Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Paradoks poznawczy

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15645
Przeczytał: 115 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 16:02, 17 Maj 2020    Temat postu: Paradoks poznawczy

Chciałbym przedstawić tutaj pewną ideę, dotyczącą poznawania i stwierdzania czegoś w ogólności, używając roboczo nazwy, jak w tytule wątku.

Zastanówmy się nad ideą, w której stwierdzamy istnienie jakiejś tam reguły - prawdy. Dla przykładu rozważmy abstrakcyjną sytuację, w której ktoś opracował nowy materiał, jakąś tam substancję, a następnie stwierdza, iż jest ona "nierozpuszczalna".
Odbiorca komunikatu próbuje jakoś zdekodować w sobie to określenie "nierozpuszczalnej substancji" , nadać mu zrozumiały po swojemu sens. Zapewne pomyśli sobie coś takiego: po wrzuceniu owej substancji do cieczy i długim odczekaniu nie zauważymy, aby owa substancja w cieczy się rozpuściła. Ale tu pojawia się pytanie: na ile to rzeczywiście jest prawda?
- Bo wątpiący jakoś człowiek zapyta: w jakiej cieczy sprawdzano ową nierozpuszczalność? Powiedzmy, że odkrywca naszej substancji odpowie na to: wrzuciłem ją do wody i się nie rozpuściła. Na to wątpiący odpowie: to mów precyzyjnie, że jest nierozpuszczalna w wodzia, a nie nierozpuszczalna w ogóle. Bo tak jak to sprawdziłeś, to nie ma mowy o jakiejś ogólniej nierozpuszczalności. Teraz nasz odkrywca substancji może zrobić jeszcze parę testów - np. sprawdzając jej rozpuszczalność w alkoholu, oleju, benzynie ekstrakcyjnej. Po wykonaniu owych testów - dajmy na to z wynikiem pozytywnym na nierozpuszczalność - stwierdza: to moja substancja jest rzeczywiście nierozpuszczalna.
Jednak wątpiący na to odpowie: no jesteś bliżej ogólnego pojęcia nierozpuszczalności, ale przecież nie sprawdziłeś jej w bardzo wielu innych cieczach - np. parafinie, innym alkoholu, kwasach, zasadach, całej masie znanych rozpuszczalników. Nazwanie - tak po prostu - owej substancji "nierozpuszczalną" wciąż jest bezpodstawne. Jeśli będziesz używał tego określenia, to będziesz wprowadzał ludzi w błąd. Masz prawo co najwyżej mówić o nierozpuszczalności w konkretnych cieczach, a nie nierozpuszczalności tak w ogóle.
Z tego wynikałoby, że pojęcie nierozpuszczalności budowane jest ILOŚCIĄ, RÓŻNORODNOŚCIĄ WYKONANYCH TESTÓW. Każdy test jest z kolei postawieniem tezy (tutaj o nierozpuszczalnosci) w WĄTPLIWOŚĆ.
Czyli:
im więcej razy zwątpimy, lecz przekonamy się, iż reguła obowiązuje, tym bardziej mamy prawo uważać daną regułę za spełnioną.
Tak to - paradoksalnie - zwiększanie ilości potencjalnych zaprzeczeń prawa buduje nam potwierdzenie owego prawa!
Kto w ogóle nie sprawdził prawa, a tylko je ogłosił, robi to kompletnie bezpodstawnie.

Problem powyższy jest o tyle ciekawy, że zderza się z pewną intuicją, a także praktyką ludzkiego stwierdzania różnych reguł, właściwości, "prawd". W emocjonalnym traktowaniu rzeczy, czyli tam gdzie nad rozwagą i bezstronnością dominuje pragnienie realizacji swojego celu w stwierdzaniu czegoś, wątpienie staje się wrogiem, wątpić nie należy. Spotykam ludzi, którzy w kwestii poznania stosują następującą z grubsza strategię:
1. Stwierdzają coś, co chcieliby aby było prawdą
2. Wobec wątpliwości, pytań, prób postawienia danego stwierdzenia w sytuacji testu weryfikującego podnoszą bunt, nie zgadzają się.
- W ich mniemaniu bowiem, jak się nie zaprzeczy czemuś, to znaczy, że teza jest słuszna, zatem oni mają rację. Niby coś w tym jest, ale jest to podejście w stylu: stłucz termometr, to nie będziesz miał gorączki.
Wiele razy przeze mnie cytowany fragment wiersza Wisławy Szymborskiej brzmi: tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono.
Ale to obowiązuje ogólnie - tyle o CZYMKOLWIEK wiemy, na ile jesteśmy w stanie to sprawdzić.
Kto z góry odrzuca możliwość sprawdzenia, tylko stwierdza, ten jest po prostu oszustem.
Czy jednak zawsze tak jest?
- bo tutaj mamy pewną subtelność..
Powyższe obowiązuje, o ile MAMY WYBUDOWANĄ DOMYŚLNĄ POSTAĆ KONCEPTU, o którym mówimy. Przykładowo, większość ludzi rozumie, czym jest nierozpuszczalność. Jeśli koncept nie jest utworzony w postaci odpowiednio uzgodnionej, gdy nawet nie wiadomo, na czym miałaby polegać jego weryfikacja, to stwierdzanie czegoś jest poprawne, mimo różnych postaci ODROCZENIA WERYFIKACJI. W filozofii i religii mamy ten przypadek, takiej weryfikacji odroczonej. Wiele stwierdzań tak aktualnie głosi się na wyrost, głosi się w postaci mocno intuicyjnej, zostawiając kwestię weryfikacji otwartą (nie wiadomo ani jak jej mielibyśmy dokonywać, ani co właściwie mielibyśmy sprawdzić). To jest ETAP POSZUKIWANIA ZNACZEŃ dla naszego pojęcia.
Wracając do pierwszego, przyziemnego przykładu - jednak wszędzie tam, gdzie już wiadomo o co chodzi, weryfikacja (jej możliwość, a dalej przeprowadzenie) buduje zasadność stwierdzeń. Im więcej wątpliwości zostanie rozpatrzonych i przez test rozwianych, tym silniejsze jest twierdzenie. Mała ilość wątpliwości, czy też mały zakres wątpliwości, przemawiają na niekorzyść poprawności stwierdzenia. Zaś ddcięcie się od weryfikacji tak w ogóle (jeśli jest możliwa, a się jej nie realizuje!) spowoduje, że głosiciel tezy powinien zostać uznanym za głoszącego bezpodstawnie. Im bardziej głosi mocą samego stwierdzania, jakiejś formy autorytetu, arbitralności, tym bardziej zasadnym jest wątpienie w to, co ów ktoś głosi. Aż do uznania danego sądu za bezpodstawny.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15645
Przeczytał: 115 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 19:48, 17 Maj 2020    Temat postu: Re: Paradoks poznawczy

Przyszło mi do głowy krótkie sformułowanie idei poznania, w kontekście wspomnianego paradoksu.

Aby coś potwierdzić, niezbędne jest wykluczenie wszystkich możliwych potencjalnie zaprzeczeń.

Jeszcze inaczej mówiąc: Stwierdzenia potwierdzamy przecząc im (nieskutecznie), a nie powtarzając samo stwierdzenie jeszcze kolejny raz.
To chyba części znanych mi osób w głowie się jakoś nie mieści. Nagminną praktyką jest takie dyskutowanie, taki rodzaj argumentowania, że ignoruje się zaprzeczenia, a jeszcze raz z mocą powtarza swoje. Tymczasem od strony logicznej, rozumowej po prostu nie działa. Jedno nie obsłużone (czyli potencjalnie dające moc zaprzeczenia danej tezie) stwierdzenie przeciw, ma większą moc, nic milion powtórzonych jeszcze raz stwierdzeń.

Ciekawe, że w ludzkich emocjach, w argumentacjach, jakie spotykamy ta prawda jest słabo postrzegana. Nagminną sytuacją jest, że dyskusje toczą się na zasadzie "a ja teraz tę swoją tezę powiem jeszcze raz bardziej...", albo "a ja ignoruję wszystko co jest przeciw mojej tezie i tym zignorowaniem, nie odniesieniem się potwierdzam, że mam rację". W logice, w poprawności myślenia to jednak po prostu nie działa. Ale ludzie nie koniecznie mają ochotę trzymać się logiki...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2555
Przeczytał: 29 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 22:04, 17 Maj 2020    Temat postu: Re: Paradoks poznawczy

Michał Dyszyński napisał:
im więcej razy zwątpimy, lecz przekonamy się, iż reguła obowiązuje, tym bardziej mamy prawo uważać daną regułę za spełnioną

To całkiem dobra definicja wiary racjonalnej. Można zwątpić czy spacerując nie zawali się pod nami chodnik; generalnie tak się nie stanie a więc jest to wiara uzasadniona. No a teraz weź pod te miarkę wiarę taką, że modlitwa do Jehowy uratuje cię przed bólem głowy. Tu już po kilku próbach będziesz miał wiarę błazeńską.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15645
Przeczytał: 115 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 23:45, 17 Maj 2020    Temat postu: Re: Paradoks poznawczy

mat napisał:
Michał Dyszyński napisał:
im więcej razy zwątpimy, lecz przekonamy się, iż reguła obowiązuje, tym bardziej mamy prawo uważać daną regułę za spełnioną

To całkiem dobra definicja wiary racjonalnej. Można zwątpić czy spacerując nie zawali się pod nami chodnik; generalnie tak się nie stanie a więc jest to wiara uzasadniona. No a teraz weź pod te miarkę wiarę taką, że modlitwa do Jehowy uratuje cię przed bólem głowy. Tu już po kilku próbach będziesz miał wiarę błazeńską.

Ja tam znałem ludzi, którzy mówili, że im modlitwy się spełniają. Ale masz rację ogólnie - to znaczy, że można w ten sposób przetestować, na ile REGUŁĄ JEST, że modlitwa się sprawdzi, bądź nie na zasadzie OGÓLNEJ REGUŁY ŚWIATA.
Tu mamy osobny problem - na ile modlitwa w ogóle MIAŁABY sprawdzać się na zasadzie reguły świata?... :think:


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Nie 23:46, 17 Maj 2020, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin