Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wolnorynkowość realna, idealizm, cynizm, cwaniactwo

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14428
Przeczytał: 93 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 13:48, 25 Sty 2013    Temat postu: Wolnorynkowość realna, idealizm, cynizm, cwaniactwo

Czym jest współcześnie idea wolnego rynku?
Uświadomiłem sobie, że polityczno - ekonomiczny żywot tej idei jest swego rodzaju alegoria myśl społecznej w ogóle. Skupia się tu wszystko - idealizm, cwaniactwo i cynizm, oszukiwanie ludzi, oszukiwanie samego siebie, głupota, ale i sensowne spostrzeżenia, myślenie o mechanizmach, zamiast wyłącznie o konkretnych przejawach.
Dzisiejszych "realnych" wolnorynkowców podzieliłbym na 2 dominujące grupy:
- cynicznych cwaniaków
- emocjonalnych idealistów
Gdzieś w tle mamy tez (niestety nieliczną) grupę ludzi aspirujących do rozsądku, ale w wypowiedziach dających się wyszukać grupa ta jest relatywnie słabo reprezentowana.

Pokrótce scharakteryzowałbym te grupy.
Zacznę od cynicznych cwaniaków. Ta grupa publicystów, ekonomistów w Polsce nadaje chyba ostatnio ton w mediach. W tym ujęciu liberalizm, kapitalizm to zaskakująco płynny i plastyczny twór. Staje się tym, czym zechcą główni lobbyści i publicyści tego kierunku. Choć jedna cecha jest zwykle wspólna - chodzi o interes najbogatszych, najbardziej ustosunkowanych, posiadających władzę uczestników gospodarki. Lobbyści owej grupy nie są ludźmi, którzy trwają przy jakichś konkretnych ideałach. Tzn. da się wyróżnić jeden kierunek - gdy ktoś wskazuje na jakieś draństwa, świństwa, czy inne grzechy mocodawców, czy członków owej grupy (w szczególności tych bardzo bogatych i ustosunkowanych), gdy wspomina się o konieczności walki z czymś, co jest niczym innym tylko jawnym złodziejstwem, to odzywa się "intelektualny" głos: nie można tak "interwencjonistycznie", rynek sam to naprawi, nie niszczmy biznesu itp....
Tutaj wolnorynkowa idea jest owej grupie użyteczna właśnie z tego podstawowego powodu, ze można nią rozmywać praktycznie konkretne złodziejskie działanie - ono nagle może zostać nobilitowane, bo "powstało rynkowo", bo to jest "ekonomiczne" (co by to nie miało znaczyć), a przede wszystkim wara państwu tutaj od ingerencji. Niech zostanie jak jest - czyli dalej kradną, ci co oszukiwać, manipulować, wyłudzać lubią i potrafią.

Drugą grupą współczesnej wolnorynkowości są emocjonalni idealiści. Tę cechę - wolnorynkowego "rozsądku" - właściwie może w sobie odszukać każdy z nas. Oto jak nie przyjęto nas do lekarza, bo są wielkie kolejki, to pierwsza myśl jest: "to co, nie opłaca im się przyjmować pacjentów?", albo "przecież jeśli lekarzy jest za mało, to rynek powinien powołać w miarę szybko ludzi, którzy na tym braku zarobią, zapełnią lukę, jak to jest, że latami nie daje się rozwiązać w sumie prostych problemów?...". Podobna myśl powstaje u większości z nas, gdy widzimy inne absurdy życia, związane z nieudolnością organów państwa - biurokracją, źle działającym sądownictwem, organami skarbowymi, korupcją u władzy. Narzucająca się myśl wtedy to: niech o wszystkim zdecydują ci, co chcieliby coś kupić, niech to pieniądze sterują powstawaniem miejsc pracy, decyzjami o inwestycjach itp. Nikt rozsądny przecież nie będzie wtedy dotował darmozjadów i szkodników. To naturalna myśl. Tylko co nieco naiwna, wzięta z irytacji, z emocji, że to "się powinno dać" tak rozwiązać. Bo przekonanie się, że problem jest o wiele bardziej złożony, wymaga o wiele głębszych analiz, namysłu, rozwagi. Na to większość ludzi po prostu nie ma czasu, albo tez i cierpliwości, ochoty itp. Lubimy proste reguły, proste rozwiązania, bo one porządkują nam obraz świata, dają złudzenie bezpieczeństwa. Więc jest całkiem spora grupa idealistycznych wolnorynkowców, którzy "tak ogólnie" chcieliby, aby mniej się "państwo wtrącało", bo najlepiej jest jak ludzie wybiorą sami to, co jest im potrzebne, jak zagłosują swoimi portfelami. Tłumaczenie, że (dlaczego?) takie proste myślenie jest jednak naiwnością, wykracza znacząco poza ramy tego eseju.

Jest wreszcie ta dość ukryta, elitarna grupa ludzi, którzy widzą rzeczy w ich skomplikowaniu, szanują ideę wolności gospodarczej, ale zdają sobie sprawę, że jest ona jednym z wielu elementów układanki. W tą układankę trzeba wpasować etykę, psychologię (człowieka jaki jest), ekologię, realia polityki itp. I ten skomplikowany układ nie da się "rozwałkować" ani prostackim "niech o wszystkim decyduje pieniądz", ani tak samo woluntarystycznym "państwo powinno zrobić z tym bajzlem porządek". Ale nieraz daje się wyszukać jakiś wyważony artykuł w mediach, jakąś fajną wypowiedź nie związanego z żadnym lobby, ani nie nawiedzonego ekonomisty. Zwykle niestety z tych wypowiedzi wynika dość mało chwytliwy wniosek - sensowne gospodarczo rzecz biorą się ze żmudnej pracy, dogłębnej analizy przyczyn i skutków, unikania dogmatycznych założeń, ale z głębokiego wniknięcia w przyczyny, skutki, mechanizmy i cele ludzkiego działania. Tu niezbędna jest wielka synteza, która nie zignoruje ani ważnych wartości, ani nieprzekraczalnych praw natury, czy psychologii, ani nie oddali się zbytnio od realiów świata, jaki przyszło nam zamieszkiwać. To cholernie trudna postawa i trudna droga. A do tego tak trudno jest tę postawę promować, bo jest bardzo niemedialna, nie obliczona na szybki efekt czy błyskotliwe wyskoki.

Niestety, aktualnie w mediach główny ton nadają "wolnorynkowcy" z pierwszej grupy. Bo dla nich idea wolnego rynku kapitalnie "usprawiedliwia" ewidentną złą wolę, łajdactwa. Oto jak się kogoś skrzywdzi, to zawsze można o nim powiedzieć "sam jest sobie winny, że nie był wystarczająco sprytny". Na zarzuty wielkiego bogacenia się, nie popartego żadnymi korzystnymi dzialaniami można odpowiedzieć, że to "rynek tak zadecydował", że ktoś działa wg reguł, nie został skazany za przestępstwo, więc wszystko jest OK.
Do tego dochodzi pochwała egoizmu, zasada "chcącemu nie dzieje się krzywda" (a kto jest w stanie udowodnić, czy czegoś nie chciał, jak mu się daje to przypisać...) i mamy piękny pakiet, który jest w stanie wybronić nawet wielką niegodziwość. I to działa. Działa przede wszystkim dlatego, że mamy swego rodzaju sojusz władzy, pieniądza i manipulacji świadomością społeczną. Bankierzy, którzy doprowadzają swoje firmy do ruiny dalej więc biorą irracjonalnie wysokie premie, zaś koszty ich błędów ponoszą naiwni. Biznesmeni i politycy zawierają tajemnicze traktaty, dające niezrozumiałe przywileje poszczególnym uczestnikom rynku. Ale jeśli ktokolwiek miałby co tu zacząć "grzebać", to posypią się głosy potępienia właśnie w "obronie wolnego rynku" - oskarżenia o populizm, o interwencjonizm (interwencjonizm nie przeszkadzał, gdy powstawały korupcyjne układy, ale przeszkadza teraz, gdy ktoś chciałby te układy rozmontować). Ten kierunek ma też jeszcze jeden argument - oto pytanie o uczciwość ludzi bardzo bogatych daje się łatwo dyskredytować oskarżeniem o zazdrość, zawiść. Jeśli ktoś miałby domagać się prześwietlenia co niektórych niejasnych układów biznesowych, dziwnych przywilejów, to szybko znajdzie się "rozsądna" rada: "człowieku, sam coś zarób, weź się za biznes, wtedy będziesz tak bogaty jak on (ten cwaniak mający skandalicznie wygodne układy), wtedy nie będziesz się wtrącał, będziesz miał pieniądze i takie głupoty jak teraz nie będą ci przychodziły do głowy". W sumie kapitalna rada....

Dlatego gdy słyszę hasło "wolny rynek", to mam bardzo mieszane uczucia. NIe spodziewam się zbyt wiele dobrego po tym haśle, bo zostało ono silnie zmanipulowane - od cynicznego użycia przez nicponi i cwaniaków, do mało realnych marzeń o porządku, w którym gospodarka działa w sposób poprawnie regulujący się, reagujący na potrzeby ludzi. I jest jeszcze ta fajna idea. Naprawdę fajna. Szkoda, że wprowadzenie jej w życie jest tak trudne.
To się tak pokomplikowało. :think:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin