Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wiara jako mechanizm wolności myśli

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16767
Przeczytał: 74 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 0:36, 07 Lis 2016    Temat postu: Wiara jako mechanizm wolności myśli

Wiarę (niekoniecznie religijną, ale tę ostatnią też) można widzieć jako mechanizm sprawczy wolności myślenia.
Aby wyjaśnić o co mi chodzi posłużę się dość oczywistym przykładem wiary nie religijnej.
Oto załóżmy, że ktoś wierzy w osiągnięcie sukcesu - ma przekonanie, że żadna trudność go nie zatrzyma przed tym, aby zdobyć wymarzony cel - np. kupić sobie dom w Hiszpanii.
Jak to będzie potem działało?
Ano tak, że jak ktoś mocno wierzy w ów sukces, to pierwsza porażka go nie załamie. Druga trudność, niepowodzenie - też nie zmieni jego planów. Ostatecznie, jeśli rzeczywiście mocno wierzy w swoje umiejętności, jeśli zaprzęgnie do tego wszystkie swoje siły, to cel osiągnie. I to dotyczy właściwie prawie każdej rzeczy. Co prawda nie twierdzę, że cel zostanie osiągnięty zawsze - ktoś może wpaść pod samochód i zakończyć życie przed czasem, czy mogą się zdarzyć inne losowe wielkie katastrofy. Więc nie można twierdzić, że każda wiara prowadzi do sukcesu. W szczególności sukcesu nie osiągnie ktoś, kto uwierzy w rzecz logicznie niemożliwą - np. że uda mi się znaleźć rozwiązanie problemu kwadratury koła, jako że matematycznie udowodniono niemożliwość czegoś takiego.
Jednak jeślibyśmy zrobili statystykę ludzi, którzy mają jakieś cele życiowe i z jednej strony postawimy tych, którzy silnie wierzą w ich realizację, a z drugiej tych, którzy wierzą słabo, albo wcale, to ta statystyka wykaże wyraźnie więcej sukcesów po stronie tych wierzących.
Wiara zatem sprawia, że rzeczy ostatecznie dzieją się według tego, jak ktoś uwierzył. Ostatecznie po serii różnych życiowych wyborów, poszukiwań, choć tez i przypadków, albo zbiegów okoliczności, wydarzy się raczej to, co ktoś uznał w swoim umyśle - uznał i "zatwierdził" swoim głębokim przekonaniem. W ten także sposób objawił on swoją wolność oddziaływania na świat. Bez owej wiary w jakimś tam sukces świat byłby ostatecznie inny, nie odcisnęłoby się (albo odcisnęło słabiej, mniej wyraziście) piętno wyboru myślowego owej osoby. Ta osoba ostatecznie zapewne zadziałałaby po linii najmniejszego oporu - zrezygnowała gdzieś, gdzie pojawiłyby się trudności, ustąpiła tu, czy tam - czyli PRZEJĘŁABY nacisk ze świata - to ona by się dostosowała do świata. Z wiarą jest odwrotnie TO ŚWIAT DOSTOSOWUJE SIĘ DO TYCH, KTÓRZY ODPOWIEDNIO SILNĄ WIARĘ MAJĄ.

Z wiara religijną też jest (dość) podobnie. Ludzie wierzący w istnienie Boga, w sensowność duchowości, etyki, w to, że dobro ostatecznie zwycięży, będą postępowali bardziej uparcie w stronę dobra. I to odbije się na ich życiu. Jak ktoś uwierzy, że wszystko jest tylko przypadkiem (np. jakiś ateista), że tak właściwie to jest wszystko jedno, bo dobro jest jakąś taką fanaberią i mitem umysłu, to taki człowiek od dobra oddzieli się barierą nieufności i lęku. I tego dobra też ostatecznie dostanie mniej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 22 Wrz 2016
Posty: 1906
Przeczytał: 64 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 0:52, 07 Lis 2016    Temat postu:

Chodzi Ci o szczęście, a nie o wolność myśli.
Każda wiara wolność myśli znacząco ogranicza, a najbardziej religijna.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16767
Przeczytał: 74 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 1:05, 07 Lis 2016    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Chodzi Ci o szczęście, a nie o wolność myśli.
Każda wiara wolność myśli znacząco ogranicza, a najbardziej religijna.

To arbitralne stwierdzenie.
Moja analiza jest zatem wciąż w mocy. Nie jest bowiem (samym i wyłącznie) arbitralnym oznajmieniem "wiara jest ..." (w domyśle: bo tak mi się pomyślało, a sam nie wiem dlaczego, nie potrafię przedstawić argumentów), lecz przestawiam chyba dość zrozumiałe rozumowanie - porównanie stanów świata i umysłu opcji z wiarą i bez tej wiary. I opcja z wiarą okazuje się być "sprawcza" wobec świata, podczas gdy opcja bez wiary dałaby się określić jako "bierna". Wolność w tym ujęciu powiązałem ze sprawczością, bo uważam, że wolny jest ten, kto ma opcję wpływu na rzeczywistość. Ten zaś, kto takiej opcji nie ma, wolność ma na niższym poziomie.
Zaś szczęście można odnieść do ostatniego akapitu poprzednich moich rozważań, ale nie jest to niezbędne. Związek ze szczęściem jest, ale drugorzędny, wolność jest na pierwszym miejscu.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 1:10, 07 Lis 2016, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 22 Wrz 2016
Posty: 1906
Przeczytał: 64 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 1:23, 07 Lis 2016    Temat postu:

Ten kto nie wierzy w siebie może mieć więcej wiary w sobie niż ten który po prostu wierzy w siebie i swój sukces, bo zakłada (bierze na wiarę) to że mu się nie uda z różnych przyczyn, w które także wierzy.
Jeżeli mechanizm wolności myśli ma oznaczać mechanizm sprawczości myśli, czemu nie używać tego drugiego sformułowania? Pierwsze jest mylące.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16767
Przeczytał: 74 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 2:36, 07 Lis 2016    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Ten kto nie wierzy w siebie może mieć więcej wiary w sobie niż ten który po prostu wierzy w siebie i swój sukces, bo zakłada (bierze na wiarę) to że mu się nie uda z różnych przyczyn, w które także wierzy.
Jeżeli mechanizm wolności myśli ma oznaczać mechanizm sprawczości myśli, czemu nie używać tego drugiego sformułowania? Pierwsze jest mylące.

Myślę, że wolność i sprawczość myśli nie są tym samym - dlatego jest sens używać obu pojęć - bo wolność jest powiązana ze sprawczością, choć nią samą nie jest.
Pojęcie wolności ma w sobie pierwiastek - przynajmniej potencjalnej - sprawczości. Można się spierać na ile silny będzie to pierwiastek, ale w jakiejś postaci musi być, bo całkowicie bez efektu myśl pozostaje w postaci wirtualnej, niejako niespełnionej.
Czym innym jest wiara "w sobie" i wiara "w siebie". Każdą z nich daje się rozpatrywać osobno. Można się pobawić tego rodzaju analizą. Nie wiem jednak jak miałoby to przeczyć moim wywodom. Dalej będę się upierał, że wiara wspiera sprawczość myśli, a ta dalej nadaje wolności spełnioną postać.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 22 Wrz 2016
Posty: 1906
Przeczytał: 64 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 2:53, 07 Lis 2016    Temat postu:

No ale jeśli ktoś wierzy w swoją potencjalną klęskę i ta wiara jest sprawcza - jest bierny, to chyba nie jest wolny w Twoim sensie?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2612
Przeczytał: 15 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 11:51, 07 Lis 2016    Temat postu: Re: Wiara jako mechanizm wolności myśli

Michał Dyszyński napisał:
Ludzie wierzący w istnienie Boga, w sensowność duchowości, etyki, w to, że dobro ostatecznie zwycięży, będą postępowali bardziej uparcie w stronę dobra. I to odbije się na ich życiu. Jak ktoś uwierzy, że wszystko jest tylko przypadkiem (np. jakiś ateista), że tak właściwie to jest wszystko jedno, bo dobro jest jakąś taką fanaberią i mitem umysłu, to taki człowiek od dobra oddzieli się barierą nieufności i lęku. I tego dobra też ostatecznie dostanie mniej.

Skonfrontuj swoją teorie z praktyką. Czy w świeckich Czechach, Australii, Urugwaju, jest mniej dobra (abstrahując od różnego rozumienia tego pojęcia) niż w Arabii Saudyjskiej, Polsce, Meksyku?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16767
Przeczytał: 74 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 11:57, 07 Lis 2016    Temat postu: Re: Wiara jako mechanizm wolności myśli

mat napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Ludzie wierzący w istnienie Boga, w sensowność duchowości, etyki, w to, że dobro ostatecznie zwycięży, będą postępowali bardziej uparcie w stronę dobra. I to odbije się na ich życiu. Jak ktoś uwierzy, że wszystko jest tylko przypadkiem (np. jakiś ateista), że tak właściwie to jest wszystko jedno, bo dobro jest jakąś taką fanaberią i mitem umysłu, to taki człowiek od dobra oddzieli się barierą nieufności i lęku. I tego dobra też ostatecznie dostanie mniej.

Skonfrontuj swoją teorie z praktyką. Czy w świeckich Czechach, Australii, Urugwaju, jest mniej dobra (abstrahując od różnego rozumienia tego pojęcia) niż w Arabii Saudyjskiej, Polsce, Meksyku?

Cóż. Tym mnie nieco zagiąłeś. To dobry argument. :think:
W praktyce to nie działa (przynajmniej nie zawsze) tak jak powinno.

Być może jednak teizmy, jakie znamy nie są zbyt skuteczne w krzewieniu idei dobra. Ja piszę raczej o pewnym teizmie idealnym.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 12:04, 07 Lis 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16767
Przeczytał: 74 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 12:03, 07 Lis 2016    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
No ale jeśli ktoś wierzy w swoją potencjalną klęskę i ta wiara jest sprawcza - jest bierny, to chyba nie jest wolny w Twoim sensie?

Wierząc w klęskę, przybliżamy się do klęski. Choć nie bardzo wiem, jak tu umieścić teraz bierność w owej układance z wiarą w klęskę. Wolność jest trudnym pojęciem. Aby się nieco wykręcić zawężę moje poprzednie rozważania do przypadku nie tyle wiary dowolnej, a wiary niejako pozytywnej, mobilizującej. Ta wiara negatywna, to będzie dla mnie "inna wiara" nie wchodzaca w zakres zainteresowania w tym wątku.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 22 Wrz 2016
Posty: 1906
Przeczytał: 64 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 0:12, 08 Lis 2016    Temat postu:

Jest sprawcza - dochodzi do klęski - dalej już jest bierny przy następnej okazji, wybacz mi ten niejasny skrót myślowy.

Michał Dyszyński napisał:
Aby się nieco wykręcić zawężę moje poprzednie rozważania do przypadku nie tyle wiary dowolnej, a wiary niejako pozytywnej, mobilizującej. Ta wiara negatywna, to będzie dla mnie "inna wiara" nie wchodzaca w zakres zainteresowania w tym wątku.


Ok, czyli sprowadza się to do tego że "pozytywna wiara" ma mniejszą lub większą moc sprawczą, "negatywna" też ją ma, ale nie rozważasz jej tutaj.
Wolność natomiast mierzysz tym jak wiele ktoś ma możliwości wpływu na otaczającą go rzeczywistość.
Zachodzi tutaj zasadnicze pytanie; co to znaczy że ktoś ma możliwość wpływu na otaczającą go rzeczywistość?

Odniosę się jeszcze do Twojego stwierdzenia o arbitralności tego co napisałem, że wiara znacząco ogranicza wolność myśli.
Otóż wiara jest pewnym zestawem założeń, co najmniej jednego, który w danym momencie wierzenia w coś przyjmujemy bez dowodów. Uwierzenie w coś wyklucza jednoczesne uwierzenie w coś przeciwnego. Nie wierząc mamy swobodę wyboru założeń z których przeprowadzamy rozumowanie, wierząc musimy się trzymać przedmiotu swojej wiary.
Ale każdy jest ofiarą jakiejś wiary, permanentnie czy od czasu do czasu ;)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9192
Przeczytał: 93 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 13:05, 08 Lis 2016    Temat postu: Re: Wiara jako mechanizm wolności myśli

Michał Dyszyński napisał:
Wiarę (niekoniecznie religijną, ale tę ostatnią też) można widzieć jako mechanizm sprawczy wolności myślenia.
Aby wyjaśnić o co mi chodzi posłużę się dość oczywistym przykładem wiary nie religijnej.
Oto załóżmy, że ktoś wierzy w osiągnięcie sukcesu - ma przekonanie, że żadna trudność go nie zatrzyma przed tym, aby zdobyć wymarzony cel - np. kupić sobie dom w Hiszpanii.
Jak to będzie potem działało?
Ano tak, że jak ktoś mocno wierzy w ów sukces, to pierwsza porażka go nie załamie. Druga trudność, niepowodzenie - też nie zmieni jego planów. Ostatecznie, jeśli rzeczywiście mocno wierzy w swoje umiejętności, jeśli zaprzęgnie do tego wszystkie swoje siły, to cel osiągnie. I to dotyczy właściwie prawie każdej rzeczy. Co prawda nie twierdzę, że cel zostanie osiągnięty zawsze - ktoś może wpaść pod samochód i zakończyć życie przed czasem, czy mogą się zdarzyć inne losowe wielkie katastrofy. Więc nie można twierdzić, że każda wiara prowadzi do sukcesu. W szczególności sukcesu nie osiągnie ktoś, kto uwierzy w rzecz logicznie niemożliwą - np. że uda mi się znaleźć rozwiązanie problemu kwadratury koła, jako że matematycznie udowodniono niemożliwość czegoś takiego.
Jednak jeślibyśmy zrobili statystykę ludzi, którzy mają jakieś cele życiowe i z jednej strony postawimy tych, którzy silnie wierzą w ich realizację, a z drugiej tych, którzy wierzą słabo, albo wcale, to ta statystyka wykaże wyraźnie więcej sukcesów po stronie tych wierzących.
Wiara zatem sprawia, że rzeczy ostatecznie dzieją się według tego, jak ktoś uwierzył. Ostatecznie po serii różnych życiowych wyborów, poszukiwań, choć tez i przypadków, albo zbiegów okoliczności, wydarzy się raczej to, co ktoś uznał w swoim umyśle - uznał i "zatwierdził" swoim głębokim przekonaniem. W ten także sposób objawił on swoją wolność oddziaływania na świat. Bez owej wiary w jakimś tam sukces świat byłby ostatecznie inny, nie odcisnęłoby się (albo odcisnęło słabiej, mniej wyraziście) piętno wyboru myślowego owej osoby. Ta osoba ostatecznie zapewne zadziałałaby po linii najmniejszego oporu - zrezygnowała gdzieś, gdzie pojawiłyby się trudności, ustąpiła tu, czy tam - czyli PRZEJĘŁABY nacisk ze świata - to ona by się dostosowała do świata. Z wiarą jest odwrotnie TO ŚWIAT DOSTOSOWUJE SIĘ DO TYCH, KTÓRZY ODPOWIEDNIO SILNĄ WIARĘ MAJĄ.

Z wiara religijną też jest (dość) podobnie. Ludzie wierzący w istnienie Boga, w sensowność duchowości, etyki, w to, że dobro ostatecznie zwycięży, będą postępowali bardziej uparcie w stronę dobra. I to odbije się na ich życiu. Jak ktoś uwierzy, że wszystko jest tylko przypadkiem (np. jakiś ateista), że tak właściwie to jest wszystko jedno, bo dobro jest jakąś taką fanaberią i mitem umysłu, to taki człowiek od dobra oddzieli się barierą nieufności i lęku. I tego dobra też ostatecznie dostanie mniej.


To są zupełnie dwie inne rzeczy i sprawy. Ani ateizm ani teizm nie są uwarunkowane ilością posiadanych dóbr oraz tym czy są dostępne czy nie.
niby jesteś dobrym człowiekiem ale tylko po wierzchu . We wszystkich Twoich postach widać ,że nie akceptujesz ateistów a nawet ich chyba nie lubisz. Piszesz o nich same złe rzeczy. Zacznij pisać o ateistach coś dobrego! Poznaj ateistów i postaraj się ich pokochać. Tak po prostu.


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Wto 21:23, 08 Lis 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9192
Przeczytał: 93 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 13:06, 08 Lis 2016    Temat postu:

Zastępy ateistów robią dobre rzeczy nie licząc na nagrodę w niebie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16767
Przeczytał: 74 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 0:05, 09 Lis 2016    Temat postu: Re: Wiara jako mechanizm wolności myśli

Semele napisał:
To są zupełnie dwie inne rzeczy i sprawy. Ani ateizm ani teizm nie są uwarunkowane ilością posiadanych dóbr oraz tym czy są dostępne czy nie.
niby jesteś dobrym człowiekiem ale tylko po wierzchu . We wszystkich Twoich postach widać ,że nie akceptujesz ateistów a nawet ich chyba nie lubisz. Piszesz o nich same złe rzeczy. Zacznij pisać o ateistach coś dobrego! Poznaj ateistów i postaraj się ich pokochać. Tak po prostu.

Ej Semele...
Ty czytasz podkładając swoje treści/oczekiwania (może prowokacje?). Wygląda jak byś w ogóle nie rozumiała konwencji pisania filozoficznego. Podkładasz tu jakieś domniemania kogo ja "lubię", albo "akceptuję". Dla mnie to ma z grubsza tyle sensu, co wyciąganie z tekstu "mamy dziś brzydką pogodę" wniosku w stylu "ależ ty nie lubisz meteorologów". :rotfl:

Nie będę tu się teraz zarzekał, jak to ja nie jestem jednak wielbłądem i kocham ateistów, aby wyszło, że nieprawdą są te Twoje zarzuty. Po prostu niczego takiego, abym kogoś lubił, albo i nie lubił w kontekście mojego posta, NIE PISAŁEM, więc czyjeś domniemania na ten temat są wyłącznie jego fantazją.
W rzeczywistości w moim tekście ani ateistów lubię, ani nie lubię - podobnie z resztą jak teistów. To co tam pisałem z lubieniem ma tyle wspólnego co kapusta z kometą Halleya. Piszę o ANALIZIE LUDZKICH MOTYWACJI. Piszę (póki co) BEZ WARTOŚCIOWANIA, zastanawiając się nad MECHANIZMAMI.
Z resztą, zasygnalizowane przeze mnie tezy wcale nie uważam za pewne - bardziej będą to więc (hipo)tezy. Już mat trochę mi namieszał w mojej koncepcji, bo przestawił przykłady teistów, którzy jakoś ideę dobra niespecjalnie szanują. I muszę się z nim zgodzić, że statystycznie właściwie trudno jest dostrzec różnicę pomiędzy krajami ateistycznymi, a teistycznymi w kwestii dobra. Oczywiście jest tu jeszcze pewna sprawa kryteriów - więc w takiej czy innej "konkurencji" wygra raz jedna, raz druga strona, ale jedno wydaje mi się pewne - wyrazistych, rzucających się w oczy różnic nie widać.

Moja diagnoza: teizm, przynajmniej TAKI, JAKI PANUJE NA NASZYM GLOBIE, słabo promuje dobro w umysłach ludzkich.
I pewnie tak jest, że typowe teizmy promują raczej nie tyle dobro, co... lojalność wobec swojej grupy.
Na pewno tak jest u muzułmanów, ale niewątpliwie podobnie jest u chrześcijan. Wygląda to trochę tak, jak by lojalność względem swoich, walka konkurencyjna pomiędzy ludźmi i grupami ludzi przesłaniała jakoś dobro uniwersalne, czyli dobro rozumiane jako życzliwość, chęć niesienia pomocy, skłonność do wybaczania, widzenia u swoich bliźnich raczej pozytywów, niż negatywów.
Tak to chyba już jest, że nam ten ziemski teizm w praktyce dość słabo wychodzi. Nawoływania o dobro w tym ogólnym sensie są chyba nagminnie przez wierzących ignorowane, zaś nawoływania do posłuszeństwa, czy walki z obcymi jakoś tak łatwiej znajdują posłuch.

Ale...
To wszystko właściwie była dygresja, bo - już perspektywy owej dyskusji - teraz w moim rozważaniu mniej skupiałbym się na podziałach ateizm vs teizm. Bardziej pasowałby podział na tych, którzy wierzą w głębszy sens dobra vs "tych, którzy traktują życie - jak przychodzi - nie doczepiając jakiegoś odgórnego paradygmatu wartościowania w kwestii dobra. Bo może ktoś wierzyć w wartość dobra nie będąc teistą, zaś ktoś inny, będąc teistą, czyli formalnie "wierząc" w najwyższe wartości osobowe, a już szczególnie Boga, w istocie może być tylko figurantem w tej kwestii - tak naprawdę wierząc w swój egoizm, czy inne wartości.

PS.
A w kwestii mojego lubienia kogokolwiek, to ja ogólnie lubię ludzi. A nawet jak mi nie bardzo wychodzi, bo czyjaś osobowość nie za bardzo mi "leży", to chociaż przynajmniej staram się lubić. A ateistów mam w swojej rodzinie, z której się nie wypisuję, a więc lubię tych ateistów, jakim mam.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Śro 20:34, 09 Lis 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin