Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Różnica treści w systemie wartościowania ateisty/teisty..
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Katolikus




Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 708
Przeczytał: 26 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 15:55, 24 Sie 2019    Temat postu: Różnica treści w systemie wartościowania ateisty/teisty..

Ateiści z reguły są przekonani, że Bóg nie istnieje, choć nie ma ostatecznego dowodu aby stwierdzić, że na pewno tak jest.

Zaś argumentacja przeciw teizmom jest po to, bo nie żyjemy w próżni i nasze poglądy wpływają na życie innych, a nie ma co powierzać (marnować) życia na wiarę w coś na co nie ma dowodu ani podstaw by wierzyć.

Nie wierzą, w coś takiego jak bogowie, jest to dla nich sfera fantasy, zaraz obok elfów, smoków i magicznych wróżek. Ludzie wymyślają różne rzeczy, więc póki nie dostaną dowodu, nie będą wierzyć. Skoro są dowody na jakieś elementy świata materialnego albo z życia codziennego (mogę sprawdzić czy w skarbonce są pieniądze, a więc mogę udowodnić, że one tam są lub, ze tam ich nie ma) to tak samo oczekują tego w kwestii istnienia Boga (a najlepiej wszystkich prawd wiary religii).

Do czego zmierzam. Suma summarum ateista dochodzi do wniosku, że Boga nie ma/ Boga najprawdopodobniej nie ma/ Nie ma powodów, aby sądzić, że Bóg jest/ Nie przekonują mnie argumenty na istnienie Boga (i religii w ogóle) ect..

Teistom oczywiście wychodzą wnioski przeciwne. Dlaczego teista i ateista nie mogą się dogadać? Bo na starcie różnią się ZAŁOŻONYM SYSTEMEM WARTOŚCIOWANIA w ramach, którego wyją inne wnioski teiście, a inne wnioski ateiście.

Pytanie tego wątku byłoby takie: Po wielu latach dyskusji (tu na sfini i w prywatnym życiu) i polemik każda strona ma już jakieś rozeznanie o stronie przeciwnej.

Pytanie do teistów z waszego doświadczenia z niewierzącymi, co konkretnie mieści się w tym "worku" ZAŁOŻONY SYSTEM WARTOŚCIOWANIA - czym konkretnie ateista ocenia (zapewne to będzie złożony system kryteriów), że wychodzą mu takie,a nie inne wnioski odnośnie Boga i religii.

To samo pytanie do ateistów tylko, że zamiast "ateista" wstawcie "teista" ; )


Ostatnio zmieniony przez Katolikus dnia Sob 15:58, 24 Sie 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 691
Przeczytał: 69 tematów


PostWysłany: Sob 17:04, 24 Sie 2019    Temat postu:

Katolikus napisał:

Pytanie do teistów z waszego doświadczenia z niewierzącymi, co konkretnie mieści się w tym "worku" ZAŁOŻONY SYSTEM WARTOŚCIOWANIA - czym konkretnie ateista ocenia (zapewne to będzie złożony system kryteriów), że wychodzą mu takie,a nie inne wnioski odnośnie Boga i religii.

Takie kryteria mi przychodzą do głowy na tę chwilę. Nie wiem, czy o coś takiego Ci chodziło.

- możliwość zaobserwowania/doświadczenia Boga
- możliwość zweryfikowania, czy Bóg istnieje
- możliwość zweryfikowania, który Bóg istnieje (jeśli istnieje)
- użyteczność hipotezy Boga w celu wyjaśnienia świata
- użyteczność hipotezy Boga w etyce/moralności
- geneza wiary w Boga/religijności


Ostatnio zmieniony przez towarzyski.pelikan dnia Sob 17:05, 24 Sie 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Katolikus




Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 708
Przeczytał: 26 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 18:26, 24 Sie 2019    Temat postu:

Kombinujesz dobrze, ale ciekaw jestem konkretnej, głębokiej analizy porównawczej odnośnie kryteriów myślenia teisty i ateisty. Twoja wypowiedź jest zbyt ogólnikowa, bo te kryteria (niektóre) jestem wstanie przypasować jednocześnie teiście i ateiście, a jednak wnioski wychodzą im całkiem inne.

Ostatnio zmieniony przez Katolikus dnia Sob 18:36, 24 Sie 2019, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Katolikus




Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 708
Przeczytał: 26 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 18:34, 24 Sie 2019    Temat postu:

Jeżeli jest to jeszcze mało zrozumiałe o co mi chodzi to sparafrazuję słowa fedora z innego tematu. Fedor w innym temacie napisał tak: To teoria decyduje więc ostatecznie o wnioskach, a nie obserwacja. .. O wnioskach z obserwacji nie rozstrzyga więc sama obserwacja tylko ostatecznie decyduje teoria, z którą podchodzimy do obserwacji. .. Eksperyment więc ostatecznie o niczym nie rozstrzyga i zawsze ważniejsza jest teoria czyli przyjęte na wiarę odgórne założenia z jakimi podchodzimy do obserwacji.

Więc tematem tego wątku, jest co decyduje u ateisty/ teisty ostatecznie o ich wnioskach, które tak bardzo się różnią. Z jaką "teorią" podchodzi ateista, a jaką teistą, że ich wnioski tak bardzo się rozmijają. :think:


Ostatnio zmieniony przez Katolikus dnia Sob 18:37, 24 Sie 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2204
Przeczytał: 114 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 19:20, 24 Sie 2019    Temat postu:

Katolikus napisał:
Pytanie do teistów z waszego doświadczenia z niewierzącymi, co konkretnie mieści się w tym "worku" ZAŁOŻONY SYSTEM WARTOŚCIOWANIA


Ich "system" to jedno wielkie pasmo sprzeczności, utopijnych postulatów, naiwnych rozumowań i niekonsekwencji więc trudno to nawet objąć. Już ich podstawowy wymóg, że uznajemy tylko dowiedzione stwierdzenia, jest wewnętrznie sprzeczny i ląduje w trylemacie Münchhausena

[link widoczny dla zalogowanych]

Nie da się bowiem udowodnić choćby tego postulatu, że uznajemy tylko dowiedzione stwierdzenia. Gdyby w życiu należało postępować tylko zgodnie z dowodami to nie wstalibyśmy nawet z łóżka. Nie starczyłoby nam bowiem życia na to aby udowodnić konieczność wstania z łóżka. Ich postulat wystrzegania się wiary sam jest przyjęty na wiarę i też jest przez to wewnętrznie sprzeczny. To jakiś jeden wielki utopijny światopogląd, nie do zastosowania w życiu bez popełniania niekonsekwencji. Dla mnie to jakaś paranoja, która na szczęście nie jest moim udziałem

Gdy się ich trochę pociśnie na zagadnieniu wiary i dowodów to wtedy zaczynają lawirować i wpadają w kolejne niekonsekwencje. Twierdzą, że ateiście chodziło o wiarę w Boga. Ale to rodzi kolejne problemy. Dlaczego tylko wobec Boga ograniczamy wymóg dowodów i problem wiary, a na inne sprawy dajemy taryfę ulgową? Znowu nie umieją się z tego wytłumaczyć bez arbitralności. I tak bym mógł jeszcze długo. Resztę znajdziesz w moich polemikach z nimi

Katolikus napisał:
Więc tematem tego wątku, jest co decyduje u ateisty/ teisty ostatecznie o ich wnioskach, które tak bardzo się różnią. Z jaką "teorią" podchodzi ateista, a jaką teistą, że ich wnioski tak bardzo się rozmijają


Głównym powodem rozmijania się jest to, że ateista stosuje w kwestiach światopoglądowych naturalizm i scjentyzm. Natomiast teista uznaje to co najwyżej jako założenia robocze poza światopoglądem i sprowadza to do kwestii pragmatycznej użyteczności


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Nie 4:43, 25 Sie 2019, w całości zmieniany 6 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2354
Przeczytał: 23 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 19:25, 24 Sie 2019    Temat postu:

Katolikus napisał:
Więc tematem tego wątku, jest co decyduje u ateisty/ teisty ostatecznie o ich wnioskach, które tak bardzo się różnią. Z jaką "teorią" podchodzi ateista, a jaką teistą, że ich wnioski tak bardzo się rozmijają. :think:

Pytanie postawione jest od dupy strony. To, że teoria decyduje o obserwacji to światopoglądowe przekonanie postmodernizmu i nie ma nic do teizmu, ateizmu.
Tak naprawdę teistę i ateistę nie wiele różni. Po prostu jedni (teiści) ludzką niezdolność posiadania wiedzy absolutnej łatają zdziecinniałymi bajdami a inni tego nie robią (ateiści).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Katolikus




Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 708
Przeczytał: 26 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 12:51, 25 Sie 2019    Temat postu:

fedor napisał:
Głównym powodem rozmijania się jest to, że ateista stosuje w kwestiach światopoglądowych naturalizm i scjentyzm. Natomiast teista uznaje to co najwyżej jako założenia robocze poza światopoglądem i sprowadza to do kwestii pragmatycznej użyteczności


Szczerze powiedziawszy już dawno w dyskusjach nie widziałem ateisty, który by twierdził, że istnieje tylko natura. Ale argumentują tak jakby do tego miała sprowadzać się cała rzeczywistość, choć ostatecznie nie stawiają kropki nad i, i nie powiedzą, że istnieje tylko rzeczywistość czasoprzestrzenna bez zewnętrznej racji istnienia więc sprytnie wywijają się od dowodzenia tego metafizycznego poglądu i uciekają od posądzenia ich, ze żywią uniwersalną wiarę typu religijnego. Z drugiej strony jakieś racje za naturalizmem też można by znaleźć. Teista też przyjmuje działanie bezmyślnych procesów w przyrodzie, bo np. żaden chyba teista nie wyjaśnia prądów morskich działaniem Boga. Więc teista i ateista podzielają wspólnie pogląd, że bezmyślne procesy są nam dane w naszym postrzeganiu i badaniu. Ateista słusznie może teraz zapytać, dlaczego wierzyć w coś (przyczyna nadnaturalna) skoro nie jest to ani postrzegane ani nie podlega badaniu więc skąd wziąć uzasadnienie. Chcę podkreślić, że naturalizm bez głębszej refleksji niejako „rzuca się bardziej w oczy”.

mat napisał:
To, że teoria decyduje o obserwacji to światopoglądowe przekonanie postmodernizmu i nie ma nic do teizmu, ateizmu.


Teoria wpływa na to jak zinterpretujesz doświadczenie. Myślę, że to nie jest wynalazek postmodernizmu. Nawet w psychologii możesz doczytać, że jedno i to samo doświadczenie może być różnie odbierane przez różne osoby. Wszystko zależy z jakimi przekonaniami podchodzimy do sprawy.

mat napisał:
Tak naprawdę teistę i ateistę nie wiele różni.

Ateista wierzy, że żyje tylko kilkadziesiąt lat, a później ciemna mogiła. Teista wierzy, że żyje wiecznie i konsekwencje jego życia rozciągają się na wieczność. To może skutkować odmiennymi stylami życia i duchowości.

Cytat:
Po prostu jedni (teiści) ludzką niezdolność posiadania wiedzy absolutnej łatają zdziecinniałymi bajdami a inni tego nie robią (ateiści).


Nie masz wiedzy absolutnej, ale wiesz, co jest „zdziecinniałymi bajdami”?
Nie, teista nie łata dziur w swojej wiedzy. Teista po prostu stawia sobie w życiu ważne pytania natury duchowej i wychodzi mu, że w całej tej układance Bóg jest najatrakcyjniejszą i najspójniejszą odpowiedzią.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2204
Przeczytał: 114 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 17:57, 25 Sie 2019    Temat postu:

Katolikus napisał:
Z drugiej strony jakieś racje za naturalizmem też można by znaleźć. Teista też przyjmuje działanie bezmyślnych procesów w przyrodzie, bo np. żaden chyba teista nie wyjaśnia prądów morskich działaniem Boga. Więc teista i ateista podzielają wspólnie pogląd, że bezmyślne procesy są nam dane w naszym postrzeganiu i badaniu. Ateista słusznie może teraz zapytać, dlaczego wierzyć w coś (przyczyna nadnaturalna) skoro nie jest to ani postrzegane ani nie podlega badaniu więc skąd wziąć uzasadnienie. Chcę podkreślić, że naturalizm bez głębszej refleksji niejako „rzuca się bardziej w oczy”


Mówisz tu o naturalizmie metodologicznym, który nie atakuje teizmu bo twierdzi tylko tyle, że Bóg nie ingeruje bezpośrednio w każde zdarzenie świata. Z tym bez problemu zgodzi się każdy teista. Z drugiej strony naturalizm metodologiczny jest tak samo bezzasadny jak naturalizm ontologiczny. Nie da się bowiem udowodnić nawet tego, że coś/ktoś nie ingeruje w każde zdarzenie świata. Uniwersalne sądy negatywne są bowiem nieweryfikowalne, tak samo jak uniwersalne sądy pozytywne są niefalsyfikowalne. Tak więc jest to (brak ingerencji) tak samo nie do wykazania jak stanowisko przeciwne. Najbardziej minimalistyczne wydaje się tu stanowisko agnostyczne, a nie metodologiczny naturalizm. On sam i wszystkie inne stanowiska wychodzą tu poza same zjawisko, tak ściśle rzecz biorąc. Gdy czytam literaturę filozoficzną to naturalizm metodologiczny jest tam bity po gębie tak samo jak ten ontologiczny, bez różnicy

Dyskutowałem z tobą o tym aspekcie już wiele razy i cały czas tego nie ogarniasz. A to proste jest


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Nie 18:16, 25 Sie 2019, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2354
Przeczytał: 23 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 20:01, 25 Sie 2019    Temat postu:

Katolikus napisał:
Teoria wpływa na to jak zinterpretujesz doświadczenie. Myślę, że to nie jest wynalazek postmodernizmu. Nawet w psychologii możesz doczytać, że jedno i to samo doświadczenie może być różnie odbierane przez różne osoby. Wszystko zależy z jakimi przekonaniami podchodzimy do sprawy.

No własnie jest to wynalazek postmodernizmu, to tylko w postmodernizmie Ziemia może być płaska, bo tak chce "interpretujący".

Katolikus napisał:
mat napisał:
Tak naprawdę teistę i ateistę nie wiele różni.
Ateista wierzy, że żyje tylko kilkadziesiąt lat, a później ciemna mogiła. Teista wierzy, że żyje wiecznie i konsekwencje jego życia rozciągają się na wieczność. To może skutkować odmiennymi stylami życia i duchowości.

To zrób mały test i w tłumie ludzi np. w szpitalu odróżnij tych co mają wierzyć w życie wiecznie od ateistów. Wiara religijna nie niesie żadnych konsekwencji w życiu realnym, światopogląd ten jest skrajnie niekonsekwentny.

Katolikus napisał:
Nie masz wiedzy absolutnej, ale wiesz, co jest „zdziecinniałymi bajdami”?

No ale to ty teistycznych klechd - bardzo szczegółowych - nie opierasz na posiadaniu ani grama wiedzy absolutnej. Ja się do tego odnoszę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3201
Przeczytał: 34 tematy


PostWysłany: Pon 10:23, 26 Sie 2019    Temat postu:

fedor napisał:
Ich "system" to jedno wielkie pasmo sprzeczności, utopijnych postulatów, naiwnych rozumowań i niekonsekwencji więc trudno to nawet objąć.

potrafisz wskazać jedną, z całego pasma sprzeczność, w moim ateistycznym "systemie", czy to tylko twoje czcze gadanie?

Katolikus napisał:
Więc tematem tego wątku, jest co decyduje u ateisty/ teisty ostatecznie o ich wnioskach, które tak bardzo się różnią. Z jaką "teorią" podchodzi ateista, a jaką teistą, że ich wnioski tak bardzo się rozmijają. :think:

Rozmijają się bo mają różne punkty wyjścia. W przypadku ateizmu, jest to niewiedza, a w przypadku teizmu, wiedza objawiona. Chociaż nauka jest w stanie powiedzieć znacznie więcej o człowieku niż religia, nadal w fundamentalnych kwestiach przyznaje się do niewiedzy, czego się nie wstydzi.
Aby zrozumieć ateistę, trzeba przestać wierzyć, chociaż na chwilę. Ja tak zrobiłem, i wiara nigdy nie wróciła. Bóg umarł z lekkością zrzucenia plecaka pełnego cegieł. Teraz, jak ktoś mnie przekonuje, że powinienem nosić taki plecak, żeby mieć plecy proste, to patrzę na niego z politowaniem. Innymi słowy, teiści nie rozumieją, że ich wiara nie jest darmowa. Dla wielu, poznanie tej ceny byłoby wystarczające, żeby dać sobie spokój z religią.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Pon 10:27, 26 Sie 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2204
Przeczytał: 114 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 10:34, 26 Sie 2019    Temat postu:

Banjankri napisał:
fedor napisał:
Ich "system" to jedno wielkie pasmo sprzeczności, utopijnych postulatów, naiwnych rozumowań i niekonsekwencji więc trudno to nawet objąć.

potrafisz wskazać jedną, z całego pasma sprzeczność, w moim ateistycznym "systemie", czy to tylko twoje czcze gadanie?


Nie wiem jaki jest "twój" system bo mi go nie prezentowałeś. Pisałem o poglądach tych, z którymi polemizowałem tu wcześniej i obecnie. Dyskusji z tobą sobie nie przypominam


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Pon 10:36, 26 Sie 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3201
Przeczytał: 34 tematy


PostWysłany: Pon 10:40, 26 Sie 2019    Temat postu:

fedor napisał:
Banjankri napisał:
fedor napisał:
Ich "system" to jedno wielkie pasmo sprzeczności, utopijnych postulatów, naiwnych rozumowań i niekonsekwencji więc trudno to nawet objąć.

potrafisz wskazać jedną, z całego pasma sprzeczność, w moim ateistycznym "systemie", czy to tylko twoje czcze gadanie?


Nie wiem jaki jest "twój" system bo mi go nie prezentowałeś. Pisałem o poglądach tych, z którymi polemizowałem tu wcześniej i obecnie. Dyskusji z tobą sobie nie przypominam

Jak widać, wszystko przed nami.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 14:22, 26 Sie 2019    Temat postu:

Banjankri napisał:
Aby zrozumieć ateistę, trzeba przestać wierzyć, chociaż na chwilę. Ja tak zrobiłem, i wiara nigdy nie wróciła. Bóg umarł z lekkością zrzucenia plecaka pełnego cegieł. Teraz, jak ktoś mnie przekonuje, że powinienem nosić taki plecak, żeby mieć plecy proste, to patrzę na niego z politowaniem. Innymi słowy, teiści nie rozumieją, że ich wiara nie jest darmowa. Dla wielu, poznanie tej ceny byłoby wystarczające, żeby dać sobie spokój z religią.


Fajne to porównanie z owym plecakiem. Pozwolę sobie je wykorzystać, a nawet rozwinąć.
Bo rzeczywiście tak jest, że dla wielu teizm jest właśnie takim jakby plecakiem (tutaj moja modyfikacja) pełnym niepotrzebnych gratów (cegły zamieniłem na "graty", bo chcę je za chwilę nieco zróżnicować, a do tego powiązać z czymś dodatkowym). Oto siły zewnętrzne (tradycja, autorytety religijne) wrzucają nam do tego naszego mentalnego "plecaka" to, co uważają za słuszne. Wrzucają bez pytania się o zgodę, o to, czy tego chcemy, czy nie, bez stosownych instrukcji obsługi co robić z tym, co nam wrzucono. Nawrzucanie nam owych rzeczy ostatecznie będzie sprowadzało się do tego, że plecak będziemy musieli nosić, będzie nas uwierał, a do niczego się nie przyda. Więc jak się ten plecak zdejmie (wiarę religijną odrzuci), to się poczuje tylko ulgę. I wtedy pojawi się też uczucie, żę nic się przy tym odrzuceniu nie straci.

Zupełnie inaczej jednak wygląda sytuacja (plecak) ŚWIADOMEGO TEISTY. Świadomy teista też ma swój plecak. I fakt - nieraz ten plecak uwiera, nieraz jest przyciężkawy. Tyle, że świadomy teista ma w owym plecaku nie przedmioty bezużyteczne, ale coś co DAJE SIĘ UŻYĆ. Świadomy teista do tych gratów, które zostały wrzucone do plecaka po pierwsze ma instrukcję obsługi i wie do czego służą, po drugie część owych gratów SAM SOBIE ŚWIADOMIE WŁOŻYŁ. To już nie jest tak, że inni mu nawrzucali do plecaka, co tam uznali za słuszne, nie pytając się o zdanie. Świadomy teista ma w swoim plecaku to, co jest użyteczne - bo część gratów niepotrzebnych wrzuconych mu przez obce siły zwyczajnie wywalił (nie wszystko co z religii, czy z autorytetów różnych przychodzi jest warte zatrzymania), inną część sobie pozmieniał, obudował w brakujące części, DOSTOSOWAŁ, a na koniec stworzył z tego UŻYTECZNY SYSTEM. Teraz, gdy przychodzi do rozwikłania wielu zagadnień życia, świadomy teista wyciąga z owego plecaka ROZWIĄZANIA ROBOCZE, które pomagają uporać się z problemami mentalnymi.
Cóż takiego - użytecznego - ma teista w swoim mentalnym plecaku?
- ma konstrukcję łączącą go z ludźmi, społeczeństwem
- ma nadzieję
- ma uzasadnienie dla swojego życia, a w nim dla cierpień, które przyjdą i tak, i tak
- ma nieco "książek", które pomagają radzić sobie z pytaniami i problemami z życiowymi
i inne.

To, że nam na start do plecaka wrzucają różne graty, o których nie wiemy, czy są potrzebne, czy nie, albo nie wiemy jak ich używać, samo w sobie jest trochę dobre, a trochę złe. Ale właściwie to O TO CHODZI. Bo ZADANIEM dla człowieka jest SKOMPLETOWAĆ WŁASNY PLECAK ŚWIATOPOGLĄDOWY.
Można skompletować go w postaci minimalnej, ale ułudą jest, że da się żyć zupełnie bez plecaka. Coś tam się przyjmie na start - choćby jakiś obraz wiary w siebie (wiary większej, albo mniejszej) - we własne odczucia, przekonania; jakiś tam minimalny zestaw nadawania znaczeń temu co nas spotyka. Można tego nie nazywać "plecakiem" (światopoglądem), można się upierać, że się nic nie założyło, ale jeśli w naszych wyborach będzie występował jakiś stały wzorzec, to sam ten wzorzec będzie już przyjęciem określonego stanowiska (nazwa dla niego jest rzeczą wtórną).

Ja z moim (religijnym) plecakiem światopoglądowym jakoś tam się zapoznałem. Nie będę się tutaj jakoś chwalił, że wszystko w nim ogarnąłem, że mam go skompletowanego idealnie. Jest tam trochę "gratów", które mi wrzucono, a ja jeszcze nie zdecydowałem się, czy je wywalę, jako niepotrzebne, czy wręcz przeciwnie uznam za cennego przydasia. Jest tam trochę samodzielnie dorzuconych rzeczy. Plecak jest w fazie nieustannego przekompletowywania. Jak plecak robi się za ciężki, to staram się wyrzucać z niego co niepotrzebne - doglądam go, utrzymuję w takim stanie, aby jednak była z tego plecaka jakaś korzyść, a nie tylko problem z noszeniem go.
Oczywiście to, co tam jest, czy co wyrzuciłem, oceniłem WŁASNYM ROZUMEM. Można mi zarzucić, że zrobiłem to błędnie. Ale ten zarzut można postawić każdemu w odniesieniu do dowolnych wyborów światopoglądowych.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3201
Przeczytał: 34 tematy


PostWysłany: Pon 17:13, 26 Sie 2019    Temat postu:

Odnoszę wrażenie, że nie do końca rozumiesz czym jest wiara w Boga. Dla ciebie, to zestaw wierzeń ułatwiających egzystencję, w którym możesz mieszać jak cyganka w tobołku, żeby zaadresować swoje kompleksy, obawy i pragnienia. Możesz wkładać to, co ci się podoba, i wyrzucać to, czego nie chcesz, zgodnie z własnym widzimisię. Że to jest zestaw przydatnych narzędzi, które kompletujesz według woli. Taką swobodę, to mają ateiści, nie teiści.
Wiara nie polega na wyborze, a konieczności. Wierzysz w Boga mimo tego, że nie jest optymalnym rozwiązaniem. To jest dopiero prawdziwa wiara, a nie jedynie wyraz chciejstwa. Z objawienia się nie wybiera, tak jak ty to robisz. Bawisz się w synkretyzm, którego podstawą jest twój WŁASNY ROZUM. Jako, że nigdy właściwie w Boga nie wierzyłeś, nie wiesz co to znaczy, odrzucić go w pełni. Dla ciebie jest figurantem, protezą dającą nadzieję, dla wierzącego, podstawą światopoglądu. Jeżeli przestajesz wierzyć, to nie wyciągasz jednego posążka z plecaka, a wysypujesz praktycznie wszystko, cały światopogląd, bo wszystko jest powiązane. Dopiero wtedy zaczynasz wkładać to, co ci pasuje i jak ci pasuje. W takim plecaku, nic na kształt Boga nie znajdziesz, chyba że jakąś podpórkę moralną, albo łatkę na lęki przez nicością.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Pon 17:20, 26 Sie 2019, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 2:48, 27 Sie 2019    Temat postu:

Banjankri napisał:
Odnoszę wrażenie, że nie do końca rozumiesz czym jest wiara w Boga.

Ciekawe, jak wiary chce uczyć ktoś, kto sam nie wierzy, wiarę odrzucił, bądź jej nie miał. Może faktycznie, jeśli miałeś TAKĄ (jak opisujesz) wiarę, to trzeba było ją odrzucić.

Banjankri napisał:
Odnoszę wrażenie, że nie do końca rozumiesz czym jest wiara w Boga. Dla ciebie, to zestaw wierzeń ułatwiających egzystencję, w którym możesz mieszać jak cyganka w tobołku, żeby zaadresować swoje kompleksy, obawy i pragnienia. Możesz wkładać to, co ci się podoba, i wyrzucać to, czego nie chcesz, zgodnie z własnym widzimisię. Że to jest zestaw przydatnych narzędzi, które kompletujesz według woli. Taką swobodę, to mają ateiści, nie teiści.
Wiara nie polega na wyborze, a konieczności. Wierzysz w Boga mimo tego, że nie jest optymalnym rozwiązaniem. To jest dopiero prawdziwa wiara, a nie jedynie wyraz chciejstwa.

Ja widzę sprawę akurat odwrotnie - wiara (przynajmniej ta moja) JEST optymalnym rozwiązaniem. Jeśli chodzi o chrześcijaństwo, to ono właśnie o tym rozwiązaniu traktuje;choć posługuje się przy tym nieco nietypowym językiem, zaś niektórzy interpretatorzy położyli nacisk na kwestie marginalne, bądź nieprawidłowo rozumiane. Jednak właśnie taki kształt wiary, jaki opisuję, ja odczytuję w Biblii jako ten główny.
Piszesz jaka to "jest" wiara w Boga, czy też ogłaszasz werdykt jak to ktoś "nie rozumie" (tutaj ja). Brzmi to trochę, jakbyś uważał się za wszechwiedzącego, a przynajmniej kogoś ogłaszającego plebsowi poprawne rozumienia pojęć. Oczywiście każdy może sobie takie (wygórowane) przekonanie o sobie mieć. Ale tez każdy inny może nie przyjąć tej konwencji i przemawianie tonem i stylem "jest jak ja mówię, a innej opcji nie ma" potraktować jako rodzaj megalomanii.
Aby nie wpaść w to samo co Ty, zastrzegam od razu, że nie jest moją intencją, aby traktować to co pisze o wierze, jako jakąś ostateczną mądrość i prawdę objawioną nie do zmiany, lecz OSOBISTĄ OPINIĘ. Ale jest to opinia szczera, pisana w zgodzie z tym co czuję. Każdy może sobie skonfrontować ją opinią własną i wyciągnąć wnioski (pozytywne albo i negatywne - to już jego wybór, a ja uszanuję każdą jego opcję). W każdym razie pozostaję przy swoim rozumieniu, czym jest wiara w tym sensownym znaczeniu słowa.

Nie ma jednej interpretacji wiary (także chrześcijańskiej). Są różne wyznania, różne spory na temat tego, jak interpretować to, czy tamto. Moje rozumienie jest jedną z opcji (wcale nie ekskluzywną, bo przekonania podobne do moich, deklarowane przez różnych ludzi też nieraz spotykam). Jestem otwarty na dyskusję. Poza tym, mówiąc o zawartości mentalnego plecaka nie myślałem o samych ideach (niektórzy mogliby w kontekście religijnym kojarzyć je z dogmatami, choć wg mnie niesłusznie, albo przynajmniej częściowo niesłusznie), nie o sformułowaniach ale bardziej o WŁASNEJ ODPOWIEDZI na idee religijne. Chodzi o odpowiedź nie tylko intelektualną, lecz emocjonalną, wolitywną, dotyczącą swoistego odczuwania siebie i świata. Tak więc nawet zostawiając niewymienność pewnych idei czy sformułowań dotyczących religii i tak jest sporo do zmiany WE WŁASNYM ICH TRAKTOWANIU.

Dodam na koniec, że oprócz otwartości na dyskusję z drugiej strony też jestem zamknięty - na jałowe w moim przekonaniu przekomarzanie się, kto ma "bardziej absolutną" rację, czy kto bardziej autorytatywnie miałby się prawo wyrazić.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Wto 3:34, 27 Sie 2019, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3201
Przeczytał: 34 tematy


PostWysłany: Wto 9:07, 27 Sie 2019    Temat postu:

Może zacznij od określenia swojego wyznania, a wtedy zobaczymy co ta religia mówi o synkretyzmie jaki tutaj popełniasz. Z tego co kojarzę, nie jesteś twórcą żadnej religii, więc nie bardzo masz przestrzeń wolnego redefiniowania już istniejących.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 11:46, 27 Sie 2019    Temat postu:

Banjankri napisał:
Może zacznij od określenia swojego wyznania, a wtedy zobaczymy co ta religia mówi o synkretyzmie jaki tutaj popełniasz. Z tego co kojarzę, nie jesteś twórcą żadnej religii, więc nie bardzo masz przestrzeń wolnego redefiniowania już istniejących.

Twoje prawo kojarzyć, jak chcesz. Ja mam odrębne zdanie w tej kwestii.

Co do "bycia wyznawcą religii" można zadać pytanie o co miałoby w tym chodzić?
- Czy o głoszenie się tym wyznawcą?
- A może o zgodność z jakąś konkretną grupą interpretatorów ksiąg i wypowiedzi autorytetów owej religii?...

Powiedzmy, że przyjmuję Twój zarzut na tej zasadzie, iż uznam jakąś swoją niezgodność z którąś tam grupą interpretatorów chrześcijaństwa. Czy to mnie jednak by dyskredytowało, jako wierzącego?
-Spory w samych chrześcijaństwie toczą się od początku. Dzisiaj też mamy różne grupy wyznaniowe, różniace się interpretacją Biblii - katolików, ewangelików, kalwinistów, Świadków Jehowy, prawosławnych, Koptów, lefebrystów... Jednym aktualny papież Franciszek podoba się więcej, innym mniej. Nie ma jednego, absolutnego głosu wszystkich wierzących. I to jest norma, tak ma być! Nie dogodzi się wszystkim, bo będąc zgodnym z jedną grupą ludzi coś tam postulujących, automatycznie jest się niezgodnym z tymi, co mają w danej kwestii przeciwne zdania. Więc po prostu (to moja dewiza) trzeba się pogodzić z tym, że zawsze będzie się trochę zgodnym (z jednymi) i przeciwnym (z innymi), a więc ostatecznie zachować tzw. własny rozum. Przy czym oczywiście też nie chodzi o to, aby totalnie odkrywać religię na nowo, być jakimś totalnym buntownikiem. To nie jest tak, ze propaguję jakąś woltę ze skrajności w skrajność. Po prostu i tak działać w życiu musimy własnym rozsądkiem, tym co rozumiemy. Nie ma sensu udawać że ma się poglądy inne, niż się jest w stanie (ze względu na swoją konstrukcję mentalną, intelektualną) mieć. Z resztą takie udawanie przed sobą ostatecznie powoduje więcej szkody niż pożytku, bo taki człowiek w ogóle często nie wie, jak przyjąć kierunek w życiu - tego, co deklaruje wbrew własnym przekonaniom nie rozumie, więc nie wie, jak stosować. To co rozumie, z kolei próbuje jakoś zaprzeczyć, dostosować się do zewnętrznych wymogów. Ostatecznie wychodzi taki "nie pies, ni wydra", czyli postępowanie niespójne i nieszczere. To już lepiej być "zimnym bądź gorącym", a nie takim co sam nie wie, co właściwie myśli.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3201
Przeczytał: 34 tematy


PostWysłany: Wto 12:00, 27 Sie 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Cytat:
Z tego co kojarzę, nie jesteś twórcą żadnej religii

Twoje prawo kojarzyć, jak chcesz. Ja mam odrębne zdanie w tej kwestii.

Jakiej to religii jesteś więc twórcą?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 12:20, 27 Sie 2019    Temat postu:

Banjankri napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Cytat:
Z tego co kojarzę, nie jesteś twórcą żadnej religii

Twoje prawo kojarzyć, jak chcesz. Ja mam odrębne zdanie w tej kwestii.

Jakiej to religii jesteś więc twórcą?

Żadnej nie jestem "twórcą". Jestem INTERPRETATOREM tych wszystkich sygnałów, jakie dostarcza mi życie i ludzie - część z nich dotyczy religii.

Przy czym...
tak chyba maja wszyscy. Niektórzy tylko nie mają świadomości, że oceniają, myślą, szacują wiarygodność. Ludzie robią ze swoim światopoglądem to, co uważają za słuszne. Choć czasami na koniec, czyli po zrobieniu i tak wszystkiego po swojemu, dokładają na to "plaster hipokryzji" - ogłaszając, że są zgodni w 100% z tą, czy inną grupą. Ale jakby się odpytali twardo i uczciwie o poszczególne aspekty owej zgodności, to by wyszło szydło z worka - okazałoby się, że często rozumieją wiele spraw po swojemu. Bo inaczej rozumieć by ich i tak nie potrafili.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3201
Przeczytał: 34 tematy


PostWysłany: Wto 13:18, 27 Sie 2019    Temat postu:

Każdy jest interpretatorem, ale nie każdy jest wyznawcą. Jesteś wyznawcą jakiejś konkretnej religii?
Religia katolicka nie podlega wolnej interpretacji. To nie jest worek z użytecznym systemem roboczych rozwiązań. Kościół nie głosi słowa bożego po to, żeby sobie wierni wybrali z niego co im się podoba, co akurat pasuje i jest przydatne.

Cytat:
Choć czasami na koniec, czyli po zrobieniu i tak wszystkiego po swojemu, dokładają na to "plaster hipokryzji" - ogłaszając, że są zgodni w 100% z tą, czy inną grupą. Ale jakby się odpytali twardo i uczciwie o poszczególne aspekty owej zgodności, to by wyszło szydło z worka - okazałoby się, że często rozumieją wiele spraw po swojemu. Bo inaczej rozumieć by ich i tak nie potrafili.

A gdyby ciebie odpytać tardo i uczciwie, to z jaką religią byłyby zgodne twoje odpowiedzi?
Możesz odpytać jak chcesz, ile osób chcesz. Więżących rozpoznasz po bojaźni bożej. Ktoś kto sobie luźno manipuluje koncepcją Boga i religii, nie ma szacunku ani do jednego, ani do drugiego. Używa ich wtedy, kiedy są mu przydatne jako rozwiązania problemów mentalnych. Miejsce, w którym zaspakaja się swoje potrzeby, bardziej przypomina burdel niż dom Boży. Ja, nie nazywam się buddystą właśnie z tego względu. Wybieram to, co mi pasuje, przez co religia nie jest fundamentem mojego światopoglądu i wcale się tego nie wstydzę. Ty chciałbyś zjeść ciastko i mieć ciasto. Mieć w plecaku Boga Prawdziwego, którego jednak sam tam włożyłeś. Co to za Bóg, którego można wyrzucić kiedy się znudzi? Zabawka na pokaz?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 13:34, 27 Sie 2019    Temat postu:

Banjankri napisał:
Ty chciałbyś zjeść ciastko i mieć ciasto. Mieć w plecaku Boga Prawdziwego, którego jednak sam tam włożyłeś. Co to za Bóg, którego można wyrzucić kiedy się znudzi? Zabawka na pokaz?

Mój Bóg nie sluży wyrzucaniu Go, kiedy się znudzi. Służy ODKRYWANIU jaki jest.
To odkrywanie oznacza coś ważnego - że muszę być zaangażowany, ale też, że ŻADNE KONKRETNE SFORMUŁOWANIA (np. dogmaty) nie stanowią samego Boga, nie są Jego istotą, są TYLKO OPISEM. Opis zaś trzeba ZROZUMIEĆ. Jeślibyś tylko powtarzał jakieś sformułowania, bez ich zrozumienia, bez osobistego zaangażowania, to byłbyś tylko megafonem, a nie prawdziwym wyznawcą. Zrozumienie i zaangażowanie buduje się poprzez ustawianie sobie danej kwestii w "ogniu" pytań, wątpliwości, sprzecznych interpretacji. Ktoś z zewnątrz, widząc to stawianie w coraz to nowych kontekstach danej sprawy może oczywiście odnieść wrażenie, że stawiający te pytania jakoś wątpi, czy podważa istotę zagadnienia. Ale to jest złudzenie - owa istota jest niezmienna. Zmienia się tylko otoczenie - konteksty. Za każdym razem jest to więc TA SAMA RELIGIA, tylko ustawiona w jakimś konkretnym świetle, postawiona wobec nowych wymagań.
Alternatywą bowiem jest bycie religijnym "megafonem", kimś kto nie rozumie co mówi, gdy mówi, kto tylko powtarza sformułowania bez odnoszenia ich do tego co w umyśle, bez włączenia aspektu pytań, dostosowań, aktywnego włączenia danego zagadnienia w życie. A w religii własnie o to chodzi, aby WŁACZYĆ JĄ W ŻYCIE, a nie coś tam powtarzać, jak inni.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3201
Przeczytał: 34 tematy


PostWysłany: Wto 13:56, 27 Sie 2019    Temat postu:

Cytat:
Jeślibyś tylko powtarzał jakieś sformułowania, bez ich zrozumienia, bez osobistego zaangażowania, to byłbyś tylko megafonem, a nie prawdziwym wyznawcą.

Z tego co wiem, to Bóg jest poza zrozumieniem, no ale może w twojej religii jest inaczej. No w końcu sam sobie tą koncepcję boga kreujesz, więc jest taki, jaki ci pasuje.
Jeszcze raz, głęboka wiara w Boga determinuje cały twój światopogląd, a nie jest miłym sercu obrazkiem na ścianie, który możesz podrasować jak chcesz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 15:36, 27 Sie 2019    Temat postu:

Banjankri napisał:
Jeszcze raz, głęboka wiara w Boga determinuje cały twój światopogląd, a nie jest miłym sercu obrazkiem na ścianie, który możesz podrasować jak chcesz.

Nie interpretuję "jak chcę" w znaczeniu, że wszystko jest możliwe, tylko interpretuję tak, aby uzyskać możliwie NAJBARDZIEJ SPRAWNY INTERFEJS pomiędzy moim umysłem, a ideami, jakie są treścią mojego światopoglądu. Tak, czy siak - MAKSYMALIZUJĘ efekt połączenia mojego rozumu z treścią religii. Skoro go maksymalizuję, a nie minimalizuję, czy czynię dowolnym, bądź chaotycznym, to robię to tak, aby słowa, które gdzieś tam zapisane są jako nośnik światopoglądu/religii odnajdywały w moim odbiorze jak najwięcej znaczeń, a do tego znaczeń, najbardziej spójnych.
Obawiam się, że niektórzy posiadają - nieadekwatny do rzeczywistości - model przyjmowania treści mechanizmem "wlewania ich do głowy" za pomocą samego przeczytania, czy usłyszenia jakichś słów. To tak nie działa - słowa, jeśli nie ma dla nich w umyśle miejsca, przygotowania, już istniejących pojęć, od owego umysłu się odbiją. I nic nie pomoże tu największe chciejstwo, czy największe dążenie do zgodności. Bo jak się nie rozumie, to się nie rozumie.
Lepiej to widać na przykładzie uczenia się do klasówki, na której będą jakieś trudne zagadnienie - najlepiej z przedmiotów ścisłych. Na klasówce trzeba dodać ułamki, rozwiązać zadanie, wykazać się ZROZUMIENIEM i formą TWÓRCZOŚCI, aktywnego dostosowywania się umysłu do problemu. Jeśli ktoś nawet i 10 razy przeczyta w podręczniku o tym, jak to się robi, ale nie przećwiczy umiejętności, nie spotka się z użyciem danego problemu, to najczęściej taką klasówkę zwyczajnie uwali. Bo nie ma w nas jakiegoś takiego gotowego mechanizmu, który bezbłędnie przełoży przeczytany, bądź usłyszany tekst na umiejętność rozpoznawania i działania ideami, które w owym tekście zapisano. Gdyby taki uniwersalny mechanizm był, to nie byłoby żadnego problemu ze złymi nauczycielami, niejasnym przekazem treści - każdy musiałby od razu idealnie odczytywać treści, a potem idealnie je stosować. Rzeczywistość jest taka, że zrozumienie (obejmujące także zdolność odczuwania, rozpoznawania, adekwatnego reagownia) powstaje w trudzie. Poza tym każdy odbiera treści trochę inaczej.
Zatem przekonanie o jakiejś automatyczności, idealności, czy pewności uzyskiwania zgodności "źródło pisane" - "umysł odczytujący idee" jest po prostu utopią. Tyle zrozumiemy z treści, jakie do nas dochodzą, na ile je postawimy w ogniu pytań, wątpliwości, przećwiczymy, przerobimy w różnych warunkach. Na tym też polega wyższość doświadczonego fachowca nad młodym, który dopiero się uczy. Jeśli chodzi o znajomość teorii, to ten młody często jest na wyższym poziomie - bo miał ją niedawno, bardziej aktualną. Jednak w działaniu wychodzi jakże często, że młody nie potrafi słów z teorii przełożyć na rozpoznania i działania.
Podobnie jest także z religią. Ktoś, kto nie stawia w niej pytań, nie szuka własnych dróg pozostanie bezmyślnym wyznawcą, który nawet tych idei, które głosi, nie rozumie, tylko przywołując ich nazwy - czcze (nie dotykające jego umysłu) określenia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3201
Przeczytał: 34 tematy


PostWysłany: Wto 16:02, 27 Sie 2019    Temat postu:

Ciężko dyskutuje się z kimś, kto porównuje wiarę w Boga z nauką ułamków.Jeszcze jakieś teorie z czapy, o odbijających się słowach i wierze w Boga opartej o zrozumienie. Twoje posty jedynie potwierdzają, że twoja wiara jest uprzedmiotowiona. Jest narzędziem służącym różnym celom, ale głównie zaspokojeniu intelektualnej ciekawości i fantazji. Niespecjalnie fascynuje mnie słabość twojej wiary, śmieszy mnie tylko czytanie twoich wypocin pisanych z taką powagą, jakbyś z ambony przemawiał. Zero refleksji, bo każda głupota przejcie w tej lawinie słów.

Taki krótki cytat dla ciebie, obyś zrozumiał to, czego nie rozumiesz:
"W tym momencie zapytasz mnie: jakże ja mogę myśleć o Bogu i o tym czym On jest? Na to pytanie mogę odpowiedzieć tylko jedno: „Nic o tym nie wiem”.

Twoje pytanie wprowadziło mnie właśnie w tą ciemność i w tę chmurę niewiedzy, w którą chciałbym, żebyś wszedł. O stworzeniach i o ich dziełach, a nawet o dziełach samego Boga człowiek może, z pomocą łaski, osiągnąć wiedzę i może sobie wyrobić o nich pojęcie. O Bogu nie może. Dlatego wolę pozostawić na boku wszystkie rzeczy, o których mogę sobie wytworzyć pojęcie i wziąć za przedniot mojej miłości Tego, w stosunku do którego jest to niemożliwe. Dlaczego? Dlatego, że On może być miłowany, a nie może być pomyślany: miłość może Go uchwycić i utrzymać, ale myśl nigdy. Dlatego, chociaż jest czasami dobrze zastanawiać się nad dobrocią i majestatem Bożym, jako aspektami szczegółowymi (i to też jest światło i część kontemplacji), to jednak w czasie gdy się oddajemy dziełu, o którym tu mowa, trzeba odrzucić wszystkie te rozważania i pokryć je chmurą zapomnienia. "


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Wto 16:13, 27 Sie 2019, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 16:44, 27 Sie 2019    Temat postu:

Banjankri napisał:
...

Odnoszę wrażenie, że co bym nie napisał, Ty z tego co napisałeś odczytasz SWOJE, czyli to co sobie założyłeś, a nie to co Ci komunikuję. Potem wyciągniesz jakieś odjechane niezrozumiałe wnioski, które do moich słów mają się nijak, bo są jakąś totalną nadinterpretacją.
W ostatnim poście już tak oddaliłeś się od intencji tego co piszę, poszedłeś takw odwrotnym kierunku, że chyba powinienem zamilknąć, bo to - w kontekście Twojego odbioru - jest przeciwskuteczne.
Tak więc, dzieki za uwagi, ale chyba się nie porozumiemy. :(
Jeśli ktoś rozumie o czym piszę, to chętnie pociągnę dalej ten wątek. Może będzie lepiej z porozumieniem z kimś innym. Jeśli nikt się nie znajdzie, to może ja coś błędnie wyjaśniam. Cóz, to też biorę pod uwagę.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Wto 16:46, 27 Sie 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin