Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Bogowie nie biorą się znikąd...

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Katolicyzm
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 231
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 32 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 21:46, 11 Lip 2017    Temat postu: Bogowie nie biorą się znikąd...

.. toteż mam pytanie do Chrześcijan i tych, którzy wierzą w Boga Jedynego, co wiecie o początkach religii, z której wziął się Jahwe. I czy wiecie jaką siłę początkowo reprezentował?

Jahweh wg naukowiec religioznawstwa Christine Hayes.


Kategoria:
Historia starożytna

Christine Hayes jest profesorem religioznawstwa (Robert F. i Patricia Ross Weis) na Uniwersytecie Yale, jest przewodniczącą Wydziału Studiów Religijnych i jednym z czołowych naukowców amerykańskich poświęconych badaniom talmudyczno-midraszowym i badaniom judaików klasycznych. Jest także specjalistą w historii i literatury Judaizmu w późnej starożytności. [1] Przed powołaniem jej na Yale, pracowała jako adiunkt na Wydziale Studiów Hebrajskim Studiów Bliskowschodnich, na Uniwersytecie Princeton w okresie 1993/96. Wydała kilka książek i liczne artykuły w amerykańskich i międzynarodowych czasopismach naukowych [1], [2] i otrzymała akademickie wyróżnienia. Jej klasa o hebrajskiej Biblii (Stary Testament) została wybrana do pilotażowego programu "Yale University Kursy otwarte" [1] i następnie była jednym z najchętniej oglądanych kursów internetowych o klasycznych judaikach. [3]

Yahweh w badaniach dawnej literatury

W najwcześniejszym etapie Jahwe był jednym z siedemdziesięciu synów Ela, z których każdy był bóstwem patronem jednego z siedemdziesięciu narodów. Ilustruje to lektura zwojów znad Morza Martwego i tekstów Septuaginty, zwłaszcza księgi Powtórzonego Prawa 32:8-9, w którym El, jako głowa zgromadzenia Bożego, daje każdemu członkowi rodziny Bożej własny naród ", zgodnie z liczbą boskich Synów ": Izrael jest częścią przypadłą Jahwe

[cytat za: Meindert, Dijkstra (2001). Becking, Bob, ed. Only One God?: Monotheism in Ancient Israel and the Veneration of the Goddess Asherah. Continuum International Publishing Group. pp. 81–126. ISBN 1841271993. sprawdzano 24 maja 2013. from chapter on "El the God of Israel, Israel the People of YHWH: On the Origins of Ancient Israelite Yahwism" ].

Yahweh w interpretacji badaczki

Yahweh wg Exodus 6 wersy 3-4 jest nazwany mianem El. Hebrajski wg badaczki okazuje się dialektem kananejskiego. El miał żonę Aszerę. Mieli syna Baala, boga sztormów, i była też bogini śmierci Moth. Miał to być bóg będący szefem rady pomniejszych bogów.

El w mitologii ugaryckiej to najwyższy bóg kananejski, który według tekstów z Ugarit (XV-XIV wiek p.n.e.) był stwórcą świata, ojcem i przywódcą bogów i ludzi – królem i sędzią, strażnikiem porządku kosmicznego i politycznego, wspierającym królów w sprawowaniu władzy. Występuje również jako mędrzec wyjaśniający sny. Był wieczny, mądry, sprawiedliwy, dobry i miłosierny, życzliwy ludziom. Jeden z tekstów określa go mianem byka, co miało symbolizować siłę seksualną w akcie tworzenia bogów. Żoną Ela była Aszirat. W sztuce przedstawiany jako starzec w ozdobionym rogami nakryciu głowy, siedzący na tronie. Miał wiele dzieci, do najważniejszych należeli: Asztar, Jam i Mot. W ugaryckich tekstach dzieckiem Ela nazywany bywa również Baal (syn Dagona) a także jego siostra Anat. Określenia te powiązane są z wiarą, iż El jest "stwórcą stworzeń" (bny bnwt).

Z powodu podeszłego wieku przekazał z czasem najwyższą władzę Baalowi, który okazał się najbardziej godnym tego zaszczytu. Pomimo tego w dalszym ciągu cieszył się znaczną czcią i autorytetem pośród bogów i ludzi. Mit o przejęciu władzy przez Baala przypomina grecką opowieść o przejęciu władzy nad światem przez Zeusa, jak również nordycki mit objęcia władzy nad panteonem przez Odyna.

Według opinii wielu badaczy jak Gerd Theissen, Morton Smith czy Lowell Handy, od El wywodzi się kult Jahwe[1][2][3][4][5][6], którego żoną była bogini Aszerach[7][8].

Pozostały po nim wzmianki o dawniejszych tradycjach kultowych zawarte w Biblii, później te tradycje zostały zarzucone.
Imię El po fenicku

I oddasz Mi twego pierworodnego syna. Tak samo uczynisz z twoim wołem, z twoją owcą. Siedem dni będzie przy matce swojej, ósmego dnia oddasz mi je.Będziecie ludźmi mnie poświęconymi; dlatego nie będziecie jedli mięsa zwierzęcia rozszarpanego na polu, rzucicie je psom.

Księga Wyjścia 22:28-30
w tłumaczeniu Biblii Tysiąclecia.

Jednak wszystko, co jest obłożone klątwą, co ktoś przez zaklęcie poświęca Panu ze wszystkiego, co posiada - czy to będzie człowiek, czy bydlę, czy dziedziczne pole - nie może zostać sprzedane ani wykupione. Wszystko, co jest obłożone klątwą, należy jako świętość nad świętościami do Pana. Każdy człowiek, który zostanie poświęcony przez obłożenie klątwą, nie może być wykupiony, lecz poniesie śmierć.

Księga Kapłańska 27:28-29 w tłum. Biblii Warszawskiej.

Inne teorie

Niektórzy badacze jak Gerd Theissen, Morton Smith czy Lowell Handy upatrują genezę kultu Jahwe w wierzeniach ugaryckich. Według ich teorii, w okresie gdy system wierzeń Izraelitów był jeszcze politeizmem, panteon bogów izraelskich miał analogiczną strukturę hierarchiczną. Na tej podstawie wywodzą oni postać Jahwe od ugaryckiego bóstwa El, a częściowo Baala, przy czym w procesie gdy wierzenia Izraelitów stawały się monoteizmem, Jahwe przejmował także cechy pozostałych, pomniejszych bóstw[6][7][8][9][10][11].

Istotne okazało się tu odkrycie z lat 1929-1931 tekstów w starożytnym Ugarit (dziś Ras Szamra)[12][13]. Jak podaje portal TVP, Francesca Stavrakopoulou, po latach swoich badań nad historią religii Izraela doszła do wniosku – znanego od lat – że wiara Izraela niejednokrotnie poddawana była tendencjom synkretyzmu. Badaczka wskazuje przede wszystkim na obecny w Izraelu kult bogini płodności Aszery.

Mimo, iż oficjalna doktryna biblijna przeciwstawia się jakiemukolwiek politeizmowi, w Biblii można znaleźć nieusunięte informacje - jak podaje artykuł w portalu Telewizji Polskiej - o istnieniu jej kultu nawet w Świątyni jerozolimskiej za króla Salomona:

Quote-alpha.png
Związek Aszery z Jahwe poświadczony jest zarówno w Biblii, skąd bogini nie została całkowicie usunięta. (...) W Księdze Królów mówi się, że oba bóstwa odbierały kult w Świątyni Jerozolimskiej. Znajdował się tam posąg Aszery, któremu ofiarowywano rytualne szaty.

Według interpretacji badaczki, Jahwe, czczony np. przez Salomona i jego pogańskie żony miał partnerkę, boginię Aszerę. Jej kult w Izraelu potwierdza również datowana na VIII w. p.n.e., a więc około dwa wieki po Salomonie, inskrypcja znaleziona na pustyni Synaju[14][15].

Według wizji biblijnej, już przy wejściu do ziemi obiecanej przywódcy religijni Izraela wyzwali do zachowania wierzeń monoteistycznych, które, jak twierdzili, Jahwe objawił Abrahamowi i jego potomkom Izaakowi i Jakubowi, a następnie Mojżeszowi (por Wj 3,13-17). Według biblijnego opisu objęcia ziemi obiecanej przez izraelitów, otrzymali oni następujący nakaz:

Quote-alpha.png
Strzeż się zawierania przymierza z mieszkańcami kraju, do którego idziesz, aby się nie stali sidłem pośród was. Natomiast zburzcie ich ołtarze, skruszcie czczone przez nich stele i wyrąbcie aszery. Nie będziesz oddawał pokłonu bogu obcemu, bo Pan ma na imię Zazdrosny: jest Bogiem zazdrosnym. (Księga Wyjścia 34,12-14)

O synkretyzmie religijnym mówi krytycznie biblijna Księga Królewska, zwracając uwagę na to, że kult bogów pogańskich nie może współgrać z kultem bogów innych narodów:

Quote-alpha.png
Król Salomon pokochał też wiele kobiet obcej narodowości, a mianowicie: córkę faraona, Moabitki, Ammonitki, Edomitki, Sydonitki i Chetytki, z narodów, co do których Pan nakazał Izraelitom: Nie łączcie się z nimi, i one niech nie łączą się z wami, bo na pewno zwrócą wasze serca ku swoim bogom. Jednak Salomon z miłości złączył się z nimi, tak że miał siedemset żon-księżniczek i trzysta żon drugorzędnych. Jego żony uwiodły więc jego serce. Kiedy Salomon zestarzał się, żony zwróciły jego serce ku bogom obcym i wskutek tego serce jego nie pozostało tak szczere wobec Pana, Boga jego, jak serce jego ojca, Dawida. Zaczął bowiem czcić Asztartę, boginię Sydończyków, oraz Milkoma, ohydę Ammonitów. Salomon dopuścił się więc tego, co jest złe w oczach Pana, i nie okazał pełnego posłuszeństwa Panu, jak Dawid, jego ojciec. Salomon zbudował również posąg Kemoszowi, bożkowi moabskiemu, na górze na wschód od Jerozolimy, oraz Milkomowi, ohydzie Ammonitów. Tak samo uczynił wszystkim swoim żonom obcej narodowości, palącym kadzidła i składającym ofiary swoim bogom. Pan rozgniewał się więc na Salomona za to, że jego serce odwróciło się od Pana, Boga izraelskiego. Dwukrotnie mu się ukazał i zabraniał mu czcić obcych bogów, ale on nie zachował tego, co Pan mu nakazał. (1 Księga Królewska 11,1-10)

Biblijna Księga Syracha bardzo ostro krytykuje ostatnie lata króla Salomona:

Quote-alpha.png
Do odległych wysp doszło twe imię, przez swój pokój byłeś umiłowany; z powodu hymnów, przysłów, przypowieści i odpowiedzi podziwiały cię kraje. W imię Pana Boga, który jest nazwany Bogiem Izraela, nazbierałeś złota jak cyny i jak ołowiu nagromadziłeś srebra. Niestety, kobietom wydałeś swe lędźwie i wyuzdaniu oddałeś władzę nad swym ciałem. Splamiłeś swą chwałę, zhańbiłeś swoje potomstwo, sprowadzając gniew na dzieci i napełniając je smutkiem z powodu twojej głupoty: ponieważ powstała podwójna władza najwyższa i z Efraima poczęło się zbuntowane królestwo. Mądrość Syracha 47,16-21

Według krytyków przedstawionych wyżej teorii, słowo aszera ma w Starym Testamencie dwa określenia. Odnosi się zarówno do bogini o tym imieniu, jak i do filaru, drzewa lub słupa kultowego, który jest bogini poświęcony. W liczbie mnogiej przyjmuje w tym znaczeniu gramatyczną formę rodzaju męskiego (aszerim). Podwójne znaczenie słowa aszera rodziło problemy translatorskie i dyskusje, którym miejscu dany tekst odnosi się konkretnie do bogini, a w którym do jej symbolu kultowego. Dyskusyjne jest także etymologiczne łączenie Aszery z Athirat/Aszratu. Nie ma także pewności, czy w Judzie i Izraelu pod imieniem Aszery czczono zawsze jedną boginię, czy więcej lokalnych bóstw żeńskich[16][17].

Aszera

Aszera (ugaryckie: ’ṯrt, hebr. אֲשֵׁרָה, inne formy: Athirat, Aszirat, Elat) to w mitologii ugaryckiej bogini wybrzeża morskiego, utożsamiana z planetą Wenus i jej aspektem jako Gwiazda Poranna, matka bogów, początkowo żona najwyższego boga Ela, później żona Baala oraz Jahwe. Przeszła także do mitologii hebrajskiej. W Biblii jest wymieniana 49 razy, przy czym nazwa odnosiła się zarówno do bogini, jak i do steli świątynnej, słupa kultowego. Salomon kazał zbudować ołtarz Aszery, jedna z jego żon była wyznawczynią jej kultu. Księga Jeremiasza opisując kult Królowej Nieba także prawdopodobnie odnosi się do Aszery. Pojawia się w licznych źródłach (nie tylko semickich). W akadyjskich jako Aszratum/Aszratu, hetyckich jako Aszerdu(s), Aszertu(s), Aserdu(s) lub Asertu(s). Aszera jest powszechnie identyfikowana z ugarycką boginią Athirat (’Aṯirat). Tysiące wotywnych figurek Aszery odkryto na terenie całego Kanaanu, co świadczy o jej ogromnej popularności.

W Ugarit

W tekstach ugaryckich (napisanych przed 1200 r. przed Chr.) Athirat prawie zawsze występuje w pełnej tytulaturze: rbt ’aṯrt ym, rabat ’Aṯirat yammi („Athirat Pani morza”, lub „Ta która stąpa po morzu”). Bogini występuje 12 razy w samym tylko cyklu Baala. Jej imię jest przez tłumaczy wyjaśniane jako ugarycka forma rdzenia ’aṯr „kroczyć”, powiązanym z hebrajskim rdzeniem ’šr o tym samym znaczeniu.

Inny ważny tytuł noszony przez boginię to qaniyatu ’ilhm (ugaryckie: qnyt ’lm), który może być tłumaczony jako „stworzycielka bogów (elohim)”.

W tekstach ugaryckich, Athirat jest małżonką Ela. Istnieje wzmianka o 70 synach Athirat, prawdopodobnie tożsamych z 70 synami Ela. Athirat jest odróżniana od innej bogini – ’Asztart (biblijna Asztarte, błędnie oddawana jako Asztoret). Zarówno w tekstach ugaryckich, jak i późniejszych źródłach to rozgraniczenie jednak zanika, co ma swoją przyczynę zarówno w łatwości popełnienia błędu przy przepisywaniu obu imion, jak i zapewne w tendencjach synkretycznych. Athirat jest także zwana Elat („bogini”, forma żeńska od El, por. Allat) i Qodesz („Święta”). Athirat w tekstach akadyjskich pojawia się jako Asztratum (Antu), żona Anu, boga nieba. Asztrat z kolei – w przeciwieństwie do Athirat jest w tekstach akadyjskich kojarzona raczej z Isztar, przedstawianą czasem jako córka Anu. Także w tekstach ugaryckich Asztart jest jedną z córek Ela – zachodniosemickiego odpowiednika Anu.

W źródłach hetyckich Athirat pojawia się jako Aszerdu(s), Asertu(s), małżonka Elkunirsa (por. ugrayckie El-qan-arsha, „El Stwórca Ziemi”) i matka 77 lub 88 synów.

Jeden z królów amoryckich znany z listów z Amarna nosi imię Abdi-Aszirta, „Sługa Aszery”.

W Egipcie

W Egipcie począwszy od czasów XVII dynastii istniał kult semickiej bogini Qudszu („Święta”), utożsamionej z rdzennie egipską Hathor. Być może semicką boginię należy wiązać z Athirat/Aszratu pod jej ugaryckim tytułem Qodesz („Święta”). Prawdopodobnie egipsko-semickie bóstwo nie jest bowiem ani Asztarte ani Anat. Obie boginie występują bowiem pod swoimi imionami i dzielą w ikonografii inne atrybuty, pojawiają się tez w przedstawieniach razem z Qudszu.

W Izraelu i Judzie
Przedstawienie na ostrakonie z Kuntillet Ajrud powyżej inskrypcja „Berachti etkhem...” cc wikimedia

Słowo aszera ma w Starym Testamencie dwa określenia. Odnosi się zarówno do bogini o tym imieniu, jak i do filaru, drzewa lub słupa kultowego, który jest bogini poświęcony.

Liczne wzmianki biblijne, jak i znaleziska archeologiczne świadczą o występowaniu kultu Aszery w starożytnym Izraelu na dosyć dużą skalę. Bogini czczona była, według Starego Testamentu, jako towarzyszka Baala. Nie musi tu chodzić o konkretne bóstwo męskie, gdyż słowo Baal (Pan) pełniło także funkcję terminu ogólnego stosowanego na określenie różnych bogów. Znaleziska archeologiczne pozwalają stwierdzić teorię, że Aszera czczona była także jako towarzyszka, czy małżonka Jahwe.

Także biblijna Królowa Nieba, której kult krytykował Jeremiasz, może być utożsamiana albo z Aszerą albo z Asztarte. Według Johna Daya, nie ma poświadczeń dla łączenia Aszery z Królową Nieba czy niebiosami w ogóle dla pierwszego tysiąclecia przed Chr. Jest to jednak kwestia dyskusyjna. Aszera była prawdopodobnie czczona w starożytnym Izraelu jako małżonka Ela, a w Judzie jako małżonka Jahwe i być może jako Królowa Nieba. Księga Jeremiasza opisuje praktyki kultowe towarzyszące świętowaniu ku czci Królowej Nieba (Jr 7, 17-18; 44,17).

Figurki Aszery często występują w materiale archeologicznym, co świadczy o popularności jej kultu aż do czasów niewoli babilońskiej. Znajduje się także (choć dużo rzadziej) napisy łączące Jahwe z Aszerą. Podczas wykopalisk prowadzonych na Synaju w 1975 r., przed wycofaniem się wojsk izraelskich z tego regionu odnaleziono w Kuntillet Ajrud (hebr. „Horvat Teman”) ostrakon z VIII w. przed Chr. inskrybowany:



„Berachti etkhem l’JHWH Szomron ul’Aszerato” (hebr: בירכתי אתכם ליהוה שומרון ולאשרתו),



czyli:



„Błogosławię ci przez JHWH z Samarii i jego Aszerę”.



Inna inskrypcja z Chirbet el-Kom niedaleko Hebronu głosi: „Błogosławiony bądź Urjahu przez JHWH z Samarii i jego Aszerę, niech on ochroni cię przed wrogami”.

Słowo aszera (אשרה) używane jest także na określenie słupa kultowego ustawionego ku czci Aszery czczonej jako boska matka. W liczbie mnogiej przyjmuje w tym znaczeniu gramatyczną formę rodzaju męskiego (aszerim). Symbol ma zapewne znacznie falliczne. W Księdze Sędziów zawarta jest opowieść o Gedeonie. Ma on zniszczyć słup – aszerę znajdujący się obok ołtarza Baala. Podwójne znaczenie słowa aszera rodziło problemy translatorskie i dyskusje, którym miejscu dany tekst odnosi się konkretnie do bogini, a w którym do jej symbolu kultowego. Dyskusyjne jest także etymologiczne łączenie Aszery z Athirat/Aszratu. Nie ma także pewności, czy w Judzie i Izraelu pod imieniem Aszery czczono zawsze jedną boginię, czy więcej lokalnych bóstw żeńskich.

Większość biblijnych wzmianek o Aszerze pochodzi z tradycji deuteronomistycznej. Praktycznie wszystkie są nacechowane wrogością (por. Pwt 16,21). Autorzy tej tradycji zwykle oceniają postępowanie królów Izraela i Judy według wierności kultowi Jahwe i stosunku do innych bóstw, w tym do Aszery. Stosunek ten miał być różny. Na przykład Manasses miał ustawić słup Aszery w świątyni jerozolimskiej i m.in. przez to został uznany za władcę, który czynił „to co złe w oczach Pana” (2Krl 21,7). Z kolei Ezechiasz usunął wyżyny (miejsca kultowe) i połamał słupy kultowe Aszery (2 Krl 18,4). Został zaliczony w poczet dobrych i sprawiedliwych władców. Reformę religijną skierowaną przeciw kultowi bóstw poza Jahwe przeprowadził także król Judy Jozjasz. Według części biblistów, to na czasy jego panowania można datować tradycję deuteronomistyczną, co wyjaśniałoby jej wrogi stosunek do Aszery i innych bóstw.

źródło: [link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2147
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 131 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 11:00, 12 Lip 2017    Temat postu: Re: Bogowie nie biorą się znikąd...

Kruchy04 napisał:
.. toteż mam pytanie do Chrześcijan i tych, którzy wierzą w Boga Jedynego, co wiecie o początkach religii, z której wziął się Jahwe

Tego nie uczy się młodych chrześcijan na lekcji religii. Swoją drogą czy nie lepiej wierzyć w oryginalnych bogów (ugarycko-babilońskich) niż w późniejszą kompilacje (żydowską)? (patrz: zakład Pascala)
To pierwsze pytanie jakie powinien zadać sobie początkujący teista.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
decir




Dołączył: 04 Cze 2017
Posty: 308
Przeczytał: 31 tematów

Pomógł: 15 razy
Skąd: kasztel
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 15:00, 12 Lip 2017    Temat postu:

mat napisał:
Cytat:
Tego nie uczy się młodych chrześcijan na lekcji religii. Swoją drogą czy nie lepiej wierzyć w oryginalnych bogów (ugarycko-babilońskich) niż w późniejszą kompilacje (żydowską)? (patrz: zakład Pascala)
To pierwsze pytanie jakie powinien zadać sobie początkujący teista.


Zacznijmy od tego ,że nawet na historii tego nie uczą ,więc o religii nie oczekujmy ,żeby sama sobie robiła konkurencje .Zwłaszcza ,że jest dość znanym faktem ,że religia zwłaszcza w liceum mocno przyczynia się do spadku liczby wierzących praktykujących :mrgreen:
No i dlaczego indo-europejczycy mają wierzyć w bogów semickich ??
:mrgreen:

A tak poważniej .Myślę ,że każdemu wierzącemu czy też nie ,szkody nie przyniesie odrobina wiedzy historycznej w zakresie kształtowania i przenikania się wierzeń na Bliskim Wschodzie .


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jan Lewandowski




Dołączył: 12 Gru 2005
Posty: 2511
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 116 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 11:51, 14 Lip 2017    Temat postu: Re: Bogowie nie biorą się znikąd...

No to zobaczmy co tu jest niby takiego "strasznego", że aż "boją" się o tym nauczać na lekcjach religii

Kruchy04 napisał:

Yahweh w badaniach dawnej literatury

W najwcześniejszym etapie Jahwe był jednym z siedemdziesięciu synów Ela, z których każdy był bóstwem patronem jednego z siedemdziesięciu narodów. Ilustruje to lektura zwojów znad Morza Martwego i tekstów Septuaginty,


Których? Oczywiście brak jakiegokolwiek konkretu. Zero. I dalej jest tak niemal cały czas - puste deklaracje bez jakiegokolwiek pokrycia. Nie ma co nawet komentować w tym tekście pełnym spekulacji wyssanych z palca, więc ograniczę się do tych fragmentów gdzie jest choćby jakiś cień argumentacji opartej na czymkolwiek

Kruchy04 napisał:
zwłaszcza księgi Powtórzonego Prawa 32:8-9, w którym El, jako głowa zgromadzenia Bożego, daje każdemu członkowi rodziny Bożej własny naród ", zgodnie z liczbą boskich Synów ": Izrael jest częścią przypadłą Jahwe


Nic takiego z Pwt 32:8-9 nie wynika - odnosiłem się do tego pseudoargumentu już choćby w tym tekście

[link widoczny dla zalogowanych]

Był ten temat poruszany też już na sfini

http://www.sfinia.fora.pl/katolicyzm,7/katolicyzm-i-nietylko,9627.html#321989

Jak widać "racjonaliści" ciągle już tylko na okrągło odgrzewają te same stare zgniłe kotlety

Kruchy04 napisał:
Yahweh wg Exodus 6 wersy 3-4 jest nazwany mianem El


Też mi "odkrycie". Ignoranci pewnie myślą, że właśnie została tu odkryta jakaś "super tajna" tajemnica o której aż "boją" się nauczać na lekcji religii. W rzeczywistości "el" to po prostu bardzo pospolite słowo w biblijnym hebrajskim jak i również w starosemickim, oznaczające po prostu "bóg". Zwykły rzeczownik pospolity. W całej Biblii hebrajskiej rzeczownik ten występuje..... kilka tysięcy razy. Niżej to zagadnienie jeszcze rozwinę

Kruchy04 napisał:
Hebrajski wg badaczki okazuje się dialektem kananejskiego


Och, kolejne "wielkie odkrycie" pani "badaczki"

Kruchy04 napisał:
El miał żonę Aszerę. Mieli syna Baala, boga sztormów, i była też bogini śmierci Moth. Miał to być bóg będący szefem rady pomniejszych bogów


No i co z tego?

Kruchy04 napisał:
El w mitologii ugaryckiej to najwyższy bóg kananejski, który według tekstów z Ugarit (XV-XIV wiek p.n.e.) był stwórcą świata, ojcem i przywódcą bogów i ludzi – królem i sędzią, strażnikiem porządku kosmicznego i politycznego, wspierającym królów w sprawowaniu władzy. Występuje również jako mędrzec wyjaśniający sny. Był wieczny, mądry, sprawiedliwy, dobry i miłosierny, życzliwy ludziom. Jeden z tekstów określa go mianem byka, co miało symbolizować siłę seksualną w akcie tworzenia bogów. Żoną Ela była Aszirat. W sztuce przedstawiany jako starzec w ozdobionym rogami nakryciu głowy, siedzący na tronie. Miał wiele dzieci, do najważniejszych należeli: Asztar, Jam i Mot. W ugaryckich tekstach dzieckiem Ela nazywany bywa również Baal (syn Dagona) a także jego siostra Anat. Określenia te powiązane są z wiarą, iż El jest "stwórcą stworzeń" (bny bnwt)


No i co z tego?

Kruchy04 napisał:
Z powodu podeszłego wieku przekazał z czasem najwyższą władzę Baalowi, który okazał się najbardziej godnym tego zaszczytu. Pomimo tego w dalszym ciągu cieszył się znaczną czcią i autorytetem pośród bogów i ludzi. Mit o przejęciu władzy przez Baala przypomina grecką opowieść o przejęciu władzy nad światem przez Zeusa, jak również nordycki mit objęcia władzy nad panteonem przez Odyna


No i co z tego?

Kruchy04 napisał:
Według opinii wielu badaczy jak Gerd Theissen, Morton Smith czy Lowell Handy, od El wywodzi się kult Jahwe[1][2][3][4][5][6], którego żoną była bogini Aszerach[7][8].


"Opinie" nikogo nie interesują. Mają ci kolesie jakieś dowody, a przynajmniej argumenty? Bo rzeczownik pospolity "bóg" i jego etymologia dowodem nie jest jeszcze na nic. Jahwe można było określić dowolnym rzeczownikiem zapożyczonym skądkolwiek. Polski rzeczownik "bóg" też jest pewnie skądś zapożyczony, być może nawet z pogaństwa - i co z tego, skoro utracił już swe pierwotne znaczenie

Kruchy04 napisał:
Inne teorie

Niektórzy badacze jak Gerd Theissen, Morton Smith czy Lowell Handy upatrują genezę kultu Jahwe w wierzeniach ugaryckich. Według ich teorii


A kogo obchodzą jakieś "teorie" wyssane z palca?

Kruchy04 napisał:
Istotne okazało się tu odkrycie z lat 1929-1931 tekstów w starożytnym Ugarit (dziś Ras Szamra)[12][13]. Jak podaje portal TVP, Francesca Stavrakopoulou, po latach swoich badań nad historią religii Izraela doszła do wniosku – znanego od lat – że wiara Izraela niejednokrotnie poddawana była tendencjom synkretyzmu. Badaczka wskazuje przede wszystkim na obecny w Izraelu kult bogini płodności Aszery


Pominąwszy to, że to tylko kolejne spekulacje, nie jest to znowu żadną "tajemnicą" gdyż Stary Testament wielokrotnie na swych kartach wspomina o zbaczaniu przez Izrael z drogi monoteizmu, włączając w to królów Judy i Izraela

Kruchy04 napisał:
Mimo, iż oficjalna doktryna biblijna przeciwstawia się jakiemukolwiek politeizmowi, w Biblii można znaleźć nieusunięte informacje - jak podaje artykuł w portalu Telewizji Polskiej - o istnieniu jej kultu nawet w Świątyni jerozolimskiej za króla Salomona


I trzeba było aż Telewizji Polskiej, która stwierdziła, że możemy przeczytać w drukowanej w milionach egzemplarzy Biblii o tym co jest ponoć wielką "tajemnicą", o której aż "boją" się nauczać na lekcji religii? No niezły cyrk :mrgreen:

Kruchy04 napisał:
O synkretyzmie religijnym mówi krytycznie biblijna Księga Królewska, zwracając uwagę na to, że kult bogów pogańskich nie może współgrać z kultem bogów innych narodów


Kolejna "wielka tajemnica", o której aż "boją" się nauczać na lekcji religii, i o której można przeczytać w drukowanej w milionach egzemplarzy Biblii :mrgreen:

Kruchy04 napisał:
Quote-alpha.png
Król Salomon pokochał też wiele kobiet obcej narodowości, a mianowicie: córkę faraona, Moabitki, Ammonitki, Edomitki, Sydonitki i Chetytki, z narodów, co do których Pan nakazał Izraelitom: Nie łączcie się z nimi, i one niech nie łączą się z wami, bo na pewno zwrócą wasze serca ku swoim bogom. Jednak Salomon z miłości złączył się z nimi, tak że miał siedemset żon-księżniczek i trzysta żon drugorzędnych. Jego żony uwiodły więc jego serce. Kiedy Salomon zestarzał się, żony zwróciły jego serce ku bogom obcym i wskutek tego serce jego nie pozostało tak szczere wobec Pana, Boga jego, jak serce jego ojca, Dawida. Zaczął bowiem czcić Asztartę, boginię Sydończyków, oraz Milkoma, ohydę Ammonitów. Salomon dopuścił się więc tego, co jest złe w oczach Pana, i nie okazał pełnego posłuszeństwa Panu, jak Dawid, jego ojciec. Salomon zbudował również posąg Kemoszowi, bożkowi moabskiemu, na górze na wschód od Jerozolimy, oraz Milkomowi, ohydzie Ammonitów. Tak samo uczynił wszystkim swoim żonom obcej narodowości, palącym kadzidła i składającym ofiary swoim bogom. Pan rozgniewał się więc na Salomona za to, że jego serce odwróciło się od Pana, Boga izraelskiego. Dwukrotnie mu się ukazał i zabraniał mu czcić obcych bogów, ale on nie zachował tego, co Pan mu nakazał. (1 Księga Królewska 11,1-10)

Biblijna Księga Syracha bardzo ostro krytykuje ostatnie lata króla Salomona:

Quote-alpha.png
Do odległych wysp doszło twe imię, przez swój pokój byłeś umiłowany; z powodu hymnów, przysłów, przypowieści i odpowiedzi podziwiały cię kraje. W imię Pana Boga, który jest nazwany Bogiem Izraela, nazbierałeś złota jak cyny i jak ołowiu nagromadziłeś srebra. Niestety, kobietom wydałeś swe lędźwie i wyuzdaniu oddałeś władzę nad swym ciałem. Splamiłeś swą chwałę, zhańbiłeś swoje potomstwo, sprowadzając gniew na dzieci i napełniając je smutkiem z powodu twojej głupoty: ponieważ powstała podwójna władza najwyższa i z Efraima poczęło się zbuntowane królestwo. Mądrość Syracha 47,16-21


No ale co z tego wynika? Znowu nic, skoro można o tym przeczytać w drukowanej w milionach egzemplarzy Biblii :mrgreen: Salomon, jak każdy człowiek wierzący również i dziś, miał swoje historie upadków i wzlotów, grzechów i nawróceń. Znowu nie wynika z tego kompletnie NIC

Kruchy04 napisał:
Według krytyków przedstawionych wyżej teorii, słowo aszera ma w Starym Testamencie dwa określenia. Odnosi się zarówno do bogini o tym imieniu, jak i do filaru, drzewa lub słupa kultowego, który jest bogini poświęcony. W liczbie mnogiej przyjmuje w tym znaczeniu gramatyczną formę rodzaju męskiego (aszerim). Podwójne znaczenie słowa aszera rodziło problemy translatorskie i dyskusje, którym miejscu dany tekst odnosi się konkretnie do bogini, a w którym do jej symbolu kultowego. Dyskusyjne jest także etymologiczne łączenie Aszery z Athirat/Aszratu. Nie ma także pewności, czy w Judzie i Izraelu pod imieniem Aszery czczono zawsze jedną boginię, czy więcej lokalnych bóstw żeńskich[16][17]


Tak jak w przypadku wyżej omawianego rzeczownika "el", tak i tu mamy do czynienia z rzeczownikiem, który utracił swe pierwotne znaczenie. Nic kompletnie z takich etymologicznych rozważań nie wynika dla zagadnienia genezy religii i kultu

Kruchy04 napisał:
Aszera

Aszera (ugaryckie: ’ṯrt, hebr. אֲשֵׁרָה, inne formy: Athirat, Aszirat, Elat) to w mitologii ugaryckiej bogini wybrzeża morskiego, utożsamiana z planetą Wenus i jej aspektem jako Gwiazda Poranna, matka bogów, początkowo żona najwyższego boga Ela, później żona Baala oraz Jahwe


Żona Jahwe? A jakiś dowodzik na to twierdzenie? Bo jak zwykle zero oparcia się na czymkolwiek

Kruchy04 napisał:
Liczne wzmianki biblijne, jak i znaleziska archeologiczne świadczą o występowaniu kultu Aszery w starożytnym Izraelu na dosyć dużą skalę. Bogini czczona była, według Starego Testamentu, jako towarzyszka Baala. Nie musi tu chodzić o konkretne bóstwo męskie, gdyż słowo Baal (Pan) pełniło także funkcję terminu ogólnego stosowanego na określenie różnych bogów. Znaleziska archeologiczne pozwalają stwierdzić teorię, że Aszera czczona była także jako towarzyszka, czy małżonka Jahwe


Które niby "znaleziska"? Znowu ZERO jakiegokolwiek konkretu

Kruchy04 napisał:
Także biblijna Królowa Nieba, której kult krytykował Jeremiasz, może być utożsamiana albo z Aszerą albo z Asztarte. Według Johna Daya, nie ma poświadczeń dla łączenia Aszery z Królową Nieba czy niebiosami w ogóle dla pierwszego tysiąclecia przed Chr. Jest to jednak kwestia dyskusyjna. Aszera była prawdopodobnie czczona w starożytnym Izraelu jako małżonka Ela, a w Judzie jako małżonka Jahwe


"Prawdopodobnie" była czczona jako "małżonka" Jahwe? Znowu tylko puste spekulacje. A nawet gdyby tak było - znów kompletnie nic z tego nie wynika. Jak wspomniałem już wyżej - Stary Testament wielokrotnie gani Izrael za zbaczanie z drogi monoteizmu i nie jest to żadna "tajemnica", o której aż "boją" się nauczać na lekcji religii :mrgreen:

Kruchy04 napisał:
Figurki Aszery często występują w materiale archeologicznym, co świadczy o popularności jej kultu aż do czasów niewoli babilońskiej. Znajduje się także (choć dużo rzadziej) napisy łączące Jahwe z Aszerą. Podczas wykopalisk prowadzonych na Synaju w 1975 r., przed wycofaniem się wojsk izraelskich z tego regionu odnaleziono w Kuntillet Ajrud (hebr. „Horvat Teman”) ostrakon z VIII w. przed Chr. inskrybowany:



„Berachti etkhem l’JHWH Szomron ul’Aszerato” (hebr: בירכתי אתכם ליהוה שומרון ולאשרתו),



czyli:



„Błogosławię ci przez JHWH z Samarii i jego Aszerę”.



Inna inskrypcja z Chirbet el-Kom niedaleko Hebronu głosi: „Błogosławiony bądź Urjahu przez JHWH z Samarii i jego Aszerę, niech on ochroni cię przed wrogami”.

Słowo aszera (אשרה) używane jest także na określenie słupa kultowego


No właśnie, więc zdanie Berachti etkhem l’JHWH Szomron ul’Aszerato może odnosić się po prostu do słupa kultowego, a nie do samej bogini Aszery. Wtedy nic nie wynika z takiego zdania odnośnie domniemanego związku Jahwe z Aszerą. Pisanie dużymi literami imiona Jahwe i Aszery w tym cytacie jest manipulacją bo w starohebrajskim nie było dużych liter. Co więcej, nawet gdyby ktoś napisał takie zdanie odnośnie Jahwe i Aszery na jakimś murze to znowu nie wynika z tego nic o czym nie mówiłby Stary Testament, który zarzucał Izraelitom wielokrotnie zbaczanie z drogi monoteizmu na politeizm. Wreszcie, inskrypcje te pochodzą z VIII wieku p.n.e, nie ma więc sensu stwierdzać, że opisują one jakąś "genezę" kultu Jahwe bo w tym czasie kult ten już od dawna był uformowanym monoteizmem i podlegał co najwyżej politeistycznym deformacjom

Kruchy04 napisał:
Podwójne znaczenie słowa aszera rodziło problemy translatorskie i dyskusje, którym miejscu dany tekst odnosi się konkretnie do bogini, a w którym do jej symbolu kultowego


Co z miejsca obala powyższą sugestię, że wspomniane dwa cytaty o Jahwe i jego "małżonce" w ogóle mówią o jakiejś "małżonce"

Kruchy04 napisał:
Większość biblijnych wzmianek o Aszerze pochodzi z tradycji deuteronomistycznej. Praktycznie wszystkie są nacechowane wrogością (por. Pwt 16,21). Autorzy tej tradycji zwykle oceniają postępowanie królów Izraela i Judy według wierności kultowi Jahwe i stosunku do innych bóstw, w tym do Aszery. Stosunek ten miał być różny. Na przykład Manasses miał ustawić słup Aszery w świątyni jerozolimskiej i m.in. przez to został uznany za władcę, który czynił „to co złe w oczach Pana” (2Krl 21,7). Z kolei Ezechiasz usunął wyżyny (miejsca kultowe) i połamał słupy kultowe Aszery (2 Krl 18,4). Został zaliczony w poczet dobrych i sprawiedliwych władców


Ano właśnie. Czyli znowu są to oficjalne informacje, których Biblia wcale nie przemilcza, nie są więc one żadną "tajemnicą", której ktoś miałby "bać się" nauczać na lekcji religii :mrgreen:

Kruchy04 napisał:
źródło: [link widoczny dla zalogowanych]


Że też ciągle chce ci się takie naciągane pod publikę gnioty z netu przeklejać. Przeczytałem to w całości i jakoś nie zostałem ateistą


Post został pochwalony 1 raz

Ostatnio zmieniony przez Jan Lewandowski dnia Pią 14:11, 14 Lip 2017, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi




Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5345
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 228 razy
Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 23:04, 14 Lip 2017    Temat postu:

Czyli gnoza rules! A jedyną prawdziwą ewangelią jest "Neon Genesis Evangelion".:mrgreen: ;-P

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
placus3




Dołączył: 18 Sty 2017
Posty: 489
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 58 razy
Skąd: Białystok
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 13:20, 21 Lip 2017    Temat postu:

Interesowałem się tym tematem, i mamy tu raczej same gdybania.

To, czy Jahwe wywodzi się z politeizmu, może być, z tego co wiem, jedynie poświadczone 2 dokumentami z Ugarit, z czego jeden mówi "yw jest synem Ela"(dokument KTU 1.1 IV 14), a drugi mówi "y'l" (dokument KTU 4.96.7) co niektórzy uważają za "Jahwe jest El". Ale to domysły.

Czytałem opracowania na ten temat po polsku i jedno po angielsku

➤ [link widoczny dla zalogowanych]
Jednego z najlepszych religioznawców Mircei Eliade i nie ma tam nic o rzekomym pochodzeniu Jahwe z panteonu ugaryckiego

➤ [link widoczny dla zalogowanych]

Dzieło racjonalisty, podaje zdawkowo w przypisie (swoją drogą ciekawe, że tak znacząca informacja zasługuje jedynie na krótki przypis), że ktoś "wykazał" jakoby tetragram wywodził się od "yw", ale odwołuje do jakiegoś niedostępnego dzieła niemieckiego i tej teorii nigdzie indziej nie widziałem, nawet w bełkocie ateistów w sieci

➤ [link widoczny dla zalogowanych]

Tłumaczenie na polski dokumentów z Ugarit. Ten wers w ogóle nie jest tłumaczony jakoby mówił o Jahwe.

➤ [link widoczny dla zalogowanych]

Tutaj mamy jedynie informację, że jakiś dokument z Ugarit podaje "mój syn jest Yw- El", i jest odesłanie do innej pracy, gdzie ma to być omówione, niestety nie mam do niej dostępu:

"Ugarit and Minoan Crete: The bearing of their texts on the Origins of Western Culture." - Gordon, Cyrus - New York: W.W. Norton & Co., 1966

Domyślam się, że chodzi o fragment z Ugarit wcześniej wzmiankowany przeze mnie, bo innego chyba nie ma. Na dodatek ten artykuł podaje, że na Bliskim Wchodzie podwójne nazewnictwo bóstw było powszechne, więc powiązanie "yw" Elem (w ST kult "Boga ojców" związanego z Elem przechodzi u Izraelitów w kult Jahwe) wcale by nie znaczyło, że chodzi o Jahwe.

➤Ateista, znany na śfinii - impactor, na swoim filmwebowym blogu podaje kilka źródeł tego poglądu:

★ "Ugarit and Minoan Crete: The bearing of their texts on the Origins of Western Culture." - Gordon, Cyrus - New York: W.W. Norton & Co., 1966

★ "Canaanite Myth and Hebrew Epic: Essays in the History of the Religion of Israel." - Cross, Frank - Harvard University Press. Cambridge, Massachusetts 1997

★ "The Triumph of Elohim" - Edelman, Diana - Kok Pharos Publishing House Kampen, Netherlands 1996

★ "Poems of Heaven and Hell from Ancient Mesopotamia" - Sandars, Nancy K. New York: Penguin, 1971

★ "Dragon Slayers: Indra, Marduk, Yahweh, and Baal - A Literary Comparison" - A.D. Wayman
[link widoczny dla zalogowanych]

★ "YHWH i 70 thieves - The History and Chronology of the Bible" - A. G. Argyrou
[link widoczny dla zalogowanych]

★ "Whose History does the Bible really Describe" + "The Gods of the Phoenicians/Canaanites" - A. G. Argyrou
[link widoczny dla zalogowanych]

2 z nich wymieniłem, jedno czytałem i jeśli w tym anglojęzycznym tekście chodzi rzeczywiście o ten fragment, o którym mówię (KTU 1.1 IV 14), to dalej są same domysły.


➤ "Katolicki komentarz biblijny" od Vocatio, 2000 stron, też nie wspomina o pochodzeniu Jahwe z politeizmu, jedynie mówi, że kult "Boga ojców (Abrahama, Izaaka, Jakuba)" czyli Boga przed objawieniem Jahwe w krzewie dla Mojżesza, patriarchowie łączyli z kultem Ela, pewnie dlatego, bo ich plemienne Bóstwo przejawiało te same co El cechy i po przybyciu na nowy teren chcieli się jakoś identyfikować.


Informacje o późniejszym kulcie Aszery, Baala itd. nie mają znaczenia - Biblia wielokrotnie pisze o nadużyciach Izraelitów.


Post został pochwalony 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11152
Przeczytał: 61 tematów

Pomógł: 793 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 23:20, 21 Lip 2017    Temat postu: Re: Bogowie nie biorą się znikąd...

Kruchy04 napisał:
.. toteż mam pytanie do Chrześcijan i tych, którzy wierzą w Boga Jedynego, co wiecie o początkach religii, z której wziął się Jahwe. I czy wiecie jaką siłę początkowo reprezentował?

Myślę, że warto tu dołożyć opinię kogoś, kto zupełnie inaczej patrzy na sprawę. W tym wypadku będzie to moja prywatna opinia, dotycząca bezpośrednio kwestii "skąd się biorą bogowie?"
W moim przypadku, mój Bóg bierze się... Z MOJEGO WNĘTRZA, z mojej świadomości. Oczywiście szukam sobie dodatkowych informacji na ten temat. Tu Biblia będzie podstawowym źródłem. Ale też zdaję sobie sprawę ze złożoności jej ksiąg, z tego że powstawała przez wiele lat, miała wielu autorów, podlegała wielu wpływom. Także chrześcijańscy interpretatorzy nie tają tej okoliczności, iż są w niej bardzo silne "wpływy kulturowe", że jest to dzieło ludzi, a nie bezpośrednio Boga. Zakłada się, że jest ono pisane "pod natchnieniem Boga", ale nie wprost przez Boga. Niejasny jest zatem status jej ksiąg, często nie wiadomo jak je interpretować. Można by powiedzieć, że w Biblii JEST NATCHNIENIE DO DUCHOWYCH POSZUKIWAŃ, ale niekoniecznie są bezpośrednie odpowiedzi na pytania.
Jeśli są wpływy innych religii?...
- To też nie przeszkadza. Może tak ma być.

Z drugiej strony nie jest też tak, że opinia tego, czy innego religioznawcy, posiadającego taką, a nie inną koncepcję na temat wpływu tych, czy innych starszych wierzeń na koncepcję judeochrześcijańskiego Boga jest ostateczna. Nawet jeśli ów badacz jakichś tam podobieństw, czy nawet zapożyczeń się dopatrzył, to wcale nie oznacza, że one rzeczywiście były, albo że były w tej formie, jak sobie ów konkretny badacz wyobraża. Bo znajdzie się paru innych, którzy mają na ów temat osobne zdania.

Wracając zaś do sytuacji chrześcijanina. Pewnie mało kto ma dziś głęboką wiedzę religioznawczą. Chrześcijanie wierzą w jednego Boga już niejako "na nowo" - tzn. są przekonani, że Jezus niejako "zresetował" (przynajmniej w jakimś tam stopniu) stare przekonania religijne. Jeśli nawet były one jakieś tam, to dziś to nie będzie miało zbyt wielkiego znaczenia.

Wierzy się w Boga nie "mechanizmem wiedzy religioznawczej", ale swoim życiem, analizą własnej duchowości łączeniem jej z sytuacjami, które się nam zdarzają. No i chrześcijanie jednak skupiają się na Nowym Testamencie. Oczywiście też nie jest on ideałem jednoznaczności, ale jakoś przynajmniej ogranicza sporą część wątpliwości.

W moim osobistym przekonaniu TAK WŁAŚNIE MA BYĆ - mamy mieć (!) niejasną wiedzę na temat podstaw religii, mamy mieć powody (!) wątpić, stawiać pytania, zmagać się z niejasnością w tym zakresie. Bo każdy ma nauczyć się wierzyć SOBĄ, nie czystym intelektem, nie "byciem przekonanym", tak jak możemy się przekonać, iż woda odpowiednio schłodzona zamarznie. Tak właśnie ma być, bo inaczej to nie miałoby sensu!!!

Z wiarą jest trochę jak ze związkiem dwojga kochających się ludzi. To nie jest tak, że powiemy sobie na początku związku "kocham cię", dostaniemy odpowiedź "kocham cię" i mamy sprawę załatwioną. To tak nie działa. Związek dwojga ludzi trwa przez życie, przez sytuacje, właśnie przez wątpliwości, przez pytania. "Kocham cię" domaga się sprawdzenia - czy potrafię powstrzymać swój egoizm, z powodu miłości do drugiej osoby? Czy ta druga osoba jest w stanie poświęcić coś dla mnie? (może coś bardzo ważnego). To porównanie miłości dwojga ludzi i związku człowieka z Bogiem nie jest moim wymysłem, lecz jest nieraz eksploatowane w Biblii. Ono jest chyba najbliżej istoty tego, jak w miarę kompaktowy sposób zilustrować ideę religii.
Wiara religijna nie jest więc jakimś jednorazowym aktem, nie jest pojedynczą decyzją, ani nie jest prostym intelektualnym uznaniem w stylu: "teraz wierzę w ... i nie będę miał wątpliwości".

Wbrew przekonaniom ateistów, człowiek żyjący swoją wiarą ma wiele sytuacji, które ową wiarę niejako weryfikują. Czasem mają one charakter intelektualny (np. zdobycie jakiejś wiedzy religioznawczej). Ale znacznie częściej wiara weryfikuje się sytuacjami życia, przekonaniami w kwestii własnych odczuć duchowych i emocjonalnych, które się sprawdziły, bądź nie.

Co potwierdza religię w życiu?...
- Można to porównać do jakby "przecierania szkła swojego duchowego wglądu w życie, własne pragnienia, oczekiwania, odczuwanie szczęścia, kontaktu z innymi ludźmi, a przede wszystkim stosunku do swojego ja, do tego KIM SIĘ CZUJĘ." Jeśli mamy wrażenie, że wzrasta w nas pewien szczególny rodzaj duchowego ustrukturalizowania, spójności, mocy łączenia myśli, uczuć, postrzegania w jeden względnie spójny, jakby monolityczny konstrukt, to znaczy że podążamy właściwą drogą. Jeśli wciąż nasza duchowość, uczucia, intelekt działają niejako każde osobno, to jeszcze spora praca przed nami. Bóg, religia wzrastają przede wszystkim w NAS. (jako całości). Przechylenie szali tych życiowych zmagań na stronę intelektu, na stronę zweryfikowanych faktów, które przekonywająco wykażą "jak jest", odcinając się od sfery uczuć, wiary, nadziei - to tylko skrzywiłoby rozwój człowieka, "rozmontowałoby" jego duchowość.
Ale wiem, że pewnie dla większości w tym co napisałem, jestem kompletnie niezrozumiały. Liczę tylko na to, że do jakiejś małej cząstki czytających te moje powyższe zdania, choć trochę, przemówią. :serce:


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Katolicyzm Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin