Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Bóg Artysta jako Absolutna Osoba

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia kontra krytyka teizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 948
Przeczytał: 98 tematów


PostWysłany: Sob 0:50, 14 Gru 2019    Temat postu: Bóg Artysta jako Absolutna Osoba

Część teistów zwanych niewiedzieć czemu kreacjonistami jest zdania, że nie da się pogodzić wiary w Boga chrześcijaństwa z teorią ewolucji. W głowie im się nie mieści, że Bóg mógłby np. stworzyć człowieka z małpy - co za potwarz! Ta postawa wynika z błędnego (moim zdaniem) założenia, że Bóg (jeśli istnieje) to jest projektantem (patrz: inteligentny projekt), część wręcz twierdzi, że Bóg jest programistą, a cały świat jest grą zaprogramowaną przez Boga. Wychodząc z takiego założenia, rzeczywiście nie sposób pogodzić wiary w Boga z ewolucją, ponieważ Bóg projektant najpierw ma jakiś zamysł, plan, cel, konspekt, a następnie ten zamysł realizuje, a więc świat stworzony przez Boga projektanta nie mógł powstać spontanicznie, metodą małych kroczków, etapami, tylko akt stworzenia musiał przypominać rozumne realizowanie z góry powziętego planu.

Np. jeśli mamy taką sytuację, ze Józek ma wygłosić przemówienie przed wielką publicznością i wie o tym z wyprzedzeniem, to wiadomo, że się do tego uprzednio przygotuje, zapewne napisze tekst przemówienia na kartce, następnie to przeczyta, wniesie poprawki, skreśli zbędne fragmenty i z tak gotowym i przećwiczonym tekstem wyjdzie na forum wygłosić spicz. Osoby słuchającego tej przemowy uznają, ze wypowiedź jest przemyślana, wszystko w niej jest potrzebne, wygłaszający Józek nie przynudza, nie rozwleka niepotrzebnie wypowiedzi, mówi tyle ile trzeba i ani trochę więcej, z doskonałą dykcją, robiąc od czasu do czasu przerwy, urozmaicając ton głosu, włączając w wypowiedź odpowiednią gestykulację etc. Takie wystąpienie będzie już idealne, nic dodać nic ująć.

Gdyby Józek był Bogiem projektantem mógłby to wszystko osiągnąć jeszcze łatwiej, ponieważ nie musiałby przygotować żadnego tekstu, ćwiczyć, poprawiać, a następnie wkładać wysiłku w zaprezentowanie przygotowanego materiału. Józek Bóg z natury wpadałby od razu na genialne rozwiązania, czyli potrafiłby wygłosić idealny spicz na gorąco, improwizując.

Jeśli Bóg projektant od początku wiedział, że stwarza świat dla człowieka, to jak wytłumaczyć mnóstwo ogniw pośrednich, całą ewolucję wszechświata, ewolucję biologiczną, wszystko rozciągnięte na całe wieki, lata świetlne, nieskończoność? Po cóż miałby tak przynudzać, zamiast od razu przejść do sedna sprawy - człowieka? Czy tak się zachowuje dobry mówca, który ma wszystko przemyślane? Projektant, który wychodzi do klienta z już gotowym produktem, a nie niedokończonym bublem? Kupy się to nie trzyma.

A więc czy to znaczy, że Bóg z całą pewnością nie istnieje? Nie. Z pewnością nie istnieje - jak mniemam - Bóg projektant, natomiast powyższe wcale nie podważa istnienia Boga artysty, a więc takiego Boga, do którego pasuje w ogóle termin "kreacjonizm". Czy artysta przystępując do pracy twórczej ma wszystko przemyślane? Czy z góry wie dokąd zmierza, kiedy siada nad pustą kartką papieru? Ma gotowy konspekt, który realizuje z chirurgiczną precyzją? Oczywiście, że nie. Artysta ma w głowie mętlik, ma w głowie rozliczne idee, które z czasem zaczynają się łączyć ze sobą w sensowną całość, to tym się zainspiruje, to tamtym. Artysta nie do końca panuje nad sytuacją, a w zasadzie wcale nad nią nie panuje, ale nie czuje się przez to bezradny i słaby, tylko przeciwnie - kiedy oddaje kontrolę "sile wyższej", wtedy dopiero czuje w sobie power, jakby sam Duch Święty na niego wstąpił i wkładał w usta czyste piękno. On sam ze swoim małym rozumkiem jest niczym, nędznym robakiem w porównaniu z tą Muzą, która natycha go przecudownym śpiewem duszy.

Jednak to dzieło artysty rodzi się w bólach, to piękno ma swoją cenę. Tysiące skreśleń, poprawek, kosz na śmieci pełen wersji roboczych, notatnik wypełniony po brzegi nieustannie wpadającymi do głowy dialogami, kwestiami, które nie mogą się doczekać, aż zostaną włożone w usta któregoś z bohaterów. Istna szkoła cierpliwości, wytrwałości, czujności, żeby nie przegapić nic ważnego, żadnego istotnego impulsu, oryginalnej myśli, idealnego momentu na to by dać wybrzmieć takiej a nie innej idei, nieustannie szukanie tej właściwej, docelowej formy, której artysta nie ma przed oczyma, a jedyne co wie to to, że ta forma, której poszukuje, nasyci jego duszę. Czasem już ją ma na końcu języka, ale im dłużej nad tym myśli, tym gorzej, musi zmienić bieg myśli, zając się czymś innym, żeby dać tej formie przestrzeń do zaistnienia. Ona nie powstanie sama z siebie w jednorazowym akcie stworzenia, ona potrzebuje kontekstu, który tworzą właśnie te wszystkie formy pośrednie, a więc cała ta twórcza praca zaczynając od samego zamiaru stworzenia dzieła, a kończąc na postawieniu kropki.

Jeśli Bóg jest artystą, a człowiek jego docelowym dziełem, to nie mógł stworzyć człowieka w jednorazowym akcie stworzenia, na sposób tzw. kreacjonistyczny - "Niechaj stanie się człowiek!". Taki Bóg nie byłby osobą, byłby genialnym robotem, który sam z siebie "wypluwa" świat i człowieka, niczym za machnięciem różdżki albo naciśnięciem przycisku. Byłby Bogiem, który sam siebie nie stworzył jako Boga. Jego pozycja przypominałaby rolę jakiegoś króla dziedzicznego. "Ot, jestem Bogiem, więc stwarzam świat, to mój los". Taki Bóg byłby Bogiem zewnętrznie uwarunkowanym.

Co innego Bóg artysta, który odkrywa, stwarza siebie jako Boga w spontanicznym akcie twórczym, inspiruje się swoim otoczeniem, chaosem i z tego nieporządku stwarza świat, nie od razu w pełnej gotowości, tylko właśnie etapami. Decyduje się na jeden krok, sprawdza jaki będzie efekt, w którym miejscu się znajdzie, następnie robi kolejny krok, który stwarza każdy kolejny. Tylko od tego jak każdorazowo zareaguje na rzeczywistość zależy, jak potoczą się losy świata nierozerwalnie związane z jego losem jako Boga, bo On samego siebie poznaje w tym, co stwarza. "Tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono" Jego wiedza jest wszechwiedzą, jest nieskończona, nie dlatego, że wszystko wie już od razu, na pstryk, tylko dlatego, że jego dowiadywanie się świata nie ma końca, On dowiaduje się świata stwarzając go. Im dłużej stwarza, tym więcej wie. Jeśli stwarza odwiecznie, to wie wszystko.

A zatem ewolucja, ewolucyjne postrzeganie powstawania świata nie tylko nie przeczy istnieniu Boga, ale wręcz jest dowodem na to, że ten Bóg, który istnieje albo istnieć może, jest Bogiem przez duże Be. Bogiem Artystą. Absolutną Osobą. Podczas gdy Bóg postrzegany jako projektant, wielki zegarmistrz nie dość że jest nie do pogodzenia z ewolucją, to również zdaje się wykluczać aspekt osobowy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2514
Przeczytał: 24 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 13:19, 14 Gru 2019    Temat postu: Re: Bóg Artysta jako Absolutna Osoba

towarzyski.pelikan napisał:
Część teistów zwanych niewiedzieć czemu kreacjonistami jest zdania, że nie da się pogodzić wiary w Boga chrześcijaństwa z teorią ewolucji. W głowie im się nie mieści, że Bóg mógłby np. stworzyć człowieka z małpy - co za potwarz!

Nie w głowie im się nie mieści tylko przeczytali Księgę Rodzaju, a tam jak byk stoi: Bóg osobno stworzył zwierzęta a osobno ludzi.
towarzyski.pelikan napisał:
Co innego Bóg artysta, który odkrywa, stwarza siebie jako Boga w spontanicznym akcie twórczym, inspiruje się swoim otoczeniem, chaosem i z tego nieporządku stwarza świat, nie od razu w pełnej gotowości, tylko właśnie etapami.

I dostaje orgazmu z wyżyn oglądając piękna sztukę masowego wymierania lub ludobójstwa.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1758
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 13:21, 14 Gru 2019    Temat postu:

A po co artysta coś tworzy, i skąd się bierze natchnienie którym jest uwarunkowany?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 948
Przeczytał: 98 tematów


PostWysłany: Sob 19:37, 14 Gru 2019    Temat postu: Re: Bóg Artysta jako Absolutna Osoba

mat napisał:

Nie w głowie im się nie mieści tylko przeczytali Księgę Rodzaju, a tam jak byk stoi: Bóg osobno stworzył zwierzęta a osobno ludzi.

19 I tak upłynął wieczór i poranek - dzień czwarty.
20 Potem Bóg rzekł: «Niechaj się zaroją wody od roju istot żywych, a ptactwo niechaj lata nad ziemią, pod sklepieniem nieba!» 21 Tak stworzył Bóg wielkie potwory morskie i wszelkiego rodzaju pływające istoty żywe, którymi zaroiły się wody, oraz wszelkie ptactwo skrzydlate różnego rodzaju. Bóg widząc, że były dobre, 22 pobłogosławił je tymi słowami: «Bądźcie płodne i mnóżcie się, abyście zapełniały wody morskie, a ptactwo niechaj się rozmnaża na ziemi».
23 I tak upłynął wieczór i poranek - dzień piąty.
24 Potem Bóg rzekł: «Niechaj ziemia wyda istoty żywe różnego rodzaju: bydło, zwierzęta pełzające i dzikie zwierzęta według ich rodzajów!» I stało się tak. 25 Bóg uczynił różne rodzaje dzikich zwierząt, bydła i wszelkich zwierząt pełzających po ziemi. I widział Bóg, że były dobre. 26 3A wreszcie rzekł Bóg: «Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi!»
27 Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz,
na obraz Boży go stworzył:
stworzył mężczyznę i niewiastę

(Rdz 1)

Z tego opisu stworzenia wynika, że Bóg stworzył człowieka po tym jak stworzył zwierzęta, a więc na fundamencie zwierząt.
szaryobywatel napisał:
A po co artysta coś tworzy, i skąd się bierze natchnienie którym jest uwarunkowany?

Artysta tworzy po to, żeby zaistnieć w stworzonym przez siebie dziele. Natchnienie się bierze z wrażliwego odbioru bodźców.


Ostatnio zmieniony przez towarzyski.pelikan dnia Sob 19:37, 14 Gru 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1758
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 15:26, 15 Gru 2019    Temat postu: Re: Bóg Artysta jako Absolutna Osoba

towarzyski.pelikan napisał:

Artysta tworzy po to, żeby zaistnieć w stworzonym przez siebie dziele.


Co przez to rozumiesz?

towarzyski.pelikan napisał:

Natchnienie się bierze z wrażliwego odbioru bodźców.


Wystarczy wrażliwość żeby być artystą? Co sprawia że jest nim Bóg o którym piszesz?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 948
Przeczytał: 98 tematów


PostWysłany: Nie 20:49, 15 Gru 2019    Temat postu: Re: Bóg Artysta jako Absolutna Osoba

szaryobywatel napisał:

Co przez to rozumiesz?

Dzieło, tworzenie dzieła jest jak lustro. Artysta w swoim działaniu, w rezultacie tego działania, jednocześnie stwarza i poznaje siebie. Staje się sobą.
Cytat:

Wystarczy wrażliwość żeby być artystą? Co sprawia że jest nim Bóg o którym piszesz?

Wrażliwość jest warunkiem koniecznym, żeby być artystą, nie jest warunkiem wystarczającym, trzeba jeszcze w sposób kreatywny/twórczy/konstruktywny te bodźce przetworzyć. I tak jest z Bogiem.


Ostatnio zmieniony przez towarzyski.pelikan dnia Nie 20:49, 15 Gru 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1758
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 21:05, 15 Gru 2019    Temat postu: Re: Bóg Artysta jako Absolutna Osoba

towarzyski.pelikan napisał:

Dzieło, tworzenie dzieła jest jak lustro. Artysta w swoim działaniu, w rezultacie tego działania, jednocześnie stwarza i poznaje siebie. Staje się sobą.


Wychodzi na to, że artysta jest skupiony na tworzeniu siebie i przyglądaniu się sobie. Czy to jest mądre?

towarzyski.pelikan napisał:

Wrażliwość jest warunkiem koniecznym, żeby być artystą, nie jest warunkiem wystarczającym, trzeba jeszcze w sposób kreatywny/twórczy/konstruktywny te bodźce przetworzyć. I tak jest z Bogiem.


A czemu Bóg został artystą, miał jakiś wybór?


Ostatnio zmieniony przez szaryobywatel dnia Nie 21:06, 15 Gru 2019, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 948
Przeczytał: 98 tematów


PostWysłany: Pon 16:56, 16 Gru 2019    Temat postu: Re: Bóg Artysta jako Absolutna Osoba

szaryobywatel napisał:

Wychodzi na to, że artysta jest skupiony na tworzeniu siebie i przyglądaniu się sobie. Czy to jest mądre?

Ja bym powiedziała, że to jest efekt/cel jego działań. Artysta skupia się na tworzeniu, a samopoznanie osiąga przy okazji.
Cytat:

A czemu Bóg został artystą, miał jakiś wybór?

Bóg nie został artystą, tylko zawsze nim był.


Ostatnio zmieniony przez towarzyski.pelikan dnia Pon 16:56, 16 Gru 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1758
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 18:50, 16 Gru 2019    Temat postu: Re: Bóg Artysta jako Absolutna Osoba

towarzyski.pelikan napisał:
szaryobywatel napisał:

Wychodzi na to, że artysta jest skupiony na tworzeniu siebie i przyglądaniu się sobie. Czy to jest mądre?

Ja bym powiedziała, że to jest efekt/cel jego działań. Artysta skupia się na tworzeniu, a samopoznanie osiąga przy okazji.


Dla mnie poznanie czegoś bardziej złożonego, jak np. osoba, jest na tyle poznaniem, na ile jest zrozumieniem.

towarzyski.pelikan napisał:

szaryobywatel napisał:

A czemu Bóg został artystą, miał jakiś wybór?

Bóg nie został artystą, tylko zawsze nim był.


Jeżeli człowiek byłby stworzony na podobieństwo Boga artysty, to by znaczyło że każdy człowiek ma w sobie artystę. Czy wg Ciebie ludzie, którzy zdecydowanie artystami być nie chcą, działają przeciwko swojej prawdziwej naturze?


Ostatnio zmieniony przez szaryobywatel dnia Pon 18:51, 16 Gru 2019, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 948
Przeczytał: 98 tematów


PostWysłany: Pon 22:22, 16 Gru 2019    Temat postu: Re: Bóg Artysta jako Absolutna Osoba

szaryobywatel napisał:

Dla mnie poznanie czegoś bardziej złożonego, jak np. osoba, jest na tyle poznaniem, na ile jest zrozumieniem.

Czy uważasz, że osoba jest od początku kompletna i żeby ją poznać, trzeba się do niej dokopać, przeanalizować poszczególne warstwy? Dziecko tym się różni w samopoznaniu od dorosłego, że nie potrafi na siebie spojrzeć dostatecznie rozumnie?
Cytat:

Jeżeli człowiek byłby stworzony na podobieństwo Boga artysty, to by znaczyło że każdy człowiek ma w sobie artystę. Czy wg Ciebie ludzie, którzy zdecydowanie artystami być nie chcą, działają przeciwko swojej prawdziwej naturze?

Tak, uważam, że człowiek, który nie jest twórczy, nie jest sobą, bo albo:
- jest odtwórczy, a więc papuguje po innych, żyje cudzym życiem, albo
- trwa w chaosie, destrukcji, nie potrafi wziąć się w garść i cokolwiek konstruktywnego ze swojego życia uczynić, a więc nie jest w pełni osobą


Ostatnio zmieniony przez towarzyski.pelikan dnia Pon 22:23, 16 Gru 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1758
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 23:32, 16 Gru 2019    Temat postu: Re: Bóg Artysta jako Absolutna Osoba

towarzyski.pelikan napisał:

Czy uważasz, że osoba jest od początku kompletna i żeby ją poznać, trzeba się do niej dokopać, przeanalizować poszczególne warstwy?


Zależy co rozumiesz mówiąc "kompletna".
Osoba się cały czas zmienia, ewoluuje, ma nowe myśli i oczekiwania. Poznanie siebie czy drugiej osoby nigdy nie będzie kompletne.

towarzyski.pelikan napisał:

Dziecko tym się różni w samopoznaniu od dorosłego, że nie potrafi na siebie spojrzeć dostatecznie rozumnie?


Tak, ale samo rozumne spojrzenie na siebie, może być też końcowym efektem nierozumowego wglądu w siebie. Zastanawiam się, na ile dobry wgląd w siebie osiągają artyści, a na ile przyglądają się w lustrze swoim kreacjom.

towarzyski.pelikan napisał:

Tak, uważam, że człowiek, który nie jest twórczy, nie jest sobą, bo albo:
- jest odtwórczy, a więc papuguje po innych, żyje cudzym życiem, albo
- trwa w chaosie, destrukcji, nie potrafi wziąć się w garść i cokolwiek konstruktywnego ze swojego życia uczynić, a więc nie jest w pełni osobą


A co z kimś, kto zamiast tworzyć, woli odkrywać to co już jest. On działa wbrew sobie?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14883
Przeczytał: 92 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 0:51, 17 Gru 2019    Temat postu: Re: Bóg Artysta jako Absolutna Osoba

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

Jeżeli człowiek byłby stworzony na podobieństwo Boga artysty, to by znaczyło że każdy człowiek ma w sobie artystę. Czy wg Ciebie ludzie, którzy zdecydowanie artystami być nie chcą, działają przeciwko swojej prawdziwej naturze?

Tak, uważam, że człowiek, który nie jest twórczy, nie jest sobą, bo albo:
- jest odtwórczy, a więc papuguje po innych, żyje cudzym życiem, albo
- trwa w chaosie, destrukcji, nie potrafi wziąć się w garść i cokolwiek konstruktywnego ze swojego życia uczynić, a więc nie jest w pełni osobą

Też tak uważam. Choć tylko w odniesieniu do przypadku skrajnego.
W rzeczywistości prawie nie spotyka się osób kompletnie nie twórczych. Czasem owa twórczość jest głębiej ukryta, może "przykurzona", bądź nie rozpoznana, bo rozpoznający nie posiadają "zmysłów" aby akurat ten rodzaj kreatywności zarejestrować.
Ale twórczość jest obecna nawet w rozumieniu słów, rozpoznawaniu obiektów, czy wręcz w życiowych zachowaniach. Weźmy taki sport - ktoś uczący się jakiejś jego postaci (np. gry w ping-ponga) będzie musiał dopracowywać się nowych nawyków mięśniowych, intuicji jak piłka odbija się od rakietki i od stołu. To wszystko są bardzo złożone czynności i związane z nimi umiejętności.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 948
Przeczytał: 98 tematów


PostWysłany: Śro 20:59, 18 Gru 2019    Temat postu: Re: Bóg Artysta jako Absolutna Osoba

szaryobywatel napisał:

Zależy co rozumiesz mówiąc "kompletna".
Osoba się cały czas zmienia, ewoluuje, ma nowe myśli i oczekiwania. Poznanie siebie czy drugiej osoby nigdy nie będzie kompletne.

A skąd się bierze ta nieustanna zmiana, ewolucja?
Cytat:
Tak, ale samo rozumne spojrzenie na siebie, może być też końcowym efektem nierozumowego wglądu w siebie. Zastanawiam się, na ile dobry wgląd w siebie osiągają artyści, a na ile przyglądają się w lustrze swoim kreacjom.

Czyli uważasz, że kreacja artystyczna nie jest prawdziwą twarzą artysty? Prawdziwe "ja" to nie to, co artysta stworzył z siebie, tylko co?
Cytat:

A co z kimś, kto zamiast tworzyć, woli odkrywać to co już jest. On działa wbrew sobie?

Jeśli odkrywa na własną rękę, to tworzy.
Michal Dyszynski napisał:
Też tak uważam. Choć tylko w odniesieniu do przypadku skrajnego.
W rzeczywistości prawie nie spotyka się osób kompletnie nie twórczych. Czasem owa twórczość jest głębiej ukryta, może "przykurzona", bądź nie rozpoznana, bo rozpoznający nie posiadają "zmysłów" aby akurat ten rodzaj kreatywności zarejestrować.
Ale twórczość jest obecna nawet w rozumieniu słów, rozpoznawaniu obiektów, czy wręcz w życiowych zachowaniach. Weźmy taki sport - ktoś uczący się jakiejś jego postaci (np. gry w ping-ponga) będzie musiał dopracowywać się nowych nawyków mięśniowych, intuicji jak piłka odbija się od rakietki i od stołu. To wszystko są bardzo złożone czynności i związane z nimi umiejętności.

Zgadzam się. Często mylnie się zakłada, ze kreatywność wymaga robienia rzeczy niespotykanych, wymyślania jakichś nowych rzeczy, odkrywania nowym miejsc, a tutaj nie tyle chodzi o to, żeby zrobić coś nowatorskiego, tylko o to, żeby zrobić nawet coś oklepanego, ale samodzielnie, na własną rękę. Dlatego np. nie lubię, kiedy komuś się zarzuca "odkrywanie Ameryki", ponieważ według mnie zupełnie inną wartość ma samodzielne odkrycie Ameryki niż zapoznanie się z tym odkryciem dokonanym przez kogoś innego. Mnie nie interesuje, ze milion osób przede mną np. wpadło na jakąś myśl, mnie interesuje, że ja sama na nią wpadłam o własnych siłach. To jest twórcze.


Ostatnio zmieniony przez towarzyski.pelikan dnia Śro 21:00, 18 Gru 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1758
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 21:54, 18 Gru 2019    Temat postu: Re: Bóg Artysta jako Absolutna Osoba

towarzyski.pelikan napisał:
szaryobywatel napisał:

Zależy co rozumiesz mówiąc "kompletna".
Osoba się cały czas zmienia, ewoluuje, ma nowe myśli i oczekiwania. Poznanie siebie czy drugiej osoby nigdy nie będzie kompletne.

A skąd się bierze ta nieustanna zmiana, ewolucja?


To jest reakcja na bodźce. Cały układ dąży do zachowania równowagi, i tak się osoba zmienia, ewoluuje przez lata, pewne rzeczy wybierając (niekoniecznie świadomie) kosztem innych.

towarzyski.pelikan napisał:

Cytat:
Tak, ale samo rozumne spojrzenie na siebie, może być też końcowym efektem nierozumowego wglądu w siebie. Zastanawiam się, na ile dobry wgląd w siebie osiągają artyści, a na ile przyglądają się w lustrze swoim kreacjom.

Czyli uważasz, że kreacja artystyczna nie jest prawdziwą twarzą artysty? Prawdziwe "ja" to nie to, co artysta stworzył z siebie, tylko co?


Myślę że w dużym stopniu kreacja artystyczna jest maską, którą artysta nosi przed lustrem nie chcąc wnikać w motywy swojego myślenia/działania. Miarą tego jak jest, byłaby zdolność sensownego opisu swojego myślenia/postępowania.

towarzyski.pelikan napisał:

Cytat:

A co z kimś, kto zamiast tworzyć, woli odkrywać to co już jest. On działa wbrew sobie?

Jeśli odkrywa na własną rękę, to tworzy.


W pewnym sensie. Natomiast podciąganie wszystkiego pod artyzm to jakieś nieporozumienie. Bóg artysta mógłby wtedy być programistą, co sprowadza Twoją tezę do absurdu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia kontra krytyka teizmu Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin