Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wiara jako rodzaj umowy z sobą samym

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17428
Przeczytał: 109 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 16:11, 17 Maj 2017    Temat postu: Wiara jako rodzaj umowy z sobą samym

Na swoim blogu, w jednej z dyskusji użyłem określenia, które chciałbym tu przedstawić (z doprecyzowaniem) do przedyskutowania:
wiara to jakby rodzaj umowy z sobą samym - co od tej pory traktujemy jako uzgodnione, że jest, mimo iż jakieś wątpliwości zawsze można jeszcze mnożyć, mimo że zawsze trzeba mieć świadomość niepewności niemal wszystkiego.

W tym kontekście traktuję wiarę jako takie KAMIENIE MILOWE ROZUMOWANIA, ustalone punkty, których "zaliczenie" (umowne wewnętrznie, ale zawsze) pozwala nam z rozumowaniem iść dalej, a nie wciąż dreptać w miejscu, procesując wątpliwości. Bez tak rozumianej wiary, według mnie w ogóle nie sposób jest skutecznie myśleć.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3695
Przeczytał: 74 tematy


PostWysłany: Śro 16:21, 17 Maj 2017    Temat postu:

Wiara to przekonanie, którego nie jesteśmy sobie w stanie w pełni udowodnić, ale czujemy, że jak niewiadome zostaną odkryte, to potwierdzą nasze przekonanie.
Uczucia i umysł są powiązane. Jedno może wywołać drugie. Wiara jest pewną formą wiedzy, która wywołana jest uczuciem (które może być z kolei wywołane wiedzą..). Jest czymś innym od wiedzy technicznej, nie posiadającej źródła w uczuciu. Normalnie odwołujemy się właśnie do wiedzy technicznej, a kiedy nie możemy znaleźć pełnej odpowiedzi, pozostaje uczucie, które "podpowiada" rozwiązanie. Innymi dłowy, wrzucamy to co wiemy i patrzymy co nam wyjdzie. Takie zachowanie nabiera dużej wiarygodności, jeżeli założymy, że źródło tego uczucia/nieświadomość/dusz, jest boskie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10159
Przeczytał: 24 tematy

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 16:50, 17 Maj 2017    Temat postu:

Michal, definicja robocza wiary jest OK. Potrzebujesz tylko w pogrubionym tekscie zmienic termin "traktujemy" na "traktuje" aby nie popelniac bledu hasty generalization zwanym u nas generalization.

Podaje abstract Kovacs et al. (2010). The social sense: Susceptibility to pthers’ beliefs in human infants and adults. Science 330(6012).

"Human social interactions crucially depend on the ability to represent other agents' beliefs even when these contradict our own beliefs, leading to the potentially complex problem of simultaneously holding two conflicting representations in mind. Here, we show that adults and 7-month-olds automatically encode others' beliefs, and that, surprisingly, others' beliefs have similar effects as the participants' own beliefs. In a visual object detection task, participants' beliefs and the beliefs of an agent (whose beliefs were irrelevant to performing the task) both modulated adults' reaction times and infants' looking times. Moreover, the agent's beliefs influenced participants' behavior even after the agent had left the scene, suggesting that participants computed the agent's beliefs online and sustained them, possibly for future predictions about the agent's behavior. Hence, the mere presence of an agent automatically triggers powerful processes of belief computation that may be part of a "social sense" crucial to human societies."
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5963
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 19:05, 18 Maj 2017    Temat postu:

To, co i o czym tu piszecie pasuje do wątku "Czym jest psychika?".:wink:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5963
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 19:07, 18 Maj 2017    Temat postu:

Banjankri napisał:
Wiara to przekonanie, którego nie jesteśmy sobie w stanie w pełni udowodnić, ale czujemy, że jak niewiadome zostaną odkryte, to potwierdzą nasze przekonanie.
Uczucia i umysł są powiązane. Jedno może wywołać drugie. Wiara jest pewną formą wiedzy, która wywołana jest uczuciem (które może być z kolei wywołane wiedzą..). Jest czymś innym od wiedzy technicznej, nie posiadającej źródła w uczuciu. Normalnie odwołujemy się właśnie do wiedzy technicznej, a kiedy nie możemy znaleźć pełnej odpowiedzi, pozostaje uczucie, które "podpowiada" rozwiązanie. Innymi dłowy, wrzucamy to co wiemy i patrzymy co nam wyjdzie. Takie zachowanie nabiera dużej wiarygodności, jeżeli założymy, że źródło tego uczucia/nieświadomość/dusz, jest boskie.
Mnóstwo nieścisłości w tym i użycia nieodpowiednich pojęć, słów tylko blisko- a nawet i daleko-znacznych...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17428
Przeczytał: 109 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 21:16, 18 Maj 2017    Temat postu: Re: Wiara jako rodzaj umowy z sobą samym

Michał Dyszyński napisał:
...

Tak jeszcze w temacie...
Dyskutanci akceptujący to, że zasadnie (przynajmniej w jakimś stopniu) daje się podważać prawie wszystko, czyli nawet najsilniejsze przekonanie, traktowane jako najbardziej pewna wiedza, jest w istocie uwikłane w (milczące mniej albo bardziej) założenia, nie mają chyba wątpliwości co do konieczności uznania w swoim rozumowaniu mechanizmu wiary.
Naiwni dyskutanci używają słowa "wiedza" w znaczeniu "to w co wierzę najmocniej", ale właśnie na tym ich naiwność i niezrozumienie polega, że po prostu NIE POTRAFIĄ WSKAZAĆ/DOPATRZYĆ SIĘ TEJ CAŁEJ MASY ZAŁOŻEŃ, jakie czynią.
Wciąż jednak otwarte pozostaje pytanie o JAKOŚĆ WIARY. Można wierzyć w to, że wszyscy czyhają na nasze życie, ale psychiatra nazwie to "mania prześladowcza", można wierzyć w swoje boskie intelektualne kompetencje, co zyska miano "manii wyższości", a można też wierzyć w swoje umiejętności, opanowany materiał do egzaminu, a potem ostatecznie zdać ów egzamin. Wiara się nam wtedy potwierdzi.
Można by się zapytać czy czasem nie jest tak, że dobra wiara, to ta ostatecznie potwierdzalna?
Problem jest w tym, że samo potwierdzenie na czymś się musi oprzeć. Oprze się pewnie o kryteria - przesłanki. Te zaś - znowu - trzeba przyjąć na wiarę. Więc potwierdzalność okazuje się też arbitralnym, niejednoznacznym wymaganiem.
Faktem jest jednak, że wiara wierze nierówna. Można wierzyć w setki rzeczy od czapy - w krasnoludki, w to, że kosmici manipulują naszym myśleniem. Z góry da się wskazać WIARY GŁUPIE. Trudniej jest wskazać wiary, które są na pewno mądre. Czy wiara religijna jest mądra, czy głupia?
- Wydaje mi się, że na to ostatnie pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Są według mnie religie ewidentnie głupie - np. te, które nakazują swoim wiernym składanie krwawych ofiar z ludzi. Ale też są religie, które prowadzą ludzi do jakiejś formy refleksji nad świadomością, uczuciami, jakiejś formy oświecenia umysłu.
Oczywiście zawczasu nie wiemy jaka jest ta nasza religia - ta, w której się wychowaliśmy. Islamista jest przekonany, że jego religia jest tą najlepszą, buddysta ma na ten temat inne zdanie. Kto ma rację?...

Postawię teraz dość trudną tezę, pewnie dla wielu niebezpieczną. Brzmi ona: w końcu trzeba myślowo i religijnie DOJRZEĆ.
Przychodzi czas, gdy człowiek odpowiedzialny za swój umysł, gdy już zapoznał się z wadami i zaletami tej religii (albo i ateizmu) w której został wychowany, powinien zadać sobie pytanie: czy teraz, gdy już umiem oceniać względnie rozsądnie i niezależnie świat, na pewno bym wybrał swoją religię/mój ateizm?
Problem jest oczywiście w tym, że oceniamy tymi narzędziami analitycznymi, które mamy, czyli tym, w co (wcześniej) uwierzyliśmy. Zatem zapewne wyjdzie nam, że potwierdzimy sobie to, co wcześniej uważaliśmy. Pewnie tak będzie, a przynajmniej najczęściej tak jest. Tu będzie kwestia pewnej uczciwości względem samego siebie - to jest test. Niektórzy wybiorą jakieś przewartościowania w tym, w co wierzą. I to chyba jest dobre o tyle, że dopiero wtedy powstaje w nas WIARA PRAWDZIWA. Wiara prawdziwa, to taka wiara, którą mamy nie tylko na poziomie deklaracji, ale także na poziomie realnych przekonań - którą myślimy, dokonujemy wyborów, a nie tylko prezentujemy przed ludźmi. Warto chyba wiedzieć co się myśli, gdy się coś myśli.
To jednocześnie jest i odpowiedź na temat "czym jest wiara?" w kontekście światopoglądowym. Wiara (ta sensowna) w sensie religijno - światopoglądowym jest takim wzięciem do kupy tego wszystkiego co wiemy o życiu, nas samych, świecie i wybraniem dla tego modelu - schematu, który by jakoś zbierał do kupy te wątpliwości, niejasności, ale też rzeczy uznane za pewne i potwierdzone i znalazł dla nich wspólny mianownik z naszym umysłem i uczuciami.
UWAGA! Nie z samym intelektem! - z całością naszej jaźni, świadomości, osobowości, z naszym ja. Wiara w tym kontekście jest swego rodzaju POMOSTEM POMIĘDZY TYM, CO WIEM, A TYM WSZYSTKIM CZEGO PRAGNĘ, JAKIE MAM WĄTPLIWOŚCI, CO PRZECZUWAM.
Tak rozumiana wiara jest potrzebna, niezbędna - bo świat naszego umysłu w bardzo niewielkim tylko stopniu gromadzi rzeczy absolutnie pewne. A jeżeli ktoś jest przekonany, że wiara jest niepotrzebna, bo wszystko da się załatwić "wiedzą", to jak dla mnie jest to mocno stężały beton myślowy. Z kimś takim szkoda nawet tracić czasu na dyskusję...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3695
Przeczytał: 74 tematy


PostWysłany: Pią 8:00, 19 Maj 2017    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Banjankri napisał:
Wiara to przekonanie, którego nie jesteśmy sobie w stanie w pełni udowodnić, ale czujemy, że jak niewiadome zostaną odkryte, to potwierdzą nasze przekonanie.
Uczucia i umysł są powiązane. Jedno może wywołać drugie. Wiara jest pewną formą wiedzy, która wywołana jest uczuciem (które może być z kolei wywołane wiedzą..). Jest czymś innym od wiedzy technicznej, nie posiadającej źródła w uczuciu. Normalnie odwołujemy się właśnie do wiedzy technicznej, a kiedy nie możemy znaleźć pełnej odpowiedzi, pozostaje uczucie, które "podpowiada" rozwiązanie. Innymi dłowy, wrzucamy to co wiemy i patrzymy co nam wyjdzie. Takie zachowanie nabiera dużej wiarygodności, jeżeli założymy, że źródło tego uczucia/nieświadomość/dusz, jest boskie.
Mnóstwo nieścisłości w tym i użycia nieodpowiednich pojęć, słów tylko blisko- a nawet i daleko-znacznych...

Innymi słowy, "nie rozumiem" co napisałeś, ale wierzę, że źle napisałeś :).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5963
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 9:39, 19 Maj 2017    Temat postu:

Banjankri napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
Banjankri napisał:
Wiara to przekonanie, którego nie jesteśmy sobie w stanie w pełni udowodnić, ale czujemy, że jak niewiadome zostaną odkryte, to potwierdzą nasze przekonanie.
Uczucia i umysł są powiązane. Jedno może wywołać drugie. Wiara jest pewną formą wiedzy, która wywołana jest uczuciem (które może być z kolei wywołane wiedzą..). Jest czymś innym od wiedzy technicznej, nie posiadającej źródła w uczuciu. Normalnie odwołujemy się właśnie do wiedzy technicznej, a kiedy nie możemy znaleźć pełnej odpowiedzi, pozostaje uczucie, które "podpowiada" rozwiązanie. Innymi dłowy, wrzucamy to co wiemy i patrzymy co nam wyjdzie. Takie zachowanie nabiera dużej wiarygodności, jeżeli założymy, że źródło tego uczucia/nieświadomość/dusz, jest boskie.
Mnóstwo nieścisłości w tym i użycia nieodpowiednich pojęć, słów tylko blisko- a nawet i daleko-znacznych...

Innymi słowy, "nie rozumiem" co napisałeś, ale wierzę, że źle napisałeś :).
To twój problem.;-P Ja dobrze piszę.:mrgreen:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3695
Przeczytał: 74 tematy


PostWysłany: Pią 10:30, 19 Maj 2017    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Banjankri napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
Banjankri napisał:
Wiara to przekonanie, którego nie jesteśmy sobie w stanie w pełni udowodnić, ale czujemy, że jak niewiadome zostaną odkryte, to potwierdzą nasze przekonanie.
Uczucia i umysł są powiązane. Jedno może wywołać drugie. Wiara jest pewną formą wiedzy, która wywołana jest uczuciem (które może być z kolei wywołane wiedzą..). Jest czymś innym od wiedzy technicznej, nie posiadającej źródła w uczuciu. Normalnie odwołujemy się właśnie do wiedzy technicznej, a kiedy nie możemy znaleźć pełnej odpowiedzi, pozostaje uczucie, które "podpowiada" rozwiązanie. Innymi dłowy, wrzucamy to co wiemy i patrzymy co nam wyjdzie. Takie zachowanie nabiera dużej wiarygodności, jeżeli założymy, że źródło tego uczucia/nieświadomość/dusz, jest boskie.
Mnóstwo nieścisłości w tym i użycia nieodpowiednich pojęć, słów tylko blisko- a nawet i daleko-znacznych...

Innymi słowy, "nie rozumiem" co napisałeś, ale wierzę, że źle napisałeś :).
To twój problem.;-P Ja dobrze piszę.:mrgreen:

Tylko źle rozumujesz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5963
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 10:49, 19 Maj 2017    Temat postu:

Banjankri napisał:
Tylko źle rozumujesz.
Możliwe. Ale wszyscy tu gorzej, łącznie z tobą i z wujemzbojem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17428
Przeczytał: 109 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 15:51, 06 Lip 2017    Temat postu:

Chciałem pociągnąć w stronę bardziej osobistą temat z tytułu wątku.Chodzi o kwestię umowy, postanowień, jakie zawieramy sami ze sobą. Temat nie jest właściwie chyba znany, a w gruncie rzeczy jest absolutnie kluczowy dla zrozumienia samego siebie, czy ogólniej jak działa nasz umysł i uczucia.

Dobrze jest wyśledzić sobie, w co się PODŚWIADOMIE wierzy
Wierzymy w różne rzeczy często nie mając o tym świadomości, albo mając tę świadomość tylko częściowo. Ludzie są nieraz stale nieufni (wierzą, że inni tylko czyhają na ich potknięcia), inni - odwrotnie - wierzą, że świat jest dobry i ludzie są dobrzy, co się uwidacznia w wyborach życia. Nasz "charakter" to, oprócz predyspozycji hormonalno - biologicznych, to właśnie SYSTEM WIAR, jakimi oceniamy rzeczywistość. Owe wiary oczywiście się zmieniają - co widać po tym, jak zmieniają się ludzie po pewnych życiowych (traumatycznych) wydarzeniach - śmierci bliskiej osoby, zdradzie małżonka, bycia oszukanym, ale tez udzieleniu bezinteresownego wsparcia itp.
Mało kto swoje wiary ma przemyślane, świadome. Wierzymy w różne życiowe paradygmaty - typu "mam życiowy fart", albo "wszyscy są przeciw mnie", niekoniecznie dlatego, że były na to twarde dowody, ale dlatego, że tak nam się w pewnym momencie zdawało, tak jakoś uznaliśmy. Nikt nie stosuje weryfikowalnej metodologii naukowej do analizy samego siebie (bo się nawet nie da jej w pełni zastosować).

Postanowienia życiowe
W moim życiu ważną rolę zagrały pewne życiowe postanowienia. Ja już tak mam, że lubię świadomie kierować swoim życiem, nie zdaję sie na przypadkowe emocje, rzadko decyduję o czymś na drodze impulsu. To powoduje moją zwiększoną odporność na reklamy, jak również to, że reklam nie znoszę, gdyż spełniają one najczęściej moje parametry przypisywane kłamliwemu przekazowi informacji. TAk więc od wielu lat pytam się sam siebie: w co właściwie wierzę?
Przy czym chodzi mi o to, W CO WIERZĘ NAPRAWDĘ, W MOICH WYBORACH, bo deklaracje to jedno, a realne zachowania, to często całkiem inna sprawa. Ludzie nieraz mówią, że w coś wierzą, a zachowuję się dokładnie odwrotnie względem tego, co zadeklarowali. Dlatego sam nieraz tworzyłem w sobie takie wewnętrzne "kamienie milowe", jakby znaczniki mojej wiary - wewnętrzne postanowienia co uznaję za rzecz w miarę pewną, sprawdzoną, zgodną z moją naturą, taką której się nie zaprę w dalszym życiu. Myślę o świadomej wierze w bardzo różne aspekty życia.
Tu na sfinii spotkałem ludzi, którzy są przekonani, że w nic nie wierzą, albo nie muszą wierzyć. W moim przekonaniu wszyscy oni i tak wierzą w wiele rzeczy, ale NIEŚWIADOMIE. Właśnie dlatego uważam, ze warto jest aspekt wiary odczarować - nawet jeśli ktoś ma negatywny do wiar stosunek, to warto jest ZNAĆ WROGA, czyli prześledzić w swoich wyborach te wszystkie wspólne aspekty, które wskazują na jakiś obrany przez nas wewnętrznie kierunek, stałe nastawienie.
Wiara nie musi nawet mieć formy sformułowania, słowa. W wiele rzeczy wierzymy nie nazywając tego.

Jak powstają nasze życiowe wiary?
Typową sytuacją, która pokazuje jak kształtują się nasze wiary, jest kontakt z ludźmi. Jeśli ktoś oszukał nas kilka razy, to pojawia sie w nas przekonanie - wiara, iż w nowej sytuacji, gdy ta osoba coś nam mówi, a jest powód, aby uznać, iż może jej sie opłacać kłamstwo - przyjmiemy postawę nieufną. Bo my tej osobie już nie wierzymy, albo (opisując sprawę w postaci pozytywnej) wierzymy, że ta osoba kłamie. Najczęściej w konkretnej nowej sytuacji nie będziemy mieli danych na temat tego, co ta osoba powiedziała - będzie to jakieś pierwsze nasze zetknięcie się z opisem jakiejś sytuacji. Ale wiara na temat prawdomówności owej osoby będzie silnie oddziaływała na naszą postawę, na przyjęcie jakiejś deklaracji w zaufaniu.
To był oczywiście tylko przykład, dobrany tak, aby każdy się był w stanie zorientować, jak powstają nasze życiowe wiary,także te nieświadome. Wystarczy teraz pewna doza wnikliwości, aby owych własnych wiar odkryć wiele. Tworzą one pewna strukturę, która silnie wpływa na nasze oceny świata, na to czemu jesteśmy gotowi zaufać, a co odrzucamy.

Moje wiary uświadomione
Ja kiedyś odkryłem, ze warto jest wyjść z poziomu wiar nieświadomych, do postaci zdiagnozowanej przez umysł - uświadomionej. U mnie nieraz przyjmuje to postać jakiegoś sformułowania - umowy, zobowiązania względem samego siebie. Staram się je sobie formułować w postaci zdań, a przy tym tak ułożonych, abym był w stanie dotrzymać danego sobie słowa. Zwykle zostawiam sobie pewne "furtki" w moich przyrzeczeniach, ale staram sie z nich nie korzystać.
Może podam parę przykładów, wiar jakie sobie zadeklarowałem - przyrzekłem jako wskazówki życiowe:
- Nikogo nie potępiać całkowicie, ZAWSZE SZUKAĆ szansy porozumienia, poprawy relacji z kimś
jednocześnie jednak
- NIE BYĆ NAIWNYM, nie zamiatać prawd pod dywan, jeśli akurat mi do czegoś nie pasują. Więc jak np. ktoś się naprawdę uprze, aby być moim wrogiem, to pewnie nim zostanie, zaś szansa na porozumienie, choć zawsze gdzieś tam będzie, ostatecznie bardzo się osłabi, przyjmując postać odległej "ostatniej nadziei".
- Nikogo nie skreślać intelektualnie, nie uważać za mniej wartościowego.
choć jednocześnie
- REALNIE PATRZEĆ NA CZYJŚ ETAP ROZWOJU umysłowego. Dlatego bardzo unikałbym nazywania kogoś głupim, czy jakoś podobnie, lecz zachowuję sobie prawo do pewnej separacji od osoby, która myśli ścieżkami, jakie ja sam uznałem za mało perspektywiczne, może wręcz fałszywe. Ale nie jest wykluczone, że ta osoba nawet w tych - odrzuconych przeze mnie - ścieżkach myśli odnajdzie jakiś trwały sens.

NIE MYLIĆ OPISU zdarzeń z samymi zdarzeniami i rzeczami jako takimi. To też jest forma przyrzeczenia, jakie sobie złożyłem. Można by go nazwać PRZYRZECZENIEM WZGLĘDNOŚCI MYŚLI I ROZWOJU. To takie przyrzeczenie, które ma chronić przed pewną nagminną pułapką myśli. Efektem jest kostyczność myśli, przeoczenia ważnych okoliczności. W praktyce oznacza to, że określenie w stylu "ten człowiek jest fałszywy" należy traktować z dużą rezerwą. Człowiek "jest, jaki jest" - ma swoje problemy z uładzeniem się z własnymi myślami, z ich spójnością, powiązaniem z deklaracjami, ale te problemy są nie stałą cechą owego człowieka, kategorią - uproszczeniem, które ktoś stosuje, aby sobie jakoś danego człowieka w myślach posadowić, zapamiętać pewne charakterystyczne cechy. To wszystko może się okazać nietrwałe, względne.
Jest pewne przyrzeczenie - wiara, które można by nazwać MASTER WIARĄ, albo PODSTAWOWYM PRZYRZECZENIEM. Z grubsza sformułowałbym je jako:
Zawsze uznawaj świadomość jako wartość niezaprzeczalną, posadowiona na szczycie hierarchii.
To jest w pewnym sensie postulat religii - człowieczeństwa. Uwierzyć w niego, to uwierzyć w sens. W sytuacji konfliktu jakiegoś aspektu naszej świadomości, ze świadomością jako taką - pierwszeństwo miałaby sama świadomość.

Przynajmniej ja tak sobie postanowiłem. I uważam, że te postanowienia - paradygmaty ogólne dla myśli nie najgorzej porządkują myślenie. Przy czym jest to oczywiście tylko drobna cząstka wiar - postanowień, jakie sobie poustalałem.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Czw 15:52, 06 Lip 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin