Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Jaka racjonalność ?
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 6, 7, 8 ... 20, 21, 22  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia teizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 3427
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 51 razy

PostWysłany: Pon 15:34, 29 Maj 2017    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Irbisol napisał:
Zatem religie są dla hipokrytów. Oni głoszą, że prawdziwe jest coś, co im pasuje.

Skupię się na tym, bo tu jest clou problemu.

Wg mnie clou to raczej ostatni akapit z poprzedniego mojego postu, ale skupmy się na tym, co proponujesz.

Cytat:
Hipokryzja polega na utrzymywaniu w rozumowaniu jednocześnie dwóch sprzecznych poglądów.
Stawiam podstawowe pytanie w odniesieniu do zarzutu z Twojego sformułowania: głoszą, że prawdziwe jest coś, co im pasuje.
Czy coś przeciwnego jest w ogóle możliwe?
Czy jest sens w uznawaniu czegoś, co nam nie pasuje?

JAK NAJBARDZIEJ.
Np. twierdzę, że raczej nie zostanę miliarderem.
Albo że będzie padał deszcz, gdy wybieram się na wycieczkę (prognozy i ciemne chmury na to wskazują).

Skoro jednemu pasuje X, a drugiemu ~X, to nie może być prawdziwe jednocześnie X i ~X - a wg ciebie jednocześnie oba te sprzeczne ze sobą zdania są prawdziwe. Światopogląd "prawdziwe jest to, co mi pasuje" jest zwyczajnie sprzeczny logicznie.

Cytat:
W moim przekonaniu ateista też uznaje to, co mu pasuje, choć się do tego nie przyznaje. Wszystko co głoszą ateiści, w gruncie rzeczy "im pasuje".

Bzdury.
Mnie jak najbardziej pasuje istnienie Boga. I nie jestem wśród ateistów jakimś wyjątkiem.
Oparłeś dalsze rozumowanie na fałszywym założeniu, zatem nie ma sensu tego rozumowania rozpatrywać.

Swoją drogą - ciekawie próbujesz wmówić hipokryzję komuś, kto nie uwierzył w coś, co potencjalnie może być bzdurą.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Irbisol dnia Pon 15:35, 29 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11157
Przeczytał: 62 tematy

Pomógł: 793 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 16:19, 29 Maj 2017    Temat postu:

Irbisol napisał:
MD napisał:
Czy jest sens w uznawaniu czegoś, co nam nie pasuje?

JAK NAJBARDZIEJ.
Np. twierdzę, że raczej nie zostanę miliarderem.
Albo że będzie padał deszcz, gdy wybieram się na wycieczkę (prognozy i ciemne chmury na to wskazują).

Ja rozumiałem jak do tej pory, że mówimy o tym co NAM PASUJE NA POZIOMIE INTELEKTUALNYM!
Wyszło nieporozumienie, więc uściślę pytanie: czy jest sens uznawać coś, co nam intelektualnie nie pasuje?
Inaczej mówiąc - czy można uznać ze sensowną postawę w rodzaju: uważam, że teoria X jest bzdurna, ale ją uznaję...

Błąd, który nagminnie popełniają ateiści polega na NAIWNEJ EPISTEMOLOGII. W jej ramach rzeczy się przyjmuje, albo nie, na podstawie ścisłych dowodów, albo kompletnie z niczego. Dalej ateiści próbuję wcisnąć w ten absurdalny gorset myślowy wiarę religijną - aby ogłosić, że ona jest z niczego, zaś po przeciwnej stronie jest ateizm, który...
... no właśnie, który pewnie skoro zaprzecza religii, to miałby być z "czegoś". :rotfl:
Ustawianie sobie przeciwnika pod naiwny, nieadekwatny schemat przejdzie tylko wtedy, gdy się nie spojrzy głębiej na sprawę.
Wiedza nurza się w poziomach szarości.
Teorie naukowe zaczynają się od hipotez, potem słabo potwierdzonych hipotez, potem lepiej potwierdzonych, wreszcie do słabo potwierdzonych teorii, potem lepiej potwierdzonych, a na koniec....
... do odrzucenia starej teorii i zastąpienia jej nową (zwykle, choć może nie zawsze). :rotfl:
Wiara też działa w takim schemacie - jest słaba wiara, jest względnie mocno wiara, aż do zupełnie mocnej. Może tez wiara zostać odrzuconą (też nie zawsze, ale to się zdarza). Religie nie negują faktów konwersji, ani apostazji - oczywistością jest, że wierzymy słabiej, bądź mocniej, świadomiej, bądź bardziej uczuciowo.
W każdym razie religię przyjmuję, BO MI PASUJE także NA POZIOMIE INTELEKTUALNYM (choć nie tylko na tym poziomie i tu jest akurat różnica z wiedzą naukową, która ODNOSI SIĘ DO WĘŻSZEGO ZAKRESU PROBLEMÓW) .
Nie dlatego przyjmuję (przynajmniej dzisiaj, gdy sprawę głębiej przemyślałem) chrześcijaństwo, że dzięki niemu miałbym z większym prawdopodobieństwem wygrać w totolotka, albo dlatego, ze mi jest przyjemnie. Właściwie to pewnie bardziej by mi było przyjemnie być ateistą, bo ten światopogląd nie postuluje wiecznych męczarni w piekle, nie żąda ode mnie abym "wziął swój krzyż na każdy dzień".
Przyjmuję chrześcijaństwo bo INTELEKTUALNIE MI PASUJE - lepiej odpowiada na moje rozumienie rzeczywistości - ontologii, świadomości, epistemologii.

Nie oczekuję od religii rozwiązywania problemów naukowych, czy nawet praktycznych świata (co zdajesz się sugerować jako obowiązkowe w tym przypadku). Nie oczekuję tego, podobnie jak nie oczekiwał nikt tego od Platona, który był twórcą idealizmu platońskiego, Bergsona, propagujacego intuicjonizm, czy też Nietschego z jego filozofią mocy. Filozofię/światopogląd wybieramy WŁAŚNIE MECHANIZMEM WIDZIMISIOSTWA - co komu OSOBIŚCIE PASUJE. Tak to po prostu działa na tym - najwyższym w hierarchii - poziomie. Można światopogląd odrzucać, albo przyjmować, ale NIE ROBI SIĘ TEGO MECHANIZMEM DOWODZENIA, LECZ WIARY - przeświadczenia, jak się komu wydaje. Może się to komuś podobać, albo nie, ale Filozofia to przede wszystkim MNIEMANIA. Religia zaś jest szczególną postacią filozofii, więc też będziemy tu mieli głównie do czynienia właśnie z mniemaniami, z zastanawianiem się jak taki, czy inny pogląd odpowiada komuś SUBIEKTYWNIE.
Tak to normalnie działa i ja nie mogę zrozumieć, jak w ogóle można uważać inaczej. :think:


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 20:30, 29 Maj 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 3427
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 51 razy

PostWysłany: Wto 8:43, 30 Maj 2017    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Inaczej mówiąc - czy można uznać ze sensowną postawę w rodzaju: uważam, że teoria X jest bzdurna, ale ją uznaję...

Więc trochę o "uznawaniu", bo to jest właśnie sedno.
Jeżeli wymyślę jakąś bzdurę i w miarę ładnie to opakuję, to nie będziesz miał żadnych podstaw by nie uznać jej za realną, podobnie jak uznajesz za realne istnienie Boga.

Cytat:
ona <wiara religijna> jest z niczego, zaś po przeciwnej stronie jest ateizm, który...
... no właśnie, który pewnie skoro zaprzecza religii, to miałby być z "czegoś". :rotfl:

Ano jest. Właśnie z tego, co napisałem wyżej.
Nie należy przyjmować czegoś niefalsyfikowalnego za prawdę.

Cytat:
Przyjmuję chrześcijaństwo bo INTELEKTUALNIE MI PASUJE - lepiej odpowiada na moje rozumienie rzeczywistości - ontologii, świadomości, epistemologii.

Widocznie różnie rozumiemy pojęcie "lepiej odpowiada". Może - gdy wymyślę jakąś bzdurę - będzie ona jeszcze lepiej odpowiadała?
A może prawda jest inna niż tezy "najlepiej odpowiadające"?

Generalnie te wszystkie religie są mocno patykiem po wodzie pisane, więc ja po prostu w tym bajzlu udziału nie zamierzam brać. Stoję obok i się nie opowiadam, mając świadomość, że maksymalnie jedna religia może głosić prawdę. I to nie koniecznie ta, która mi intelektualnie czy w jakikolwiek inny sposób pasuje.
Dziwię się, że za swój światopogląd uznajesz coś, co jest mocno wątpliwe.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11157
Przeczytał: 62 tematy

Pomógł: 793 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 10:51, 30 Maj 2017    Temat postu:

Irbisol napisał:
Widocznie różnie rozumiemy pojęcie "lepiej odpowiada". Może - gdy wymyślę jakąś bzdurę - będzie ona jeszcze lepiej odpowiadała?
A może prawda jest inna niż tezy "najlepiej odpowiadające"?

Generalnie te wszystkie religie są mocno patykiem po wodzie pisane, więc ja po prostu w tym bajzlu udziału nie zamierzam brać. Stoję obok i się nie opowiadam, mając świadomość, że maksymalnie jedna religia może głosić prawdę. I to nie koniecznie ta, która mi intelektualnie czy w jakikolwiek inny sposób pasuje.
Dziwię się, że za swój światopogląd uznajesz coś, co jest mocno wątpliwe.

Wywiązała się dyskusja z Jankiem Lewandowskim - teistą - który właśnie podobnie argumentuje, czyli że niczego nie można stwierdzić, jako że wszystko jest jakoś wątpliwe. Widzę, że zaczynasz trzymać jego stronę, choć jak reprezentant ateizmu.
To ja jestem chyba większym optymistą. Do tego bardziej wierzę sobie - zakładam, że moje przekonanie (mniemania - intelektualne, czy inne) ma swoją wartość. Jak bym czegoś takiego nie założył, to bym w ogóle z Tobą nie dyskutował. Oczywiście zakładam też możliwość pomyłki, nie chcę być zadufkiem. Jednak ZAKŁADAM POZYTYWNY ASPEKT, jestem poznawczym optymistą. I ani jedna, ani druga skrajność w owej kwestii (czyli ani przesadny optymizm, ani skrajny pesymizm poznawczy) nie znajduje (arbitralnie! - też dowodu na to nie mam!) mojego uznania.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Wto 10:53, 30 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 3427
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 51 razy

PostWysłany: Wto 15:06, 30 Maj 2017    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Wywiązała się dyskusja z Jankiem Lewandowskim - teistą - który właśnie podobnie argumentuje, czyli że niczego nie można stwierdzić, jako że wszystko jest jakoś wątpliwe.

Niedokładnie czytałeś tę dyskusję, ale się nie dziwię, bo sedno ukryło się wśród ambicjonalnych dowodzeń.
Otóż JL twierdzi, że NIGDY niczego nie można stwierdzić z różną pewnością, o ile w ogóle jakakolwiek niepewność jest. To zupełnie co innego, niż ja twierdzę.
W przypadku religii nie mamy żadnych danych nt. prawdziwości którejkolwiek z nich. Co więcej, potencjalnie religii jest nieskończenie wiele i każda z tych wersji jest potencjalnie prawdziwa. I nadal nie mamy danych doświadczalnych, która się sprawdzała w alternatywnych rzeczywistościach.
Zatem niesłusznie porównujesz to, co piszę o religiach z tym, co JL pisze o chodniku.

Cytat:
zakładam, że moje przekonanie (mniemania - intelektualne, czy inne) ma swoją wartość.

Tylko dlatego, że jest twoje? Bo mnie to nie wystarcza.

Jak już pisałem - cały problem zawiera się w tym, że jeżeli Boga nie ma, to tak samo byś w niego wierzył.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11157
Przeczytał: 62 tematy

Pomógł: 793 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 17:13, 30 Maj 2017    Temat postu:

Irbisol napisał:
Cytat:
zakładam, że moje przekonanie (mniemania - intelektualne, czy inne) ma swoją wartość.

Tylko dlatego, że jest twoje? Bo mnie to nie wystarcza.

Jak już pisałem - cały problem zawiera się w tym, że jeżeli Boga nie ma, to tak samo byś w niego wierzył.

Też mi odkrycie... :rotfl:
A czy nie jest tak, że tego rodzaju wniosek dotyczy KAŻDEJ wiary?... W przypadku chodnika też można postawić zarzut, że jeśli w nocy go podmyło, to wstępując na niego wpadnę w dziurę. Tylko czego to miałoby dowieść?...

Stawiasz zarzut czemuś z tego, że jest tym, czym jest. Wiara ZAWSZE wynika z tego, że nie mamy absolutnej pewności, więc zawsze może się okazać, iż uwierzyliśmy na próżno. Stawianie czegoś takiego jako zarzut jest jak denerwowanie się na świat, ze jest jaki jest, że myśli są, jakie są.

Nie piszę, że moje mniemania dla kogoś (!) mają mieć wartość. Ale DLA MNIE są wartościowe, bo SĄ NAJLEPSZYM CO W DANEJ MATERII POSIADAM. Oczywiście nie są ideałem, ale - zakładając, że byłem uczciwy w swoim rozumowaniu - są najlepszym, a do tego JEDYNYM BLISKI MI co jest dostępne. Schizofreniczne byłoby w tej chwili uważanie, że powinienem oprzeć się na czymś innym. To co - mam teraz oprzeć się na czymś, co wcześniej odrzuciłem, bo uznałem za gorsze?... Takich odrzuconych koncepcji są setki, a nie widzę kryterium, które by z owych gorszych rozwiązań wskazywało jasno to, które mamy wybrać. Z resztą, jak bym je wybrał, to znowu postawiłbyś mi ten sam zarzut, więc i tak nic bym nie osiągnął szukając prawdy w tym co odrzucone.
- Jak uznałem za lepsze to, co mam, to znaczy, że DOPIERO NOWE ARGUMENTY, PRZESŁANKI mogłyby mnie skłonić do zmiany zdania. Dopóki takowych nie ma, dopóty to co mam, traktuję jako najlepsze Z MI DOSTĘPNYCH, a więc (patrząc realnie na sprawę, bo nie mam szansy na percepcję świata jakimś "nie sobą") najlepsze w ogóle.


Irbisol napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Wywiązała się dyskusja z Jankiem Lewandowskim - teistą - który właśnie podobnie argumentuje, czyli że niczego nie można stwierdzić, jako że wszystko jest jakoś wątpliwe.

Niedokładnie czytałeś tę dyskusję, ale się nie dziwię, bo sedno ukryło się wśród ambicjonalnych dowodzeń.
Otóż JL twierdzi, że NIGDY niczego nie można stwierdzić z różną pewnością, o ile w ogóle jakakolwiek niepewność jest. To zupełnie co innego, niż ja twierdzę.
W przypadku religii nie mamy żadnych danych nt. prawdziwości którejkolwiek z nich. Co więcej, potencjalnie religii jest nieskończenie wiele i każda z tych wersji jest potencjalnie prawdziwa. I nadal nie mamy danych doświadczalnych, która się sprawdzała w alternatywnych rzeczywistościach.
Zatem niesłusznie porównujesz to, co piszę o religiach z tym, co JL pisze o chodniku.

Nie zgadzam się ze stwierdzeniem pogrubionym w cytacie. Oto uważam, że POSIADAMY DANE na temat religii - są to wskazane księgi, autorytety, własne przeżycia. Są to całkiem dobre dane. Oczywiście jest jeszcze PROBLEM KRYTERIÓW.
Tak naprawdę to o to się spieramy - o kryteria (!) traktowania danych, a nie o to, czy jakieś dane istnieją. Dla jednego Biblia będzie absolutnym autorytetem i dowodem na słuszność religii, podczas gdy dla innego będzie tylko odpowiednikiem mitologii greckiej - czyli księgą o znaczeniu literackim i kulturowo - historycznym - nie zaś źródłem wiedzy o ontologii świata.

Czasami mam wrażenie, że prowadzisz jakąś grę w zapominanie - co chwila próbując ukrywać oczywiste, niezaprzeczalne fakty, stawiając tezy ewidentnie faktom przeczące. Tutaj jest to głównie (wyciągnięta nie pierwszy raz) teza, że "nie mamy żadnych danych" aby sądzić, porównywać religie. Gdy wskazałem Ci te dane, to to po prostu zignorowałeś. Te dane jednak SĄ! Możesz udawać, że ich nie ma, ale - w każdej następnej odpowiedzi, gdy to zrobisz - wytknę Ci to jako "zadziwiające zapominalstwo". Mogą Ci się owe dane podobać mniej, albo bardziej, możesz kwestionować sposób ich traktowania w celu wyciągnięcia takich, albo innych wniosków, ale udawanie, ze religie na niczym się nie opierają jest po prostu dziwactwem, formą ślepoty myślowej, albo wręcz można tu podejrzewać próbę manipulacji.
Tak więc - dane są, religia ma podstawy do swoich twierdzeń. Choć kwestia NA ILE te podstawy wskazują na poprawność twierdzeń religijnych oczywiście wciąż jest w grze. Tyle, że to jest inna dyskusja, niż spieranie się z twierdzeniem, że owych danych nie ma.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Wto 17:15, 30 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 3427
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 51 razy

PostWysłany: Śro 11:29, 31 Maj 2017    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Cytat:
Jak już pisałem - cały problem zawiera się w tym, że jeżeli Boga nie ma, to tak samo byś w niego wierzył.

Też mi odkrycie... :rotfl:
A czy nie jest tak, że tego rodzaju wniosek dotyczy KAŻDEJ wiary?... W przypadku chodnika też można postawić zarzut, że jeśli w nocy go podmyło, to wstępując na niego wpadnę w dziurę. Tylko czego to miałoby dowieść?...

Choćby tego, że z chodnikiem miałem WCZEŚNIEJSZE doświadczenia. Ty z Bogiem w alternatywnych rzeczywistościach nie masz żadnych.
Ile razy trzeba to wałkować? Podobno twierdzisz, że odróżniasz te dwa podejścia.

Cytat:
Ale DLA MNIE są wartościowe, bo SĄ NAJLEPSZYM CO W DANEJ MATERII POSIADAM.

NIC nie posiadasz oprócz czystych spekulacji, których nie da się sfalsyfikować. Lepszy jest brak spekulacji.
To właśnie sedno teizmu - MUSZĘ WIEDZIEĆ, co będzie po śmierci, jak powstał wszechświat.
Aztecy też musieli wiedzieć, jaka jest natura Słońca. I "wiedzieli" - a jakże.

Księgi i autorytey to nie są dane. To jest ideologia.
Marksa i Lenina też można uznać za autorytety. Tyle tylko, że ich tezy są przynajmniej falsyfikowalne.

To jest ten zarzut, który stawiam od początku - to, że ktoś coś chlapnął, nie oznacza, że należy w to wierzyć. A z tego robisz autorytet. Mniej istotne jest, czy dane tezy są wypowiedziane, czy też zawarte w jakiejś księdze.
Danych nie masz - takie "dane" to mogę wymyśleć na poczekaniu.
Zresztą - inne religie też mają księgi i autorytety. Więc te twoje dane są sprzeczne.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11157
Przeczytał: 62 tematy

Pomógł: 793 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 0:10, 05 Cze 2017    Temat postu:

Irbisol napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Cytat:
Jak już pisałem - cały problem zawiera się w tym, że jeżeli Boga nie ma, to tak samo byś w niego wierzył.

Też mi odkrycie... :rotfl:
A czy nie jest tak, że tego rodzaju wniosek dotyczy KAŻDEJ wiary?... W przypadku chodnika też można postawić zarzut, że jeśli w nocy go podmyło, to wstępując na niego wpadnę w dziurę. Tylko czego to miałoby dowieść?...

Choćby tego, że z chodnikiem miałem WCZEŚNIEJSZE doświadczenia. Ty z Bogiem w alternatywnych rzeczywistościach nie masz żadnych.
Ile razy trzeba to wałkować? Podobno twierdzisz, że odróżniasz te dwa podejścia.

Z chodnikiem w alternatywnych rzeczywistościach Ty też nie masz żadnych doświadczeń, ale To Ci już przeszkadza, bo zaczniesz używać nowego argumentu, tamten stosowany wobec mojego rozumowania - zrobi się nieważny... (pełna arbitralność w używaniu argumentów - zawsze dobry jest ten argument, który w DANYM PRZYPADKU świadczy NA TWOJĄ korzyść, bo jak się go obraca przeciw Twojemu rozumowaniu, to jest to ignorowane, robi się takie nieważne).
Czepiłeś się jednego aspektu - tego, że mam mieć doświadczenie w statystyce, czy alternatywnych rzeczywistościach. Jak by wszystko tylko od tego miało zależeć?
To się zaczyna robić śmieszne, bo dla mnie ma to z grubsza tyle sensu, jak przyczepić się do roweru, że musi latać. Samoloty latają, a rower nie lata, więc jest nie do przyjęcia...
Podawałem tyle przykładów różnych wiar, które w ogóle nie wymagają wyraźnej powtarzalności, statystyki. Nie odniosłeś się. Przykłady są ważkie. Każdego dnia wierzą ludzie w setki podawanych im wiadomości, przy czym wiadomości te mają bliżej nieokreślony poziom powtarzalności - o niektórych zdarzeniach słyszymy na uszy pierwszy raz. W myśl Twojej interpretacji wszystko to jest nic nie warte. Wiadomość, że ktoś cokolwiek ogłasza po raz pierwszy (zerowa statystyka) musi być w myśl Twojego dziwnego kryterium już kompletnie niewiarygodna.
Dla mnie to jakieś totalne upieranie się, dziwactwo, niezgodne z minimalną dozą zdrowego rozsądku.
Oczywiście, jeśli masz tak bardzo swoiście, subiektywne ustawione aksjomaty swojego myślenia, jeśli kompletnie nieprzekraczalnym dla Ciebie powodem wiary musi być statystyka zdarzeń, to ja przeciw takiemu założeniu nic nie mam - to jest subiektywne. Prawda jest taka, ze założenia podstawowe są przyjmowane formą wiary - tak więc nie mam tu argumentu - jeśli silnie wierzysz w swoją KONCEPCJĘ WYŁĄCZNIE STATYSTYCZNEJ EWALUACJI WIARY (tak to sobie roboczo nazwałem), to po prostu na ten założony element nie ma "siły", nie ma nic decydującego z mojej strony. I pewnie nawet nie pomoże pytanie: w ilu alternatywnych rzeczywistościach przetestowałeś to swoje ortodoksyjne rozumienie koncepcji wiary?...
Może tak musisz myśleć, może nie potrafisz się od tego zdystansować, a ciągnąc tę dyskusję zobaczyłbym jeszcze tysiące razy ten sam (dla mnie kompletnie dziwaczny, nie przemawiający do rozsądku) argument o konieczności posiadania statystyki (też pytanie mamy np. "jak wielka miałaby być ta statystyka, aby dawała wierze atrybut prawdziwości?"). Ja już nie ciągnę tego dalej. Zaakceptowałem Twój dogmat myślenia o (poprawnej) wierze - jak Twój - ale odrzucany przeze mnie, bo mogę podać mnóstwo różnych innych powodów dla których wiary albo przyjmę, albo odrzucę, zaś statystyka jest tu tylko jedną z wielu przesłanek - czasem wystąpi, a czasem nie.
I jeszcze raz podkreślam też, ze WIARY SĄ RÓŻNE, a nawet na 100 (może więcej) sposobów różne, a nawet trudno jest z góry określić, które z owych wielu różnic będą w jakiejś sytuacji decydujące dla uznania, czy wiara jest właściwa, czy nie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 8:30, 05 Cze 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 6536
Przeczytał: 50 tematów

Pomógł: 149 razy
Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 2:13, 05 Cze 2017    Temat postu:

Michal Dyszynski napisał:
... to po prostu na ten założony element nie ma "siły", ...
No nie ma, bo to bunkier konceptualny i mlota pneumatycznego nie uzyjesz :)

Michal Dyszynski napisał:
... o konieczności posiadania statystyki
Mam szczera nadzieje, ze jak Matka Natura wola, to Irbisol nie kalkuluje tylko leci ... :)

Michal Dyszynski napisał:
... czy wiara jest właściwa, czy nie ...
Jesli chodzi Ci o wiare religijna, to w spolecznosciach republik konstytucyjnych jest sakralnym obszarem czlowieka i jego autonomia jest gwarantowana Konstytucja panstwa. Deptac ta sakralna przestrzen blizniego to jak porzucic swoja godnosc/czlowieczenstwo. W kulturze japonskiej to koniecznosc samounicestwienia sie ze wstydu przed spolecznoscia, ktorej norm spolecznych nie poszanowalo sie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11157
Przeczytał: 62 tematy

Pomógł: 793 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 8:38, 05 Cze 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Michal Dyszynski napisał:
... czy wiara jest właściwa, czy nie ...
Jesli chodzi Ci o wiare religijna, to w spolecznosciach republik konstytucyjnych jest sakralnym obszarem czlowieka i jego autonomia jest gwarantowana Konstytucja panstwa. Deptac ta sakralna przestrzen blizniego to jak porzucic swoja godnosc/czlowieczenstwo. W kulturze japonskiej to koniecznosc samounicestwienia sie ze wstydu przed spolecznoscia, ktorej norm spolecznych nie poszanowalo sie.

Ciekawy temat poruszyłaś z tą kulturą japońską, ich poszanowaniem norm społecznych i samobójstwami. :think:
Tutaj widzę to jako nieco nie na miejscu, bo już daleko odchodzi od kwestii racjonalności w kontekście wiary, ale pewnie w innym miejscu mogłaby się stąd rozwinąć interesująca dyskusja, sięgająca dość głęboko w ideę chrześcijańskiego zbawienia i odkupienia, a w szczególności konsekwencji grzechu (takie podejście odleglejsze od naszej kultury, nie nacechowane religijnym "straszeniem", a jednak ujmujące maksymalne konsekwencje przekroczenia norm, modeluje dość skutecznie kluczową ideę religii).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
impactor




Dołączył: 17 Sie 2014
Posty: 23
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 8:44, 05 Cze 2017    Temat postu:

Proszę wybaczyć nieobecność i zwłokę. Miałem niewiele czasu wolnego, a ten który miałem poświęcałem na sprawy bardziej interesujące, niż presupozycja. M.in. budowę akwarium: [link widoczny dla zalogowanych]

Widzę, że w międzyczasie wątek który miał być konfrontacją moją z Michałem Dyszyńskim rozrósł się bez mojego udziału do 7 stron. Pomyślałbym, że na forum jest możliwość rozmowy w innych wątkach, ale widocznie nie znam specyfiki śfini.

Na post katolikusa odpowiem w najbliższym czasie, a w międzyczasie dokończę wątek z wymagającym specjalnej troski O.K.

O.K. napisał:
impactor napisał:
O.K. napisał:
Bez pieprzenia w bambus.

TAK czy NIE?

Jeśli nie rozumiesz mojej wypowiedzi, to nie jestem w stanie Ci więcej pomóc.


No co, tchórzu śmierdzący, nawet na bardzo proste, konkretne pytanie boisz się odpowiedzieć jednoznacznie TAK czy NIE?

Tak więc, nawet jeśliby nie było żadnego dowodu na istnienie Boga, to czy Bóg MOŻE istnieć?

TAK czy NIE?

Trudno o bardziej zwięzły i jaskrawy dowód logicznego analfabetyzmu, niż powtarzanie tego pytania.

Braku dowodu na istnienie boga nie ma żadnego związku z tym, czy bóg może istnieć.

To czy bóg może istnieć zależy od tego czy:
a - jego definicja nie jest wewnętrznie sprzeczna. Jeżeli jest, nie może istnieć.
b - jego atrybuty są kompatybilne ze światem, w ramach którego miałby on istnieć. Jeżeli nie są, to też nie może istnieć.

Tak więc, dyletancie logiczno-epistemologiczny, udowodnij że bóg może istnieć (do czego będziesz potrzebował m.in. wiedzy absolutnej n/t całego świata i tego co on umożliwia), a dopóki tego nie zrobisz, to nie masz prawa stwierdzić, że bóg istnieć może.
Możesz jedynie powiedzieć, że jego istnienie nie jest wykluczone (o ile spełnia wymóg a), tak jak napisałem to w poprzednim poście.

Skończyliśmy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 3427
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 51 razy

PostWysłany: Pon 10:22, 05 Cze 2017    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Cytat:
Choćby tego, że z chodnikiem miałem WCZEŚNIEJSZE doświadczenia. Ty z Bogiem w alternatywnych rzeczywistościach nie masz żadnych.
Ile razy trzeba to wałkować? Podobno twierdzisz, że odróżniasz te dwa podejścia.

Z chodnikiem w alternatywnych rzeczywistościach Ty też nie masz żadnych doświadczeń

Naprawdę nie rozumiesz, czy udajesz?
Osobne doświadczenie z chodnikiem nie wymaga alternatywnej rzeczywistości.
Osobne doświadczenie z istnieniem Boga - już tak.
Alternatywna rzeczywistość ma tu tyle do rzeczy, że w tej samej nie da się osiągnąć różnych wyników co do istnienia Boga. Z chodnikiem można osiągnąć różne wyniki w tej samej rzeczywistości.

Chodzi o pewną liczbę doświadczeń - wyniki mogą być takie same, ale doświadczeń ma być wiele.
Ty z Bogiem takich nie masz - nie przeprowadziłeś doświadczenia, które stwierdza, że Bóg istnieje. Ani razu.
Ja przeporawdziłem doświadczenie, w wyniku których chodnik się nie zapadł. Wiele razy.

Cytat:
Czepiłeś się jednego aspektu - tego, że mam mieć doświadczenie w statystyce

NIE.
Czepiłem się tego, że nie odróżniasz wnioskowania opartego na doświadczeniach od wnioskowania nieopartego na jakimkolwiek doświadczeniu.

Nie musisz używać doświadczeń do wnioskowania, ale nie stwierdzaj, że twoje wnioskowanie jest TAKIE SAMO, jak wnioskowanie oparte na doświadczeniach.

Cytat:
Wiadomość, że ktoś cokolwiek ogłasza po raz pierwszy (zerowa statystyka) musi być w myśl Twojego dziwnego kryterium już kompletnie niewiarygodna.

Dokładnie tak - tylko że nie rozumiesz chyba do końca pojęcia "kompletnie niewiarygodna". Podpowiem, iż nie oznacza to wcale założenia, że jest z dużym prawdopodobieństwem fałszywa.
Tak zresztą ludzie rozumują - nowa firma ma problem ze zdobyciem zaufania. Podobnie początkujący lekarz czy adwokat. Nowy pracownik nie ma dostępu do tajemnic firmy. Tak właśnie działa świat - wg mojego modelu, który wg ciebie jest dziwny.

Cytat:
I jeszcze raz podkreślam też, ze WIARY SĄ RÓŻNE, a nawet na 100 (może więcej) sposobów różne, a nawet trudno jest z góry określić, które z owych wielu różnic będą w jakiejś sytuacji decydujące dla uznania, czy wiara jest właściwa, czy nie.

Bez doświadczeń niestety możesz sobie wyłącznie pogdybać. Z doświadczeniem to już przestaje być wiara, a zaczyna kalkulacja. Tak, są wzory określające na podstawie liczby doświadczeń, jak pewne jest określone prawdopodobieństwo, że kolejne doświadczenie da taki sam wynik. A ty tę kalkulację, będącą zupełnie innym procesem myślowym niż założenie że coś niefalsyfikowalnego jest prawdziwe, nazywasz wiarą.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 6536
Przeczytał: 50 tematów

Pomógł: 149 razy
Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 11:54, 05 Cze 2017    Temat postu:

Udowodnie istnienie Pana Boga, tylko nie teraz, bo musze sie zajac moim "akwarium". Uczynie to w majestacie swojej godnosci bez obnizania godnosci blizniego obojetnie na jej czy jego orientacje w temacie. Bedziemy celebrowac. Tymczasem pozdrawiam serdecznie z wyrazami szacunku :)

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
O.K.




Dołączył: 05 Maj 2012
Posty: 1818
Przeczytał: 73 tematy

Pomógł: 111 razy

PostWysłany: Pon 14:44, 05 Cze 2017    Temat postu:

impactor napisał:
Cytat:
No co, tchórzu śmierdzący, nawet na bardzo proste, konkretne pytanie boisz się odpowiedzieć jednoznacznie TAK czy NIE?

Tak więc, nawet jeśliby nie było żadnego dowodu na istnienie Boga, to czy Bóg MOŻE istnieć?

TAK czy NIE?

Trudno o bardziej zwięzły i jaskrawy dowód logicznego analfabetyzmu, niż powtarzanie tego pytania.

Braku dowodu na istnienie boga nie ma żadnego związku z tym, czy bóg może istnieć.

To czy bóg może istnieć zależy od tego czy:
a - jego definicja nie jest wewnętrznie sprzeczna. Jeżeli jest, nie może istnieć.
b - jego atrybuty są kompatybilne ze światem, w ramach którego miałby on istnieć. Jeżeli nie są, to też nie może istnieć.

Tak więc, dyletancie logiczno-epistemologiczny, udowodnij że bóg może istnieć (do czego będziesz potrzebował m.in. wiedzy absolutnej n/t całego świata i tego co on umożliwia), a dopóki tego nie zrobisz, to nie masz prawa stwierdzić, że bóg istnieć może.
Możesz jedynie powiedzieć, że jego istnienie nie jest wykluczone (o ile spełnia wymóg a), tak jak napisałem to w poprzednim poście.

Skończyliśmy.


Oj, żeś się namyślał, namyślał, a nadal na proste pytanie nie potrafisz odpowiedzieć TAK lub NIE.

Bo gdybyś cokolwiek odpowiedział, to byś się juz wkałupućkał (a wkałapućkałeś się i tak). Bo oczywiście poprawna odpowiedź to TAK -sam brak dowodu nie jest dowodem braku (gdybyś odpowiedział NIE, to byś temu zaprzeczył), czyli Bóg MOŻE istnieć. Gdybyś to przyznał, to całe Twoje ateistyczne misjonarstwo ległoby w gruzach. Brak możliwości istnienia Boga musiałbyś udowodnić (niezależnie od braku dowodów na istnienie podmiotu), udowodnić że Bóg nie może istnieć, a tego oczywiście zrobić nie potrafisz.

A tak to tylko bełkoczesz bzdury w rodzaju:

Tak więc, dyletancie logiczno-epistemologiczny, udowodnij że bóg może istnieć (do czego będziesz potrzebował m.in. wiedzy absolutnej n/t całego świata i tego co on umożliwia), a dopóki tego nie zrobisz, to nie masz prawa stwierdzić, że bóg istnieć może.
Możesz jedynie powiedzieć, że jego istnienie nie jest wykluczone


:rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl:

"bóg istniec może" <=> "istnienie boga nie jest wykluczone"

Może parę dzieciaków na Filmwebie dałoby się nabrać na tę sofistykę, ale żaden mądry człowiek.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 6536
Przeczytał: 50 tematów

Pomógł: 149 razy
Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 16:17, 05 Cze 2017    Temat postu:

O.K. napisał:
... wkałupućkał ...
Scharakteryzuj uprzejmie ten fenomen. Dziekuje :)

Cytat:
... oczywiście poprawna odpowiedź to TAK ...
NIE, to dyktatura :)

Cytat:
Gdybyś to przyznał, to całe Twoje ateistyczne misjonarstwo ległoby w gruzach.
To jest taki fenomen? Nie wiedzialam.

Cytat:
Tak więc, dyletancie logiczno-epistemologiczny ...
Przypominam uprzejmie, ze ta sciezka objeta jest Regulaminem Forum SFiNiA I obowiazuje na niej 'wysoki poziom dyskusji". Wlacz prosze "autopilot" na wyzszy pulap (po)lotu. Dziekuje!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11157
Przeczytał: 62 tematy

Pomógł: 793 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 16:27, 05 Cze 2017    Temat postu:

Irbisol napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Cytat:
Choćby tego, że z chodnikiem miałem WCZEŚNIEJSZE doświadczenia. Ty z Bogiem w alternatywnych rzeczywistościach nie masz żadnych.
Ile razy trzeba to wałkować? Podobno twierdzisz, że odróżniasz te dwa podejścia.

Z chodnikiem w alternatywnych rzeczywistościach Ty też nie masz żadnych doświadczeń

Naprawdę nie rozumiesz, czy udajesz?
Osobne doświadczenie z chodnikiem nie wymaga alternatywnej rzeczywistości.
Osobne doświadczenie z istnieniem Boga - już tak.
Alternatywna rzeczywistość ma tu tyle do rzeczy, że w tej samej nie da się osiągnąć różnych wyników co do istnienia Boga. Z chodnikiem można osiągnąć różne wyniki w tej samej rzeczywistości.

Chodzi o pewną liczbę doświadczeń - wyniki mogą być takie same, ale doświadczeń ma być wiele.
Ty z Bogiem takich nie masz - nie przeprowadziłeś doświadczenia, które stwierdza, że Bóg istnieje. Ani razu.
Ja przeporawdziłem doświadczenie, w wyniku których chodnik się nie zapadł. Wiele razy.

Ale to był inny chodnik i inny czas. Ekstrapolujesz tamte doświadczenia na jakąś aktualną sytuację. Sam ustalasz reguły - na ile aktualna sytuacja jest podobna, a na ile różna. Jak spotkasz jakiś chodnik który będzie wyglądał podejrzanie - np. w pobliżu jakiegoś zapadliska, wyraźnie nie remontowany - to wiarę w jego poprawność już może cofniesz. Praktycznie nigdy nowa sytuacja nie jest dokładnie taka jest stara!
Ja, wierząc ludziom, którzy mi opowiadają o swoich doświadczeniach z Bogiem (choćby przez jakąś Świętą Księgę) mam też bogatą statystykę sytuacji, w których ludzie coś twierdzący przekazywali mi prawdziwe, poprawne informacje. Mam statystykę (!) nie tylko poprawnych ludzkich relacji, ale mam też statystykę tego co to znaczy ODCZUWAĆ BYCIE OSOBĄ (sam jestem osobą), co to znaczy kontaktować się między osobami. Zbieram te doświadczenia (statystyki różnych osobowych sytuacji, relacji, przekazy informacji), by z nich skonstruować sobie obraz osoby Boga. Oczywiście pewnie jest to nie doskonały obraz, podobnie jak niedoskonałe jest każde wyobrażenie chodnika w stosunku do realnego chodnika.

Irbisol napisał:
Cytat:
Czepiłeś się jednego aspektu - tego, że mam mieć doświadczenie w statystyce

NIE.
Czepiłem się tego, że nie odróżniasz wnioskowania opartego na doświadczeniach od wnioskowania nieopartego na jakimkolwiek doświadczeniu.

Nie musisz używać doświadczeń do wnioskowania, ale nie stwierdzaj, że twoje wnioskowanie jest TAKIE SAMO, jak wnioskowanie oparte na doświadczeniach.

A gdzież to jak rzekomo stwierdziłem, że moje wnioskowanie jest takie samo?... :cry: :cry:

Czyż nie podkreślam od iluś tam postów (w poprzednim mówiłem wręcz o 100 i więcej róznicach), że wiary są różne, że rozumowania też są rózne?... :cry:
Sorry, ale Ty czytasz, a już za chwilę zapominasz co przeczytałeś, by potem zarzucać mi twierdzenia, które ja niby miałbym wygłosić, podczas gdy one SĄ WYŁĄCZNIE W TWOJEJ IMAGINACJI.

Ja TUTAJ (!) jestem. Ja! - Michał!
Dyskutuj w końcu ze mną, z tym co głoszę, a nie z samym sobą, który w moje usta (klawiaturę...) wkłada tezy, jakie sam sobie wymyślisz. Bo to się zaczyna robić groteskowe. :cry:


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 6536
Przeczytał: 50 tematów

Pomógł: 149 razy
Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 16:40, 05 Cze 2017    Temat postu:

Michal Dyszynski napisał:
... że wiary są różne ...
Nie tylko sa rozne ale sa zalezne od kultury regionu ich kultywowania - a ten fenomen jest zlozony ze wszystkich czlonkow danej kultury w ktorym kultywowanie religii czy tradycji wystepuje. W tym kontekscie, mozemy omowic fenomen grupy wedlug Arrow et al., 2000 czyli przez pryzmat czynnikow wewnetrznych, zewnetrznych I kontekstualnych. Tak jak nazewnictwo pierwszych 2 metod obseracji, badania, I inferencji jest self-implied czyli implikowane/podane tak czynniki kontekstualne znacza tutaj jak srodowisko wplywa na grupe I odwrotnie.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Pon 16:42, 05 Cze 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi




Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5352
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 228 razy
Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 17:50, 05 Cze 2017    Temat postu:

impactor napisał:
Proszę wybaczyć nieobecność i zwłokę.
Ależ wybaczam. I życzę powodzenia w jak najszybszym wypieprzaniu twoim stąd, bo idiotów na tym forum mamy już powyżej norm wszelakich, a jeszcze naczelny się zapowiada, że dołączy do takowych może...:fuj:

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 6536
Przeczytał: 50 tematów

Pomógł: 149 razy
Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 18:08, 05 Cze 2017    Temat postu:

Piotr, zachowujesz sie nieregulaminowo! No, popraw sie natychmiast!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi




Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5352
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 228 razy
Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 18:22, 05 Cze 2017    Temat postu:

Ale z was oszołomy są niezłe!..:rotfl: Michałek, bekso- nie płacz już tyle tutaj...;-P A O.K.- po co dyskutujesz z takimi przypadkami jawnego "blondynizmu", jak impactor, czy Ibrisol?? "Blondynki" i tak wiedzą lepiej i chuj!:fuj: :mrgreen:

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi




Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5352
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 228 razy
Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 18:25, 05 Cze 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Piotr, zachowujesz sie nieregulaminowo! No, popraw sie natychmiast!
A ty- za przeproszeniem- nie łaź za mną po tym forum!;-P

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 6536
Przeczytał: 50 tematów

Pomógł: 149 razy
Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 18:27, 05 Cze 2017    Temat postu:

Nie dosc, ze powinienes w sciezce objetej Regulaminem uzyc terminologii "czlonek meski" to dodatkowo Twoja intencja jest mnie pozbawic bezplatnego srodka rekreacyjnego o statystycznie zauwazalnym wplywie na moje zdrowie jako system otwarty wspolpracujacy z Matka Natura. Jestes Piotrze, jestes ... I tutaj zachowam sie przykladnie I regulaminowo :)

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi




Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5352
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 228 razy
Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 18:35, 05 Cze 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Nie dosc, ze powinienes w sciezce objetej Regulaminem uzyc terminologii "czlonek meski" to dodatkowo Twoja intencja jest mnie pozbawic bezplatnego srodka rekreacyjnego o statystycznie zauwazalnym wplywie na moje zdrowie jako system otwarty wspolpracujacy z Matka Natura. Jestes Piotrze, jestes ... I tutaj zachowam sie przykladnie I regulaminowo :)
Jestem, albo mnie nie ma; jestem nikim, więc jakby mnie nie było. Właściwie to jestem bogiem, ale wy takiego nie chcecie; wobec tego macie..przesrane!:mrgreen: ;-P

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 3427
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 51 razy

PostWysłany: Wto 13:48, 06 Cze 2017    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Cytat:
Ty z Bogiem takich nie masz - nie przeprowadziłeś doświadczenia, które stwierdza, że Bóg istnieje. Ani razu.
Ja przeporawdziłem doświadczenie, w wyniku których chodnik się nie zapadł. Wiele razy.

Ale to był inny chodnik i inny czas. Ekstrapolujesz tamte doświadczenia na jakąś aktualną sytuację.

Tak - ty tego nie robisz, bo nie masz doświadczeń. Więc wnioskowanie mamy oparte na INNYCH przesłankach i jest to zupełnie inny proces rozumowy.

Cytat:
Ja, wierząc ludziom, którzy mi opowiadają o swoich doświadczeniach z Bogiem (choćby przez jakąś Świętą Księgę) mam też bogatą statystykę sytuacji

Dobry fragment podkreśliłeś - jeżeli założysz, że jakaś grupa ludzi twierdzi prawdę, to "masz statystykę". Jeżeli założysz, że inna grupa ludzi mówi prawdę, to bóg jest już inny.
To jest wada tego założenia. Ja go nie czynię. Więc nadal nasze procesy wnioskowania są zupełnie różne.

Cytat:
A gdzież to jak rzekomo stwierdziłem, że moje wnioskowanie jest takie samo?

Chociażby zakładając wątek o roboczych założeniach vs wiara, przytaczając przykład z decyzją na oślep.
Co chwila deklarujesz, że widzisz doskonale różnice, po czym od razu zachowujesz się tak, jak byś ich nie widział.
Ostatni taki przypadek:

A czy nie jest tak, że tego rodzaju wniosek dotyczy KAŻDEJ wiary?... W przypadku chodnika też można postawić zarzut, że jeśli w nocy go podmyło, to wstępując na niego wpadnę w dziurę.

============

@O.K. i reszta "logyków".

Jak widzę, macie problem ze zrozumieniem, czym się różni "może istnieć" od "dany warunek nie wyklucza istnienia".
Naprawdę żadne z was nie widzi różnicy?

Już jeden najbardziej walczący też nie zrozumiał impactora i skończył na wymigiwaniu się, że:
zdanie "mylisz brak podstaw poglądu z błędnością poglądu"
nie oznacza zarzutu mylenia braku podstaw poglądu z błędnością poglądu.

Takie z was tuzy.

Wracając do tematu - jeżeli nie widzicie różnicy o której mowa wyżej, to wam ją łopatologicznie wytłumaczę. Ale spróbujcie od czasu do czasu myśleć samodzielnie. Bez zakładania, że jesteście najmądrzejsi - wtedy coś się wam powinno rozjaśnić.
Może szczekacz Rukubungi coś wymyśli? Bo póki co tylko ujada - zobaczmy, czy faktycznie jest takim geniuszem, na jakiego pozuje.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 6536
Przeczytał: 50 tematów

Pomógł: 149 razy
Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 14:29, 06 Cze 2017    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Dyskurs napisał:
Piotr, zachowujesz sie nieregulaminowo! No, popraw sie natychmiast!
A ty- za przeproszeniem- nie łaź za mną po tym forum!;-P
Ale ja nie "łażę" tylko "podążam" -> tylko poskładaj literki w ostatnim cytowanym terminie :wink:

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia teizmu Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 6, 7, 8 ... 20, 21, 22  Następny
Strona 7 z 22

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin