Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Kwestia negocjacji w ekonomii, a wolność umów

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16719
Przeczytał: 64 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 16:03, 20 Lut 2012    Temat postu: Kwestia negocjacji w ekonomii, a wolność umów

Problem adekwatnej ceny
Kwestia ile jest wart dany produkt, czy usługa zwykle jest traktowana na dwa, dość odmienne sposoby
- podejście wolnorynkowe mówi, że produkt jest wart tyle, ile ktoś jest gotów zań zapłacić.
- podejście "technokratyczne" dopatruje się w produkcie wartości zależnej od poniesionych nakładów, surowców, przewidywanych korzyści itp.
Oba te podejścia do czegoś służą i mają swój sens, choć w bezpośrednim obrocie jako podstawę traktowane jest podejście pierwsze - czyli, że jeśli ktoś kupuje towar np. znacznie drożej, niż mógłby go dostać gdzie indziej, to nie jest on oszukiwany, tylko sam jest sobie winien, że tak przepłaca. To podejście ma oczywiście sens o tyle, że trudno jest sobie wyobrazić świat, w którym ktoś miałby rozstrzygać na ile dana cena jest "sprawiedliwa", "godziwa" czy "słuszna". Zwykle na koszty wytworzenia, dostarczenia, promocji, obsługi gwarancyjnej itd. składa się tak wiele elementów trudnych do oceny, że można w miarę sensownie uzasadniać cenę niemal od zera, do nieskończoności.
Z drugiej jednak strony, przyjęcie założenia, ze co sobie wynegocjujesz, to jest słuszne (bez względu na dodatkowe okoliczności) generuje inne efekty, które trudno jest ocenić jako pozytywne w życiu społecznym.
Najbardziej drastycznymi przykładami jest kwestia nakłaniania do różnych transakcji osób o znacząco słabszych umiejętnościach oceny - np. starszych ludzi do sprzedaży domów, wciskania zupełnie niepotrzebnych produktów, czy sprzedaży rzeczy realnie wadliwych, ale odpowiednio dobrze zabezpieczonych przed roszczeniami klientów. W końcu, nawet jeśli nie jesteśmy zadowoleni z tego co kupiliśmy, to "widziały gały co brały".
Podobnie kwestia negocjacji staje się kluczowa w układzie pracownik - pracodawca. Często tak jest, że osoby pracujące nawet w tej samej firmie, wykonujące bardzo podobne prace, mają istotnie rożne pensje. I jest tak tylko dlatego, że jedna z nich lepiej negocjuje warunki pracy, a druga jest pod tym względem mniej sprytna.

To co napisałem wyżej jest prostym przywołaniem pewnych oczywistości. Bez oceniania, bez mówienia jak powinno być. Bo chyba nie za bardzo wiadomo jak w rzeczywistości powinno być - czy negocjacja, wolność wyboru stron powinna decydować w większym stopniu o transakcji (ściślej o prawomocności tejże transakcji), czy może jakieś obiektywne wskaźniki?...
Od państwa i tak się nie ucieknie...
Tu warto zauważyć ostatecznie problem z ewentualnym problemem w realizacji, czy zawarciu umowy spada na państwo - tzn. konkretny sąd potem musi ustalić, czy dana transakcja była uczciwa, czy nie. Sąd musi gdzieś wyważyć kwestię, czy sprzedaż nieruchomości rodzinnej przez osobę niepełnosprawną umysłowo (narażająca pozostałych członków rodziny na stratę dóbr) była prawnie ważna, czy nie. Podobnie znowu sąd musi zadecydować, czy wysłanie sms-a "tak" na jakiś numer telefoniczny uprawnia do daleko posuniętych czynności prawnych dotyczących stanu majątkowego jednej ze stron.
Teoretycznie "chcącemu nie dzieje się krzywda", ale definicja "chcącego" nie jest oczywista. W szczególności mamy problem z wielką strefą ukrytych elementów transakcji, których ostatecznie jedna ze stron "już od początku by nie chciała". Czy "poinformowanie" o kluczowych elementach umowy poprzez odesłanie do załącznika, który jest ukryty gdzieś głęboko na stronie internetowej, a do tego dostępny do pobrania tylko tylko w sobotę w godzinach od 23:30 do 23:45, jest rzeczywiście poprawną umową?... Można mieć chyba poważne wątpliwości. Można sobie wyobrazić przecież cwaniaka, który zinterpretuje fakt podania mu ręki, jako umowę dotyczącą sprzedaży nieruchomości (opis i warunki transakcji cwaniak umieścił w jakimś tam miejscu, o którym z resztą nikt nie wie).


Co z tego wynika?
Problem z praktycznym wdrożeniem idei wolności umów.
Fajnie jest ogłosić zasadę wolności umów. W sytuacji gdyby ludzie, sytuacje dały się ładnie podciągnąć pod prosty standard, ta zasada świetnie by działała. Problem jest w tym, że bardzo łatwo jest tę zasadę wmanewrować w okoliczności, gdy proste jej zinterpretowanie doprowadzi do absurdu, do takich konsekwencji, których żaden rozsądek nie jest w stanie zaakceptować.
W moim przekonaniu tak naprawdę w pełni i całkowicie wolne umowy, to umowy skrajnie niebezpieczne! Ja osobiście, jako zwykły człowiek, nie zgodziłbym się na zawieranie umów, których nie jestem w stanie podpiąć pod jakiś sprawdzony, przetestowany standard. Idea wolności umów jest fajnym hasłem, ale dopóki nie zostanie ona ustabilizowana, umieszczona w ograniczeniach, dopóty służyć będzie przede wszystkim oszustom i podobnym im amatorom łatwego zarobku.

Obniżenie produktywności ludzkiej działalności
Ze zbytnią wolnością umów wiąże się jeszcze inne zagrożenie - przekierowanie aktywności ludzkiej z obszaru wytwórczości, w obszar prawny. Bo skoro wszystkie opcje umowy są wymienne, wolne, to jeśli już miałby ktoś jakaś umowę zawrzeć, to musi bardzo dokładnie ją przeanalizować. Pewnie nająć do tego prawnika. Bo w końcu nie wiadomo do końca, czy akurat ten konkretny sprzedawca długopisów nie skonstruował umowy kupna sprzedaży tak, ze odtąd będziemy od niego kupować obowiązkowo następne partie tego towaru po jakiejś paskarskiej cenie. Dlatego gospodarka wolnych umów z konieczności stałaby się gospodarką milionów prawników, którzy drobiazgowo analizowaliby każdą możliwość zinterpretowania niekorzystnego zapisu umowy. Oznaczałoby to przekierowanie pracy ludzkiej z obszaru wytwórczości, do obszaru prawnego, z oczywistym obniżeniem poziomu życia, bo realna ilość dostępnych dóbr musiałaby zmaleć.
Zniszczenie zaufania w stosunkach międzyludzkich
Bardzo przykrym efektem wynikającym z nadmiernej wolności umów (w szczególności jeśli jest ona związana z egoizmem i silnymi mechanizmami konkurencyjnymi) jest podejrzliwość w stosunku do wszelkich nowych ofert. Dalej wynika z niej podejrzliwość do ludzi, życie w "oblężonej twierdzy". Myślę, że dalszym efektem byłaby degradacja związków społecznych i gospodarczych do niskiego poziomu - zamknięcie się we w miarę bezpiecznych kręgach rodziny, najbliższych zaufanych przyjaciół i restrykcyjne eliminowanie wszelkich "obcych", czy nieznanych sobie ludzi. Prawdopodobnie związane byłoby to z tendencją do "zbrojenia się" na różne sposoby - od prawnego, poprzez poszukiwanie sojuszników na wypadek ewentualnych sporów, aż do poszukiwanie fizycznej broni (prędzej czy później spory mogą zakończyć się otwartą konfrontacją z użyciem broni).

Podsumowując
Czy wolność umów jest zatem czymś cennym, wartym propagowania?
- Wydaje mi się, że dopóki ludzie są jacy są - tzn. skłonni do oszustwa, podstępu - wolność umów powinna być wolna tylko częściowo. Tzn. umowy powinny funkcjonować w otoczeniu jasnych standardów. Wszelkie elementy rzadko spotykane, nie sprawdzone w obrocie prawnym, nie nazwane w adekwatny sposób, powinny być traktowane z wielką ostrożnością. A ostatecznie, w przypadku sporów, sąd i tak będzie musiał kierować się raczej zasadą sprawiedliwości, adekwatności do znanych norm, niż akceptować pełnię wolności i swobodę interpretacji.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 22:08, 20 Lut 2012, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin