Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Szacunek i zbawienie

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Genesis
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11145
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 789 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 20:22, 15 Lut 2017    Temat postu: Szacunek i zbawienie

W pewnym sensie odpowiedź na pytanie: co co żyjemy? dałaby się opisać stwierdzeniem: żyjemy po to, aby się nauczyć szacunku.
Dalej chodzi może o coś więcej, niż szacunek - o szacunek ogromny i aktywny, czyli MIŁOŚĆ. Ale zacząć tę drogę należałoby właśnie od szacunku.
Dlatego to jest takie ważne?...

W moim przekonaniu grzech pierworodny polega z grubsza na tym, że umysł pierwszego człowieka "zatracił sens", "zatracił powód i znaczenia" - oto rzeczy ukazały mu się jakoś niewłaściwie same z siebie. Umysł zaczyna "grymasić": to mi się nie podoba, tamto ma być inaczej, może tak, a może siak. Ale nawet jeśli zrobimy tak jak chciał ów umysł, to on dalej nie będzie wiedział, czy już jest dobrze, nie będzie zadowolony, bo on UTRACIŁ MOŻLIWOŚĆ NADAWANIA WARTOŚCI W SPOSÓB TRWAŁY - coś będzie robił, ale nie będzie do końca wiedział po co to robi, coś będzie pragnął, ale nie rozumiejąc swoich pragnień. Bo wolność wybierania tego, co ważne/dobre, albo nieważne/złe powoduje, że wszystko możemy (chaotycznie, arbitralnie) określić raz jako dobre, innym razem jako złe i nie będzie twardej reguły, która to zweryfikuje, która dobro uczyni trwałym dobrem.
W obliczu takiej postawy umysłu - zagubionego, nie mającego trwałych odniesień - jedyną możliwością naprawienia tej sytuacji jest WRZUCENIE OWEGO UMYSŁU W SYTUACJE, GDZIE TE ODNIESIENIA - WARTOŚCI NATURALNIE POWSTAJĄ. Człowiek musi zrozumieć, że coś może być realnie dobre, albo realnie złe, gdy spotka się z nieprzekraczalnością pewnych konsekwencji, czyli z bólem, cierpieniem, choć z drugiej strony z radością i szczęściem. Ale zapoznanie się umysłu z owym dualizmem dobra i zła, to dopiero początek drogi. Umysł może być bowiem uparty, może odrzucać - swoją arbitralną wiarą - praktycznie wszystko. Może się nie zgodzić na żadne dobro, pogrążyć w nihilizmie, w negacji wszystkiego, co zechce. Odtrutką na to jest WYBUDOWANIE W SOBIE POSTAWY SZACUNKU do istot świadomych.
Szanując innych, szanujemy siebie, bo UZNAJEMY ZASADĘ, ŻE SZACUNEK ISTOTOM ŚWIADOMYM SIĘ NALEŻY. Tę zasadę warto jest wdrukować w swoje jestestwo jak najgłębiej, tak aby już nigdy w nas nie uruchomiła się postawa "ludzie nie mają znaczenia, to co robimy, nie ma znaczenia, a więc i ja sam jestem bez znaczenia". Ta postawą jest bazą dla ZBAWIENIA UMYSŁU, czyli nadanie owemu umysłowi atrybutu sensowności wszelkich działań, jako że teraz obowiązywać ma ZASADA SZACUNKU, która stanowi że wszystko to, co istoty świadome robią jest ważne, a więc także i ja jestem kimś ważnym, zaś wszystko co zrobiłem ma znaczenie.
Szacunek ćwiczymy dając go innym. Każda sytuacja jest tutaj dobra. Ale najlepsze są te sytuacje, gdy ten szacunek dać jest najtrudniej, bo to wymusza na nas silniejsze zespolenie zasady szacunku z jestestwem. Poprzez odczuwany szacunek dla najmniejszej, może nawet najgłupszej istoty świadomej, umysł wchodzi w stan najdalszy od nudy, czy niezadowolenia - wszystko robi się ważne, piękne, frapujące. W tym stanie raj jest oczywistością, bo jeśli dodać do tego obecność innych istot, które czują podobnie, to trwanie tak jest po prostu szczęściem, jest postępującą afirmacją istnienia - afirmacją uskrzydlającą i anulującą wszelkie formy deprecjonowania znaczenia osoby, tego co czuje, jak działa, co myśli.
Ten zbawienny szacunek warto jest zdobywać przez całe życie, ćwiczyć go w sobie i utrwalać.
Szacunek ma dwa podstawowe mechanizmy w jaki powstaje:
- arbitralny, nadawany po prostu BO TAK CHCĘ
- wynikający z działań, wyborów
Oba mechanizmy są ważne, uzupełniające się wzajemnie i niezbywalne. Uczymy się szacunku w sytuacjach, rozumiejąc i czując trud wkładany w działania ludzi, szczególnie gdy jest to trud wyjątkowy, heroiczny. Ale, z racji na wolność uznawania rzeczy za wartościowe, czy dobre, możliwe jest zaprzeczenie wszystkiemu - nawet wartości największej ofiary, najwspanialszej mocy trwania wbrew trudnościom. Dlatego szacunek jest też pewnym aktem woli, wynikiem wyboru, którego trzeba dokonać wpatrując się w siebie, w swoje doświadczenia trudu i cierpienia w różnych sytuacjach - jest arbitralną wiarą w sens takiego patrzenia na siebie i inne istoty.
Głęboki szacunek dla świadomości, osoby jest zbawieniem od samego źródła zła, jakie by w nas miało zadziałać. Dlatego odkrycie w sobie pragnienia szanowania wszystkich istot świadomych jest nieporównywalne z żadnym z innych odkryć życiowych.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Śro 21:41, 15 Lut 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 6515
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 149 razy
Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 20:33, 15 Lut 2017    Temat postu:

Michal Dyszynski napisał:
Człowiek musi zrozumieć ...
Jesli odczuje sercem to bedzie znacznie szybciej.

Michal Dyszynski napisał:
Odtrutką na to jest WYBUDOWANIE W SOBIE POSTAWY SZACUNKU do istot świadomych.
To droga do Warszawy z Wloch (tych pod Warszawa) przez Boston. Milosc moralna jest moca, ktora podzielona nie obniza sie - obdzielic wszystko to stac sie odczuciowo miloscia moralna.

Michal Dyszynski napisał:
Ta postawą jest bazą dla ZBAWIENIA UMYSŁU ...
Zbawienie jest aktem laski I jest holistyczne, nie fragmentaryczne.

Michal Dyszynski napisał:
Szacunek ma dwa podstawowe mechanizmy w jaki powstaje:
- arbitralny, nadawany po prostu BO TAK CHCĘ
- wynikający z działań tego, co szanujemy.
Nie, Pierwsze to przebranie ego I drugie rowniez. Szacunek do siebie jest odczuwaniem system wartosci przez character moralny czlowieka - najpierw przekazany przez Rodzicow lub opekunow a potem starannie pielegnowany. Co nie znaczy, ze pomylic sie nie mozna. To bylby perfekcjonizm, czyli choroba psyciczna w XXI wieku. Pomylic sie I podniesc, to jest zbawienie holistyczne.

Michal Dyszynski napisał:
... szacunek jest też pewnym aktem woli, wynikiem wyboru, którego trzeba dokonać wpatrując się w siebie, w swoje doświadczenia trudu i cierpienia w różnych sytuacjach - jest arbitralną wiarą w sens takiego patrzenia na siebie i inne istoty...
Szacunek do siebie jest aktem laski - bezwarunkowego zaufania, a wszystko uczyni sie samo (natura lingwistyczna w swiadomosci nielinearnej)

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Śro 20:34, 15 Lut 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11145
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 789 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 20:53, 15 Lut 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Michal Dyszynski napisał:
Człowiek musi zrozumieć ...
Jesli odczuje sercem to bedzie znacznie szybciej.

W sumie o tyle racja, że faktycznie czysto intelektualne rozumienie nie załatwia sprawy. Dlatego słowo "zrozumieć" należy w tym moim sformułowaniu pojmować szerzej, niż tylko na podobieństwo np. zrozumienia praw dynamiki Newtona. To "zrozumienie" w istocie zawiera w sobie także odczucie, doświadczenie, przeniknięcie umysłu ideą do samej głębi. To "zrozumienie" polega na wchłonięciu owej idei pełną mocą jaka jest nam dana.

Ale chciałbym poruszyć jeszcze jedna sprawę, z tym związaną - sprawę, która jest kluczowa w kontekście religii. Ściślej religii chrześcijańskiej.
Jak napisałem we wprowadzającym poście, szacunek polega na UZNANIU, ŻE WSZYSTKO CO ROBI ŚWIADOMA ISTOTA JEST WAŻNE. W tym uznaniu zaszyty jest jednak pewien fundamentalny problem - żadnych działań świadomych istot nie można do końca zlekceważyć! Żadnych!
Skoro jednak tak, to wszystko co zrobimy/zrobiliśmy, a okazało się, że było złe, niezgodne z nami, nieakceptowalne ZOSTAJE I JEST NIEUSUWALNE. Formułując rzecz w języku religii KAŻDY GRZECH MA ZNACZENIE. Właściwie nie ma się jako go pozbyć z jestestwa - on zawsze świadczy i będzie świadczył przeciwko nam. Dlatego zasadę szacunku trzeba uzupełnić/zmodyfikować ZASADĄ PRZEBACZENIA. Ta ostatnia zasada polega na arbitralnym uznaniu, że SAMO JESTESTWO, SAMA GODNOŚĆ OSOBY JEST POSTAWIONA WYŻEJ, NIŻ TO CO OWA OSOBA CZYNI, wyżej niż błędy, które popełnia. W szczególności owe błędy biorą się z niewiedzy, więc mamy na to usprawiedliwienie. Tylko mając jako zasadę przebaczenie, istota świadoma będzie mogła "dojść do ładu" z oceną siebie, uznać się za godną zbawienia.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 6515
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 149 razy
Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 21:15, 15 Lut 2017    Temat postu:

Michal Dyszynski napisał:
To "zrozumienie" polega na wchłonięciu owej idei pełną mocą jaka jest nam dana.
Jesli w terminologii roboczej "wchloniecie" zawierasz pozostawienie jej aby "wejsc" w przestrzen serca okreslana jako Swiety Swietych, to zgadzam sie.

Michal Dyszynski napisał:
... on zawsze świadczy i będzie świadczył przeciwko nam ...
Grzech w religii katolickiej (tu musimy oddzielic, bo w protestantyzmie nie ma sakramentu Sw. Spowiedzi) jest obiektem sakramentu Sw. Spowiedzi a nie pejczem, ktorym czlowiek ma sie biczowac. Spowiedz Sw. z definicji ma wbudowany zal za grzechy I obietnice poprawy. Jak wynika z praktyki, do konfesjonalow stoi ta sama kolejka, bo czlowiek jest grzeszny z natury. Jak pisze czesto, perfekcjonizm to najwieksze cierpienie jakie czlowiek moze sobie sam zadac. Dodatkowo, jak sie czlowiek uwolni od kaganca boskich aspiracji, czyli, miedzy innymi, jestem tym co mysla o mnie inni, to zycie zgodne a systemem wartosci charakteru moralnego przekazanego przez Rodzicow czy opiekunow a pielegnowanego przez cale zycie odbywa sie samo w sobie w lasce uswiecajacej. Co nie znaczy, ze to jest stan statyczny. Wzloty I upadki sa nieodlaczne w kondycji ludzkiej. Sztuka jest sie podniesc, I podazac dalej poznawajac I pracowac nad soba aby nie byc olepszym od innych (ego) lecz lepszym niz wczoraj - jak sie nie uda, to wybaczyc sobie bezwarunkowo I probowac dalej, do ostatniego oddechu.

Akt laski (pojemnosc w sercu zwana tradycyjnie Swietym Swietych) jest bezwarunkowy, nie fragmentaryczny. Dlatego przywiazuje sie sobie sznurek do kostki (poprzednio tradycja, dzis metafora), zeby wyciagli w razie jakby czlowiek zamarl ze strachu, ze jest siebie w stanie bezwarunkowo pokochac - z wadami, zaletami, etc. I poznawac, pracujac nad soba. :)


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Śro 22:00, 15 Lut 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Genesis Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin