Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

A może wiara to tylko ściema?

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Katolicyzm
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Arystoteles




Dołączył: 28 Gru 2018
Posty: 175
Przeczytał: 2 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 18:11, 21 Cze 2020    Temat postu: A może wiara to tylko ściema?

Czy katolik może wierzyć w Boga (i dogmaty swojej religii) i jednocześnie posiadać przekonanie, że wiara katolicka (albo ogólnie chrześcijańska) może być po prostu nieprawdą?

Wydaje się, że uczciwość, by tego wymagała, ale wierzący chyba nie może sobie pozwolić na to. Spróbuję to uzasadnić.

Nie chodzi tu o to, że wierzący ma jakąś trudność, która się pojawiła i na którą nie ma aktualnie odpowiedzi, bo w tym momencie choć ma trudność, to jednak może sobie w sercu powiedzieć: "dobra, na razie nie wiem, ale może kiedyś znajdę odpowiedź - kto szuka ten znajdzie". Źle jednak, kiedy w momencie pojawienia się trudności ktoś sobie powie: "może ten cały "system wierzeń", który mam to jedna wielka farsa" - w takiej sytuacji trudno powiedzieć, by ktoś wierząc miał żywą relację z Bogiem i chciał go prawdziwie kochać, skoro myśli sobie, że jego wiara może być nieprawdziwa.

No, ale przecież może być nieprawdziwa! Wierzący jednak musi to wyprzeć z siebie.

Może w tej dyskusji warto wyklarować pojęcie wiary i zastanowić się, co ona oznacza w kontekście religijnym. Przytoczę przy tej okazji może interesującą wypowiedź jednego z największych teologów katolickich XIX w.:

"Wprawdzie w bliskiej przyszłości nie upatruję takiego pokoju, który byłby rzeczywistym pojednaniem. Bo niepodobieństwo o tym marzyć w czasach tak nisko upadłych, gdzie nawet nauczyciele ludu, tak dalece nie rozumieją istoty wiary, że przyjęcie przez umysł tego co im się prawdopodobnym wydaje, już wiarą nazywają; gdy tymczasem istota wiary na tem polega, aby bez żadnego wahania, z zupełną stanowczością przyjąć objawioną prawdę, jaką tylko jedna być może. Jak dziś uważają, wierzyli kiedyś i poganie, boć i oni coś marzyli o nadziemskich i boskich rzeczach. Skoro tedy taka jest dziś przemagająca niewiara lub słaba wiara, o połączeniu w wierze nie ma co myśleć, raczej można by zamyślać o połączeniach w niewierze, to jest o wzajemnem przyznawaniu sobie prawa do niewierzenia lub wierzenia w co się podoba". - Johann Adam Möhler z "Symboliki".

Słowa padły w kontekście dialogu ekumenicznego, ale warto wyłuskać z tego opisu kluczowe rozumienie pojęcia wiary: "przyjęcie przez umysł tego, co im się wydaje prawdopodobnym, już nazywają wiarą" - a to nie o to chodzi. Istota wiary polega na tym: "aby bez żadnego wahania, z zupełną stanowczością przyjąć objawioną prawdę". Jeśli więc przyjmuje się, że wiara to akceptacja objawienia zawartego w Biblii, to z oczywistością można stwierdzić, że nie tylko ateiści, ale i przedstawiciele innych religii wiary nie mają. Podobnie i z perspektywy np. islamu w pełni rozumiamiałbym gdyby twierdzili, że nie uznając treści Koranu, wiary nie mam.

Z takiego punktu widzenia wiara, daje pewność i jest niezachwianą akceptacją treści religijnych, w której nie ma cienia "wątpliwości". Wiara która "wątpi" schodzi na tory tego rozumienia: "przyjęcie przez umysł tego, co im się wydaje prawdopodobnym", ale taka wiara w żadnym wypadku nie może być aktem cnoty i nie wiem w jaki sposób miałaby być zasługująca na zbawienie. Czy Bóg może znaleźć upodobanie w wierze rozumianej jako mniemanie, "że być może, prawdopodobnie, chyba Bóg jest, i się nam ukazał, ale to nic pewnego"?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8666
Przeczytał: 111 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 18:51, 21 Cze 2020    Temat postu:

Myślę, ze są ludzie, którzy po prostu wierzą. Wiara religijna musi mieć w sobie składową: sacrum. Z tym się nie dyskutuje.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
blackSun




Dołączył: 25 Maj 2014
Posty: 446
Przeczytał: 62 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 19:04, 21 Cze 2020    Temat postu: Re: A może wiara to tylko ściema?

Arystoteles napisał:
Czy katolik może wierzyć w Boga (i dogmaty swojej religii) i jednocześnie posiadać przekonanie, że wiara katolicka (albo ogólnie chrześcijańska) może być po prostu nieprawdą?

Wierzyć w pełni, a podejrzewać, że to nieprawda, to jakaś schiza.

Arystoteles napisał:

"przyjęcie przez umysł tego, co im się wydaje prawdopodobnym, już nazywają wiarą" - a to nie o to chodzi. Istota wiary polega na tym: "aby bez żadnego wahania, z zupełną stanowczością przyjąć objawioną prawdę".

Czyli najgorszy typ wiary: wiara fanatyczna, gdzie jakiekolwiek sprawdzanie odrzuca się na starcie - skrajny fideizm.

Arystoteles napisał:

Jeśli więc przyjmuje się, że wiara to akceptacja objawienia zawartego w Biblii, to z oczywistością można stwierdzić, że nie tylko ateiści, ale i przedstawiciele innych religii wiary nie mają. Podobnie i z perspektywy np. islamu w pełni rozumiamiałbym gdyby twierdzili, że nie uznając treści Koranu, wiary nie mam.

Bardziej logicznym byłoby założenie o wierze fałszywej niźli o jej braku, ale doszukiwanie się logiki u skrajnie wierzących jest pracą syzyfową.

Arystoteles napisał:

Czy Bóg może znaleźć upodobanie w wierze rozumianej jako mniemanie, "że być może, prawdopodobnie, chyba Bóg jest, i się nam ukazał, ale to nic pewnego"?

Nieodgadnione są ścieżki pańskie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16287
Przeczytał: 98 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 21:23, 21 Cze 2020    Temat postu: Re: A może wiara to tylko ściema?

Arystoteles napisał:
....tymczasem istota wiary na tem polega, aby bez żadnego wahania, z zupełną stanowczością przyjąć objawioną prawdę, jaką tylko jedna być może.
...
Czy Bóg może znaleźć upodobanie w wierze rozumianej jako mniemanie, "że być może, prawdopodobnie, chyba Bóg jest, i się nam ukazał, ale to nic pewnego"?

Ciekawy temat. :)
Osobiście nie rozumiem nawet jak miałbym zastosować się do owej "istoty wiary", jaką wyróżniłem na niebiesko w cytacie.
Co do wyróżnionego na zielono cytatu, to uważam, iż sprawa jest jeszcze inna. Po pierwsze, nie każdemu Bóg się ukazał (nielicznym co najwyżej), większość wierzy w Boga w oparciu o coś innego, niż ukazanie się.
Po drugie uważam, że należałoby chyba powiedzieć, iż wiara religijna jest DROGĄ. Na starcie swojego religijnego rozwoju człowiek nawet NIE WIE, CO TO ZNACZY, że wierzy w Boga. Bardzo luźno sobie wyobraża, że gdzieś tam jakaś taka potężna osobowość patrzy na niego i może wpływać na życie. Oszukiwaniem siebie byłoby przekonywanie się, że już się teraz przyjęło coś, co na co dopiero zaczynamy tworzyć miejsce w swoim umyśle. Można ZADEKLAROWAĆ jakieś tam tworzenia sobie tego miejsca, jakąś wolę poznawania zagadnień z wiarą religijna związanych, ale na początku właściwie to wierzymy w znacząco innego Boga, niż na końcu swojego religijnego dojrzewania. Zatem jakieś zabetonowanie w sobie początkowego stanu wiary, byłoby ze szkodą dla rozwoju duchowego, bo oznaczałoby konieczność utrzymywania za wszelką cenę tego, początkowego, nieporadnego stanu rozumienia, kosztem doskonalenia się i rozwoju.

Wiara może być ściemą. Tak to już, niestety, jest. Wręcz powiedziałbym, że w jakimś stopniu wiara POCZĄTKOWA jest ściemą w jakimś zakresie aspektów - tych aspektów, które musimy w sobie udoskonalić.

Wracając jeszcze do wyróżnionego na niebiesko cytatu. Warto by zauważyć, ze jest pewien DYLEMAT POSTULATU SILNEJ WIARY I UCZCIWOŚCI W SPOJRZENIU NA TO, JAKI STAN UMYSŁU AKTUALNIE POSIADAMY, A TAKŻE TEGO, JAKIE MOCE WPŁYWU NA WŁASNE ROZUMOWANIE POSIADAMY.
Są pewne rzeczy w umyśle, których nakazywanie sobie, jakieś takie forsowanie samym aktem woli po prostu się nie sprawdza. Jeśli ktoś ktoś nie nauczył się jak dodawać dwa ułamki o różnych mianownikach, to spowodowanie, że te ułamki zacznie poprawnie dodawać dzięki samemu jakiemuś tam mocnemu postanowieniu, się nie powiedzie. Nie, ułamki zaczniemy poprawnie dodawać, jak się NAUCZYMY, metodą prób, błędów, korekt, doskonalenia swojego rozumienia. Uważam, że niektórzy teologowie zapędzili się w postulowaniu GORLIWOŚCI NIEMOŻLIWEJ. Spowodowanie, że mocą postanowienia "wymagam od siebie niezachwianej wiary w Boga" nie osiągnie się poprawnego celu, polegającego na powstaniu w umyśle takiej wiary zintegrowanej poprawnie z resztą umysłu, w szczególności z poczuciem wewnętrznej uczciwości. Można na siłę złamać jakieś opory w umyśle, można się zmusić do udawania przed sobą jakichś przekonań, ale bez poznania owych przekonań w działaniu, przetestowania ich na żywym organizmie rozumienia, to nie będzie prawdziwa wiara, tylko jej oszukana postać, atrapa sensu i rozumienia, a nie sens i rozumienie.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Nie 21:32, 21 Cze 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Katolicyzm Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin