Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Dawno nie było petycji w tak mądrej sprawie (brawo!)
Idź do strony Poprzedni  1, 2
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kawiarnia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22041
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 23:08, 10 Paź 2007    Temat postu:

Niewątpliwie, trzeba te możliwości mieć. Ale nie wystarcza mieć. Trzeba jeszcze je znać.

Co z tego, że masz możliwość wygrania miliona dolarów na giełdzie (a masz), jeśli nie wiesz, jak to zrobić?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jan Lewandowski




Dołączył: 12 Gru 2005
Posty: 2512
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 9:29, 11 Paź 2007    Temat postu:

Cytat:
Jan Lewandowski napisał:

Generalnie zaradność finansowa to dla mnie sytuacja, w której ktoś załapuje się do poniższej trzystopniowej skali:

1) bez względu na zarobki jakie ma na etacie jest w stanie zaspokoić swe potrzeby systematycznie nie wpadając przynajmniej w długi

2) pracuje na etacie lecz potrafi zachowywać pieniądze jakie zdobywa w ten sposób i umie pomnażać je dalej (umiejętność nie tylko nie wpadania w długi ale też i powiększania swego majątku netto)

3) potrafi kreować "na własnym" coraz większy dochód, znajdując coraz to nowe sposoby na znajdywanie tegoż (najbardziej zaawansowana umiejętność powiększania swego majątku netto).


1.To co definujesz jako "zaradność finansową" nazwałbym raczej "obsesją gromadzenia dóbr". Dziwna postawa u katolickiego apologety. Pismo mówi wyraźnie: Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się, i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się, i nie kradną.


No stopień 1 w powyższym punkcie 1 zaradności finansowej nie ma nic wspólnego z żadną obsesją gromadzenia dóbr. Pieniądze to w sumie nie dobra o jakich mówił Jezus, raczej środek do ich zdobycia. W sumie punkty 2 i 3 też nie muszą mieć nic wspólnego z czymś takim. Jezus mówi, żeby nie gromadzić dóbr materialnych dla nich samych. Kiedy wykorzystuje się dobra w zbożnym celu, np. pomagając biednym lub chorym, to wtedy jest w nich coś złego? Wszystko zależy od przeznaczenia. Gdybym rozumiał ten wers jak ty, to pewnie bym żył jak jakiś pustelnik zaspokajający minimum swych potrzeb egzystencjalnych. Nikomu bym wtedy nie pomógł. Nakaz miłości bliźniego i pomocy mu niestety wymaga często nakładów finansowych i praktycznego działania z tym związanego. To właśnie dzięki temu, że udało mi się zdobyć pewien nadmiar grosza mogłem kupić sobie w Polsce i za granicą dużo książek, które wykorzystałem w apologetyce. Bez pieniędzy w ogóle nie byłyby niestety możliwe jakiekolwiek działnia tego typu. Życie w nienawiści do dóbr pieniężnych nikomu nie pomoże, nawet w realizowaniu czysto zbożnych celów.

Cytat:
2.Nawet jeśli przyjąć Twoja definicję "zaradności finansowej" to i tak nie podałeś sposobu pomiaru poziomu tejże w danej nacji. Nie ma możliwości pomiaru, nie ma możliwości porównania i nie ma podstaw do stwierdzenia, że Polacy zaradni finansowo nie są.


Ależ podałem sposób pomiaru tejże. Miarą tą są sondaże, dotyczące np. posiadania przez Polaków oszczędności, czy dochodów miesięcznych, które pokazują ich zaradność finansową w zestawieniu z przedstawioną definicją tejże. Chciałeś definicję, to ją podałem, a teraz mimo to dalej dzielisz włos na czworo.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
crush




Dołączył: 17 Mar 2006
Posty: 312
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Górny Śląsk

PostWysłany: Czw 20:44, 11 Paź 2007    Temat postu:

Jan Lewandowski napisał:
No stopień 1 w powyższym punkcie 1 zaradności finansowej nie ma nic wspólnego z żadną obsesją gromadzenia dóbr.
Generalnie tak, ale nie do końca. Klucz tkwi w słowie potrzeby. Niektórzy łatwo ulegają "kreatorom" potrzeb i nie są w stanie tych swoich pozornych potrzeb zaspokoić mimo znacznych zarobków.

Jan Lewandowski napisał:
Pieniądze to w sumie nie dobra o jakich mówił Jezus, raczej środek do ich zdobycia. W sumie punkty 2 i 3 też nie muszą mieć nic wspólnego z czymś takim. Jezus mówi, żeby nie gromadzić dóbr materialnych dla nich samych. Kiedy wykorzystuje się dobra w zbożnym celu, np. pomagając biednym lub chorym, to wtedy jest w nich coś złego? Wszystko zależy od przeznaczenia.
Ależ Ty domagasz się od zaradnych finansowo powiększania majątku netto czyli gromadzenia dóbr. Ktoś kto dzieli się swoim majątkiem z innymi nie zwiększa go albo zwiększa go wolniej, czyli zaradny finansowo nie jest.

Jan Lewandowski napisał:
Gdybym rozumiał ten wers jak ty, to pewnie bym żył jak jakiś pustelnik zaspokajający minimum swych potrzeb egzystencjalnych. Nikomu bym wtedy nie pomógł.
Pomagając innym zmniejszasz swój majątek netto ergo nie jesteś zaradny finasowo.

Jan Lewandowski napisał:
Życie w nienawiści do dóbr pieniężnych nikomu nie pomoże, nawet w realizowaniu czysto zbożnych celów.
Wcale tego nie twierdzę - twierdzę za to, że uależnienie od mamony (zaradność finansowa wg. Twojej definicji) jest zgubne.

Jan Lewandowski napisał:
Ależ podałem sposób pomiaru tejże. Miarą tą są sondaże, dotyczące np. posiadania przez Polaków oszczędności, czy dochodów miesięcznych, które pokazują ich zaradność finansową w zestawieniu z przedstawioną definicją tejże.
Z całym szacunkiem, ale nie podałeś. Proszę o zestaw parametrów (precyzyjnie zdefiniowanych) określających poziom zaradności finansowej wg. JL wraz z podaniem metod ich pomiaru, ale nie za pomocą sondaży ! Litości !
Anegdotka: Co roku GUS przysyła do naszej firmy ankietę w celu określenia stopnia informatyzacji przedsiębiorstw. Jej staranne wypełnienie zajmuje mnóstwo czasu, ale jest na to sposób - wystarczy w pierwszym pytaniu zaznaczyć, że firma nie posiada komputerów i już nie trzeba odpowiadać na dalsze pytania. Chyba się domyślasz jak wypełnia taką ankietę sznujący swój czas przedsiębiorca. Zapewniam Cię, że stopień informatyzacji polskich firm jest o wiele lepszy niż twierdzi GUS.

Jan Lewandowski napisał:
Chciałeś definicję, to ją podałem, a teraz mimo to dalej dzielisz włos na czworo.
Włosa nie dzielę, bo mało mi ich zostało. Definicja jest, ale brak sposobu pomiaru i konkretnych przykładów.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
crush




Dołączył: 17 Mar 2006
Posty: 312
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Górny Śląsk

PostWysłany: Czw 20:56, 11 Paź 2007    Temat postu:

wujzboj napisał:
Niewątpliwie, trzeba te możliwości mieć. Ale nie wystarcza mieć. Trzeba jeszcze je znać.

Oczywiście. Dlatego nie zgadzam się z twoim pierwszym stwierdzeniem. Podstawową sprawą jest aby mieć możliwość wyboru.


wujzboj napisał:
Co z tego, że masz możliwość wygrania miliona dolarów na giełdzie (a masz), jeśli nie wiesz, jak to zrobić?
Co z tego że wiesz jak wygrać milion dolarów gdziekolwiek skoro nie masz ( a nie masz) możliwości ich wygrania.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jan Lewandowski




Dołączył: 12 Gru 2005
Posty: 2512
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 10:45, 12 Paź 2007    Temat postu:

Cytat:
Jan Lewandowski napisał:
Pieniądze to w sumie nie dobra o jakich mówił Jezus, raczej środek do ich zdobycia. W sumie punkty 2 i 3 też nie muszą mieć nic wspólnego z czymś takim. Jezus mówi, żeby nie gromadzić dóbr materialnych dla nich samych. Kiedy wykorzystuje się dobra w zbożnym celu, np. pomagając biednym lub chorym, to wtedy jest w nich coś złego? Wszystko zależy od przeznaczenia.
Ależ Ty domagasz się od zaradnych finansowo powiększania majątku netto czyli gromadzenia dóbr. Ktoś kto dzieli się swoim majątkiem z innymi nie zwiększa go albo zwiększa go wolniej, czyli zaradny finansowo nie jest.

Jan Lewandowski napisał:
Gdybym rozumiał ten wers jak ty, to pewnie bym żył jak jakiś pustelnik zaspokajający minimum swych potrzeb egzystencjalnych. Nikomu bym wtedy nie pomógł.
Pomagając innym zmniejszasz swój majątek netto ergo nie jesteś zaradny finasowo.


Jakieś dziwne rzeczy piszesz. Zwiększanie majątku netto nie oznacza wprost proporcjonalnego zwiększania dziesięciny dla dzielenia się z biednymi i ciągłego doprowadzania się do biedy od nowa. Wynika z tego, że im więcej ktoś ma tym więcej biednym może pomagać, wcale nie stając się coraz biedniejszym (proporcjonalności być nie musi). Gates oddał na biednych już 1/3 majątku, co wcale nie oznacza, że jest biedny.

Cytat:
Jan Lewandowski napisał:
Życie w nienawiści do dóbr pieniężnych nikomu nie pomoże, nawet w realizowaniu czysto zbożnych celów.
Wcale tego nie twierdzę - twierdzę za to, że uależnienie od mamony (zaradność finansowa wg. Twojej definicji) jest zgubne.


Nadinterpretacja, mało elastyczne podejście do mojej definicji.

Cytat:
Jan Lewandowski napisał:
Ależ podałem sposób pomiaru tejże. Miarą tą są sondaże, dotyczące np. posiadania przez Polaków oszczędności, czy dochodów miesięcznych, które pokazują ich zaradność finansową w zestawieniu z przedstawioną definicją tejże.
Z całym szacunkiem, ale nie podałeś. Proszę o zestaw parametrów (precyzyjnie zdefiniowanych) określających poziom zaradności finansowej wg. JL wraz z podaniem metod ich pomiaru, ale nie za pomocą sondaży ! Litości !


Tfu, nie sondaże (ach te wybory), tylko dane statystyczne. Wiem, że statystyki to swego rodzaju kłamstwa, ale nie demonizujmy tego i nie pozbawiajmy ich zupełnego znaczenia. Jakąś miarą są. Nie mamy zresztą nic lepszego.

Cytat:
Proszę o zestaw parametrów (precyzyjnie zdefiniowanych) określających poziom zaradności finansowej wg. JL wraz z podaniem metod ich pomiaru


Coraz bardziej bezpłodna ta dyskusja z twej strony. Podałem co przez to rozumiem, rozpisując się znacznie. A ty ciągle chcesz więcej i nie wiadomo co, niemal jakichś wskaźników laboratoryjnych. Nie potrzebuję dokładnej liczby ziarenek piasku na świecie, aby po prostu stwierdzić, że na pewno jest duża. Tak samo tutaj, pewien zespół ogólnych danych i tego co zresztą widać wkoło już pokazuje, że Polacy zaradni finansowo w sensie zbiorowym nie są. Wiecznie protestujące niedofinansowane grupy zawodowe, mimo zmiany rzeczywistości gospodarczej wciąż wpajana od pokoleń przez szkołę i rodziców mentalność etatowego niewolnika o cechach roszczeniowych (państwo lub inni "powinni" mi dać dobrą pracę), który całe życie haruje za stałą najczęściej niską pensję i niemal od razu wychodzi demonstrować na ulicę gdy tylko nie dostanie jej na czas, nie posiadając absolutnie żadnych innych źródeł dochodu, masowa emigracja zarobkowa zamiast umiejętność znajdywania pracy w trudnych warunkach lub kreowanie w to miejsce nowych własnych miejsc pracy w sektorze prywatnym drobnej przedsiębiorczości, notoryczny brak jakichkolwiek oszczędności u większości Polaków, nawet u tych na emigracji zarobkowej, dublujące się rok w rok ogólne zadłużenie, nagminne i powszechne dziedziczenie biedy i bezrobocia od pokoleń w postpegeerowskich sektorach polskiej biedy, lub choćby na Śląsku, gdzie często wielodzietne rodziny są w stanie jedynie prosić o opiekę socjalną i zasiłki, gdzie całe miasta wręcz nie pracują, jeśli to nie są dla ciebie symptomy niezaradności finansowej, to ja nie wiem co nią jest i w ten sposób nie wiem jak z tobą gadać.

W sumie to ty pierwszy napisałeś, że Polacy są zaradni finansowo, podając na to dowód w postaci.... wypełnionych ludźmi kurortów i placów budowy. Czy to są te "precyzyjne wskaźniki" jakich ode mnie oczekujesz w kwestii finansowej niezaradności?

Podałem dużo więcej konkretów i definicji niz ty, ty zaś nie podałeś nic w sprawie swej tezy o zaradności finansowej Polaków, bo sorry, pełne kurorty to żaden dowód na nic. Jedynie szukasz dziury w całym w tym co podałem, oczekując nadal nie wiadomo czego.

Po prostu bezpłodna ta dyskusja z twej strony i tyle.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
crush




Dołączył: 17 Mar 2006
Posty: 312
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Górny Śląsk

PostWysłany: Pią 22:50, 12 Paź 2007    Temat postu:

Jan Lewandowski napisał:
Jakieś dziwne rzeczy piszesz. Zwiększanie majątku netto nie oznacza wprost proporcjonalnego zwiększania dziesięciny dla dzielenia się z biednymi i ciągłego doprowadzania się do biedy od nowa. Wynika z tego, że im więcej ktoś ma tym więcej biednym może pomagać, wcale nie stając się coraz biedniejszym (proporcjonalności być nie musi). Gates oddał na biednych już 1/3 majątku, co wcale nie oznacza, że jest biedny.
Zdecyduj się - zaradność finansowa to zwiekszanie majatku netto czy nie? Jeśli tak to rozdając 1/3 swojego majątku okazał sie mniej zaradny finasowo niż gdyby zatrzymał wszystko tylko dla siebie.


Jan Lewandowski napisał:
Tfu, nie sondaże (ach te wybory), tylko dane statystyczne. Wiem, że statystyki to swego rodzaju kłamstwa, ale nie demonizujmy tego i nie pozbawiajmy ich zupełnego znaczenia. Jakąś miarą są. Nie mamy zresztą nic lepszego.
No to podaj te dane statystyczne.
Weźmy oszczędności:
Jan Lewandowski napisał:
A ile Polaków ma oszczędności? Ponad 70% nie ma żadnych oszczędności.


WP z 30.05.2007 - 38 proc. Polaków posiada oszczędności, a kolejne 23 proc. deklaruje, że zamierza oszczędzać – wynika z ogólnopolskiego badania przeprowadzonego na zlecenie Open Finance przez MillwardBrown. SMG/KRC.

money.pl z 21.08.2007 - Wartość oszczędności zgromadzonych przez gospodarstwa domowe w czerwcu 2007 wzrosła do poziomu 673,9 mld PLN – wynika z raportu przygotowanego przez Analizy Online. Jest to o 15,4 proc. więcej niż na początku roku.

The Polonia Portal z 01.02.2007 - Według opublikowanego w czwartek raportu Departamentu Handlu, w 2006 roku Amerykanie oszczędzili minus 1 %. Oznacza to, że nie tylko wydali wszystkie zarobione pieniądze, ale jeszcze siegnęli do oszczędności, lub pożyczek, by sfinansować zakupy.Najnowsze dane wskazują, że poziom oszczędności w społeczeństwie amerykańskim spada od dwóch lat. W 2005 roku wyniósł - 0,4%. Dane z ubiegłego roku są najgorsze od czasów Wielkiej Depresji , kiedy w 1933 roku odnotowano - 1,5 % oszczędności.


Jan Lewandowski napisał:
crush napisał:
Proszę o zestaw parametrów (precyzyjnie zdefiniowanych) określających poziom zaradności finansowej wg. JL wraz z podaniem metod ich pomiaru


Coraz bardziej bezpłodna ta dyskusja z twej strony. Podałem co przez to rozumiem, rozpisując się znacznie. A ty ciągle chcesz więcej i nie wiadomo co, niemal jakichś wskaźników laboratoryjnych.

I dalej będzie bezpłodna jeśli nie podasz obiektywnego sposobu pomiaru zaradności finansowej.

Jan Lewandowski napisał:
Nie potrzebuję dokładnej liczby ziarenek piasku na świecie, aby po prostu stwierdzić, że na pewno jest duża.

Znasz tasmańską metodę liczenia - jeden, dwa, mnóstwo? Ona tu nie ma zastosowania.

Jan Lewandowski napisał:
W sumie to ty pierwszy napisałeś, że Polacy są zaradni finansowo, podając na to dowód w postaci.... wypełnionych ludźmi kurortów i placów budowy. Czy to są te "precyzyjne wskaźniki" jakich ode mnie oczekujesz w kwestii finansowej niezaradności?
To nie są precyzyjne wskażniki, ale nie gorsze od Twoich dowodów na niezaradność finansową Polaków typu:
Jan Lewandowski napisał:
nagminne i powszechne dziedziczenie biedy i bezrobocia od pokoleń w postpegeerowskich sektorach polskiej biedy, lub choćby na Śląsku, gdzie często wielodzietne rodziny są w stanie jedynie prosić o opiekę socjalną i zasiłki, gdzie całe miasta wręcz nie pracują, jeśli to nie są dla ciebie symptomy niezaradności finansowej, to ja nie wiem co nią jest


Jan Lewandowski napisał:
Podałem dużo więcej konkretów i definicji niz ty, ty zaś nie podałeś nic w sprawie swej tezy o zaradności finansowej Polaków, bo sorry, pełne kurorty to żaden dowód na nic. Jedynie szukasz dziury w całym w tym co podałem, oczekując nadal nie wiadomo czego.
Nie podałes żadnych konkretów. Oczekuję ciągle tego samego - żebyś podał obiektywny sposób porównania zaradności finansowej różnych nacji. Bez tego cała Twoja pisanina jest funta kłaków warta.

Mieszkam na Górnym Śląsku. Zapraszam. Pokażę Ci tyle przykładów finansowej zaradności, że zdębiejesz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jan Lewandowski




Dołączył: 12 Gru 2005
Posty: 2512
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 12:38, 13 Paź 2007    Temat postu:

Cytat:
Jan Lewandowski napisał:
Jakieś dziwne rzeczy piszesz. Zwiększanie majątku netto nie oznacza wprost proporcjonalnego zwiększania dziesięciny dla dzielenia się z biednymi i ciągłego doprowadzania się do biedy od nowa. Wynika z tego, że im więcej ktoś ma tym więcej biednym może pomagać, wcale nie stając się coraz biedniejszym (proporcjonalności być nie musi). Gates oddał na biednych już 1/3 majątku, co wcale nie oznacza, że jest biedny.
Zdecyduj się - zaradność finansowa to zwiekszanie majatku netto czy nie? Jeśli tak to rozdając 1/3 swojego majątku okazał sie mniej zaradny finasowo niż gdyby zatrzymał wszystko tylko dla siebie.


Weź choć raz pomyśl, bo po tym co tu znów piszesz naprawdę po raz kolejny odczuwam, że natrafiam na mur nie do przebicia: rozdając 1/3 majątku wcale nie stał się biedniejszy, bo bogaci wiedzą jak "odzyskać" i pomnożyć swoje pieniądze tak, że z czasem mają jeszcze więcej. Pewnie już dawno odzyskał tą 1/3, którą swego czasu oddał, bo jego majątek przyrasta szybciej niż jego 3 część. Donald Trump miał milliony dolarów, potem wszystko stracił, a potem nie tylko odzyskał to co stracił, ale zarobił jeszcze więcej. Takie nawyki, zupełnie obcej mentalności polskiej, dla której nie ważne jest jak zarobić, tylko jak przepuścić wszystko co się ma i jeszcze się zapożyczyć, dają właśnie umiejętność nieustannego dzielenia się z innymi przy jednoczesnym powiększaniu swego majątku.

Cytat:
No to podaj te dane statystyczne.


Podawałem, nie będę tego robił drugi raz. Znów widać, że dyskusja z tobą jest po prostu bezpłodna, zabawy w kotka i myszkę.

Cytat:
Weźmy oszczędności:
Jan Lewandowski napisał:
A ile Polaków ma oszczędności? Ponad 70% nie ma żadnych oszczędności.


WP z 30.05.2007 - 38 proc. Polaków posiada oszczędności,


Podawałem niedawne dane, jak widzę najnowsze dane zwiększają to do ponad 60 procent. Niewiele to zmienia w ogólnym obrazie, nadal ponad połowa Polaków, czyli większość, nie ma żadnych oszczędności. A jest XXI wiek i za nami 15 lat gospodarki wolnorynkowej.

Cytat:
a kolejne 23 proc. deklaruje, że zamierza oszczędzać


Nic z tego nie wynika.

Cytat:
I dalej będzie bezpłodna jeśli nie podasz obiektywnego sposobu pomiaru zaradności finansowej.


Napisałem wystarczająco dużo o zaradności finansowej i tym co się przez to powszechnie rozumie, zawierając to w kilku stopniach (3 punkty), nawet ludzie biedni tak rozumieją zaradność finansową, to, że to zlewasz i oczekujesz wciąż nie wiadomo jakiej definicji pokazuje, że bawisz się w kotka i myszkę i tak naprawdę nie jesteś w stanie o tym merytorycznie dyskutować. No bo w sumie niczego nie da się udowodnić, nawet, że istnieje świat, więc na pewno nie da się też udowodnić w ogóle żadnej jedynie słusznej idei zaradności finansowej. No tylko co z tego, tu jest Kawiarnia, więc albo przyjmuje się pewne punkty widzenia jako podstawę do dyskusji, albo bawi się z innymi w kotka i myszkę unikając rzeczowej dyskusji. Tak oczywiście najłatwiej.

Cytat:
Jan Lewandowski napisał:
W sumie to ty pierwszy napisałeś, że Polacy są zaradni finansowo, podając na to dowód w postaci.... wypełnionych ludźmi kurortów i placów budowy. Czy to są te "precyzyjne wskaźniki" jakich ode mnie oczekujesz w kwestii finansowej niezaradności?
To nie są precyzyjne wskażniki,


Świetnie, znów piękny przykład zabawy w kotka i myszkę: samemu nie podawać nic takiego czego żąda się od oponenta, a od niego oczekiwać niemal laboratoryjnych pomiarów zaradności finansowej Polaków. Zrobiłem w tej dyskusji dużo więcej od ciebie, ty nie zrobiłeś dla niej po prostu nic, poza szukaniem dziury w całym.

Cytat:
ale nie gorsze od Twoich dowodów na niezaradność finansową Polaków typu:


To co co cytujesz to nie były jakieś dowody, tylko moje podsumowanie.

Cytat:
Mieszkam na Górnym Śląsku. Zapraszam. Pokażę Ci tyle przykładów finansowej zaradności, że zdębiejesz.


Biedaszyby i okradanie pociągów z węgla, wystawianie własnych żon na ulice jako prostytutki. Widziałem, jestem pod wrażeniem.

Cytat:
Nie podałes żadnych konkretów. Oczekuję ciągle tego samego - żebyś podał obiektywny sposób porównania zaradności finansowej różnych nacji. Bez tego cała Twoja pisanina jest funta kłaków warta.


Podałem dużo więcej konkretów, z którymi nawet nie podjąłeś merytorycznej dyskusji (bo pisanie cały czas "podaj lepszą definicję" nie jest żadnym kontrargumentem rzeczowym), ty natomiast nie podałeś dokładnie nic na swe tezy, bo pisanie o kurortach to nie jest dowód na zaradność finansową Polaków, tylko warte funta kłaków ględzenie oparte na płytkiej do bólu analizie otoczenia. Zatem dyskusja z tobą to zwykła strata czasu na twe sofistyczne akrobacje, z którymi nie mam ochoty się męczyć.

EOT
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gregorio




Dołączył: 18 Sty 2006
Posty: 134
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: trojmiasto :)

PostWysłany: Sob 14:05, 13 Paź 2007    Temat postu:

Jan Lewandowski napsial:
Cytat:
Jak państwo zacznie finansować komercyjne kierunki studiów to one też się zdegenerują


dokladnie, bo dojdzie do zupelnie nietrafionej inwestycji. Jesli jakas galaz jest potrzebna, to jednostki same, poprzez swoje indywidualne pragnienia ją tworza.(i koszty inwestycji dostosowuja sie proporcjonnie do owej eksluzywnosci, ktora rowneiz nie bierze sie znikad, tylko jest scisle zwiazana z subiektywnym wartosciownaniem poszczegolnych jednostek).

Panstwo natmiast zaburza naturalny lad i porzadek, gdyz po pierwsze: pieniadze przeznaczone na dotacje, musi komus odebrac tym samym sprawiajac, ze jesdnostkom jest juz na wstepie odbierana mozliwosc samowolnego przeznacznia swych srodkow inwestycyjnych, wedle wlasnych subiektywnych upodoban. A po drugie: panstwo proboje stworzyc jakies uniwersalne standardy do ktorych pod przymusem maja sie dostosowac wszystkie jednostki, bo panstwo ma takie widzimisie i tyle. Czyli chce mi mowic co jest dla mnie lepsze, nawet jesli moja wola sprzeciwa sie temu i mowi ze co innego jest dla mnie lepsze.



Cytat:
Lepsze chyba masówki niż całkowity upadek danego kierunku w świecie akademickim danego kraju


oj Janku, zalegla w tobie mentalnosc interwencjonistyczna :).
Jesli dzisiaj panstwo stworzylo by ministwerstwo kolekcjonerow znaczkow, badz stowarzyszenie wszystkich poezji. To pewnie rowniez bys sadzil, ze poezja juz dawno by upadla, no bo jak to, jednostki samowolnie moga uprawiac poezje. Przeciez trzeba na to przyznaczyc dotacje a ministwerstwo musi narzucić owe standardy, aby takie dziwy jak poezja czy kolekcjonowanie znaczkow moglo w ogole zaistniec. :D

To jest niestety chore myslenie, nie prowadzace do nikad. Gdyby to panstwo podtrzymywalo takie dziedziny jak poezja, j. polski, biologia, filzofia etc etc - to owe dziedziny powstaly by dopiero bezposrednio w ministerstwie. Natomiast nigdy tak nie bylo, gdyz to panstwo powoli przejmowalo kontrole nad poszczegolnymi dziedzinami zycia spolecznego, bo naturą wladzy jest ciagle dazenie do jej powiekszenia. Natomiast w jednostkach zagrzezla mentalnosc, ze to panstwo tworzy i odpowiada za nasze potrzeby.
Faktem natomiast jest, ze owe dziedziny bardziej by wyszly ku indywudualnym potrzebom poszczegolnych jednostek. Dzisiejsza edukacja to chory system, gdzie produkuje sie zupelnie zbedna wiedze - tak naprawde nikomu nie potrzebna, ani nawet nie odpowiadajaca na indywudalne potrzeby pasjonatow. Krotko mowiac jest to wiedza dla samej wiedzy,. Wystarczy sie przyjzec co dzisiaj tworza socjologowie postmodernistyczni. Teorie tak absurdalne, ze w pale sie nie miesci,- ze inteletktualista moze w taki absurd zamienic swoj intelektualizm.


Cytat:
w polskich warunkach mentalności roszczeniowej i niezaradności finansowej nikt nie pójdzie na filozofię na przykład, jeśli będzie musiał za to jeszcze słono płacić.



jesli bedzie, choc minimalne zapotrzebowanie na filzofie to i stworza sie odpowiednie ,,galazki" na rynku. Baa, moze nawet filzofie zacznie sie uprawiac w ramach jakis stowarzyszen zupelnie za darmo. Ciezko powiedziec, jak co sie zorgrniauzje. w kazdym badz razie owa organizacja bedzie bardziej odpowiadac na rzeczywiste potrzeby ludzkie nizli bylo by to centralnie realizowanej polityki. Juz pomijam wzgledy, ze wolny rynek owa organizacje przeprowadza zdecydowanie lepiej nizli najlepszy minister, o najlepszych chceciach.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
crush




Dołączył: 17 Mar 2006
Posty: 312
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Górny Śląsk

PostWysłany: Nie 0:07, 14 Paź 2007    Temat postu:

Jan Lewandowski napisał:
Podałem dużo więcej konkretów, z którymi nawet nie podjąłeś merytorycznej dyskusji

"Fajnie" się dyskutuje z gościem - nie podaje zadnych konkretów, ale uparcie twierdzi, że podał i tak do us..ej smierci. Żenada.

Koleżeństwu proponuję lekturę tego artykułu - [link widoczny dla zalogowanych]. Trochę trąci myszką, ale oddaje sedno sprawy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
neko




Dołączył: 15 Sty 2006
Posty: 817
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: PL, D

PostWysłany: Czw 16:41, 18 Paź 2007    Temat postu:

Istotnie, bardzo ciekawy tekst. Niemniej te liczby są zastanawiające...
Jan M. Fijor napisał:
W prywatnych rękach Polaków znajduje się ok. [...] 12,5 mln mieszkań (z czego blisko 8 mln stanowią mieszkania własnościowe) i 10 mln działek budowlanych.

Zakładając, że średnia rodzina składa się z 3 osób (co daje w Polsce niespełna 13 mln. rodzin), oznacza to, że premier niepotrzebnie obiecywał 3 mln. nowych mieszkań, bo polska statystyczna rodzina już ma mieszkanie. 70 % statystycznyhc polskich rodzin (łącznie z tymi, które żyja na lub poniżej granicy ubóstwa) posiada mieszkania własnościowe, zaś blisko 80 % – działkę budowlaną.

Jan M. Fijor napisał:
Większości z tych 5 mln nowych samochodów, 20 milionów nowych lodówek, pralek, kuchenek, mebli, okien etc. statystyka UniCredit nie uwzględnia.

No i statystycznie co 2 – 3 rodzina w Polsce ma nowy samochód oraz prawie dwie lodowki ...

Jan M. Fijor napisał:
Majątek Polaków w Polsce byłby większy gdyby całkowicie sprywatyzować subsydiowaną gospodarkę państwową, złagodzić represyjną politykę podatkową i ograniczyć demoralizującą redystrybucję, która sprawia, że wciąż zbyt wiele osób nie potrafi się zmobilizować do życia na własny rachunek.

Niewątpliwie, gdyby wszystko sprywatyzować, to w rękach Polaków (albo obcych koncernów) znalazłby się cały majątek. Ale w jaki sposób wynika z tego, że żyłoby nam się wtedy lepiej?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
crush




Dołączył: 17 Mar 2006
Posty: 312
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Górny Śląsk

PostWysłany: Czw 20:59, 18 Paź 2007    Temat postu:

neko napisał:
Istotnie, bardzo ciekawy tekst. Niemniej te liczby są zastanawiające...
Jan M. Fijor napisał:
W prywatnych rękach Polaków znajduje się ok. [...] 12,5 mln mieszkań (z czego blisko 8 mln stanowią mieszkania własnościowe) i 10 mln działek budowlanych.

Zakładając, że średnia rodzina składa się z 3 osób (co daje w Polsce niespełna 13 mln. rodzin), oznacza to, że premier niepotrzebnie obiecywał 3 mln. nowych mieszkań, bo polska statystyczna rodzina już ma mieszkanie. 70 % statystycznyhc polskich rodzin (łącznie z tymi, które żyja na lub poniżej granicy ubóstwa) posiada mieszkania własnościowe, zaś blisko 80 % – działkę budowlaną.

Dokładnie tak. GUS podaje ( [link widoczny dla zalogowanych] ) że na koniec 2005 roku bylo w Polsce 12 776 100 mieszkań. Natomiast nie bardzo rozumiem stwierdzenie Fijora "w rękach prywatnych" - sporo jest przecież mieszkań komunalnych.

neko napisał:
Jan M. Fijor napisał:
Większości z tych 5 mln nowych samochodów, 20 milionów nowych lodówek, pralek, kuchenek, mebli, okien etc. statystyka UniCredit nie uwzględnia.

No i statystycznie co 2 – 3 rodzina w Polsce ma nowy samochód oraz prawie dwie lodowki ...
Poszerzę nieco Twój cytat z Fijora, pisze on: "w przeciwieństwie do zamożnych i ustabilizowanych społeczeństw Zachodu, Polacy przez ostatnie 10 – 15 lat dorabiali się praktycznie od zera. Większości z tych 5 mln nowych samochodów, 20 milionów nowych lodówek, pralek, kuchenek, mebli, okien etc. statystyka UniCredit nie uwzględnia"
Na koniec 2005 roku było w Polsce 12 339 353 samochodów osbowych( [link widoczny dla zalogowanych] ). Nie wiem co miał autor na myśli pisząc o nowych samochodach - może ilość samochodów nie starszych niż 1 rok zakupionych przez te 15 lat. Tak czy siak liczba jest imponująca. Lodówek nie sprawdzałem.

neko napisał:
Jan M. Fijor napisał:
Majątek Polaków w Polsce byłby większy gdyby całkowicie sprywatyzować subsydiowaną gospodarkę państwową, złagodzić represyjną politykę podatkową i ograniczyć demoralizującą redystrybucję, która sprawia, że wciąż zbyt wiele osób nie potrafi się zmobilizować do życia na własny rachunek.

Niewątpliwie, gdyby wszystko sprywatyzować, to w rękach Polaków (albo obcych koncernów) znalazłby się cały majątek. Ale w jaki sposób wynika z tego, że żyłoby nam się wtedy lepiej?
Bo nie musielibyśmy robić zrzuty zwanej podatkami na finansowanie fanaberii urzedasów.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kawiarnia Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2
Strona 2 z 2

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin