Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Silny mężczyzna i silna kobieta

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13549
Przeczytał: 87 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 22:06, 08 Lut 2019    Temat postu: Silny mężczyzna i silna kobieta

Zastanawiam się nad domyślnym odbiorem określeń: "silny mężczyzna" i "silna kobieta".
Myślę, że najbardziej typową konotacją (domyślnym znaczeniem) byłoby:
Silny mężczyzna - mężczyzna silny fizycznie.
Silna kobieta - kobieta silna psychicznie, mentalnie, zaradna, bystra, samodzielna.

To porównanie wychodzi jakby na niekorzyść mężczyzn - w końcu silny mężczyzna może być troglodytą, głupkiem, wystarczy, że napakowanym o sprawnych mięśniach. Ot, może mięśniak bez mózgu. Ale...
Ale z drugiej strony powiedzenie "słaby mężczyzna" chyba ma jeszcze inny odbiór, tym razem bardziej w stronę intelektu, mentalności, umiejętności ogólniejszych, czyli niejako przeciwieństwo tego, co podałem dla terminu "silna kobieta". Słaby mężczyzna w domyślnym rozumieniu to osobnik mało bystry (niekoniecznie chodzi o siłę fizyczną), uległy własnym niekontrolowanym emocjom i manipulacjom ze strony ludzi, dający się wpuszczać w różnego rodzaju "maliny".

A "słaba kobieta"?...
- Tu chyba mamy największy miszmasz domyślnych dopasowań znaczeniowych. Z jednej strony ten termin występuje trochę jako rodzaj idiomu, jako kalka kulturowa nie odnosząca się do nikogo konkretnego, tylko określająca problem kobiet ogólnie - pod różnymi względami czasem słabych, choć... czasem sprytnych, przebiegle wykorzystujących mit o swojej rzekomej słabości, a w istocie czerpiących z tego mitu wymierne korzyści.
Powiedzenie o jakiejś konkretnej kobiecie "to jest słaba kobieta" nie ma chyba w języku wyrazistej reprezentacji w stronę określonego znaczenia. Może to być równie dobrze kobieta po prostu słaba fizycznie (może chora... - chyba tak, ze sporym prawdopodobieństwem), ale może mieć też słabości innego rodzaju - do uzależnień od ludzi, używek, niekontrolowanych emocji.

Chyba słabość mniej razi w odniesieniu do kobiet, niż mężczyzn. Powiedzenie o kimś "słaby mężczyzna" jest ewidentnie pejoratywne. Mężczyzna powinien być silny, a jak jest słaby, to nikt się za nim nie wstawi, będzie obiektem pogardy.
"Słaba kobieta" jest tak wieloznacznym terminem, że - w zależności od kontekstu - jego znaczenie może rozpościerac się od znaczenia: kobieta mało inteligentna, fizycznie słaba (choć mimo to może być dla wielu całkiem atrakcyjna), poprzez różne (ale często jakoś akceptowane) mniej czy bardziej ważne, bądź cenione formy słabości, aż wręcz do sprytnej manipulantki, która świetnie rozgrywa własną pozorną bezradność wobec mężczyzn, a nieraz (co jest znacznie trudniejsze, bo inne kobiety szybciej ją rozszyfrują) też i wobec kobiet. Ta sprytna manipulantka będzie często używała względem siebie określenia "jest tylko słabą kobietą", aby potem wywalczyć dla siebie różne korzyści. W istocie więc swoją manipulacją będzie całkiem silna.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pią 22:08, 08 Lut 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
blazep




Dołączył: 02 Mar 2019
Posty: 159
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 0:14, 07 Mar 2019    Temat postu:

Słaba kobieta to strategia przetrwania. Kobieta ze swojej słabości ma sporo korzyści.

Może takie zestawienie:

silny mężczyzna-piekna kobieta
słaba kobieta-brzydki mężczyzna

Co z tego, że brzydki skoro silny
Co z tego, że słaba skoro piękna.

Tak czy inaczej oceniamy wartość reprodukcyjną.


Tak mi po chwili jeszcze wpadło do głowy. Tak jak silny brzydal może mieć swój urok, tak i słaba piękność. Odwrotnie robi się jakieś dżender ;).


Ostatnio zmieniony przez blazep dnia Czw 0:15, 07 Mar 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8486
Przeczytał: 63 tematy

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 2:07, 07 Mar 2019    Temat postu:

blazep napisał:
Słaba kobieta to strategia przetrwania. Kobieta ze swojej słabości ma sporo korzyści.
W tym modelu bylabym inna, bo przez uprawianie sportu jestem silna fizycznie, odporna psychicznie i suwerenna emocjonalnie :)

blazep napisał:
Może takie zestawienie:

silny mężczyzna-piekna kobieta
słaba kobieta-brzydki mężczyzna

Co z tego, że brzydki skoro silny
Co z tego, że słaba skoro piękna.

Tak czy inaczej oceniamy wartość reprodukcyjną.


Tak mi po chwili jeszcze wpadło do głowy. Tak jak silny brzydal może mieć swój urok, tak i słaba piękność. Odwrotnie robi się jakieś dżender ;).


Chemia Panie blazep, chemia ->
Golec uOrkiestra "Walc chemiczny" -> https://youtu.be/J7Tth-Llfwo
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13549
Przeczytał: 87 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 11:42, 07 Mar 2019    Temat postu:

Przyszło mi do głowy, że warto byłoby w kontekście silnego mężczyzny i silnej kobiety zdefiniować coś silnego, ale niepłciowego - SILNY UMYSŁ.
Czym jest "silny umysł"?
W moim przekonaniu, umysł jest silny jeśli:
- jakoś tam (może nie całkowicie) ale ogarnia otoczenie, w którym się znalazł
- umysł jest jakoś ŚWIADOMY CELÓW, do których zmierza
- tenże umysł nie daje się naciągnąć wszystkim manipulantom świata i własnej biologii, nie pozwala tym - zewnętrznym - aspektom popsuć sobie wytyczonych ścieżek do celów, jakie sobie wyznaczył.
Po prostu silny umysł skutecznie osiąga to, do czego dąży, choć jednocześnie...
dąży do czegoś co jest ziszczalne, ma sens w kontekście natury owego umysłu i możliwości świata.
To byłby taki silny umysł rzeczywiści kompletny - taki ideał sily. Jest jeszcze siła umysłu, którą ludzie dość dobrze rozumieją, ale jest siłą umysłu pozorną. Pozorna siła umysłu też osiąga wyznaczone cele, ale nie ma w tym układzie poprawnej REFLEKSJI NAD SAMYMI CELAMI. Taki umysł silny pozornie, osiągnie cele mniejszej wagi, ale na koniec najczęściej przekona się, iż jego wysiłki były na próżno, bo on nie tego chciał.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
blazep




Dołączył: 02 Mar 2019
Posty: 159
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 10:14, 08 Mar 2019    Temat postu:

Dyskurs napisał:

W tym modelu bylabym inna, bo przez uprawianie sportu jestem silna fizycznie, odporna psychicznie i suwerenna emocjonalnie :)


Nikt nie powiedział, że to jedyna strategia przetrwania. Poza tym żyjemy w innych czasach.

I jeszcze jedno, facet musiał móc sobie pozwolić na słabą kobietę. Większość facetów historycznie była zainteresowana kobietami, które z dzieckiem w chuście pół (no dobra 1/3) gospodarstwa obrobią. Kobieta leżąca i pachnąca to luksus ;).

Wszystkiego najlepszego z okazji dnia kobiet! :)


Michał Dyszyński napisał:

Przyszło mi do głowy, że warto byłoby w kontekście silnego mężczyzny i silnej kobiety zdefiniować coś silnego, ale niepłciowego - SILNY UMYSŁ.
Czym jest "silny umysł"?
W moim przekonaniu, umysł jest silny jeśli:
- jakoś tam (może nie całkowicie) ale ogarnia otoczenie, w którym się znalazł
- umysł jest jakoś ŚWIADOMY CELÓW, do których zmierza
- tenże umysł nie daje się naciągnąć wszystkim manipulantom świata i własnej biologii, nie pozwala tym - zewnętrznym - aspektom popsuć sobie wytyczonych ścieżek do celów, jakie sobie wyznaczył.
Po prostu silny umysł skutecznie osiąga to, do czego dąży, choć jednocześnie...
dąży do czegoś co jest ziszczalne, ma sens w kontekście natury owego umysłu i możliwości świata.
To byłby taki silny umysł rzeczywiści kompletny - taki ideał sily. Jest jeszcze siła umysłu, którą ludzie dość dobrze rozumieją, ale jest siłą umysłu pozorną. Pozorna siła umysłu też osiąga wyznaczone cele, ale nie ma w tym układzie poprawnej REFLEKSJI NAD SAMYMI CELAMI. Taki umysł silny pozornie, osiągnie cele mniejszej wagi, ale na koniec najczęściej przekona się, iż jego wysiłki były na próżno, bo on nie tego chciał.


Materiał na osobny temat. Myślałem, że tu rozmawiamy o społecznym postrzeganiu i konwencjach ;). Na pewnym poziomie definicja silnego mężczyzny i kobiety się unifikuje. Ale poniżej nich każda płeć pewnie ma swoją.
To może jeszcze zamącę. Słabość kobiety jest jej siłą. Siła mężczyzny jest jego słabością. (poniżej pewnego poziomu abstrakcji)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13549
Przeczytał: 87 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 13:09, 08 Mar 2019    Temat postu:

blazep napisał:
Na pewnym poziomie definicja silnego mężczyzny i kobiety się unifikuje. Ale poniżej nich każda płeć pewnie ma swoją.
To może jeszcze zamącę. Słabość kobiety jest jej siłą. Siła mężczyzny jest jego słabością. (poniżej pewnego poziomu abstrakcji)

Racja. W ogóle słabość i siła są relatywne. Po raz kolejny podam przykład skrajny - wszechmoc. Wszechmoc absolutna jest jednocześnie ODEBRANIEM PRAWA DO RÓWNEJ INTERAKCJI. Jeśli moja sprawczość nie miałaby ograniczeń, to nie miałbym do czego dążyć, jako że wszystko byłoby zależne wyłącznie od mojego umysłu. To byłby totalny brak wyzwań i totalny brak granic dla działania. A to właśnie granice wytyczają cele. Dążymy do czegoś, czego nie mamy. Jeśli wszystko moglibyśmy mieć od razu, bez starań, bez wysiłku, to chcenie czegoś takiego traci sens.
A swoją drogą jakieś takie zdefiniowanie mentalne męskości i kobiecości jest bardzo ciekawym zagadnieniem (myślę o tych koncepcjach w oderwaniu od biologii). Od dłuższego czasu intensywnie o tym myślę i odkrywam, że jest tu "cały kosmos" odniesień i koncepcji. Ale nie mam jeszcze tych przemyśleń usystematyzowanych. Może ta dyskusja mi w owej systematyzacji pomoże...

Mam np. hipotezę, że podział na pierwiastek męski i żeński jest forma rozwiązania wyżej przedstawionego zagadnienia wszechmocy - rozdzielenie aspektów, aby je później scalać w niezliczonych konfiguracjach jest formą wyzwania na gruncie nie tylko fizycznym, ale intelektualnym, mentalnym, ontologicznym. Ale nie wiem, czy do kogoś z tym pomysłem trafię, bo sam czuję, że jest mocno odjechany...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
blazep




Dołączył: 02 Mar 2019
Posty: 159
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 2:45, 10 Mar 2019    Temat postu:

O ile organizm obojnaczy lub bezpłciowy z całą pewnością wszechmocny nie jest o tyle rozumiem doskonale o czym mówisz jeśli chodzi o warstwę psychologiczną.

Pół żartem, pół serio mawiam, że z kobietami mamy mniej wspólnego niż z muchami. Mężczyzna oddzielił się ewolucyjnie od kobiety o wiele wcześniej niż człowiek od owada. Męskość i żeńskość (kobiecość) to dla mnie coś bardziej antycznego niż świadomość. Seksualność stoi u podstaw naszej psychiki i postrzegamy ludzi przede wszystkim przez pryzmat płciowości (np. można o jakiejś osobie zapomnieć prawie wszystko ale nigdy nie zapomnimy jakiej była płci).

Symbolika związana z kobietą i mężczyzną też stanowi podstawę naszego postrzegania świata. Yin i yang na tej płaszczyźnie można eksplorować w nieskończoność.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8486
Przeczytał: 63 tematy

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 4:42, 10 Mar 2019    Temat postu:

blazep napisał:
Dyskurs napisał:
W tym modelu bylabym inna, bo przez uprawianie sportu jestem silna fizycznie, odporna psychicznie i suwerenna emocjonalnie :)

Nikt nie powiedział, że to jedyna strategia przetrwania. Poza tym żyjemy w innych czasach. I jeszcze jedno, facet musiał móc sobie pozwolić na słabą kobietę. Większość facetów historycznie była zainteresowana kobietami, które z dzieckiem w chuście pół (no dobra 1/3) gospodarstwa obrobią. Kobieta leżąca i pachnąca to luksus ;).

Wszystkiego najlepszego z okazji dnia kobiet! :)
Dziekuje :)

U mnie znowu bedzie anomalia, bo jak urodzil sie Syn, to Maz zostal w domu aby bez chusty i malutkiem sie zajac, ugotowac, wyprac, posprzatac a ja jak mawiamy za Wielka Woda "przynosilam do domu boczek".

Dowody na to "chlopskie jadlo" :)






Pierogi z ciasta na zakwasie. Nie umiem. Zwykle pierogi nie umywaja sie :)


Ser korycinski, chleb na zakwasie i maslo - na farme jezdzilismy razem.


Sorry, ale Ci zburzylam wyobraznie, bo kiedy Maz zyl to w domu nie ruszylam paluszkiem - pracowalam zawodow, nad magistrem a potem doktoryzowalam sie. :)


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Nie 4:44, 10 Mar 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
blazep




Dołączył: 02 Mar 2019
Posty: 159
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 10:39, 21 Mar 2019    Temat postu:

Dyskurs napisał:

U mnie znowu bedzie anomalia, bo jak urodzil sie Syn, to Maz zostal w domu aby bez chusty i malutkiem sie zajac, ugotowac, wyprac, posprzatac a ja jak mawiamy za Wielka Woda "przynosilam do domu boczek".


Teraz to wszędzie jest anomalia. Nie wiem czy to dobrze czy źle ale na pewno destabilizująco. Swoją drogą ciekawe czy pokazywany czasem kulturze archetyp kobiety okładającej swojego partnera chochlą po głowie i wydzielającej mu część wypłaty zanim ten pójdzie do baru (albo inaczej, archetyp pantoflarza i silnej kobiety) to twór ostatnich lat czy może coś co towarzyszy nam od zawsze.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13549
Przeczytał: 87 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 12:03, 21 Mar 2019    Temat postu:

blazep napisał:
Dyskurs napisał:

U mnie znowu bedzie anomalia, bo jak urodzil sie Syn, to Maz zostal w domu aby bez chusty i malutkiem sie zajac, ugotowac, wyprac, posprzatac a ja jak mawiamy za Wielka Woda "przynosilam do domu boczek".


Teraz to wszędzie jest anomalia. Nie wiem czy to dobrze czy źle ale na pewno destabilizująco. Swoją drogą ciekawe czy pokazywany czasem kulturze archetyp kobiety okładającej swojego partnera chochlą po głowie i wydzielającej mu część wypłaty zanim ten pójdzie do baru (albo inaczej, archetyp pantoflarza i silnej kobiety) to twór ostatnich lat czy może coś co towarzyszy nam od zawsze.

Nawet w Biblii jest taki ciekawy fragment:
Dzieje Apost. napisał:
(50) Ale Żydzi podburzyli pobożne a wpływowe niewiasty i znaczniejszych obywateli, wzniecili prześladowanie Pawła i Barnaby i wyrzucili ich ze swoich granic.

Jak widać i wtedy miały one władzę...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
blazep




Dołączył: 02 Mar 2019
Posty: 159
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 23:16, 31 Mar 2019    Temat postu:

Ach te baby. Swoją drogą, jeśli mowa o najsilniejszych mężczyznach i kobietach czyli o bogach i boginiach, to ciekawe, że religie semickie długo przemyciły się bez "kobiety w panteonie" ale w końcu kult maryjny w chrześcijaństwie sobie odbił. W dużej mierze odpowiadał on na potrzeby ochrzczonych ludów pogańskich.

Obecnie forsuje się, że Judaizm to był straszny patriarchat ale może to był raczej taki monizm płciowy? Trudno sobie wyobrazić religię bez pierwiastka żeńskiego. Ale skoro kapłanami są tylko mężczyźni to może coś co monizmem być miało stało się religią niepełną.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8486
Przeczytał: 63 tematy

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 23:44, 31 Mar 2019    Temat postu:

blazep napisał:
Dyskurs napisał:
U mnie znowu bedzie anomalia, bo jak urodzil sie Syn, to Maz zostal w domu aby bez chusty i malutkiem sie zajac, ugotowac, wyprac, posprzatac a ja jak mawiamy za Wielka Woda "przynosilam do domu boczek".
Teraz to wszędzie jest anomalia. Nie wiem czy to dobrze czy źle ale na pewno destabilizująco. Swoją drogą ciekawe czy pokazywany czasem kulturze archetyp kobiety okładającej swojego partnera chochlą po głowie i wydzielającej mu część wypłaty zanim ten pójdzie do baru (albo inaczej, archetyp pantoflarza i silnej kobiety) to twór ostatnich lat czy może coś co towarzyszy nam od zawsze.
Od zawsze, a instrumentem kontroli kobiety są jej "klejnoty" czyli narządy rozrodcze. Ale Matka Natura i tutaj stworzyła "zasadzke", bo kobieta, która używa narządów rodnych w celu patologicznej kontroli partnera nie gdzie indziej ale właśnie w narządach rodnych kumuluje stres komórkowy a rak jajnika to choroba bezobjawową i agresywna.

Zawsze uważałam, że w partnerstwie kobiety i mężczyzny najlepszym afrodyzjakiem jest wspólnota ciał i dusz a intymność zaczyna się od uśmiechu w pośpiechu rankiem z epilogiem wspólnoty ciał i dusz wieczorem. Można sobie też tekstowac w ciągu dnia fajne "nawijki" :)

Ani kobieta ani mężczyzna, którzy w wulgarny sposób sprowadzają bliskość ciał i dusz do tak zwanego u nas f*cking nie wie czym jest intymność.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8486
Przeczytał: 63 tematy

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 0:03, 01 Kwi 2019    Temat postu:

blazep napisał:
Ach te baby. Swoją drogą, jeśli mowa o najsilniejszych mężczyznach i kobietach czyli o bogach i boginiach, to ciekawe, że religie semickie długo przemyciły się bez "kobiety w panteonie"... ale w końcu kult maryjny w chrześcijaństwie sobie odbił. W dużej mierze odpowiadał on na potrzeby ochrzczonych ludów pogańskich.

Obecnie forsuje się, że Judaizm to był straszny patriarchat ale może to był raczej taki monizm płciowy? Trudno sobie wyobrazić religię bez pierwiastka żeńskiego. Ale skoro kapłanami są tylko mężczyźni to może coś co monizmem być miało stało się religią niepełną.
Judaizm ortodoksyjny ma spację w Torze w miejscu gdzie w Bilii byłoby słowo Bóg. Rola kobiety w ortodoksyjnym judaizmie była, jest i będzie ściśle określona do zajmowania się domem, i rodzenie i wychowywanie dzieci. Kobieta ta nie może mieć stosunków płciowych z mężem przed miesięcznym krwawieniem (dni niepłodne) lecz tylko po miesięcznym krwawieniu (dni płodne). Po miesięcznym krwawieniu udaje się do łaźni dla kobiet gdzie zmywa z siebie "brud" procesu fizjologicznego miesięcznego krwawienia. W kuchni ma 2 sekcje na przygotowywanie posiłków - jedna do przygotowywania mięsa a druga na inne produkty. Po zachodzie słońca w piątek, nie wykonuje żadnych prac lecz odpoczywa do zachodu slonca w sobote. W starożytnej świątyni żydowskiej kobiety mogły wchodzić do miejsca związanego z emocjonalnaoscia człowieka czyli do miejsca następnego do którego mógł wejść każdy jako dziedziniec narodow. Kolejne pomieszczenie było dla mezczyzn (intelekt) i badaczy Tory. Kolejne było dla kapłanów a arcykaplan z przywiazanym do kostki sznurem wchodził raz do roku do pustego sześcianu 10 x 10 (takie zydowski tabernakulum) i w razie gdyby zmarł, kapłani wyciągali go stamtąd pociągając za sznur.

Z powodu paradygmatów tej 4 tysięcznej tradycji, w Izrealu co piąta para nie zawiera związku małżeńskiego w tradycji ortodoksyjnej, która traktuje malzenstwo jako wyspecyfikowany kontrakt niosący za sobą poważne konsekwencji w aspekcie nie stosowania się do tych drakońskich wymogów. Co dziesiątą para nie bierze ślubu wcale.


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Pon 0:18, 01 Kwi 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
blazep




Dołączył: 02 Mar 2019
Posty: 159
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 0:03, 01 Kwi 2019    Temat postu:

Dyskurs napisał:

Zawsze uważałam, że w partnerstwie kobiety i mężczyzny najlepszym afrodyzjakiem jest wspólnota ciał i dusz a intymność zaczyna się od uśmiechu w pośpiechu rankiem z epilogiem wspólnoty ciał i dusz wieczorem. Można sobie też tekstowac w ciągu dnia fajne "nawijki" :)


Świat wydaje się iść w dokładnie przeciwną stronę. Jesteś staroświecka ;).

...no dobra, ja też jestem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8486
Przeczytał: 63 tematy

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 0:41, 01 Kwi 2019    Temat postu:

blazep napisał:
Dyskurs napisał:

Zawsze uważałam, że w partnerstwie kobiety i mężczyzny najlepszym afrodyzjakiem jest wspólnota ciał i dusz a intymność zaczyna się od uśmiechu w pośpiechu rankiem z epilogiem wspólnoty ciał i dusz wieczorem. Można sobie też tekstowac w ciągu dnia fajne "nawijki" :)


Świat wydaje się iść w dokładnie przeciwną stronę. Jesteś staroświecka ;).

...no dobra, ja też jestem.
Mogę sobie na te postawę pozwolić, bo jestem świadoma, że czego doświadczałam przez 14 lat z Mężem, który mówił o sobie jako "wymierający gatunek mężczyzny romantyka" nie byłabym w stanie zreplikowac z żadnym innym. Mam nadal poprzedni telefon komórkowy z okresu kiedy przebywał w szpitalu na ostra białaczkę szpikową i czasami czytam sobie te teksty - ale niezbyt często, bo potem jest troszkę smutno. Najbardziej rozrzewnia mnie, kiedy nasz 15 latek mówi, że marzy o takim związku w przyszłości. Więc odpowiadam mu, że potrzebuje taki właśnie związek stworzyć i że jest gdzieś kobieta która będzie pragnąc takiego mężczyzny i się jakoś odnajdą w tej ogromen globalnej wiosce podobnie jak Maz i ja odnaleźliśmy siebie. Co jest interesujące to fakt, że małżeństwo Rodziców mogło być turbulencyjne gdyby nie flegmatyczny charakter Tatusia, bo Mama była choleryczką. Zawsze marzyłam o tym, żeby spotkać kogoś, kto będzie dosłownie refleksją mojego Tatusia i udało się, ale nie za pierwszym razem. Siostra marzyła podobnie, ale ma charakter Mamy, więc jak się uprze (ma urodziny jutro) to jej mąż dokładnie jak Tatuś wychodzi z domu. Pamiętam jak będąc u nich z wizytą w stanie Michigan (13 h jazdy autostrada non stop) graliśmy ze szwagrem i siostrzeńcem w "zośkę" (poduszeczka z groszkiem) i siostrzeniec nieopatrznie rzucił ją w szklany świecznik z Polski i się stłukł. Szwagier ciężko przestraszony chciał ochronić drugi świecznik, mimo, iż nie był zagrożony lotem "zośki" ale zgniótł go siłą rąk. Wtedy poszliśmy na spacer wszyscy aby Siotra oswoiła się z tą niepowetowaną stratą. Pamiętam jak dziwnie czuł się tam Mąż, bo szwagier ścierał odbicie z kondensacji ze szklanki z granitowego blatu jak Mąż podniósł aby się napić a jak wyszliśmy na zewnątrz to Maz spytał czy nie moglibysmy się ulokować w hotelu na czas wizyty, bo sie obawial, ze nas szwagier bedze w lozku poprawial :wink:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
blazep




Dołączył: 02 Mar 2019
Posty: 159
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 0:06, 02 Kwi 2019    Temat postu:

Mimo wszystko romantycy mają na tym świecie przekichane. Jak chcesz mieć miękkie serce to... no właśnie ;). Życzę każdemu by znalazł najlepszego dla siebie partnera życiowego, ale statystyka pokazuje jak mało jest to prawdopodobne. Twój syn też będzie musiał mieć twarde 4 litery.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8486
Przeczytał: 63 tematy

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 1:03, 02 Kwi 2019    Temat postu:

blazep napisał:
Mimo wszystko romantycy mają na tym świecie przekichane. Jak chcesz mieć miękkie serce to... no właśnie ;). Życzę każdemu by znalazł najlepszego dla siebie partnera życiowego, ale statystyka pokazuje jak mało jest to prawdopodobne. Twój syn też będzie musiał mieć twarde 4 litery.
Wiem, i dlatego Go troszkę naprowadziłam, żeby nie angażował się intymnie (1) z dziewczyną poniżej 16 lat, bo to w naszym stanie z marszu gwałt; (2) zanim nie będzie gotowy zostać ojcem; i (3) z kobietą z którą nie lubiłby dzielić życia, bo zostanie ojcem nawet przy stosowaniu antykoncepcji zdarza się nader często.

Młody jest rezolutny i ma głębokie pokłady empati ale nie nazwałabym Go romantykiem. Ma dopiero 15 lat więc trudno powiedzieć co przyniesie przyszłość. :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin