Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Silni faceci, którzy są mentalnymi cieniasami

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 32149
Przeczytał: 70 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 12:17, 05 Paź 2021    Temat postu: Silni faceci, którzy są mentalnymi cieniasami

Użycie słowa "pizda" wobec chrześcijaństwa, w dość prowokacyjnym wątku towarzyskiego pelikana zainspirowało mnie do pociągnięcia kluczowego kierunku, który ów wątek uruchomił. Tym kieruniem jest POGARDA DLA SŁABYCH.
Pewne kręgi na tym budują swoją mentalność, ocenę wartości osobowej - na paradygmacie siły, na filozofii ustalania "kto silniejszy?".
U "ludzi siły" nie można być pizdą, nie można być frajerem. Mniej istotne jest, czy się czasem nie jest draniem, damskim bokserem, czy w innej postaci skurwysynem; ważne jest to, że się gdzieś tam okazaliśmy tymi, którzy nie wymiękli przed jakimś tam wyzwaniem rzuconym w ramach obowiązku rywalizowania, okazywania się tym, który nie wymięka.
Dla "ludzi siły" niejako "bogiem" jest to, aby "sobie ktoś nie pomyślał", że on jest słaby, albo że ktoś go pokonał. Wszystko inne jest podrzędne, żadne wartości ponad się nie liczą, tylko ten lans na twardziela.
Z mojego jednak punktu widzenia, czyli PATRZĄC OD STRONY ROZUMU, a nie biologicznych emocji, sprawa ma się właściwie odwrotnie - taki "człowiek siły" jest w istocie "mentalną pizdą", czyli karzełkiem w hierachii człowieczeństwa, właściwie to "ogniwem pośrednim" pomiędzy zwierzęciem, a pełnym homo sapiens (wszak "sapiens" znaczy "rozumny").
Ludzie stawiający na szczycie wszystkich wartości ten, bardzo zwierzęcy, bardzo biologiczny paradygmat pokonywania rywali w istocie nie do końca jeszcze oderwali się od myślenia na sposób małpy, czy wilka. Tkwią mentalnie w swojej zwierzęcości.

Ktoś tu powie: piszesz tak, Michale, dlatego że nie potrafisz stanąć do walki z takim twardzielem, nie potrafisz wykazać swojej męskości tak jak "się należy", czyli w starciu w którym można zostać poturbowanym, a może nawet zabitym. Bo ty, Michale mięczak jesteś i tyle...
Co ja na to odpowiem?
Odpowiem, że jakaś część racji niby w tym jest, bo faktycznie nie chcę stanąć do walki z jakimś osiłkiem, który nic innego w życiu nie robi, tylko trenuje na siłce, jakby tu przypierdolić komuś, z kim się zetrze. Ale uważam, że podobny zarzut można by postawić przeciętnemu "człowiekowi siły", że nie wyzywa mistrza świata w boksie, albo mistrza Polski w karate. Bo tego nie robią. Nie próbują też wykazywać swojej wyższości tygrysom, niedźwiedziom, czy słoniom. Ostatecznie zawsze WYBIERAJĄ z kim będą się bili, kto jest tym, któremu należy rzucić wyzwanie.
Choć ja przyznam, że tak naprawdę to nawet nie dlatego nie chcę udowadniać swojej wyższości na "męskich warunkach", że jakoś szczególnie się boję takiego starcia. Powodem (przynajmniej w moim odczuciu) ważniejszym jest BEZSENSOWNOŚĆ I NIEATRAKCYJNOŚĆ owego celu, jakim byłoby wykazanie swojej wyższości w jakiejś tam bójce. Po prostu uważam to za zabawę dla chłopaczków z podstawówki, którzy wyzywają się na "solówki" (za młodych lat zdarzało mi się w czymś takim uczestniczyć, ale już dorosłem), a nie dla ludzi rozsądnych. Po prostu kiedyś był czas, aby stać się dorosłym mężczyzną, który pożegnał w sobie mentalność nastolatka.

Ci, którzy dalej uważają, że warto poświęcać wszystko, czy nawet nie wszystko, ale bardzo wiele dla tego wykazania swojej wyższości w jakiejś tam walce, są zwykłymi głupcami, ludźmi bez pomyślunku i wyobraźni. W sensie rozumu to oni są "pizdami", lękliwymi karzełkami, którzy PRZESTRASZYLI SIĘ tego, że może powinni zacząć konstruować sobie system wartości bardziej skomplikowany, dojrzalszy, przemyślany niż tylko w oparciu o biologiczne emocje rywalizacji. Rzecz dotyczy nie tylko kwestii fizycznego starcia, ale też każdej walki, w której ktoś używałby presji emocjonalnej zamiast uczciwego rozpatrzenia sprawy, czyli manipulacji i mataczenia, zamiast rozpatrywania rzetelnie samych argumentów.
W takiej postawie ukryty jest lęk! To jest lęk mentalny, lęk przed ZŁOŻONOŚCIĄ ZAGADNIENIA.

Poszukiwanie sensu dalej niż to nam sugerują instynkty jest często trudne. Wiąże się z jakąś formą cierpienia, a na pewno dyskomfortu. Zburzenie sobie osobistej prostoty rozumienia, dla wielu zdaje się być niewyobrażalne. To jest dla nich za trudne, więc wolą trzymać się tego, w co wepchnęło ich biologiczne dziedzictwo. Są niezdolni do głębszej refleksji, więc procesują to prymitywne "czy to ja bym wpierdolił tamtemu, czy on mi?". I obraz rzeczywistości wokół tego "podstawowego problemu" się takiej osobie układa. Nie ma w tym obrazie wiele miejsca na WYŻSZE IDEE
- sprawiedliwości potraktowanej z uwzględnieniem nierównych warunków startu w życie
- uczuć wyższych, subtelnych - np. tkliwej miłości, przebaczenia
- kompleksowego rozumienia, w którym zamiast skupienia się na emocjach walki, celem byłoby szczęście większej grupy ludzi, harmonijny rozwój, intelektualny wzrost może nawet całej ludzkości.
Biologia co prawda wesprze tę pierwotną emocję wymuszania na otoczeniu swojej dominacji i chciejstwa "bo jak nie, to spuszczę wam wpierdol", ale w zasadzie poza wypełnieniem tego pierwotnego biologicznego nakazu i osiągnięciem przejściowej przyjemności z pokonania kogoś (często jednak też okupionej goryczą porażek, gdy traf się na silniejszego), nie osiąga się nic. Biologia wesprze emocję walki aktywując w mózgu ośrodek nagrody, w sytuacji gdy poderwiemy się do jakiejś walki - walki o cokolwiek, walki dla wykazania jacy to my nieprzejednani jesteśmy. Trudniejszym (dla mentalnych pizd niemożliwym) jest zdobycie się na refleksję, czy aby na pewno stoimy po właściwej stronie barykady, czy poza naszą emocją walki i nie wymiękania w obliczu wroga, jest COKOLWIEK JESZCZE...Bo może w tej walce nie osiąga się już kompletnie nic trwałego, cennego, dającego wartość w dłuższej perspektywie.
Dlatego uważam, że ludzie, którzy paradygmat siły i dominacji stawiają absolutnie na szczycie swoich wartości, to w szerszym rozumieniu słabeusze i mentalne pizdy.
Pytanie jest: komu bardziej przysługuje lekceważące, wzgardliwe potraktowanie:
- temu kto niewolniczo trzyma się paradygmatu lansowania się na twardziela, depcząc z tego powodu wszystkie pozostałe wartości, okazując się (jak to w historii bardzo często było) draniem, zbrodniarzem, gwałcicielem, okrutnikiem (choć wciąż uznając się za twardego), czy może tego, który gotów jest nawet jakoś wziąć na siebie to uznanie go za tchórza, pizdę, mięczaka, ale jednak robiącego wszystko, aby nie stać się krzywdzicielem, skurwysynem, okrutnym zabójcą... A może lans na twardziela jest jednak - w rozumieniu głębszym człowieczeństwa - mniej wart, niż po prostu okazanie się kimś, kto zostawił po sobie dobrą spuściznę, przez którego płakały masowo matki, dzieci, nie ginęli ludzie, nie niszczono nikomu dorobku ich życia...
Każdy - już we własnym sumieniu i światopoglądzie - ostatecznie zadecyduje, co ma większą wartość. Ja zadecydowałem - mam większy szacunek dla tych wszystkich rzekomych "pizd", które w imię nie czynienia krzywdy, nie lansowania się na twardziela za wszelką cenę, gotowi są nawet przeboleć jakoś te epitety frajerów, słabeuszy, czy pizd. Ja mam dla tych ludzi większy szacunek, niż dla tych "twardzieli", z gigantycznym długiem krzywd, cierpień za swoim życiem, ale obronionym epitetem twardziela. Bo ci ostatni, wg mnie po prostu głupio wybrali, bo w rozrachunku rozsądku i dobra okazali się wielkimi cieniasami.

PS.
Zdecydowałem się zmienić tytuł wątku z "Silni faceci, którzy są mentalnymi pizdami" na "Silni faceci, którzy są mentalnymi cieniasami". Jakoś jednak nieco razi mnie to wulgaryzmowanie. Tę samą treść mogę wyrazić może z mniejszą emfazą, ale za to w sposób bliższy kulturalnej komunikacji.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Wto 18:32, 05 Paź 2021, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 32149
Przeczytał: 70 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 15:04, 05 Paź 2021    Temat postu: Re: Silni faceci, którzy są mentalnymi cieniasami

Trudno o szacunek dla mentalnych pizd, ludzkich zwierzątek intelektualnie totalnie nieporadnych.
Co prawda, po zablokowaniu odpowiedzialności za swoje czyny i nakręceniu się emocjonalnym do wkurwienia na maksa, taki "silny facet" może się sam przed sobą mienić jako ktoś godny szacunku. Jednak w sensie szerszego człowieczeństwa, w sensie oceny opartej o pytanie "czy chcemy takiego kogoś w dobrze funkcjonującej społeczności?" to poplecznicy "siły" okazują się być bezużytecznym (a tylko szkodliwym) ludzkim odpadem. Bo oni mają jedynie siłę DO NISZCZENIA, do ufajdania przestrzeni kontaktów międzyludzkich niekontrolowaną agresją, złością, cierpieniem. Nie mają nic do zaoferowania, ewentualnie poza obroną przed podobnymi im z drugiej strony. Ale jakby jedni i drudzy zginęli z tej ludzkiej układanki, ot cała reszta ludzkości tylko by odetchnęła.

A w sensie rozumowym to już są totalne cieniasy - żałosne nieporadne, skupione na emocji agresji nieboraki. Ich emocje są jak emocje "bab w maglu" - uproszczone do instynktów, bez samokontroli i autorefleksji.
Teraz co prawda już mało kto do magla nosi pranie, ale kiedyś była to powszechna usługa. W maglu nie trzeba wykazywać się specjalną kompetencją, bo robota jest prosta, mechaniczna. Mogą ją wykonywać osoby o niskiej inteligencji, mentalnie na poziomie elementarnym. I ową robotę (pewnie, jak zawsze znajdą się wyjątki) właśnie takie kobiety - niewykształcone, bez bardziej złożonych umiejętności - wykonywały. A że o czymś przy takiej robocie się gada, to się gadało... Jak się gadało?
- Ano jak "baby w maglu", czyli bardzo emocjonalnie, w stylu "wiesz, ta Kaśka to głupia jakaś", "ten Wojtek, to przystojny, ale Baśka robi z nim co chce" itp. - proste obserwacje, wciąż te same emocje i zero głębszej refleksji. I tacy są "silni faceci", tylko z trochę innymi emocjami - emocjami na to, kto komu potrafi przypierdolić. Ale tak samo jest to mentalność bez refleksji, bez próby jakiegoś obiektywizmu, zdystansowania się względem prostych emocjonalnych ocen.
Tylko rodzaj (ale już nie klasa) emocji odróżnia skrajnego prawaka od baby w maglu - zamiast o to, która której co powiedziała, albo która jest wredna wydra, to będą emocje kto komu dał w mordę, a potem czy jeszcze potrafi przywalić komuś innemu, bądź czy jak to nasi, powinni wydać swoją wojnę obcym. W obu przypadkach są to emocje i tematyka wprost z tego co instynktowne i biologiczne, a nie co pogłębione jakąś refleksją, czy próbą poszukiwania głębszego sensu.
Rzekomy "silny facet" w obliczu problemów poznawczych jest bezradny jak dziecko. Sam niczego nie wymyśli, bo w mózgu ma co najwyżej ze trzy zwoje nerwowe, za to grube jak lina okrętowa. Wszak on jest mentalnie gotowy jedynie na to, aby komuś dać w mordę, a nie aby coś rozważyć, rozwiązać jakichś poznawczy problem. Bo aby coś zrozumieć, trzeba POSZUKAĆ OBIEKTYWNEJ POSTACI SPRAW. A przecież "silnemu facetowi" nie o to chodzi, aby coś było obiektywnie, ale o to, aby się okazało jak to on potrafi przypierdolić. Jemu nie zależało nigdy na tym, aby wiedzieć jak się rzeczy mają niezależnie od tego, kto mówi, kto na sprawę patrzy (a to właśnie tak rozumiemy PRAWDĘ), lecz na tym, aby wymuszać presją na innych przyjęcie swoich "idei" (najczęściej prawdziwej ideowości tam jest tyle co kot napłakał, bo chodzi tylko o swoje symbole i obsikane mentalnie grupową akceptacją sformułowania) w postaci zadeklarowania ich, że są przyjęte, chodzi o to, aby się ugięli pod naciskiem.
Silni faceci, poszukujący tej swojej dominacji w sensie ogarniania rzeczywistości umysłem, to żałosne karzełki, a w sensie kontroli nad swoimi emocjami, to mentalne pizdy - bezradne, emocjonalne, jak baby w maglu. Zero samokontroli, zero prób rzetelnego zrozumienia czegoś. Żałośni i słabi w rozumie...
Mięsa armatniego, którym jakiś wódz powiedział "teraz idźcie zabijać w imię mojej żądzy podbojów" (choć pewnie nieco inaczej rzecz formułował, manipulując słowami tak, że chodzi o coś innego, niż egoizm psychopaty), a oni posłusznie i mężni szli dać się zaszlachtować podobnym im z drugiej strony frontu były setki milionów, pewnie miliardy. Wszyscy oni oddawali swoje życie, wykazać owo swoje męstwo. W imię czego oddawali to życie?...
- Przede wszystkim dlatego, że jakiemuś psychopacie tak się spodobało! A potem ten psychopata to rozkazał.
- W jakimś stopniu dlatego, że dali sobie wmówić, że posłuszeństwo rozkazom to cnota, to świadectwo wartości mężczyzny. A może większym świadectwem wartości byłoby nie posłuchanie się tego psychopaty?.. A może zamiast ginąć mordując niewinnych (jak to bardzo często bywało) - starców, dzieci, kobiety - należało zginąć wsadzając nóż, czy miecz w serce draniowi, który wojnę wywołał?
A może należało się jakoś przyczyniać do dobra, a nie do zła?...
A może to żadna wartość i cnota, żadne wartościowe męstwo dać się manipulować przez wodzów i własne instynkty do radosnego mordowania ludzi, których ktoś wskazał jako wrogów, zaś ci nie pytając o nic, tę wrogość, ten rozkaz łyknęli?...
A może już od początku tym ROZSĄDNYM MĘSTWEM byłoby użycie swoich mocy intelektualnych i mentalnych, aby uniemożliwić draniom rządzenie, a potem organizowanie łupieżczych wypraw?...
- Czy aby na pewno nie było to męstwo wyższej rangi, niż to związane z bezrefleksyjnym udowadnianiem jako to, ja mogę nawet zginąć, byli mi ktoś nie zarzucił, że "wymiękłem", czy może że jestem "tchórzem i pizdą"?...


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pią 10:26, 08 Paź 2021, w całości zmieniany 6 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 32149
Przeczytał: 70 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 10:49, 08 Paź 2021    Temat postu: Re: Silni faceci, którzy są mentalnymi cieniasami

Moc panowania nad tym co w nas - w ludziach - destrukcyjne
Można przejść przez życie jak zwierzę - instynktownie - będąc zarządzanym biologicznymi paradygmatami. To jest droga, którą mamy domyślnie włączoną od urodzenia, to z instynktami startujemy nasze jestestwo tu na Ziemi. Niektórzy na tym poprzestają. Przejdą to życie nigdy nie osiągając prawdziwej wolności, pozostawiając swoje wybory jako wynikające bezpośrednio z owej gry wektorów, konstruowanych biologią i częściowo wpływami kulturowymi.
Siła fizyczna, jaką posiada mężczyzna od urodzenia, w zdecydowanej większości przypadków daje mu przewagę nad kobietami, dziećmi. Gorzej z innymi mężczyznami, tutaj każdy zwolennik filozofii siły będzie musiał pogodzić się z tym, że albo przyjdzie mu komuś ustąpić, albo będzie musiał walczyć o prawo do dominacji. Ostatecznie w społeczności, w której prawo silniejszego jest tym głównym dochodzi do ustalenia hierarchii, w ramach której męska strona społeczności nieustannie wojuje, albo szykuje się do wojny na mniejszą, bądź większą skalę. W ten sposób tworzy się społeczeństwo zorganizowane wokół pytania o to, kto - kogo?

Cywilizacja pokazała jednak inną drogę rozwoju społeczeństw, niż tą związana z ciągłą walką o pozycję w hierarchii. Jest to droga oparta o zasady i dogadywanie się ludzi, z intencją eliminowania konfliktowości z przestrzeni kontaktów międzyludzkich.
Środowiska nacjonalistyczne, czy inne grupy stawiające na walkę o jakieś (rozumiane jako "swoje", "nasze") symbole, czy nawet wartości próbują przywrócić tę pierwotną drogę, w ramach której w społeczeństwie podstawową zasadą normującą znowu byłoby prawo siły i walka o dominację.
Tak już demaskując realne intencje mamy bowiem
- albo starania w kierunku minimalizacji konfliktów, stępiania ich, poszukiwania ugody, rozbudowywania współpracy. Tutaj rozwój jest nakierowywany na UNIKANIE WALKI.
- albo starania by to co różnicujące - te naszości i swojości - stawały się powodem do siłowych ustaleń: czy będzie po mojemu (wtedy wygrywam), czy to ichniemu (wtedy przegrywam) - w tej opcji MA TOCZYĆ SIĘ WALKA, ona jest osią dążeń ludzi.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pią 10:51, 08 Paź 2021, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 32149
Przeczytał: 70 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 14:42, 08 Paź 2021    Temat postu: Re: Silni faceci, którzy są mentalnymi cieniasami

Etos wojownika to "pomysł na życie", w którym wszystko toczy się wokół rywalizacji, zaś najwyższą wartością jest siła i możliwość zdominowania słabszych. Ewolucyjnie jest to rzeczywiście kluczowy, najbardziej podstawowy cel.
Ale czy Z PERSPEKTYWY CZŁOWIECZEŃSTWA jako istoty wolne i świadome, aby na pewno musimy ten cel po prostu łyknąć, jak młode pelikany?,
U osób z silną potrzebą rywalizacji i walki zapewne odpowiedź wyświetli się sama - przyjdzie wprost z warstwy emocjonalnej, i będzie nią: tak! Oczywiście, że chcę wykazywać swoją wyższość nad innymi, pokazywać kto jest silniejszy (mam być nim ja), a kogo mogę zepchnąć w dół hierarchii, bo jest słabszy. To się nam w umyśle i emocjach wyświetli, bo tak nas zaprogramowała biologia, rywalizacja jest "prawem" wprost z ewolucji. Ale czy aby na pewno musimy się tej ewolucji słuchać?
Czyżbyśmy nie mieli tu nic do powiedzenia?...
Niektórzy rzeczywiście nic tutaj do powiedzenia nie mają...
Ale są też tacy, którzy "mają jaja" aby przejąć to sterowanie od bezwiednych ewolucyjnych dyrektyw i wziąć sprawy we "własne ręce", zacząć samodzielnie stanowić reguły tego, co mnie - jako człowieka - wyznacza, spełnia, buduje moją indywidualność i osobowość. Ci ostatni są na drodze ku wolności osobistej, oni mają szansę na to aby zrozumieć, niejako posiąść siebie.
Instynktowni i bezwiedni pozostaną jako mentalni niewolnicy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin