Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Bóg wg ateisty - świeże spojrzenie (?)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 14, 15, 16  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia kontra krytyka teizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 9017
Przeczytał: 97 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 19:09, 16 Mar 2018    Temat postu:

lucek napisał:
Banjankri, dziś cię oświeciło, że ho ho ... obyś jutro kaca nie miał :mrgreen:


Dzisiaj praktykujemy buddyzm nurtu "uproszczenie", Lucku :)

Bądź dobrym człowiekiem
Bądź dobrym
Bądź

Tylko nie fruwaj w przestworzach :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14053
Przeczytał: 68 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 19:17, 16 Mar 2018    Temat postu:

Banjankri napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Banjankri napisał:
Cytat:
W twojej definicji istnienia to coś co nie istnieje to coś : trwałego, z własną naturą i nie generującego cierpienia, tak?

Nie. Ani trwałe ani nie trwałe, ani z własną naturą, ani bez właśnej natury, ani generujące cierpienie, ani nie generujące cierpienia. Nie zagłuszaj jej myślami, a zobaczysz.

Wuj zbój - założyciel forum - właśnie gdy to coś zobaczył, to (jak opisuje) w tej chwili zobaczył coś więcej, że on PRAGNIE BOGA. Od momentu tego buddyjskiego oświecenia stał się teistą.

Bzdury, którymi próbujesz nadać wiarygodność idei Boga. Nie doznał, żadnego buddyjskiego oświecenia, tylko pustki, którą zapełniło pragnienie Boga. Oświecenie jest wtedy, kiedy nie popada się w takie iluzje, bo się rozumie, że to są iluzje.

Acha. Znaczy Ty wiesz lepiej.
Opcja pierwsza: Po prostu siedziałeś w głowie Wuja - Zbója, wiesz co on przeżył.
Druga opcja - znasz już pełnię natury rzeczy, wiesz co możliwe, a co niemożliwe, w ten sposób z góry określając (nie będąc w głowie Wuja) co są, a co nie są iluzje.

W tym drugim przypadku wygląda na to, że właściwie stałeś się już bogiem, albo przynajmniej wszechwiedzącym. W pierwszym przypadku jesteś zaś jasnowidzem - telepatą.
Czy ktoś tu wspominał o iluzjach?... :think:


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pią 19:24, 16 Mar 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3243
Przeczytał: 24 tematy


PostWysłany: Pią 19:26, 16 Mar 2018    Temat postu:

Ircia napisał:
Jesteś buddystą, chciałabym bliżej zrozumieć Twój sposób myślenia, który odłam buddyzmu wyznajesz, które elementy uważasz za ważne a które uważasz za zbędne?

Nie jestem buddystą. Są dwie szkoły, które ukierunkowane są na bezpośredni przekaz, i te szkoły mi najbardziej pasują, bo treść jest jawna i prosto przekazywana. To Rinzai Zen i tybeteńki Dzogchen.

Michał napisał:
Acha. Znaczy Ty wiesz lepiej.

Nie, ty wiesz lepiej...
Tak samo nie siedziałeś w jego głowie, a na dodatek nie wiesz kompletnie nic na temat buddyjskiego oświecenia. Nie wiem po co się wypowiadasz. Obrońca wujowego oświecenia się znalazł. Na jaki poziomie ma to oświecenie? Sotopanna, sakadagami, anagami, czy może już arahant?


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Pią 19:33, 16 Mar 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14053
Przeczytał: 68 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 19:31, 16 Mar 2018    Temat postu:

Banjankri napisał:
Michał napisał:
Acha. Znaczy Ty wiesz lepiej.

Nie, ty wiesz lepiej...
Tak samo nie siedziałeś w jego głowie, a na dodatek nie wiesz kompletnie nic na temat buddyjskiego oświecenia. Nie wiem po co się wypowiadasz.

Ja tylko powtarzam relację od Wuja.
Od siebie się jednak wypowiem o tyle, że bardziej wierzę jemu, który opisuje swoje własne doznania, niż Tobie, wypowiadającemu się autorytatywnie na temat doznań cudzych. Tak z prostej zasady, że jednak bardziej wiarygodny jest ktoś wypowiadający się na temat doznań swoich, niż spekulacji na temat tego, co doznaje ktoś inny.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3243
Przeczytał: 24 tematy


PostWysłany: Pią 19:37, 16 Mar 2018    Temat postu:

Na jaki poziomie ma to oświecenie? Sotopanna, sakadagami, anagami, czy może już arahant?
Jak wiesz, że buddyskie oświecenie, no to musisz wiedzieć jakie.
Nie wiesz. Nie masz pojęcia. On też nie, bo oświecony nie jest. Nawet nie był blisko oświecenia, co zresztą nie pomniejsza szacunku jakim go darzę. Potrafi rzeczowo rozmawiać i przede wszystkim, nie lansuje się na nie wiadomo kogo.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14053
Przeczytał: 68 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 19:52, 16 Mar 2018    Temat postu:

Banjankri napisał:
Na jaki poziomie ma to oświecenie? Sotopanna, sakadagami, anagami, czy może już arahant?

Nie wiem na jakim. Na jakimś... Ja relacjonuję opis Wuja.
Banjankri napisał:
Jak wiesz, że buddyskie oświecenie, no to musisz wiedzieć jakie.

Nie pisałem, ze "wiem". Pisałem, że relacjonuję.

Banjankri napisał:
Nie wiesz. Nie masz pojęcia. On też nie, bo oświecony nie jest. Nawet nie był blisko oświecenia, co zresztą nie pomniejsza szacunku jakim go darzę.

Pozwolę sobie zauważyć, że takie przekonania, sugerowanie swojej pewnej wiedzy o sprawach, w których się nie uczestniczyło jest NAZYWANE DOMNIEMANIEM.
Dalej bardziej wierzę Wujowej bezpośredniej relacji niż Twoim domniemaniom. Wuj ma tę przewagę, że nie wypowiada się na temat tego, co na pewno miałoby się zdarzyć (albo i nie zdarzyć) w Twojej głowie. Ty zaś mienisz się albo wszechwiedzącym, albo telepatą (obie opcje mało wiarygodne).

Rozumiem też potrzeby i inne tego rodzaju przemożne chciejstwa, aby dekretować swoją wiedzą i przekonaniami nawet te zdarzenia i okoliczności, w których się nie uczestniczyło, ale uleganie owemu chciejstwu pozwolę sobie zakwalifikować jako słabość umysłu.
Jeśli o mnie chodzi - ostatecznie NIE WIEM. Nie ogłaszam się jako ten, co ową wiedzę posiada, bo rzeczywiście jej nie posiadam. Ale mój szacunek prawdopodobieństwa/wiara wskazują na bardziej wiarygodną osobę, która wypowiada się z mocnym odcieniem pewności tylko w sprawach, które mogła sama uczestniczyć, a nie dlatego, że ma o nich swoje bardzo silne przekonania. Bo historia pokazuje, że różne bardzo silne przekonania, a nawet bardzo bardzo bardzo silne przekonania, niekiedy zawodzą...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3243
Przeczytał: 24 tematy


PostWysłany: Pią 20:05, 16 Mar 2018    Temat postu:

Cytat:
Pozwolę sobie zauważyć, że takie przekonania, sugerowanie swojej pewnej wiedzy o sprawach, w których się nie uczestniczyło jest NAZYWANE DOMNIEMANIEM.
Dalej bardziej wierzę Wujowej bezpośredniej relacji niż Twoim domniemaniom. Wuj ma tę przewagę, że nie wypowiada się na temat tego, co na pewno miałoby się zdarzyć (albo i nie zdarzyć) w Twojej głowie. Ty zaś mienisz się albo wszechwiedzącym, albo telepatą (obie opcje mało wiarygodne).

Nie jestem wszechwiedzący, nie jestem też zupełnym kretynem, który bajki pisze pod publiczkę. Pierwszymi kajdanami z 10, które zrzuca osoba wchodząca na ścieżkę oświecenia jest wiara w istnienie "ja" i w to, że cokolwiek jest wieczne. Drugimi kajdanami, jest wiara boskie wybawienie. Trzecimi kajdanami, jest wątpliwość w Buddhe i Dharme, których oświecony się pozbywa dzięki osobistemu doświadczeniu.
Wszystkie 3 są potrzebne do pierwszego, najprostszego stopnia oświecenia buddyjskiego. Nie tylko wuj nie zrzucił żadnego, ale i aktywnie się im sprzeciwia.
Chcesz dodać coś więcej do swojej kompromitacji? Dalej będziesz się upierał, że wujzbuj uzyskał buddyjkie oświecenie? Dalej będziesz podtrzymywał opinię o mojej słabości umysłowej, czy masz jaja i powiesz przepraszam?


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Pią 20:12, 16 Mar 2018, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 2740
Przeczytał: 2 tematy


PostWysłany: Pią 20:29, 16 Mar 2018    Temat postu:

Cytat:
masz jaja i powiesz przepraszam?

Michał, przeproś natychmiast ! bo ci Budda jaja urwie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14053
Przeczytał: 68 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 20:36, 16 Mar 2018    Temat postu:

Banjankri napisał:
Cytat:
Pozwolę sobie zauważyć, że takie przekonania, sugerowanie swojej pewnej wiedzy o sprawach, w których się nie uczestniczyło jest NAZYWANE DOMNIEMANIEM.
Dalej bardziej wierzę Wujowej bezpośredniej relacji niż Twoim domniemaniom. Wuj ma tę przewagę, że nie wypowiada się na temat tego, co na pewno miałoby się zdarzyć (albo i nie zdarzyć) w Twojej głowie. Ty zaś mienisz się albo wszechwiedzącym, albo telepatą (obie opcje mało wiarygodne).

Nie jestem wszechwiedzący, nie jestem też zupełnym kretynem, który bajki pisze pod publiczkę. Pierwszymi kajdanami z 10, które zrzuca osoba wchodząca na ścieżkę oświecenia jest wiara w istnienie "ja" i w to, że cokolwiek jest wieczne. Drugimi kajdanami, jest wiara boskie wybawienie. Trzecimi kajdanami, jest wątpliwość w Buddhe i Dharme, których oświecony się pozbywa dzięki osobistemu doświadczeniu.
Wszystkie 3 są potrzebne do pierwszego, najprostszego stopnia oświecenia buddyjskiego. Nie tylko wuj nie zrzucił żadnego, ale i aktywnie się im sprzeciwia.
Chcesz dodać coś więcej do swojej kompromitacji? Dalej będziesz się upierał, że wujzbuj uzyskał buddyjkie oświecenie? Dalej będziesz podtrzymywał opinię o mojej słabości umysłowej, czy masz jaja i powiesz przepraszam?

Nie mam za co przepraszać.
Głosisz jakieś swoje dogmaty. Jakby prawdy niezaprzeczalne o tych numerowanych kajdanach, o wątpliwościach etc. Nie przyszło Ci do głowy np. spytać Wuja co ma do powiedzenia w tych sprawach?
No nie... przecież ty wiesz!
Wiesz, czego wuj nie zrzucił... Przecież to Ty tu jesteś sędzią. Takim absolutnym.
Nie zauważasz przy tym, że właśnie w tym dogmatyzmem dokładnie owych stwierdzeń sam sobie przeczysz (choć pewnie za chwilę powiesz, jaką to iluzją są rózne prawdy... - tylko wtedy już nikt Ci nie uwierzy...). Bo głosisz prawdy z arbitralnością nawiedzonego proroka. Ty wiesz - głosisz i gromisz -bo tak jest jak wołasz, bo przecież może być tylko to, co w Twojej głowie - tylko tu Twoje chciejstwo ma prawo głosu.
Masz kajdany na swoim umyśle mocniejsze, niż je jesteś w stanie zauważyć. To kajdany pychy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 9017
Przeczytał: 97 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 20:46, 16 Mar 2018    Temat postu:

Banjankri napisał:
Cytat:
Pozwolę sobie zauważyć, że takie przekonania, sugerowanie swojej pewnej wiedzy o sprawach, w których się nie uczestniczyło jest NAZYWANE DOMNIEMANIEM.
Dalej bardziej wierzę Wujowej bezpośredniej relacji niż Twoim domniemaniom. Wuj ma tę przewagę, że nie wypowiada się na temat tego, co na pewno miałoby się zdarzyć (albo i nie zdarzyć) w Twojej głowie. Ty zaś mienisz się albo wszechwiedzącym, albo telepatą (obie opcje mało wiarygodne).

Nie jestem wszechwiedzący, nie jestem też zupełnym kretynem, który bajki pisze pod publiczkę. Pierwszymi kajdanami z 10, które zrzuca osoba wchodząca na ścieżkę oświecenia jest wiara w istnienie "ja" i w to, że cokolwiek jest wieczne. Drugimi kajdanami, jest wiara boskie wybawienie. Trzecimi kajdanami, jest wątpliwość w Buddhe i Dharme, których oświecony się pozbywa dzięki osobistemu doświadczeniu.
Wszystkie 3 są potrzebne do pierwszego, najprostszego stopnia oświecenia buddyjskiego. Nie tylko wuj nie zrzucił żadnego, ale i aktywnie się im sprzeciwia.
Chcesz dodać coś więcej do swojej kompromitacji? Dalej będziesz się upierał, że wujzbuj uzyskał buddyjkie oświecenie? Dalej będziesz podtrzymywał opinię o mojej słabości umysłowej, czy masz jaja i powiesz przepraszam?
Banjankri, naświetlając proces oświecenia potrzebujesz referencji nurtu buddyzmu a jest ich multum. Dla przykładu, w nurcie nauczania lojong autorstwa Atisha Dipankara (XI wiek n. e. źródło Indie ale przeniesiony do Tybetu) ścieżka oświecenia to nic innego jak szkolenie umysłu (definicja robocza umysłu jest według zachodniej neuronauki = centralny system nerwowy człowieka z podsystemami, mózg, fizjologia komórkowa i wszystko czyli to co postrzegamy zmysłowo i nie) aby nie "zawieszać się" (termin roboczy) na żadnym artefakcie swojej osobowości czyli za Ivancevich et al. (2014) relatywnie stabilnych emocji i płynących z nich postaw behawioralnych aby zmieniać trudne sytuacje w sytuacje gdzie zrzuca się przywiązanie do szczególnych aspektów osobowości (uzależnień) jak uczucie złości skierowane do siebie a tym samym innych, niechęci, a tym samym zachwianie naturalnego przepywu energii życiowej przez ciało - fenomen znany w kulturze zachodniej jako prces chorobowy. Ten nurt nauczania był przekazywany słownie tylko niewielu uczniom do czasu aż Geshe Chekawa nie ułożył 59 sloganów lojong w XII wieku n. e. Brat Geshe Chekawa był sceptykiem i wyśmiewał się z jego sloganów do czasu kiedy nie zauważył, że praktykujący z Geshe Chekawa trędowaci doznawali uzdrowień. Użył fortelu podglądając Geshe Chekawa praktykującego ale ten odczuł, że brat praktykuje z ukrycia, bo odczuł zmiany w jego osobowości. Od tego czasu nauczanie lojong stało się dostępne innym. W kulturze amerykańskiej zamiast sloganów używamy koncentracji na głębokim oddechu aby zmienić fokus z "galopującej" funkcji mózgu instynktownego na mózg wyższy czyli intelekt/racjonalizm aby następnie "sięgać" po funkcję mózgu najwyższego i wartościować według charakteru moralnego. To pozwala nam być obecnym w sobie teraz a nie w meandrach umysłu konceptualnego pragnąć poprawić wczoraj, którego już nie ma lub obawiając się jutra, którego jeszcze nie ma. Mistycyzm wszystkich tradycji świata to miłosierdzie/empatia do siebie - nieograniczona moc, która nie jest widoczna a porusza wszystkim. Człowiek nie jest w stanie uwolnić się z (o)błędnego koła samsara/cierpienie neurotyczne dopóki z pokorą nie uzmysłowi sobie i nie odczuje w tkankach (The issues are in the tissues.), że w tym kole jest. Następnie za Einstein'em, wybrać/unieść się ponad cierpienie neurotyczne i cierpieć rozwojowo aby rozwiązywać problem z innej perspektywy, i przez slogany, afirrmacje, etc. być wiernym praktyce.
Jednym ze sloganów lojong jest właśnie afirmacja, żeby w trakcie wszelkich czynność w życiu powtarzać slogany. Dzisiaj w kulturze zachodniej, slogany nazywają się afirmacjami i nie czynią nic innego jak ponownie kieruja uwagę a tym samym energię mózgu na cele zgodne z systemem wartości człowieka nazwijmy to przebudzonego, z powodu mojego braku chęci używania terminu buddyjskiego "oświecenie" aby nie mylić.


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Pią 20:54, 16 Mar 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3243
Przeczytał: 24 tematy


PostWysłany: Pią 20:58, 16 Mar 2018    Temat postu:

Cytat:
Nie przyszło Ci do głowy np. spytać Wuja co ma do powiedzenia w tych sprawach?

A co to oświecenie jest wyznaniem wiary? Jak wuj powie, że osiągnął buddyjskie oświecenie, to znaczy, że osiągnął? To może ja powiem, że jestem katolickim świętym, i chuj ci do tego, bo przecież mną nie jesteś. Twoje myślenie jest tak głupie, że aż szkoda gadać.

Cytat:
Wiesz, czego wuj nie zrzucił... Przecież to Ty tu jesteś sędzią. Takim absolutnym.

Wiem, bo jawnie o tym mówi. Co więcej dobrze o tym wiesz, ale nie zniesiesz przyznania się do błędu. Dyskusja z tobą jest w najlepszym razie stratą czasu.
Cytat:
Masz kajdany na swoim umyśle mocniejsze, niż je jesteś w stanie zauważyć. To kajdany pychy.

Weź ty się chłopie po głowie popukaj... Chociaż, w sumie, niewiele do da oprócz wielkiego dudnienia.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Pią 20:59, 16 Mar 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14053
Przeczytał: 68 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 21:26, 16 Mar 2018    Temat postu:

Banjankri napisał:
Weź ty się chłopie po głowie popukaj... Chociaż, w sumie, niewiele do da oprócz wielkiego dudnienia.

Przygadałeś mi. Gratulacje. Przynajmniej w ten sposób możesz jakoś nakarmić ego.
Skoro chcesz mnie swoimi buddyjskimi dogmatami przekonać, to zdradzę Ci jeden mój osobisty dogmat. Brzmi on z grubsza: nie dowierzaj nikomu, kto próbuje Cię przekonywać wielką siłą chciejstwa, a do tego głosi, że zna zawartość cudzych myśli/doznań (w szczególności, jeśli twierdzi, że lepiej wie, co ja myślę, niż ja to wiem).
W pewnym sensie trafiłeś na mój "czuły punkt". Tzn. dzisiaj już on nie jest czuły, bo "załatwiłem go" właśnie owym dogmatem kontaktu z ludźmi. Ale kiedyś był czułym punktem, bo trafiałem na ludzi, którzy próbowali mną manipulować właśnie swoim uporem, chciejstwem, wmawianiem mi czegoś upartym. I właściwie prawie zawsze okazywało się, że manipulują, albo sami nie znają sytuacji w szerszym kontekście, sami się oszukują. Dlatego zawsze jak ktoś do mnie przyjdzie, próbując "brać mnie na huki", albo twierdząc, że wie lepiej ode mnie, co ja sobie myślę, to BEZ WZGLĘDU NA TO O CZYM MOWA, czy jakie byłyby inne okoliczności, ja taki przekaz ODRZUCAM. Odrzucam go mocą swojego wcześniejszego postanowienia, wręcz nawet ZAKAZUJĄC SOBIE zbytnie zastanawiania się, czy czasem ów ktoś może nie ma racji. Nie! - ktoś, kto głosi, że wie lepiej o cudzych myślach, niż sam właściciel owych myśli - jest Z AUTOMATU odrzucany jako wiarygodne źródło przekazu. Założeniem jest, że w tej sytuacji tryb analizy słów owego gościa zmienia się ze stanu "czy może gość rzeczywiście ma rację?..." na tryb "ciekawe, z czego wynika błąd, który ów ktoś popełnia?". Ja z osobami, które naciskają, atakują chciejstwem, ustawiają sie na pozycji jakichś absolutnych sędziów NIE MAM OSOBISTEGO PRAWA ROZMAWIAĆ, JAKBY MIELI RACJĘ. To jest moje "osobiste przykazanie".
I dlatego unikam mówienia komuś co sobie myślał. Choć pozwalam sobie OPISYWAĆ MÓJ ODBIÓR TEGO, co ktoś sobie myśli. To jest różnica - mogę powiedzieć: według mnie, to teraz myślisz sobie to i tamto (w domyśle jest tu aspekt prowokacji, w istocie NIE JESTEM TEGO PEWIEN, chcę jednak zasygnalizować jak jesteś odbierany/a, aby wyjaśnić na ile jesteśmy zgodni w danej rzeczy, na ile się rozumiemy). Osoba może wtedy zaprzeczyć, a ja się z dużym prawdopodobieństwem z nią zgodzę (szczególnie jeśli dobrze uzasadni, jaki błąd popełniam). Ale nie zamierzam się upierać przy tym, że znam lepiej niż dana osoba, co ona sobie myśli.

Drugie przykazanie komunikacji międzyludzkiej jest podobnego do tego pierwszego: nigdy nie uznaj za rozstrzygniętą, ustaloną, pewną (prawdziwą) taką sprawę, w której występuje zdecydowana asymetria w prawie do głosu.
Mówiąc bardziej wprost, jeśli znam sprawę (sporną, w której są dwie strony), a poznałem opinię, zdanie, relację tylko jednej ze stron, TO NIE WIEM jak jest w tej sprawie. Po prostu nie mam prawa uznać takiej sprawy za wyjaśnioną, za prawdziwą. To też jest dogmat, czyli coś, z czym już nie dyskutuję (wewnętrznie) gdy zdarzy się sytuacja, lecz po prostu "na chama" tę zasadę stosuję.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pią 21:29, 16 Mar 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3243
Przeczytał: 24 tematy


PostWysłany: Pią 21:34, 16 Mar 2018    Temat postu:

Cytat:
Skoro chcesz mnie swoimi buddyjskimi dogmatami przekonać

Ja, ciebie....:rotfl: To ty wyjechałeś buddyjskim oświeceniem wuja, nie mając zielonego pojęcia czym buddyjskie oświecenie jest. Kompletna kompromitacja, brak wiedzy i nieuctwo. Klasyczne, "gówno wiem, ale się wypowiem".
Dalszych głupot nie czytam.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Pią 21:35, 16 Mar 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 9017
Przeczytał: 97 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 21:51, 16 Mar 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Banjankri napisał:
Weź ty się chłopie po głowie popukaj... Chociaż, w sumie, niewiele do da oprócz wielkiego dudnienia.

Przygadałeś mi. Gratulacje. Przynajmniej w ten sposób możesz jakoś nakarmić ego.
Skoro chcesz mnie swoimi buddyjskimi dogmatami przekonać, to zdradzę Ci jeden mój osobisty dogmat. Brzmi on z grubsza: nie dowierzaj nikomu, kto próbuje Cię przekonywać wielką siłą chciejstwa, a do tego głosi, że zna zawartość cudzych myśli/doznań (w szczególności, jeśli twierdzi, że lepiej wie, co ja myślę, niż ja to wiem).
W pewnym sensie trafiłeś na mój "czuły punkt". Tzn. dzisiaj już on nie jest czuły, bo "załatwiłem go" właśnie owym dogmatem kontaktu z ludźmi. Ale kiedyś był czułym punktem, bo trafiałem na ludzi, którzy próbowali mną manipulować właśnie swoim uporem, chciejstwem, wmawianiem mi czegoś upartym. I właściwie prawie zawsze okazywało się, że manipulują, albo sami nie znają sytuacji w szerszym kontekście, sami się oszukują. Dlatego zawsze jak ktoś do mnie przyjdzie, próbując "brać mnie na huki", albo twierdząc, że wie lepiej ode mnie, co ja sobie myślę, to BEZ WZGLĘDU NA TO O CZYM MOWA, czy jakie byłyby inne okoliczności, ja taki przekaz ODRZUCAM. Odrzucam go mocą swojego wcześniejszego postanowienia, wręcz nawet ZAKAZUJĄC SOBIE zbytnie zastanawiania się, czy czasem ów ktoś może nie ma racji. Nie! - ktoś, kto głosi, że wie lepiej o cudzych myślach, niż sam właściciel owych myśli - jest Z AUTOMATU odrzucany jako wiarygodne źródło przekazu. Założeniem jest, że w tej sytuacji tryb analizy słów owego gościa zmienia się ze stanu "czy może gość rzeczywiście ma rację?..." na tryb "ciekawe, z czego wynika błąd, który ów ktoś popełnia?". Ja z osobami, które naciskają, atakują chciejstwem, ustawiają sie na pozycji jakichś absolutnych sędziów NIE MAM OSOBISTEGO PRAWA ROZMAWIAĆ, JAKBY MIELI RACJĘ. To jest moje "osobiste przykazanie".
I dlatego unikam mówienia komuś co sobie myślał. Choć pozwalam sobie OPISYWAĆ MÓJ ODBIÓR TEGO, co ktoś sobie myśli. To jest różnica - mogę powiedzieć: według mnie, to teraz myślisz sobie to i tamto (w domyśle jest tu aspekt prowokacji, w istocie NIE JESTEM TEGO PEWIEN, chcę jednak zasygnalizować jak jesteś odbierany/a, aby wyjaśnić na ile jesteśmy zgodni w danej rzeczy, na ile się rozumiemy). Osoba może wtedy zaprzeczyć, a ja się z dużym prawdopodobieństwem z nią zgodzę (szczególnie jeśli dobrze uzasadni, jaki błąd popełniam). Ale nie zamierzam się upierać przy tym, że znam lepiej niż dana osoba, co ona sobie myśli.

Drugie przykazanie komunikacji międzyludzkiej jest podobnego do tego pierwszego: nigdy nie uznaj za rozstrzygniętą, ustaloną, pewną (prawdziwą) taką sprawę, w której występuje zdecydowana asymetria w prawie do głosu.
Mówiąc bardziej wprost, jeśli znam sprawę (sporną, w której są dwie strony), a poznałem opinię, zdanie, relację tylko jednej ze stron, TO NIE WIEM jak jest w tej sprawie. Po prostu nie mam prawa uznać takiej sprawy za wyjaśnioną, za prawdziwą. To też jest dogmat, czyli coś, z czym już nie dyskutuję (wewnętrznie) gdy zdarzy się sytuacja, lecz po prostu "na chama" tę zasadę stosuję.
Ja sobie Waszą wymianę skopiuję, żeby wszystkie jej elementy były razem. Logika dedukcyjna i indukcyjna Twojego zapisu MD to cieniutkie ostrze z wartościowaniem czyli zwróceniem szczególnej uwagi na Twoj system wartości, który w sobie nosisz i pielęgnujesz jako charakter moralny. To samo-świadomość. Uniesienie się ponad własne emocje (one są obecne ale subtelnie) i odpowiedz logiczna, racjonalna i przede wszystkim godna. Tak jak intelekt może porzuszac się z łatwością w "rejonie" instynktu przez pomocy emocji, tak intelekt i wartościowanie tworzy męża stanu. Łacińskie słowo responsum to daialanie właśnie z takiego "małżeństwa". Dzialanie odpowiedzialne mimo swojej ostrości, bo ta jest konieczna, z wartością dodaną dla ogółu ludzkości i środowiska, którym jest wszystko. Działanie z odpowiedzialnością angażuje cały charakter moralny człowieka. Gdyby spojrzeć na tego człowieka to jest jakby w aureolii własnego majestatu, bo jest heroldem przekazu ze znaczeniem.

No MD, nie boisz się wejść w wąska bramkę Złotej Zasady choć to ścieżynka, której praktycznie nie widac, bo z powodu niskiego poziomu u uczęszczania zarasta pokrzywami. -> You are equally as beautiful as the universe. :)


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Pią 21:58, 16 Mar 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 9017
Przeczytał: 97 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 22:01, 16 Mar 2018    Temat postu:

Banjankri napisał:
Cytat:
Skoro chcesz mnie swoimi buddyjskimi dogmatami przekonać

Ja, ciebie....:rotfl: To ty wyjechałeś buddyjskim oświeceniem wuja, nie mając zielonego pojęcia czym buddyjskie oświecenie jest. Kompletna kompromitacja, brak wiedzy i nieuctwo. Klasyczne, "gówno wiem, ale się wypowiem".
Dalszych głupot nie czytam.
"Baczność, spocznij, ..." popuść złości, "odpocznij", bo nie wróżę Ci dobrego samopoczucia a już 22:00 dochodzi i sen może nie przyjść naturalnie :)

Ponieważ przed snem myślimy o najnowszych doświadczeniach, to pamiętaj na przyszłości, żeby nie starać się usilnie mieć racji tylko żeby być w spokoju wewnętrznym - wtedy śpi się jak nowonarodzone dziecię czego Ci serdecznie życzę :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 6616
Przeczytał: 95 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 15:27, 17 Mar 2018    Temat postu:

Ircia napisał:
To czy istnieje czy nie jest bardzo konkretnie związane z naszym modelem, a dokładniej z modelem językowym, czyli tym jak zdefiniuję istnienie.
Do tego niezaprzeczalny jest fakt że co do tego co istniało przede mną lub po mnie ( kolejna językowa rozkmina - co to jest 'ja' ? ) zwyczajnie nie mam konkretnego dostępu, nie mam jak tego zweryfikować...
Eh, nawet jak twierdzę że mogę cokolwiek zweryfikować to i tak nigdy nie będzie to bezpośrednie, ten kto rozumie proces np widzenia wie o co mi chodzi.


Ircia . Napisz po prostu wielbisz wuja i uważasz tak jak on ze swiat istnieje dzięki nam.
Swiat stoly krzesla grzyby ptaki a nawet bakteria i wirusy istnieją nie dzięki nam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 6616
Przeczytał: 95 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 15:29, 17 Mar 2018    Temat postu:

Banjankri napisał:
Cytat:
Skoro chcesz mnie swoimi buddyjskimi dogmatami przekonać

Ja, ciebie....:rotfl: To ty wyjechałeś buddyjskim oświeceniem wuja, nie mając zielonego pojęcia czym buddyjskie oświecenie jest. Kompletna kompromitacja, brak wiedzy i nieuctwo. Klasyczne, "gówno wiem, ale się wypowiem".
Dalszych głupot nie czytam.


Wuj był buddysta. Ale teraz woli Jezusa. Woli go bo to jego rodzinny Bóg. Troche to takie antyczne..
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3243
Przeczytał: 24 tematy


PostWysłany: Sob 15:35, 17 Mar 2018    Temat postu:

Semele napisał:
Banjankri napisał:
Cytat:
Skoro chcesz mnie swoimi buddyjskimi dogmatami przekonać

Ja, ciebie....:rotfl: To ty wyjechałeś buddyjskim oświeceniem wuja, nie mając zielonego pojęcia czym buddyjskie oświecenie jest. Kompletna kompromitacja, brak wiedzy i nieuctwo. Klasyczne, "gówno wiem, ale się wypowiem".
Dalszych głupot nie czytam.


Wuj był buddysta. Ale teraz woli Jezusa. Woli go bo to jego rodzinny Bóg. Troche to takie antyczne..

Z tego co wiem, wuj buddystą nigdy nie był.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14053
Przeczytał: 68 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 18:02, 17 Mar 2018    Temat postu:

Banjankri napisał:
Semele napisał:
Wuj był buddysta. Ale teraz woli Jezusa. Woli go bo to jego rodzinny Bóg. Troche to takie antyczne..

Z tego co wiem, wuj buddystą nigdy nie był.

Takie mam zdanie ze strony Wuja:
http://wujzboj.com/ napisał:
Świadectwo Wuja Zbója: jak z katolickiego dziecka zostałem walczącym ateistą, potem oświeconym buddystą, potem sympatykiem krysznaitow, a w końcu upartym katolikiem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3243
Przeczytał: 24 tematy


PostWysłany: Sob 18:47, 17 Mar 2018    Temat postu:

No, a oświecenie jest skokiem w chmurę Brahmana, gdzie ja to ty a ty to ja. Żałosny synkretyzm, pełen absurdów i przekłamań. Nawet mi się tego komentować nie chce, tym bardziej tobie. Ludzie wiary widocznie tak mają, że we własne osiągnięcia wierzą przede wszystkim.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 9017
Przeczytał: 97 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 19:00, 17 Mar 2018    Temat postu:

Banjankri napisał:
No, a oświecenie jest skokiem w chmurę Brahmana, gdzie ja to ty a ty to ja. Żałosny synkretyzm, pełen absurdów i przekłamań. Nawet mi się tego komentować nie chce, tym bardziej tobie. Ludzie wiary widocznie tak mają, że we własne osiągnięcia wierzą przede wszystkim.
Wszyscy ludzie z racji urodzenia to ludzie "wiary" czyli systemu wartości który jest unikalny i niepowtarzalny dla każdego człowieka jak DNA, bo DNA tworzy fuzja historii innych DNA 2 osób w trakcie aktu który wdzięcznie nazywamy w języku angielskim lovemaking czyli materializacja miłości. Wartości stają się wierzeniem i mają konsekwencje w biologii człowieka, który jako osoba indywiadulan i grupa osób przez instytucje narodowe staje się kulturą narodową wpływająca na ludzi tej kultury - współzależność, która w dobie fenomenu "światowego mózgu" i błyskawicznej komunikacji staje się globalna.

Bruce Lipton, Ph. D. "The Biology of Belief"
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14053
Przeczytał: 68 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 20:22, 17 Mar 2018    Temat postu:

Banjankri napisał:
No, a oświecenie jest skokiem w chmurę Brahmana, gdzie ja to ty a ty to ja. Żałosny synkretyzm, pełen absurdów i przekłamań. Nawet mi się tego komentować nie chce, tym bardziej tobie. Ludzie wiary widocznie tak mają, że we własne osiągnięcia wierzą przede wszystkim.

A Ty, na wszystko co tutaj pisałeś miałeś wyłącznie obiektywne potwierdzenia i naukowe dowody... :rotfl:
Przyganiał kocioł garnkowi. Twoja wiara - choć oczywiście we WŁASNE przekonania, jest o wiele bardziej fanatyczna, bo posuwasz się do tego, aby negować nawet cudze relacje w oparciu o własne pojmowania sprawy.


Najzabawniejsze jest, jak to ludzie wiarę u innych widzą, a u samych siebie ten sam funkcjonalnie aspekty myśli robi się, jakoś magicznie, "wiedzą", "pewnością", czy inną postać obiektywnego stwierdzenia.
Przejrzyj na oczy - przez ostatnie ileś postów wyrażałeś WŁASNE OPINIE I INTERPRETACJE, czyli własne wiary. Jeśli nawet jakieś obce teksty włączałeś w dyskurs, to już ich podpięcie pod sytuację, uznanie za świadczące na korzyść tego, co sądzisz, było arbitralne.
To jest zabawne, że tak duża grupa ludzi jest przekonana, że jak coś powie wiele razy z uporem (albo i wieeelkim uporem :rotfl: ), a potem głośno nakrzyczy na tego, kto się z nimi nie zgodzi, to od tej sposób status swoich przekonań z prywatnych opinii, zmieni już na jakiś obiektywny. Niestety, dla tych ludzi, to jest tylko ich iluzja - niezależnie od ilości ponowionych oskarżeń drugiej strony o głupotę, czy niekompetencję, niezależnie od tego, jak dobitnie się własną opinię wymaluje, ona WCIĄŻ POZOSTANIE PRYWATNĄ OPINIĄ - WIARĄ. I nawet oskarżenia innych, że to oni wierzą, nawet trylion razy ponowione takie oskarżenia, nie zmienią statusu tego co się powiedziało - wciąż będą prywatnymi opiniami. Bo FUNKCJONALNIE takimi właśnie są - wynikłymi z myślowego widzimisię i wiary - opiniami. Tak trudno jest to zrozumieć?... :shock:
Procedura wyjścia tej dyskusji poza opinię (z żadnej z resztą ze stron) nie została w ogóle uruchomiona. Nie ma się co łudzić. :(


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Sob 20:24, 17 Mar 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3243
Przeczytał: 24 tematy


PostWysłany: Sob 20:42, 17 Mar 2018    Temat postu:

Zaklinasz rzeczywistość, próbując ukryć swoją małość. Przede mną jej nie ukryjesz, ani przed sobą.

Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Sob 20:43, 17 Mar 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 9017
Przeczytał: 97 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 21:21, 17 Mar 2018    Temat postu:

Banjankri napisał:
Zaklinasz rzeczywistość, próbując ukryć swoją małość. Przede mną jej nie ukryjesz, ani przed sobą.


[link widoczny dla zalogowanych]

Cytat:
Contemptuous personalities -> Everyone shows contempt from time to time however, there are some people who feel it so often that they have contemptuous personalities. You probably know someone who does; they’re the person who is constantly putting down others while flaunting their own successes. It’s easy to look at those people and think “How dare they look down on others?” But, life isn’t easy for them. Contemptuous people tend to be insecure bullies who think just as negatively about themselves as they do everyone else. Studies show that people with contemptuous personalities suffer from a comparative complex that prevents them from accepting themselves without looking to others.
Beware of these kinds of people because their self-interest may take priority over yours. But, understand that their behavior is because they don’t think anyone is good enough, especially themselves.
- Pogardliwe osobowości -> Każdy pokazuje pogardę od czasu do czasu jednak są tacy, którzy czują się tak często, że mają pogardliwe osobowości. Zapewne znasz kogoś kto taki jest. Są to osoby, które stale poniżają innych kiedy omawiaja własne sukcesy. Łatwo patrzeć na tych ludzi i myśleć "jak śmiesz tak traktować innych?" Ale życie ich nie jest łatwe. Pogardliwi ludzie to niezabezpieczni przeciwnicu, którzy myślą tak negatywnie o sobie, jak o innych. Badania potwierdzają, że osoby z pogardliwa osobistościa cierpią z powodu porównywania, które uniemożliwia im akceptowanie siebie obiektywnie.
Uważaj na tego rodzaju ludzi, ponieważ ich własny interes może mieć pierwszeństwo nad Twoim. Aby zrozumieć motywy zachowania potrzeba zrozumiec, ze dla tych osob nikt nie wystarczająco dobry.


Zmiłuj się nad sobą i odpocznij. W razie gdybyś miał problem z odszukaniem rdzenia swojej osobowości z powodu zacięcia się w szczególnym odbiciu ego, którego gardzi Tobą i innymi, udaj się na terapię. Nie wystawiaj publicznie swojego upadku jako człowiek godny.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 9017
Przeczytał: 97 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 21:27, 17 Mar 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Banjankri napisał:
No, a oświecenie jest skokiem w chmurę Brahmana, gdzie ja to ty a ty to ja. Żałosny synkretyzm, pełen absurdów i przekłamań. Nawet mi się tego komentować nie chce, tym bardziej tobie. Ludzie wiary widocznie tak mają, że we własne osiągnięcia wierzą przede wszystkim.

A Ty, na wszystko co tutaj pisałeś miałeś wyłącznie obiektywne potwierdzenia i naukowe dowody... :rotfl:
Przyganiał kocioł garnkowi. Twoja wiara - choć oczywiście we WŁASNE przekonania, jest o wiele bardziej fanatyczna, bo posuwasz się do tego, aby negować nawet cudze relacje w oparciu o własne pojmowania sprawy.


Najzabawniejsze jest, jak to ludzie wiarę u innych widzą, a u samych siebie ten sam funkcjonalnie aspekty myśli robi się, jakoś magicznie, "wiedzą", "pewnością", czy inną postać obiektywnego stwierdzenia.
Przejrzyj na oczy - przez ostatnie ileś postów wyrażałeś WŁASNE OPINIE I INTERPRETACJE, czyli własne wiary. Jeśli nawet jakieś obce teksty włączałeś w dyskurs, to już ich podpięcie pod sytuację, uznanie za świadczące na korzyść tego, co sądzisz, było arbitralne.
To jest zabawne, że tak duża grupa ludzi jest przekonana, że jak coś powie wiele razy z uporem (albo i wieeelkim uporem :rotfl: ), a potem głośno nakrzyczy na tego, kto się z nimi nie zgodzi, to od tej sposób status swoich przekonań z prywatnych opinii, zmieni już na jakiś obiektywny. Niestety, dla tych ludzi, to jest tylko ich iluzja - niezależnie od ilości ponowionych oskarżeń drugiej strony o głupotę, czy niekompetencję, niezależnie od tego, jak dobitnie się własną opinię wymaluje, ona WCIĄŻ POZOSTANIE PRYWATNĄ OPINIĄ - WIARĄ. I nawet oskarżenia innych, że to oni wierzą, nawet trylion razy ponowione takie oskarżenia, nie zmienią statusu tego co się powiedziało - wciąż będą prywatnymi opiniami. Bo FUNKCJONALNIE takimi właśnie są - wynikłymi z myślowego widzimisię i wiary - opiniami. Tak trudno jest to zrozumieć?... :shock:
Procedura wyjścia tej dyskusji poza opinię (z żadnej z resztą ze stron) nie została w ogóle uruchomiona. Nie ma się co łudzić. :(
Dear MD, you an an intelligent person and therefore know that in a person who is controlled by the feeling of contempt, which is a derivative of the universal emotion of fear, the occipital lobe of the prefrontal cortex also known as the genius part of the brain is not active. So, allow him to rest and regain perspective. Otherwise, he can be really difficult to his physical environments and you take moral responsibility for continuing the dialogue. Please have mercy on him. Thank you so much, warmest regards, and blessings :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia kontra krytyka teizmu Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 14, 15, 16  Następny
Strona 15 z 16

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin