Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Ignorowanie dowodów, świadectw, przesłanek na istnienie Boga
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia kontra krytyka teizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5980
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 20:07, 11 Lis 2014    Temat postu:

Eee, i tak wszystko wam się tylko wydaje! ;-P
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18060
Przeczytał: 105 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 13:11, 22 Lis 2014    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Eee, i tak wszystko wam się tylko wydaje! ;-P

W zasadzie tak też można rzecz traktować, ale rzeczą podstawową jest TRWAŁOŚĆ OWEGO WYDAWANIA SIĘ!
Jeśliby była gwarancja, że "tylko wydawanie się" czegoś będzie trwałe przez całe jestestwo, cały okres odczuwania, bytowania danej osoby, we wszystkich aspektach będąc nieusuwalnym, niezmiennym, to takie "tylko wydawanie się" jest subiektywnie nieodróżnialne od "nie wydawania się".
Z mojego punktu widzenia zatem zupełnie nieistotne jest, czy coś jest tylko wydawaniem się, czy ponadtylko wydawaniem się, czyli wydawaniem się spowodowanym czymś tam jakoś szczególnie trwale osadzonym w ontologii rzeczywistości. Jeśli nie ma różnicy, to po co przepłacać? Jeśli nie ma różnicy w działaniu dla mnie, to jaki problem miałbym mieć z owym wydawaniem się?...

Bo jak się tak naprawdę wczujemy w istotę zarzutu "to się tylko wydaje" podejmowanego względem czegokolwiek (istnienia Boga, ale także istnienia dowolnego fenomenu życiowego), to pewnie zorientujemy się, że chodzi o pewność przewidywań z tym fenomenem związanych. Jeśli się coś nam "tylko wydaje", to spodziewamy się, że za kolejnym razem takie coś może zniknąć, może już nie zachować się przewidywalnie. Dlatego szukamy "prawdziwego istnienia", bo dla nas oznacza to "trwałość i przewidywalność rzeczy". Fenomen, który byłby jakoś "materialny ontologicznie" (cokolwiek by to miało znaczyć), ale jednocześnie wobec nas wykazywał kompletną nieprzewidywalność - np. znikał i pojawiał się przypadkowo w niemożliwych od ustalenia miejscach i w niemozliwych do przewidzenia formach (choć skądinąd wciąż "materialny ontologicznie"), byłby dla nas trudniejszy do przyjęcia jako istnienie, niż "wydawanie się", które (znowu - ontologicznie będący tylko wydawaniem się) przewidywalne i trwałe - oto zawsze jawi nam sie w określonym miejscu i zawsze ma stałą formę.

Co ciekawe - MATERIA, która dla scjentystycznego umysłu jest właśnie tym, co miałoby być najbardziej "istniejącym", w gruncie rzeczy jawi nam się w sposób mylny.
Bo z fizyki wynika, że najbardziej twardy, nieprzenikniony blok materii (powiedzmy granitowy blok, albo ciężki odlew ołowiany) jest w istocie pusty w środku, jako że składa się z jąder i elektronów, które w swojej objętości zajmują jedynie około jednej biliardowej przestrzeni, którą zajmuje materia. A neutrina przenikają przez ten blok z łatwościa większą, niż światło przenika przez najprzezroczystszą szybę. Trwała i stabilna materia jest wg fizyków falowaniem, drganiem, ciągłym wyłanianiem się aktów oddziaływania - pomiaru z falującego oceanu prawdopodobieństwa (które samo w sobie jest ideą, a nie synonimem trwałości).


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Sob 13:35, 22 Lis 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5980
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 21:07, 22 Lis 2014    Temat postu:

Nie będę komentować poszczególnych zdań w powyższym post'cie, bo ogólnie zgadzam się ze wszystkim co tam napisałeś, Michale. Tyle, że poniekąd dotknąłeś sedna zagadnienia, o którym tu często piszę. Że zarówno fizjologia, postrzeganie zmysłowe [albo i pozazmysłowe], działanie układu nerwowego, ogólnie psychiki człowieka jest w jakiś sposób ograniczone, "zaprogramowane", iż- jak prawie wszystko- funkcjonuje w dany sposób i w danym celu, czy raczej celach. Tak więc to, że psychika ludzka "potrzebuje" pewnej stałość i pewności, wcale nie oznacza, że u podstaw Rzeczywistość charakteryzuje się takimi cechami. Coraz bardziej chyba zarówno nauka, jak i podświadomość ludzi "odsłania" to, że cząstki wirtualne, kreacja i anihilacja, "falowanie" energii i materii jest bardziej RZECZYWISTA, niż "twarde kulki atomów", a tym bardziej drzewo, stół, planeta, czy człowiek. To trochę tak- jak już pisałem- że Rzeczywistość przede wszystkim CHCE być, istnieć, a w jakich formach i pod jaką postacią- to mało istotne; teoretycznie może być wszystkim, czyli czymkolwiek.

Ostatnio zmieniony przez Piotr Rokubungi dnia Sob 21:10, 22 Lis 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22804
Przeczytał: 4 tematy

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 19:35, 23 Lis 2014    Temat postu:

Ależ nie, Piotrze. Realne jest jabłko, klawiatura, prążki interferencyjne. Nauka mówi nam, jak wiele z tych realnych odczuć połączyć ze sobą tak, by dało się nad nimi zapanować. Zapanować przynajmniej w ten sposób, żeby łatwiej fakty zapamiętać, a jeśli się uda, to lepiej je przewidzieć, a jeśli jeszcze bardziej się uda, to zrobić tak, by pojawiły się fakty takie, jakich sobie życzymy.

To nie ma nic wspólnego z badaniem podstaw Rzeczywistości.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5980
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 6:48, 27 Lis 2014    Temat postu:

W takim razie, czy w ogóle da się badać Rzeczywistość taką, jaka jest?? Moim zdaniem nie! Przynajmniej nie takimi narzędziami jak instrumenty badawcze i świadomy logiczny umysł. Wg mnie nie są to odpowiednie instrumenty, bo wprowadzają "zniekształcenia poznawcze"- raczej nie w sensie używanym w psychoterapii, chociaż i w takim też. Zresztą każde badanie, pomiar, doświadczenie łączy się z oddziaływaniem, co już "zakłóca" obiekt badania. Aby doświadczyć tego obiektu bez "zniekształceń" należy z nim nie oddziaływać w żaden sposób, tylko być nim samym. Oczywiście niemożliwe? Raczej tak- ale oczywiście prawdziwe! :)
Ale czy te przykłady, jak jabłko, klawiatura, prążki interferencyjne są realne- to nie byłbym taki pewien. Zależy co rozumiesz poprzez "realność". To wszystko są nasze wyobrażenia tego, czego doświadczamy- jak sam chyba pisałeś nieraz. A doświadczamy ciałem i przetwarzamy umysłem. Więc jak najbardziej oddziałujemy z doświadczanym, badanym otoczeniem, przez co je zmieniamy!
Można powiedzieć, że jest to obraz realny, wyniki są prawdziwe, o tyle, o ile nam to przybliżenie wystarcza w jakimś celu. Tak, dla człowieka jego WYOBRAŻENIE Rzeczywistości jest realne. Ale czy dla samej Rzeczywistości? Czy ją bezbłędnie odzwierciedla? Z pewnością nie!


Ostatnio zmieniony przez Piotr Rokubungi dnia Czw 6:58, 27 Lis 2014, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jan Lewandowski




Dołączył: 12 Gru 2005
Posty: 2544
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 12:12, 04 Paź 2015    Temat postu: Re: Ignorowanie dowodów, świadectw, przesłanek na istnienie

Michał Dyszyński napisał:

Tak funkcjonujący "racjonalizm", scjentyzm opiera się w gruncie rzeczy na POSTULACIE ZAMKNIĘCIA UMYSŁU na to, co przeczy ZAŁOŻONEJ (!) tezie. Przy czym owa teza, w podanym układzie jest nie do obalenia, bo konsekwentnie blokowany podstawowy mechanizm, który do obalenia jest konieczny - otwartość na nowe fakty, koncepcje, interpretacje.
A tak przy okazji - jak wiele zbieżności jest w tym artykule z tym, co od lat pisze na forum np. Wuj.
:brawo:


Antynaturalistyczne FAQ - tam jest wszystko

[link widoczny dla zalogowanych]

Myślę, że warto tutaj to doczepić bo idealnie pasuje do tego wątku


Ostatnio zmieniony przez Jan Lewandowski dnia Nie 12:23, 04 Paź 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18060
Przeczytał: 105 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 13:17, 04 Paź 2015    Temat postu: Re: Ignorowanie dowodów, świadectw, przesłanek na istnienie

Jan Lewandowski napisał:
Antynaturalistyczne FAQ - tam jest wszystko

[link widoczny dla zalogowanych]

Myślę, że warto tutaj to doczepić bo idealnie pasuje do tego wątku

Faktycznie. Sporo ciekawych analiza zawiera to źródło. Dzięki. :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
O.K.




Dołączył: 05 Maj 2012
Posty: 2038
Przeczytał: 68 tematów


PostWysłany: Nie 15:04, 04 Paź 2015    Temat postu: Re: Ignorowanie dowodów, świadectw, przesłanek na istnienie

Jan Lewandowski napisał:



Antynaturalistyczne FAQ - tam jest wszystko

[link widoczny dla zalogowanych]

Myślę, że warto tutaj to doczepić bo idealnie pasuje do tego wątku



Dokładnie.


Ostatnio zmieniony przez O.K. dnia Nie 15:05, 04 Paź 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18060
Przeczytał: 105 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 15:05, 02 Gru 2015    Temat postu: Re: Ignorowanie dowodów, świadectw, przesłanek na istnienie

Mam pytanie - problem do każdego chyba ateisty. Pewnie zostanie uznane za "tendencyjne". Ale kto się nie boi, niech czyta dalej.
Oto ono:
Czy gdybyś dowiedział(a) się o tym, że "grupa uczonych w Uniwersytetu ..X. badając ludzi w różnych stanach świadomości odkryła i udowodniła iż ludzie ci w pewnych sytuacjach są w stanie kontaktować się z bliżej nieopisaną do tej pory świadomością o charakterze uniwersalnym" uznał(a)byś, że jest to wartościowe doniesienie?

Teraz drugie pytanie. Gdybyś dowiedział(a) się o tym, że "grupa uczonych w Uniwersytetu ..Y. badając ludzi w różnych stanach świadomości odkryła i udowodniła iż ludzie w mózgach tych ludzi tworzy się szczególny rodzaj białka, którego wpływ na neurony ma charakter uniwersalny" uznał(a)byś, że jest to wartościowe doniesienie?

Przypuszczam, że z 99% ateistów (a przynajmniej chyba wszyscy jakich ja znam) uzna z automatu pierwsze doniesienie za niewiarygodną plotkę od oszołomów, a drugie za potencjalnie wartościową informację. Zwracam jednak uwagę - w obu przypadkach NIE WIADOMO NICZEGO WIĘCEJ o sprawie. Jedyną różnicą jest tylko ODGÓRNE ZAŁOŻENIE CZYTAJĄCEGO jakiego rodzaju doniesienia są wiarygodne, warte uwagi, a jakie. W tym kontekście uczciwy ateista powinien swój światopogląd (o ile przyznał, jak się spodziewałem, iż nie ma równoprawności na starcie pomiędzy ww wiadomościami) uznać za formę ODGÓRNEGO ZAŁOŻENIA, może "wiary", a nie jako konstrukcję agnostyczną.
A tak w ogóle. Spotkanie ateisty PRAWDZIWEGO (!) AGNOSTYKA to chyba coś trudniejszego, niż wygrać 6tkę w totka...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hushek
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 23 Lut 2011
Posty: 6781
Przeczytał: 7 tematów

Skąd: umiłowany kraj
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 19:06, 02 Gru 2015    Temat postu: Re: Ignorowanie dowodów, świadectw, przesłanek na istnienie

Michał Dyszyński napisał:
Mam pytanie - problem do każdego chyba ateisty. Pewnie zostanie uznane za "tendencyjne". Ale kto się nie boi, niech czyta dalej.
Oto ono:
Czy gdybyś dowiedział(a) się o tym, że "grupa uczonych w Uniwersytetu ..X. badając ludzi w różnych stanach świadomości odkryła i udowodniła iż ludzie ci w pewnych sytuacjach są w stanie kontaktować się z bliżej nieopisaną do tej pory świadomością o charakterze uniwersalnym" uznał(a)byś, że jest to wartościowe doniesienie?

Teraz drugie pytanie. Gdybyś dowiedział(a) się o tym, że "grupa uczonych w Uniwersytetu ..Y. badając ludzi w różnych stanach świadomości odkryła i udowodniła iż ludzie w mózgach tych ludzi tworzy się szczególny rodzaj białka, którego wpływ na neurony ma charakter uniwersalny" uznał(a)byś, że jest to wartościowe doniesienie?

Przypuszczam, że z 99% ateistów (a przynajmniej chyba wszyscy jakich ja znam) uzna z automatu pierwsze doniesienie za niewiarygodną plotkę od oszołomów, a drugie za potencjalnie wartościową informację. Zwracam jednak uwagę - w obu przypadkach NIE WIADOMO NICZEGO WIĘCEJ o sprawie. Jedyną różnicą jest tylko ODGÓRNE ZAŁOŻENIE CZYTAJĄCEGO jakiego rodzaju doniesienia są wiarygodne, warte uwagi, a jakie. W tym kontekście uczciwy ateista powinien swój światopogląd (o ile przyznał, jak się spodziewałem, iż nie ma równoprawności na starcie pomiędzy ww wiadomościami) uznać za formę ODGÓRNEGO ZAŁOŻENIA, może "wiary", a nie jako konstrukcję agnostyczną.

Ad 1.
Gdyby udowodniła - piszesz. Gdzie te dowody zatem ? Twarde dowody, a nie filozoficzne przypuszczenia ?

Ad 2.
j/w

Cytat:
(...) w obu przypadkach NIE WIADOMO NICZEGO WIĘCEJ o sprawie (...)

No właśnie...
Cytat:
A tak w ogóle. Spotkanie ateisty PRAWDZIWEGO (!) AGNOSTYKA to chyba coś trudniejszego, niż wygrać 6tkę w totka...

Agnostyka spotkać jest bardzo łatwo - 90 % "katolików" jest w istocie agnostykami, choć sami o tym nie wiedzą. Katolików/chrześcijan prawdziwie wierzących w dogmaty - jest niewielu. Wierzysz Michale w gadającego węża, krzew gorejący i to, że Jezus stąpał po tafli wody ? No to gratuluję wiary. Większość wierzących nie wierzy w te cuda wianki - zapewniam, choć nie mam na to żadnych dowodów. Są więc katolikami, czy też wierzą w coś co nakazuje im tradycja ? Nawet nie bardzo wiedząc w co właściwie wierzą...

Co do zdeklarowanych ateistów. Zgoda - jest nas niewielu, co nie znaczy, że nie można nas spotkać... :wink:


Ostatnio zmieniony przez hushek dnia Śro 19:12, 02 Gru 2015, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marlow




Dołączył: 21 Lut 2015
Posty: 39
Przeczytał: 24 tematy


PostWysłany: Sob 11:18, 05 Gru 2015    Temat postu: Re: Ignorowanie dowodów, świadectw, przesłanek na istnienie

hushek napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Mam pytanie - problem do każdego chyba ateisty. Pewnie zostanie uznane za "tendencyjne". Ale kto się nie boi, niech czyta dalej.
Oto ono:
Czy gdybyś dowiedział(a) się o tym, że "grupa uczonych w Uniwersytetu ..X. badając ludzi w różnych stanach świadomości odkryła i udowodniła iż ludzie ci w pewnych sytuacjach są w stanie kontaktować się z bliżej nieopisaną do tej pory świadomością o charakterze uniwersalnym" uznał(a)byś, że jest to wartościowe doniesienie?

Teraz drugie pytanie. Gdybyś dowiedział(a) się o tym, że "grupa uczonych w Uniwersytetu ..Y. badając ludzi w różnych stanach świadomości odkryła i udowodniła iż ludzie w mózgach tych ludzi tworzy się szczególny rodzaj białka, którego wpływ na neurony ma charakter uniwersalny" uznał(a)byś, że jest to wartościowe doniesienie?

Przypuszczam, że z 99% ateistów (a przynajmniej chyba wszyscy jakich ja znam) uzna z automatu pierwsze doniesienie za niewiarygodną plotkę od oszołomów, a drugie za potencjalnie wartościową informację. Zwracam jednak uwagę - w obu przypadkach NIE WIADOMO NICZEGO WIĘCEJ o sprawie. Jedyną różnicą jest tylko ODGÓRNE ZAŁOŻENIE CZYTAJĄCEGO jakiego rodzaju doniesienia są wiarygodne, warte uwagi, a jakie. W tym kontekście uczciwy ateista powinien swój światopogląd (o ile przyznał, jak się spodziewałem, iż nie ma równoprawności na starcie pomiędzy ww wiadomościami) uznać za formę ODGÓRNEGO ZAŁOŻENIA, może "wiary", a nie jako konstrukcję agnostyczną.

Ad 1.
Gdyby udowodniła - piszesz. Gdzie te dowody zatem ? Twarde dowody, a nie filozoficzne przypuszczenia ?

Ad 2.
j/w

Cytat:
(...) w obu przypadkach NIE WIADOMO NICZEGO WIĘCEJ o sprawie (...)

No właśnie...
Cytat:
A tak w ogóle. Spotkanie ateisty PRAWDZIWEGO (!) AGNOSTYKA to chyba coś trudniejszego, niż wygrać 6tkę w totka...

Agnostyka spotkać jest bardzo łatwo - 90 % "katolików" jest w istocie agnostykami, choć sami o tym nie wiedzą. Katolików/chrześcijan prawdziwie wierzących w dogmaty - jest niewielu. Wierzysz Michale w gadającego węża, krzew gorejący i to, że Jezus stąpał po tafli wody ? No to gratuluję wiary. Większość wierzących nie wierzy w te cuda wianki - zapewniam, choć nie mam na to żadnych dowodów. Są więc katolikami, czy też wierzą w coś co nakazuje im tradycja ? Nawet nie bardzo wiedząc w co właściwie wierzą...

Co do zdeklarowanych ateistów. Zgoda - jest nas niewielu, co nie znaczy, że nie można nas spotkać... :wink:


Jak widać na powyższym obrazku, kolejny zdeklarowany ateista, odpowiedział dokładnie tak, jak to było do przewidzenia.
Czyli, że tak zwany zdeklarowany ateizm jest niczym innym, jak kolejną fobią, tudzież idiosynkrazją.
I takich ateistów to legion, a nawet 10. :mrgreen: :rotfl:


_________________________________

Michał Dyszyński napisał:
W tym kontekście uczciwy ateista powinien swój światopogląd (o ile przyznał, jak się spodziewałem, iż nie ma równoprawności na starcie pomiędzy ww wiadomościami) uznać za formę ODGÓRNEGO ZAŁOŻENIA, może "wiary", a nie jako konstrukcję agnostyczną.

Się przyczepię do zupełnie innej parafii.
Nie ma światopogladów ateistycznych, katolickich, agnostycznych, czy nawet muzułmańskich, gdyż nawet najgłupszy mułła nie jest w stanie swojego światopoglądu, w najbardziej źródłowym tego terminu znaczeniu, podporządkować prawu islamskiemu.
Ateizm, katolicyzm, etc, to tylko części światopoglądu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hikari33




Dołączył: 23 Lut 2012
Posty: 223
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska

PostWysłany: Sob 12:15, 05 Gru 2015    Temat postu:

"Marlow: Nie ma światopogladów ateistycznych, katolickich, agnostycznych, czy nawet muzułmańskich, gdyż nawet najgłupszy mułła nie jest w stanie swojego światopoglądu, w najbardziej źródłowym tego terminu znaczeniu, podporządkować prawu islamskiemu.
Ateizm, katolicyzm, etc, to tylko części światopoglądu."

Możesz wypowiedzieć się konkretniej - co masz na myśli? to ciekawe.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hikari33




Dołączył: 23 Lut 2012
Posty: 223
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska

PostWysłany: Sob 12:20, 05 Gru 2015    Temat postu:

"Marlow:
tak zwany zdeklarowany ateizm jest niczym innym, jak kolejną fobią, tudzież idiosynkrazją."

Też tak myślę, tylko nigdy dosadnie tego nie określiłam... na pewno jest to antypatia, nieprzychylność lub/i wstręt do uznających inne wartości...

Dziękuję.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 4461
Przeczytał: 49 tematów


PostWysłany: Sob 12:44, 05 Gru 2015    Temat postu:

Marlow napisał:
Się przyczepię do zupełnie innej parafii.
Nie ma światopogladów ateistycznych, katolickich, agnostycznych, czy nawet muzułmańskich, gdyż nawet najgłupszy mułła nie jest w stanie swojego światopoglądu, w najbardziej źródłowym tego terminu znaczeniu, podporządkować prawu islamskiemu.
Ateizm, katolicyzm, etc, to tylko części światopoglądu.


Też się przyczepię do zupełnie innej parafii.

Światopogląd każdego jest teistyczny i ateistyczny jednocześnie, w najbardziej źródłowym tzn. moim znaczeniu.

/teistyczny: to opary o własne (krytyczne) przekonania; ateistyczny: oparty na wierze (bezkrytycznej, bezmyślnej)/
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18060
Przeczytał: 105 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 15:36, 05 Gru 2015    Temat postu: Re: Ignorowanie dowodów, świadectw, przesłanek na istnienie

hushek napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Mam pytanie - problem do każdego chyba ateisty. Pewnie zostanie uznane za "tendencyjne". Ale kto się nie boi, niech czyta dalej.
Oto ono:
Czy gdybyś dowiedział(a) się o tym, że "grupa uczonych w Uniwersytetu ..X. badając ludzi w różnych stanach świadomości odkryła i udowodniła iż ludzie ci w pewnych sytuacjach są w stanie kontaktować się z bliżej nieopisaną do tej pory świadomością o charakterze uniwersalnym" uznał(a)byś, że jest to wartościowe doniesienie?

Teraz drugie pytanie. Gdybyś dowiedział(a) się o tym, że "grupa uczonych w Uniwersytetu ..Y. badając ludzi w różnych stanach świadomości odkryła i udowodniła iż ludzie w mózgach tych ludzi tworzy się szczególny rodzaj białka, którego wpływ na neurony ma charakter uniwersalny" uznał(a)byś, że jest to wartościowe doniesienie?

Przypuszczam, że z 99% ateistów (a przynajmniej chyba wszyscy jakich ja znam) uzna z automatu pierwsze doniesienie za niewiarygodną plotkę od oszołomów, a drugie za potencjalnie wartościową informację. Zwracam jednak uwagę - w obu przypadkach NIE WIADOMO NICZEGO WIĘCEJ o sprawie. Jedyną różnicą jest tylko ODGÓRNE ZAŁOŻENIE CZYTAJĄCEGO jakiego rodzaju doniesienia są wiarygodne, warte uwagi, a jakie. W tym kontekście uczciwy ateista powinien swój światopogląd (o ile przyznał, jak się spodziewałem, iż nie ma równoprawności na starcie pomiędzy ww wiadomościami) uznać za formę ODGÓRNEGO ZAŁOŻENIA, może "wiary", a nie jako konstrukcję agnostyczną.

Ad 1.
Gdyby udowodniła - piszesz. Gdzie te dowody zatem ? Twarde dowody, a nie filozoficzne przypuszczenia ?

Ad 2.
j/w

Cytat:
(...) w obu przypadkach NIE WIADOMO NICZEGO WIĘCEJ o sprawie (...)

No właśnie...

Ano właśnie...
Dalej się upieram, co wywodzę z reakcji jakie zaobserwowałem u 100% znanych mi ateistów, że ten typowy ateizm ma strukturę następującą:
1. SILNIE DOGMATYCZNA PODSTAWA, której istotą jest WIARA w naturalizm.
2. System pewnych relatywnie prostych kulturowych mechanizmów filtrowania informacji pod kątem, czy nie przemyciły one czasem jakichś twierdzeń z obozu "wroga", czyli teizmu. Filtr działa w ten sposób, że wychwytuje wyrazy typu "dusza", "Bóg", "duchowość", a następnie sprawdza status emocjonalno akceptacyjny wypowiedzi - jeśli jest w on krytyczna, kpiąco, pejoratywny, to jest ok wiadomość z miejsca robi się wiarygodna. Jeśli zaś status ten jest akceptujący, czy choćby sugerujący możliwość owej akceptacji, to taka wiadomość zyskuje status "oszołomstwo", "niewiarygodne" itp. System filtrowania działa PRZED JAKĄKOLWIEK GŁĘBSZĄ ANALIZĄ, co powoduje, że do tejże analizy praktycznie nigdy nie dochodzi.

Z punktem 2gim związany jest też kolejny mechanizm ateistycznego rozumowania, ściśle związany z kpiną, sarkazmem, oskarżeniami o oszustwo i jakieś domniemane błędy w jakimkolwiek rozumowaniu, które sugerowałoby W OGÓLE SENS SAMEGO ROZPATRYWANIA zagadnień teistycznych. Umysł w trybie "naukowego ateisty" ma zatem taki na twardo wbudowany przełącznik, który działa tak:
"zaobserwowano wiadomość podejrzaną wyraźnie o teizm"
- uruchomić program: "wyśmiewamy, oskarżamy o oszustwo".
Zaobserwowano wiadomość dającą się rozpoznać jako atak na teizm, bądź przynajmniej dystansującą się od teizmu
- uruchomić program: "popieramy, ustawiamy wysoki poziom wiarygodności".

Z drugiej strony....
Też przyznam...
Że u dużej części (hmmmm, chyba niestety przeważającej) teistów bardzo często działa podobny program w drugą stronę. Najsilniejszy ten aspekt jest u muzułmanów, a u chrześcijan rozkłada się dość różnie w zależności od grupy wyznaniowej. Chyba najbardziej zamknięte światopoglądowo są ugrupowania rodem z USA - jak Świadkowie Jehowy, czy Baptyści. Katolicy i protestanci są chyba bardziej gotowi do dialogu i dyskusji, ale też chyba tylko elita intelektualna jest w stanie ocierać się tu poziom prawdziwego agnostycyzmu.
Jednak ostatecznie - i to jest moja teza - chyba ostatnio łatwiej jest znaleźć osobę o dużej otwartości, umiejącą myśleć agnostycznie wśród np. katolików, niż wśród ateistów. Mówiąc inaczej, wg mnie poziom ukrytego (!) dogmatyzmu w rozumowaniu jest wyższy średnio u ateistów, niż u katolików. I to mimo, że katolicy teoretycznie "wierzą w dogmaty", a ateiści nic podobnego nie deklarują. Jednak patrząc na same ścieżki rozumowania, na to jak przebiega rozpoznawanie (skądinąd neutralnych) wiadomości, to większą szansę daję na to, że katolik będzie w stanie wchłonąć wiadomość, jakoś tam zrozumieć, powtórzyć o co tam chodziło (test podstawowego zrozumienia), a następnie wyrazić jakąś swoją własną opinię na ów temat (już obojętnie jaką, nie będę forsował aspektu zmiany myślenia), niż ateista. To wg mnie ateista częściej zatrzyma się, zablokuje, po rozpoznaniu wiadomości jak pochodzącej od przeciwnego światopoglądu.
Przy czym oczywiście inne będą typowe reakcje na wiadomość z "wrogiego obozu". Typowy ateista zareaguje drwiną i wyśmiewaniem, zaś typowy teista oskarży o "lewactwo", bezbożność itp.


hushek napisał:
Większość wierzących nie wierzy w te cuda wianki - zapewniam, choć nie mam na to żadnych dowodów. Są więc katolikami, czy też wierzą w coś co nakazuje im tradycja ? Nawet nie bardzo wiedząc w co właściwie wierzą...
W zasadzie się z Tobą zgadzam. Poziom filozoficzno-teologicznej wiedzy typowego katolika jest żenująco niski. Jeśli chodzi o wiarę w cuda, to duża część, jak nie większość poprzestaje na "wierze" w rodzaju "nie zaprzeczam, że MOGŁO się tak zdarzyć, a czy się naprawdę znaczyło, to nie zamierzam kopii kruszyć". Ale to akurat jest chyba objawem pewnego "zdrowia" w rozumowaniu. Biblia jest dość złożoną księgą, upchnięto w niej obok siebie dość znacząco różniące się opisy - takie "twarde" komunikaty, które są podstawa religii, jak i całą masę (przy)powiastek, które nie tyle są ważne jako historyczne fakty, ale mają nieść ze sobą pewną naukę, morał itp.

Weźmy taki aspekt sprawy
Czy gorejący krzak rzeczywiście mówił do Mojżesza?
Niewątpliwie dzisiejsi specjaliści od efektów specjalnych byliby w stanie zmontować dowolnej osobie spektakl, który dość dokładnie odpowiada temu, co napisano w Starym Testamencie. Tak więc, włączając np. do akcji kosmitów, czy inną zaawansowaną cywilizację da się wyjaśnić znaczącą część cudów metodami nauki. Ale...
Ale czy to oznacza, że nagle mamy przestać WIERZYĆ W PRZEKAZ Z TEGO WYNIKAJĄCY?
To jest ZUPEŁNIE INNE PYTANIE!!!
Dla mnie przekaz religijny jest pewną całością, pewnym konstruktem NIEZALEŻNYM OD METOD, DZIĘKI KTÓRYM ZOSTAŁ PODANY. Pewnie ten krzak, nie musiał być krzakiem (mógł być np. gorejący kamień), pewnie to, czy tamto w opisie nie zgadza się z tym, co się zdarzyło naprawdę. Nie wykluczam tego. Ale to nie o to chodzi, aby się upierać co do szczegółów jakiegoś zdarzenia, aby teraz drobiazgowo analizować ich zgodność z tym, co obserwuje się XXI wiecznych laboratoriach. Ważny jest PRZEKAZ na poziomie MODELOWANIA CZŁOWIECZEŃSTWA. Ważna jest CAŁOŚĆ KOMPLEKSOWA STRUKTURA MYŚLI na temat tego czym jest jestestwo człowieka. A ta struktura jest sukcesywnie BUDOWANA na stronach Biblii. Użyłem słowa "budowana", bo tutaj niemal każdy fragment ma jakieś swoje znaczenie, ale jest ono jakże często różne od tego co odbierzemy bezpośrednio. Jak ktoś podchodzi do Biblii ściśle TYLKO analitycznie, skupiając się na szczegółach, analizując te szczegóły w oderwaniu od całości, to faktycznie musi dojść do wniosków w stylu ateistycznym. Bo te opisy osobno nie mają większego sensu, niż dowolny zbiór baśni i legend. Dopiero skonstruowanie z nich pewnej bardzo skomplikowanej całości, odkrywa sens owej księgi (tzn. ksiąg).
Kiedyś mi się nasunęło porównanie przekazu biblijnego do budowania obwodów elektrycznych metodą "na jeża". Na etapie prototypów, gdy jeszcze nie zaprojektowano płytki drukowanej, a już chce się przetestować obwód, elektronik łączy odpowiedni złącza za pomoca drucików - to połączyć z tym, tamto z tamtym itd... Taki prototyp obwodu wygląda więc po pewnym czasie jak płytka z wystającą gigantyczną ilością przewodów, które plączą się, gmatwają itd. Czymś podobnym jest Biblia - tam zdarzenia i sformułowani wyjaśniają się nawzajem na bardzo skomplikowany sposób. Słyszałem kiedyś, że pewien filozof (Nie pamiętam jaki, ale był to za młodu ateista), gdy w późniejszym okresie życia zajął się analizowaniem Biblii, określił ją jako wspaniałą zagadkę intelektualną, taka ucztę dla intelektu. Po prostu naprawdę fascynującą sprawą jest, gdy ktoś odkryje, że jakieś wtrącenie, jakiś aspekt zdarzenia opisany w jednym miejscu tej księgi, idealnie wpasowuje się w sens tłumaczenia zupełnie innego zdarzenia/wypowiedzi mającego miejsce ileś tam wieków później.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 4461
Przeczytał: 49 tematów


PostWysłany: Sob 16:19, 05 Gru 2015    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
W zasadzie się z Tobą zgadzam. Poziom filozoficzno-teologicznej wiedzy typowego katolika jest żenująco niski.


Michał Dyszyński napisał:
Katolicy i protestanci są chyba bardziej gotowi do dialogu i dyskusji, ale też chyba tylko elita intelektualna jest w stanie ocierać się tu poziom prawdziwego agnostycyzmu.


http://www.sfinia.fora.pl/katolicyzm,7/czy-agnostyk-moze-byc-katolikiem,2313.html#36424

Michał, podobno czytałeś. Czy p.trabka i ks.Marek napisali nieprawdę :shock: ?


Ostatnio zmieniony przez lucek dnia Sob 16:30, 05 Gru 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18060
Przeczytał: 105 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 16:47, 05 Gru 2015    Temat postu:

lucek napisał:
http://www.sfinia.fora.pl/katolicyzm,7/czy-agnostyk-moze-byc-katolikiem,2313.html#36424

Michał, podobno czytałeś. Czy p.trabka i ks.Marek napisali nieprawdę :shock: ?

W jakiej kwestii?
- Pisali wiele. Wskaż konkretnie o jaki aspekt ich wypowiedzi Ci chodzi, to może będę w stanie mieć zdanie na ten temat.
Jeśli chodzi o stwierdzenia będące najbliżej linka, to widzę w nich głównie nadinerpretację wypowiedzi, którą przedstawił Wuj.

Nie wiem dlaczego moja obrona agnostycyzmu jest odbierana na jakimś poziomie skrajnym, sugerującym chyba (?) jakieś niedocenianie, odżegnywanie się od wiary. Wg mnie rozsądny agnostycyzm (Wuj o tym właśnie pisze) polega na sobie NA UŚWIADOMIENIU GRANIC TEGO, CO DA SIĘ SENSOWNIE OKREŚLIĆ JAKO WIEDZĘ, a następnie zadecydowaniu co w tym obszarze "pozawiedzy" robić.
Chcę też zwrócić uwagę na to, że zacytowany tekst soborowy nie stwierdza, że wiara jest niepotrzebna, ale jedynie to, że jest ona NIESPRZECZNA z rozumem. Mówiąc jeszcze inaczej - jesliby ktoś miał odpowiednio zaawansowany (na razie wśród żyjących ludzi zapewne nikt go nie ma) rozum (a także chyba jednak DOSTĘP DO FAKTÓW - to już mój dopisek), to istnienie Boga jawiłoby się mu w sposób pewny. Jednak zwykli ludzie są na tyle słabi w wiedzy, rozumie, że domknięcie pewnych aspektów rozumowania jest możliwe jedynie z użyciem wiary.
Poza tym, już niezależnie od kwestii istnienia Boga, wiara jest czymś niezbędnym w ogóle jako konstrukcja poprawnego rozumowania - działając już choćby na etapie tworzenia podstaw aksjomatycznych.
Zaś co się tyczy agnostycznej postawy, to mi przede wszystkim chodzi o to, aby w sytuacji braku wiedzy na jakiś temat nie postulować naprędce tworzonych rozwiązań, które zbyt silnie próbują ów brak nadrobić mechanizmami POZORNEJ (!) zgodności z wyznawanym światopoglądem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 4461
Przeczytał: 49 tematów


PostWysłany: Sob 17:04, 05 Gru 2015    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
W jakiej kwestii?
- Pisali wiele. Wskaż konkretnie o jaki aspekt ich wypowiedzi Ci chodzi, to może będę w stanie mieć zdanie na ten temat.
Jeśli chodzi o stwierdzenia będące najbliżej linka, to widzę w nich głównie nadinerpretację wypowiedzi, którą przedstawił Wuj.


Ano Michale choćby w takiej, że nawet Wuj twierdzi, że każdy ma boga lub aboga, więc nie wiedzieć czemu istnienie jakiegoś boga/aboga dla Wuja nie jest pewne.

Zupełnie inną sprawą jest jaki jest ten bóg i kim/czym jest bóg.

Skoro czytałeś ...

Michał Dyszyński napisał:
Jednak zwykli ludzie są na tyle słabi w wiedzy, rozumie, że domknięcie pewnych aspektów rozumowania jest możliwe jedynie z użyciem wiary.


Tu bez złośliwości. Tego nie potrafię się nauczyć :( .
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 10309
Przeczytał: 115 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 17:31, 05 Gru 2015    Temat postu:

hikari33 napisał:
"Marlow:
tak zwany zdeklarowany ateizm jest niczym innym, jak kolejną fobią, tudzież idiosynkrazją."

Też tak myślę, tylko nigdy dosadnie tego nie określiłam... na pewno jest to antypatia, nieprzychylność lub/i wstręt do uznających inne wartości...

Dziękuję.


Jednak nie cierpisz ateistow. Po co ta sciema o koleżance ateistce??? :) :(
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 10309
Przeczytał: 115 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 17:32, 05 Gru 2015    Temat postu:

Mam wierzyc w aboga??? Jak w boga mi sie nie udaje.! :-) :-) :-) :-)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18060
Przeczytał: 105 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 18:20, 05 Gru 2015    Temat postu:

Semele napisał:
Mam wierzyc w aboga??? Jak w boga mi sie nie udaje.! :-) :-) :-) :-)

Abogiem wg Wuja jest najczęściej po prostu naturalizm, bądź podobne scjentystyczne tezy. Wierzysz w niego?


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Sob 18:20, 05 Gru 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Agent Tomek
Proszę oczyść posty w DR



Dołączył: 12 Mar 2015
Posty: 745
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 18:35, 05 Gru 2015    Temat postu:

Do moderacji suplikuję, coby wyciepnąć ten magiel - protokolantka mi się spazmuje! :mrgreen:
_______________________________
"Od samego mieszania herbata nie staje się słodsza." S. Kisielewski


Ostatnio zmieniony przez Agent Tomek dnia Sob 18:36, 05 Gru 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18060
Przeczytał: 105 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 19:12, 05 Gru 2015    Temat postu:

lucek napisał:
Ano Michale choćby w takiej, że nawet Wuj twierdzi, że każdy ma boga lub aboga, więc nie wiedzieć czemu istnienie jakiegoś boga/aboga dla Wuja nie jest pewne.

Zupełnie inną sprawą jest jaki jest ten bóg i kim/czym jest bóg.

Z tego co Wuja rozumiem, to twierdzenie mówi nam tylko tyle, że JEŚLI JUŻ KTOŚ POSIADA ŚWIATOPOGLĄD - np. ateistyczny - to nie jest tak, że ów światopogląd będzie się opierał na samej negacji innych światopoglądów. Bo ateiści często tak tłumaczą swój światopogląd, że oni niczego nie twierdzą z wyjątkiem negowania wiary w Boga. Ano jednak tak nie jest - owo negowanie wiary w Boga nie jest TYLKO negowaniem, ale też i całym zestawem stwierdzeń pozytywnych - np. o istnieniu (wiecznej) materii, możliwości powstania świadomości na drodze przypadkowych zmian w konfiguracji tejże materii itp. Ateizm bez tych - powtarzam POZYTYWNYCH - twierdzeń praktycznie nie istnieje.
Czym innym jednak jest stopień pewności i status względem twierdzeń w światopoglądzie, który aktualnie wyznajemy. W każdym światopoglądzie (tak teistycznym, jak i ateistycznym) występują twierdzenia, które są aksjomatami, jak również te, które są wnioskami, tezami wywiedzionymi z założeń. Jeśli aksjomat potraktujemy jako formę wiary (a są po temu sensowne powody), to możemy postawić pytanie o to, na ile mamy pewność co do samego przyjęcia tego, a nie innego aksjomatu.
Np. w chrześcijaństwie mamy różne spory dogmatyczne, zaś w ateizmie można się spierać co do takich założeń jak np. istnienie wieloświatów, wieczny charakter wszechświata, a nawet rozważać istnienie form duchowości powiązanych z samymi energiami (ale bez Boga, jako stwórcy, czy sędziego) itp. Co do swojego światopoglądu ogólnie też można mieć wątpliwości, bo rzadko kto uważa, że już zjadł wszelkie rozumy i na tym etapie uzyskał idealną wizję stanu rzeczy.


lucek napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Jednak zwykli ludzie są na tyle słabi w wiedzy, rozumie, że domknięcie pewnych aspektów rozumowania jest możliwe jedynie z użyciem wiary.


Tu bez złośliwości. Tego nie potrafię się nauczyć :( .

Tego nie trzeba się uczyć. Przecież masz świadomość tego, że wielu rzeczy nie wiesz - np. nie znasz roku produkcji procesora w moim komputerze.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marlow




Dołączył: 21 Lut 2015
Posty: 39
Przeczytał: 24 tematy


PostWysłany: Nie 11:17, 06 Gru 2015    Temat postu:

hikari33 napisał:
"Marlow: Nie ma światopogladów ateistycznych, katolickich, agnostycznych, czy nawet muzułmańskich, gdyż nawet najgłupszy mułła nie jest w stanie swojego światopoglądu, w najbardziej źródłowym tego terminu znaczeniu, podporządkować prawu islamskiemu.
Ateizm, katolicyzm, etc, to tylko części światopoglądu."

Możesz wypowiedzieć się konkretniej - co masz na myśli? to ciekawe.


Światopogląd to zbiór sądów, będących odzwierciedleniem relacji pomiędzy osobą a światem. Ta osobowa relacja nie daje się zredukować do kilku sądów, zajęcia stanowiska w sporze o to czy Bóg istnieje czy nie, czy dajmy na to aborcja jest moralna czy nie, ale jest znacznie bogatsza. I o ile można przyjmować, kierować się katolicką nauką społ, to nie sposób na gruncie np światopoglądu katolickiego uzasadnić wyższość M. Davisa nad Chuckiem Berry, tak jak nie ma ateistycznej geografii czy historii.
Bardziej plastycznie: swiatopogląd to taki blog mieszkalny, a ateizm, teizm itd to tylko lokale w tym bloku. Oczywiście te lokale moga mieć różny metraż, niektóre moga być ze sobą połączone bez konieczności wychodzenia na klatkę, ale mimo wszystko lokal to lokal.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marlow




Dołączył: 21 Lut 2015
Posty: 39
Przeczytał: 24 tematy


PostWysłany: Nie 11:20, 06 Gru 2015    Temat postu:

lucek napisał:
Marlow napisał:
Się przyczepię do zupełnie innej parafii.
Nie ma światopogladów ateistycznych, katolickich, agnostycznych, czy nawet muzułmańskich, gdyż nawet najgłupszy mułła nie jest w stanie swojego światopoglądu, w najbardziej źródłowym tego terminu znaczeniu, podporządkować prawu islamskiemu.
Ateizm, katolicyzm, etc, to tylko części światopoglądu.


Też się przyczepię do zupełnie innej parafii.

Światopogląd każdego jest teistyczny i ateistyczny jednocześnie, w najbardziej źródłowym tzn. moim znaczeniu.

/teistyczny: to opary o własne (krytyczne) przekonania; ateistyczny: oparty na wierze (bezkrytycznej, bezmyślnej)/


Znowu w życiu ci nie wyszło,
uciec pragniesz w wielki sen...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia kontra krytyka teizmu Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
Strona 2 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin