Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Selene

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Seriale - utwory w odcinkach
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
luciu




Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 174
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 10:44, 08 Maj 2011    Temat postu: Selene

Nadszedł czas- kiedy idzie noc niesie pustkę i żal, nie wiem czego jest mi brak.
Nadszedł czas- kiedy idzie noc mam tak cudowne sny, ale czuję lęk, gdy budzę się z nich.
Nadszedł czas- ciało spowił mrok, jest we mnie dziwny niepokój, nie pojmuję skąd się bierze ten stan.
Nadszedł czas- zguba grozi mi, pragnę ulec pokusie, którą w końcu zgotowała mi ta noc!\" http://www.youtube.com/watch?v=u8XgBb_nFSY

Nadszedł czas bym opowiedział moje sny. Mam je od jakiegoś czasu i nie wiem, dlaczego takie są. A przede wszystkim skąd się one biorą, bo na pewno nie powstają w mojej głowie. One są tak niesamowite i takie realistyczne, że nie mogą być zlepkiem myśli i doświadczeń codziennych ujawnianych we śnie. Moje sny i towarzyszące im uczucia są podobne do piosenki \" Na orbicie serc\" zacytowanej powyżej.
Otóż śniło mi się, że byłem na Księżycu w towarzystwie dwóch osób i zachowywaliśmy się jak astronauci.
Szedłem z kobietą i mężczyzną, ubrani byliśmy w skafandry, ale niewiele różniące się od normalnej odzieży. Przylegały do ciała idealnie i były grubsze, podobne do kombinezonów narciarskich.
Kobieta wyglądała ślicznie, skafander dokładnie oddawał jej kształty ciała, biodra, talia i biust były wyraźnie zaznaczone i muszę przyznać, że była bardzo pociągająca.
Mężczyzna także był świetnie zbudowany i przez skafander widoczna była jego muskulatura. Na głowach mieliśmy przejrzyste hełmy, przez które doskonale widziałem ich twarze.
Szliśmy w trójkę po powierzchni Księżyca normalnie, jak na Ziemi, a powinniśmy poruszać się dużymi skokami, gdyż grawitacja jest tam znacznie mniejsza. Szliśmy dłuższą chwilę i nie zamieniamy ani słowa.
Podczas wędrówki nie pozostawialiśmy żadnych śladów i dopiero później zorientowałem się, że idąc nie dotykamy gruntu, a unosimy się niewiele nad nim. Może to przez kobietę, bo wpatrywałem się w jej biodra, jak pięknie falowały podczas chodu. Widok ten mnie zahipnotyzował, a może to było ich celem.
Oni szli przodem, a ja parę kroków za nimi i często na mnie spoglądali, jak bym był pod ich opieką.
Znajdowaliśmy się w jakiejś dolinie, a wokół rozpościera się dziwny krajobraz. Jest przytłaczający i zarazem piękny. Dookoła widziałem ogromne góry, nad którymi chyliło się ku zachodowi Słońce. Wyglądało niesamowicie, gdyż jawiło się jak kula ognia na czarnym niebie.
Nasze ciała rzucały wydłużone cienie na powierzchnię Srebrnego Globu i wyglądały niesamowicie, a nawet śmiesznie. Jednak świadomość, że są to nasze cienie, uspokoiła mnie, a także napawam się pięknem, ponieważ cień kobiety poruszał się w rytmie jej falujących bioder. Te falujące ruchy kobiety i jej cienia dawały wrażenie przepięknego tańca dwóch bogiń.
W tym momencie nasunęła mi się myśl, by kobiecie nadać imię. Zrozumiałem, że zasługuje na nazwę starogreckiej bogini Księżyca - Selene.

cdn.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
luciu




Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 174
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 21:58, 20 Maj 2011    Temat postu:

- 2 -

Zastanawiam się na co im potrzebna była ta wędrówka ze mną, zadziwionym człowiekiem?
Oczywiście we śnie wszystko może się zdarzyć, księżyc, unoszenie się, a nawet super zgrabna kobieta. Jednak się myliłem, ale uświadomiłem to sobie dopiero teraz.
Będąc na Księżycu, oni szli przodem, a ja kilka kroków za nimi. Nagle zatrzymali się i ja dołączyłem do nich. Odwrócili się do mnie i zobaczyłem dokładnie ich twarze. To było niesamowite, coś mnie przeszyło, stałem jak sparaliżowany, ale jednak mogłem się poruszać. Miałem pełną świadomość, widziałem i czułem, jak poprzednio, ale jednak było to coś zupełnie innego.
Mężczyzna miał ciekawą twarz, jak setki innych przystojnych facetów. Kobieta miała śliczną twarz. Mogłaby zostać boginią również Ziemi.
Coś od nich emanowało, jakaś dziwna moc. Wzbudzali sympatię, jakby wysyłali ku mnie swoiste fluidy życzliwości.
Nie wiem, jak długo tak staliśmy i przyglądaliśmy się sobie, lecz nie staliśmy bezczynnie, tylko rozmawialiśmy.
To była rozmowa bez pośrednictwa głosu, ani gestów, lecz telepatycznie. Rozmowa polegała na dziwnym przekazywaniu informacji i kiedy byłem czegoś ciekaw i chciałbym usłyszeć odpowiedź, nagle w mojej pamięci pojawiała się ta odpowiedź. Nie miało to charakteru nagłego pojawienia się odpowiedzi, tylko przypomnienia, jako dawno zapamiętanego jakiegoś faktu. Jestem przekonany, że w pamięci tego wcześniej nie miałem.
W tej komunikacji było coś jeszcze i to bardziej niepokojącego - czułem, jak by mi szperali w mózgu, jako połączenie się naszych świadomości. Ja w ich świadomość też miałem wgląd.
To wchodzenie w swoje świadomości wyglądało na połączeniu naszych umysłów tak, że stanowiliśmy jedność w trzech fizycznych ciałach. Jak to możliwe? Nie wiem, ale wiem co czułem.

- 3 -

Było już po zmierzchu, świata mnie oślepiały, a ja jechałem ledwo żywy. Po krótkiej trasie nigdy nie byłem tak zmęczony. Czułem się, jak bym zrobił tysiąc dwieście kilometrów, a ja zrobiłem zaledwie dwieście. Z piskiem opon zatrzymałem samochód, wyskoczyłem z niego i pędzę przywitać się z żoną. Miałem nadzieję, że dzieci jeszcze nie śpią. Dzwoniłem dłuższą chwilę do drzwi zaniepokojony, że nikt nie otwiera. W podobnych sytuacjach żona zwykle zachowywała się inaczej i wyczekiwała mojego powrotu patrząc przez okno.
Drzwi otworzyły się leniwie i wreszcie ukochana ukazała w nich. Zaskoczona była niesamowicie, kiedy mnie zobaczyła i po chwili usłyszałem szloch, poleciały na mnie pięści. Później obraźliwe słowa i powiedziała, że mam sobie pójść i zostawić ją i dzieci w spokoju. Nie miałem pojęcia, co się stało, przecież dwie godziny temu rozmawialiśmy i żadnych negatywnych emocji nie zdradzała. A wiecie, co powiedziała? Wykrzyczała mi: - Niegodziwcze! nie było ciebie cały miesiąc.
Po usłyszeniu wyzwisk i szlochów, żona w końcu mnie wpuściła do domu i na spokojnie zaczęliśmy rozmawiać i wyjaśniać sobie to zagadkowe zniknięcie. Kompletnie jestem ogłupiony zaistniałą sytuacją, bo ona twierdzi, że nie było mnie cały miesiąc, a ja, że tylko trzy dni. Brakowało dwadzieścia siedem i sądziłem, że może dostałem jakiejś amnezji, albo żona. Musieliśmy znaleźć dowody potwierdzające nasze stanowiska. Pośpiesznie spojrzałem na zegarek i rzeczywiście, z niego wynikało, że nie było mnie miesiąc. Ale przecież zegarek mógł się zepsuć i szybko otworzyłem laptop, który miałem z sobą.
No dalej, odpal się, co tak mulisz kompie - wykrzykiwałem do niego i czułem, jak mi pot spływa po plecach. Ręce mi zaczęły drżeć i myśli po głowie biegały z przerażenia, że to może być prawda. Odpalił wreszcie i przeczytałem datę i czas. Zakląłem!
Biegałem po mieszkaniu i szukałem następnych dowodów mojej amnezji, albo dylatacji czasu. Niestety dane świadczyły przeciwko mnie, bo tą samą datę podawali w telewizji. Żona oczywiście mi nie uwierzyła i podejrzewa, że ją okłamuję i zdradzam. Ja bogu ducha winien zapewniałem, że nie.
Nie mogłem pogodzić się z tą zagadką i zacząłem analizować przebieg mojej nieobecności w domu i doszedłem do zaskakujących wniosków.

- 4 -

Noc była wspaniała, bo przez ten miesiąc nie spaliśmy z sobą i byliśmy bardzo wyposzczeni. Czyżby miesiąc?
Buszowałem gdzieś po Księżycu, przyglądałem się bezczelnie jakiejś księżycowej bogini, a posiadam taki skarb w domu. My też bez słów potrafimy się porozumiewać i to z wielką przyjemnością.
Po wspólnym śniadaniu wszystko wróciło do normy i nawet dzieci się nie zorientowały, że mieliśmy jakieś kłótnie. One się bardzo cieszyły z mojego powrotu po tak długiej nieobecności. Ustaliliśmy z żoną, by dzieciom wytłumaczyć, że musiałem wyjechać na dłużej i że nie mogłem ich zawiadomić. Syn ma sześć lat i sądzę, że domyśla się, iż coś kombinujemy.
Przez cały następny dzień próbowałem rozwiązać tą zagadkę i jedyne, co mi przyszło na myśl to to, że zostałem uprowadzony przez obcych. Mówi się o uprowadzeniach od wielu lat, nawet wiele powieści napisano i są świadkowie obecności obcych. Oczywiście takie tłumaczenie mnie nie przekonuję, ale jak inaczej wyjaśnić moje zniknięcie? Za taką wersją przemawiają moje wspomnienia, o których już pisałem, że spaceruję po Księżycu. Bardzo wiele mi się przypomina i z każdą godziną coraz więcej.
Byliśmy wszyscy w komplecie - żona, ja i dzieciaczki. Nasz dom był pełen radości z powodu tego kompletu. Cały czas rozmyślałem o mojej przygodzie i jestem coraz bardziej przekonany, że to było uprowadzenie. Żona jest tego samego zdania i powiedziała mi: - Kochanie jesteś podatny na uprowadzenia. Też ciebie uprowadzę i żadnej księżycowej damie nie oddam.
Po tych słowach Żona spojrzała mi w oczy i pocałowała. Ja myślę, że ona tak badawczo całowała, aby stwierdzić, że nie myślę o żadnej księżycowej damie. Jednak myślałem o kobiecie, mężczyźnie i Księżycu. To były wspomnienia bardzo absorbujące i na pewno wpływają na moją psychikę.

- 5 -

Przygoda była rzeczywiście fascynująca. Otóż wcześniej opisywałem, że jestem na Księżycu z kobietą i mężczyzną. Wszyscy byliśmy ubrani w skafandry i dłuższy czas przyglądaliśmy się sobie. Rozmawialiśmy telepatycznie z udostępnieniem swoich pamięci. Nagle naraz ruszyliśmy w stronę pobliskich pagórków. Szliśmy, jak ostatnio, unosząc się nad gruntem księżyca nie dotykając go stopami. W końcu dotarliśmy do tych pagórków i na zboczu jednego z nich rozsunęła się ogromna brama. Weszliśmy, a właściwie wlecieliśmy i przede mną roztacza się ogromna przestrzeń, której nie było widać końca. To było miasto wewnątrz Księżyca. Wlatując w dół i ujrzałem jego ogrom, a także najróżniejsze budowle i urządzenia.
Zdziwiłem się bardzo, skąd tu, na Księżycu są takie budowle i że nie zostały dostrzeżone z Ziemi. Ale pewnie dlatego, bo to jest strona Księżyca niewidoczna z Ziemi. Jednak satelity okrążały go i też nie zarejestrowały tego miejsca. Pewnie był jakiś sposób zakamuflowania przed wścibskimi oczami. Dziwiłem się także, dlaczego tu jest tak jasno, skoro jesteśmy głęboko pod gruntem. Światło nie emitowało z jakiegoś określonego miejsca, lecz jaśniało wszystko i miało charakter poświaty. Od nas także biła dziwna jasność.
Szliśmy razem jakąś szeroką ulicą, czy placem, a po bokach mijaliśmy, wydawało mi się, budynki. Jakże się myliłem, kiedy później poznałem ich budowę i przeznaczenie.

- 6 -

Tymczasem nagle się zorientowałem, że jesteśmy tylko we dwoje – ja i tajemnicza kobieta. Pokazywała mi różne budowle, szlaki komunikacyjne i drogi. Podziwiałem infrastrukturę wewnątrz Księżyca, ale najwięcej uwagi skupiałem na urodzie kobiety przewodniczki. Wydawało mi się, że skądś ją dobrze znam. Czułem do niej coś więcej niż tylko sympatię.
W pewnym momencie kobieta odwróciła się do mnie i położyła dłoń na moim ramieniu. Spojrzeliśmy sobie w oczy, a na jej twarzy malował się miły uśmiech. Drugą ręką wykonała gest, który odczytałem jako zaproszenie do wejścia do wskazanego przez nią wielkiego budynku. Zdziwiło mnie, ponieważ mogła to przekazać telepatycznie, tak jak wcześniej. Sądzę, że właśnie o to jej chodziło – by przemawiać do mnie mową ciała. Bacznie też obserwowała moje zachowanie. W końcu skorzystałem z zaproszenia, wykonałem krok w kierunku budynku, ale zaraz się zatrzymałem. Przecież nie było żadnego wejścia. Kobieta nadal gestem zachęcała mnie, więc wszedłem w mur i, o dziwo, nie poczułem żadnego zderzenia. Miałem jedynie wrażenie, jakbym zanurzał się w wodzie. To było jak przechodzenie przez olbrzymią bańkę mydlaną.
Nagle znalazłem się po drugiej stronie muru w olbrzymim pomieszczeniu. Razem ze mną weszła kobieta i po chwili zaczęła zdejmować z siebie kombinezon. Pokazała mi, bym zrobił to samo. Gdy się rozebrała, ujrzałem anioła. Kobieta była dość wysoka, szczupła, o nieprzeciętnej urodzie. Miała idealną figurę i wyglądała jak miss świata. Jej ciemno kasztanowe włosy sięgały ramion i na końcu były podwinięte do wewnątrz. Piękne oczy i regularne rysy twarzy z sylwetką stanowiły harmonijną całość. Klatka piersiowa, biust, wcięcie w talii i biodra stanowiły niedościgniony ideał każdej modelki. Z profilu była nie mniej interesująca i kiedy się poruszała, jej zgrabne nogi i pośladki z całą resztą ciała mówiły do mnie „kocham cię”. To są oczywiście moje wrażenia. Nie była naga, ale miała coś na sobie. To odzienie nie było zwykłym ubraniem, lecz jakąś powłoką na jej ciele, bardzo cienką i całkowicie przylegającą do skóry. Kobieta widziała, że natarczywie się w nią wpatruję i próbuję zrozumieć ten sposób ubierania się. Odczytała moje myśli i gestem ręki pokazała, bym ją dotknął. Oczywiście w mig zrozumiałem jej intencje i delikatnie pomacałem jej przepięknych piersi. Długo dotykałem je, muskałem i pieściłem, a ona w tym czasie patrzyła mi w oczy.
Mnie robiło się coraz przyjemniej, krew mi buzowała w całym organizmie i pewnie miałem wypieki na twarzy. A później już nic nie pamiętam. Obudziłem się we własnym łóżku.

cdn.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Seriale - utwory w odcinkach Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin