Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Przemoc seksualna

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13281
Przeczytał: 60 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 14:44, 17 Sie 2016    Temat postu: Przemoc seksualna

Pojawiło się takie badanie:
[link widoczny dla zalogowanych]
Wynika z niego, że "przemoc seksualna w Polsce to norma. Cierpi ponad 90 proc. Polek Jak wynika z rapo tu "Przełamać tabu", zaledwie 8,7 proc. respondentek nigdy nie doświadczyła przemocy seksualnej".

Dane są zatrważające. Ale czy jest aż tak źle, że Polki są masowo gwałcone?
Jak sie wczytamy głębiej w artykuł, to wychodzi nam szczególna metodologia owych badań.
artykuł napisał:
87 proc. badanych kobiet spotkało się w swoim życiu z jakąś formą molestowania seksualnego.
...
Zaledwie 8,7 proc. kobiet nie doświadczyło żadnej formy przemocy seksualnej. Dane mówią same za siebie.

I jeszcze:

artykuł napisał:
Kobiety różnie definiują doświadczenia, dlatego w pytaniach wymieniałyśmy konkretne typy sytuacji, np. "Czy mężczyzna robił obraźliwe uwagi dotyczące pani ciała lub seksualności (również za pomocą maili, sms-ów i w internecie"

Jak widać, metodologia owego badania została skonstruowana pod kątem maksymalnej czułości. Jak kobieta uslyszała od mężczyzny (kiedykolwiek!), że
- ma ładne cycki
- albo, że "ma grubą pupę"
... albo nawet, że ładnie wygląda, to mogła się poczuć molestowana. I "wskoczy" nam w statystykę owych "ponad 90% przemocy" wobec kobiet.
Czy mężczyźni nie doznają przemocy seksualnej?
Odwróćmy teraz tego rodzaju metodologię w stronę mężczyzn. Jeśli którykolwiek z nich usłyszał od jakiejś kobiety np. że:
- się nie nadaje do niczego, bo się nie interesuje jakąś kobietą, nie spełnia jej oczekiwań
- albo, że jest ciotą, bo się czuje zmęczony
- albo, że "co z niego za facet", bo nie spełnił czyichś tam oczekiwań względem zainteresowania seksem.
Też może się poczuć dotknięty (i najczęściej się czuje) w swojej intymności, seksualności.

Nie chcę twierdzić, że przemoc seksualna nie występuje w Polsce, że nie jest problemem. Na pewno jest tu wciąż dużo do poprawienia. Może i warto na te sprawy wskazywać. Ale podejście, jak przedstawione w artykule, wydaje mi się, rażąco tendencyjne. Artykuł zaczyna się emocjonalnym opisem prawie sceny gwałtu, przedstawieniem "naukowych" danych statystycznych o nagminnej przemocy seksualnej, a dopiero potem daje się, trochę między wierszami, wyczytać koncepcja autorów - pomieszanie różnych form napastliwości słownej, zwykłego grubiaństwa i chamstwa, z gwałtami, pełną przemocą. To powiązanie jest poukrywane, czyniąc z owego artykułu dzieło manipulatorskie, nastawione na wyzwalanie nastawień emocjonalnych, a nie rzetelne informowania, opis świata.
Tak postępując można udowodnić niemal dowolną tezę - wystarczy podpiąć skrajnie wyczulony mechanizm diagnostyczny czegoś (duża statystyka) z jednej strony, ze skrajnie negatywną postacią owego czegoś, z drugiej (incydentalne przypadki).
Rozumiem, że pewne osoby mogą mieć traumę, może im zależeć na zwróceniu uwagi na jakieś zjawisko. I pewnie wciąż wiele kobiet w Polsce odbywa seks wbrew swoim pragnieniom, więc na pewno zjawisko występuje. Ale problem tych "spraw" damsko - męskich jest, niestety, znacznie bardziej złożony. I obawiam się, że dość jednostronne podejście jakie w tej kwestii prezentują kręgi feministyczne, ostatecznie może społeczeństwu wygenerować więcej kłopotów, niż korzyści. Emocje są, niestety, najczęściej niezbyt dobrym doradcą.
Tak wewnętrznie, gdzieś w środku "aż się prosi" po przeczytaniu takiego artykułu, o przykładne karanie winnych. Pójdźmy tym tropem. Wyobraźmy sobie świat, w którym nagle priorytet dostało agresywne wkraczanie systemu karnego w sferę emocji damsko męskich, a szczególnie potencjalną przemoc seksualną. Cóż, aby być konsekwentnym należałoby przedsięwziąć?
- może przykładnie karać za każdą wypowiedź mającą w podłożu aspekt emocji seksualnych, erotycznych. Czy "ładnie dzisiaj wygląda, Pani Krysiu" jest już molestowaniem? Według pewnej części feministek, już tak. Właściwie każda, nawet minimalna forma flirtu, ociera sie jakoś o aspekt erotyki, seksu. Może w ogóle kulturę należałoby jakoś przemodelować, aby flirt został z niej usunięty. To może potrzebny nam jest świat na wzór islamski - totalna separacja kobiet i mężczyzn. Może jednak najsensowniejszym rozwiązaniem byłoby zniesienie koedukacji w szkołach, może w pracach, zrobienie osobnych pływalni, może miejsc w autobusach. To już jest w krajach islamskich przećwiczone. Można zrobić coś podobnego z powodów nie religijnych, tylko feministycznych.
Na pewno tego byśmy chcieli? Ale jak inaczej upilnować "proceder" odzywania się mężczyzn do kobiet w sposób zaczepny, sugerujący zainteresowanie ich urodą, atrakcyjnością.
Chcielibyśmy tego, czy nie?... :think:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13281
Przeczytał: 60 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 15:16, 17 Sie 2016    Temat postu: Re: Przemoc seksualna

Tak jeszcze podsumuję w postaci względnie wyrazistego wniosku, to na co najbardziej chcę zwrócić w tym wątku uwagę:
Uważam, że praktycznie niezwykle trudne do odseparowania od siebie są zachowania międzyludzkie, szczególnie te ocierające się o sferę seksu, w którym mamy do czynienia z pełną zgodą i entuzjazmem, poprzez lekką zgodę, zainteresowanie, dalej aż w niechęć, nieakceptację.
Sfera intymna jest grą mocno złożonych emocji - niejednokrotnie nasyconych prowokacją, pozorami odrzucenia drugiej strony, ale też i oczywiście ewidentnym odrzuceniem. Nie sposób jest tu "zjeść ciastko i mieć ciastko". Jesli dopuścimy flirty, rózne formy rozgrywania emocji pomiędzy dwojgiem zainteresowanych sobą ludzi, to siłą rzeczy wpadnie nam do owego "worka" to co niechciane, często chamstwo, grubiaństwo, przemoc. Nie ma na to metody!

Tzn. skrajne wyjścia jedną rzecz rozwiązują, ale wtedy tracimy coś innego. Aby się pozbyć tych molestujących odzywek, należałoby właściwie przestać się odzywać w ogóle, bo ktoś zawsze może uznać czyjąś wypowiedź za aluzję, za niezdrową sugestię. Przywitanie: "ładnie Pani dzisiaj wygląda" usłyszane od kogoś miłego, na którym kobiecie zależy jest oczekiwanym tekstem, ale identyczne sformułowanie spływające z ust chama, kogoś nie akceptowanego, a od dłuższego czasu napastliwie adorującego, będzie odebrane jako molestowanie, będzie nieprzyjemne.
Dlatego uważam, że taktyka przyjęta przez kręgi feministyczne, polegająca na uczulaniu się maksymalnym na słowa, zachowania, które mogłyby prowadzić do agresji seksualnej, jest chybiona. Zamiast się przesterowywać w odbiorze tego co mogłoby być odebrane jako agresja, lepiej jest skupić się na przypadkach ewidentnych.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi




Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5762
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 18:06, 17 Sie 2016    Temat postu:

Chodzi o to, Michale, że ludzie nie pasują ani do tego świata, ani do innego. Co gorsze, nie wiedzą skąd są, ani dlaczego, ani po co, ani czym są. Wychodzi na to, ze jesteśmy najbardziej nieszczęśliwymi istotami w Kosmosie może nawet...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13281
Przeczytał: 60 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 20:09, 17 Sie 2016    Temat postu:

"Nie" znaczy "nie"
To jest tytuł z artykułu, który oczywiście ma uświadamiać wszystkim, że kobieta, która nie wyraża zgody na seks, wie co chce, gdy tak mówi, a mężczyzna bezwzględnie wtedy powinien się wycofać z wszelkich propozycji w tym względzie. Może z resztą chodzi nie tylko o seks, ale ogólnie o zainteresowanie, propozycje w zakresie kontaktów towarzyskich.
Właściwie to ja byłbym za. Tylko się zastanawiam jak będzie/byłby wyglądał nasz świat, gdyby ten postulat zastosowano i faceci by "zwijali manatki" po każdej oznace niechęci ze strony kobiet - myślę tu oczywiście nie tylko o seksie, ale ogólniej. Jak nie znaczy nie, to pewnie tak znaczy tak, a kobiety zawsze wiedzą o co im chodzi, gdy coś komunikują, nigdy nie prowokują, nie prowadzą żadnej emocjonalnej gry...
Ja tam byłbym "za", choć pewnie będą niejakie kłopoty ze zdyscyplinowaniem w tym kierunku nie tylko mężczyzn, ale i kobiet. Jakiś czas temu jedna z nich (osoba po studiach, można by rzec, że wręcz kobieta sukcesu) z niejakim zdziwieniem i uśmieszkiem politowania, wygłosiła następująca pretensję: "bo ten mężczyzna to potraktował, ze jak ja coś mówię, to uważam właśnie tak jak powiedziałam...". Jej zniesmaczenie i zdziwienie reakcją tego mężczyzny, który wziął jej słowa po prostu według ich domyślnego znaczenia, a nie doszukując się gry i ukrytych sugestii było silne i szczere...

Ciekaw jestem co to będzie za świat, w którym za dobrą monetę i w pełnym zaufaniu co do szczerości komunikatu będziemy brali takie wypowiedzi kobiet jak:
- Mam cię już dość! (facet uznaje, że jest kobiecie niemiły, zwija manatki i kończy znajomość)
- Nigdy już z toba nie pójdę na imprezę (facet od tej pory nie proponuje tej kobiecie żadnego wspólnego wyjścia)
- itp...
W sumie byłoby chyba prościej i przejrzyściej, ale mam obawy, czy to się przyjmie... :rotfl:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jan Lewandowski




Dołączył: 12 Gru 2005
Posty: 2512
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 22:12, 17 Sie 2016    Temat postu:

Coś dla przeciwwagi

[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi




Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5762
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 23:35, 17 Sie 2016    Temat postu:

Jan Lewandowski napisał:
Coś dla przeciwwagi

[link widoczny dla zalogowanych]
Ja bym chyba pomolestował, ale..to samiczki mają się o mnie starać, bo jestem boski. :shock: :mrgreen: :brawo:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13281
Przeczytał: 60 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 23:46, 17 Sie 2016    Temat postu:

Jan Lewandowski napisał:
Coś dla przeciwwagi

[link widoczny dla zalogowanych]


Zastanawiam się, czy czasem nie mamy u polskich feministek swoistego kompleksu bycia niewystarczająco skrzywdzonymi. Status skrzywdzonego(ej) jest dość atrakcyjny - taki biedaczek/czka nie jest podejrzewany o coś złego - w końcu to ofiara, nie sprawca, więcej mu uchodzi na sucho, moze się ubiegać o różne formy zadośćuczynienia, a ludziska wokoło się obchodzą jak z jajkiem. A tu, jak na złość, nie za bardzo jest powód do bycia skrzywdzonym. Stąd pomysł, że skrzywdzonym jest ten, kto się czuje skrzywdzonym. Z tego co mi opowiadano, w więzieniach siedza przede wszystkim skrzywdzeni niewinni, ludzie, którym nie udowodniono winy (nie udowodniono wystarczająco wyraziście), albo dopuszczono się mnóstwa błędów proceduralnych, albo w ogóle jest wiele przyczyn, dla których wina osadzonego okazuje się (subiektywnie, w ocenie samych więźniów) przypadkiem relatywnie rzadkim. Bo jak ktoś ma swój wewnętrzny program "nie przyjmuję odpowiedzialności za swoje czyny, winę swoje wypieram, albo przerzucam - choćby częściowo -na innych" to taki program realizuje. I nie ma siły, aby zmusić kogoś do zmiany nastawienia tego rodzaju, jesli sam nie zechce, jeśli z własnego poczucia nie odkryje, że jednak wypieranie się odpowiedzialności jest niedojrzałością, brakiem prawdziwej, ludzkiej godności.
Z drugiej strony są także ludzie z przesadnym poczuciem winy, wciąż szukający w sobie przyczyn różnych złych rzeczy, oskarżający się nadmiernie. Nasze feministki raczej jednak są w tej pierwszej grupie - winy dostrzegają na zewnątrz, nie dopuszczając myśli, że może czasem ta wina jest jednak (choćby trochę) rozłożona, albo czasem wyimaginowana...
Oczywiście znam typową ripostę na te moje uwagi - zwykle polega ona na wskazaniu na jakiś drastyczny przykład drania, który zgwałcił dziecko, albo zrobił coś równie okropnego. Drastyczny przykład ma - teoretycznie - tę zaletę, że właściwie zamyka usta. Bo jak ktoś coś strasznego przywoła, to występując przeciw jego tezom, automatycznie jest ze sprawcą przeciw biednej ofierze...
Z szukaniem winy w otoczeniu jednak - już ogólnie, czyli porzucając nawet temat gwałtów, czy molestowania - jest tak, że (to moje życiowe odkrycie, którym chce się podzielić) jest to mechanizm bardzo podatny na samomanipulowanie. Jest sympatycznie, czuć się lepszym, czyli raczej niewinnym skrzywdzonym, niż tym, który patrzy w prawdzie w oczy i twardo widzi zależności "co zrobiłem, za to odpowiadam". Poza tym wmówienie winy innym daje przewagę w grach społecznych i rodzinnych - można oczekiwać przeprosin, jakiegoś świadczenia extra. To się opłaca. Dlatego do widzenia u ludzi winy ustawia się długa kolejka zainteresowanych - głównie tych, co manipulowanie emocjami mają we krwi. Sam przyznam, że zwracam na to uwagę od dłuższego czasu. I próbuję narzucić sobie program nie podchodzenia do ocen świata od strony poczucia winy. I chyba od jakiegoś czasu, oskarżenia innych ludzi przychodzą mi coraz trudniej, są coraz rzadsze. Nie ja jestem od wydawania sądów o ludziach...
Tzn. osądzam postawy, osądzam ogólnie procesy, czy zależności, ale staram się nie oceniać ludzi - nie wiem co dostali na starcie swojego życia, jak wiele udało im się poprawić, jak to wypada w porównaniu do tego co ja dostałem i co z tym przez swoje życie zrobiłem.
Z resztą rzeczony raport też staram się oceniać - jako raport. Imiennie nie oskarżam żadnej osoby (nawet nie znam autorów). O ludzkiej winie nie chciałbym mówić, ale o wyraźnie zakłóconych schematach rzetelności, chętnie podyskutuję.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JanelleL.




Dołączył: 16 Paź 2014
Posty: 1539
Przeczytał: 11 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 6:54, 19 Sie 2016    Temat postu:

Z większości poglądów feministek można by mieć nie kończący się ubaw i taki mógłby być cel tolerowania ich w ogóle :mrgreen: ...gdyby nie to, że tzw. "środowiska feministyczne" mają dość duży wpływ na kształtowanie światopoglądu, na ustawodawstwo również. Z uwagi na to, że mają one szeroki dostęp, a także chęć produkowania się w środkach masowego przekazu, ich opinie są nadmiernie eksponowane w stosunku do ich realnego występowania w (przynajmniej naszym) społeczeństwie. Tzw. normalne kobiety zwykle zajęte są innymi rzeczami, nie mają czasu ani chęci na dyskusje światopoglądowe, tym bardziej angażowanie swojej osoby w jakieś ruchy społeczno-polityczne....w wyniku tego reprezentują je, jako kobiety, jednostki niereprezentatywne czyli owe feministki. Jest to jakieś też wygodnictwo...ktoś się chce udzielać, nadstawiać swoją osobę publicznie i poruszać niewygodne tematy, walczyć o to czy tamto... to niech sobie będzie - reszta siedzi cicho. Takie podejście prowadzi do tego, że te walczące jednostki stają się takim "żandarmem babskich interesów"..niby nikt ich nie lubi, ale jak trzeba o coś zawalczyć to idą na przodek...no i tak dochodzi do tego, że w sytuacji, gdy nie za bardzo już jest o co, walczy się z zupełnie wyimaginowanymi sprawami...np. z tym molestowaniem na potęgę.... podczas, gdy mężczyźni niby nie chcą już molestować na potęgę (komu wierzyć??) :mrgreen: czyli walka z płcią przeciwną zamiast gry ... albo gra wstępna w formie walki, byle utrzymać żandarma przy życiu i w stanie gotowości :wink:
Ten kompleks bycia niewystarczająco skrzywdzoną, o którym Michał pisał .... tak, myślę że taki status osoby pokrzywdzonej jest bardzo wygodną sprawą - to taki dobry punkt odbicia do walki, gry na emocjach i w ogóle całej tej gry, która się opłaca w różnych aspektach. Być może to właśnie chęć bycia skrzywdzoną popycha feministki do popierania przyjmowania uchodźców (tzn. muzułmanów) i do stawania w ich obronie, bowiem jakichś innych racjonalnych powodów tego nie widzę, a tym bardziej zgodnych z ich niby antymęskimi poglądami.


Ostatnio zmieniony przez JanelleL. dnia Pią 7:09, 19 Sie 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JanelleL.




Dołączył: 16 Paź 2014
Posty: 1539
Przeczytał: 11 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 7:07, 19 Sie 2016    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Jan Lewandowski napisał:
Coś dla przeciwwagi

[link widoczny dla zalogowanych]
Ja bym chyba pomolestował, ale..to samiczki mają się o mnie starać, bo jestem boski. :shock: :mrgreen: :brawo:


...i taki oto jest skutek tej rewolucji seksualnej tudzież dostatku ... nie chce się panom ani molestować, ani nawet starać :(
...Piotrowi można wybaczyć.. bo jest boski wszak :* ;-P :wink:


Ostatnio zmieniony przez JanelleL. dnia Pią 10:05, 19 Sie 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi




Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5762
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 18:13, 19 Sie 2016    Temat postu:

JanelleL. napisał:
...Piotrowi można wybaczyć.. bo jest boski wszak :* ;-P :wink:
Boski, a w dodatku psychol- to już w ogóle full wypas. :mrgreen: ;-P
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JanelleL.




Dołączył: 16 Paź 2014
Posty: 1539
Przeczytał: 11 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 11:41, 20 Sie 2016    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
JanelleL. napisał:
...Piotrowi można wybaczyć.. bo jest boski wszak :* ;-P :wink:
Boski, a w dodatku psychol- to już w ogóle full wypas. :mrgreen: ;-P


..czyli właściwa osoba we właściwym miejscu :wink: ;-P
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi




Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5762
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 18:11, 20 Sie 2016    Temat postu:

JanelleL. napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
JanelleL. napisał:
...Piotrowi można wybaczyć.. bo jest boski wszak :* ;-P :wink:
Boski, a w dodatku psychol- to już w ogóle full wypas. :mrgreen: ;-P


..czyli właściwa osoba we właściwym miejscu :wink: ;-P
Osoba tak, osobowość... Ale czy człowiek? :think: :shock: :wink:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13281
Przeczytał: 60 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 9:45, 22 Sie 2016    Temat postu:

JanelleL. napisał:
Z większości poglądów feministek można by mieć nie kończący się ubaw i taki mógłby być cel tolerowania ich w ogóle :mrgreen: ...gdyby nie to, że tzw. "środowiska feministyczne" mają dość duży wpływ na kształtowanie światopoglądu, na ustawodawstwo również. Z uwagi na to, że mają one szeroki dostęp, a także chęć produkowania się w środkach masowego przekazu, ich opinie są nadmiernie eksponowane w stosunku do ich realnego występowania w (przynajmniej naszym) społeczeństwie. Tzw. normalne kobiety zwykle zajęte są innymi rzeczami, nie mają czasu ani chęci na dyskusje światopoglądowe, tym bardziej angażowanie swojej osoby w jakieś ruchy społeczno-polityczne....w wyniku tego reprezentują je, jako kobiety, jednostki niereprezentatywne czyli owe feministki. Jest to jakieś też wygodnictwo...ktoś się chce udzielać, nadstawiać swoją osobę publicznie i poruszać niewygodne tematy, walczyć o to czy tamto... to niech sobie będzie - reszta siedzi cicho. Takie podejście prowadzi do tego, że te walczące jednostki stają się takim "żandarmem babskich interesów"..niby nikt ich nie lubi, ale jak trzeba o coś zawalczyć to idą na przodek...no i tak dochodzi do tego, że w sytuacji, gdy nie za bardzo już jest o co, walczy się z zupełnie wyimaginowanymi sprawami...np. z tym molestowaniem na potęgę.... podczas, gdy mężczyźni niby nie chcą już molestować na potęgę (komu wierzyć??) :mrgreen: czyli walka z płcią przeciwną zamiast gry ... albo gra wstępna w formie walki, byle utrzymać żandarma przy życiu i w stanie gotowości :wink:

Ciekawa ta analiza. Zgadzam się z tym spojrzeniem na sprawę.
Myślę, że warto zwrócić dodatkową uwagę na ten problem niereprezentatywności. Mam nieodparte wrażenie, że większość feministek to osobniczki w jakiś sposób szczególne. Ich wyróżniające się cechy to:
- aktywność, buntowniczość, nawet większa, niż u innych kobiet wrodzona agresja
- uraz, pewna niechęć (często uzasadniona przeżyciami!) do mężczyzn
- pewien rodzaj niepogodzenia z kulturą, rolą w społeczeństwie.
Te cechy powodują, że głos feministek PRZYKRYWA GŁOS KOBIET SPEŁNIONYCH. Kobiety szczęśliwe - spełnione w małżeństwie, w życiu, biznesie często patrzą na feministki jak na dziwadła, zastanawiając się, o co im właściwie chodzi?
- Chcą facetów zniechęcić do zaczepek, do pewnej formy aktywności w nawiązywaniu znajomości?... No bo jak inaczej to ma się dziać w życiu to całe damsko męskie przywoływanie się?... - Szanowna Pani, czy raczyłaby Pani zwrócić na mnie uwagę? - Ach, może nie... Oj, to ja bardzo przepraszam, że się narzucałem, już uciekam i obiecują, że nigdy przenigdy, nie będę już Pani niepokoił...
Rozumiem, że zawołanie "lala, but ci się rozwala!" jest nieeleganckie, prymitywne. I mi się nie podoba. Ale też zdaję sobie sprawę, że chłopak z nizin społecznych, próbujący zainteresować sobą dziewczynę z podobnych nizin, ze środowisk, gdzie język nie jest wyszukany, a standardy kontaktów społecznych - cóż, jakie są... taki chłopak wyrazi się, tak jak potrafi. Liczenie na to, że najpierw nauczymy wszystkich mężczyzn wysokich standardów kultury, a wtedy oni - już tacy poprawni i uprzejmi - zaczną dziewczynom proponować swoje towarzystwo, jest mocno naiwne. Niestety, pewnym smutnym faktem jest, że chamstwo w życiu było, jest, będzie (choć trzeba mu się przeciwstawiać siłom). Czekanie na to, że się z nim w całości uporamy, a wtedy zacznie era właściwych kontaktów damsko - męskich zagraża przetrwaniu gatunku. Bo to robota na długie lata.
Oczywiście, warto przypadki chamstwa piętnować, gwałty trzeba ścigać. Ale ludzie są jacy są. Faceci mają - jak wykazują statystyki - większy rozrzut cech w populacji - zarówno dobrych, jak i złych cech. Czyli facetów idiotów, chamów, łajdaków zawsze w populacji będzie znaczący udział. I trzeba z tym jakoś żyć. A problem z chamami i łajdakami nie jest wyłącznie problemem kobiet, ale wszystkich równo - także innych mężczyzn, starców, dzieci. Gwałtowny mężczyzna to zwykle nie tylko gwałciciel kobiet, ale często okrutnik wobec własnego ojca, zły współpracownik, pirat drogowy. Bo jak ktoś ma zaburzone, nieopanowane emocje, to wychodzi w różny sposób. I nie ma co robić z tego SPRAWY FEMINISTYCZNEJ, bo jest to po prostu sprawa ogólna - nakładanie na nią filtra walki płci problemu nijak nie wyjaśnia, nie rozwiązuje.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JanelleL.




Dołączył: 16 Paź 2014
Posty: 1539
Przeczytał: 11 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 4:49, 24 Sie 2016    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
JanelleL. napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
JanelleL. napisał:
...Piotrowi można wybaczyć.. bo jest boski wszak :* ;-P :wink:
Boski, a w dodatku psychol- to już w ogóle full wypas. :mrgreen: ;-P


..czyli właściwa osoba we właściwym miejscu :wink: ;-P
Osoba tak, osobowość... Ale czy człowiek? :think: :shock: :wink:


"Człowiek" jakoś tak nie bosko brzmi... "Osoba" to co innego :wink: ;-P
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JanelleL.




Dołączył: 16 Paź 2014
Posty: 1539
Przeczytał: 11 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 5:25, 24 Sie 2016    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
JanelleL. napisał:
Z większości poglądów feministek można by mieć nie kończący się ubaw i taki mógłby być cel tolerowania ich w ogóle :mrgreen: ...gdyby nie to, że tzw. "środowiska feministyczne" mają dość duży wpływ na kształtowanie światopoglądu, na ustawodawstwo również. Z uwagi na to, że mają one szeroki dostęp, a także chęć produkowania się w środkach masowego przekazu, ich opinie są nadmiernie eksponowane w stosunku do ich realnego występowania w (przynajmniej naszym) społeczeństwie. Tzw. normalne kobiety zwykle zajęte są innymi rzeczami, nie mają czasu ani chęci na dyskusje światopoglądowe, tym bardziej angażowanie swojej osoby w jakieś ruchy społeczno-polityczne....w wyniku tego reprezentują je, jako kobiety, jednostki niereprezentatywne czyli owe feministki. Jest to jakieś też wygodnictwo...ktoś się chce udzielać, nadstawiać swoją osobę publicznie i poruszać niewygodne tematy, walczyć o to czy tamto... to niech sobie będzie - reszta siedzi cicho. Takie podejście prowadzi do tego, że te walczące jednostki stają się takim "żandarmem babskich interesów"..niby nikt ich nie lubi, ale jak trzeba o coś zawalczyć to idą na przodek...no i tak dochodzi do tego, że w sytuacji, gdy nie za bardzo już jest o co, walczy się z zupełnie wyimaginowanymi sprawami...np. z tym molestowaniem na potęgę.... podczas, gdy mężczyźni niby nie chcą już molestować na potęgę (komu wierzyć??) :mrgreen: czyli walka z płcią przeciwną zamiast gry ... albo gra wstępna w formie walki, byle utrzymać żandarma przy życiu i w stanie gotowości :wink:

Ciekawa ta analiza. Zgadzam się z tym spojrzeniem na sprawę.
Myślę, że warto zwrócić dodatkową uwagę na ten problem niereprezentatywności. Mam nieodparte wrażenie, że większość feministek to osobniczki w jakiś sposób szczególne. Ich wyróżniające się cechy to:
- aktywność, buntowniczość, nawet większa, niż u innych kobiet wrodzona agresja
- uraz, pewna niechęć (często uzasadniona przeżyciami!) do mężczyzn
- pewien rodzaj niepogodzenia z kulturą, rolą w społeczeństwie.
Te cechy powodują, że głos feministek PRZYKRYWA GŁOS KOBIET SPEŁNIONYCH. Kobiety szczęśliwe - spełnione w małżeństwie, w życiu, biznesie często patrzą na feministki jak na dziwadła, zastanawiając się, o co im właściwie chodzi?
- Chcą facetów zniechęcić do zaczepek, do pewnej formy aktywności w nawiązywaniu znajomości?... No bo jak inaczej to ma się dziać w życiu to całe damsko męskie przywoływanie się?... - Szanowna Pani, czy raczyłaby Pani zwrócić na mnie uwagę? - Ach, może nie... Oj, to ja bardzo przepraszam, że się narzucałem, już uciekam i obiecują, że nigdy przenigdy, nie będę już Pani niepokoił...
Rozumiem, że zawołanie "lala, but ci się rozwala!" jest nieeleganckie, prymitywne. I mi się nie podoba. Ale też zdaję sobie sprawę, że chłopak z nizin społecznych, próbujący zainteresować sobą dziewczynę z podobnych nizin, ze środowisk, gdzie język nie jest wyszukany, a standardy kontaktów społecznych - cóż, jakie są... taki chłopak wyrazi się, tak jak potrafi. Liczenie na to, że najpierw nauczymy wszystkich mężczyzn wysokich standardów kultury, a wtedy oni - już tacy poprawni i uprzejmi - zaczną dziewczynom proponować swoje towarzystwo, jest mocno naiwne. Niestety, pewnym smutnym faktem jest, że chamstwo w życiu było, jest, będzie (choć trzeba mu się przeciwstawiać siłom). Czekanie na to, że się z nim w całości uporamy, a wtedy zacznie era właściwych kontaktów damsko - męskich zagraża przetrwaniu gatunku. Bo to robota na długie lata.
Oczywiście, warto przypadki chamstwa piętnować, gwałty trzeba ścigać. Ale ludzie są jacy są. Faceci mają - jak wykazują statystyki - większy rozrzut cech w populacji - zarówno dobrych, jak i złych cech. Czyli facetów idiotów, chamów, łajdaków zawsze w populacji będzie znaczący udział. I trzeba z tym jakoś żyć. A problem z chamami i łajdakami nie jest wyłącznie problemem kobiet, ale wszystkich równo - także innych mężczyzn, starców, dzieci. Gwałtowny mężczyzna to zwykle nie tylko gwałciciel kobiet, ale często okrutnik wobec własnego ojca, zły współpracownik, pirat drogowy. Bo jak ktoś ma zaburzone, nieopanowane emocje, to wychodzi w różny sposób. I nie ma co robić z tego SPRAWY FEMINISTYCZNEJ, bo jest to po prostu sprawa ogólna - nakładanie na nią filtra walki płci problemu nijak nie wyjaśnia, nie rozwiązuje.


Zastanawiającym jest fakt, że wiele feministek żyje w normalnych związkach z mężczyznami, często dość udanych pod warunkiem jednak, że partner jest również feministą :mrgreen: lub co najmniej nie jest tzw. "typowym samcem"....czyli o własne sprawy absolutnie nie muszą walczyć...po prostu może mają te cechy, o których pisał Pan Michał plus złapały jakiegoś bakcyla udzielania się publicznego, plus ktoś je wspiera w ich działaniach, a przynajmniej nie przeszkadza.. i to jest ich sposób na życie - walczą o cudze, a czasem o niczyje wręcz :mrgreen: jakby "zawodowo". Np. walczą o prawo do aborcji, podczas, gdy same nie za bardzo nawet już mogą zajść ciążę z racji wieku ... "wtrącają się do cudzych macic" ..a krzyczą, że nie pozwolą się wtrącać nikomu do swojej. W tej konkretnej sprawie bardzo mało mają do powiedzenia, tzn. rzadko dopuszcza się do głosu kobiety, których sprawa dotyczy bezpośrednio lub one same nie chcą tego głosu zabierać.. Natomiast feministki ..a nawet homoseksualiści mają tu wiele do powiedzenia, jako ci chętni na tzw."afisze"- i tak, nawiązując do tej reprezentatywności.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin