Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Debaty z oczytanymi chrześcijanami

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia kontra krytyka teizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 1167
Przeczytał: 10 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 22:55, 27 Gru 2019    Temat postu: Debaty z oczytanymi chrześcijanami

Temat głównie dla ateistów. Moja znajoma katoliczka-filozofka uważa, że większość ateistów, z którymi ma do czynienia to ignoranci. Coś czytali, słyszeli. Trochę Dawkinsa, Hitchensa. Ona uważa, że to zbyt niski poziom. Do rozmowy z nią można przystąpić po przeczytaniu opus magnum, jak dla mnie: Dwu tomowa Filozofia Boga Dydaktyka filozofii. ks. Stanisław Janeczek, Anna Starościc To Opus magnum ma prawie 1300 stron! Czytaliście? Ta filozofka jest strasznie oczytana, wygadana. Istny słowotok. Jak z nią rozmawiać, gdy adwersarz to erudyta w pełnej krasie? Macie jakieś własne doświadczenia? Wchodzicie w dyskusje z wierzącymi?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Arystoteles




Dołączył: 28 Gru 2018
Posty: 171
Przeczytał: 10 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 23:11, 27 Gru 2019    Temat postu:

Moim zd. to krótka piłka - proś o argumenty w formie sylogizmu, pytaj o rozwiązania największych problemów teizmu, powołaj się na współczesnych prominentnych ateistów i ich prace (o ile jakieś znasz). Ostatecznie jeśli za jej sentencjami i poczuciem wyższości stoją jakieś racje, to jako inteligentna i oczytana osoba powinna Ci ładnie sprawę wyłożyć - najwyżej zmienisz zdanie w kwestii istnienia Boga:D a jeśli w blasku swojej chwały nie zechce się schylić do laika to możesz odejść ze spokojem - zapewne lepiej rozumiesz istotę chrześcijaństwa niż osoba, którą opisałeś
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Raino




Dołączył: 07 Lip 2019
Posty: 313
Przeczytał: 5 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 23:15, 27 Gru 2019    Temat postu:

Myślę, że filozofia jest zupełnie niepotrzebna, żeby w sensowny sposób odrzucić katolicyzm. Wystarczy podstawowa znajomość historii i ogólna wiedza o świecie.

Na początek wystarczy zauważyć, że istnieją tysiące różnych religii, a zatem ludzie mają naturalną skłonność do zmyślania nadnaturalnych wydarzeń, mitów i bóstw. Religie są ewidentnie produktami kultury, w której powstały i odzwierciedlają przekonania ludzi, którzy je praktykują. Pastuszkowie mają bóstwa, które zapewniają zdrowie ich trzody, farmerzy mają bóstwa, które zapewniają im żyzną ziemię i dobre plony, a wojownicy mają bóstwa, które pomagają im pokonać wrogów. W dodatku wszyscy ci bogowie mają tylko taki poziom wiedzy, jak ludzie, którzy żyli w tym czasie i "zupełnym zbiegiem okoliczności" zawsze mają cele, które są zbieżne z tym, czego chcą wyznawcy. Takie bóstwa spełniają wszystkie kryteria, których spodziewalibyśmy się po bóstwach zmyślonych i nie spełniają żadnych, których byśmy się spodziewali po bóstwach autentycznych. Ja np. po autentycznej natchnionej religii spodziewałbym się, że bóstwo będzie w stanie powiedzieć coś przełomowego, o czym nie wiedział nikt żyjący w tym czasie. Że w czasach starożytnych powie o istnieniu mikroorganizmów powodujących choroby, o sile grawitacji albo o elektromagnetyzmie. Albo chociaż powie, że kropki na niebie to ogromne kule gazu takie jak Słońce, tylko że są daleko stąd. Tak się składa, że żadna z religii, w tym chrześcijaństwo, nie oferuje nic podobnego.

Ponieważ większość religii jest fałszywa na pewno (nawet gdyby któraś jedna była prawdziwa), to od razu należy być sceptycznym wobec religijnych twierdzeń, bo statystyka jest nieubłagana. Jeśli teoretycznie jedna spośród tych tysięcy fałszywych jest prawdziwa, no to musimy oczekiwać jasnych i ewidentnych dowodów, które to potwierdzą - czegoś wyjątkowego. Żadna religia nie spełnia tego warunku. Chrześcijaństwo jest słynne z tego, że empiryzm często odrzuca i wciąż postuluje, że potrzebna jest "wiara". To jest jasny sygnał, że chrześcijaństwo jest fałszywe. Gdybym stał oskarżony przed sądem i miał jasny i niepodważalny dowód na swoją niewinność, to po prostu bym go pokazał, a nie mówił sędziemu, że "musi uwierzyć". Tylko ktoś kto nie ma żadnego alibi by tak zrobił. Chrześcijaństwa zatem nic nie wyróżnia spośród innych religii. Nie ma żadnych dowodów, które zwiększałyby jego prawdopodobieństwo w stosunku do tysięcy pozostałych fałszywych wyznań.

No a drugim problemem jest oczywiście historia religii, chrześcijaństwa i samego katolicyzmu. No bo wiemy, że chrześcijaństwo jest miksem judaizmu z popularnymi wówczas kultami, które oferowały osobiste zbawienie. To nie jest jakiś oryginalny pomysł, który pojawił się pierwszy raz i znikąd. Wielu Żydów miało po prostu dosyć mainstreamowego judaizmu świątynnego, w okolicy było mnóstwo ciekawych sekt, które mówiły o zbawieniu, więc wymyślili sobie swoją własną wersję, która łączy judaizm z tymi sektami. W ogóle to synkretyzm jest jednym z filarów sukcesu chrześcijaństwa. Ta religia po prostu zręcznie dopasowywała się do oczekiwań ludzi i naginała swoje zasady, żeby zdobyć jak najwięcej wyznawców. Tak było np. z oryginalnym nakazem obrzezania i ograniczeniami żywieniowymi. Bodajże dopiero Paweł wpadł na genialny pomysł, żeby dać sobie z tym spokój, bo więcej ludzi dołączy do sekty, jeśli nie będzie musiała okaleczać swoich penisów xd

I ta ewolucja trwa ciągle aż do dzisiaj. Kościół katolicki interpretuje biblię na przeróżne sposoby, zmienia zdanie co do kluczowych kwestii, zmyśla nowe dogmaty, porzuca stare pomysły i dostosowuje się do czasów, w których funkcjonuje. Dziś żaden papież już np. nie powie o konieczności palenia czarownic albo posiadania niewolników, ale kilkaset lat temu było to czymś naturalnym.

Można by mówić jeszcze długo, bo sam judaizm też ewoluował i wielokrotnie się zmieniał m.in. pod wpływem zoroastryzmu. Puenta jest taka, że chrześcijaństwo, włącznie z nurtem katolickim, ewidentnie jest efektem długiej ewolucji wierzeń religijnych i czerpie z różnych fałszywych religii. Jest zatem dokładnie takie, jak oczekiwalibyśmy po religii, która została wymyślona przez ludzi. Gdyby katolicyzm był autentyczny i pochodził od rzeczywistego boga, to oczekiwalibyśmy czegoś zupełnie innego, niż widzimy. Np. ja bym oczekiwał, że będzie niezmienne, jasne i ponadczasowe. Że nie będzie zależne od kultury danego regionu i czasów, a będzie tym ostatecznym wyznacznikiem prawdy i moralności, do którego ludzie będą się dostosowywać, a nie odwrotnie. Oczekiwałbym, że katolicyzm pojawi się w wielu miejscach niezależnie od siebie, a nie rozprzestrzeni się z jednego obszaru ulegając po drodze ewolucji. Skoro wiadomość jest bezpośrednio od boga, a nie od ludzi, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby pojawiła się jednocześnie w Europie, Chinach, Ameryce i na Bliskim Wschodzie. Gdyby konkwistadorzy spotkali w Ameryce rdzennych mieszkańców, którzy też są katolikami, to mielibyśmy całkiem ciekawą przesłankę, że katolicyzm ma boskie korzenie. Niestety dla katolików, katolicyzm jest jednak zupełnie taki, jak religie zmyślone.

I nie wydaje mi się, żeby jakakolwiek dawka filozofii i kwiecistych apologii byłaby w stanie te proste fakty zanegować.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Azael




Dołączył: 03 Cze 2016
Posty: 404
Przeczytał: 13 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 23:34, 27 Gru 2019    Temat postu:

Cytat:
Jak z nią rozmawiać, gdy adwersarz to erudyta w pełnej krasie?



Jak? Epistemologią uliczną, używając logiki.

Ale jak ktoś wymaga od kogoś, żeby ktoś przeczytał coś, zanim przystąpi z tym kimś do rozmowy, to tak jakby z góry niezasadnie coś zakładał. A mianowicie to, że nie będzie miał pojęcia o tym, co tam się pisze np z innych źródeł...

Ale dla zabawy, zanim pozwoliłbym jej ze sobą porozmawiać, żądałbym obejrzenia ze trzydziestu ostatnich odcinków The Atheist Experience z Dillahuntym jako hostem np, żeby mi tu z jakimiś bzdurnymi argumentami nie wylatywała... :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 1167
Przeczytał: 10 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 23:37, 27 Gru 2019    Temat postu:

Co ciekawe uważa tez że też przeciętny katolik to ignorant w sprawach swojej wiary, jak i tym bardziej filozofii. Ona ma duże mniemanie o sobie, poczucie wyższości. Jak ją pierwszy raz poznałem poprzez znajomą, to jakbym dla niej w rozmowie nie istniał. Rozmawia z tymi, którzy na to zasługują, czyli są warci jej cennego czasu. Jak mówi: "przeczytasz Filozofię Boga - pogadamy". Ma cięty język i potrafi robić z niego użytek.

Ale i tak wszelkie argumenty za istnieniem boga są nielogiczne, niezależnie od tego ile książek się przeczyta.

sam też nie jestem np. fizykiem, więc większości książek naukowych nie zrozumiałbym. Ale wierzę fizykom i w ogóle naukowcom, bo widzę, że to DZIAŁA. Samoloty latają, leki leczą, mój smartfon na którym to piszę nie istniałby gdyby nie wiedza naukowa. Natomiast w przypadku teologii mamy do czynienia z zawiłymi, uczonymi rozważaniami tak naprawdę...o niczym, gdyż w żaden sposób nie dowiedziono, że główny przedmiot rozważań czyli Bóg w ogóle istnieje.


Ostatnio zmieniony przez Kruchy04 dnia Pią 23:39, 27 Gru 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2578
Przeczytał: 20 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 1:49, 28 Gru 2019    Temat postu: Re: Debaty z oczytanymi chrześcijanami

Kruchy04 napisał:
Temat głównie dla ateistów. Moja znajoma katoliczka-filozofka uważa, że większość ateistów, z którymi ma do czynienia to ignoranci.

Powiedz jej, że nawet jeśli ma racje, to jej problem. Rabbi Jeszua swoich uczniów nie rekrutował na Akademii Platońskiej tylko wśród ignorantów a do siebie nie przekonywał lekturami i debatami filozoficznymi tylko obietnicą życia wiecznego.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
anbo




Dołączył: 09 Lut 2006
Posty: 3380
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Sob 10:03, 28 Gru 2019    Temat postu: Re: Debaty z oczytanymi chrześcijanami

Kruchy04 napisał:
Temat głównie dla ateistów. Moja znajoma katoliczka-filozofka uważa, że większość ateistów, z którymi ma do czynienia to ignoranci. Coś czytali, słyszeli. Trochę Dawkinsa, Hitchensa. Ona uważa, że to zbyt niski poziom. Do rozmowy z nią można przystąpić po przeczytaniu opus magnum, jak dla mnie: Dwu tomowa Filozofia Boga Dydaktyka filozofii. ks. Stanisław Janeczek, Anna Starościc To Opus magnum ma prawie 1300 stron! Czytaliście? Ta filozofka jest strasznie oczytana, wygadana. Istny słowotok. Jak z nią rozmawiać, gdy adwersarz to erudyta w pełnej krasie? Macie jakieś własne doświadczenia? Wchodzicie w dyskusje z wierzącymi?

Jak chcesz do tematu podejść od strony filozoficznej, to polecam "Granice niewiary" Jana Woleńskiego, ale moim zdaniem - z uwagi na to, że Bóg wiary to nie Bóg filozofów, ale Bóg Biblii (albo innej świętej księgi), czyli Bóg konkretny, umiejscowiony poprzez wydarzenia w czasie i miejscu - większe znaczenie ma krytyczna analiza Biblii skutkująca zanegowaniem jej przynajmniej(!) jako natchnionego słowa od Boga.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
anbo




Dołączył: 09 Lut 2006
Posty: 3380
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Sob 10:09, 28 Gru 2019    Temat postu: Re: Debaty z oczytanymi chrześcijanami

mat napisał:
Kruchy04 napisał:
Temat głównie dla ateistów. Moja znajoma katoliczka-filozofka uważa, że większość ateistów, z którymi ma do czynienia to ignoranci.

Powiedz jej, że nawet jeśli ma racje, to jej problem. Rabbi Jeszua swoich uczniów nie rekrutował na Akademii Platońskiej tylko wśród ignorantów a do siebie nie przekonywał lekturami i debatami filozoficznymi tylko obietnicą życia wiecznego.

Oraz cudami i straszeniem, że wkrótce będzie koniec świata. Tylko trochę chyba słabe były, bo na koniec mocno zwątpili, a w jego rodzinnym mieście nie chcieli w niego wierzyć. Z końcem świata też się nie sprawdziło, więc trzeba było naukę Jezusa przeinterpretować. Na koniec dostajemy filozofkę, która podpiera się tysiącem stron jałowej filozofii zapominając, że nie tu tkwi żródło ludzkiej wiary zarowno współczesnej jak i tej z czasów autorów Biblii i filozoficzne argumenty nigdy nie będą decydować o tym, czy ludzie będą wierzyć w skonkretyzowanego Boga (na przykład Biblii).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 1638
Przeczytał: 114 tematy


PostWysłany: Sob 12:24, 28 Gru 2019    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
Temat głównie dla ateistów. Moja znajoma katoliczka-filozofka uważa, że większość ateistów, z którymi ma do czynienia to ignoranci. Coś czytali, słyszeli. Trochę Dawkinsa, Hitchensa. Ona uważa, że to zbyt niski poziom. Do rozmowy z nią można przystąpić po przeczytaniu opus magnum, jak dla mnie: Dwu tomowa Filozofia Boga Dydaktyka filozofii. ks. Stanisław Janeczek, Anna Starościc To Opus magnum ma prawie 1300 stron! Czytaliście? Ta filozofka jest strasznie oczytana, wygadana. Istny słowotok. Jak z nią rozmawiać, gdy adwersarz to erudyta w pełnej krasie? Macie jakieś własne doświadczenia? Wchodzicie w dyskusje z wierzącymi?

Moim zdaniem takie zawalanie kogoś w dyskusji tona lektur świadczy o braku uczciwości intelektualnej. Dyskutant może oczekiwać, że jego przeciwnik się przygotuje, czyli zanim zacznie krytykować np. dogmaty katolickie, najpierw w ogóle zapozna się z tymi dogmatami, wtedy wystarczy zwrócić uwagę komuś, że nie ma podstawowej wiedzy i ew. zaproponować jakieś źródła, żeby umożliwić w ogóle poważną dyskusję. Natomiast jeśli ktoś w sposób arogancki, napastliwy znęca się nad dyskutantem, bo ten nie ma wiedzy najprawdopodobniej oznacza małą wiedzę ogólną tego ktosia, który przeczytał x lektur i to jest jego baza (autorytet). Stąd wymaga od dyskutanta, żeby przystąpił do dyskusji na warunkach tego ktosia.

Unikam dyskusji z osobami, które próbują na mnie erystyczną sztuczkę onieśmielenia, na zadawane pytania odsyłają mnie do szkoły albo lektur. Uczciwa osoba chociaż pokrótce wyjaśni, na czym polega ta niewiedza, a ew. lektury może zaproponować dla uzupełnienia i jako zachętę do kolejnej, bardziej pogłębionej rozmowy.
Raino napisał:
Gdyby katolicyzm był autentyczny i pochodził od rzeczywistego boga, to oczekiwalibyśmy czegoś zupełnie innego, niż widzimy. Np. ja bym oczekiwał, że będzie niezmienne, jasne i ponadczasowe. Że nie będzie zależne od kultury danego regionu i czasów, a będzie tym ostatecznym wyznacznikiem prawdy i moralności, do którego ludzie będą się dostosowywać, a nie odwrotnie. Oczekiwałbym, że katolicyzm pojawi się w wielu miejscach niezależnie od siebie, a nie rozprzestrzeni się z jednego obszaru ulegając po drodze ewolucji. Skoro wiadomość jest bezpośrednio od boga, a nie od ludzi, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby pojawiła się jednocześnie w Europie, Chinach, Ameryce i na Bliskim Wschodzie. Gdyby konkwistadorzy spotkali w Ameryce rdzennych mieszkańców, którzy też są katolikami, to mielibyśmy całkiem ciekawą przesłankę, że katolicyzm ma boskie korzenie. Niestety dla katolików, katolicyzm jest jednak zupełnie taki, jak religie zmyślone.

O ile racją jest, że nie ma religii uniwersalnej, każda powstała i rozwija się w konkretnych uwarunkowaniach kulturowo-geograficzno-gospodarczych, poszczególne religie różnią się sferze dogmatów, obrzędów, wierzeń, to jest jednak pewien element religijności, który powtarza się w każdej jednej religii - chodzi o wymiar mistyczno-archetypiczny i pewne uniwersalne prawdy, które z tego wymiaru zdają się wynikać.

Można powiedzieć, że żadna religia nie jest prawdziwa, a można też - że każda jest prawdziwa, bo każda umożliwia dojście do tego wymiaru mistycznego. Religia w takim ujęciu jest tylko drogą do celu. A wybór konkretnej religii to wybór najlepszej metody, zwykle to będzie ta religia, którą przesiąknięta jest czyjaś kultura, bo najbardziej przemawia, język tej religii jest bardziej zrozumiały niż język innych religii.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2689
Przeczytał: 79 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 19:28, 28 Gru 2019    Temat postu:

Raino napisał:
Myślę, że filozofia jest zupełnie niepotrzebna, żeby w sensowny sposób odrzucić katolicyzm


Tak jest, jesteście nogi w zagadnieniach filozoficznych i dlatego ktokolwiek obyty z podstawami filozofii daje wam od razu łomot w dyskusji. Co widać jak na widelcu choćby tutaj

https://www.youtube.com/watch?v=aUKIVV48LOk&t=1614s

Raino napisał:
Wystarczy podstawowa znajomość historii i ogólna wiedza o świecie


Z tym u was równie kiepsko

Raino napisał:
Na początek wystarczy zauważyć, że istnieją tysiące różnych religii, a zatem ludzie mają naturalną skłonność do zmyślania nadnaturalnych wydarzeń, mitów i bóstw


W tym zdaniu wniosek w żaden sposób nie wynika z przesłanek. Gimboateista jest już na dzień dobry na bakier z elementarną logiką

Raino napisał:
Religie są ewidentnie produktami kultury, w której powstały i odzwierciedlają przekonania ludzi, którzy je praktykują. Pastuszkowie mają bóstwa, które zapewniają zdrowie ich trzody, farmerzy mają bóstwa, które zapewniają im żyzną ziemię i dobre plony, a wojownicy mają bóstwa, które pomagają im pokonać wrogów. W dodatku wszyscy ci bogowie mają tylko taki poziom wiedzy, jak ludzie, którzy żyli w tym czasie i "zupełnym zbiegiem okoliczności" zawsze mają cele, które są zbieżne z tym, czego chcą wyznawcy. Takie bóstwa spełniają wszystkie kryteria, których spodziewalibyśmy się po bóstwach zmyślonych i nie spełniają żadnych, których byśmy się spodziewali po bóstwach autentycznych


Nadal czytam tu tylko jakieś same bzdury i pozbawione konkretów ogólniki. Bzdury niezgodne zresztą z elementarną obserwacją. Religie są przecież przepełnione mnóstwami obostrzeń i wymogów więc nie jest prawdą, że "mają cele, które są zbieżne z tym, czego chcą wyznawcy". Po prostu fantazjujesz i klawiatura wszystko przyjmie

Raino napisał:
Ja np. po autentycznej natchnionej religii spodziewałbym się, że bóstwo będzie w stanie powiedzieć coś przełomowego, o czym nie wiedział nikt żyjący w tym czasie


A niby po co. Bóg nie jest od spełniania zachcianek ateistycznej małpy

Poza tym - Hi 26,7

Raino napisał:
Że w czasach starożytnych powie o istnieniu mikroorganizmów powodujących choroby


Kpł 11,28; 13,1-5

Raino napisał:
, o sile grawitacji albo o elektromagnetyzmie


Ale po co. Nawet nauka nie zna odpowiedzi na te pytania i produkuje sprzeczne "wyjaśnienia"

Raino napisał:
Albo chociaż powie, że kropki na niebie to ogromne kule gazu takie jak Słońce, tylko że są daleko stąd. Tak się składa, że żadna z religii, w tym chrześcijaństwo, nie oferuje nic podobnego


Nadal nie wiem po co Bóg miałby spełniać takie zachcianki ateistycznej małpy

Raino napisał:
Ponieważ większość religii jest fałszywa na pewno (nawet gdyby któraś jedna była prawdziwa),


Jak i kiedy to sprawdziłeś? Póki co nadal generujesz samo pustosłowie. To tylko opinie ateistycznej małpy i nie wiem z jakiego powodu mam je uznać za sensowne

Raino napisał:
to od razu należy być sceptycznym wobec religijnych twierdzeń, bo statystyka jest nieubłagana. Jeśli teoretycznie jedna spośród tych tysięcy fałszywych jest prawdziwa, no to musimy oczekiwać jasnych i ewidentnych dowodów, które to potwierdzą - czegoś wyjątkowego. Żadna religia nie spełnia tego warunku


Powinieneś więc konsekwentnie uznać za fałszywe swoje wszystkie poglądy ponieważ istnieją tysiące alternatywnych względem nich poglądów. Tak jest nawet w samej nauce, na przykład w fizyce istnieje co najmniej kilkanaście niezgodnych ze sobą interpretacji mechaniki kwantowej i wszystkie są zarazem zgodne z obserwacjami i równoważne empirycznie

[link widoczny dla zalogowanych]

Wygenerowałeś więc właśnie samowywrotne stwierdzenie

Raino napisał:
Chrześcijaństwo jest słynne z tego, że empiryzm często odrzuca i wciąż postuluje, że potrzebna jest "wiara". To jest jasny sygnał, że chrześcijaństwo jest fałszywe


Podaj więc empiryczny dowód na to zdanie, które właśnie napisałeś i póki tego nie zrobisz to twoje zdanie jest właśnie fałszywe na mocy siebie samego

Raino napisał:
Gdybym stał oskarżony przed sądem i miał jasny i niepodważalny dowód na swoją niewinność, to po prostu bym go pokazał, a nie mówił sędziemu, że "musi uwierzyć"


Znowu wychodzą elementarne braki w wiedzy u gimboateisty. W sądzie dowodzi się winy, a nie niewinności. Poza tym w twoim spapranym ateistycznym światopoglądzie żaden "dowód" nie jest możliwy bo nie masz obiektywnego kryterium prawdy

Raino napisał:
Tylko ktoś kto nie ma żadnego alibi by tak zrobił. Chrześcijaństwa zatem nic nie wyróżnia spośród innych religii. Nie ma żadnych dowodów, które zwiększałyby jego prawdopodobieństwo w stosunku do tysięcy pozostałych fałszywych wyznań


To tylko subiektywne majaczenia ateistycznej małpy

[link widoczny dla zalogowanych]

Poza tym ta twoja opinia jest pusta również z innego powodu - nie podałeś żadnego kryterium "prawdopodobieństwa" w kwestii oceny religii. Rzuciłeś tu tylko pusty slogan i nic więcej

Raino napisał:
No a drugim problemem jest oczywiście historia religii, chrześcijaństwa i samego katolicyzmu. No bo wiemy, że chrześcijaństwo jest miksem judaizmu z popularnymi wówczas kultami, które oferowały osobiste zbawienie. To nie jest jakiś oryginalny pomysł, który pojawił się pierwszy raz i znikąd. Wielu Żydów miało po prostu dosyć mainstreamowego judaizmu świątynnego, w okolicy było mnóstwo ciekawych sekt, które mówiły o zbawieniu, więc wymyślili sobie swoją własną wersję, która łączy judaizm z tymi sektami. W ogóle to synkretyzm jest jednym z filarów sukcesu chrześcijaństwa. Ta religia po prostu zręcznie dopasowywała się do oczekiwań ludzi i naginała swoje zasady, żeby zdobyć jak najwięcej wyznawców. Tak było np. z oryginalnym nakazem obrzezania i ograniczeniami żywieniowymi. Bodajże dopiero Paweł wpadł na genialny pomysł, żeby dać sobie z tym spokój, bo więcej ludzi dołączy do sekty, jeśli nie będzie musiała okaleczać swoich penisów xd


Znowu bezpodstawne wnioski nie wynikające z przesłanek. Powtarzanie się pewnych elementów w religiach nie jest dowodem nieprawdziwości. Non sequitur. Ateusz popełnia tu ponadto błąd logiczny genetic fallacy

Raino napisał:
I ta ewolucja trwa ciągle aż do dzisiaj. Kościół katolicki interpretuje biblię na przeróżne sposoby, zmienia zdanie co do kluczowych kwestii, zmyśla nowe dogmaty, porzuca stare pomysły i dostosowuje się do czasów, w których funkcjonuje. Dziś żaden papież już np. nie powie o konieczności palenia czarownic albo posiadania niewolników, ale kilkaset lat temu było to czymś naturalnym


Podstawowe zasady pozostają niezmienne. Zmiana zdania w kwestiach pobocznych i peryferyjnych nie jest niczym znaczącym. Zresztą Kościół nie tyle zmienia zdanie co warunkowo uwzględnia nowe punkty widzenia. To coś zupełnie innego

Raino napisał:
Można by mówić jeszcze długo, bo sam judaizm też ewoluował i wielokrotnie się zmieniał m.in. pod wpływem zoroastryzmu


Jak i kiedy zweryfikowałeś to twierdzenie? Założę się, że wcale

Raino napisał:
Puenta jest taka, że chrześcijaństwo, włącznie z nurtem katolickim, ewidentnie jest efektem długiej ewolucji wierzeń religijnych i czerpie z różnych fałszywych religii


Ale to tylko twoja pusta opinia, której nigdy nie zweryfikowałeś

Raino napisał:
Jest zatem dokładnie takie, jak oczekiwalibyśmy po religii, która została wymyślona przez ludzi


Ale to tylko twoja kolejna pusta i subiektywna opinia, której nigdy nie zweryfikowałeś

Raino napisał:
Gdyby katolicyzm był autentyczny i pochodził od rzeczywistego boga, to oczekiwalibyśmy czegoś zupełnie innego, niż widzimy


Nonsens, nie masz żadnego dowodu na twierdzenie, że Bóg działając przez jakąkolwiek religię musiałby się akurat dostosować do subiektywnych zachcianek ateistycznej małpy

Raino napisał:
Np. ja bym oczekiwał, że będzie niezmienne, jasne i ponadczasowe. Że nie będzie zależne od kultury danego regionu i czasów, a będzie tym ostatecznym wyznacznikiem prawdy i moralności, do którego ludzie będą się dostosowywać, a nie odwrotnie. Oczekiwałbym, że katolicyzm pojawi się w wielu miejscach niezależnie od siebie, a nie rozprzestrzeni się z jednego obszaru ulegając po drodze ewolucji. Skoro wiadomość jest bezpośrednio od boga, a nie od ludzi, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby pojawiła się jednocześnie w Europie, Chinach, Ameryce i na Bliskim Wschodzie. Gdyby konkwistadorzy spotkali w Ameryce rdzennych mieszkańców, którzy też są katolikami, to mielibyśmy całkiem ciekawą przesłankę, że katolicyzm ma boskie korzenie


To są tylko twoje subiektywne projekcje i nie ma żadnego powodu żeby Bóg spełniał takie zachcianki ateistycznej małpy

Raino napisał:
Niestety dla katolików, katolicyzm jest jednak zupełnie taki, jak religie zmyślone


Kolejna subiektywna opinia ateistycznej małpy, o zerowej wartości prawdziwościowej

Raino napisał:
I nie wydaje mi się, żeby jakakolwiek dawka filozofii i kwiecistych apologii byłaby w stanie te proste fakty zanegować.


Twoje subiektywne opinie to nie są żadne "fakty"
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2689
Przeczytał: 79 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 20:14, 28 Gru 2019    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
Ale i tak wszelkie argumenty za istnieniem boga są nielogiczne, niezależnie od tego ile książek się przeczyta


Szkoda, że tego nigdy nie wykazałeś i nie wiadomo nawet o jaką "logikę" ci chodzi. Pusty slogan

Kruchy04 napisał:
Samoloty latają, leki leczą, mój smartfon na którym to piszę nie istniałby gdyby nie wiedza naukowa


Ale to nie jest "wiedza naukowa" tylko technologia i żadnej "poprawności poznania" to nie dowodzi. Przerypałeś już w lato bardzo rozbudowaną dyskusję na ten temat więc nie wracaj do sofizmów, które już obaliłem i których nie byłeś w stanie wybronić

http://www.sfinia.fora.pl/filozofia,4/naukowy-obraz-rzeczywistosci,13507.html#458173

Kruchy04 napisał:
Natomiast w przypadku teologii mamy do czynienia z zawiłymi, uczonymi rozważaniami tak naprawdę...o niczym, gdyż w żaden sposób nie dowiedziono, że główny przedmiot rozważań czyli Bóg w ogóle istnieje


Nie dowiedziono też, że ty istniejesz więc nie istniejesz :rotfl:

W twoim spapranym ateistycznym światopoglądzie nie są przecież i tak możliwe żadne dowody

anbo napisał:
Oraz cudami i straszeniem, że wkrótce będzie koniec świata. Tylko trochę chyba słabe były, bo na koniec mocno zwątpili, a w jego rodzinnym mieście nie chcieli w niego wierzyć. Z końcem świata też się nie sprawdziło, więc trzeba było naukę Jezusa przeinterpretować


Anbuś właśnie pokazał jak sobie przeinterpretował historię chrześcijaństwa na swoją modłę


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Nie 11:38, 29 Gru 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8386
Przeczytał: 87 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 20:54, 28 Gru 2019    Temat postu: Re: Debaty z oczytanymi chrześcijanami

Kruchy04 napisał:
Temat głównie dla ateistów. Moja znajoma katoliczka-filozofka uważa, że większość ateistów, z którymi ma do czynienia to ignoranci. Coś czytali, słyszeli. Trochę Dawkinsa, Hitchensa. Ona uważa, że to zbyt niski poziom. Do rozmowy z nią można przystąpić po przeczytaniu opus magnum, jak dla mnie: Dwu tomowa Filozofia Boga Dydaktyka filozofii. ks. Stanisław Janeczek, Anna Starościc To Opus magnum ma prawie 1300 stron! Czytaliście? Ta filozofka jest strasznie oczytana, wygadana. Istny słowotok. Jak z nią rozmawiać, gdy adwersarz to erudyta w pełnej krasie? Macie jakieś własne doświadczenia? Wchodzicie w dyskusje z wierzącymi?



Wielu teistów też coś czytało. Kawalek katechizmu. Książeczkę do nabożeństwa, parę fragmentów Biblia. Chciałabym porozmawiać z tą kobietą...


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Sob 20:54, 28 Gru 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8386
Przeczytał: 87 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 21:25, 28 Gru 2019    Temat postu:

Tu straszna modlitwa z takuej książeczki. Znalazłam w necie:
O mój najmilszy Jezu! jakże daleko posunąłeś miłość Twoją, abyś mi się całkowicie oddał; przgotowałeś mi z Twego własnego ciał i najdroższej krwi Twojej Boską ucztę. Cóż Ciebie nakłoniło do tak nieograniczonej miłości? Zaprawdę nic innego, jak tylko dobroć Twego Serca. O czcigodne serce mego. Jezusa, które nieustannie Boską Twą miłość na nas wylewasz przyjm moją duszę w Twą świętą ranę, abym się w tej szkole miłości nauczył kochać mego Boga, który mi dał tak przedziwne dowody miłości swojej. Amen.
(Kto powyższą modlitwę codziennie nabożnie odmawia,
dostępuje za każdy dzień 100 dni odpustu.)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2578
Przeczytał: 20 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 14:14, 29 Gru 2019    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Można powiedzieć, że żadna religia nie jest prawdziwa, a można też - że każda jest prawdziwa, bo każda umożliwia dojście do tego wymiaru mistycznego.

To jest ignorowanie różnic miedzy bogami, którzy mają sprzeczne cele. Religianci chętnie pozabijaliby się wzajemnie ale masońskie prawa człowiecze namieszały im w głowach. I było tak zawsze. Spróbowałabyś podpowiedzieć Kananejczykom i Hebrajczykom: kochajcie się, wierzycie w tego samego Boga! Wątpię byś to wyznanie przeżyła.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8386
Przeczytał: 87 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 17:54, 29 Gru 2019    Temat postu:

mat napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
Można powiedzieć, że żadna religia nie jest prawdziwa, a można też - że każda jest prawdziwa, bo każda umożliwia dojście do tego wymiaru mistycznego.

To jest ignorowanie różnic miedzy bogami, którzy mają sprzeczne cele. Religianci chętnie pozabijaliby się wzajemnie ale masońskie prawa człowiecze namieszały im w głowach. I było tak zawsze. Spróbowałabyś podpowiedzieć Kananejczykom i Hebrajczykom: kochajcie się, wierzycie w tego samego Boga! Wątpię byś to wyznanie przeżyła.


Tak. Jaką apologie uprawia xxxzzzyyy. Czy taką samą jak wuj zbój?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Raino




Dołączył: 07 Lip 2019
Posty: 313
Przeczytał: 5 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 1:36, 30 Gru 2019    Temat postu:

fedor napisał:
Raino napisał:
Myślę, że filozofia jest zupełnie niepotrzebna, żeby w sensowny sposób odrzucić katolicyzm


Tak jest, jesteście nogi w zagadnieniach filozoficznych i dlatego ktokolwiek obyty z podstawami filozofii daje wam od razu łomot w dyskusji. Co widać jak na widelcu choćby tutaj

https://www.youtube.com/watch?v=aUKIVV48LOk&t=1614s

Raino napisał:
Wystarczy podstawowa znajomość historii i ogólna wiedza o świecie


Z tym u was równie kiepsko

Raino napisał:
Na początek wystarczy zauważyć, że istnieją tysiące różnych religii, a zatem ludzie mają naturalną skłonność do zmyślania nadnaturalnych wydarzeń, mitów i bóstw


W tym zdaniu wniosek w żaden sposób nie wynika z przesłanek. Gimboateista jest już na dzień dobry na bakier z elementarną logiką

Raino napisał:
Religie są ewidentnie produktami kultury, w której powstały i odzwierciedlają przekonania ludzi, którzy je praktykują. Pastuszkowie mają bóstwa, które zapewniają zdrowie ich trzody, farmerzy mają bóstwa, które zapewniają im żyzną ziemię i dobre plony, a wojownicy mają bóstwa, które pomagają im pokonać wrogów. W dodatku wszyscy ci bogowie mają tylko taki poziom wiedzy, jak ludzie, którzy żyli w tym czasie i "zupełnym zbiegiem okoliczności" zawsze mają cele, które są zbieżne z tym, czego chcą wyznawcy. Takie bóstwa spełniają wszystkie kryteria, których spodziewalibyśmy się po bóstwach zmyślonych i nie spełniają żadnych, których byśmy się spodziewali po bóstwach autentycznych


Nadal czytam tu tylko jakieś same bzdury i pozbawione konkretów ogólniki. Bzdury niezgodne zresztą z elementarną obserwacją. Religie są przecież przepełnione mnóstwami obostrzeń i wymogów więc nie jest prawdą, że "mają cele, które są zbieżne z tym, czego chcą wyznawcy". Po prostu fantazjujesz i klawiatura wszystko przyjmie

Raino napisał:
Ja np. po autentycznej natchnionej religii spodziewałbym się, że bóstwo będzie w stanie powiedzieć coś przełomowego, o czym nie wiedział nikt żyjący w tym czasie


A niby po co. Bóg nie jest od spełniania zachcianek ateistycznej małpy

Poza tym - Hi 26,7

Raino napisał:
Że w czasach starożytnych powie o istnieniu mikroorganizmów powodujących choroby


Kpł 11,28; 13,1-5

Raino napisał:
, o sile grawitacji albo o elektromagnetyzmie


Ale po co. Nawet nauka nie zna odpowiedzi na te pytania i produkuje sprzeczne "wyjaśnienia"

Raino napisał:
Albo chociaż powie, że kropki na niebie to ogromne kule gazu takie jak Słońce, tylko że są daleko stąd. Tak się składa, że żadna z religii, w tym chrześcijaństwo, nie oferuje nic podobnego


Nadal nie wiem po co Bóg miałby spełniać takie zachcianki ateistycznej małpy

Raino napisał:
Ponieważ większość religii jest fałszywa na pewno (nawet gdyby któraś jedna była prawdziwa),


Jak i kiedy to sprawdziłeś? Póki co nadal generujesz samo pustosłowie. To tylko opinie ateistycznej małpy i nie wiem z jakiego powodu mam je uznać za sensowne

Raino napisał:
to od razu należy być sceptycznym wobec religijnych twierdzeń, bo statystyka jest nieubłagana. Jeśli teoretycznie jedna spośród tych tysięcy fałszywych jest prawdziwa, no to musimy oczekiwać jasnych i ewidentnych dowodów, które to potwierdzą - czegoś wyjątkowego. Żadna religia nie spełnia tego warunku


Powinieneś więc konsekwentnie uznać za fałszywe swoje wszystkie poglądy ponieważ istnieją tysiące alternatywnych względem nich poglądów. Tak jest nawet w samej nauce, na przykład w fizyce istnieje co najmniej kilkanaście niezgodnych ze sobą interpretacji mechaniki kwantowej i wszystkie są zarazem zgodne z obserwacjami i równoważne empirycznie

[link widoczny dla zalogowanych]

Wygenerowałeś więc właśnie samowywrotne stwierdzenie

Raino napisał:
Chrześcijaństwo jest słynne z tego, że empiryzm często odrzuca i wciąż postuluje, że potrzebna jest "wiara". To jest jasny sygnał, że chrześcijaństwo jest fałszywe


Podaj więc empiryczny dowód na to zdanie, które właśnie napisałeś i póki tego nie zrobisz to twoje zdanie jest właśnie fałszywe na mocy siebie samego

Raino napisał:
Gdybym stał oskarżony przed sądem i miał jasny i niepodważalny dowód na swoją niewinność, to po prostu bym go pokazał, a nie mówił sędziemu, że "musi uwierzyć"


Znowu wychodzą elementarne braki w wiedzy u gimboateisty. W sądzie dowodzi się winy, a nie niewinności. Poza tym w twoim spapranym ateistycznym światopoglądzie żaden "dowód" nie jest możliwy bo nie masz obiektywnego kryterium prawdy

Raino napisał:
Tylko ktoś kto nie ma żadnego alibi by tak zrobił. Chrześcijaństwa zatem nic nie wyróżnia spośród innych religii. Nie ma żadnych dowodów, które zwiększałyby jego prawdopodobieństwo w stosunku do tysięcy pozostałych fałszywych wyznań


To tylko subiektywne majaczenia ateistycznej małpy

[link widoczny dla zalogowanych]

Poza tym ta twoja opinia jest pusta również z innego powodu - nie podałeś żadnego kryterium "prawdopodobieństwa" w kwestii oceny religii. Rzuciłeś tu tylko pusty slogan i nic więcej

Raino napisał:
No a drugim problemem jest oczywiście historia religii, chrześcijaństwa i samego katolicyzmu. No bo wiemy, że chrześcijaństwo jest miksem judaizmu z popularnymi wówczas kultami, które oferowały osobiste zbawienie. To nie jest jakiś oryginalny pomysł, który pojawił się pierwszy raz i znikąd. Wielu Żydów miało po prostu dosyć mainstreamowego judaizmu świątynnego, w okolicy było mnóstwo ciekawych sekt, które mówiły o zbawieniu, więc wymyślili sobie swoją własną wersję, która łączy judaizm z tymi sektami. W ogóle to synkretyzm jest jednym z filarów sukcesu chrześcijaństwa. Ta religia po prostu zręcznie dopasowywała się do oczekiwań ludzi i naginała swoje zasady, żeby zdobyć jak najwięcej wyznawców. Tak było np. z oryginalnym nakazem obrzezania i ograniczeniami żywieniowymi. Bodajże dopiero Paweł wpadł na genialny pomysł, żeby dać sobie z tym spokój, bo więcej ludzi dołączy do sekty, jeśli nie będzie musiała okaleczać swoich penisów xd


Znowu bezpodstawne wnioski nie wynikające z przesłanek. Powtarzanie się pewnych elementów w religiach nie jest dowodem nieprawdziwości. Non sequitur. Ateusz popełnia tu ponadto błąd logiczny genetic fallacy

Raino napisał:
I ta ewolucja trwa ciągle aż do dzisiaj. Kościół katolicki interpretuje biblię na przeróżne sposoby, zmienia zdanie co do kluczowych kwestii, zmyśla nowe dogmaty, porzuca stare pomysły i dostosowuje się do czasów, w których funkcjonuje. Dziś żaden papież już np. nie powie o konieczności palenia czarownic albo posiadania niewolników, ale kilkaset lat temu było to czymś naturalnym


Podstawowe zasady pozostają niezmienne. Zmiana zdania w kwestiach pobocznych i peryferyjnych nie jest niczym znaczącym. Zresztą Kościół nie tyle zmienia zdanie co warunkowo uwzględnia nowe punkty widzenia. To coś zupełnie innego

Raino napisał:
Można by mówić jeszcze długo, bo sam judaizm też ewoluował i wielokrotnie się zmieniał m.in. pod wpływem zoroastryzmu


Jak i kiedy zweryfikowałeś to twierdzenie? Założę się, że wcale

Raino napisał:
Puenta jest taka, że chrześcijaństwo, włącznie z nurtem katolickim, ewidentnie jest efektem długiej ewolucji wierzeń religijnych i czerpie z różnych fałszywych religii


Ale to tylko twoja pusta opinia, której nigdy nie zweryfikowałeś

Raino napisał:
Jest zatem dokładnie takie, jak oczekiwalibyśmy po religii, która została wymyślona przez ludzi


Ale to tylko twoja kolejna pusta i subiektywna opinia, której nigdy nie zweryfikowałeś

Raino napisał:
Gdyby katolicyzm był autentyczny i pochodził od rzeczywistego boga, to oczekiwalibyśmy czegoś zupełnie innego, niż widzimy


Nonsens, nie masz żadnego dowodu na twierdzenie, że Bóg działając przez jakąkolwiek religię musiałby się akurat dostosować do subiektywnych zachcianek ateistycznej małpy

Raino napisał:
Np. ja bym oczekiwał, że będzie niezmienne, jasne i ponadczasowe. Że nie będzie zależne od kultury danego regionu i czasów, a będzie tym ostatecznym wyznacznikiem prawdy i moralności, do którego ludzie będą się dostosowywać, a nie odwrotnie. Oczekiwałbym, że katolicyzm pojawi się w wielu miejscach niezależnie od siebie, a nie rozprzestrzeni się z jednego obszaru ulegając po drodze ewolucji. Skoro wiadomość jest bezpośrednio od boga, a nie od ludzi, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby pojawiła się jednocześnie w Europie, Chinach, Ameryce i na Bliskim Wschodzie. Gdyby konkwistadorzy spotkali w Ameryce rdzennych mieszkańców, którzy też są katolikami, to mielibyśmy całkiem ciekawą przesłankę, że katolicyzm ma boskie korzenie


To są tylko twoje subiektywne projekcje i nie ma żadnego powodu żeby Bóg spełniał takie zachcianki ateistycznej małpy

Raino napisał:
Niestety dla katolików, katolicyzm jest jednak zupełnie taki, jak religie zmyślone


Kolejna subiektywna opinia ateistycznej małpy, o zerowej wartości prawdziwościowej

Raino napisał:
I nie wydaje mi się, żeby jakakolwiek dawka filozofii i kwiecistych apologii byłaby w stanie te proste fakty zanegować.


Twoje subiektywne opinie to nie są żadne "fakty"
Gdybym pił szota za każdym razem, jak piszesz "ateistyczna małpa", to bym już zdążył zejść xd

Naturalnie mam skłonność do wchodzenia w polemikę z każdym punktem, ale teraz dla zasady tego nie zrobię. Wielokrotnie w przeszłości udowodniłeś, że jesteś niezdolny do racjonalnego myślenia i żaden argument do Ciebie nie trafia. Jedyne co potrafisz zrobić, to wykrzyknąć "nonsens!" albo powtórzyć po raz pięćdziesiąty siódmy jakiś pseudoironiczny frazes o "ateistycznych małpach" i odrzucić cały argument na wejściu bez podania konkretnego powodu. Nie odniosłeś się jednak konkretnie do niczego, co napisałem. W żaden sposób nie wyjaśniłeś dlaczego chrześcijaństwo jest zupełnie nieodróżnialne od tysięcy innych fałszywych religii. Stwierdzenie w stylu "bóg nie musi spełniać zachcianek ateistycznej małpy" jest kompletnie żałosną kapitulacją.

No przecież to jest całe clou chrześcijaństwa, że Bóg zszedł na Ziemię pod ludzką postacią, żeby objawić się ludziom. Czemu miałby celowo robić to w najbardziej nieudolny i nielogiczny sposób, jaki tylko istnieje? Zamiast objawić się porządnie wszystkim naraz albo chociaż objawić się niezależnie wielu ludziom z różnych części świata, to objawił się tylko raz 2 tysiące lat temu na jakimś pustynnym zadupiu i tylko halucynującym epileptykom. I nawet nie mamy ich relacji! Najlepsze co mamy to silnie zmitologizowane i ewidentnie przepełnione fikcją ewangelie napisane 2-3 pokolenia później przez ludzi, którzy nawet nie żyli w czasach Jezusa.

Oczywiście masz rację i Bóg nie musi "spełniać moich zachcianek" dając dobre powody, żeby w niego wierzyć. No ale niech wtedy nie oczekuje, że przekonają mnie urągające ludzkiej inteligencji apologie antyintelektualistów jak Ty.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
anbo




Dołączył: 09 Lut 2006
Posty: 3380
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 9:06, 30 Gru 2019    Temat postu:

Raino napisał:

Naturalnie mam skłonność do wchodzenia w polemikę z każdym punktem, ale teraz dla zasady tego nie zrobię. Wielokrotnie w przeszłości udowodniłeś, że jesteś niezdolny do racjonalnego myślenia i żaden argument do Ciebie nie trafia. Jedyne co potrafisz zrobić, to wykrzyknąć "nonsens!" albo powtórzyć po raz pięćdziesiąty siódmy jakiś pseudoironiczny frazes o "ateistycznych małpach" i odrzucić cały argument na wejściu bez podania konkretnego powodu. Nie odniosłeś się jednak konkretnie do niczego, co napisałem. W żaden sposób nie wyjaśniłeś dlaczego chrześcijaństwo jest zupełnie nieodróżnialne od tysięcy innych fałszywych religii. Stwierdzenie w stylu "bóg nie musi spełniać zachcianek ateistycznej małpy" jest kompletnie żałosną kapitulacją.

No przecież to jest całe clou chrześcijaństwa, że Bóg zszedł na Ziemię pod ludzką postacią, żeby objawić się ludziom. Czemu miałby celowo robić to w najbardziej nieudolny i nielogiczny sposób, jaki tylko istnieje? Zamiast objawić się porządnie wszystkim naraz albo chociaż objawić się niezależnie wielu ludziom z różnych części świata, to objawił się tylko raz 2 tysiące lat temu na jakimś pustynnym zadupiu i tylko halucynującym epileptykom. I nawet nie mamy ich relacji! Najlepsze co mamy to silnie zmitologizowane i ewidentnie przepełnione fikcją ewangelie napisane 2-3 pokolenia później przez ludzi, którzy nawet nie żyli w czasach Jezusa.

Oczywiście masz rację i Bóg nie musi "spełniać moich zachcianek" dając dobre powody, żeby w niego wierzyć. No ale niech wtedy nie oczekuje, że przekonają mnie urągające ludzkiej inteligencji apologie antyintelektualistów jak Ty.

Trafiony, zatopiony. Zamiast czytać odpowiedź fedora, lepiej włączyć sobie scenę z Czarnym Rycerzem z Monty Pythona, na jedno wyjdzie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2689
Przeczytał: 79 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 11:17, 30 Gru 2019    Temat postu:

Raino napisał:
Naturalnie mam skłonność do wchodzenia w polemikę z każdym punktem, ale teraz dla zasady tego nie zrobię


Bo właśnie intelektualnie zbankrutowałeś. Po prostu nie jesteś w stanie odpowiedzieć

Raino napisał:
Wielokrotnie w przeszłości udowodniłeś, że jesteś niezdolny do racjonalnego myślenia i żaden argument do Ciebie nie trafia. Jedyne co potrafisz zrobić, to wykrzyknąć "nonsens!" albo powtórzyć po raz pięćdziesiąty siódmy jakiś pseudoironiczny frazes o "ateistycznych małpach" i odrzucić cały argument na wejściu bez podania konkretnego powodu


Nie kłam bo wyżej jest jak na widelcu, że zdanie po zdaniu podjąłem merytoryczną polemikę. Teraz też odpisuję zdanie po zdaniu. A ty po prostu zbankrutowałeś mentalnie

Raino napisał:
Nie odniosłeś się jednak konkretnie do niczego, co napisałem


Znowu kłamiesz bo wyżej jest jak na widelcu, że zdanie po zdaniu podjąłem merytoryczną polemikę. A ty po prostu splajtowałeś mentalnie

Raino napisał:
W żaden sposób nie wyjaśniłeś dlaczego chrześcijaństwo jest zupełnie nieodróżnialne od tysięcy innych fałszywych religii


Odpowiadałem i dałem link do tekstu rozwijającego to zagadnienie i były tam dalsze argumenty. Przed tym też zbankrutowałeś mentalnie. Tak samo jak zbankrutowałeś mentalnie przed pytaniem wedle jakiego kryterium ateistyczna małpa chce oceniać wartość religii. Jesteś w stanie wygłaszać tylko puste gimboateistyczne sloganiki ale tutaj na tym forum to po prostu nie działa bo tu wnikamy bardziej we wszystko. No i po tym od razu skapitulowałeś

Raino napisał:
Stwierdzenie w stylu "bóg nie musi spełniać zachcianek ateistycznej małpy" jest kompletnie żałosną kapitulacją


Uzasadnij więc czemu Bóg ma spełniać zachcianki ateistycznej małpy bo nadal nie odpowiedziałeś na to pytanie. I to jest właśnie kapitulacja

Raino napisał:
No przecież to jest całe clou chrześcijaństwa, że Bóg zszedł na Ziemię pod ludzką postacią, żeby objawić się ludziom. Czemu miałby celowo robić to w najbardziej nieudolny i nielogiczny sposób, jaki tylko istnieje? Zamiast objawić się porządnie wszystkim naraz albo chociaż objawić się niezależnie wielu ludziom z różnych części świata, to objawił się tylko raz 2 tysiące lat temu na jakimś pustynnym zadupiu i tylko halucynującym epileptykom. I nawet nie mamy ich relacji! Najlepsze co mamy to silnie zmitologizowane i ewidentnie przepełnione fikcją ewangelie napisane 2-3 pokolenia później przez ludzi, którzy nawet nie żyli w czasach Jezusa


Typowa parodia ateistycznej małpy, która naiwnie wierzy w to, że jakikolwiek teista się tym przejmie

Raino napisał:
Oczywiście masz rację i Bóg nie musi "spełniać moich zachcianek" dając dobre powody, żeby w niego wierzyć. No ale niech wtedy nie oczekuje, że przekonają mnie urągające ludzkiej inteligencji apologie antyintelektualistów jak Ty.


W twoim spapranym gimboateistycznym światopoglądzie nie są możliwe żadne powody, dowody ani argumenty żeby w cokolwiek wierzyć więc nadal wygłaszasz tylko puste slogany, w które wierzysz bez powodów. Niczym nie różnisz się od dowolnego religianta i nawet szaman syberyjski jest bardziej racjonalny w swych poglądach niż ty


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Pon 17:31, 30 Gru 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 1167
Przeczytał: 10 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 14:26, 30 Gru 2019    Temat postu:

fedor napisał:
Szkoda, że tego nigdy nie wykazałeś i nie wiadomo nawet o jaką "logikę" ci chodzi. Pusty slogan


wiele razy to wykazywałem dla każdego argumentu z osobna, fakt, że tego nie widziałeś nie znaczy, że tego nie było.

Chodzi mi po prostu o logikę, nie wiem co Ty rozumiesz pod słowem logika, ale ja rozumiem sensowność znaczenia.
Coś logicznego to coś co po prostu ma sens znaczeniowy, nie jest bełkotem sprzecznym ze sobą itd itp.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2689
Przeczytał: 79 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 16:34, 30 Gru 2019    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
fedor napisał:
Szkoda, że tego nigdy nie wykazałeś i nie wiadomo nawet o jaką "logikę" ci chodzi. Pusty slogan


wiele razy to wykazywałem dla każdego argumentu z osobna, fakt, że tego nie widziałeś nie znaczy, że tego nie było


Widziałem, że nic nie wykazałeś

Kruchy04 napisał:
Chodzi mi po prostu o logikę, nie wiem co Ty rozumiesz pod słowem logika, ale ja rozumiem sensowność znaczenia.
Coś logicznego to coś co po prostu ma sens znaczeniowy, nie jest bełkotem sprzecznym ze sobą itd itp.


Masz więc po prostu swoją prywatną definicję logiki skorelowaną z "sensownością". Ale znowu mamy problem z twoim światopoglądem startującym od niczego bo aby sprecyzować pojęcie sensu musiałbyś mieć jakieś sensowne kryteria jeszcze zanim je sprecyzujesz. No i znowu leżysz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8386
Przeczytał: 87 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 17:20, 30 Gru 2019    Temat postu:

Semele napisał:
Tu straszna modlitwa z takuej książeczki. Znalazłam w necie:
O mój najmilszy Jezu! jakże daleko posunąłeś miłość Twoją, abyś mi się całkowicie oddał; przgotowałeś mi z Twego własnego ciał i najdroższej krwi Twojej Boską ucztę. Cóż Ciebie nakłoniło do tak nieograniczonej miłości? Zaprawdę nic innego, jak tylko dobroć Twego Serca. O czcigodne serce mego. Jezusa, które nieustannie Boską Twą miłość na nas wylewasz przyjm moją duszę w Twą świętą ranę, abym się w tej szkole miłości nauczył kochać mego Boga, który mi dał tak przedziwne dowody miłości swojej. Amen.
(Kto powyższą modlitwę codziennie nabożnie odmawia,
dostępuje za każdy dzień 100 dni odpustu.)



Podoba się Wam ta modlitwa???


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Sob 18:30, 04 Sty 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 1167
Przeczytał: 10 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 20:57, 30 Gru 2019    Temat postu:

fedor napisał:
Kruchy04 napisał:
fedor napisał:
Szkoda, że tego nigdy nie wykazałeś i nie wiadomo nawet o jaką "logikę" ci chodzi. Pusty slogan


wiele razy to wykazywałem dla każdego argumentu z osobna, fakt, że tego nie widziałeś nie znaczy, że tego nie było


Widziałem, że nic nie wykazałeś

Kruchy04 napisał:
Chodzi mi po prostu o logikę, nie wiem co Ty rozumiesz pod słowem logika, ale ja rozumiem sensowność znaczenia.
Coś logicznego to coś co po prostu ma sens znaczeniowy, nie jest bełkotem sprzecznym ze sobą itd itp.


Masz więc po prostu swoją prywatną definicję logiki skorelowaną z "sensownością". Ale znowu mamy problem z twoim światopoglądem startującym od niczego bo aby sprecyzować pojęcie sensu musiałbyś mieć jakieś sensowne kryteria jeszcze zanim je sprecyzujesz. No i znowu leżysz


nic nie leżę, bo definicje słów i zdań są jasne, uczysz się ich przez całe życie, a jeśli ich nie znasz to możesz skorzystać ze słownika.

A czy widziałeś, że nic nie wykazałem to już Twoje myślenie życzeniowe.
Podaj jakikolwiek argument za istnieniem boga, a zobaczysz, że jest nielogiczny.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2689
Przeczytał: 79 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 22:37, 30 Gru 2019    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
fedor napisał:
Kruchy04 napisał:
fedor napisał:
Szkoda, że tego nigdy nie wykazałeś i nie wiadomo nawet o jaką "logikę" ci chodzi. Pusty slogan


wiele razy to wykazywałem dla każdego argumentu z osobna, fakt, że tego nie widziałeś nie znaczy, że tego nie było


Widziałem, że nic nie wykazałeś

Kruchy04 napisał:
Chodzi mi po prostu o logikę, nie wiem co Ty rozumiesz pod słowem logika, ale ja rozumiem sensowność znaczenia.
Coś logicznego to coś co po prostu ma sens znaczeniowy, nie jest bełkotem sprzecznym ze sobą itd itp.


Masz więc po prostu swoją prywatną definicję logiki skorelowaną z "sensownością". Ale znowu mamy problem z twoim światopoglądem startującym od niczego bo aby sprecyzować pojęcie sensu musiałbyś mieć jakieś sensowne kryteria jeszcze zanim je sprecyzujesz. No i znowu leżysz


nic nie leżę, bo definicje słów i zdań są jasne, uczysz się ich przez całe życie, a jeśli ich nie znasz to możesz skorzystać ze słownika


Zawsze jak polegniesz to w ostatecznym akcie desperacji łapiesz się "słownika" jak tonący brzytwy. Ale brzydko się chwytasz bo słownik nie jest dowodem na nic i podaje jedynie tymczasowe umowne konwencje, które nie tylko podlegają cały czas zmianom ale są niezgodne ze sobą w zależności od tego, który słownik mamy akurat w ręku. Odwołanie się przez ciebie do słownika nic tu kompletnie nie rozwiązuje. Cały czas masz problem, że aby sprecyzować pojęcie sensu musiałbyś mieć jakieś sensowne kryteria jeszcze zanim je sprecyzujesz

Kruchy04 napisał:
A czy widziałeś, że nic nie wykazałem to już Twoje myślenie życzeniowe.
Podaj jakikolwiek argument za istnieniem boga, a zobaczysz, że jest nielogiczny.


Póki co nie byłeś w stanie nawet poprawnie zdefiniować logiki i opisałeś jedynie swoją prywatną logikę, w której tak samo nie potrafiłeś usankcjonować jej kryterium głównego (sensu). Nie porywaj się więc z motyką na słońce bo nie masz nawet motyki


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Pon 22:38, 30 Gru 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 1167
Przeczytał: 10 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 14:27, 31 Gru 2019    Temat postu:

fedor napisał:
Kruchy04 napisał:
fedor napisał:
Kruchy04 napisał:
fedor napisał:
Szkoda, że tego nigdy nie wykazałeś i nie wiadomo nawet o jaką "logikę" ci chodzi. Pusty slogan


wiele razy to wykazywałem dla każdego argumentu z osobna, fakt, że tego nie widziałeś nie znaczy, że tego nie było


Widziałem, że nic nie wykazałeś

Kruchy04 napisał:
Chodzi mi po prostu o logikę, nie wiem co Ty rozumiesz pod słowem logika, ale ja rozumiem sensowność znaczenia.
Coś logicznego to coś co po prostu ma sens znaczeniowy, nie jest bełkotem sprzecznym ze sobą itd itp.


Masz więc po prostu swoją prywatną definicję logiki skorelowaną z "sensownością". Ale znowu mamy problem z twoim światopoglądem startującym od niczego bo aby sprecyzować pojęcie sensu musiałbyś mieć jakieś sensowne kryteria jeszcze zanim je sprecyzujesz. No i znowu leżysz


nic nie leżę, bo definicje słów i zdań są jasne, uczysz się ich przez całe życie, a jeśli ich nie znasz to możesz skorzystać ze słownika


Zawsze jak polegniesz to w ostatecznym akcie desperacji łapiesz się "słownika" jak tonący brzytwy. Ale brzydko się chwytasz bo słownik nie jest dowodem na nic i podaje jedynie tymczasowe umowne konwencje, które nie tylko podlegają cały czas zmianom ale są niezgodne ze sobą w zależności od tego, który słownik mamy akurat w ręku. Odwołanie się przez ciebie do słownika nic tu kompletnie nie rozwiązuje. Cały czas masz problem, że aby sprecyzować pojęcie sensu musiałbyś mieć jakieś sensowne kryteria jeszcze zanim je sprecyzujesz

Kruchy04 napisał:
A czy widziałeś, że nic nie wykazałem to już Twoje myślenie życzeniowe.
Podaj jakikolwiek argument za istnieniem boga, a zobaczysz, że jest nielogiczny.


Póki co nie byłeś w stanie nawet poprawnie zdefiniować logiki i opisałeś jedynie swoją prywatną logikę, w której tak samo nie potrafiłeś usankcjonować jej kryterium głównego (sensu). Nie porywaj się więc z motyką na słońce bo nie masz nawet motyki


no a czym są słowa i ich znaczenia jak nie umownymi, zmiennymi w czasie konwencjami?
Czym innym jak nie słowami mam przekazać sens swojego rozumowania i swoich wypowiedzi?
Jeśli nie rozumiesz języka którym się posługuje, to odwołuje Cię do słownika.

Nie rozumiem też o jaki dowód chodzi? Co ja mam konkretnie udowodnić? Istnienie jakiegoś obiektywnego sensu zdań?
Nie uważam żeby takowy istniał.

A może isntnienie sensu jakotakiego?
Znów nie uważam żeby taki istniał.

Sens to pojęcie ludzkie, stworzone na zasadach ludzkiego pojmowania rzeczywistości, to my nadaliśmy i opisaliśmy znaczenie tego słowa. Więc znów, co tu trzeba udowadniać?

To samo z logiką.

Jeśli oboje się dogadujemy to znaczy, że mamy sensowne kryteria aby móc rozmawiać o rzeczach o których rozmawiamy.
Jakie jeszcze sensowne kryteria chcesz więcej?
Skoro skonstruowaliśmy definicje zdań i bazujemy na tych samych aksjomatach to mamy już wspólną bazę aby mówić o tym samym sensie, wszak mówimy w tym samym języku, a więc wiemy co znaczą słowa.
Poważnie mam tłumaczyć kiedy zdania są bezsensu czy możemy sobie darować?

A jeśli chodzi Ci o jakiś inny sens, to proszę wytłumacz mi.

Ja jestem w stanie poprawnie zdefiniować logike, to po prostu ty nie przyjmujesz definicji.
Bo nie wiem, nie pasuje Ci do światopoglądu czy coś.

Dysksuja na zasadzie udawania, że się nie zna znaczenia słów jest bez sensu.
Dodatkowo kiedy tłumacze Ci znaczenia słów, których używam, ty twierdzisz, że nie mam podstaw by ich używać.

Więc jak z tobą rozmawiać? Nie da się. Albo ja nie rozumiem o co pytasz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2689
Przeczytał: 79 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 14:48, 31 Gru 2019    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
fedor napisał:
Kruchy04 napisał:
fedor napisał:
Kruchy04 napisał:
fedor napisał:
Szkoda, że tego nigdy nie wykazałeś i nie wiadomo nawet o jaką "logikę" ci chodzi. Pusty slogan


wiele razy to wykazywałem dla każdego argumentu z osobna, fakt, że tego nie widziałeś nie znaczy, że tego nie było


Widziałem, że nic nie wykazałeś

Kruchy04 napisał:
Chodzi mi po prostu o logikę, nie wiem co Ty rozumiesz pod słowem logika, ale ja rozumiem sensowność znaczenia.
Coś logicznego to coś co po prostu ma sens znaczeniowy, nie jest bełkotem sprzecznym ze sobą itd itp.


Masz więc po prostu swoją prywatną definicję logiki skorelowaną z "sensownością". Ale znowu mamy problem z twoim światopoglądem startującym od niczego bo aby sprecyzować pojęcie sensu musiałbyś mieć jakieś sensowne kryteria jeszcze zanim je sprecyzujesz. No i znowu leżysz


nic nie leżę, bo definicje słów i zdań są jasne, uczysz się ich przez całe życie, a jeśli ich nie znasz to możesz skorzystać ze słownika


Zawsze jak polegniesz to w ostatecznym akcie desperacji łapiesz się "słownika" jak tonący brzytwy. Ale brzydko się chwytasz bo słownik nie jest dowodem na nic i podaje jedynie tymczasowe umowne konwencje, które nie tylko podlegają cały czas zmianom ale są niezgodne ze sobą w zależności od tego, który słownik mamy akurat w ręku. Odwołanie się przez ciebie do słownika nic tu kompletnie nie rozwiązuje. Cały czas masz problem, że aby sprecyzować pojęcie sensu musiałbyś mieć jakieś sensowne kryteria jeszcze zanim je sprecyzujesz

Kruchy04 napisał:
A czy widziałeś, że nic nie wykazałem to już Twoje myślenie życzeniowe.
Podaj jakikolwiek argument za istnieniem boga, a zobaczysz, że jest nielogiczny.


Póki co nie byłeś w stanie nawet poprawnie zdefiniować logiki i opisałeś jedynie swoją prywatną logikę, w której tak samo nie potrafiłeś usankcjonować jej kryterium głównego (sensu). Nie porywaj się więc z motyką na słońce bo nie masz nawet motyki


no a czym są słowa i ich znaczenia jak nie umownymi, zmiennymi w czasie konwencjami?
Czym innym jak nie słowami mam przekazać sens swojego rozumowania i swoich wypowiedzi?
Jeśli nie rozumiesz języka którym się posługuje, to odwołuje Cię do słownika


No to wracamy do punktu wyjścia bo jest wiele słowników i różne definicje jednego słowa. Nie napisałeś nawet o jaki słownik ci chodzi i gdybyś nawet napisał to nie byłoby to uzasadnienie tego, że akurat ten ma poprawną definicję. Coś stwierdziłeś i zdefiniowałeś w sposób prywatny swoją logikę przez pojęcie "sensu". No i ja zapytałem co to oznacza. A ty na dzień dobry się wyłożyłeś jak krowa na lodzie i nie jesteś w stanie odpowiedzieć na pierwsze pytanie z brzegu, pisząc jakieś ogólniki o "słownikach", z których nic jeszcze nie wynika

Kruchy04 napisał:
Nie rozumiem też o jaki dowód chodzi? Co ja mam konkretnie udowodnić? Istnienie jakiegoś obiektywnego sensu zdań?
Nie uważam żeby takowy istniał.

A może isntnienie sensu jakotakiego?
Znów nie uważam żeby taki istniał


Skoro co chwila razem z innymi gimboateistami obsesyjnie coś majaczysz o "dowodach", zwłaszcza gdy macie zamiar przyjebać się do teistów, to przejąłem waszą strategię i też zacząłem pytać "dowody" waszych twierdzeń. A ty mi piszesz, że one nie istnieją. No to zdecydujcie się wreszcie o co wam z tym chodzi bo toniecie w sprzecznościach

Kruchy04 napisał:
Sens to pojęcie ludzkie, stworzone na zasadach ludzkiego pojmowania rzeczywistości, to my nadaliśmy i opisaliśmy znaczenie tego słowa. Więc znów, co tu trzeba udowadniać?


A choćby to skąd wziąłeś dostęp do tej rzekomej "rzeczywistości" i gdzie tam są te twoje kryteria "sensowności". Nadal tego nie wyjaśniłeś

Kruchy04 napisał:
To samo z logiką


Jak punkt wyżej

Kruchy04 napisał:
Jeśli oboje się dogadujemy to znaczy, że mamy sensowne kryteria aby móc rozmawiać o rzeczach o których rozmawiamy


Wcale to z tego nie wynika. Możesz stworzyć dowolny system pojęć niezrozumiałych co do sensu i też dokonywać w nich poprawnej wymiany zdań. Poczytaj sobie o eksperymencie z chińskim pokojem

Kruchy04 napisał:
Jakie jeszcze sensowne kryteria chcesz więcej?


Jakieś konkretne. Na razie nic takiego nie podałeś, nawet w zarysie

Kruchy04 napisał:
Skoro skonstruowaliśmy definicje zdań i bazujemy na tych samych aksjomatach to mamy już wspólną bazę aby mówić o tym samym sensie, wszak mówimy w tym samym języku, a więc wiemy co znaczą słowa


Skąd wiesz, że używasz sensownych pojęć? Skąd wiesz, że pojęcia nie zmieniają swego sensu co 15 minut? W twoim gimboateistycznym światopoglądzie znowu nie masz jak tego wykluczyć bo nie wierzysz w to, że ktokolwiek kontroluje regularność i prawidłowość w świecie. O to wszystko właśnie pytam. A jak dalej nie rozumiesz, że sama wymiana zdań nie jest jeszcze dowodem na używanie zrozumiałych co do sensu pojęć to znowu odsyłam do eksperymentu z chińskim pokojem

Kruchy04 napisał:
Poważnie mam tłumaczyć kiedy zdania są bezsensu czy możemy sobie darować?


Skoro uważasz, że jesteś w stanie określić co jest "bez sensu" to oznacza to, że masz jakieś kryterium sensu. Ale nadal nic się od ciebie nie dowiedziałem w tej sprawie

Kruchy04 napisał:
A jeśli chodzi Ci o jakiś inny sens, to proszę wytłumacz mi


Na razie pytamy o twój i nie wiem co to znaczy "inny" skoro nie określiłeś swojego

Kruchy04 napisał:
Ja jestem w stanie poprawnie zdefiniować logike, to po prostu ty nie przyjmujesz definicji.
Bo nie wiem, nie pasuje Ci do światopoglądu czy coś


Po prostu nie określiłeś składowych twej definicji. Twoja definicja logiki nie była zresztą poprawna bo ona nie zajmuje się stricte "sensownością" pojęć. Na przykład zdanie "Jeżeli żaden kawaler nie jest szczęśliwy, to żaden szczęśliwy człowiek nie jest kawalerem" jest logicznie poprawne nawet jeśli nie znamy sensu terminów "kawaler" i "szczęśliwy" (za R. Carnap, Wprowadzenie do filozofii nauki, Warszawa 2000, s. 260-261). Poprawne logicznie są też zdania "kotka Suzy ma pięć łap", "cegły spadają do góry", "metale kurczą się pod wpływem ciepła" oraz "jednorożec jest czworonożnym kręgowcem”, choć mogą wydawać ci się bezsensowne. Logika analizuje składnię, a nie znaczenia. Ale na razie nie robię zarzutu z tego, że podałeś taką definicję logiki, jaką podałeś (błędną) bo i tak nie jesteś w stanie określić składowych swej definicji

Kruchy04 napisał:
Dysksuja na zasadzie udawania, że się nie zna znaczenia słów jest bez sensu


Skoro ich nie podajesz to ich nie znam i nie ma to nic wspólnego z żadnym "udawaniem"

Kruchy04 napisał:
Dodatkowo kiedy tłumacze Ci znaczenia słów, których używam, ty twierdzisz, że nie mam podstaw by ich używać


Bo nie masz - powody wyłuszczyłem wyżej

Kruchy04 napisał:
Więc jak z tobą rozmawiać? Nie da się. Albo ja nie rozumiem o co pytasz.


No cóż, mamy więc ewidentnie problem z twoim rozumieniem


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Wto 15:26, 31 Gru 2019, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia kontra krytyka teizmu Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin