Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Teoria wszystkiego wg MD

 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16801
Przeczytał: 82 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 13:05, 05 Sie 2019    Temat postu: Teoria wszystkiego wg MD

Rozpoczynam pewien projekt. Nie ma on jasno nakreślonych ram, ale właściwie głównie sam cel: doprowadzić rozumowanie o ontologicznych podstawach rzeczywistości najdalej, jak tylko się da. Nazwa jest banalna, używana przez wielu: teoria wszystkiego. Ale pasuje, więc tutaj ją zastosuję. Ciekaw jestem do czego mnie doprowadzi... :think:

Pojęcie pierwotne: WYŁANIANIE
Najbardziej podstawowym, pierwotnym pojęciem mojej koncepcji ontologii i koncepcji wszystkiego jest wyłanianie.
Czym jest owo wyłanianie?
- U mnie jest pojęciem bardzo ogólnym, dotyczącym zarówno umysłu, jak i materii, przyczynowości, czasu, przestrzeni, logiki, pojęć.
Wszystko co do się niesprzecznie rozpoznać umysłem zostało wyłonione.
Z czego wyłania się byt/rozpoznanie?
Z tła, z uniwersum możliwości, z odrzuconych (może błędnych) mniemań, z chaosu rozpoznań, ale tez z pragnień, wspomnień, emocji, właściwie ze wszystkiego co nie jest proste, jednostkowe. Formułuję więc wyłanianie bardzo ogólnie.
Co jest efektem wyłonienia?
- Jest nim byt dający się rozpoznać, czyli ODNIEŚĆ do czegoś w sposób trwały.
CO/KTO wyłania?
- Wyłania ostatecznie PODMIOT ROZUMUJĄCY. Jednak na etapach pośrednich może pojawić się wyłonienie w niepełnej postaci - taki półprodukt wyłonienia dokonany przez procedurę, mechanizm, czyli coś, co nie posiada jasno określonej podmiotowości. Ostatecznie jednak wszystkie te pośrednie wyłonienia zostaną zinterpretowane przez podmiot rozumujący, bo to on jest ostateczną tutaj instancją.

PS.
Wątek ten jest zablokowany do komentarzy. To zablokowanie wynika z faktu, że mam zamiar pisać tu w sposób uporządkowany, powiązany z celem wątku. Niestety, praktyka dowodzi, że liczni użytkownicy forum sfinia miewają tendencję do umieszczania w cudzych wątkach treści dowolnych, nie związanych z tematyką, zaczynają prowadzić jakieś spory, wzajemnie się oskarżać, komunikować różne swoje potrzeby, wątpliwości nie związane z tematyką, a nawet zamieszczać luźne informacje np. co jedli na obiad. Do tego dochodzi niefajna potrzeba umieszczania obraźliwych komentarzy i sformułowań (kto nie wierzy, niech sobie przeczyta, co się pojawiało w innych wątkach, takich w których kiedyś nie było blokady). Niektórzy zamieszczają, nie związane z tematem linki, cytaty, grafiki. Nie zamierzam z taką twórczością walczyć, ucinam ją od początku, właśnie blokując dowolny dostęp. Przepraszam tych, którzy w temacie chcieliby się wypowiedzieć merytorycznie. Jeśli ktoś wyśle mi prywatną wiadomość z ciekawym komentarzem, to ją zamieszczę - albo w wątku głównym, albo może osobnym, nazwanym, aby się kojarzył z tym tematem.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 13:21, 05 Sie 2019, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16801
Przeczytał: 82 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 15:44, 05 Sie 2019    Temat postu: Re: Teoria wszystkiego wg MD

Michał Dyszyński napisał:
Pojęcie pierwotne: WYŁANIANIE

...
PODMIOT ROZUMUJĄCY.

Pragnę tu pociągnąć zagadnienie wyłaniania i podmiotu rozumującego.

Na początek warto zastrzec, że podmiot rozumujący...
sam podlega wyłonieniu!
To jak wyłania się podmiot rozumujący, a dalej też inne podmioty, stanowi właśnie cel wyłonienia, które ostatecznie jest pewną jednością, przypomina jakby polaryzację, czyli jeden proces ROZDZIELAJĄCY to co było niezozróżnialne na rozróżnione byty.

Podmiot rozumujący (będę też używał określenia w tym kontekście "podmiot wyłaniający") miałby w tym modelu mieć trzy rodzaje.
Bazą jest podmiot rozumujący standardowy - byłby to podmiot klasy LUDZKA ŚWIADOMOŚĆ (i ekwiwalentne)
Jednak będę rozważał też podmioty wyłaniające:
- podstandardowy
- nadstandardowy.

Podmiot podstandardowy też wykazuje jakąś formę rozumowania, ale rozumowanie takiego podmiotu nie posiada funkcjonalności ANALIZY CELOWOŚCI swojego funkcjonowania.
Podmiot nadstandardowy zbliża się nieco do koncepcji boga (tu piszę z małej litery, bo nie odnoszą się do konkretnego boga, konkretnej religii, lecz chciałbym z tego pojęcia wykorzystać głównie zaawansowane, wykraczające znacznie ponad standard możliwości analizy i kreacji).

Skupię się na początek jednak na podmiocie wyłaniającym standardowym - podobnym do osobowości ludzkiej. Jest on najbardziej znany intuicyjnie, więc najłatwiej będzie mi prowadzić tak rozważania.

Wyłanianie, dokonywane przez podmiot standardowy bazuje na dwóch komponentach:
- wymuszonym, będącym objawem WOLI podmiotu i powiązanym z zagadnieniem FANTAZJI, czyli wyłonień nieskutecznych, bądź nietrwałych
- spontanicznym, prowadzącym ostatecznie do koncepcji ISTNIENIA, powiązanym z TRWAŁOŚCIĄ wyłonienia.

Koncepcja istnienia
Osią koncepcji istnienia jest problem TRWAŁOŚCI WYŁONIENIA. Podmiot wyłaniający, taki jak np. ludzka świadomość, może wyłaniać byty opierając się niemal w całości na własnej kreatywności ( mówimy tu o fantazjowaniu) ale też może wyłaniać byty z komponentą (czasem silną, dominującą) spontaniczną, gdy to okoliczności zewnętrzne (nie kontrolowane wolą podmiotu) wytyczają zarówno kształt wyłonienia, jak i sam fakt, że wyłonienie ma nastąpić.
Ogólnie można przyjąć przybliżoną zasadę, która za "istniejący" uznaje taki byt, w którego wyłonieniu dominuje komponenta spontaniczna, nie dająca się kontrolować wolą podmiotu wyłaniającego. Byt wyłoniony poddający się w dużym stopniu fantazjom podmiotu wyłaniającego, uznamy raczej za fantazję, coś nietrwałego, zbliżającego się zatem do intuicji bytów wydumanych, iluzorycznych, nieistniejących.
Warto w tym kontekście zauważyć, że odnosi się to do podmiotu wyłaniającego STANDARDOWEGO. Bo w przypadku np. podmiotów ponadstandardowych sprawa byłaby bardziej złożona.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 15:46, 05 Sie 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16801
Przeczytał: 82 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 14:27, 06 Sie 2019    Temat postu: Re: Teoria wszystkiego wg MD

Michał Dyszyński napisał:
Koncepcja istnienia
Ogólnie można przyjąć przybliżoną zasadę, która za "istniejący" uznaje taki byt, w którego wyłonieniu dominuje komponenta spontaniczna, nie dająca się kontrolować wolą podmiotu wyłaniającego. Byt wyłoniony poddający się w dużym stopniu fantazjom podmiotu wyłaniającego, uznamy raczej za fantazję, coś nietrwałego, zbliżającego się zatem do intuicji bytów wydumanych, iluzorycznych, nieistniejących.

Oczywiście tak rozumiane istnienie samo w sobie stanowi formę UMOWY. Można byty czysto wyfantazjowane też traktować jako "istniejące", bo "istnieją w fantazjach". Jednak od strony językowej patrząc, chyba to byłoby podejściem niezgodnym z najczęstszą wykładnią terminu "istnieć".
Coś "istnieje", a coś innego (kandydat na istnienie) "nie istnieje", bo to drugie jest w dużym stopniu zależne od woli podmiotu, który istnienie wyłania, daje się ZBYT swobodnie kształtować jego wolą.
Warto zauważyć, że tak rozumiana koncepcja istnienia definiuje jednocześnie coś w rodzaju ZEWNĘTRZA WZGLĘDEM PODMIOTU WYŁANIAJĄCEGO. Wszystko to, co od owego podmiotu jest w pełni niezależne, można uznać właśnie za "zewnętrzne" względem niego.
Oczywiście solipsysta może zaprzeczać zewnętrzu. Dla niego to nie poddające się woii aspekty byłyby po prostu jakimiś nieopanowanymi częściami jego samego. Ale ja takie podejście uważam za sztuczne. Naturalne jest przyjmowanie za swoje tego, co poddaje się woli, chęci zmiany, manipulacji, a przynajmniej swobodzie oglądania tego czegoś.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16801
Przeczytał: 82 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 16:57, 07 Sie 2019    Temat postu: Re: Teoria wszystkiego wg MD

Warto by dalej pociągnąć kwestię komponentów myślowych pojęcia istnienia.

Jeśli zgodzimy się rozumienie istnienia jako czynnika łamiącego dowolność rozpoznań, czyli wyróżnienia komponenty spontanicznej (zewnętrznej) vs komponenty rozpoznań kontrolowanej wolą (wewnętrznej, związanej z fantazjami), to wynikną stąd dość ciekawe wnioski:
1. powstaje pytanie o STRUKTURĘ tego łamania komponenty zarządzanej wolą podmiotu wyłaniającego. Co stanowi o tym, że wola nie może wszystkiego.
2. Mamy dość niezwykły, paradoksalny wniosek na temat koncepcji wszechmocy. Jeśli wszechmocny może rzeczywiście wszystko, to największym jego problemem jest to, że...
... nie może (!) dotknąć NIEZALEŻNOŚCI OD NIEGO, a co za tym idzie NIE JEST W STANIE STWARZAĆ PRAWDZIWEGO ISTNIENIA. Bo w tym rozumieniu, jakie wyżej zaprezentowałem, istnienie musi złamać swobodę woli podmiotu wyłaniającego, a więc wola, która zawsze łamie każde ograniczenie, nie ma szansy na STWORZENIE OGRANICZENIA. (nie chcę tutaj rozważać reperkusji teologicznych tego problemu, bo to nie jest właściwe miejsce. Choć oczywiście reperkusje to są bardzo ciekawe!)
3. Raczej należy się pogodzić z tym, że taka definicja istnienia wyklucza istnienie w stanie czystym, czyli istnienie w ramach absolutnej niezależności. Inaczej mówiąc, coś co jest niezależne od niczego, jest zależne tylko od siebie - więc takie coś istnieje tylko dla siebie, a nie istnieje dla niczego (żadnych podmiotów wyłaniających) zewnętrznego. Takie coś byłoby "osobnym wszechświatem", niewykrywalnym przez standardowe istnienia i podmioty. Nikt, ani nic nie miałoby do tego czegoś dostępu, a odwrotnie - owo coś nie miałoby też dostępu do niczego zewnętrznego. Co za tym idzie, mozna by sformułować swoiste prawo interakcyjności/komunikacyjności istnienia.

Prawo interakcyjności/komunikacyjności istnienia
Każde istnienie zawiera w jakimś stopniu dwie komponenty:
- komponenta zewnętrzna odpowiada za komunikację bytu ze wszystkim co zewnętrzne
- komponenta wewnętrzna jest niedostępna bezpośrednio zewnętrzu, stanowiąc jednak o indywidualności i trwałości bytu wobec czynników zewnętrznych.

Wnioskiem kolejnym byłoby chyba:
Istnienie jest bardziej procesem, niż stanem statycznym
Byt stały absolutnie, to byt nie oddziałujący, czyli znowu znikający z przestrzeni kontaktu/interakcyjności z podmiotami wyłaniającymi. Każde istnienie musi na zewnątrz "wystawić proces", czy inaczej "punkt zaczepienia", który stałby się podstawą dla wykrycia danego bytu, a dalej określenia jego właściwości.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16801
Przeczytał: 82 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 11:32, 08 Sie 2019    Temat postu: Re: Teoria wszystkiego wg MD

Michał Dyszyński napisał:
Istnienie jest bardziej procesem, niż stanem statycznym
Byt stały absolutnie, to byt nie oddziałujący, czyli znowu znikający z przestrzeni kontaktu/interakcyjności z podmiotami wyłaniającymi. Każde istnienie musi na zewnątrz "wystawić proces", czy inaczej "punkt zaczepienia", który stałby się podstawą dla wykrycia danego bytu, a dalej określenia jego właściwości.

Istnienie należałoby rozumieć jako indywidualną formę stałości w zmiennościach.
Istnienie PRZEJAWIA SIĘ w różny sposób. Ten sam kamień, leżący przy drodze dla kogoś jest mały (np. dla człowieka) ale może być wielki (dla mrówki), dla kogoś odległy, dla kogoś innego w zasięgu ręki. Istnienie tego kamienia polega na połączeniu tych wszystkich, niezliczonych sposobów przejawiania się we wspólny wzorzec.
Ten przykład oczywiście ilustruje właściwość ogólną - istnienie jest formą połączenia zmienności z TRWAŁOŚCIĄ, budowaną na indywidualności, czyli - w bardziej zaawansowanej postaci - PODMIOTOWOŚCI BYTU.

Czym w tym kontekście byłby brak istnienia?
- Przede wszystkim chaosem - białym szumem. Kiedyś w tym kontekście pisałem po prostu "chaosem". Ale są różne koncepcje chaosu, więc uściślam, że chodzi mi o chaos, w którym nie sposób jest doszukać się wzorców.
Oczywiście można zadać pytanie: czy tych wzorców nie da się doszukać NA PEWNO?
- Czy jeśli bardzo zaawansowany podmiot wyłaniający jednak taki wzorzec znajdzie, to czy nie wykryje on, niejako swoją mocą wyłaniania, kolejnego istnienia?
Moja odpowiedź brzmi: TAK JEST. Moc wyłaniająca podmiotu rozumującego, może być taka, że "dogrzebie się" ona bytu nawet tam, gdzie standardowo nikt by tego bytu nie dostrzegł.
W tym kontekście warto podać przykład jak współczesna fizyka doszła do koncepcji kwarków, czy neutrin. Doszła do nich przez bardzo zaawansowane modelowania, które łączy pewne parametry przemian światła (fotonów), cząstek elementarnych, atomów w MODEL, a następnie w tym modelu wyłonione zostają wspomniane byty.

Czym jest wyłanianie bytów modelem?
Jest czynnością w dużym stopniu arbitralną. Cząstki elementarne są czymś co PASUJE DO SCHEMATÓW MYŚLOWYCH w modelu cząstek elementarnych. Inne schematy myślowe, zastosowane do świata, nie wyłoniłyby zapewne wcale takich właśnie bytów, jak cząstki elementarne.
To widać dość dobrze w innych modelach - np. w teorii strun. Teoria ta zupełnie inaczej podchodzi do opisu materii i czasoprzestrzeni - bazując na koncepcji drgań dość dziwnego medium (brany). Ostatecznie da się wiele obserwowanych właściwości połączyć właśnie dzięki takiemu modelowi, bazującemu na wysoce spekulatywnych bytach.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Czw 11:47, 08 Sie 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16801
Przeczytał: 82 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 12:34, 08 Sie 2019    Temat postu: Re: Teoria wszystkiego wg MD

Chciałbym dołożyć tutaj mocno spekulatywny, własny pomysł na koncepcję istnienia. Trochę trudno mi go będzie wytłumaczyć, więc będę posługiwał się analogiami, czy quasipoetyckimi wyrażeniami.
Istotą koncepcji jest idea EKSPANDOWANIA POPRAWNEGO ISTNIENIA DO NIESKOŃCZONOŚCI.
Można by rzecz, że istnienie ma swój boski - nieskończony aspekt. To co skończone, ostatecznie "zamiera", dopełnia się, habituuje, zapada się. "Okruch nieskończoności" wmontowany w cykle trwania bytu powoduje, że ten byt nie zapdanie się nigdy.
Ideę tę można powiązać (albo przynajmniej zilustrować) z koncepcja próżni kwantowej. Cząstki wirtualne w próżni kwantowej są bytem nietrwałym, bo po iluś tam cyklach zaistnienia w świecie anihilują, dopełniają się do nicości. Cząstka, wyłoniona w postaci fluktuacji medium nieskończonego chaosu, "poszukuje" sposobu przejawienia się w licznych interakcjach z resztą rzeczywistości. Jeśli wszystkie "okrążenia" parametrów tej cząstki są skończone, to taka cząstka ostatecznie "znajdzie swoją nicość". Jeśli jednak w cząstce zawarte jest ziarno nieskończoności, to żadna kombinacja "obrotów" cząstki nie doprowadzi do stanu zapadnięcia się owej cząstki w siebie i w nicość. Można by tu mówić o swoistym "wybrzmiewaniu" drgań owej cząstki.
Można by to powiązać modelowo z teorią liczb (chodzi o liczby naturalne), a także funkcją modulo. Wylosowana liczba naturalna da się rozłożyć na czynniki. Taki rozkład jest jednoznaczny. Cząstka - symbolizowana przez liczbę naturalną - wpadając w interakcje, które same są (chaotycznym) przyjmowaniem jakiejś liczby naturalnej, w końcu natrafi na swoją wielokrotność, a wtedy "zapadnie się". Tylko cząstka o nieskończonej wartości, albo cząstka funkcjonująca w medium, które by nie oferowało pełnej gamy stanów, mogących wysycić "wszystkie podzielniki" tejże cząstki, może zachować trwałość.
To ilustruje znany fakt z fizyki cząstek elementarnych, polegający na tym, że cząstki związane (np. neutron) maja inny czas życia, gdy są związane, a inny gdy są swobodne. Neutron swobodny rozpada się z czasem półtrwania 14 minut, ale neutron w atomie ma czas trwania nieskończony. W przedstawionym tutaj modelu wyjaśnienie polega na tym, ze neutron związany "nie ma do czego się rozpaść" - brakuje mu stanów, w których zrealizowałyby się produkty rozpadu: proton, elektron i antyneutrino.
Zdaję sobie sprawę, że jest to mętny opis, zaś sama koncepcja jest - póki co - luźna, ale obrazuje ona pewien kierunek poszukiwań. Gotowej koncepcji - póki co - na razie nie przedstawiam (bo jej nie opracowałem).

W każdym razie chciałbym tutaj znowu skupić się na aspektach bardziej filozoficznych istnienia. Spróbuję podsumować koncept istnienia, stosując analogie nieco trącające psychologią i funkcjonowaniem świadomości. W ramach tego podsumowania istnienie:
- jest czymś, co wyłania się z chaosu
- musi połączyć aspekt zewnętrzny (przejawianie się) z wewnętrznym (indywidualność)
- aspekt zewnętrzny jest pewną przestrzenią stanów, jakie może przyjąć dany byt wobec podmiotów wyłaniających go.
- aspekt wewnętrzny nadaje bytowi trwałość, "odporność na unicestwienie/zapomnienie/zlekceważenie" w ramach różnych dostosowań do podmiotów wyłaniających, do aspektu zewnętrznego. Powoduje on, że zawsze "coś zostaje" jakiś "nierozwiązany aspekt bytu", który nie pozwala temu bytowi zapaść się w nicość.
- byty materialne nie mające wyróżniającego je jądra wewnętrznego, ostatecznie zapadają się w siebie stając się "samą czasoprzestrzenią" - ściślej nie tyle stając się, co przyjmując ostatecznie jej formę - którą były de facto od początku.
- w tym kontekście istnienie jest niejako areną swoistej walki o wyłonienie się z chaosu - białego szumu. Wyłonienie się, a potem trwanie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16801
Przeczytał: 82 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 13:34, 09 Sie 2019    Temat postu: Re: Teoria wszystkiego wg MD

Można by się zastanowić nad cele, który kiedyś sformułowałem: z ogólnych rozważań filozoficznych wyprowadzenie np. równań fizyki. Dla niektórych jest to zadanie wyglądające na szalone. Ja jednak widzę przynajmniej parę dróg, które można by przetestować myślą, próbując zbliżyć sie do tego celu. Tropem byłoby odwołanie się do najbardziej ogólnych konstruktów fizyki teoretycznej:
-koncepcja całki działania
- koncepcja lagranżjanu
- koncepcja hamiltonianu
- koncepcja renormalizacji teorii
- uogólnienie koncepcji cechowania
- badanie koncepcji ciągłości
- posłużenie się procedurami statystycznymi, zachowaniem się przestrzeni stanów dla symulowanych hipotetycznych światów (podobnie do planckowskiego wyprowadzenia wzoru na widmo ciała doskonale czarnego, które zapoczątkowało fizykę kwantowa)
- procedura normowania funkcji falowej (po rozszerzeniu).
- inne...

Jak widać, pomysłów wcale nie jest tak mało. Uważam, że całkiem realne jest stworzenie swoistego interfejsu myślowego pomiędzy fizyką teoretyczną, a filozofią.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16801
Przeczytał: 82 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 16:26, 17 Paź 2019    Temat postu: Re: Teoria wszystkiego wg MD

Chyba czas pociągnąć rozważania nieco dalej.
Spróbuję pójść pierwszym tropem. W nim przyjmuję następujące założenia:
1. Bazą dla istnienia jest DYNAMICZNA PRZESTRZEŃ MOŻLIWOŚCI - chaos, pierwotne medium praistnienia. To nie jest jeszcze istnienie, bo nie jest w żaden sposób rozpoznawalne ani trwałe.
2. Istnienie wyrasta z owej przestrzeni możliwości w postaci POJAWIENIA SIĘ TRWAŁOŚCI w jakiejś formie. Trwałość jest formą ustalonej relacji coś wcześniej - coś później, bądź coś tutaj - coś dalej, coś w rozpoznaniu pierwszym - w rozpoznaniu kolejnym. Owa trwałość wymaga ZDEFINIOWANIA PODOBIEŃSTWA/TOŻSAMOŚCI. Można stwierdzić, że coś jest stałe, jeśli posiadamy możliwość takiej stwierdzalności, czyli gdy potrafimy rozróżnić to co podobne/takie samo pod jakimś względem, od tego co już dowolne, niepodobne.

Tutaj od razu narzuca się problem dwóch typów stwierdzania trwałości:
- stwierdzenie mocą rozpoznającego
- stwierdzenie względem rozpoznającego jakoś niezależne, spontaniczne w jakiejś formie.

Dla mnie najbliższym, znanym w fizyce pojęciem jakoś zbliżonym do stwierdzania trwałości jest lagranżjan, później hamiltonian, a dalej są wszystkie niezmienniki przekształceń, czy wartości zachowywane (energia, pęd itp.). One budują jakąś formą stałości/trwałości.
Tu mamy kolejne pytanie o mechanizm tego budowania. Widzę tu dwie główne możliwości:
- z góry narzucona trwałość (jakby jakiś bóg powiedział: ma być tak, a tak i inaczej nie będzie)
- trwałość tworzona ewolucyjnie, w ramach DOBORU NATURALNEGO IDEI.
Nie będę ukrywał, że ta druga idea wydaje mi się bardziej pociągająca - dobór naturlany idei, a w tym trwałych aspektów rzeczywistości. To co jest wewnętrznie niesprzeczne w takim ujęciu przetrwa, zostaje. Idea wewnętrznie sprzeczna sama się "zjada", anihiluje.
Wracając do lagranżjanu
To wydaje mi się fajny trop. Tylko pojęcie lagranżjanu trzeba by jakoś rozszerzyć, uogólnić. Może dałoby się go sformułować w tak ogólnej postaci, aby - tylko za pomocą stosowania innych punktów spojrzenia/odniesienia, za pomocą innych operatorów dałoby się stąd wyprowadzić inne prawa fizyki, może hamiltonian, może prawa zachowania. Czasu nie zakładam z góry jako zmiennej - on powinien się "sam wytworzyć" z procedury matematycznej, ukierunkowanej na zmienność określonego typu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16801
Przeczytał: 82 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 13:00, 13 Mar 2020    Temat postu: Re: Teoria wszystkiego wg MD

Taka refleksja nad naturą prawa, symetrii.
W fizyce jest pojecie symetrii. W ogólniejszym rozumieniu symetria, jest po prostu powtórzeniem się czegoś w nowej konfiguracji - tak jak symetryczne odbicie w lustrze powtarza widok obiektu stojącego przed tym lustrem. Dowolny wzór, który się sprawdza można uznać za symetrię. Tak z resztą funkcjonuje to w fizyce teoretycznej, gdzie - wynikające z tw. Noether symetrie są powiązane ze znanymi prawami fizyki - prawami zachowania energii, pędu.
Patrząc najbardziej szeroko na sprawę, w ogóle prawem przyrody jest jakaś forma powtarzalności, trwałości jakiejś wartości fizycznej, odwzorowania.

Gdyby to jakoś przyłożyć do rozważań filozoficznych, to każde prawo jest ZŁAMANIEM CHAOSU. Chaos (stochastyczny) jest idealnym brakiem powtarzalności, w nim wszystko jest wyłącznie incydentalne.
Co jest niezbędne, aby chaos został złamany?
- Moją odpowiedzią byłoby... PAMIĘĆ!
Oczywiście pamięć w jakoś tam uogólnionej formie. Prawo fizyki/natury powstaje wtedy, gdy coś z przeszłości, albo coś z innego miejsca stosuje się w przyszłości, czy też w nowym miejscu. Wtedy mówimy o symetrii, o zachodzeniu prawa, spełnianiu się jakiegoś wzoru. To coś, co miałoby się przenosić w nowe miejsce, czy czas musi być jakoś przechowane, czyli zapamiętane. W naturze rzeczywistości musi być zatem zawarty aspekt pamięci, przechowania informacji.
Dla mnie osobiście jest to dość znaczący argument za tym, aby uznać ŚWIADOMOŚĆ jako coś bliskiego budulca trwałej rzeczywistości. To świadomość pamięta, to jej istotą jest właśnie operowanie na wspomnieniach, na tym co było wcześniej, a potem przekierowowywanie efektu owych operacji w przyszłość.

Fizycy teoretycy poszukują teorii wszystkiego właśnie w symetriach. Wydaje się to najbardziej obiecująca droga. Powstaje jednak pytanie o formę owych symetrii, jak i to CO JEST NOŚNIKIEM PAMIĘCI, co sprawia, że dane z jednej chwili i miejsca zachowują się, aby później móc się odtworzyć w nowym czasie i obszarze przestrzeni?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin