Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Dobry punkt wyjścia do rozważań o ekonomii

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16328
Przeczytał: 103 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 13:04, 19 Lut 2011    Temat postu: Dobry punkt wyjścia do rozważań o ekonomii

Po paru dyskusjach na tematy ekonomiczne z różnymi ludźmi dochodzę do wniosku, że duży problemem z dogadaniem się wynika z niewłaściwego punktu startowego w dyskusji. Zwykle jest tak, że szybko (moim zdaniem zbyt szybko) stanowiska polaryzują się po dwóch stronach barykady, dzielącej obóz socjalizujący i wolnorynkowy. Później już jest bardzo trudno coś ustalić, bo w grę zaczynają wchodzić emocje, ambicje itp. Trudno jest wrócić do treści stricte intelektualnej.
Jak obejść ten problem?
Moim zdaniem dobrym punktem wyjścia jest analizowanie zjawisk ekonomiczno - społecznych (przynajmniej początkowo) w oderwaniu od systemu gospodarczego. Później można włączyć element systemowy - np. zastanowić się jak dane zjawisko będzie przebiegało w systemach wolnorynkowych, a jak w zarządzanych bardziej centralnie itp.
Może podam przykład:
Wyobraźmy sobie, że dostaliśmy następujące dane o dwóch państwach - gospodarkach, które z grubsza odpowiadają dzisiejszym standardom - tzn. występują tam stosunki towarowo - pieniężne, mamy jakąś tam formę rynku, mamy też jakąś formę władzy, która w coś tam ingeruje.
Załóżmy jednak, że NIE WIEMY z góry, które jest wolnorynkowe w pełnym tego słowa znaczeniu, a które jest sterowane bardziej centralnie. Nie wiemy i już.
Wiemy jednak coś innego. Np. to, że w danej gospodarce ludzi głodujących jest 70%, a w drugiej tylko 10%, że np. rozwarstwienie dochodów gdzieś tam jest duże, a gdzieś tam jest małe.
Ale powtarzam - nie podano nam informacji, gdzie jest "prawdziwy kapitalizm", a gdzie socjalizm (może w żadnym z owych państw).
Czy możemy teraz powiedzieć, które z owych państw bardziej nam się podoba?
- Ja uważam, że TAK.
Albo inne pytanie:
Jeśli w jednym z państw występuje rabunkowa gospodarka zasobami naturalnymi, co oznacza, że rachunek za rozrzutność jednego pokolenia będą płaciły pokolenia przyszłe, to czy można to ocenić?
- Też wydaje mi się, że tak.
Zaznaczam, że wszystkie te przypadki mogą (przynajmniej w moim przekonaniu) wystąpić zarówno w systemie wolnorynkowym (bardziej), jak i sterowanym centralnie. Ostatni przykład można powiązać z sytuacją gdy
- w socjalizmie mamy nastawienie na zbrojenia, albo na jakieś gigantyczne i absurdalne, narzucone z góry inwestycje.
- w kapitalizmie ludzie są na tyle nieodpowiedzialni, zwiedzeni chęcią użycia teraz, bez martwienia się o przyszłość, że uznają, ze nie warto myśleć o przyszłych pokoleniach,a jest moda na totalne wykorzystywanie wszystkiego do granic (dzisiejsze kapitalizmy chyba w dużym stopniu tak właśnie funkcjonują).
Podobnie rozwarstwienie dochodów występuje zarówno w systemach rynkowych, jak i kojarzonych z socjalizmem.
Dlaczego uważam, że na początek lepiej jest wyjść od czystych zjawisk, a nie od przypisania do konkretnego ustroju gospodarczego?
- Głównym powodem jest to, że nie dysponujemy naprawdę bezspornymi i ścisłymi definicjami wolnego rynku i socjalizmu. I ostatecznie w dyskusjach, bardzo uznaniowo, to czy inne państwo bywa określane jako przypisane do systemu. Jeśli dodać do tego twierdzenie co niektórych wolnorynkowców, że prawdziwego wolnego rynku nigdzie na świecie nie ma (i nie było), to w ogóle byśmy musieli dyskutować z jednej strony o abstrakcie teoretycznym, a z drugiej o realnych systemach. To się nie udaje.
Bo w moim przekonaniu gospodarki nie dzielą się na socjalistyczne i kapitalistyczne, ale sterowane różnymi mechanizmami ogólnie. I wiele mechanizmów pasuje, w taki czy inny sposób, do obu systemów (wykluczając absolutnie skrajne podejścia). A potem "konia z rzędem" temu, kto się zorientuje, jak przypisać dane zjawisko do jednej z opcji. I być może taka dualność analiz ekonomicznych mogłaby być zupełnie zlikwidowana. Czy koniecznie, zamiast mówić o zaspokojeniu konkretnych potrzeb, trzeba dyskutować najpierw o sposobie, w jaki są one zaspakajane?...
Tzn. dyskutować - można, ale wolałbym to robić bardziej ogólnie, nie wikłając się (niepotrzebnie) w spory.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16328
Przeczytał: 103 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 12:23, 02 Lip 2011    Temat postu:

Ekonomiści lubią patrzeć na świat przez pryzmat pieniędzy. Kto ile ma, kto ile zarobił.
Tymczasem trzeźwo patrząc na rzeczywistość widać, że to co dla człowieka naprawdę najważniejsze, to nie same pieniądze, a towary i usługi, które można dzięki tym pieniądzom uzyskać.
Ale nawet same towary i usługi tez są niejednorodne. Zakup pożywienia przez głodnego ma inną skalę ważności, niż kupienie szesnastej w tym miesiącu buteleczki perfum przez zakupoholiczkę (czytałem jakiegoś bloga na onecie, w którym jakaś kobieta opisuje swój niepohamowany ciąg do zakupu perfum).
Ale gdyby spojrzeć przez pryzmat gołego życia, a nie pieniędzy, to dwa różne społeczeństwa można by porównać gospodarczo analizując samo spożycie (abstrahując od cen) - ile się zjada żywności, ile kupuje domów, samochodów itp.
Tylko czy to jest też na pewno miarodajne?
Domy i samochody mogą być różnej klasy. Poza tym może być tak, że jednostki mają po kilkanaście samochodów, a masa biedoty - ani jednego. No i chyba najważniejszy argument - czy więcej jedzenia, znaczy lepiej?
- Bo sądząc z epidemii otyłości - niekoniecznie. Czy więcej samochodów oznacza lepsze społeczeństwo?
- a gdyby tak ktoś obywał się bez samochodu prywatnego, za to miał dużo czasu (zamiast zarabiać na ten samochód) i wyjeżdżał na kapitalne wycieczki za granicę, albo swoje życie urozmaicał w inny sposób?...

Ekonomiści patrzący w duchu kapitalizmu zwykle mają skłonność do zrównywania działalności bardzo różnych sfer. Czy wkład finansowy w PKB prawników (w USA bodaj kilkanaście procent) oznacza poprawę bytu ludzi?
- Inaczej mówiąc, jeśli system gospodarczy działa tak, że wykonanie tych samych ostatecznie użytecznych towarów wymaga profesjonalnego wykłócania się w sądach na większą skalę, to jest on (ten system) tak samo sensowny, jak wyprodukowanie tych samych towarów z mniejszą ilością sporów sądowych?...
W moim przekonaniu działalność sfery prawnej, to w istocie przedłużenie biurokracji. Jest to co prawda jej sprywatyzowana w dużym stopniu forma, ale tak samo jak biurokracja wymaga przewalania przez ludzi informacji o nieokreślonym dobrze statusie wobec ostatecznej wytwórczości.

Sensownościowy znak zapytania można postawić nawet przed branżą medyczną. Czy więcej usług medycznych oznacza - lepiej? - Zawsze i na pewno?...
Ostatnio dość dużo badań naukowych rewiduje bardzo znacząco wiele starych przekonań. Np. okazuje się, że gdy porównują statystycznie grupę ludzi, którym wykonano operacje chirurgiczne z tytułu jakiejś choroby, z ludźmi, gdzie tego zaniechano, to okazało się, że owa praca lekarzy na przeżywalność nie wpłynęła. Podobnie wiele znaków zapytania zostało postawionych przed suplementami diety, czy częścią uznanych leków. Nowe badania statystyczne pokazuą, że działały na poziomie placebo.
W każdym razie, wiele wskazuje na to, że spora część medycyny to ściema, a nie rzeczywiste pomaganie pacjentom.
Tymczasem mamy tak, że traktuje się rozwój gospodarczy na zasadzie - więcej towarów i usług, to na pewno lepiej. W moim przekonaniu wcale nie lepiej. Zamiast pracować więcej, ludziom prawdziwą korzyść przyniosłoby PRACOWAĆ I KONSUMOWAĆ MĄDRZEJ!


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Sob 12:26, 02 Lip 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin