Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Gdy lęk staje się normą i obowiazkiem

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 25961
Przeczytał: 84 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 10:18, 15 Wrz 2022    Temat postu: Gdy lęk staje się normą i obowiazkiem

Ostatnio wchodzą coraz to nowe przepisy, których głównym celem jest zwiększenie bezpieczeństwa. Większość chyba by powiedziała: świetnie! Im mniej ludzi zginie, albo ulegnie wypadkowi, tym lepiej.
I mamy kraj, w którym wszystko obowiązkowo MUSI być maksymalnie bezpieczne. Bo jak nie, to...
grzywna, mandat, prokurator!
Prawnicy się cieszą, bo im więcej przepisów do złamania, tym więcej roboty dla nich. A wszytko w szczytnym celu. Teraz wchodzą przepisy ruchu drogowego, które drastycznie zaostrzają kary i limity w ruchu drogowym. Znowu - większość osób się cieszy, bo "wreszcie się wezmą za tych piratów drogowych!". Tymczasem...
Piraci od dawna z przepisów niewiele sobie robią i dalej niewiele będą robili. To, czy się łamie przepis z nieco większym limitem, czy mniejszym jest już znikomą różnicą w porównaniu do tego, że w ogóle się go łamie. Za to będziemy mieli nagły przyrost "zwykłych ludzi" łamiących przepisy, czyli na przykład kierowców, którzy zagapili się na prostej drodze i nie zauważyli znaku terenu zabudowanego. W świadomości większości głównym motorem bezpieczeństwa są przepisy. Przepis, zakaz, bądź nakaz jest dobry na wszystko! Ograniczenia są dobre! (w przekonaniu fanatyków bezpieczeństwa). Parafrazując słynnego kandydata na polityka, który w programie postulował "niech nie będzie wszystkiego", można by ogłosić receptę typu "ograniczmy wszystko!".
Człowieku, od teraz będziesz się bał, że cię dopadną za jakiś przeoczony przepis! Bój się, że przekroczyłeś prędkość o 1 km/h, bój się, że przeoczyłeś jedne z 9 znaków, które mijałeś po drodze, bój się, że nie masz czegoś tam, co obowiązkowo powinieneś mieć na wszelki wypadek, zakładaj maseczkę, bo się zarazisz, bo wszędzie wokół są bakterie i wirusy!
Drastycznie wzrosła liczba samobójstw, szczególnie osób młodych.
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
Dlaczego ludzie nie chcą żyć?
Dlaczego boją się życia?

A może właśnie dlatego się boimy, że SYSTEMOWO całe współczesne życie jest właśnie lękiem o bezpieczeństwo przesycone?...

To wygląda na paradoksalne, ale według mnie owa hipoteza ma wartą poważnego rozważenia. Nieustanne zwracanie uwagi na bezpieczeństwo jest bowiem tworzeniem atmosfery zagrożenia samej z siebie.
Ja jeszcze pamiętam własne czasy, kiedy dzieci wylegały na podwórko, aby "przy trzepaku" bawić się, gadać ze sobą, nawiązywać kontakty. Rodzice nie bali się, że dziecko porwie przestępca seksualny, albo że natknie się na dilera narkotyków. Dziecko też CZUŁO SIĘ bezpiecznie dlatego, ze...
nie miało co chwilę zwracanej uwagi na to, że jest jakieś potencjalne zagrożenie!

Dzisiaj mamy rzeczywistość, w której na każdym kroku czyha (ściśle" MOŻE czyhać, ale przecież emocje najczęściej nie dostrzegą tu różnicy) zagrożenie.
Czujemy się zagrożeni, osaczeni lękiem, bo wszędzie nam mówią o zagrożeniach, a także o tym, co trzeba robić, aby się zagrożeń ustrzec. Wciąż jest coś do zrobienia w kwestii bezpieczeństwa, co nasz psychika odbiera jako AKTYWNE POCZUCIE ZAGROŻENIA, a co dalej wdraża nas do poczucia lęku przez cały czas. A wtedy żyć się nie chce! A wtedy robi się ogólnie źle i strasznie!
Oto świat nam do starych "dobrych" lęków - o utratę życia, o poważne katastrofy losowe, dodał wielką masę niezliczonych lęków wygenerowanych życiem w cywilizacji:
- zagrożenia w cyberprzestrzeni
- zagrożenia dla naszej prywatności
- zagrożenia w użytkowaniu produktów (jak się kupuje lek, czy nawet odkurzacz, to dostaje się instrukcję, co to złego się może stać, czego nie wolno z tym robić itp.)
- zagrożenia ze strony przestępców seksualnych
- groźba przekroczenia tych tysięcy przepisów, o których nie mamy zielonego pojęcia
groźby, zagrożenia...
co nasza podświadomość odbiera w sposób sobie znany - tworząc nam lęki. Podświadoma emocjonalność działa zero-jedynkowo, czyli nie kalkuluje, które zagrożenia są potencjalne, mają relatywnie małe prawdopodobieństwo zrealizowania się.
Ta podświadoma emocjonalność tworzy z tych tysięcy małych, potencjalnych lęków - lęk sumaryczny, uogólniony, który jest stale z człowiekiem. Ten lęk odbiera chęć życia, powoduje, że czujemy się przytłoczeni stresem związanym z poczuciem, iż nie wiadomo kiedy, nie wiadomo skąd, nie wiadomo konkretnie jak COŚ ZŁEGO MA SIĘ WYDARZYĆ. A my przecież nie dopełniliśmy tych wszystkich zalecanych procedur bezpieczeństwa!
Nie dopełniliśmy ich, bo nawet ich nie znamy, a jeśli je znamy, to już nie mamy sił się na nich skupiać!
Czyli jesteśmy w zagrożeniu!
Co nasza psychika oczywiście znowu odbierze i znowu nam zafunduje nowe poczucie lęku z tego tytułu.
A wygląda na to, że będzie tylko gorzej, bo ci, co myślą tak wiele o bezpieczeństwie, nie dostrzegają tego jednego zagrożenia, które sami powodują - permanentnego zagrożenia dla psychiki, która już się "nie wyrabia" z rejestrowaniem tej nawały ostrzeżeń o tym, że gdzieś czyha na nas kolejne niebezpieczeństwo.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zefciu




Dołączył: 09 Cze 2014
Posty: 490
Przeczytał: 43 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 12:24, 19 Wrz 2022    Temat postu:

Wydaje się, że problemem nie jest fakt, że pojawiają się zakazy i nakazy. Bo to normalne zjawisko w cywilizacji. Problemem jest to, że „gadzi mózg” reaguje lękiem na zagrożenia, na które nie powinien reagować lękiem, tylko jakimś konkretnym działaniem.

O co mi chodzi — w przypadku zagrożenia rozumianego przez nasz „gadzi mózg”, zagrożenia typu „goni mnie lew” lęk jest zjawiskiem pożądanym — lęk daje nam zastrzyk adrenaliny i sprawia, że się nie zastanawiamy, tylko spierdalamy. Jak już spierdolimy, to przestajemy się bać. Nasz organizm jest dostosowany do takich chwilowych zastrzyków adrenaliny.

Niestety w życiu cywilizowanego człowieka dominują inne lęki i są to lęki chroniczne. Lęk przed utratą pracy, lęk spowodowany sytuacją polityczną, lęki społeczne itd. Zwierzęca reakcja w postaci ciągłego stresu wykańcza nas. Ale to nie jest reakcja pożądana i właściwa.

Właściwą reakcją na zagrożenie wynikające z ruchu drogowego jest właśnie dopilnowanie przestrzegania przepisów. I tyle. Nie mamy, wsiadając do auta się bać. Mamy zapiąć pasy i jeździć zgodnie z zasadami. Takie zachowanie nie jest związane z podwyższonym stresem. Może nawet wręcz przeciwnie.

Podobnie było w przypadku pandemii covida. Co prawda ruskie kurwy wyły nieustannie „ale wy się boicie”, ale normalni ludzie nie reagowali na pandemię lękiem. Po prostu starali się robić coś, by ograniczyć rozprzestrzenianie się cholerstwa.

Piszesz, że „nie miało się świadomości, więc się czuło bezpiecznie” tak, jakby to było coś dobrego. Taki model sprawia, że społeczeństwo może kierować się ku przepaści, czy to politycznej (jakaś forma faszyzmu), czy to środowiskowej, czy gospodarczej… i nikt niczego nie zauważy. Wszyscy „czują się bezpiecznie”. Taki model nie może działać. Ludzie muszą rozumieć, że ich działania mogą przynosić zagrożenie. I muszą się nauczyć na to zagrożenie reagować.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 16686
Przeczytał: 130 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 19:00, 19 Wrz 2022    Temat postu:

Znam wielu ludzi, którzy wrecz panicznie bali się wirusa.
Podam przyklady mężczyzn miedzy innymi moj mąż, który zabraniał mi wychodzić po zakupy. Nawet teraz narzeka, ze za czesto chodzę do marketów. Moja znajoma widząc mnie bez maski przechodziła na drugą stronę ulicy.
Dojmujaca cechą dzisiejszego świata jest tworzenie regulaminów na wszystko. Poczynając od mycia rąk. Fora internetowe też są tego przykładem. Wszędzie muszą być "dupokrytki".

Coś sie stało: pokazujesz, że ostrzegałeś i klient lub pracownik podpisał. Czyli sam sobie zrobił to ałka. Jak reagują ludzie.Olewają czesto wszelkie regulaminy, podpisuja nie czytając. A lasy są wycinane na stosy dupokrytek.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zefciu




Dołączył: 09 Cze 2014
Posty: 490
Przeczytał: 43 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 9:22, 20 Wrz 2022    Temat postu:

Semele napisał:
Moja znajoma widząc mnie bez maski przechodziła na drugą stronę ulicy.
No to po ch… chodziłaś bez maseczki. Ja tego właśnie nie rozumiem. Tworzycie niepotrzebne zagrożenie, a jednocześnie dziwicie się, że ludzie się boją. Przecież właśnie po to przestrzega się rozmaitych zasad bezpieczeństwa, żeby się nie bać.
Cytat:
Dojmujaca cechą dzisiejszego świata jest tworzenie regulaminów na wszystko.
No niestety, albo stety. Nasz świat jest na tyle skomplikowany, a oddziaływania między ludźmi oraz między ludźmi i ich środowiskiem na tyle złożone, że potrzebujemy „regulaminów”. Czasem całkiem arbitralnych — czy się umówimy, że jeździmy po lewej, czy po prawej, zawsze to lepsze, niż sytuacja, gdy każdy jedzie, jak mu się widzi.

Cytat:
Fora internetowe też są tego przykładem.
Doskonałym.
Cytat:
Coś sie stało: pokazujesz, że ostrzegałeś i klient lub pracownik podpisał. Czyli sam sobie zrobił to ałka. Jak reagują ludzie.Olewają czesto wszelkie regulaminy, podpisuja nie czytając. A lasy są wycinane na stosy dupokrytek.
Wbrew pozorom większość praw jest jednak od tego, żeby ich przestrzegać.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 16686
Przeczytał: 130 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 13:09, 20 Wrz 2022    Temat postu:

zefciu napisał:
Semele napisał:
Moja znajoma widząc mnie bez maski przechodziła na drugą stronę ulicy.
No to po ch… chodziłaś bez maseczki. Ja tego właśnie nie rozumiem. Tworzycie niepotrzebne zagrożenie, a jednocześnie dziwicie się, że ludzie się boją. Przecież właśnie po to przestrzega się rozmaitych zasad bezpieczeństwa, żeby się nie bać.
Cytat:
Dojmujaca cechą dzisiejszego świata jest tworzenie regulaminów na wszystko.
No niestety, albo stety. Nasz świat jest na tyle skomplikowany, a oddziaływania między ludźmi oraz między ludźmi i ich środowiskiem na tyle złożone, że potrzebujemy „regulaminów”. Czasem całkiem arbitralnych — czy się umówimy, że jeździmy po lewej, czy po prawej, zawsze to lepsze, niż sytuacja, gdy każdy jedzie, jak mu się widzi.

Cytat:
Fora internetowe też są tego przykładem.
Doskonałym.
Cytat:
Coś sie stało: pokazujesz, że ostrzegałeś i klient lub pracownik podpisał. Czyli sam sobie zrobił to ałka. Jak reagują ludzie.Olewają czesto wszelkie regulaminy, podpisuja nie czytając. A lasy są wycinane na stosy dupokrytek.
Wbrew pozorom większość praw jest jednak od tego, żeby ich przestrzegać.


Nie chodziłam bo się w niej dusiłam. Mam chroniczny katar. Myślałam, że szczepienia będą jednoznaczne ze zniesieniem obowiązku noszenia maski.

Brak zaufania do ludzi do ich wyczucia dobrą i zła. Do ich uczuć chrześcijańskich. Na nie powołują się teiści a ateiści próbują je zrozumieć i często uważają za dobre. Ale dla Was to nie wystarczy. Musicie brać ludzi za mordy i na smycz. Lubicie to po prostu.

Ostatni dobry przykład masz z tymi ławeczkami :) :) :rotfl:


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Wto 13:11, 20 Wrz 2022, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 25961
Przeczytał: 84 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 23:29, 20 Wrz 2022    Temat postu:

zefciu napisał:
Wydaje się, że problemem nie jest fakt, że pojawiają się zakazy i nakazy. Bo to normalne zjawisko w cywilizacji. Problemem jest to, że „gadzi mózg” reaguje lękiem na zagrożenia, na które nie powinien reagować lękiem, tylko jakimś konkretnym działaniem.

Tak, problemem jest ten gadzi mózg.
Tylko jaki by z tego wyciągnął wniosek ktoś mądry, a mający wpływ na tworzenie różnych przepisów, apeli do ludzi, polityk informacyjnych?...
- Po pierwszy (wg mnie) sam ów fakt, że tak ludzie gremialnie będą reagowali by UWZGLĘDNIŁ!
Już nawet nie twierdzę, co miałoby być dokładnie dalej. Ale NIECHBY SIĘ ZASTANOWIŁ.

Dalej w dyskusji z Semele pojawił się wątek obostrzeń covidowych, więc też posłuży mi to jako przykład. Gdy zaczynała się w mediach polityka informacyjna dotycząca tej epidemii, ja coraz bardziej "brałem się za głowę". Była to totalnie "gra do jednej bramki" w stylu: obywatelu! Bój się tego covida! Jeśli wczoraj się bałeś covida, to dzisiaj przestrasz się go jeszcze bardziej!!! Nie ma granicy przestraszenia się tej epidemii, której by można się obawiać, źle robią jedynie ci, co epidemię "lekceważą", bo na przykład pytają, czy zakaz wejścia do lasu ma tu jakiś sens...
W mojej rodzinie i wśród znajomych mam względnie szerokie spektrum reakcji na politykę wdrażania lęku covidowego w społeczeństwie - od panikarzy, którzy zestresowani bali się panicznie wychodzenia z domu, po negacjonistów epidemii w ogóle. Akurat negacjoniści to są (w tej mojej próbie ludzi) dokładnie ci, którzy i tak zawsze negowali wszystko co się mówi. Rozumnych reakcji po nich nie spodziewałem się, bo wiedziałem, że oni są niewolnikami ich szczególnego programu mentalnego, który ma w kodzie "sprzeciwiam się - jak leci - wszystkiemu co się głosi, bo przecież tak wykazuję swoją ważność i podmiotowość". Ci w podobny sposób reagują nie tylko na covida, ale praktycznie każdy aspekt pojawiający się w przestrzeni publicznej.
Ciekawsi są ci przeciwnego bieguna, bo wielu z nich skądinąd wydawało mi się "rozsądnymi" - nie są oszołomami, nie upierają się przy dziwacznych, prowokacyjnych tezach tylko dlatego, że "ja wam pokażę, że się wam sprzeciwię i nic mi nie zrobicie!". Przestraszeni są najczęściej ludźmi myślącymi, nawet ludźmi z wyobraźnią. A jednocześnie jakoś tak krytycyzm w spojrzeniu u nich skarlał. Więc dało się zauważyć ludzi, którzy nawet na spacerze po pustym parku mieli na twarzach maseczki.

Człowiek, który się boi, NIE WAŻY ZA I PRZECIW, raczej myśli jednostronnie, w ramach "gry do jednej bramki". Nie wiadomo ile z nadmiarowych zgonów z czasów covida wynikło z działania wirusa, a ile Z PRZESADZONEJ REAKCJI na owego wirusa, ale wielu analityków sugerowało, że tych ostatnich może być znacznie więcej, niż ofiar samego wirusa. To jest koszt bezrefleksyjnego bania się. To jest koszt bycia "emocjonalną babą", która nie chce dostrzegać już niczego więcej niż tylko "ojejejej.... boję się, uciekam, nie myślę o żadnych aspektach pobocznych sprawy, tylko robię wszystko, co jak mi się wydaje (a co bez rzetelnej wiedzy często okazuje się pozorem, albo czynnikiem mniejszej wagi w sprawie, zaś niosącym znacznie większe negatywne koszty) może mnie ratować przed owym strasznym czymś...

Jest takie przysłowie "strach się bać". Ci co się boją przesadnie zamiast rozważnie popełniają właśnie największe błędy. Wiele starszych osób straciło pieniądze wskutek wyłudzeń na policjanta, bo...
bezrefleksyjnie się przestraszyło, że straci pieniądze!
Bo cwani oszuści z jednej strony biednego seniora przestraszyli, z drugiej od razu zaproponowali "rozwiązanie" w postaci "bezpiecznego depozytu" na wskazanym koncie. Bo przestraszony człowiek przełącza się w tryb "walcz lub uciekaj", co oznacza, że zrozumiałe stają się dla niego tylko proste rozwiązania. Bez żadnego deliberowania! Bez "mnożenia wątpliwości". A to tymczasem trzeba było...
mnożyć owe wątpliwości! Trzeba było zadać sobie pytania z lewa i prawa, na ile mamy powód zaufać nieznanej nam wcześniej osobie, która żąda od nas zadysponowania znaczną sumą naszych oszczędności. Tyle, że uczucie lęku - biologicznie, ewolucyjnie - właśnie ten tryb krytycznego oglądu spraw wyłącza. Bo biologicznie, ewolucyjnie rzecz biorąc, małpolud w warunkach najbardziej typowych zagrożeń typu atak drapieżnika, czy wrogiego plemienia, reagowałby statystycznie poprawniej gdyby szybko skupił się na walce bądź ucieczce, a nie na deliberowaniu za i przeciw temu.
Problem w tym, że dzisiaj bardzo niewielu żyje w buszu i ma powód obawiać się ataku drapieżnika. Więc stare zasady mają małe szanse być dopasowane do istniejących aktualnie zagrożeń. Za to pojawiły się inne zagrożenia, względem których te instynktowne, bezwiedne, wykluczające zastanowienie się, a dalej trzeźwą, krytyczną analizę reakcje są akurat główną metodą oszustów. Nasze instynkty nam podpowiadają źle! Gdybyśmy wciąż żyli w buszu, czy na sawannie, to owe instynkty by z dużym prawdopodobieństwem sprawdzały się w swojej roli. Ale w obliczu wyrachowanych strategii oszukiwania dokładnie te strategie są słabością, która staje się przyczyną błędów i strat.
Strach się bać!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 25961
Przeczytał: 84 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 0:25, 21 Wrz 2022    Temat postu:

Czegóż to jeszcze można się bać w dzisiejszych czasach?...
Kto słyszał o FOMO?
[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Śro 0:26, 21 Wrz 2022, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 16686
Przeczytał: 130 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 4:30, 21 Wrz 2022    Temat postu:

Ciekawe posty Michale.

Co do FOMO. Trzeba ćwiczyć odłaczenie. Teraz mamy dobra okazję w związku z tą zmianą nadawania przez TV programów.
Pamiętamy jeszcze "mówi się?".

Ale młodzi ludzie mogą faktycznie mieć z tym problem wiekszy niż my.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zefciu




Dołączył: 09 Cze 2014
Posty: 490
Przeczytał: 43 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 6:54, 21 Wrz 2022    Temat postu:

Semele napisał:
Nie chodziłam bo się w niej dusiłam.
Tak. Rozliczne grupy zawodowe noszą maseczki od dekad. I nigdy nie było słychać, żeby to powodowało jakieś problemy. Podobnie w kulturze Dalekiego Wschodu — ludzie chorzy zakładają maseczki, żeby chronić innych. A nagle tutaj wszyscy się duszą, grzybicy dostają i tym podobne brednie.
Cytat:
Na nie powołują się teiści a ateiści próbują je zrozumieć i często uważają za dobre. Ale dla Was to nie wystarczy. Musicie brać ludzi za mordy i na smycz. Lubicie to po prostu.
Po pierwsze — nie jestem teistą. Po drugie — maseczki miały uzasadnienie medyczne. Jeśli się z nim nie zgadzasz, wskaż czemu, zamiast bawić się w psychologa.

Cytat:
Ostatni dobry przykład masz z tymi ławeczkami
Aha. Czyli z całej tej historii, w której ktoś wypierdolił 1,6 mln publicznych pieniędzy, na kawał sklejki, która się rozpuściła po pierwszym deszczu, najbardziej Cię oburza fakt, że ktoś napisał do tego kawałka sklejki dość oczywisty regulamin.

Michał Dyszyński napisał:
- Po pierwszy (wg mnie) sam ów fakt, że tak ludzie gremialnie będą reagowali by UWZGLĘDNIŁ!
Już nawet nie twierdzę, co miałoby być dokładnie dalej. Ale NIECHBY SIĘ ZASTANOWIŁ.
Ale żadna „gremialna” reakcja nie miała miejsca poza bańką jedzącą gówno z Kremla. Naprawdę.
Cytat:
Rozumnych reakcji po nich nie spodziewałem się, bo wiedziałem, że oni są niewolnikami ich szczególnego programu mentalnego, który ma w kodzie "sprzeciwiam się - jak leci - wszystkiemu co się głosi, bo przecież tak wykazuję swoją ważność i podmiotowość".
Jaja sobie robisz, prawda? Przecież to są ludzie, których można przełączyć z dnia na dzień z tematu „nie ma pandemii” na „Ukraińcy to naziści” i będą kopiować dowolny podany do kopiowania przekaz.

Cytat:
Człowiek, który się boi, NIE WAŻY ZA I PRZECIW, raczej myśli jednostronnie, w ramach "gry do jednej bramki".
Bo jeśli istnieje spójna strategia walki z wrogiem, to obywatel nie ma „ważyć za i przeciw” (wkurwia mnie to Twoje darcie mordy) tylko wziąć w
niej udział.

Cytat:
Wiele starszych osób straciło pieniądze wskutek wyłudzeń na policjanta, bo...
bezrefleksyjnie się przestraszyło, że straci pieniądze!
No dobra, ale to przecież nie jest owoc kampanii społecznych. Wręcz przeciwnie. To jest owoc „samodzielnego myślenia”.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 16686
Przeczytał: 130 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 11:42, 21 Wrz 2022    Temat postu:

A wiesz mój drogi zefciu, że nie mieszkam w Warszawie i nie mam wykupionego karnetu w prywatnej lecznicy.

Przez ok rok nikt nie wpuszczał mnie ani mojej mamy do przychodni. Nie odbierał całymi dniami telefonów.
Więc otrzymanie zaświadczenia o przeciwskazaniach do maski było praktycznie niemożliwe.

Chińczycy mają smog to się przyzwyczaili. My nie musimy.

Z kolei prof. Andrzej Rychard postawił tezę, że za ławeczkami stoją urzędnicy, którzy pomyśleli, że oprócz "wielkiego patriotyzmu potrzebny jest nam ten ludowy, oddolny". - Ktoś pewnie spojrzał na Stany Zjednoczone i zobaczył, że tam prawie przed każdym domem wiszą flagi państwowe, a przecież nikt Amerykanom nie każe ich zawieszać, sami się na to decydują. Więc ktoś w Polsce pomyślał, że my też takiego patriotyzmu potrzebujemy. No ale jak się biurokrata za coś takiego weźmie, to wyjdzie właśnie taka ławeczka. To jest właśnie próba sztucznego pobudzenia "spontanicznego" patriotyzmu. A to nigdy nie może się udać. Bo jeśli oddolny patriotyzm ma powstać, musi wyjść od ludzi, a nie od biurokratów – podkreślił dyrektor Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk
[link widoczny dla zalogowanych]

One są ze sklejki???

Rozliczne grupy zawodowe powinny nosić maseczki, czapki, chełmy, zatyczki do uszu, fartuchy ochronne, okulary, różne osłony. Jak jest, zapytaj inspektora pracy. To poniekąd moja branża. Więc wiem jak jest.


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Śro 11:43, 21 Wrz 2022, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zefciu




Dołączył: 09 Cze 2014
Posty: 490
Przeczytał: 43 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 11:57, 21 Wrz 2022    Temat postu:

Semele napisał:
Przez ok rok nikt nie wpuszczał mnie ani mojej mamy do przychodni. Nie odbierał całymi dniami telefonów.
Więc otrzymanie zaświadczenia o przeciwskazaniach do maski było praktycznie niemożliwe.
I rozwązaniem tego problemu jest, Twoim zdaniem, zwiększanie zagrożenia ze strony pandemii przez celowe łamanie obostrzeń?

Cytat:
Chińczycy mają smog to się przyzwyczaili. My nie musimy.
Nie. Po prostu w ich kulturze pojawił się element noszenia maseczki jako przejaw troski o innych. I tyle.

Cytat:
Z kolei prof. Andrzej Rychard postawił tezę, że za ławeczkami stoją urzędnicy, którzy pomyśleli, że oprócz "wielkiego patriotyzmu potrzebny jest nam ten ludowy, oddolny". - Ktoś pewnie spojrzał na Stany Zjednoczone i zobaczył, że tam prawie przed każdym domem wiszą flagi państwowe, a przecież nikt Amerykanom nie każe ich zawieszać, sami się na to decydują. Więc ktoś w Polsce pomyślał, że my też takiego patriotyzmu potrzebujemy. No ale jak się biurokrata za coś takiego weźmie, to wyjdzie właśnie taka ławeczka. To jest właśnie próba sztucznego pobudzenia "spontanicznego" patriotyzmu. A to nigdy nie może się udać. Bo jeśli oddolny patriotyzm ma powstać, musi wyjść od ludzi, a nie od biurokratów – podkreślił dyrektor Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk
Ciekawe, ale wydaje mi się, że interpretacja iż ktoś po prostu chciał przelać krewnym i znajomym publiczne 1,6 mln złotych wydaje mi się sensowniejsze.
Cytat:
One są ze sklejki???
Chyba. W każdym razie nie jest to materiał, który jest w stanie przetrwać lata pod gołym niebem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 25961
Przeczytał: 84 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 14:18, 21 Wrz 2022    Temat postu:

zefciu napisał:
Cytat:
Człowiek, który się boi, NIE WAŻY ZA I PRZECIW, raczej myśli jednostronnie, w ramach "gry do jednej bramki".
Bo jeśli istnieje spójna strategia walki z wrogiem, to obywatel nie ma „ważyć za i przeciw” (wkurwia mnie to Twoje darcie mordy) tylko wziąć w
niej udział.

Jakbym znowu trafił, w tak dobrze mi znane z młodości, czasy PRLu. Tam też była jedna linia, którą wszyscy mieli akceptować, bo "władza zawsze wie najlepiej".
A ja...
...nieraz do pewnego stopnia cieszę się, gdy spotykam oszołomów, którzy - że głupio, to inna sprawa - kontestują jakieś decyzje władz, szukają w nich dziur, czepiają się różnych niuansów. Oni są dla mnie symbolem, że żyję (jeszcze....) w wolnym kraju.

Mam wrażenie, jakbyś nigdy sobie nie przeanalizował do czego prowadzi zasada posłuszeństwa społecznego daleko posunięta. Mam wrażenie, jakbym spotkał naiwniaka, który widzi tylko tę jedną - sobie wygodną - stronę medalu, czyli na przykłada zakłada, że władza, która co ogłasza, robi to na pewno z pełną odpowiedzialnością, w oparciu o rzetelne dane, myśląc o dobru społeczeństwa, a nie na przykład o tym, jak by tu dorobić na lewych biznesach, czy choć mieć satysfakcję w stylu "popatrzcie! Zarządziłem taki głupi przepis, a wszyscy go bez szemrania wykonują! Widzicie jaki ważny jestem!?... :rotfl: :shock: "

Z tego co mi wiadomo, skuteczność noszenia maseczek w celu ochrony przez bakteriami i wirusami na powietrzu, nigdy nie została potwierdzona żadnymi badaniami. Raczej najwięcej wskazuje na to, że ten przepis powstał jako naiwne przedłużenie prostego myślenia "w pomieszczeniach to nieraz zadziałało, to i na powietrzu jak ktoś będzie nosił, to nie zaszkodzi".
Ja się akurat solidaryzuję z Semele pod kątem jednak pochylenia się nad zagadnieniem zagrożeń noszenia- często godzinami - dodatkowej warstwy materiału, utrudniającej oddychanie. jaką stanowi maseczka. Przypadek chłopca w Chinach, który zmarł na WFie z powodu niedotlenienia został chyba dość powszechnie uznany, bo nawet zdaje się zmieniono zasady ćwiczeń. Moja koleżanka - wykładowca akademicki - zwracała uwagę, że prowadząc prezentację w maseczce, po ok. 15 minutach zaczyna widzieć mroczki przed oczami i zbliża się do omdlenia. Bez maseczki taki efekt u niej nie występował.
Oczywiście można sobie to negować....
Nie wątpię, znajdziesz może i setkę powodów, aby zanegować te odczucia duszenia się. omdlewania, które mają ludzie z astmą, POCHP, czy innymi chorobami płuc, które same znacząco utrudniają oddychanie, przez co jest ono w pobliżu granicy wydajności, a tu jeszcze dorzuca się po drodze dodatkową barierę.... Oczywiście sam mogę Ci tu wymyślić po prostu jakiś przeciwprzykład, potem go tylko słowami wypromować i upierać się przy tym. I tak można mieć (dowolną) rację, na swoją stronę. Można sobie mieć pozostałych w dupie, bo przecież "to ja mam rację, skoro coś głoszę, a słuchać co mówią inni, nie potrzebuję".

To, że w społeczeństwie kontestuje się różne decyzje władz jest według mnie zdrowym objawem. Istnienie dyskusji na temat zasadności owych decyzji stanowi dowód, że jeszcze jesteśmy w obszarze wolności, a nie dyktatury. To, że nie wszystkie te dyskusje i kontestowanie poleceń będą nam konkretnie odpowiadać (a w części z tych spornych kwestii będziemy mieli rację)...
... cóż - wynika ze statystyki!
Po prostu w rozkładzie poglądów w społeczeństwie jest szeroka gama - od ocen wyważonych i sensowych, bo głupie, abo i całkiem szkodliwe; od opartych o rzetelne dane i dobrze zrobione badania nad sprawą, do oparcia się o chciejstwa, widzimisię i lęki. Sami ze swoimi poglądami bywamy raz po tej bardziej słusznej, a innym razem akurat tej, która się myliła stronie. Ale dopóki dyskusja się toczy, cały system jest sterowny, bo są w nim wewnętrznie sprzężenia zwrotne!
Wielu zamordyzm jawi się jako rozwiązanie. Patrząc w uproszczeniu tak to wygląda. Ale dlatego tak wygląda, że się patrzy w uproszczeniu...

zefciu napisał:
Cytat:
Wiele starszych osób straciło pieniądze wskutek wyłudzeń na policjanta, bo...
bezrefleksyjnie się przestraszyło, że straci pieniądze!
No dobra, ale to przecież nie jest owoc kampanii społecznych. Wręcz przeciwnie. To jest owoc „samodzielnego myślenia”.

Ja pisałem ogólnie o lęku. Kampanie społeczne nie były jedynym moim celem rozważań, a wręcz dość pobocznym celem. Właśnie zwracam uwagę bardziej na ten aspekt wewnętrzny, stricte psychologiczny - że lęk, szczególnie ten uogólniony, chroniczny, działa dewastująco na zdolność rozpoznawania rzeczywistości w szczegółach, w postrzeganiu złożoności zagadnienia, a nie tylko w obszarze prostych schematów: bodziec - instynktowna reakcja.
Czytałem o badaniach behawiorystów na małych świnkach. Wzięto dwie grupy świnek - jedna była wychowywana z matkami, a inna zabrana od maleńkości i poddawana stresowi. Okazuje się, że zdolności kojarzenia tych świnek znacząco się różniły w owych grupach. O ile ta nie stresowana grupa względnie szybko znajdowała wyjścia z labiryntu, o tyle te stresowane sobie z tym nie radziły.
A podstawowe reakcje behawioralne tak bardzo u ludzi i świnek się nie różnią. Jako pracujący nauczyciel (kiedyś) pamiętam nie jedną radę pedagogiczną, na której omawiane były przypadki uczniów, którzy kiedyś nieźle się uczyli, a tu nagle w pewnym momencie zaczynają mnie kłopoty z zaliczeniem przedmiotów. Prawie, że w ciemno można było strzelać - w rodzinach tych opuszczających się w nauce coś złego się dzieje, zwykle konflikty między rodzicami, groźba (w końcu fakt) rozwodu. Bo nasze zdolności kojarzenia są w lęku, stresie po prostu zdegradowane.
Jeden sobie z tym stresem społecznym jaki nas otacza, poradzi lepiej, a inny gorzej. Niektóre osoby ten stres szczególnie mocno kumulują. Potem robią się - powoli, niezauważalnie - coraz bardziej bezradne życiowo. Ktoś powie: to ich wina! Niech się ogarną, niech się wezmą w garść!
A może warto byłoby zacząć myśleć o tym, że przynajmniej część z tego stresu, jaki dociera do nas systemowo, dałoby się ograniczyć?...
Nie mam złudzeń, że stres tego rodzaju da się w ogóle wyeliminować. Tego nie postuluję. Ale ograniczyć się da. O ile się zechce nad tym w ogóle pomyśleć... :think:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zefciu




Dołączył: 09 Cze 2014
Posty: 490
Przeczytał: 43 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 16:03, 21 Wrz 2022    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Jakbym znowu trafił, w tak dobrze mi znane z młodości, czasy PRLu. Tam też była jedna linia, którą wszyscy mieli akceptować, bo "władza zawsze wie najlepiej".
Ale każda cywilizacja i państwowość opiera się na tym, że zgadzamy się na jakiś przymus w imię jakiegoś dobra. Pytanie, czy z tym dobrem się zgadzamy. Ja np. z „dobrem” w postaci „budowy socjalizmu” się nie zgadzam, a już z dobrem w postaci ratowania życia ludzi tak.
Cytat:
Z tego co mi wiadomo, skuteczność noszenia maseczek w celu ochrony przez bakteriami i wirusami na powietrzu, nigdy nie została potwierdzona żadnymi badaniami.
15 sekund szukania [link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 16686
Przeczytał: 130 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 16:42, 21 Wrz 2022    Temat postu:

[quote="zefciu"]
Semele napisał:
Przez ok rok nikt nie wpuszczał mnie ani mojej mamy do przychodni. Nie odbierał całymi dniami telefonów.
Więc otrzymanie zaświadczenia o przeciwskazaniach do maski było praktycznie niemożliwe.
I

Zefciu
Cytat:
rozwązaniem tego problemu jest, Twoim zdaniem, zwiększanie zagrożenia ze strony pandemii przez celowe łamanie obostrzeń?


Nie celowe tylko wynikajace z indywidualnych sytuacji czlowieka.
Rozsądek. Gdybym nosiła maseczkę udusilabym się. Zamiast tego unikalam ludzi, pracowalam zdalnie, zakupy robilam o poranku.

Pamietasz lód w majtkach? Wypowiedź szefa Sanepidu?

Cytat:
Chińczycy mają smog to się przyzwyczaili. My nie musimy.

Cytat:
. Po prostu w ich kulturze pojawił się element noszenia maseczki jako przejaw troski o innych. I tyle.


Co do smogu to głównie o siebie. MoŻże Chińczycy nie mają katarow i innych chorob ukladu oddechowego, astma.
[
Cytat:
One są ze sklejki???


Cytat:
Chyba. W każdym razie nie jest to materiał, który jest w stanie przetrwać lata pod gołym niebem.


Ja słyszałam że częściowo z matalu...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 25961
Przeczytał: 84 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 20:38, 21 Wrz 2022    Temat postu:

zefciu napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Jakbym znowu trafił, w tak dobrze mi znane z młodości, czasy PRLu. Tam też była jedna linia, którą wszyscy mieli akceptować, bo "władza zawsze wie najlepiej".
Ale każda cywilizacja i państwowość opiera się na tym, że zgadzamy się na jakiś przymus w imię jakiegoś dobra. Pytanie, czy z tym dobrem się zgadzamy. Ja np. z „dobrem” w postaci „budowy socjalizmu” się nie zgadzam, a już z dobrem w postaci ratowania życia ludzi tak.

Jest takie powiedzenie bodaj Einsteina: teoria powinna być tak prosta, jak to tylko jest możliwe. Ale nie prostsza!
Podobnie pod tym względem jest wg mnie nawet "teoriami", które ludzie sobie tworzą w rozumowaniach już nie w naukowych celach, a nawet z argumentami w dyskusji. Jest taki typ dyskusji, z których ja się wymiksowuję, w których każda ze stron ignoruje głosy oponentów, czasem je pogardliwie, czy lekceważące epitetuje, a potem z uporem twierdzi swoje. Efektem jest to, że nigdy nie dochodzi do bilansowania argumentów.
Takie wadliwe (wg mnie) dyskusje opierają się o zredukowanie oglądu spraw u każdej ze stron do tego, wspiera jej stanowisko. Redukcja, czyli uproszczenie polega na tym, że z grubsza w myśleniu i dyskusji, gdy przychodzi do zabrania głosu przez stronę, to podchodzi do sprawy na zasadzie: teraz myślimy i mówimy o tych argumentach, w które wspierają to, co uznajemy, inne argumenty będą ignorowane, kwitowane bez uczciwego rozpatrzenia.
Ten wstęp był po to, aby spojrzeć na Twoją argumentację z dystansu. Na czym ona polega?
Na akcentowaniu wyraźnie jednej strony medalu: że każda cywilizacja i państwowość opiera się na tym, że zgadzamy się na jakiś przymus w imię jakiegoś dobra. I nawet nie jest tak, że się z tym nie zgadzam. Tyle, że jest akcentowaniu tak spraw, gubi się kluczowa kwestia, którą można by sformułować jako: każda cywilizacja dopracowuje się jakichś swoich własnych systemów ocen do dobrem jest, a co nie - dopracowuje się ich w dyskusjach.
To, że toczy się dyskusja nad przepisami, zasadami życia społecznego, że stare reguły bywają kontestowane, a nawet zmieniane, domaga się właśnie włączenia do przestrzeni dyskusji tej wątpliwości, uznania, że ludzie mają prawo mieć odrębne zdania w danej kwestii.
Jest to według mnie wyższa forma cywilizacji!
Te cywilizacje, w których toczy się dyskusja na tym, co jest dobre, a co złe we wzajemnych odniesieniach, układach, będą miały zdolność dostosowywania się do zmieniających warunków, naprawy błędów, likwidowania naruszeń typu korupcyjnego. Nienaiwna wizja cywilizacji nie opiera się już o uproszczone przekonanie w stylu "władza ma rację, wszyscy mają się zatem jej słuchać", lecz przechodzi do bardziej złożonego obrazu, w którym do układanki włączona jest świadomość tego, że
- każdy rodzaj stanowionej normy społecznej powstaje w oparciu o skończony zakres doświadczeń. Wciąż nie znamy prawd absolutnych, a jedynie co najwyżej aktualnie (!) uznane za najlepsze. Nie udało się nikomu wyłonić niezawodnego mechanizmu, który by powoływał władze idealne - mające zawsze rację.
- w społeczeństwie toczy się wojna wielu interesów, są lobbingi, nieraz pojawia się korupcja, nieraz też w historii władzę uzyskiwały jednostki zdeprawowane. Jednostronne oddanie pełnej mocy tym, którzy już tę władzę zdobyli (blokowanie krytycznej refleksje, nawet sprzeciwów) sprzyja utrwalaniu właśnie tych zdeprawowanych form władzy
- skoro warunki się zmieniają, to i zasady społeczne nieraz muszą za nimi nadążyć, więc powinna toczyć się jakaś dyskusja o tym, co by warto było zmienić. Ona jest podstawą do doskonalenia prawa.
- także w nauce odbywa się ciągły postęp. Jeśliby prawa miały wynikać z danych naukowych (co na przykład dla przepisów pandemicznych wydaje się być dobrą regułą, jako że - póki co - nie widać na horyzoncie lepszego mechanizmu wyłaniającego oceny sytuacji, niż te oparte o metodologicznie stabilne badania), to też muszą mieć w sobie zaszyty mechanizm ich zmiany - np. wtedy gdy ktoś lepiej przyjrzy się mechanizmom chorób i przeanalizuje zagadnienia pod nowym kątem, co skłania często do rewizji starych przekonań.
- historia raczej pokazała, iż społeczeństwa silnie autorytarne, nie są tymi optymalnymi dla ludzi. Nie są nimi przynajmniej pod tym względem, że zwykle po jakimś czasie ludzie chcą takie społeczeństwa opuszczać, bo wolą żyć w społeczeństwach pluralistycznych, gdzie panuje więcej wolności.

zefciu napisał:
Cytat:
Z tego co mi wiadomo, skuteczność noszenia maseczek w celu ochrony przez bakteriami i wirusami na powietrzu, nigdy nie została potwierdzona żadnymi badaniami.
15 sekund szukania [link widoczny dla zalogowanych]

Czytałem i nie znalazłem. :nie: :( Gdzie tam jest coś o skuteczności stosowania maseczek na wolnym powietrzu?...
Prosiłbym o cytat.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin