Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Satanizm

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Radosław




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 1722
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 10:00, 02 Maj 2006    Temat postu: Satanizm

[link widoczny dla zalogowanych]
Cytat:
Nic co zwierzęce...

Walka z Szatanem Według Biblii Szatana, satanizm jako wyemancypowana, pragmatyczna filozofia mógłby równie dobrze nazywać się humanizmem. Nie nazywa się tak ze względu na swą nadbudowę religijną. W świetle owego twierdzenia jednak wszystkich mieniących się humanistami można by nazwać laickimi satanistami.

Czym jest satanizm w swym filozoficznym aspekcie? Najkrócej mówiąc, jest kultem doczesności, cielesności, doraźnych doznań, najczęściej natury ekstatycznej, wreszcie sukcesu materialnego. Wszystko, co nie służy wyżej wymienionym celom, jest przez satanizm potępiane lub po prostu rugowane. Satanizm dobrze wpisuje się w materialistyczny światopogląd czasów współczesnych, w dionizyjskie tendencje postmodernizmu, w ideologię sukcesu. Jako że jest permisywny i akceptuje postawę konsumpcjonistyczną, znajduje swoje potwierdzenie na gruncie liberalnego „wyścigu szczurów". A że gloryfikuje egoizm i egocentryzm, wszystkie trendy asertywistyczne, bardzo dzisiaj popularne, idealnie z nim harmonizują. Satanizm łączy więc w sobie główne tendencje współczesności, podnosząc je dodatkowo do rangi religii czy kultu. Wszystko, co przyziemne, egoistyczne i cielesne, znajduje tu potwierdzenie, zostaje okraszone rytuałem magicznym, przez co zyskuje nowy, wyższy status. Nic więc dziwnego, że ta „religia a rebours" (S.Przybyszewski, Synagoga Szatana) cieszy się dzisiaj popularnością, zwłaszcza wśród młodzieży, najbardziej chłonącej nowe trendy.

Biblia Szatana powstała w USA pod koniec lat 60. Napisał ją Anton Szandor La Vey, założyciel Kościoła Szatana. Jak dowiadujemy się ze wstępu, „po dziadkach jest [on] pochodzenia gruzińsko-rumuńsko-alzackiego, a na dodatek jego babka była Cyganką". Od dzieciństwa był niespokojnym duchem; jako chłopiec przewodził swym rówieśnikom w czasie zabaw w wojsko, szkoły średniej nie skończył, przystąpił do trupy cyrkowej, w której był pomocnikiem tresera zwierząt, grał na organach, aż wreszcie został asystentem magika. Otoczony zmysłowym światem sceny, już wtedy, jak pisze, zaczął dostrzegać hipokryzję świata mieszczańskiego: „Widywałem mężczyzn uganiających się za roznegliżowanymi dziewczynami tańczącymi na zabawach odpustowych. Następnego dnia [...] obserwowałem tych samych mężczyzn, jak siedzieli pokornie w kościelnych ławach ze swoimi żonami i dziećmi, prosząc Boga, aby wybaczył im i oczyścił ich z cielesnych żądz. W następną sobotę znów pojawiali się na zabawie lub w jakimś innym miejscu uciech cielesnych. Wtedy zrozumiałem, że Kościół katolicki opiera się na hipokryzji i że ludzka zmysłowa natura wyjdzie na jaw bez względu na to, jak bardzo jest oczyszczona i wysmagana przez religię". W wieku dwudziestu jeden lat La Vey założył rodzinę, wstąpił na Wydział Kryminologii w City College of San Francisco, aby potem podjąć pracę policyjnego fotografa. Tu również zetknął się z najmroczniejszymi stronami życia, po raz kolejny przekonując się, że na świecie nie ma miejsca na dobro, altruizm czy idealizm: „Widziałem najbardziej krwiożercze i mroczne strony ludzkiej natury. Ludzi zastrzelonych przez szaleńców, zadźganych nożem przez przyjaciół; małe dzieci leżące w rynsztoku, potrącone przez zbiegłych z miejsca wypadku kierowców. Było to odrażające i wpędzające w depresję. Zadałem sobie pytanie: «Gdzie jest Bóg?». Zacząłem nienawidzić świętoszkowatego podejścia ludzi do przemocy — zawsze mówili: "Taka jest wola Boża»". Zrezygnował z tej pracy, zaczął grać na organach w nocnych klubach i uczestniczyć w spotkaniach okultystycznych. W Noc Walpurgii w 1966 r. ogłosił założenie Kościoła Szatana. Za fundament posłużyły mu tradycje takich satanistycznych sekt, jak Klub Ognia Piekielnego czy Zloty Świt.

Kim jest Szatan dla La Veya? Jest dla niego „duchem postępu, inspiratorem wszystkich wielkich ruchów, które wniosły wkład w rozwój cywilizacji i postęp ludzkości. Jest duchem buntu wiodącego do wolności, ucieleśnieniem wszystkich herezji, które prowadzą do wyzwolenia". Taka nieortodoksyjna wizja Szatana pojawiała się już wcześniej w kulturze europejskiej, przypomina na przykład postać Blake'owskiego Orka - boga-buntownika, boga-rewolucjonisty. Szatan byłby tu więc uosobieniem buntu wobec rzeczywistości, z którą nie sposób się pogodzić, a na naprawę której nie ma pomysłów. W zasadzie oznacza to porzucenie pozytywnych ideałów, jeżeli nie można ich zrealizować, i przypomina zawołanie: „Jeżeli nie możemy ich pokonać, przyłączmy się do nich!". Przygnieciony rzeczywistością, zapewne wrażliwy człowiek kapituluje wobec potęgi mrocznej strony egzystencji. Jednocześnie brak formacji duchowej oraz odpowiedniego przygotowania teologicznego, czy choćby filozoficznego, pcha go w objęcia ciemności. Owszem, Szatan jest buntem, ale buntem niekonstruktywnym. Niezgoda sama w sobie nie jest niczym złym, ale za niezgodą Szatana kryje się jedynie nicość, jego własna pustka. Bunt Diabla nie jest buntem w imię czegoś lepszego, ale - w imię niczego, w najlepszym razie: w imię chaosu. Przeczenie jest tu dla siebie środkiem i celem zarazem, ma charakter immanemny.

Zważywszy, że ideologia satanistyczna wypisuje na swych sztandarach stricte egoistyczne hasła, zakładanie wspólnoty wydaje się czymś dziwnym, a w każdym razie na pewno niekoniecznym. „Ale główny cel wspólnoty polegał na zgromadzeniu podobnie myślących osób i połączeniu ich energii przy przywoływaniu ciemnych sił natury, które zwane są Szatanem" - pisze założyciel tegoż Kościoła. A sens zaś tego aktu jest taki, że wszystko, co było do tej pory skryte, wstydliwe, bo odzierające człowieka z jego godności, zostaje wyniesione na piedestał, mówi się o tym bez ogródek, w sposób często grubiański i wulgarny. „Żyję jak zwierzę na polu, radujące się swoim cielesnym życiem!" - brzmią słowa Inwokacji do Szatana, tekstu, który wygłaszany jest na wstępie satanistycznego rytuału. Z zawartych w Biblii Szatana deklaracji wynika explicite, że zgłaszając swój akces do tego kultu, człowiek przestaje już być człowiekiem, staje się zwierzęciem, zwierzęciem gnanym instynktem, podporządkowanym materialnym potrzebom. Umysł, intelekt stanowią tu tylko narzędzie do osiągania fizjologicznego zaspokojenia - mamy tu do czynienia jedynie z „duszą zwierzęcą" (Arystoteles). „Ludzka nadbudowa", abstrahująca od materialności, zdolna do transcendo-wania poza przyziemny świat fizjologii, tworząca pojęcia prawdy i fałszu, zostaje odrzucona jako zbędna.

Wróćmy jednak do samej książki. Zyskawszy dużą popularność (podobno w studenckich campusach jest bardziej popularna niż sama Biblia), książka La Veya stanowi zaplecze ideologiczne dionizvjsko-hedonistvcznvch ruchów na całym świecie, wzmacniających swój potencjał dzięki coraz nowszym rzeszom wiernych, zwłaszcza młodych, rozczarowanych hipokryzją świata dorosłych, a być może także chwiejną postawą Kościoła chrześcijańskiego.

Wreszcie - sterowanych przez media, które ukazując świat w krzywym zwierciadle, uwypuklając to, co mroczne, destrukcyjne, a pomijając lub bagatelizując to, co pozytywne i jasne, zachęcają do zejścia na drogę ciemności, poddania się Szatanowi, jeżeli rzeczywiście - a jednoznacznie wynika to z medialnych przekazów - jest on niepodzielnym władcą tego świata. To właśnie media, absorbując umysły, uzależniając je od iluzorycznego, fałszywego świata, jaki kreują, wzmacniają poczucie osamotnienia, na które receptą może wydawać się właśnie satanizm ze swoim buntem wobec cywilizacji. Człowiek wyalienowany nie czuje się sprawcą ani kontrolerem wydarzeń, nie czuje się współuczestnikiem życia społecznego. Przeciwnie - wydaje mu się, że jest na tym świecie kimś obcym, zbędnym. Od tego już tylko krok do całkowitej negacji istniejącego porządku. Satanizm przychodzi tu z pomocą. Sataniście wydaje się, że wpływa na bieg wypadków poprzez swoje magiczne praktyki, a kontakt z mrocznymi siłami pozwala łudzić się nadzieją na kreowanie biegu rzeczy, przełamuje poczucie bezradności. Rytuały chrześcijańskie są już sublimatem, często całkowicie niezrozumiałym, transcendentne wartości zaś, do których chrześcijaństwo się odwołuje, po prostu nie są dzisiaj w cenie.

Prolog książki La Veya zawiera Dziewięć Twierdzeń Satanizmu - jasno sformułowanych elementów fundamentalnych: „Szatan reprezentuje zaspokojenie żądz zamiast wstrzemięźliwości" (1), „pełnię życia zamiast duchowych mrzonek" (2), „mądrość zamiast obłudnego oszukiwania samego siebie" (3), „przychylność dla tych, którzy na to zasługują" (4), „zemstę zamiast nadstawiania drugiego policzka" (5), „odpowiedzialność w stosunku do odpowiedzialnych" (6), afirmuje zwierzęcość w człowieku jako zwierzęcym gatunku (7), „reprezentuje wszystkie tzw. grzechy, ponieważ prowadzą do [...] zadowolenia" (8), a wreszcie dowiadujemy się, że „Szatan jest najlepszym przyjacielem, jakiego kiedykolwiek Kościół posiadał, ponieważ przez wszystkie lata dawał mu zajęcie" (9). Treść prologu, a z nim satanizmu, jak łatwo zauważyć, w znacznym stopniu jest po prostu odwróceniem tradycyjnych chrześcijańskich wartości. O ile chrześcijaństwo nakazuje litość, współczucie, wyrozumiałość, o tyle satanizm odrzuca te wartości, intronizując zemstę, wyrachowanie, bezwzględność. I o ile tradycja chrześcijańska jednoznacznie potępia grzech, niejako ex definitione, o tyle satanizm popiera grzech jako źródło zaspokojenia. Największy kłopot pojawia się z interpretacją dziewiątego twierdzenia. Czyżby satanistom rzeczywiście zależało na losie Kościoła chrześcijańskiego, a Szatan był w istocie przyjacielem Boga, napędzającym klientów do Kościoła? Biblia Szatana, napisana językiem stylizowanym na biblijny, a w gruncie rzeczy językiem grafomańskim, jest próbą krytycznego, racjonalnego i z gruntu relatywistycznego spojrzenia na chrześcijaństwo. Wspomniałem o grafomanii, więc żeby nie być gołosłownym, kilka smaczków, jakie można tam znaleźć: „O! ludzie o spleśniałych umysłach, słuchajcie mnie, wy błądzące miliony!". Lub: „Spoglądam w szklane oko waszego przerażającego Jahwe, szarpię go za brodę; wznoszę szeroki topór i rozpoławiam jego wyżartą przez robaki czaszkę!". Albo: „Wysadzam w powietrze ohydne treści filozoficznie pobielonych grobów i śmieję się z sardonicznym oburzeniem". Po przeczytaniu takich bredni nie pozostaje nam nic innego, jak również „śmiać się z sardonicznym oburzeniem". Po rozprawieniu się z Jahwe i „wysadzeniu w powietrze ohydnych treści filozoficznych", z którymi autor, obawiam się, nigdy nie zawarł bliższej znajomości, twórca Biblii Szatana przechodzi, jako się rzekło, do niezwykle śmiałej i równie niezwykle siermiężnej krytyki chrześcijaństwa. Zauważa on, że wartości moralne mają charakter relatywny, nie są raz na zawsze dane i ulegają ewolucji. Podobnie jest z wartościami chrześcijańskimi. To, co kiedyś miało na polu etyczno-moralnym charakter zbawienny, może dzisiaj okazać się szkodliwe.

Autor wiele mówi o kłamstwie, a zakładając, że w kontekście jego wypowiedzi prawda ma charakter relatywny, trzeba przyjąć, że La Vey walczy tu z kłamstwem w imię prawdy pojętej na sposób pragmatyczny - innymi słowy prawdą jest to, co w danej chwili użyteczne. Chrześcijańska dogmatyka jest kłamstwem, ponieważ nie służy dobrze współczesnemu człowiekowi. Następnie nasz bohater zabiera się do krytyki miłości chrześcijańskiej. Nie należy kochać swoich wrogów - to wbrew naturze; należy ich nienawidzić. „Musisz nienawidzić swoich wrogów z całego serca i jeśli ktoś uderzy cię w policzek, TRZAŚNIJ go w jego! Pobij go na głowę, ponieważ samoobrona jest najwyższym prawem!" - głosi wskazówka dla satanisty. Autor dochodzi też do wniosku, że „namiętność i cielesne żądze" są prawdziwym określeniem miłości. Widocznie obcy mu był grecki podział miłości na cielesną - eros, przyjacielską - filia, i duchową - agape. Nie był on zaś obcy św. Pawłowi, który pisząc Hymn o miłości, myślał o agape. Ale La Vey, zgodnie ze współczesnymi tendencjami redukcjonistycznymi, sprowadza człowieka do rangi zwierzęcia, a wśród zwierząt rzeczywiście nie ma miejsca na agape. W końcu autor neguje istnienie transcendencji i świata nadprzyrodzonego, przeciwstawiając mu doczesność i życie jako zaspokojenie. Idea Chrystusa Zbawiciela także zostaje podważona: „Powiedz swojemu sercu «Ja jestem swoim własnym zbawicielem". Na deser autor serwuje nam Kazanie na Górze a rebours. Nie będę go streszczał, bo myślę, że każdy zna Kazanie na Górze. Niech więc odwróci każde z wymienionych tam błogosławieństw, a otrzyma mniej więcej kazanie La Veya.

W książce znajdujemy ciekawą uwagę: satanizm, jako wyemancypowana, pragmatyczna filozofia, mógłby równie dobrze nazywać się humanizmem. Nie nazywa się tak jednak ze względu na swą nadbudowę religijną. W świetle powyższego, wszystkich mieniących się humanistami można by nazwać laickimi satanistami. Zresztą La Vey, atakując chrześcijaństwo, a nawet wszelkie formy dotychczasowej religijności, występuje z pozycji ateisty i właśnie humanisty. Duchowości w tym niewiele, zgoła tyle co nic. Bóg jako eksterioryzacja ludzkiej potrzeby wszechmocy, a jednocześnie jako czynnik alienujący - wszystkie te tezy pojawiały się w XVIII i XIX w., a eksplikowane byty przez takich myślicieli jak Wolter, Feuerbach czy Stirner, a w końcu Nietzsche. Wszyscy oni byli myślicielami świeckimi. Diabeł z Biblii Szatana jest tak naprawdę człowiekiem, tyle że odartym z duchowego wymiaru. W istocie na gruncie tego systemu nie ma miejsca dla Demona jako bytu duchowego. To my jesteśmy demonami; o tyle, o ile jesteśmy drapieżnymi zwierzętami. A że dla La Veya jesteśmy wyłącznie takimi właśnie zwierzętami, nie ma wyjścia - wszystko, co nie jest diaboliczne (a w gruncie rzeczy: co nie jest zwierzęce), stanowi kłamstwo, mistyfikację, którą trzeba zniszczyć w imię wolności drapieżnika. Satanizm jest quasi-religią, bowiem cała jego magiczność i kultowość jawi się jedynie jako forma czysto świeckiej terapii psychicznej, mającej na celu wzmocnienie potencjału zwierzęcia. Pobrzmiewają tu słowa Nietzschego: „Lepszymi drapieżnikami stać się więc mają, bardziej przebiegłymi, mądrzejszymi, bardziej człowieczymi, albowiem człowiek jest najlepszym drapieżnikiem" (Tako rzecze Zaratustra). Podobnie jak w anarchistycznych hasłach, głoszących kult silnej jednostki, będącej poza dobrem i złem, poza prawem, zawarte jest hasło Stirnera: „Możesz być tym, na co pozwala ci twoja siła". Jak widać, grunt pod satanizm (czy humanizm - w tym punkcie nie ma większej różnicy) przygotowywali długo w zaciszach swoich pokojów filozofowie i myśliciele. Teraz zaś to, co było elitarne, a przez swój hermetyczny język czytelne jedynie dla nielicznych, zostało spopularyzowane i w formie quasi-religijnej podbija świat.

Wreszcie sprawa satanistycznego seksu. Jak łatwo się domyślić, stosunek satanizmu do praktyk seksualnych ma charakter permisywny. Nie dziwi to wcale, jeżeli zważyć, że człowiek dla satanisty jest zwierzęciem. Zwierzęta nie znają tabu, nie znają wstydu, dążą jedynie do doraźnego zaspokojenia; wszystko, co zrodzone z poczucia winy, grzechu, nie jest zwierzęce, ale ludzkie i jako takie jest przez satanistę rugowane. Trzeba jednak zauważyć, że także na tym polu satanizm zbytnio nie odbiega od klasycznych liberalno-humanistycznych standardów. „Możesz robić, co chcesz, ale tylko dopóty, dopóki nie gwałcisz cudzej wolności" - brzmi głos współczesnego liberała. La Vey pisze o tym tak: „Jeżeli próbujesz narzucić swoje pragnienia seksualne innym, którzy nie przyjmują z przychylnością twoich zabiegów, gwałcisz tym samym ich wolność seksualną. Dlatego też satanizm nie popiera gwałtu, molestowania nieletnich, kontaktów seksualnych ze zwierzętami lub jakiejkolwiek innej formy zachowania seksualnego, pociągającej za sobą uczestnictwo tych, którzy nie mają na to ochoty lub z powodu swojej niewinności bądź naiwności są zastraszani czy wprowadzani w błąd, a w rezultacie robią pewne rzeczy wbrew swej woli". A więc istnieją jednak pewne tabu, oczywiście zbieżne ze współczesnymi trendami, co dowodzi plastyczności satanizmu, a zarazem jeszcze raz uprzytamnia, jak bliski jest satanizm współczesnej ideologii liberalnej. Wszystkie zaś pozostałe praktyki, uważane dotychczas za dewiacje lub margines, znajdują na gruncie satanizmu pełne potwierdzenie, ba - aplauz. Onanista, masochista z sadystą, fetyszysta mogą liczyć na uznanie. Na kartach Biblii Szatana znajdujemy nawet zachętę do praktyk autoerotycznych - bożek Pan, rozmiłowany w seksie onanistycznym, staje się tu jednym z głównych bohaterów. Nie wątpię, że gdy książka trafia w ręce nastolatka, to ziarno pada na podatną glebę. A cóż bardziej oddziela ludzi od siebie, jeżeli nie właśnie tego typu praktyki - rozkosz doznawana w samotności. Satanizm więc idealnie wkomponował się w krajobraz permisywnej kultury współczesnej, która do praktyk masturbacyjnych ma przyzwalające podejście. Są nawet bardzo popularni na świecie artyści, którzy na ruchach masturbacyjnych oparli całą swoją choreografię.
Myślę, że w tym podejściu do człowieka, jako do zwierzęcia, tkwi zasadniczy błąd, który właśnie na polu seksualnym ujawnia się w całej swej szpetocie.

Otóż człowiek tak naprawdę nie jest wcale silnym drapieżnikiem, obdarzonym przez naturę mocą i zdecydowanymi instynktami. Przeciwnie - natura gorzej wyposażyła fizjologicznie nasz gatunek niż inne ssaki. Wszystko, czym jesteśmy dzisiaj, całą naszą potęgę zawdzięczamy nie instynktom, nie cielesnej sile, ale rozumowi i właśnie człowieczeństwu. Człowiek to Mengelweise (Carl Schmitt) - kaleka istota, której nie dano instynktownej umiejętności znalezienia się w świecie. Wszystko to człowiek musi sam sobie wypracować mocą własnego umysłu lub przejmując sprawdzone schematy kultury. Jeżeli tego nie uczyni, niechybnie przepadnie, właśnie jako kalekie zwierzę. Nie twierdzę, że człowiek nie ma zwierzęcych potrzeb, ale są one niejako osłabione. Instynkt seksualny nie służy mu tylko do prokreacji, ale także do zaspokajania przyjemności. Człowiek, któremu zostanie wpojone, że jest jedynie zwierzęciem, bez wskazania mu żadnych pozytywnych wartości, podporządkuje swoje życie zaspokajaniu wyłącznie cielesnych potrzeb, ograniczy swe człowieczeństwo, zredukuje je do poziomu zwierzęcego. Ale o ile zwierzę tak właśnie w naturalny sposób jest zaprogramowane i zyskuje na tym, multiplikując swój genotyp, o tyle dla człowieka oznacza to porażkę, bo dla niego paradoksalnie naturalnym stanem jest kultura. Nie przekaże genotypu, bo jego zabezpieczone przez sterylizację i antykoncepcję praktyki seksualne będą jałowe, niczego nowego nie stworzy, niczego nie wniesie, pochłonięty do granic karmieniem zwierzęcia w sobie. Człowiek jako zwierzę, i tylko zwierzę, jest całkowicie bezużyteczny, jałowy i pusty — jest martwy, martwy jako człowiek, bo żyje już tylko jako zwierzę. Jeżeli Diabeł istnieje, to tak zmodyfikowany człowiek byłby jego największym sukcesem. Bowiem diabeł „od początku był zabójcą i ojcem kłamstwa" (J 8,44). Właśnie w tym tkwi istota tej książki - ukazuje ona człowieka w sposób fałszywy: to, co w nim fragmentaryczne, przedstawia jako całość, pomijając element duchowy i redukując go do poziomu zwierzęcia.

Michał C. Kacprzak
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22804
Przeczytał: 4 tematy

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 20:18, 02 Maj 2006    Temat postu:

Michał C. Kacprzak napisał:
wszystkich mieniących się humanistami można by nazwać laickimi satanistami.

??? Slowo "humanizm" ma wiele znaczen. Podobnie zreszta jak slowo "satanizm". Wydaje mi sie, ze pomysl polaczenia jednego z drugim w jednym artykule jest zupelnie nie na miejscu. Obraza humanistow i nobilituje satanistow (tym bardziej, ze pochodzi wlasnie od satanisty La Veya).

Slownik Filozofii, Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, Warszawa 1997 napisał:
Humanizm. W znaczeniu historycznym — ruch umysłowy, który zrodził się we Włoszech w XIV w., a następnie w XV i XVI w. rozprzestrzenił się w całej Europie. U źródeł tego ruchu leży odkrycie dzieł filozoficznych i artystycznych starożytności i związana z nim fascynacja. W ruchu tym można wyodrębnić dwa nurty: jeden dążył do połączenia chrześcijaństwa ze starożytnością, drugi, „pogański", przeciwstawiał starożytność dorobkowi świata chrześcijańskiego. Bez względu jednak na te różnice h. jako całość przeciwstawiał się filozofii scho-lastycznej, upowszechniał zmysł krytyczny i zamiłowanie do badań naukowych, opowiadał się za wyraźnym oddzieleniem filozofii od teologii, podkreślał godność osoby ludzkiej (Erazm z Rotterdamu) i zachęcał do poszukiwania mądrości na własną rękę (M. de Montaigne), co bardzo często szło w parze z pochwalą radości życia (F. Rabelais). Dziś jednak słowa „h." używa się głównie w znaczeniu stanowiska, które głosi, że godność osoby ludzkiej stanowi wartość najwyższą. Tak pojmowany h. wzywa do ochrony osoby ludzkiej przed wszystkimi zagrożeniami ze strony władzy politycznej, ekonomicznej i kościelnej (co nie oznacza, oczywiście, że nie istnieje h. chrześcijański — niektórzy myśliciele, jak J. Maritain, głoszą nawet, że „integralny h." musi być właśnie chrześcijański). Z h. spotykamy się u różnych myślicieli i w różnych filozofiach (personalizm, egzystencjalizm J.P. Sartre'a i A. Camusa, fenomenologia M. Schelera). Choć popularny w świecie idei, h. okazai się jednak przeraźliwie nieskuteczny w rzeczywistości historycznej. Co więcej, z tradycyjnym h. jest związany pewien paradoks. Uznając człowieka za wartość najwyższą, h. chcąc nie chcąc ludzką wspólnotę definiuje w kategoriach normatywnych, co może stworzyć niebezpieczeństwo wykluczenia z niej niektórych istot ludzkich, jako niegodnych miana prawdziwych ludzi. I to jest właśnie powód krytyki, którą pod adresem tradycyjnego h. skierowali tacy myśliciele, jak F. Nietzsche czy K. Marks. Przy okazji można zobaczyć całą nieokreśloność pojęcia h. Ze względu na swą krytykę Marks może być uznany za anryhumaniste (również psychoanaliza czy M. Heidegger), można też twierdzić, że właśnie Marks był prawdziwym humanistą, gdyż pragnął człowiekowi stworzyć bardziej godne warunki egzystencji.
A Dictionary of Philospohy, Pan Bools, London 1979 napisał:
Humanism. A term that has been given a wide variety of often very vague meanings, two being more important than the rest. 1. The intellectual movement that characterized the culture of Renaissance Furope. Renaissance students of the literature of classical Greece and Rome — especially Greece — were called humanists. Such students were optimistic about human possibilities, attended enthusiastically to human achievements, and eschewed refined enquiries into theological niceties. However, in this sense, humanism was perfectly consistent with belief in God and a particular Christian and even Roman Catholic devotion, as, for instance, in Erasmus. 2. In this century the label has been appropriated by those who reject all religious beliefs, insisting that we should be exclusively concerned with human welfare in this, allegedly, the only world.


Ostatnio zmieniony przez wujzboj dnia Wto 22:35, 02 Maj 2006, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Radosław




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 1722
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 20:35, 02 Maj 2006    Temat postu:

Wuju transplatuj na polish angielski bo z angiela mocny nie jestem. Nadto racjonaliści z Racjonalisty, cyli skrajni humaniści scjentystyczni lubia satanistów bardziej niż chrzescjan. wię może jednak ich cos łaczy? No i o ile jest wiele definicji humanizmu, to satanizmu juz raczej nie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22804
Przeczytał: 4 tematy

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 22:34, 02 Maj 2006    Temat postu:

W angielskim jest z grubsza tyle, humanizm ma wiele znaczen, i ze tradycyjny humanizm to kierunek kompatybilby nawet z rzymskim katolicyzmem, natomiast dzis nazwe "humanizm" przywlaszczyli sobie ateisci. Zauwaz, ze jest to dokladnie sytuacja taka sama, jak z nauka. Ateisci przywlaszczyli sobie nazwe "naukowcy". I jak by brzmialo ci zdanie "wszystkich mieniacych sie naukowcami mozna nazwac laickimi satanistami"?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
1KOR13




Dołączył: 11 Gru 2005
Posty: 120
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konstancin - Jeziorna

PostWysłany: Śro 7:14, 03 Maj 2006    Temat postu:

W pełni zgadzam się z Wujem. Utożsamienie satanizmu z humanizmem jest bardzo niefortunne i mocno nie na miejscu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mirecque




Dołączył: 15 Mar 2006
Posty: 115
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 20:52, 04 Maj 2006    Temat postu:

Tak Korek, ja też się zgadzam. Fajny masz nick. Podoba mi się. Obrałeś fragment, który jest kwintesencją naszej wiary.

Pozdrawiam

mirek
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
1KOR13




Dołączył: 11 Gru 2005
Posty: 120
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konstancin - Jeziorna

PostWysłany: Pią 16:17, 05 Maj 2006    Temat postu:

A dziękuję, mi też mój nick się bardzo podoba :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22804
Przeczytał: 4 tematy

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 11:34, 06 Maj 2006    Temat postu:

Mnie tez :D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
idiota




Dołączył: 10 Lut 2006
Posty: 3604
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: stolnica

PostWysłany: Pią 13:06, 12 Maj 2006    Temat postu:

Humanizm tak jak go dzisiaj można interpretować rzeczywiśćie jest bliski ideałowi satanistycznemo. ich wspólność widać w głównej tezie obu:
"człowiek (a nie Bóg, miłość, sprawiedliwość) jest WARTOŚCIĄ NAJWYŻSZĄ"
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22804
Przeczytał: 4 tematy

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 22:59, 13 Maj 2006    Temat postu:

Ach, ale w czlowieku jest Bog, milosc i sprawiedlowosc.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
sinner




Dołączył: 08 Gru 2005
Posty: 289
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Nie 0:27, 14 Maj 2006    Temat postu:

W koszu mogą być śmieci. Ale liczy się kosz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22804
Przeczytał: 4 tematy

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 0:38, 14 Maj 2006    Temat postu:

To nie jest humanizm, lecz skorupofilia :D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ks.Marek




Dołączył: 22 Lut 2006
Posty: 1116
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Oikumene
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 22:56, 14 Maj 2006    Temat postu:

Hasła[link widoczny dla zalogowanych] to "rozrachunek" z epoką średniowiecza z ponad 1000 lat kształtowania się teologii, rozwoju myśli filozoficznej, "konstytuowania się" Kościoła Katolickiego. 10 wieków deliberowania o duchowości w końcu sięgnęło na nieszczęście dla człowieka - zenitu. "Przeduchowione" w/g wielu średniowiecze, zaniedbało człowieka. Stąd renesans i jego hasła humanistyczne nakierowane centralnie na człowieka. por: Człowiek miarą wszechrzeczy.

Dr. Entropia cytując napisał:
człowiek (a nie Bóg, miłość, sprawiedliwość) jest WARTOŚCIĄ NAJWYŻSZĄ"


Jeśli zaś taki stan rzeczy, to naturalnym niemal stało się, iż zaczęto poniekąd niwelować średniowiecze z dusz, serc i umysłów Oświeconych. Można by oceniać, porównywać etc. Ale ja osobiście uważam: w żadną stronę i nigdy - nie mozna przeginać.

pzdr
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22804
Przeczytał: 4 tematy

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 12:48, 20 Maj 2006    Temat postu:

ks.Marek napisał:
"Przeduchowione" w/g wielu średniowiecze, zaniedbało człowieka.

Moze i zaniedbalo. Ale ja raczej powiedzialbym, ze w pewnym momencie warunki dojrzaly do tego, by moc zaczac traktowac czlowieka mniej instrumentalnie. I wtedy zaczal sie humanizm.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ks.Marek




Dołączył: 22 Lut 2006
Posty: 1116
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Oikumene
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 2:59, 23 Maj 2006    Temat postu:

+
Przegryzłem się przez ten tekst o La Veyu. Niezły z niego gagatek. Każdy treść tekstu zna, więc daruję sobie cytowanie go. Dla mnie najbardziej ważny fragmet to zakończenie. Świetne podsumowanie całego eseju. Przyznam tylko, że zaniepokoiło mnie to zdanie:
Cytat:
Jeżeli Diabeł istnieje, to tak zmodyfikowany człowiek byłby jego największym sukcesem.
Ale o to na razie mniejsza...

Ad rem.

Na początek źródła satanizmu.
1. Patologia dyspozycji religijnej.
Sa tu mozliwe dwie opcje: patologia natężenia lub ukierunkowania. 1 prowadzi do fanatyzmu religijnego, do fundamentalizmu i dewocji. Bez właściwej refleksji nad treścia Objawienia dochodzi do szeregu anomalii w percepcji treści Biblii. 2 prowadzi do nieadekwatnego obiektu kultu. Tworzy się swój osobisty wizerunek Boga. Jeśli juz jest wizerunek, to wówczas nadchodzi zapotrzebowanie na kult tegoż Boga osobistego. Szczególnie własnie patologia ukierunkowania dała sie nam w historii we znaki. Popatrzmy na SS i słynne Gott mit uns? Czy Bóg, który jest miłością i pokojem moze błogosławić zbrodniarzy? Albo komunizm i jego huczne obchody rewolucji - hekatomby służącej nie wiedziec czemu. W kontekście zaś artykułu: Jeśli nie moge pokonac złego, to lepiej bedzie jeśli sie do niego przyłączę.

Przekopując sie przez ST i NT równiez odnajdujemy informację, iz oba te rodzaje patologii obiektywizowane były w Izraelu. Temat zatem stary jest jak stary jest świat. Pobrzmiewa tu równiez fakt pewnego zachwiania, czy wręcz zaniechania. Chodzi mianowicie o to, że konstytucja człowieka są takie płaszczyzny jak:

    Symbolizm - homo symbolicus
    religia - homo religiosus
    myślenie- homo sapiens
    praca - homo faber
    zabawa, relaks - homo ludens

To jest tzw jedność ontyczna człowieka. W świecie chrześcijańskim dochodzi jeszcze Homo Novus Człowiek Nowy - wydoskonalony przez Chrystusa, przez łaskę Bożą. Nie potrzeba byc super mądrym, by przekonac się, iż przedobrzenie w którejśc mierze rodzi patologię

Satanizm jako taki, określony, zdefiniowany, powiedzmy: oficjalny - datuje się na XVII wiek.(Faust, Cagliostro, Dee,) Jednak dopiero "natchnienie Hitlera" którym był niejaki Aleister Crowley daje atut do ręki La Veya, głosząc poglad, że rdzeń wszechświata kształtowany jest przez seksualno-orgiastyczna energię.

Na tej właśnie energii buduję się również kolejne źródło satanizmu, jakim jest wkroczenie psychologii, wykorzystanie jej w celu instrumentu. Najłatwiej za pomoca psychologii argumentować, iz całe me prawo - to czynić to, co mi się podoba. Krótko: wolnośc wobec Boga.

To na razie tyle. Ide pospać. Jeśli będzie odzew zainteresowania, to pogłebię te myśli jakie tu zapodałem

pzdr
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Radosław




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 1722
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 8:17, 23 Maj 2006    Temat postu:

Cytat:
ks.Marek napisał:
"Przeduchowione" w/g wielu średniowiecze, zaniedbało człowieka.

Moze i zaniedbalo. Ale ja raczej powiedzialbym, ze w pewnym momencie warunki dojrzaly do tego, by moc zaczac traktowac czlowieka mniej instrumentalnie. I wtedy zaczal sie humanizm.
Słabo znasz "humanizm" on dopiero zaczął instrumentalizowac ludzi. Choćby w sztuce taki drobiazg, przedstawiano nagość dosć instrumentalnie traktujac modele..
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22804
Przeczytał: 4 tematy

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 21:55, 25 Maj 2006    Temat postu:

ks.Marek napisał:
Satanizm jako taki, określony, zdefiniowany, powiedzmy: oficjalny - datuje się na XVII wiek.(Faust, Cagliostro, Dee,) Jednak dopiero "natchnienie Hitlera" którym był niejaki Aleister Crowley daje atut do ręki La Veya, głosząc poglad, że rdzeń wszechświata kształtowany jest przez seksualno-orgiastyczna energię.

Na tej właśnie energii buduję się również kolejne źródło satanizmu, jakim jest wkroczenie psychologii, wykorzystanie jej w celu instrumentu. Najłatwiej za pomoca psychologii argumentować, iz całe me prawo - to czynić to, co mi się podoba. Krótko: wolnośc wobec Boga.

Kilka uwag.

1. Nie rozumiem odniesienia do Fausta. Czyzbys traktowal Goethego jako sataniste? :shock:

2. Nie kazdy ateista jest zaraz satanista, podobnie jak nie kazdy teista jest katolikiem i nie kazda krowa jest laciata. Satanizm jest zjawiskiem dosc szczegolnym.

3. Nie wiem, co znaczy wyrazenie "wolnosc wobec Boga". Jesli ktos wierzy w Boga bedacego wszechmocna miloscia, to wyrazenie takie nie ma sensu, bowiem wolnosc mozna osiagnac tylko w jednosci z Bogiem. Jesli ktos nie wierzy w Boga, to wyrazenie to nie ma sensu, bowiem nie mozna sensownie mowic o wolnosci wobec nieistniejacego. Wyrazenie to ma natomiast sens, jesli ktos wierzy w Boga chcacego trzymac czlowieka za pysk. Pewno sa tacy satanisci, lecz to nie spod Le Veya, prawda? Bo ten jest ateista.

Radek napisał:
"humanizm" on dopiero zaczął instrumentalizowac ludzi. Choćby w sztuce taki drobiazg, przedstawiano nagość dosć instrumentalnie traktujac modele..

?? Wole byc "instumentalnie" przedstawiony nago niz "nieinstrumentalnie" przypisany cialem i dusza jakiemus czlowiekowi, jakiejs organizacji, jakiemus zadaniu lub jakiejs ideologii. A ty?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ks.Marek




Dołączył: 22 Lut 2006
Posty: 1116
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Oikumene
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 22:16, 25 Maj 2006    Temat postu:

Wujaszek napisał:
1. Nie rozumiem odniesienia do Fausta. Czyzbys traktowal Goethego jako sataniste? :shock:


Spoko, spoko. Nie rzuciło mi sie na mózg: [link widoczny dla zalogowanych]

Co do 2 - OK, zgoda

Le Vey to satanista - przynajmniej on tak siebie określa.

pzdr
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Radosław




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 1722
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 22:23, 25 Maj 2006    Temat postu:

Tyle, że humanizm tez był ideologią. :D :D

No to co, nei chrzcimy dizeci po urodzeniu? Przeciez t przypiswyanei do instytucji. :D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ks.Marek




Dołączył: 22 Lut 2006
Posty: 1116
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Oikumene
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 7:38, 27 Maj 2006    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych] też artykuł o satanizmie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22804
Przeczytał: 4 tematy

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 22:18, 27 Maj 2006    Temat postu:

No wlasnie. Golym okiem widac, ze z humanizmem nie ma to nic wspolnego. Prawda, Radku?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Radosław




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 1722
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 22:26, 27 Maj 2006    Temat postu:

No nei wiem wuju, byc może ma skoro racjomaliści z Racjonalisty bardziej pobłażliwie patrzą na satanistów niz na chrześcjan.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ks.Marek




Dołączył: 22 Lut 2006
Posty: 1116
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Oikumene
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 16:04, 30 Maj 2006    Temat postu:

~observer napisał:
Oto, co swojego czasu znalazłam na psr. Dość ciekawe zważywszy na temat tego wątku. [link widoczny dla zalogowanych]

Cytat:
Rozmowa z wielebnym Peterem Gilmore, mistrzem
Kościoła Szatana, jednym z rady dziewięciu, ciała
zarządzającego Kościołem Szatana, największą
organizacją satanistyciną na świecie.


Pyt: Dla chrześcijan satanizm ma wymiar przede wszystkim antychrześcijański,
antychrystowy.

My nie próbujemy tego tak określać. Sytuujemy satanizm w swoim własnym
kontekście. Mamy znacznie głębsze poczucie sofistycznych korzeni i zwracamy
się ku antycznemu Egiptowi, do takich starożytnych filozofów jak Platon
czy Epikur i współczesnych, jak np. Nietzsche. Traktujemy człowieka jako
zwierzę. Nie wierzymy w duchowość. Jesteśmy religią i filozofią cielesną.
Oznacza to, że nasze rozumienie całej natury związane jest z ciałem, z naszą
egzystencją w fabryce natury, a nie z poszukiwaniem ducha gdzieś w naszym
wnętrzu. Imienia Szatan używamy dlatego, że w języku hebrajskim słowo to
oznacza przeciwnika, oponenta czy też oskarżyciela, a my jesteśmy
przeciwnikami, oponentami i oskarżycielami wszystkich religii duchowych na
świecie.
Uważamy, że religie te są ironiczne w swoim poszukiwaniu jakiejś innej
siły poza człowiekiem.
Sądzimy też, że ludzie albo się rodzą satanistami albo nie.

Pyt: Co to znaczy?

Podstawą filozofii satanistycznej jest podejście cielesne a nie duchowe,
dlatego też uważamy, że wszystkie religie duchowe są w błędzie. Wierzymy,
że człowiek rodzi się satanistą, że nie może się nim stać. Kiedy czytasz
naszą
literaturę, odkrywasz, że istnieje nazwa dla tego, czym byłeś od dnia twoich
narodzin. Nie jest to coś, czym próbujesz się stać; jest to coś, czym już
jesteś, nie ma więc sensu starać się stać czymś innym. My sataniści
wierzymy,
że z człowiekiem wszystko jest w porządku. Człowiek jest takim samym
zwierzęciem jak wszystkie inne - i jako zwierzęta cieszymy się naszą
egzystencją. Dopiero w momencie kiedy zaczynamy oszukiwać się, że jesteśmy
czymś ponad lub czymś oddzielnym, zaczynamy szukać tego, co nienaturalne i
wtedy właśnie na wszystkich poziomach społecznych pojawiają się problemy
natury filozoficznej. Dlatego uważamy że Chrześcijaństwo jest filozofią
całkowicie nienaturalną, ponieważ wierzy w poświęcanie siebie dla
innych, wierzy w szukanie spełnienia w świecie duchowym, ignoruje jedyne
życie jakie posiadamy. My nie wierzymy w życie wieczne. Filozofia
chrześcijańska
stworzyła zupełnie nienaturalne podejście do życia i w rzeczywistości
wstrzymywała w ciągu ostatnich dwóch tysięcy lat rozwój społeczeństwa.
Podejście chrześcijan jest nieracjonalne i antynaukowe. Sataniści są
materialistami. Wierzymy, że aby zrozumieć ciągłość czasu i przestrzeni,
musimy wykorzystywać swój umysł i rozsądek.

Pyt: Skoro jesteście materialistami i negujecie duchowość, to dlaczego
małpujecie Kościół?

Satanizm wykorzystuje kościelne stroje i symbolikę, ponieważ czujemy, że
jest to odpowiednie dla natury gatunku ludzkiego. Nasze świadomości
działają na zasadzie budowania znaczeń i koncepcji, łącząc następnie
koncepcje ze sobą w struktury myślowe. Bardzo jasno i wyraźnie rozumiemy,
dlaczego Kościół wykorzystuje symbole do tworzenia koncepcji. Podstawową
cechą natury ludzkiej jest fakt, że człowiek jest zwierzęciem używającym
symboliki. Wykorzystujemy więc symbole w naszych rytuałach, aby pomogły
nam one skoncentrować się na doskonalszym i głębszym zrozumieniu
egzystencji.
Jest to rzecz całkowicie naturalna dla naszego gatunku. Ludzie,
którzy są ateistami, zaprzeczają istnieniu jakiegokolwiek rodzaju
duchowości,
ale nie mają nic poza tym. Nie stworzyli żadnej filozofii czy struktury
myślowej. Nie zbadali człowieka-zwierzęcia, aby zdecydować, co jest dla
naszego gatunku naturalne. My natomiast poświęcamy się dogłębnemu
zrozumieniu
nas samych i czujemy, że to właśnie jest naturalne podejście. Jesteśmy więc
kościołem, mamy swoje rytuały i wierzymy w magię.

Pyt: Na czym polegają rytuały satanistyczne?.

Nasze rytuały wykorzystywane są przede wszystkim jako psychodrama. Wierzymy,
że jest to sposób transformacji samego siebie poprzez pozbycie się
wszelkiego rodzaju obsesji, jakie możemy mieć. Obsesji, które nas męczą,
które przeszkadzają nam w normalnym funkcjonowaniu w codziennym życiu.
Lubimy
zaznaczać punkty zwrotne w naszym życiu, co dla nas wydaje się
być rzeczą bardzo naturalną, mamy więc rytuał inicjacji, na który można się
zdecydować lub nie. Satanizm jest otwarty na swojego wyznawcę. Nie zmuszamy
nikogo do robienia czegokolwiek - jest wielu członków, którzy
w ogóle nie biorą udziału w rytuałach. Dla nich rytuałem jest zwykły akt
twórczy, taki jak rysowanie czy granie muzyki. Dla nich jest to
wystarczające.
Wiele różnych form rytuałów jakie oferujemy, np. chrzest, służą lepszemu
zrozumieniu własnej natury. Jest to sposób na to, by dana osoba poczuła się
bardziej zintegrowana. Wykorzystujemy rytualną magię w celu
uwolnienia wszelkiego rodzaju energii emocjonalnych, jakie możemy odczuwać w
związku z obsesjami, które nie pozwalają nam żyć w taki sposób w jaki byśmy
chcieli. Jeśli ktoś jest w stosunku do ciebie nieuczciwy, możesz rzucić na
niego urok; aby pozbyć się własnej złości, wypracujesz rytuał, który
pozwoli ci w sposób symboliczny zniszczyć osobę, która cię skrzywdziła. Jest
to sposób na zaprowadzenie sprawiedliwości. Nie chodzi tu o to, aby wyjść
na ulicę i atakować niewinnych ludzi. Celem jest przywrócenie równowagi,
która została zaburzona. Rytuał może również zostać przeprowadzony po to,
by pomóc osobie, która ma problemy lub potrzebuje naszego współczucia.
Istnieją też bardzo podstawowe rodzaje rytuałów, wykorzystywanych np.
w sytuacji kiedy ktoś szuka miłości. W takich przypadkach wykorzystuje się
wyobrażenia seksualne i samostymulację w celu emocjonalnego przeżycia
punktu kulminacyjnego.
Same techniki magiczne oraz sposób ich działania to rzecz niezwykle
ciekawa, jako że ciągle jeszcze nie do końca zbadana. Tak na prawdę sami
tego
jeszcze dokładnie nie rozumiemy. Można to porównać do sytuacji osoby,
która prowadzi samochód, ale gdyby rozebrała go na części, nie byłaby w
stanie potem go złożyć. Nadal jednak byłaby w stanie go prowadzić.
Wykorzystujemy rytuały, choć dotąd nie wiemy jak one w rzeczywistości
działają. Zauważyliśmy jednak, że jeśli ktoś wypracuje sobie silną energię
emocjonalną
i wyobrażenie danej rzeczy, a następnie uwolni je, będzie to miało wpływ na
ludzi, zmuszając ich do działania w taki sposób, jaki danej osobie
odpowiada.
Oczywiście zależy to od tego, do czego daną osobę chcemy zmusić. Jeśli
bowiem chcemy zmusić osobę całkowicie pozbawioną talentu, aby stała się
wielką gwiazdą telewizyjną, to na pewno nam się to nie uda. Cały problem
polega na tym, że Wszechświat jest bezwładny i posuwa się naprzód
samorzutnie.
Wykorzystując rytualną magię chcemy wpłynąć, w bardzo niewielkim stopniu, na
drobne decyzje i zmienne elementy Wszechświata, tak aby
szły one w kierunkach, które są dla nas korzystne. Nie ma więc w tym nic
z megalomanii, po prostu staramy się, aby sprawy toczyły się tak jak nam to
odpowiada. Oczywiście może się to nie udać. Jednak najważniejszą sprawą
jest fakt, że jest to swojego rodzaju wartość psychologiczna - odprawić
rytuał i pozbyć się obsesji, dzięki czemu czujesz, że możesz dalej normalnie
żyć. Najciekawsze jest to, że jak wynika z naszych obserwacji, naprawdę tak
się dzieje.

Pyt: Dlaczego jest Pan satanistą?

Jako satanista cieszę się, że jako człowiek jestem zwierzęciem, że mogę
posuwać się naprzód w mojej wierze w samego siebie. Traktuję siebie jako
swojego własnego boga, rozumiem siebie tak głęboko jak tylko mogę,
maksymalnie rozwijam swoje talenty i znajduję ludzi, których miłuję i którym
pozwalam towarzyszyć mi w mojej życiowej wędrówce. Wierzymy, że żyjemy
tylko tutaj, nie wierzymy w żadne życie po śmierci. Dlatego też to życie
jest
dla nas wyjątkowo cenne, a nasza filozofia jest jedną z bardziej
pobłażliwych.
Dlatego staramy się odkryć, jakie przyjemności dają nam najwięcej
satysfakcji
i staramy się do nich dążyć. Nie mamy więc poczucia winy. Nie musimy
przejmować się tym, że ktoś ustanawia dla nas zasady. Każdy ustanawia sobie
swoje własne zasady. Oczywiście jest to bardzo trudne, jako że my uważamy,
iż każdy jest całkowicie odpowiedzialny za swoje czyny. Oznacza to, że
jesteś odpowiedzialny za wszystkie swoje sukcesy i porażki. Osoby wyznające
religie duchowe wierzą, że w ich życie zaangażowany jest jakiś inny element.
Jeśli więc coś idzie nie tak, może być to wina jakichś innych mocy, wobec
czego ludzie ci nie widzą w tym swojej winy. My natomiast wierzymy, że
jeżeli twoje życie się nie układa, to jest to tylko i wyłącznie twoja wina.
Oczywiście jeżeli odnosisz sukcesy, to jest to tylko twoja zasługa. Dlatego
też musimy być bardzo świadomi tego, jak wygląda nasze oddziaływanie na
innych ludzi. Generalnie jednak satanizm jest filozofią radości. Kochamy
nasze
życie, uwielbiamy się dobrze bawić. Satanizm jest szczęściem. Ubieramy się
na
czarno, bo kolor ten symbolizuje ciemność, siłę ciemności,
która wspiera Wszechświat. Jednak naszym podstawowym celem jest
cieszyć się tym światem tak bardzo, jak tylko jesteśmy w stanie.

Pyt: Czy świat jest, Pana zdaniem, celowo uporządkowany?

Świat składa się zarówno z porządku jak i z chaosu, a co najciekawsze, jeśli
przyjrzymy się współczesnej fizyce, zauważymy, że ma ona w sobie pewnego
rodzaju porządek. Generalnie zgadzamy się z tym, że istnieje ogromny chaos,
który sam w sobie ma swego rodzaju porządek. Odczuwamy całkowitą
harmonię z takim stanem rzeczy. Satanizm można by porównać do taoizmu,
starożytnej filozofii chińskiej, ponieważ oni wierzyli, że cała egzystencja
posuwa się naprzód pewną drogą, którą my również się poruszamy. My sataniści
wierzymy, że płyniemy razem z siłą ciemności w naturze, której jesteśmy
częścią, i z którą jesteśmy w harmonii. Spotykamy oczywiście ludzi, którzy
nie odczuwają tej harmonii, którzy czują się puści. Są to ci ludzie, którzy
szukają czegoś poza sobą, szukają duchowości, ponieważ w jakiś sposób
czują się niepełni. Nie czują związku z przepływem siły. W pewnym sensie
rzeczywiście są więc puści. Wtedy właśnie ludzie ci mówią: \"Muszę
odnaleźć zbawcę, muszę znaleźć Boga nade mną\". My uważamy, że są to ludzie
kalecy, że nie są to prawdziwi przedstawiciele gatunku człowieka-zwierzęcia,
tacy jak my. Taka właśnie jest między nami różnica, między
urodzonymi satanistami a wieloma innymi ludźmi, którzy idą ścieżką
duchowości.
Według nas, fakt, że ludzie szukają absolutu i transcendencji oznacza, że
coś
jest z nimi nie w porządku, zarówno z punktu widzenia fizycznego
jak i biologicznego.

Pyt: Głosicie wolność, ale gdzie są granice tej wolności?

Istnieją granice i ograniczenia, jakie spotyka na swojej drodze osoba
starająca się pobłażać sobie oraz ograniczenia samej pobłażliwości, ponieważ
mamy coś w rodzaju umowy społecznej. Ludzie są gatunkiem społecznym,
który w celu tworzenia związków międzyludzkich, w ciągu całej swojej
historii
tworzył społeczne umowy. W tym sensie istnieją ograniczenia dotyczące
tego jak oddziałujemy na siebie nawzajem. Wierzymy, że mamy coś, co nazywamy
\"srebrną zasadą\". Postępuj z innymi tak, jak chciałbyś, aby inni postępowali
z tobą. Jeśli jednak ktoś nie odwzajemni ci przysługi, potraktuj go
tak, jak on potraktował ciebie. Chrześcijanie z zasady są dla siebie mili,
bez
względu na to jak w stosunku\' do nich postępuje druga strona. Wierzymy że
jeżeli ktoś źle cię traktuje, masz prawo oddać mu to z nawiązką. Co nie
oznacza, że nie możemy zachowywać się w sposób cywilizowany. Tego typu
postępowanie można było bardzo dobrze zaobserwować dawniej na amerykańskim
Zachodzie. Ludzie byli uzbrojeni, ale uprzejmi. Działali tak, aby dostać
od innych to co chcieli, ale robili to w sposób cywilizowany. Siła, jaką
każda osoba posiadała, powodowała, że ludzie postępowali ze sobą w sposób
cywilizowany. To właśnie staramy się odbudować w naszym społeczeństwie.
Uważamy, że aktualnie nie żyjemy w kulturze sprawiedliwości.
Uważamy, że żyjemy w kulturze, w której niesprawiedliwość jest wręcz
rozpasana, w której przeciętność jest mistrzostwem, w której nieudacznicy
mogą zaskarżyć lepszych od siebie o to, że sami nie są tak dobrzy jak oni.
Właśnie to staramy się zmienić. To największa zmiana, jaką chcielibyśmy
wprowadzić.

Pyt: Jaki jest wasz stosunek do naszej cywilizacji, nazywanej
chrześcijańską?

Według nas nie jest prawdą, że nasza cywilizacja oparta jest całkowicie na
wartościach chrześcijańskich. Uważamy że istnieje pewne podłoże
satanistyczne,
i że właśnie to podłoże zawsze pchało cywilizację naprzód. W naszej opinii,
w ciągu ostatnich dwóch tysięcy lat, wartości chrześcijańskie stanowiły
kotwicę
wstrzymującą postęp gatunku ludzkiego. Jeśli przyjrzeć się całej historii
ludzkości, podstawowe idee, które znajdziemy, obecne będą zarówno w
starożytnym Egipcie jak i Grecji. Będą to idee zrozumienia, czym naprawdę są
ludzie-zwierzęta. Jako sataniści wierzymy, że jednostka musi iść w kierunku,
który
sama sobie obierze. Dlatego też buntujemy się przeciwko
temu elementowi chrześcijaństwa, który mówi: \"Musisz zachowywać się w taki
sposób albo umrzesz\".
Buntujemy się przeciwko zmuszaniu ludzi do myślenia w taki sam sposób,
zachowywania się cały czas w taki sam sposób. Odkrywamy natomiast, że
biologiczny pierwiastek gatunku ludzkiego, który jest podstawą wszystkiego,
daje pewne podstawowe zasady i wzory zachowań, które są dla nas
naturalne. Niektóre z nich można znaleźć w chrześcijaństwie,
ale wielu nie. Tak więc my zwracamy się ku temu, co biologiczne, i popieramy
to, i czujemy się z tym dobrze.
Widzimy też, że w obecnym momencie naszej historii chrześcijaństwo
nie jest już żadną siłą. Prawdziwą siłę w dzisiejszych czasach stanowią
media.
Dzisiaj religią człowieka jest telewizja. Wszystkie idee wyznawane przez
społeczeństwo pochodzą z ekranów telewizorów. Ludzie nie czytają książek,
tylko gapią się w monitor komputera. Internet jest kolejną fazą, jest
bogiem,
jest umysłem człowieka. Prawdziwe poglądy które można znaleźć i
w ludzkich głowach, nie wynikają z oryginalnych myśli w nich powstałych.
To coś, co wyłapują oni z telewizji. Są to zazwyczaj poglądy bardzo
przeciętne,
ponieważ telewizja generalnie funkcjonuje na bardzo niskim poziomie.

Pyt: Te media, o których wyraża się Pan tak krytycznie, często jednak
atakują chrześcijaństwo.

Cieszymy się, że chrześcijaństwo spotyka się z wrogością niektórych
środków masowego przekazu. Uważamy, że relatywizm i subiektywność stanowią
esencję rzeczywistości, a chrześcijaństwo stara się temu zaprzeczyć.
Wierzymy, że wszystkie sensy moralne są generalnie subiektywne. Jest to coś,
o czym każdy musi zadecydować. To jest dla mnie dobre, a to złe. Nie ma
boga,
który zrobi to za ciebie. Dostrzegamy podstawowe prawa natury, ale zasady
społeczne są całkowicie relatywne. Nic nimi nie rządzi. Chrześcijanie
chcieliby, abyś wierzył, że jest inaczej, że ich Bóg ustala zasady i dlatego
oni przeciwstawiają się relatywizmowi, a my go uznajemy. Uważamy, że jest
rzeczą nieodzowną we współczesnej kulturze.

Pyt: Czy ta kultura, której ostrze wymierzone jest w chrześcijaństwo,
inspirowana jest przez satanizm?

Istnieją inspiracje satanistyczne oddziaływujące na współczesną
kulturę. Przyjrzyjmy się np. produkcji filmowej. Idea antybohatera, który
jest samotnikiem, ma swoje własne prawa i własną sprawiedliwość, jest
koncepcją
całkowicie satanistyczną. Zaczynamy zauważać, że idea ta staje się
popularna, idea kogoś, kto jest antybohaterem, kto nie jest po prostu
draniem
czyniącym zło, ale kimś, kto jest niezależny i dzięki temu nie interesuje
się
innymi systemami. Ten rodzaj buntu funkcjonował w kinie przez jakiś czas, a
teraz powraca. Powiedziałbym nawet, że Hollywood od czasu do czasu ulega
temu
wpływowi. W tym roku nominację do Oskara dostał film pt. \"Elizabeth\" mówiący
o
makiawelicznej walce o władzę. Postać doradcy Elżbiety jest absolutnym
satanistą.
Od pierwszego ujęcia, w którym zajmuje się swoim zabójcą, aż do rad jakich
udziela Elżbiecie.
To prawdziwy satanista w akcji. Tak więc możemy odnaleźć tego rodzaju
elementy w naszej kulturze, które całkowicie zainspirowane są przez
satanizm.

Jaki wpływ na życie publiczne wywiera Kościół Szatana?

Wpływ Kościoła Szatana jest niezwykły, ponieważ uważamy się za organizację
podziemną, spiskową. Mamy wielu członków zajmujących ciekawe stanowiska,
którzy nie pozwalają, aby ktokolwiek dowiedział się, że
są oni satanistami. Ludzie ci na swój sposób popychają sprawy naprzód, czy
to pisząc, czy robiąc filmy, czy w końcu zajmując stanowiska w rządzie.
Niektórzy są prawnikami, mamy wielu ludzi w instytucjach prawniczych,
wielu w służbie wojskowej. Nasi ludzie wpływają na kulturę w bardzo subtelny
sposób. Satanizm nie funkcjonuje jako grupa szczególnego zainteresowania czy
partia polityczna. Jest to coś, co przedostaje się samoistnie do ,
kultury i kieruje sprawami tak, aby toczyły się one w kierunkach, które
odpowiadają naszej estetyce i filozofii. Jest nas więc dość sporo - ludzie
będą
musieli mieć do czynienia z satanistami, ale to my żyjemy w harmonii z
naturą
i zamierzamy dopilnować tego, aby sprawy toczyły się w odpowiednim kierunku.
Zupełnie jak wszyscy liderzy z przeszłości. Wszyscy wielcy innowatorzy
byli satanistami, tego czy innego typu. Zawsze uważano, że w jakiś niemal
romantyczny sposób mają oni związek z diabłem, zawsze uważano ich za
outsiderów, tak jak wielkich pisarzy czy naukowców. Tak więc satanizm może
pomóc
poruszyć społeczeństwo, ponieważ reprezentuje on naturalne podejście do
naszego gatunku.

Pyt: Wiele osób uważa, że mamy dziś do czynienia z kryzysem chrześcijaństwa.
Czy zgadza się Pan z tą diagnozą?

Ciekawy jest fakt, że chrześcijaństwo na niektórych poziomach ewoluuje
upodabniając się do satanizmu. Stara się rozwinąć bardziej naturalne
podejście do gatunku ludzkiego. Według nas to bardzo dobrze. Myślimy jednak,
że dla nich
jako dla religii nie jest to pozytywne, ponieważ zatracają prawdziwą jej
istotę.
Widzimy, że są chrześcijanie reprezentujący pozycję bardziej fundamentalną,
którzy chcą, aby wszystko jak najbardziej opierało się na starych ideach. Są
to ludzie, którzy byliby w stanie doprowadzić do tego aby religia jako taka
przetrwała, stanowią oni jednak niewielką część populacji. Ze względu na to,
że we współczesnym społeczeństwie mamy tak szeroki zakres komunikacji i
zrozumienia, ludzie lepiej rozumieją sposób w jaki się zachowujemy. Dlatego
też, aby utrzymać dużą liczbę wyznawców, pewne formy chrześcijaństwa będą
musiały
się zmienić i stać bardziej podobne do nas.
Jest taka książka napisana przez lidera Kościoła episkopalnego, zatytułowana
\"Dlaczego chrześcijaństwo musi się zmienić lub umrzeć?\". Podstawowym
założeniem tej książki jest fakt, że Jezus jest mitem i symbolem. Symbolem,
który człowiek wykorzystuje, aby wejść na drogę chrześcijaństwa. Książka
mówi też o tym, że Bóg nie jest istotą aktywną a jedynie podłożem
egzystencji.
Dokładnie w ten sam sposób w jaki lider Kościoła episkopalnego
definiuje Jezusa, my definiujemy Szatana. Tak więc autor w jednej tylko
książce przekształca chrześcijaństwo w satanizm. Chcielibyśmy aby taka
zmiana
naprawdę nastąpiła, bo czulibyśmy się lepiej w kulturze, która by w wyniku
tego powstała. Jednak dla tych, którzy naprawdę chcą być
chrześcijanami, będzie istnieć zawsze coś bardziej fundamentalnego.
Przetrwali dwa tysiące lat, ale w przyszłości znajdą się na marginesie
społeczeństwa.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Michał Kietlicz
Nowy Jork, kwiecień 1999

Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22804
Przeczytał: 4 tematy

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 22:28, 04 Cze 2006    Temat postu:

wuj napisał:
Golym okiem widac, ze z humanizmem nie ma to nic wspolnego
RAdek napisał:
byc może ma skoro racjomaliści z Racjonalisty bardziej pobłażliwie patrzą na satanistów niz na chrześcjan.

Patrzyliby inaczej, gdyby satanisci siedzieli w rzadzie i kazali ateistom postepowac wedlug stanistycznych praw. Nie wiem tez, czemu stawiasz znak rownosci miedzy racjomalizmem i humanizmem. Racjomalisci przywlaszczyli sobie tytuly takie jak "humanista" i "naukowiec". Czemu je im oddajesz?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin