Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Etyka seksualna raz jeszcze
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kawiarnia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
levis




Dołączył: 23 Gru 2005
Posty: 1066
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 0:47, 23 Lut 2006    Temat postu: Etyka seksualna raz jeszcze

Wałkowałem już te tematy na forum wiara.pl, ale i tutaj przyszedł na to czas w związku z moją wymianą postów i pm'ów z księdzem Markiem. Robię to też ze względu na wyższy poziom dyskusji na śfinii.

Oto część mojego pm'a do ks.Marka

Ksiądz pisze, że antykoncepcja najczęściej służy egoizmowi. Widzimy więc, że nie zawsze, ponieważ wykluczenie płodności stosunku automatycznie egoizmu nie oznacza. Pamiętam wypowiedź kardynała Ratzingera, spytanego , czy para z 5dzieci, używająca antykoncepcji nieporonnej może być uznana za zamkniętą na życie. Odpowiedzią kard.było stanowcze nie.
Nie mam badań statystycznych mówiących ile stosunków z zabezpieczeniem odbywa się z pobudek egoistycznych, ale wiem, że jest absolutnie możliwe, by taki stosunek odbywał się z pobudek szlachetnych, na tej samej zasadzie, na jakiej stosunek w dni niepłodne przy użyciu NPR rozwija więź osobową małżonków.

Cytat:
dochodzi do tzw. małzeńskiej prostytucji. Inaczej określa sie to jako "kalanie łoża małzeńskiego". Facet nie musi chodzić do lupanarium, tracić forsy na seks, skoro może mieć go w domu.


Są również przypadki znane od wielu stuleci i spotykane nadal, gdy mąż traktuje w ten sposób żonę bez użycia antykoncepcji. Problem nie leży więc w antykoncepcji, która jest moralnie obojętnym narzędziem, a w podejściu mężczyzny do swej żony.
Rozpad małżeństw jest wielowątkowym procesem, ma źródło również w kulturze i gospodarce, ciężko go sprowadzić do jednego czynnika, antykoncepcji, której, moim zdaniem, można używać rozumnie i z pożytkiem dla miłości.
Postawa Abrahama jest ideałem, sądze, że ksiądz odłączony od codziennego życia rodziny, nie posiadający zmartwień, których małżonkowie doświadczają na codzień, nie stający przed ich wyborami, może do tego ideału łatwiej dążyć. Ideałem małżeństwa jest nie postawa Abrahama, a miłość małżeńska w Bogu. Abraham jest symbolem indywidualnego zawierzenia Bogu(przynajmniej ja to tak rozumiem). Ale trzeba uważać, jakie ideały się przed ludźmi stawia. Dla pobożnego małżeństwa, które nie potrafi lub nie uważa za słuszne stosowania NPR oznacza to najczęściej odcięcie od komunii świętej, więc zaniedbanie duchowości, czasem i gorzej-przekonanie o własnej grzeszności i braku perspektyw na poprawę. Dzieje się to w sytuacji, gdy sam zakaz jest co najmniej kontrowersyjny, a jak dla mnie-absurdalny. Chrystus obiecał nie narzucać nam jarzma nie do uniesienia, a Kościół to niestety robi.
Kolejnym problemem jest język duszpasterzy. Dla kochających się ludzi używających antykoncepcji sformułowania typu "małżeńska prostytucja", "wzajemne używanie" itp. z góry kasują możliwość jakiegokolwiek dialogu.
Rażą też krzywdzące uproszczenia. W "Humanae Vitae"można wyczytać, że stosowanie antykoncepcji w 100przypadkach na 100prowadzi do mentalności aborcyjnej. Wystarczy znaleźć choć 1małżeństwo przeczące tej zasadzie i cała argumentacja bierze w łeb.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
shiroi_kumo




Dołączył: 22 Lut 2006
Posty: 11
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 14:58, 23 Lut 2006    Temat postu:

Z mojego punktu widzenia, sprawa (w calej swojej zlozonosci) jest prosta. Dlaczego? A no, jestem ateista i jako przedstawiciel takiego a nie innego swiatopogladu nie widze NIC zlego w stosowaniu antykoncepcji.
Sprawa zdecydowanie sie kaplikuje gdy dochodzi do polemiki z osoba wierzaca, a jak wiadomo religia chrzescijanska uznaje antykoncepcje za grzech. Grzech jak wiemy jest z definicji sprzeciwianiem sie nakazom danej religi, nie musi wiec byc nie moralnym (zlym) uczynkiem.
Zarzuty jakoby antykoncepcja dzialala destrukcyjnie na milosc malzenska, sa bezpodstawne, chyba, ze sam seks uwaza sie za nie naturalny i zly.
Czy osobe bezplodna uprawiajaca seks, rowniez dziala destrukcyjnie na zwiazek malzenski? Czy malzenstwo, ktore narazie nie chce miec dziecka (z roznych wzgledow - w tym materialnych) i sie zabezpiecze, uprawia za razem "malezenska prostytucje"?
Cytat:
"małżeńska prostytucja", "wzajemne używanie"

To natomiast dotyka mnie osobiscie i milo by bylo uslyszec przeprosiny.

Witam (bo jest to moj pierwszy post) i pozdrawiam : Łukasz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Zbanowany Uczy




Dołączył: 05 Lut 2006
Posty: 647
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdzieś między niebem a czyśćcem

PostWysłany: Czw 15:16, 23 Lut 2006    Temat postu:

Grzech nie musi być niemoralnym (złym) uczynkiem? Grzech z definicji jest właśnie niemoralnym (złym) uczynkiem.

A co do przeprosin, to Łukasz myli najwyraźniej dwie różne sprawy: jedna to sformułowanie nakazów etycznych, a druga to osąd dokonywany przez sumienie. Nikt tu nie ma obowiązku nikogo przepraszać, bo też nikt wypowiadając się na forum nie może zastąpić niczyjego (np. Łukasza) sumienia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość







PostWysłany: Czw 15:25, 23 Lut 2006    Temat postu:

levis napisał:
Cytat:
dochodzi do tzw. małzeńskiej prostytucji.

shiroi kumo napisał:
To natomiast dotyka mnie osobiscie i milo by bylo uslyszec przeprosiny.


To mozna zrozumiec. Tylko od kogo mialbys przeprosiny uslyszec? Bo zdaje sie, ze cytat levisa pochodzi z innego forum...

neko
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
shiroi_kumo




Dołączył: 22 Lut 2006
Posty: 11
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 15:54, 23 Lut 2006    Temat postu:

Cytat:
Grzech nie musi być niemoralnym (złym) uczynkiem? Grzech z definicji jest właśnie niemoralnym (złym) uczynkiem.

Grzech to pojęcie występujące w niektórych religiach, które oznacza przekroczenie norm religijnych. Faktycznie zazwyczaj jest zlym uczynkiem, jednak nie zawsze, np. gdy nie pojde do kosciola to jest to grzech (dla teisty), ale nie jest zlym uczynkiem (przy najmniej dla mnie jako ateisty). Tak samo jako ateista nie moge popelnic grzechu, poniewaz nie jestem osoba religijna i nie mierze swoich uczynkow kryteriami danej religi.
Cytat:
To mozna zrozumiec. Tylko od kogo mialbys przeprosiny uslyszec? Bo zdaje sie, ze cytat levisa pochodzi z innego forum...
Moj blad, myslalem, ze post levis'a odnosi sie w calosci do postu ks. Marka z innego dzialu. Jak widac mylilem sie :].
Cytat:
A co do przeprosin, to Łukasz myli najwyraźniej dwie różne sprawy: jedna to sformułowanie nakazów etycznych, a druga to osąd dokonywany przez sumienie. Nikt tu nie ma obowiązku nikogo przepraszać, bo też nikt wypowiadając się na forum nie może zastąpić niczyjego (np. Łukasza) sumienia.
Ja nikogo do przeprosin nie zmuszalem, ani nie bede zmuszal, chcialem tylko zeby dyskusja byla prowdzona w zdrowej atmosferze. Chyba nie przyjemnie bylo by tobie jako chrzescijaninowi uslyszec, ze swoim zachowaniem szerzycie np. prostytucje, nawet jezeli jest to nie prawda.
Pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Zbanowany Uczy




Dołączył: 05 Lut 2006
Posty: 647
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdzieś między niebem a czyśćcem

PostWysłany: Czw 17:22, 23 Lut 2006    Temat postu:

shiroi_kumo napisał:
Cytat:
Grzech nie musi być niemoralnym (złym) uczynkiem? Grzech z definicji jest właśnie niemoralnym (złym) uczynkiem.

Grzech to pojęcie występujące w niektórych religiach, które oznacza przekroczenie norm religijnych. Faktycznie zazwyczaj jest zlym uczynkiem, jednak nie zawsze, np. gdy nie pojde do kosciola to jest to grzech (dla teisty), ale nie jest zlym uczynkiem (przy najmniej dla mnie jako ateisty). Tak samo jako ateista nie moge popelnic grzechu, poniewaz nie jestem osoba religijna i nie mierze swoich uczynkow kryteriami danej religi.
Cytat:
To mozna zrozumiec. Tylko od kogo mialbys przeprosiny uslyszec? Bo zdaje sie, ze cytat levisa pochodzi z innego forum...
Moj blad, myslalem, ze post levis'a odnosi sie w calosci do postu ks. Marka z innego dzialu. Jak widac mylilem sie :].
Cytat:
A co do przeprosin, to Łukasz myli najwyraźniej dwie różne sprawy: jedna to sformułowanie nakazów etycznych, a druga to osąd dokonywany przez sumienie. Nikt tu nie ma obowiązku nikogo przepraszać, bo też nikt wypowiadając się na forum nie może zastąpić niczyjego (np. Łukasza) sumienia.
Ja nikogo do przeprosin nie zmuszalem, ani nie bede zmuszal, chcialem tylko zeby dyskusja byla prowdzona w zdrowej atmosferze. Chyba nie przyjemnie bylo by tobie jako chrzescijaninowi uslyszec, ze swoim zachowaniem szerzycie np. prostytucje, nawet jezeli jest to nie prawda.
Pozdrawiam



Zło i dobro ma to do siebie, że jest bez znaczenia, czy jesteś ateistą czy nie - twierdzenie, że popełniasz zło dla teisty, ale nie dla ateisty, jest bez sensu. Albo czynisz źle, albo nie.
Co do przeprosin, nadal nie rozumiesz sprawy (przy okazji, skąd zaraz "zmuszanie?" Czy ja coś takiego sugerowałem?): miło czy niemiło - jest to najzupełniej bez znaczenia. Pamiętaj, że tu nie oceniamy Łukasza, ale mówimy o normach moralnych - powtórzę jeszcze raz: etyka to nie sumienie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22729
Przeczytał: 9 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 19:50, 23 Lut 2006    Temat postu:

Jesli etyka sprzeciwia sie sumieniu, to jest cos nie tak albo z sumieniem albo z etyka. Ale raczej z etyka...

Jesli sumienie sprzeciwia sie etyce, to jest cos nie tak albo z sumieniem albo z etyka. Ale raczej z etyka...

Jesli bowiem etyka uczy nas dzialac WBREW sumieniu, to moze stac sie etyką potworów. Albo etyką kamikaze z WTC.

Nie straszmy wiec etyką cudzych sumien, lecz wyjasniajmy sumiennie, czemu sumienie powinno popierac takie a nie inne rozwiazanie jako etyczne.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
levis




Dołączył: 23 Gru 2005
Posty: 1066
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 20:03, 23 Lut 2006    Temat postu:

Grzech jest pojęciem obiektywnym dla chrześcijanina. Dla ateisty nie istnieje. Grzech nie oznacza natomiast przekroczenia nakazów Kościoła-przerabiałem to także na forum.wiara.pl w temacie pt.Probabilizm.
Zbanowany Uczy napisał:
- Pamiętaj, że tu nie oceniamy Łukasza, ale mówimy o normach moralnych - powtórzę jeszcze raz: etyka to nie sumienie.

Ale etyka katolicka zajmuje się problematyką sumienia dogłębnie.

Do Łukasza:
Sformułowania "małżeńska prostytucja" i "wzajemne używanie" nie pochodzą ode mnie. Nie rozumiem więc kto miałby kogo przepraszać.

Do wuja:
Zgadzam się w 100% ponieważ etyka Kościoła właśnie ustanawia sumienie pewne jako ostateczny wyznacznik moralności czynu. W związku z tym nie rozumię dlaczego dalej księża skłonni są używać tak poniżającej retoryki w odniesieniu do osób, które stosując antykoncepcję kierują się swoim sumieniem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
levis




Dołączył: 23 Gru 2005
Posty: 1066
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 20:09, 23 Lut 2006    Temat postu:

Oto link do wspomnianej dyskusji
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
shiroi_kumo




Dołączył: 22 Lut 2006
Posty: 11
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 21:23, 23 Lut 2006    Temat postu:

Uczy:
Cytat:
Zło i dobro ma to do siebie, że jest bez znaczenia, czy jesteś ateistą czy nie - twierdzenie, że popełniasz zło dla teisty, ale nie dla ateisty, jest bez sensu. Albo czynisz źle, albo nie.
Albo ja sie zle wyrazilem, albo ty zle zrozumiales.
1. Powiedz mi gdzie jest zdefiniowane dobro i zlo.
2. Moim zdaniem zlo i dobro to pojecia subiektywe. Z mojego punktu widzenia moge nie czynic zla, natomiast z punktu widzenia teisty popelniam grzec, tym samym postepuje zle. Dobrze kombinuje?
Cytat:
Co do przeprosin, nadal nie rozumiesz sprawy (przy okazji, skąd zaraz "zmuszanie?" Czy ja coś takiego sugerowałem?): miło czy niemiło - jest to najzupełniej bez znaczenia. Pamiętaj, że tu nie oceniamy Łukasza, ale mówimy o normach moralnych - powtórzę jeszcze raz: etyka to nie sumienie.
Sprawe zrozumielam, jednak czy to przez roztargnienie, czy tez przez ogolne zmeczenie dniem dzisiejszym nie wyrazilem sie jasno (po raz kolejny).
Moim zdaniem jezeli ktos twierdzi (nie wnikam tutaj czy tak podpowiada mu sumienie czy jest to po prostu zwykla zlosliwosc), ze cos jest zle, to powinien to podeprzec solidnymi argumentami. Sumienie moze mi mowic, ze chrzescijanstwo dziala destrukcyjnie na spoleczenstwo, ale jezeli mam zamiar to wypowiedziec publicznie to podepre to sterta argumentow, inaczej bedzie to zwykle oszczerstwo.

PS. Zmuszanie wzielo sie z twojego "obowiazku" i mojej roztrzepanej glowy :mrgreen:

levis:
Cytat:
Sformułowania "małżeńska prostytucja" i "wzajemne używanie" nie pochodzą ode mnie. Nie rozumiem więc kto miałby kogo przepraszać.
Wiem, ze nie pochodza od ciebe, myslalem, ze pochodza od ks. Marka co juz mowilem. Mylilem sie, za co przepraszam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
levis




Dołączył: 23 Gru 2005
Posty: 1066
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 23:29, 23 Lut 2006    Temat postu:

W porządku, rozumiem Twoje oburzenie. Mi też na dźwięk takich sformułowań włos się na głowie jeży.
Jedno z nich zostało użyte istotnie przez ks.Marka, ale w takim kontekscie, że ciężko jest odnieść je osobiście do kogokolwiek, więc domaganie się przeprosin jest bez celu. Zresztą język wielu osób jest najeżony takimi uproszczeniami, gdyby domagać się przeprosin za każde życia by nie starczyło.

Co do dobra i zła, mam wrażenie, że się wszyscy rozumiemy. Coś co oceniasz jako dobro ja(katolik)mogę oceniać jako zło, ale jeżeli dobro i zło jest obiektywne (tak myśli katolik) moralność czynu jest obiektywna. Ale, jak mówiłem, wyznacznikiem moralności czynu jest także, albo przede wszystkim sumienie. A ono istnieje i w ateiście i w wierzącym.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ks.Marek




Dołączył: 22 Lut 2006
Posty: 1116
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Oikumene
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 0:54, 04 Mar 2006    Temat postu:

Dlaczego boimy się nazywać rzeczy po imieniu, tylko tak bardzo ciągnie nas ku dialektyce?. Mam wrażenie, że wszyscy oponenci w tym wątku doskonale wiedzą, o co chodzi z rzeczoną PROSTYTUCJĄ MAŁŻEŃSKĄ. Dialektyka, jak pamietam, nikogo nie doprowadziła do czegoś dobrego i prawdziwego.

A propos par (czy osób) bezpłodnych - owszem - w świecie katolickim, chrześcijańskim, bez Modlitwy i odpowiedniej pomocy duszpasterza, psychologa małżeństwo narażone jest na szwank

Popatrzmy zatem na Etykę przyjętą w życiu, popatrzmy na sumienia ....
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
levis




Dołączył: 23 Gru 2005
Posty: 1066
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Sob 9:20, 04 Mar 2006    Temat postu:

Problem w tym, żeby ten termin był ściśle określony. Inaczej dotyka osób, których dotknąć nie powinien. Tak samo z wzajemnym używanie. W jakich sytuacjach mają te zjawiska miejsce?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ultima thule
Gość






PostWysłany: Czw 21:06, 16 Mar 2006    Temat postu: Re: Etyka seksualna raz jeszcze

"Bardzo serdecznie witam panstwa, bardzo serdecznie..." :wink:, bo to moj pierwszy post tutaj:D

Tyle tytulem wstepu, a teraz do rzeczy:

levis napisał:
Problem nie leży więc w antykoncepcji, która jest moralnie obojętnym narzędziem, a w podejściu mężczyzny do swej żony.


Hmmm, Levisie, skoro malzenstwo sakramentalne jest "trojkatem"-Bog, maz, zona (udzielenie sobie przez malzonkow tego sakramentu jest tozsame z zaproszeniem Boga do tej relacji). antykoncepcja z punktu widzenia chrzescijanina przestaje byc "moralnie obojetnym narzedziem", lecz staje sie czystym przejawem braku zaufania do Boga (czytaj: GRZECHEM)...

Cytat:
Ale trzeba uważać, jakie ideały się przed ludźmi stawia. Dla pobożnego małżeństwa, które nie potrafi lub nie uważa za słuszne stosowania NPR oznacza to najczęściej odcięcie od komunii świętej, więc zaniedbanie duchowości, czasem i gorzej-przekonanie o własnej grzeszności i braku perspektyw na poprawę.


1)...a grzech jest rzeczywistoscia niezalezna od czyichkolwiek orzeczen- po prostu jest lub go nie ma i przynosi ze soba okreslone konsekwencje- czasami od razu "namacalne", a czasami tylko te "ukryte",zwiazane z zyciem duchowym (ale one po jakims czasie tez staja sie "namacalne" z racji fiz-psych-duchowej konstrukcji czlowieka... ).

2)Lewisie, spojrz na 10 przykazan- to tez "niedoscigniety ideal", a przeciez nie postulujesz wprowadzenia lagodniejszej wersji Dekalogu


3).... No i wreszcie (jak dla mnie) sedno sprawy: cale szczescie, jesliby stosowanie antykoncepcji przez "pobozne":evil: (wybacz, ale cos wkurza mnie to slowo, dlatego dalam je w cudzyslowie) malzenstwa w jakis przedziwny sposob (im wiekszy grzech, tym wieksza laska :D) doprowadziloby te pary do przekonania o wlasnej grzesznosci- czyli do poznania prawdy o samych sobie. Moralnosc nie moze stac sie bozkiem- kult moralnosci, to czysty przejaw idolatrii. Swego czasu jakos bardzo poruszyly mnie slowa W. Wencla (Fronda 33) : "W chrzescijanstwie wcale nie chodzi o to, zeby jakas kosmiczna sila woli pozbyc sie raz na zawsze swoich win (...), ale aby kazdego dnia z ufnoscia oddawac je Bogu. Naiwne jest bowiem myslenie, ze uda nam sie calkowicie uciec od swojej natury."

Cytat:
Zarzuty jakoby antykoncepcja dzialala destrukcyjnie na milosc malzenska, sa bezpodstawne, chyba, ze sam seks uwaza sie za nie naturalny i zly.


Dla mnie- katoliczki, antykoncepcja to powiedzenie NIE Bogu, wyraz braku zaufania do Niego, niewpuszczenie Go do tej jednej z najbardziej intymnych sfer zycia ("bo mam swoja wizje zycia i boje sie, ze Ty mi dokopiesz; dlatego wole sama o siebie zadbac"- takie myslenie to spuscizna po Adamie i Ewie)- a to wiaze sie z zachwianiem jednosci malzonkow. Bo jesli mowisz Bogu uparcie nie, to On uszanuje twoja wolnosc, tylko wtedy musisz sie liczyc z tym,ze nie pozwalasz Mu pomoc sobie. A jakos nie chce mi sie wierzyc w szczesliwe na dluzsza mete malzenstwa odciete od zrodla wszelkiej milosci....

Pozdrawiam :wink:

P.S. Na koniec pozwole sobie na troche "prywaty": szczegolnie pozdrawiam braciszka- don Sznederusa- to on "podrzucil mi SWINIE" ;P [/quote]
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Zbanowany Uczy




Dołączył: 05 Lut 2006
Posty: 647
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdzieś między niebem a czyśćcem

PostWysłany: Czw 21:23, 16 Mar 2006    Temat postu:

Witam serdecznie! :brawo: :serce: :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ks.Marek




Dołączył: 22 Lut 2006
Posty: 1116
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Oikumene
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 22:06, 16 Mar 2006    Temat postu:

levis napisał:
Problem w tym, żeby ten termin był ściśle określony. Inaczej dotyka osób, których dotknąć nie powinien. Tak samo z wzajemnym używanie. W jakich sytuacjach mają te zjawiska miejsce?


Przepraszam Levisie, ze po tak długim czasie odpowiadam, ale wcześniej jakoś nie mogłem.

Na początek pozwole sobie zacytowac wypowiedź specjalisty:

Zbigniew Lew Starowicz napisał:
Prostytucja małżeńska oznacza, że kobieta związała się z mężczyzną, którego nie kochała, nie pociągał jej fizycznie, ale zapewnił jej standard finansowy, wyrwanie się z domu rodzinnego i seks dla niej jest obowiązkiem i potrzebą utrzymania przy sobie męża. Z seksu nie ma żadnej satysfakcji. Bardziej prymitywna forma tej prostytucji to np. oddawanie się mężowi za prezent, pieniądze itp. cyt.za:
[link widoczny dla zalogowanych] z dnia 16 marca 2006 roku, godzina 21.56.


Termin PROSTYTUCJA MAŁŻEŃSKA ja osobiście pojmuję w następujący sposób: Małżonkowie sprowadzają swoją seksualność na płaszczyznę egoizmu. Próbował bym porównać ten stan rzeczy do np palenia papierosów, czy gry w brydża - dla czystej przyjemności.

W myśl nauczania Kościoła Katolickiego:

Katechizm Kościoła Katolickiego w punkcie Nr 2332 napisał:
Płciowość wywiera wpływ na wszystkie sfery osoby ludzkiej w jedności jej ciała i duszy. Dotyczy ona szczególnie uczuciowości, zdolności do miłości oraz prokreacji i – w sposób ogólniejszy – umiejętności nawiązywania więzów komunii z drugim człowiekiem.


To tyle w tej kwestii.
Pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
levis




Dołączył: 23 Gru 2005
Posty: 1066
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 23:17, 16 Mar 2006    Temat postu: Re: Etyka seksualna raz jeszcze

ultima thule napisał:

Hmmm, Levisie, skoro malzenstwo sakramentalne jest "trojkatem"-Bog, maz, zona (udzielenie sobie przez malzonkow tego sakramentu jest tozsame z zaproszeniem Boga do tej relacji). antykoncepcja z punktu widzenia chrzescijanina przestaje byc "moralnie obojetnym narzedziem", lecz staje sie czystym przejawem braku zaufania do Boga (czytaj: GRZECHEM)...

W czym się ten brak zaufania przejawia?



Cytat:
Ale trzeba uważać, jakie ideały się przed ludźmi stawia. Dla pobożnego małżeństwa, które nie potrafi lub nie uważa za słuszne stosowania NPR oznacza to najczęściej odcięcie od komunii świętej, więc zaniedbanie duchowości, czasem i gorzej-przekonanie o własnej grzeszności i braku perspektyw na poprawę.


Cytat:
1)...a grzech jest rzeczywistoscia niezalezna od czyichkolwiek orzeczen- po prostu jest lub go nie ma i przynosi ze soba okreslone konsekwencje- czasami od razu "namacalne", a czasami tylko te "ukryte",zwiazane z zyciem duchowym (ale one po jakims czasie tez staja sie "namacalne" z racji fiz-psych-duchowej konstrukcji czlowieka... ).

Może i jest ale skąd możesz wiedzieć co jest grzechem a co nie? Skoro innym sumienie mówi co innego niż tobie, stawisz swoje sumienie jako normę powszechnie obowiązującą?
Skutki grzechu są rzeczywiście namacalne. Tak jak skutki stosowania NPR. Nie każdym to odpowiada. Nie wynika z tego, żeby NPR było grzeszne, ani, że antykoncepcja nieporonna jest źródłem grzechu.


Cytat:
2)Lewisie, spojrz na 10 przykazan- to tez "niedoscigniety ideal", a przeciez nie postulujesz wprowadzenia lagodniejszej wersji Dekalogu

10przykazań dał Mojżeszowi sam BÓG. Etyka seksualna KK jest dziełem ludzkim, z natury niedoskonałym. 10przykazań nigdy nie zmienimy. Etykę KK pewnie jeszcze nieraz.

Cytat:
3).... No i wreszcie (jak dla mnie) sedno sprawy: cale szczescie, jesliby stosowanie antykoncepcji przez "pobozne":evil: (wybacz, ale cos wkurza mnie to slowo, dlatego dalam je w cudzyslowie) malzenstwa w jakis przedziwny sposob (im wiekszy grzech, tym wieksza laska :D) doprowadziloby te pary do przekonania o wlasnej grzesznosci- czyli do poznania prawdy o samych sobie. Moralnosc nie moze stac sie bozkiem- kult moralnosci, to czysty przejaw idolatrii. Swego czasu jakos bardzo poruszyly mnie slowa W. Wencla (Fronda 33) : "W chrzescijanstwie wcale nie chodzi o to, zeby jakas kosmiczna sila woli pozbyc sie raz na zawsze swoich win (...), ale aby kazdego dnia z ufnoscia oddawac je Bogu. Naiwne jest bowiem myslenie, ze uda nam sie calkowicie uciec od swojej natury."

Bp Halik z Czech powiedział kiedyś, żeby nie mylić superego z sumieniem. Przekonanie o grzeszności tych małżeństw bierze się z głęboko zakorzenionego przywiązania do tradycyjnego nauczania Kościoła. Dlatego użyłem terminu "pobożne". Kiedy jest ono skonfrontowane z głęboką ingerencją w życie intymne (nakaz stosowania NPR) dochodzi do bolesnego rozdarcia sumienia. Może pojawić się przekonanie o własnej grzeszności, które, jak pewnie wiesz, jest ulubionym narzędziem Kusiciela.

Cytat:
Dla mnie- katoliczki, antykoncepcja to powiedzenie NIE Bogu, wyraz braku zaufania do Niego, niewpuszczenie Go do tej jednej z najbardziej intymnych sfer zycia ("bo mam swoja wizje zycia i boje sie, ze Ty mi dokopiesz; dlatego wole sama o siebie zadbac"- takie myslenie to spuscizna po Adamie i Ewie)- a to wiaze sie z zachwianiem jednosci malzonkow. Bo jesli mowisz Bogu uparcie nie, to On uszanuje twoja wolnosc, tylko wtedy musisz sie liczyc z tym,ze nie pozwalasz Mu pomoc sobie. A jakos nie chce mi sie wierzyc w szczesliwe na dluzsza mete malzenstwa odciete od zrodla wszelkiej milosci....

Jeśli zaufanie Bogu polegałoby na narażeniu się na nieplanowaną ciąże (bo NPR bywa zawodny) to byłby wyraz głębokiej nieufności Bogu. Bóg gdyby chciał potrafiłby sprawić, że zaszłaby w ciąże kobieta zabezpieczająca sie na 100sposobów.
Bóg nie chce też nakładać na małżonków zbyt ciężkiego jarzma.
Zaufanie Bogu to więcej niż wybór jednej z metod antykoncepcyjnych.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
levis




Dołączył: 23 Gru 2005
Posty: 1066
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 23:20, 16 Mar 2006    Temat postu:

Ks. Marek

Z takim określeniem prostytucji małżeńskiej mogę się w 100% zgodzić. Podkreślam tylko, że należy go używać bardzo ostrożnie, bo zawiera on ukrytą, bardzo ostrą ocenę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ks.Marek




Dołączył: 22 Lut 2006
Posty: 1116
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Oikumene
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 0:44, 17 Mar 2006    Temat postu:

Levisie, o niczym innym nie myśle, gdy wyrażam sie w taki sposób, jak opisałem w moim poprzednim poście. Jeśli ktoś się zaczyna jeżyć, gdy słyszy o tym rodzaju prostytucji, to do mojego obowiązku należy wyciągać wnioski...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22729
Przeczytał: 9 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 0:56, 17 Mar 2006    Temat postu:

Proste pytanie 1: czy nie ufa Bogu ktos, kto bierze aspiryne?

Proste pytanie 2: czy grzeszy obzarstwem ktos, kto je cos, bo mu smakuje?

Proste pytanie 3: czym grzeszy ktos, kto dal komus plyte z ulubionym utworem obdarowanego?

Proste pytanie 4: czy widzicie zwiazek tych pytan z tematem dyskusji?

Prosty fakt 0: to byly tylko proste pytania, a nie wejscie wuja do dyskusji o seksie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ks.Marek




Dołączył: 22 Lut 2006
Posty: 1116
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Oikumene
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 9:55, 17 Mar 2006    Temat postu:

Levis napisał:
Może i jest ale skąd możesz wiedzieć co jest grzechem a co nie?


Grzech jest to świadome i dobrowolne przekroczenie przykazania Bożego lub kościelnego. Oto odpowiedź na Twoje pytanie Levisie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
levis




Dołączył: 23 Gru 2005
Posty: 1066
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pią 10:05, 17 Mar 2006    Temat postu:

Nie zawsze. Systemy moralne za kryterium moralności aktu uznają sumienie pewne, nie zgodność z kodeksem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ks.Marek




Dołączył: 22 Lut 2006
Posty: 1116
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Oikumene
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 10:10, 17 Mar 2006    Temat postu:

Systemy moralne mój drogi nie mówia o grzechu tylko o złu mnoralnym. Trzymajmy sie zatem albo jednego, albo drugiego.

Jeśli mówimy o grzechu, to nie dyskutujemy z tą definicja jaką podałem, bo ona jest niezmienna
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
levis




Dołączył: 23 Gru 2005
Posty: 1066
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pią 10:14, 17 Mar 2006    Temat postu:

To grzech nie jest złem moralnym, tak?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
levis




Dołączył: 23 Gru 2005
Posty: 1066
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pią 10:20, 17 Mar 2006    Temat postu:

Wuju, ja widzę ten związek, choć może to być moja stronnicza interpretacja.
Zaufanie Bogu nie odbywa się na płaszczyznie zdania się bezczynnie na to, co przyniesie nam los.
Łoże małżeńskie powinno służyć zacieśnianiu więzi małżeńskiej, nie tylko prokreacji.
Jeżeli małżonkowie w łóżku wyznają etykę dawania i brania, rozwijają swą więź osobową, cementuje to miłość.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kawiarnia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin