Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Język neutralny płciowo

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 22:34, 02 Kwi 2019    Temat postu: Język neutralny płciowo

Może część osób już słyszała o sprawie. Ale mamy nowe zdarzenia
[link widoczny dla zalogowanych]

Jest pewna grupa ludzi, która uważa, że nazywanie rzeczy, ludzi słowami sugerującymi płeć jest niewłaściwe, może nawet dyskryminujące. Ja nie wiem właściwie dlaczego miałoby być dyskryminujące (ściślej byłoby tak jedynie przy założeniu, że uznajemy którąś z płci za gorszą, a gdy z założenia są one traktowane równo, to o dyskryminacji nie ma po prostu mowy). W każdym razie pewna grupa ludzi chciałaby neutralnych określeń w języku.
Sprawa oczywiście jest różna w zależności od samego języka. Np. w języku polskim jest wyraźna - tu np. gazeta "jest kobietą", a młotek "jest mężczyzną". Nauczyciel - to mężczyzna, a nauczycielka to kobieta. Podobnie jest w języku niemieckim. Ale już Anglicy mają tu znacznie mniejszy problem, bo w tym języku płeć nadawana jest raczej tytułem (np. mister, miss). Te kwestie językowe są problemem nawet przy tłumaczeniach filmów. Amerakańska Mickey Mouse to w Polsce "myszka Miki", więc wielu Polaków po prostu nie wiedziała, że mamy do czynienia za postacią rodzaju męskiego (jest to właściwie "myszek Miki").
Problem pewien niewątpliwie jest, ale żeby zaraz administracyjnie "naprawiać język" na unisex?...
Niemcom to się też niezbyt podoba, choć pewne lewicowe kręgi bardzo by tego chciały.
Sprawa jest rozwojowa...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 15:44, 11 Maj 2019    Temat postu: Re: Język neutralny płciowo

Zastanawiam się, dlaczego aspekt płci tak zawłaszczył wizję reformowania wszystkiego w duchu "równości". Nowa lewicowa narracja już prawie zdołała na stałe wmontować skojarzenia: równość - czyli chodzi o LGBT, parada równości = parada "mniejszości seksualnych", równość w szkołach = znowu chodzi o to, aby nie było problemów z akceptacją inności seksualnych, a wręcz aby te inności były uznawane za coś wartościowego.
Już niedługo słowo "nierówność" nam przestanie nam obejmować takie zagadnienia jak: wykluczenie ekonomiczne, akceptacja ludzi o mniejszej inteligencji, sprawnościach. Wedle LGBT+ w szkołach powinien być specjalista od szykanowania dziecko ze względu na jego seksualność odbiegającą od standardu, ale już nikt nie postuluje specjalisty od wyrównywania problemów z dziećmi z rodzin ubogich, z dziećmi opóźnionymi w rozwoju intelektualnym, czy fizycznym. Tymczasem NAJWIĘCEJ problemów w szkołach jest właśnie z nieakceptacją różnych biedaków, "grubasów", dzieci na pograniczu autyzmu itp. Tych problemów z równością lewicowe środowiska nie mają raczej ochoty zauważać, to jest mało ważne (przynajmniej porównując do zaangażowania w zakresie "wyrównywania" w aspekcie płci). Dlaczego?...
Dlaczego to właśnie seksualność i problemy jej dotyczące miałaby wytyczać działania społeczne w zakresie równości?...
Jest na to jakiś mocny argument?...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
evaj23




Dołączył: 28 Gru 2017
Posty: 1777
Przeczytał: 28 tematów


PostWysłany: Sob 16:13, 11 Maj 2019    Temat postu: Re: Język neutralny płciowo

Michał Dyszyński napisał:
Jest na to jakiś mocny argument?...

Ano jest, Dyszyński, jest nim Lenin. Już 100 lat temu mówił Lenin, że najgorszą zarazą ludzkości jest socjaldemokracja i w pierwszej kolejności należy socjaldemokratów zasypać w dołach z wapnem. Inaczej się nie da, jełopie, taka jest dialektyczna konieczność.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 13:40, 13 Cze 2019    Temat postu: Re: Język neutralny płciowo

Jeszcze a propos neutralności języka. Środowiska lewicowe upodobały sobie walkę o neutralność języka płciową. Można zadać pytanie: czy inne rodzaje neutralności języka nie powinny być w takim samym stopniu wzięte pod uwagę?
Może język powinien być bardziej neutralny:
- majątkowo (aby nie rozróżniał bogatych od biednych)
- sprawnościowo (aby mało sprawni nie czuli się traktowanie przez język gorzej, niż ci sprawni)
- narodowościowo
- obszarowo ze względu na zamieszkanie - np. aby nie odróżniało się miastowych od wsioków
- oceniająco pod kątem dokonań - np. żeby nie mówiło się, iz jedna osoba robi lepsze naleśniki, niż inna, tylko powinna być tu równowaga.
i inne...
:think: :think:


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Czw 15:51, 13 Cze 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 15:52, 13 Cze 2019    Temat postu: Re: Język neutralny płciowo

Neutralność, to brak różnicowania. Czy tego chcemy od języka?
Ale jeśli język miałby nie różnicować, jeśli wszystko w nim miałoby opisywać tylko rzeczy takie same, to właściwie po co on miałby nam być?
- Przecież jak do tej pory różnicowanie przekazywanych treści było JEGO CELEM. Po to mówimy "jabłko" na jabłko, a "gruszka" na gruszkę, a nie ogólnie "owoc", aby ZROBIĆ RÓŻNICĘ. Więc owo wskazywanie różnic jest po prostu zwykle celem porozumiewania się. CHCEMY wskazać na różnicę "kobiety" i "mężczyzny", bo CHCEMY NA TYM BUDOWAĆ NASZE WYBORY. Język neutralny płciowo utrudniłby dokonywanie owych wyborów, bo nie dałoby się w nim przekazać istotnych społecznie, towarzysko, życiowo informacji. To w takim razie, jeśli tych informacji, które CHCEMY przekazać, miałoby nie być, to może przestać w ogóle tego języka używać?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 691
Przeczytał: 69 tematów


PostWysłany: Czw 18:06, 13 Cze 2019    Temat postu:

W tej walce o język neutralny płciowo chyba najbardziej chodzi o nazwy zawodów i funkcji społecznych. Są języki, w których jest technicznie możliwe stworzenie takich neutralnych i naturalnie brzmiących nazw (np. germańskie), ale są i takie, w których to jest praktycznie niemożliwe, jak język polski, stąd u nas jest tendencja, żeby jak najbardziej różnicować płciowo nazwy zawodów. Zamiast tworzyć jakieś neutralne określenie na nauczyciela, starannie dobiera się określenie do płci danej osoby - unika się sformułowań "Kasia jest nauczycielem" na rzecz "Kasia jest nauczycielką". W jezyku polskim za neutralne (domyślne) uchodzą zwykle nazwy w rodzaju męskim (z małymi wyjątkami jak przedszkolanka, sekretarka, położna etc.), natomiast w głowach feministek one nie są neutralne...

Wydaje mi się, że w przypadku zawodów/funkcji płeć nie ma większego znaczenia (albo nie powinna mieć), więc dziwię się, że polskie feministki tak usilnie próbują podkreślać, że psycholożka nie równa się psycholog.


Ostatnio zmieniony przez towarzyski.pelikan dnia Czw 18:07, 13 Cze 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 18:19, 13 Cze 2019    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Wydaje mi się, że w przypadku zawodów/funkcji płeć nie ma większego znaczenia (albo nie powinna mieć), więc dziwię się, że polskie feministki tak usilnie próbują podkreślać, że psycholożka nie równa się psycholog.

To w ogóle to nie bardzo czaję, czy feministkom o większe rozróżnianie płci chodzi, czy też ma być ukryte?
- Bo obserwuję tendencję "raz tak, raz tak", czyli jedne feministki chciałyby, aby było jak największe zrównanie płci, a drugie wręcz przeciwnie - aby podkreślać (być dumnym) z płci żeńskiej (np. poprzez ubiór, czy inne atrybuty kobiecości). Co właściwie powinien w tej kwestii myśleć ktoś, kto chciałby być "bardziej feministyczny"?...
:think:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 691
Przeczytał: 69 tematów


PostWysłany: Czw 21:54, 13 Cze 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:

To w ogóle to nie bardzo czaję, czy feministkom o większe rozróżnianie płci chodzi, czy też ma być ukryte?
- Bo obserwuję tendencję "raz tak, raz tak", czyli jedne feministki chciałyby, aby było jak największe zrównanie płci, a drugie wręcz przeciwnie - aby podkreślać (być dumnym) z płci żeńskiej (np. poprzez ubiór, czy inne atrybuty kobiecości). Co właściwie powinien w tej kwestii myśleć ktoś, kto chciałby być "bardziej feministyczny"?...
:think:

Niezależnie co pomyśli, nigdy nie ma gwarancji, że jest dostatecznie poprawny feministycznie, ponieważ feministki najpierw stwiają tezę "język jest seksistowski" albo "żyjemy w patriarchalnym ucisku" a później doszukują się wszędzie poparcia dla tych tez.

Jeśli jakaś kobieta silnie podkreśla swoją kobiecość to usłyszy, że została zindoktrynowana, żeby odgrywać rolę próżnej lali albo mamuśki, a jeśli z kolei ma nazbyt męski sposób bycia, to zostanie potraktowana jako zdrajczyni kobiecej wspólnoty jajników.

I na tym się kończy ta rzekoma otwartość, tolerancja na różne style życia, której feministki tyle mają na ustach. W rzeczywistości tolerowane są tylko takie politycznie poprawne średniaki, które się nie wychylają ani w jedną, ani w drugą stronę, tylko trzymają fason. To się dopiero nazywa wyzwolenie :rotfl:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 0:17, 19 Cze 2019    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Michał Dyszyński napisał:

To w ogóle to nie bardzo czaję, czy feministkom o większe rozróżnianie płci chodzi, czy też ma być ukryte?
- Bo obserwuję tendencję "raz tak, raz tak", czyli jedne feministki chciałyby, aby było jak największe zrównanie płci, a drugie wręcz przeciwnie - aby podkreślać (być dumnym) z płci żeńskiej (np. poprzez ubiór, czy inne atrybuty kobiecości). Co właściwie powinien w tej kwestii myśleć ktoś, kto chciałby być "bardziej feministyczny"?...
:think:

Niezależnie co pomyśli, nigdy nie ma gwarancji, że jest dostatecznie poprawny feministycznie, ponieważ feministki najpierw stwiają tezę "język jest seksistowski" albo "żyjemy w patriarchalnym ucisku" a później doszukują się wszędzie poparcia dla tych tez.

Jeśli jakaś kobieta silnie podkreśla swoją kobiecość to usłyszy, że została zindoktrynowana, żeby odgrywać rolę próżnej lali albo mamuśki, a jeśli z kolei ma nazbyt męski sposób bycia, to zostanie potraktowana jako zdrajczyni kobiecej wspólnoty jajników.

I na tym się kończy ta rzekoma otwartość, tolerancja na różne style życia, której feministki tyle mają na ustach. W rzeczywistości tolerowane są tylko takie politycznie poprawne średniaki, które się nie wychylają ani w jedną, ani w drugą stronę, tylko trzymają fason. To się dopiero nazywa wyzwolenie :rotfl:

Najzabawniejsze dla mnie w tym wszystkim jest to, że do pewnego stopnia ten cały feministyczny bunt mi się podoba. Tzn. to, że jest taki żałosny od strony rozumowej, podoba mi się mniej. Ale podoba mi się samo zakwestionowanie tradycyjnych ról płciowych. I chociaż dyscyplina gender studies wg mnie jest jednym z najbardziej wyrazistych przykładów pseudonauki, udawania czegoś naukowego przy ignorowaniu ducha nauki (w szczególności zignorowaniu zasady, że ideologia nie powinna wyznaczać kierunków nauki, jak tez tego, że potwierdzone naukowo może być uznane dopiero to, co oprze się BEZSTRONNEJ weryfikacji), to też trochę zgadzam się z potrzebą nowego, bardziej krytycznego spojrzenia na role kulturowe związane z płcią. Co prawda jestem przekonany, że żadne gender studies prochu nie wymyślą, to stawianie owych tematów jest na dzisiejszym etapie rozwoju społeczeństw potrzebne.
Zastanawiałem się, czy ów temat dałoby się ująć sensownie, czy gender studies dałoby się przerobić na prawdziwą naukę. I choć odpowiedź ogólna byłaby pozytywna, to przypuszczam, że ten temat wzięty na ściśle naukowy sposób, po prostu by...
uwiądł. Bo ustalono by co jest z genów, co z kultury, opisano, zamknięto w szafach, czy zapisano na twardych dyskach i koniec. :( Niewielu pewnie by się tym dalej zainteresowało. Tu trzeba oślego uporu dyletantów (dyletantek) i fanatyków, aby temat żył.
Warto jest też zobaczyć CO SIĘ STANIE, gdy zanegujemy ten tradycyjny podział. A choć odpowiedź nie wydaje mi się całkiem jednoznaczna - tzn. uważam, że w pewnych konfiguracjach, z pewnymi ludźmi to nawet ma szanse zadziałać, to jednak w większości nie zadziała. I warto się zastanowić DLACZEGO nie zadziała.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin