesz, wszystko Ci wolno ocenić, utożsamić, w dowolny sposób, nikt Ci przecież nie zabroni. Jeśli skrajnemu intuicjoniście przyjdzie do głowy myśl, ze Księżyc składa się z kiszonej kapusty, to... czemu nie. Tak się pomyślało, a w myślach wszystko można, hulaj dusza...
Tam jednak, gdzie ktoś może wszystko, gdzie wiadomo iż żadna weryfikacja się go nie ima, tam słowa przestają jednak znaczyć i informować konkretnie. Każda odpowiedź jest odpowiedzią na wszystko, czyli nie jest odpowiedzią na nic. To jest tak jak z naszymi politykami - jak coś głoszą, to wiemy doskonale, że nie komunikują jakiejś bezstronnej, obiektywnej okoliczności, tylko OSIĄGAJĄ SWÓJ CEL. I tak właśnie działa intuicja - ona zawsze osiąga cel ukryty, zamazując nim prawdę. Prawda bowiem wymaga pewnego poziomu zdystansowania się od subiektywizmu, od celów osobowych. Gdy ktoś miałby komunikować coś zbliżając się do tego "jak jest", powinien w sobie jakoś uśpić ukryte wołanie: "szukam tego, co CHCIAŁBYM aby było". Oczywiście pytanie o to, co się chce, też jest potrzebne do zadawania, ale robimy to w innym trybie - tym skierowanym do wewnątrz siebie, a nie komunikując coś do drugiej osoby.

Dyskurs napisał:
MD napisał:
Ale pewnie nie zrozumiesz.
Zanim zrozumiem, moje serce odczuje bezbłędnie ale empatię doCiebie za Twoje zagubienie.

Bardzo to miłe, ja tez odczuwam empatię do Ciebie za z kolei Twoje zagubienie. Nie powiedziałbym, żę "bezbłędnie", bo akurat tym się różnimy, że ja mówiąc o czymś, staram się nadawać temu treść, o której wiem, do czego się odnosi. Tak więc musiałbym wcześniej jakoś rozumieć na czym polega coś takiego jak "błąd empatii". Nie wiem, nie przemyślałem tego, więc słowa "bezbłędnie" tu nie użyje. Choćby po to, aby nie robić zamieszania.

Ale skoro o błąd empatii temat zahaczył, to teraz minimalnie sprawę przemyślałem.
I chyba widzę/odczuwam w Twoim podejściu jakiś błąd, fałsz owej empatii. Polega on na PUSTOSŁOWIU. Empatia - taka prawdziwa - wynikałaby z jakiejś REALNEJ WSPÓLNOTY UCZUĆ, MYŚLI. Twoja empatia w istocie odrzuca zrozumienie drugiej strony, odrzuca to, czym ona naprawdę jest, bo na pierwszym miejscu WSTAWISZ SWOJE MNIEMANIA NA JEGO TEMAT. Inaczej mówiąc "to Ty wiesz lepiej", Ty "wiesz, bo wiesz", inni - nawet na swój temat - "mogą sobie pogadać". Właściwie Twoja empatia to mojemu atrapa, czy wręcz karykatura prawdziwej empatii. Bo prawdziwa empatia PYTA i jest POKORNA. Twoja empatia ignoruje drugą osobę w głębszym sensie, ta empatia skupia się na samej sobie - na przekonaniu "ja mam empatię", a nie na tym, że jest realny, różniący się, ale absolutnie wspaniały człowiek, którego pojąć teraz nie będę w stanie, lecz dostrzegam jakieś cechy wspólne i w tym jestem z nim razem. Ty zamulilaś sobie prawdziwe postrzeganie drugiej osoby WŁASNYM CHCIEJSTWEM. Tak więc nie masz w sobie empatii prawdziwej.


Dyskurs napisał:
MD napisał:
Intuicjoniści mają bowiem pychę prawie nieuleczalną - wszak aby zauważyć coś, co jest niezgodne z własnym (pierwszym) przekonaniem, trzeba CHCIEĆ coś przeciw sobie zauważać. A na to intuicja nie zezwoli - wszak ona już dała odpowiedź i innej się nie oczekuje.
Co odczuwam to kolejne pokłady strachu i stereotypowanie, błędne. Wiecej empatii :)

Temat empatii nawet jest ciekawy. Ale obawiam się, że prawdziwa empatia będzie Ci obca - wolisz tę swoją atrapę, bo ona "daje Ci prawo" do dobrego myślenia o sobie, z jednoczesnym ignorowaniem realnego kontaktu myślowego i emocjonalnego z drugą osobą. Ale temat empatii to chyba coś na osobny wątek.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Śro 15:09, 06 Gru 2017, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5954
Przeczytał: 6 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 16:41, 06 Gru 2017    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
Dyskurs napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
Co znaczy "od zawsze"?? Od początku czasu, czy jeszcze wcześniej? A co znaczy "nabywamy", w jakim kontekście? No, właśnie... Jedna z możliwych podpowiedzi: Pamięć gatunkowa, pamięć genetyczna.

Nabywamy wiedzą subtelną, ale jak sama nazwa wskazuje, jest ulotna i trzeba dobrze (u)trzymać :)

http://www.sfinia.fora.pl/blog-dyskurs,67/poezja-poetry,9893-100.html#352297

Przez pracę nad formowaniem serca, bo nie chodzi o spis reguł/kazan/ przykazan/etc. tylko - jak przekazuje Wielka Księga Tao - aby społeczność składała się z ludzi którzy pracują nad formowaniem swoich serc, wówczas reguły nie są potrzebny, bo naturalnie każdy członek społeczności formuje swoje serce aby stało na wysokości zadania wartościowania co jest prawe i dodaje odnawiająca się wartosci dla ogółu a co nie jest. Prawość stają się nie tylko naturą czlowieka ale normą społeczna.
Znowu niezbyt na temat...

Nasza Dyskurs funkcjonuje nieco jak przerywniki na reklamę w telewizji - odłączają od tematu sprawy, wyciągając coś spoza. Czasem odniesienie do tematu jakieś jest, ale często jest minimalne, albo wręcz żadne, bo nasza Dyskurs ma ochotę akurat w takim miejscu umieścić informację o swojej rodzinie, sukcesach zawodowych, czy meandrach życia i polityki w USA, albo i w innych krajach. To takie myślenie o wszystkim na raz, ale o niczym konkretnie.
Ja nie jestem aż tak krytyczny w jej ocenie; nawet ją w miarę rozumiem- jej sposób rozumowania, nastawienie, podejście. Ale fakt, że czasami bywa po prostu zbyt..popierdzielona.;-P Ups, miałem nie wyrażać się wulgarnie w działach objętych regulaminem...;-P

Ostatnio zmieniony przez Piotr Rokubungi dnia Śro 16:42, 06 Gru 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10057
Przeczytał: 36 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 18:47, 06 Gru 2017    Temat postu:

Inna. Dzisiaj w pracy VP zapytala mnie jaki jest moj typ Meyers Briggs Type Indicator (MBTI). Okazuje sie, ze ona jest INTP czyli introwertyczna intuicyjna, "twardoglowa" I porozrzucana. Zanim odpowiedzialam, zgadla, ze jestem INFJ, bo jota w jote zachowuje sie jak jej corka. To wiem, ze w tym wielkim swiecie, ktory zrobil sie maly przez Internet mam siostre w tej populacji INFJ < 1% swiatowej populacji. Jest dobrze :)

Bartosz Chajdecki "Chce sie Zyc"
https://youtu.be/IjDn_GzV9zA


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Śro 18:49, 06 Gru 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5954
Przeczytał: 6 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 18:53, 06 Gru 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Inna. Dzisiaj w pracy VP zapytala mnie jaki jest moj typ Meyers Briggs Type Indicator (MBTI). Okazuje sie, ze ona jest INTP czyli introwertyczna intuicyjna, "twardoglowa" I porozrzucana. Zanim odpowiedzialam, zgadla, ze jestem INFJ, bo jota w jote zachowuje sie jak jej corka. To wiem, ze w tym wielkim swiecie, ktory zrobil sie maly przez Internet mam siostre w tej populacji INFJ < 1% swiatowej populacji. Jest dobrze :)

Bartosz Chajdecki "Chce sie Zyc"
https://youtu.be/IjDn_GzV9zA
Powtarzasz się pani starsza...:fuj: ;-P

Ostatnio zmieniony przez Piotr Rokubungi dnia Śro 18:54, 06 Gru 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16339
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 19:13, 06 Gru 2017    Temat postu:

Przestrzeń negocjacji
Dla możliwości ukonstytuowania się prawdziwej etyki jest powstanie PRZESTRZENI NEGOCJACJI pomiędzy stronami. O co w tym pojęciu przestrzeni negocjacji chodzi?...
- O możliwość przekazywania sobie pomiędzy wolnymi, czującymi istotami swoich odczuć, punktów widzenia, rozumienia spraw. Bo założeniem podstawowym jest chyba uznanie prawa każdej osoby do własnych myśli, odczuć, decydowania o sobie i (w jakimś zakresie) o tym, wspólne między osobami. To jest niejako ZAŁOŻENIE CZŁOWIECZEŃSTWA i WOLNOŚCI - elementarne prawo ludzkie. Nie jesteśmy automatami, które wykonują polecenia, ale - z racji naszego człowieczeństwa - mamy prawo do własnego zdania, uczuć, oczekiwań. To jest po prostu prawo podstawowe dla wszelkiej etyki.
Skoro takie prawo miałoby obowiązywać realnie, a nie tylko na papierze, to musi istnieć właśnie jakiś obszar, w którym osoby - nieraz mające różne zdania na jakiś temat - dojdą do porozumienia, jakiejś formy uzgodnień. Tych form może być wiele, co stanowi temat na inną okazję, tutaj zaś ograniczam się do stwierdzenia samego faktu, że wolny człowiek ma prawo oczekiwać, że będzie wysłuchany, jego opinie zostaną wzięte pod uwagę, czyli też stanie się tak jako on chce, albo przynajmniej w jakiejś części, jak on chce, albo przynajmniej głos owej osoby zostanie poważnie wzięty pod uwagę przy procesowaniu decyzji mającej wpływ na losy tegoż człowieka, jak i innych ludzi. Ta zasada stała się podstawą demokratycznych systemów politycznych.
Jeśli to uznamy, czyli na tym etapie zaakceptujemy postulat, iż każdy z nas ma obowiązek "wystawienia" obszaru negocjacyjnego do kontaktów z innymi ludźmi. Oznacza to, że są postawy polegające na notorycznym żądaniu dostosowania się innych do naszych oczekiwań, podczas gdy my dostosowywać się nie zamierzamy. Zasada obowiązuje każdą ze stron - inne osoby powinny oczekiwać, iż ich głos zostanie wzięty pod uwagę, choć jednocześnie nie mają gwarancji, że stanie się tak, jak by to chciały. W obszarze negocjacji procesują się decyzje mające wpływ na funkcjonowanie społeczności - wzajemne odniesienia ludzi. Jeśli w jakimś układzie element negocjacji w ogóle nie występuje (np. w systemach autorytarnych rządów, gdzie jedna osoba wydaje rozkazy, a pozostali mają się słuchać), to taki układ już nie jest etyczny.

Przypuszczam, że większość ludzi jednak - przynajmniej deklaratywnie - zgodzi się z koniecznością respektowania prawa innych ludzi do brania ich zdania pod uwagę. Gorzej bywa z realnymi postawami w tym zakresie, bo wiele ludzi tylko markuje swoją negocjacyjność - w istocie zdanie innych ignorują, starając się za wszelką cenę przeforsować własną wizję sprawy. Despotyczne naturalnie są już małe dzieci - one żądają po prostu tego, co im się zachciewa i starają się często otoczenie zmusić do posłuszeństwa. Robią to płaczem, złoszczeniem się, robieniem na złość i innymi formami wymuszania. Dorośli postępują nieraz podobnie, tylko środki wyrazu są inne, no i siłą większa, umiejętności manipulacji też zostały wzbogacone.

Pytanie do każdej osoby, która uważa się za etyczną jest dość proste: na jakiej zasadzie bierzesz pod uwagę zdanie innych ludzi, na ile respektujesz ich wolność, uczucia, oczekiwania?
Wyrażenie "na jakiej zasadzie" domaga się KONKRETU, pytania o to NA ILE REALNIE POTRAFIMY PRZYMUSIĆ SIEDZĄCEGO W NAS DESPOTĘ (w każdym trochę siedzi taki mały despota, ale dojrzałym osobom udaje się owego despotę utrzymywać pod kontrolą) do uciszenia się, do uznania (również) racji innych osób?...
Jeśli ktoś nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie, jeśli nie zastanowił się nigdy nad tym W JAKI SPOSÓB NALEŻY MĄDRZE USTĘPOWAĆ INNYM, to taka osoba z bardzo dużym prawdopodobieństwem JEST DESPOTĄ, osobą nieetyczną, być może jest sens nazywać ją osobą "złą".
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5954
Przeczytał: 6 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 20:21, 06 Gru 2017    Temat postu:

Putina pan nauczaj "przestrzeni negocjacji", panie Dyszyński...;-P
P. s.: Małe dzieci mają zawsze rację, bo nie są jeszcze "skażone" kulturą...


Ostatnio zmieniony przez Piotr Rokubungi dnia Śro 20:24, 06 Gru 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16339
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 0:02, 07 Gru 2017    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Putina pan nauczaj "przestrzeni negocjacji", panie Dyszyński...;-P
P. s.: Małe dzieci mają zawsze rację, bo nie są jeszcze "skażone" kulturą...

Nie wiem, czy Putinowi cokolwiek by zmieniło oskarżanie o "bycie nieetycznym". Politycy "realizują cele" (niektórzy budując liczne cele więzienne), zaś etyka przydaje im się głównie do atakowania konkurentów. Choć może się mylę, może jakaś część polityków ma swój szczególny system etyczny - np. oparty o koncepcje nacjonalistyczne, w którym to "wolno jest" walczyć o dominację własnej nacji nad nacjami innymi.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10057
Przeczytał: 36 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 3:13, 07 Gru 2017    Temat postu:

MD napisał:
Empatia - taka prawdziwa - wynikałaby z jakiejś REALNEJ WSPÓLNOTY UCZUĆ, MYŚLI.
To empatia Dyszynska.

Wikipedia napisał:
Empatia (gr. empátheia „cierpienie”) – zdolność odczuwania stanów psychicznych innych osób ...


[link widoczny dla zalogowanych]

MD napisał:
Tak więc nie masz w sobie empatii prawdziwej.
Nie mam w sobie empatii prawdziwej/Dyszynskiej. Jestem po prostu empatyczna :)

MD napisał:
... etyka przydaje im się głównie do atakowania konkurentów. Choć może się mylę, może jakaś część polityków ma swój szczególny system etyczny - np. oparty o koncepcje nacjonalistyczne, w którym to "wolno jest" walczyć o dominację własnej nacji nad nacjami innymi.
Niesamowita interpretacja :)

Wikipedia napisał:
Etyka (z stgr. ἦθος ethos – "zwyczaj") – dział filozofii, zajmujący się badaniem moralności i tworzeniem systemów myślowych, z których można wyprowadzać zasady moralne. Etyka bywa też nazywana filozofią moralną.


[link widoczny dla zalogowanych]

MD napisał:
Bo prawdziwa empatia PYTA i jest POKORNA. Twoja empatia ignoruje drugą osobę w głębszym sensie, ta empatia skupia się na samej sobie - na przekonaniu "ja mam empatię", a nie na tym, że jest realny, różniący się, ale absolutnie wspaniały człowiek, którego pojąć teraz nie będę w stanie, lecz dostrzegam jakieś cechy wspólne i w tym jestem z nim razem.
Ależ nie! Empatia prawdziwa/Dyszynska jest zagubiona podobnie jak etyka Dyszynska :) Absolutnie nie dostrzegam żadnych cech wspólnych w aspekcie empatii i empatii prawdziwej/Dyszynskiej oraz etyki i etyki Dyszynskiej. Współczuję zagubienia. Czy to nie wspaniałe uzwierciedlenie do jakiej postawy zyciowej nie aspirowac - z wartością dodaną dla ludzkości jako kolektywu. I niech się empatia i etyka święcą :)

Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Czw 3:41, 07 Gru 2017, w całości zmieniany 7 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5954
Przeczytał: 6 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 13:04, 07 Gru 2017    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
Putina pan nauczaj "przestrzeni negocjacji", panie Dyszyński...;-P
P. s.: Małe dzieci mają zawsze rację, bo nie są jeszcze "skażone" kulturą...

Nie wiem, czy Putinowi cokolwiek by zmieniło oskarżanie o "bycie nieetycznym". Politycy "realizują cele" (niektórzy budując liczne cele więzienne), zaś etyka przydaje im się głównie do atakowania konkurentów. Choć może się mylę, może jakaś część polityków ma swój szczególny system etyczny - np. oparty o koncepcje nacjonalistyczne, w którym to "wolno jest" walczyć o dominację własnej nacji nad nacjami innymi.
Ano.:( A co do ostatniego zdania z twego wpisu, to niemal wszyscy tak mają- m. in. rosyjscy, niemieccy, brytyjscy, francuscy, szczególnie izraelscy, również arabscy, chińscy, nawet japońscy, a nawet..amerykańscy, choć to przecież nie naród a konglomerat ras i kultur [podobnie nie tylko USA, ale jeszcze m. in. Rosja, Chiny, duże kraje arabskie, Biskiego Wschodu- wiele szczególnie dużych państw]... Może tylko obecni polscy politycy z koalicji rządowej nie tyle o to walczą, ile o zrównanie Polski w prawach na międzynarodowej arenie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następny
Strona 1 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin