Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Kogo stać na demokrację i pokój?

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11135
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 787 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 14:41, 30 Lis 2016    Temat postu: Kogo stać na demokrację i pokój?

Zastanowił mnie ten artykuł:
[link widoczny dla zalogowanych]
Jest tam o Kadafim - krwawym dyktatorze. Ale jak go obalono, to jest jeszcze gorzej - wojna domowa nie ma końca, ofiar jest więcej, niż za dyktatury.

Może tak jest, że pewne społeczeństwa nie dorosły do pokoju i demokracji?...
Czy to przypadek, że problemy tego rodzaju występują głównie w krajach islamskich?

Co jest najważniejsze w przygotowaniu społeczeństw do demokracji?
- może fakt, że demokracja nie ma być tyranią większości...
- może odcięcie się od plemienności w rozumowaniu i odczuwaniu świata, czy innych ludzi
- może położenie większego nacisku na jakąś formę tolerancji (nie lubię tego słowa w jego lewicowym wydaniu, ale na razie brakuje mi dobrego zamiennika), a przede wszystkim na bezwzględnym respektowaniu zakazu "nie zabijaj".
Co jeszcze?...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Śro 17:20, 30 Lis 2016, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 6514
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 149 razy
Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 16:07, 30 Lis 2016    Temat postu:

Demokracja, jak wszystko, zaczyna sie od spokoju wewnetrznego, ktory przynosimy do globalnego stolu dyskusji. Spokoj miedzyludzki jest skladowa spokoju wewnetrznego kazdego czlowieka. Rezultaty spokoju miedzyludzkiego w roku 2016 mamy … bez mojego osadu.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11135
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 787 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 17:36, 30 Lis 2016    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Demokracja, jak wszystko, zaczyna sie od spokoju wewnetrznego, ktory przynosimy do globalnego stolu dyskusji. Spokoj miedzyludzki jest skladowa spokoju wewnetrznego kazdego czlowieka. Rezultaty spokoju miedzyludzkiego w roku 2016 mamy … bez mojego osadu.

Problem w tym, jak widzimy spokój własny w kontekście spokoju innych ludzi.
Dla kogoś wychowanego w mentalności plemiennej jest czymś oczywistym absolutnym i niepodważalnym podział pomiędzy tym co nasze i tym co cudze - obce. Jak się widzi siebie w postaci kogoś SUBSTANCJALNIE ODRĘBNEGO od członków innych grup (konkurujących, wrogich), to nie ma szansy na WSPÓLNY POKÓJ. Jedyny pokój jaki taka mentalność dopuszcza, to pokój dominacji. I taki pokój zwykle daje nasz świat - od starożytności. Pokój był na terenach podbitych - bo tam dominatorzy tłumili zarówno sprzeciw, jak i obcą ingerencję. Pokój był w Libii Kadafiego, bo ów despota postawił wyraźnie swój klan na szczycie władzy, a pretendenci do tronu wiedzieli, że mają niewielkie szanse na pokonanie wodza. I mentalność plemienna zna tylko te argumenty - albo ja rządzę, a wtedy muszę umacniać swoją władzę, zaś jak będę wystarczająco silny, to już nie muszę nikogo tłamsić, bo nikt mi nie zagrozi, albo jestem podporządkowany, a wtedy nie mam co myśleć o podskakiwaniu, bo dostanę wciry.
Demokracja wymaga poszanowania praw mniejszości, poczucia tego, że jak nie będę u władzy ja, lecz mój kokurent, to też nie stanie się nic strasznego, nie zostanę zepchnięty na totalny margines, bo jednak będzie cały czas panowało prawo. Jeśli w świadomości ludzi dominuje przekonanie o tym, że zwycięzca bierze wszystko, a także konkurentów tyranizuje, to rozsądną strategia jest walka do końca, walka zawsze. Więc kraje o plemiennej mentalności mieszkańców MUSZĄ mieć albo permanentny stan wojny i brak dogadywania się, albo jakąś formę tyranii, która dzieli ludzi na tych lepszych i tych podporządkowanych.
Nooo. może jeszcze w szczególnych warunkach daje się osiągnąć pewien stan względnie trwałej separacji - gdy obie strony przestrzegają traktatów i nie wchodzą sobie w drogą. Jednak ów stan jest niestabilny - znaczące pogorszenie się sytuacji jednej ze stron zawsze będzie stwarzał pokusę: skoro on taki słaby, to spróbujmy zlekceważyć traktaty i wziąć wszystko dla siebie.
Demokracja według mnie polega też i na tym, że NIE DA SIĘ WYGRAĆ ZBYT DUŻO, czyli władza zwycięzców nie jest absolutna, jest pod pręgierzem mediów, opinii publicznej, międzynarodowej itp. Jeśli zwycięzca weźmie dla siebie zbyt wiele, to układ się zaburza - bo jedyną drogą aprecjacji jest przeciwstawienie temu zwycięzcy odpowiednio adekwatnej kontry. Stąd pojawia się eskalacja agresji i ostatecznie rozpad praw, umów, demokracji.

Co ciekawe, chyba pewien typ człowieka jest jakoś genetycznie nie zdolny do wyzwolenia się z mentalności klanowej. Znam takich ludzi, widać ich w polityce, a także w myśleniu tych, którzy określonych polityków popierają. Oni nie wierzą w trwały pokój na równych warunkach, nie czują się dobrze z perspektywą równości - oni będą albo dominować, albo czują się sami zdominowani (nawet jeśli w istocie panuje równość).


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Śro 17:40, 30 Lis 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 6514
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 149 razy
Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 18:00, 30 Lis 2016    Temat postu:

Moze warto byloby przedstawicieli tych plemion zapytac? Co mysla, co czuja, etc.? Bez tego, dokonywalibysmy projekcji naszych wyobrazen w oparciu o nasze referencje doswiadczen zyciowych.

Zapytac kobiet I mezczyzn. Energia meska to walka. Energia zenska to receptywnosc. Energia meska naturalnie podaza za energia zenska. Mezczyzna w zycia podaza z walki do serca. Kobieta podaza z serca do nizszego serca gdzie jest bezwarunkowy spokoj. Brak walki to brak ekspansji - to nie tworzenie w rzeczywistosci percepcyjnej tego czego nie pragniemy. Integralnosc to przyciaganie tego co pragniemy.

Swiat zrobil sie malutki przez rozwoj technologii, ktora moze nas zniszczyc ale mozemy rowniez uzywac technologii dla dobra ludzkosci. Wybor jest nasz.


https://youtu.be/ZwuXcaJDJBI


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11135
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 787 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 18:28, 30 Lis 2016    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Moze warto byloby przedstawicieli tych plemion zapytac? Co mysla, co czuja, etc.? Bez tego, dokonywalibysmy projekcji naszych wyobrazen w oparciu o nasze referencje doswiadczen zyciowych.

Jak nam odpowiedzą, co myślą i czują, to co my z tym zrobimy?

Znam ludzi myślących plemiennie z własnego doświadczenia. Jak się ich spytasz o pewne rzeczy, to z grubsza odpowiadają podobnie: że ludzkość "została podzielona" na narody, że jesteśmy "my" i są "oni", a ten podział jest jakimś tajemniczym (ten przymiotnik ode mnie, sugerujący że zapytani nie wyjaśnią skąd wziął się ów podział) prawem, którego przekroczyć się nie da. Czyli można co najwyżej zawsze walczyć o swoje, zawsze TRZEBA się bić, mieć barykadę, wroga, walkę. Nigdy nie udało mi się od osoby o plemiennym myśleniu uzyskać jakiegoś opisu, naprawdę istotnego argumentu dlaczego właściwie ta konieczność walki miałaby być takim nieprzekraczalnym "prawem rzeczywistości". Oni to po prostu "wiedzą" i w kółko powtarzają, że "tak jest".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 6514
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 149 razy
Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 19:16, 30 Lis 2016    Temat postu:

Nie wiem co znaczy walczyc o “swoje” bo uzywam powietrza, ktorym oddychali ludzie przede mna o ktore dbaja drzewa posadzone na dlugo przez moim zmaterializowaniem sie. Wiem tylko, ze “dycydujac sie na walke, trzeba kopac 2 mogily”, bo na ostatnia podroz nic swojego nie jest potrzebne.

https://youtu.be/g7cylfQtkDg

"We are here on Earth only for a few Winters ..." - "food for thought"

https://youtu.be/tqfvUA2vRAM


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Śro 19:29, 30 Lis 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11135
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 787 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 20:55, 30 Lis 2016    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Nie wiem co znaczy walczyc o “swoje” bo uzywam powietrza, ktorym oddychali ludzie przede mna o ktore dbaja drzewa posadzone na dlugo przez moim zmaterializowaniem sie. Wiem tylko, ze “dycydujac sie na walke, trzeba kopac 2 mogily”, bo na ostatnia podroz nic swojego nie jest potrzebne.

Twoje zdanie poznałem. Dzięki.
Ale ja się ciągle zastanawiam nad możliwością przekazania idei pokoju ludziom o plemiennej mentalności. Być może dla nich owo kopanie mogił jest swoistym sensem życia?
Może bez tej walki, zagrożenia, dzielenia się, a nawet i nienawiści, oni nie czują, że żyją, że istnieją?
Znam ludzi, którzy potrafią się pokłócić o absolutną bzdurę - nieraz nawet o to, że druga strona "nie chce z nią podyskutować" (pokłócić się...). Są ludzie, którzy cenią tylko to co w walce, co w zagrożeniu, zaś wszystko inne jest dla nich nie warte uwagi.
Choć uważam, że nawet jeśli w jakiejś części mój domysł jest słuszny, to jednak tylko w części. Bo chyba spory udział w plemiennej mentalności walki ma też kultura. Tam gdzie podziały my - oni wysysa się z mlekiem matki, tam z większym trudem dociera refleksja - pytanie: "właściwe to dlaczego się nawzajem gnębić, narażać?..."
Dla wielu wrogiem jest ten "wredny relatywizm", czyli m.in. rozmywanie tych podziałów na my - oni. Podział ma być, ma być jasny i klarowny, ma być walka! - tak myślą. To im się zdaje prawem życia i świata. I po części mają chyba rację - to JEST prawo życia i świata - TEGO ŚWIATA. Ale ja, jako chrześcijanin, odrzucam prawa tego świata. Muzułmanie te prawa świata przyjęli, wbudowali w swoją religię. I choć teoretycznie islam miałby być religią pokoju, to chyba w praktyce jest wiele powodów, aby sądzić, że jest ona religia "pokoju na naszych zasadach, a jak nie, to wojna!".


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin