Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Jaka racjonalność ?
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 18, 19, 20, 21, 22  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia kontra krytyka teizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3177
Przeczytał: 45 tematów


PostWysłany: Pon 13:09, 24 Lip 2017    Temat postu:

A wy ciągle chodzicie wokół tego samego słupa. Przeceniacie wagę rzeczywistości i wyciągacie zupełnie nieuzasadnione wnioski. Rzeczywistość jest trybem postrzegania, niczym więcej i nie istnieje samoistnie. Do analizy podstawy, z której rzeczywistości się wyłania, nie mamy kompletnie żadnych narzędzi. Można jedynie liznąć tematu przy użyciu silnych substancji psychoaktywnych, które znacząco zmianiają tryb postrzegania.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13303
Przeczytał: 60 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 14:13, 24 Lip 2017    Temat postu:

Irbisol napisał:
Bardzo dobrze. Nigdy nie ma pewności, że rzeczywistość jest taka, a nie inna, że to, co widzimy i uważamy za normalne, nie jest ułudą, matrixem. Zawsze ponad znaną rzeczywistością (czymś, co określamy jako rzeczywistość) może istnieć nieznana nadrzeczywistość.
Przykłady podaje życie - nie muszą to być żadne wymysły w stylu s-f.
Taką nadrzeczywistością jest np. życie innych ludzi dla mieszkańców Korei Północnej.
Albo system operacyjny, pod kontrolą którego działa maszyna wirtualna z innym systemem operacyjnym.

Dlatego właśnie Bóg nie może istnieć - bo jego samego to również dotyczy. Ja wiem, że z definicji jest on wszechwiedzący i go to nie dotyczy, ale ta definicja jest sprzeczna logicznie, bo KAŻDY zbiór wiedzy o rzeczywistości jest niepewny.
Tak oto bez arbitralnej intuicji można wykazać przy pomocy argumentów, które podałeś, coś, czego nie zamierzałeś dowodzić.

Nie załapałem, co w końcu wykazałeś. Bo choć nawet jakoś ogólnie z Twoimi uwagami się zgadzam, to nie byłem w stanie z opisu wyklarować sobie tej głównej tezy, którą tutaj chcesz głosić.

Co się tyczy wszechwiedzy Boga, to nie chciałem tutaj owej sprawy dotykać, bo sprawa ma (niejedno) głębsze dno, związane z tym, że typowe wyobrażenia na temat wszechwiedzy w ogóle są paradoksalne. Zaś wnioskowanie w stylu: potrafię skonstruować paradoksalny obraz Boga, a zatem ten Bóg nie może istnieć, skoro w moim obrazie jest paradoksalny - takie rozumowanie słabo do mnie przemawia. Mogę je potraktować jako formę rozrywki polegającej na wyszukiwaniu sobie granic konstruowania pojęć, ale nie przypisywałbym większej mocy poznawczej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 4230
Przeczytał: 41 tematów


PostWysłany: Pon 15:41, 24 Lip 2017    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
typowe wyobrażenia na temat wszechwiedzy w ogóle są paradoksalne. Zaś wnioskowanie w stylu: potrafię skonstruować paradoksalny obraz Boga, a zatem ten Bóg nie może istnieć, skoro w moim obrazie jest paradoksalny - takie rozumowanie słabo do mnie przemawia.


Wg logiki Bóg nie może mieć pewności, że jest jedynym i że nie ma czegoś ponad to, o czym wie.
Równie dobrze cała rzeczywistość, jaką Bóg pojmuje i zna, może się rozpaść i mogą dziać się rzeczy, których Bóg nie jest w stanie przewidzieć ani zrozumieć.

To są cechy NIEparadoksalnego obrazu Boga. Jeżeli którejś nie przyjmiesz, otrzymujesz sprzeczność.
Więc taki właśnie Bóg, jakiego opisałem wyżej, może istnieć. Może być jedynie ziarenkiem w farmie "Bogów" sterowanej przez nad-boga. Który tak samo może być jednym z wielu.
Taki obraz - całkiem możliwy - rozwala wszelką boską ponadczasowość, wszech-cechy czy uniwersalność.

BTW. To jest jeden z przykładów otwartości myślowej ateizmu, który uznawajesz za ograniczający światopogląd.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13303
Przeczytał: 60 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 17:43, 24 Lip 2017    Temat postu:

Irbisol napisał:
Michał Dyszyński napisał:
typowe wyobrażenia na temat wszechwiedzy w ogóle są paradoksalne. Zaś wnioskowanie w stylu: potrafię skonstruować paradoksalny obraz Boga, a zatem ten Bóg nie może istnieć, skoro w moim obrazie jest paradoksalny - takie rozumowanie słabo do mnie przemawia.


Wg logiki Bóg nie może mieć pewności, że jest jedynym i że nie ma czegoś ponad to, o czym wie.
Równie dobrze cała rzeczywistość, jaką Bóg pojmuje i zna, może się rozpaść i mogą dziać się rzeczy, których Bóg nie jest w stanie przewidzieć ani zrozumieć.

To są cechy NIEparadoksalnego obrazu Boga. Jeżeli którejś nie przyjmiesz, otrzymujesz sprzeczność.
Więc taki właśnie Bóg, jakiego opisałem wyżej, może istnieć. Może być jedynie ziarenkiem w farmie "Bogów" sterowanej przez nad-boga. Który tak samo może być jednym z wielu.
Taki obraz - całkiem możliwy - rozwala wszelką boską ponadczasowość, wszech-cechy czy uniwersalność.

Dla mnie tam nie rozwala. Jeśli jest jeszcze jakaś nadrzeczywistość, to niech tam sobie będzie. Po ograniczeniu się do tego, co mnie dotyczy, co jest moją rzeczywistością, bo odcięciu się od bezproduktywnych gdybań, mam to, co chcę, co jest zrozumiałe i logiczne.
Mi założenie o jakiejś nadrzeczywistości ZUPELNIE NIE PRZESZKADZA. Ono jest nieweryfikowalne, więc nic w moim światopoglądzie nie zmienia. Skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać (myślą)?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi




Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5762
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 23:22, 24 Lip 2017    Temat postu:

Banjankri napisał:
A wy ciągle chodzicie wokół tego samego słupa. Przeceniacie wagę rzeczywistości i wyciągacie zupełnie nieuzasadnione wnioski. Rzeczywistość jest trybem postrzegania, niczym więcej i nie istnieje samoistnie. Do analizy podstawy, z której rzeczywistości się wyłania, nie mamy kompletnie żadnych narzędzi. Można jedynie liznąć tematu przy użyciu silnych substancji psychoaktywnych, które znacząco zmianiają tryb postrzegania.
:shock: :rotfl: :fuj:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13303
Przeczytał: 60 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 0:51, 25 Lip 2017    Temat postu:

Banjankri napisał:
A wy ciągle chodzicie wokół tego samego słupa. Przeceniacie wagę rzeczywistości i wyciągacie zupełnie nieuzasadnione wnioski. Rzeczywistość jest trybem postrzegania, niczym więcej i nie istnieje samoistnie. Do analizy podstawy, z której rzeczywistości się wyłania, nie mamy kompletnie żadnych narzędzi. Można jedynie liznąć tematu przy użyciu silnych substancji psychoaktywnych, które znacząco zmianiają tryb postrzegania.

Może i tak. Ale może i nie. Do pewnego stopnia może bym się i zgodził. Choć nie formułowałbym podobnych tez tak stwierdzająco - definitywnie "rzeczywistość jest", albo "przeceniacie wagę rzeczywistości". Jedni może przeceniają, inni moze i nie. Choć sporo racji w tym jest, jako że typowo w głowach siedzący koncept rzeczywistości wydaje się dość kulawą konstrukcją myśłową - to takie dziwne coś co "bardzo bardzo JEST", a jednocześnie "zupełnie nie wiadomo CZYM jest".
Czy rzeczywistość jest "trybem postrzegania"?
- Od strony osoby patrząc dałoby się bronić takiego stanowiska. Choć mi ono średnio pasuje, gdyż widzę główny ciężar koncepcji rzeczywistości trochę z boku samego postrzegania. To chyba jest takie coś, co w postrzeganiu jakoś jest dotykane, ale samym postrzeganiem jednak też nie jest (ani nawet wybranym aspektem postrzegania - trybem). Oczywiście kwestia jest uznaniowa, bo jak pisałem nie chcę z kolei ja wpaść w zarzut wypowiedzi, ktry sam postawiłem, separując się od stwierdzenia "rzeczywistość JEST". Jeśli już bym jakoś to opisywał, to słowami "rzeczywistość konstruujemy" i dalej jeszcze opis. Ale to nie jest jakaś ostateczna, czy "miażdżąca" krytyka tamtego określenia, lecz nieco "estetyczne" zdystansowanie się.

Gdyby tak bardziej przyjrzeć się koncepcji rzeczywistości, to chyba należałoby ją uznać za coś nieco bardziej skomplikowanego - coś jakoś łączącego w całość pewien układ postulatów, sposobów ujmowania naszego związku z doznaniami.
Postulat niezupełności posiadanej wiedzy - rzeczywistość, jako coś odrębnego od tego co bieżąco wyłania się z doznań sugeruje "ilebyś nie poznał, zawsze będzie coś do poznania więcej"
Postulat niekompletności modelowania - cokolwiek byśmy nie wymyślili na temat tego, co nas spotyka, będzie to jakoś wadliwe, albo niedokładne, bo "rzeczywistość jest zawsze szersza od tego co bieżące"
Postulat minimalnej trwałości poznawanych aspektów - za koncepcją rzeczywistości kryje się też oczekiwanie, że doznania prowadzą do pewnej trwałości wynikających z nich wniosków, niezmienności tego, co w doznaniach dostrzeżone jako byt (duży kamień leżący przy drodze jest z grubsza taki sam od wielu lat).
Postulat minimalnej poznawalności aspektów świata - zakładamy też, że nasze wnioski na temat doznań (przyjmujące postać bytów, właściwości, praw, koncepcji) przynajmniej w pewnym minimalnym stopniu nie są mylne - racjonalnie jest uznawać, że nie obudzimy się kiedyś w realiach absolutnego chaosu, w którym nic nie będzie możliwe do przewidzenia, niczego się nie da zrozumieć. Zakładamy też, że nasza natura jest, choćby w minimalnym stopniu, wystarczająca aby owo poznanie miał sens.

Zbierając te postulaty do kupy, robiąc z nich jeden konstrukt myślowy, połączony jakimś koncepcyjnym rdzeniem dostaniemy, względnie sensowną, postać pojęcia rzeczywistości. W tej postaci pewnie można by ją używać bez poważniejszych przekłamań.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3177
Przeczytał: 45 tematów


PostWysłany: Wto 7:26, 25 Lip 2017    Temat postu:

Rzeczywistość jest perspektywą, za pomocą której staramy się uchwycić chaos. Różnymi miarami można próbować określać skuteczność danej perspektywy, ale nie zmieni to fakty, że ona pozostanie tylko perspektywą, modelem skonstruowanym z bytów, ludzkim wytworem. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, czy kontrowersyjnego. Tobie się wydaje, że rzeczywistość jest podstawą doznania, na podstawie której budujemy swój światopogłąd. Nie zauważasz jednak, że wszystkie atrybuty, które jej nadajesz (łącznie z istnieniem) pochodzą od ciebie. W twojej rzeczywistości nie ma ani kawałeczka, który byłby czymś innym niż twoim wyobrażeniem. Skąd więc u ciebie to przekonanie, że to co sobie w głowie wytorzyłeś, jest tym co na zewnątrz? Przecież do twojego mózgu nie dotarło nigdy nic poza impulsami elektrycznymi. Jak takie ładunki miałyby przenosić istnienie? Istnienie jest wytwarzane na podstawie doznań, jeżeli uważasz, że rzeczywistość istnieje, to znaczy, że jest tworem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 4230
Przeczytał: 41 tematów


PostWysłany: Wto 11:13, 25 Lip 2017    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Dla mnie tam nie rozwala. Jeśli jest jeszcze jakaś nadrzeczywistość, to niech tam sobie będzie. Po ograniczeniu się do tego, co mnie dotyczy, co jest moją rzeczywistością, bo odcięciu się od bezproduktywnych gdybań, mam to, co chcę, co jest zrozumiałe i logiczne.

Chyba wreszcie coś się ruszyło w naszej dyskusji prowadzonej od miesięcy. Wygłosiłeś bardzo dziwną, ale też i ciekawą deklarację. Coś w stylu "co z tego, że Słońce zachodzi - dla mnie Ziemia i tak jest płaska".

Przede wszystkim - sama niemożliwość stwierdzenia nieistnienia nadrzeczywistości de facto rozwala atrybuty przypisywane Bogu. Ta nadrzeczywistość nie musi nawet istnieć.
I nie jest to kwestia, czy to rozwala "dla mnie" czy "dla ciebie". Po prostu rozwala - bo jest to sprzeczne z atrybutem wszechwiedzy i - potencjalnie - z atrybutem wszechmocy. Jeżeli zatem - mimo że OBIEKTYWNIE (tak, tu mogę użyć tego słowa), atrybut Boga jest udowodniony jako niemożliwy, ty nadal to ignorujesz.
Ciekawe podejście - to jest chyba to, co powoduje że teista wierzy, a czego szukam od dawna. Negacja faktów i logiki. Jestem zawiedziony trywialnością tego rozwiązania.

Następne - "odcięcie się od bezproduktywnych gdybań". Jedno krótkie zdania, a porusza kilka kwestii.
Popełniasz tu dokładnie ten sam błąd, który ci wytknąłem w analogii z bankomatem.
Gdybania do pewnego stopnia dopuszczasz, później jednak stają się one w magiczny sposób bezproduktywne. Czyli eksplorujemy ocean do głębokości 100m, bo dalej na pewno nie ma sensu.
No i to "odcięcie" - po prostu znowu IGNORUJESZ pewne możliwości, które są tak samo "wygdybane" jak te, które sobie przyjąłeś. Czyli znowu negacja "bo tak". Rzeczywistość jaka jest - niech sobie będzie; ty przyjmujesz swoją wersję, która nie musi być prawdziwa, odrzucając inne wersje, które mogą być prawdziwe.

Jeszcze raz podkreślę to, co zarzuciłeś niesłusznie ateizmowi - ateizm dopuszcza wiele możliwości, ty dopuszczasz jedną. A mimo to twierdzisz, że to ateizm zawężą i ogranicza światopogląd.
Tymczasem widać, że zabarykadowałeś się w ciasnej klitce, podczas gdy dookoła jest cały zróżnicowany krajobraz możliwości. Zasłaniasz okna, wygłuszasz ściany.
Masz w głębokim poważaniu prawdę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13303
Przeczytał: 60 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 11:52, 25 Lip 2017    Temat postu:

Irbisol napisał:
Rzeczywistość jaka jest - niech sobie będzie; ty przyjmujesz swoją wersję, która nie musi być prawdziwa, odrzucając inne wersje, które mogą być prawdziwe.

Jeszcze raz podkreślę to, co zarzuciłeś niesłusznie ateizmowi - ateizm dopuszcza wiele możliwości, ty dopuszczasz jedną. A mimo to twierdzisz, że to ateizm zawężą i ogranicza światopogląd.
Tymczasem widać, że zabarykadowałeś się w ciasnej klitce, podczas gdy dookoła jest cały zróżnicowany krajobraz możliwości. Zasłaniasz okna, wygłuszasz ściany.
Masz w głębokim poważaniu prawdę.

Sorry, ale uważam, że posiadam prawo do tego, aby pewne rzeczy uznawać jako ważne, a inne jako nieistotne dla mojego światopoglądu. Twoje tłumaczenia brzmią mi dość absurdalnie.
Mógłbym postawić na szali jakichś ważnych rzeczy pytanie, czy 500 milionów lat świetlnych stąd, gdzieś za mgławicą Andromedy na samotnej planecie siedzi taka istota przypominająca mrówkę. Może siedzi, a może nie siedzi. Teraz będziesz robił mi zarzut, że ja ten fakt istnienia owej istoty ignoruję, przez to prawdę mając "w głębokim poważaniu". Z mojego punktu widzenia sprawa wygląda tak, że są rzeczy ważne, a są nieistotne. Ty masz tu swoje prawo wyboru uznawania ich w takiej, a nie innej kategorii, a ja swoje.
Mogę zadawać sobie miliardy bezproduktywnych pytań. Spojrzawszy na tę możliwość, oceniwszy jej nieskończoną głębię, z góry odpuszczam sobie te pytania, które - mimo, iż zadać jest sobie bym potrafił - do mojego światopoglądu nie wnoszą nic ciekawego.

Być może jeszcze nasze niedogadanie wynika z czegoś dodatkowego - tutaj z jakichś przekonań, nadmiarowych założeń, które mi przypisujesz, które jakoby miałyby budować mój teizm. Ja chyba jednak różnię się dość znacząco od pozostałych dyskutantów - teistów na sfinii. Różnię się tym, że właściwie to chyba jestem "chrześcijaninem agnostycznym". W zakresie mojej religii zakładam na twardo minimum przekonań. Oczywiście przyjmuję master tezę "jest Bóg", ale dalej?...
Zarówno wszechmoc, wszechwiedzę, jak i inne atrybuty absolutności zostawiam na etapie "nie wiadomo czym one się kiedyś okażą". Ponieważ sam jestem w stanie wygenerować wiele paradoksów myślowych związanych z owymi pojęciami, to sam ten fakt powstrzymuje mnie od głębszych spekulacji w tym zakresie. Dla mnie "jakoś" to się kiedyś okaże, dziś nie zamierzam tu specjalnie gdybać. I ta postawa wydaje mi się racjonalna. A w świetle owej racjonalności nie rozumiem też Twojego zarzutu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 4230
Przeczytał: 41 tematów


PostWysłany: Wto 15:10, 25 Lip 2017    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Mógłbym postawić na szali jakichś ważnych rzeczy pytanie, czy 500 milionów lat świetlnych stąd, gdzieś za mgławicą Andromedy na samotnej planecie siedzi taka istota przypominająca mrówkę. Może siedzi, a może nie siedzi. Teraz będziesz robił mi zarzut, że ja ten fakt istnienia owej istoty ignoruję

Czyli zrównujesz kwestię jakiejś mrówki z kwestią tego, czy Bóg może być wszechwiedzący lub czy jest jedyny albo czy jest sterowany przez kogoś innego (i nawet o tym nie wie).
Uznajesz obie te kwestie za równie mało interesujące i tak samo nieistotne.

Cytat:
Dla mnie "jakoś" to się kiedyś okaże, dziś nie zamierzam tu specjalnie gdybać.

Problem w tym, że to nie jest gdybanie. To są fakty - wszechwiedza jest logicznie niemożliwa.
Zwyczajnie to ignorujesz. Może dlatego, że to argument OBIEKTYWNY, czyli wg ciebie nic nie warty?

Co do gdybania - już pisałem. Gdybasz, ale do pewnego poziomu, bo później uznajesz arbitralnie, że gdybanie nie ma sensu. I oczywiście to ateizm ma klapki na oczach, mimo że wg ateizmu twoja wiara to mały podzbiór światopoglądów.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13303
Przeczytał: 60 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 17:19, 25 Lip 2017    Temat postu:

Irbisol napisał:
Cytat:
Dla mnie "jakoś" to się kiedyś okaże, dziś nie zamierzam tu specjalnie gdybać.

Problem w tym, że to nie jest gdybanie. To są fakty - wszechwiedza jest logicznie niemożliwa.
Zwyczajnie to ignorujesz. Może dlatego, że to argument OBIEKTYWNY, czyli wg ciebie nic nie warty?

Co do gdybania - już pisałem. Gdybasz, ale do pewnego poziomu, bo później uznajesz arbitralnie, że gdybanie nie ma sensu. I oczywiście to ateizm ma klapki na oczach, mimo że wg ateizmu twoja wiara to mały podzbiór światopoglądów.

Nie czytałeś sporej części moich postów tutaj na sfinii (to nie zarzut, tylko stwierdzenie objaśniające przyczynę naszego nieporozumienia). Gdybyś akurat natrafił na te moje dyskusje na temat wszechwiedzy, które prowadziłem, to byś się zorientował, ze od zawsze WYSTĘPUJĘ PRZECIW SILNEMU POJMOWANIU KONCEPCJI WSZECHWIEDZY BOSKIEJ. Tak więc pewnie tutaj akurat bylibyśmy zgodni - tzn. silna wszechwiedza (przynajmniej w pewnych zakresach jej potencjalnych znaczeń) jest pojęciem paradoksalnym, nielogicznym.
Argument z wszechwiedzy jest jednak w moim przekonaniu o tyle mało wart, że odnosi się do pojmowania idei Boga, którą ja sam odrzucam. Więc nie ze mną byłaby tu polemika na ten temat.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi




Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5762
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 18:06, 25 Lip 2017    Temat postu:

Może i fajnie, że piszecie- chociaż mam ubaw z was wszystkich [już nie wyłączając nawet wujazboja] i potwierdzenie, że większość ludzi nie nadaje się nawet do spożycia, a jedynie do zagazowania i na mydło ewentualnie oraz skóry... A ten proszek do prania i na sraczkę jednocześnie, czyli Ibrisol to już w ogóle jest wybitny w pierdoleniu kotka [Schroedingera?] za pomocą młotka [ewentualnie "brzytwy O-chama"]!

I jeszcze jakie bezwstydne tu matolstwo prezentujecie- nie hamujecie się prawie wcale przed epatowaniem własnym idiotyzmem...:fuj:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13303
Przeczytał: 60 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 0:18, 26 Lip 2017    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Może i fajnie, że piszecie- chociaż mam ubaw z was wszystkich [już nie wyłączając nawet wujazboja] i potwierdzenie, że większość ludzi nie nadaje się nawet do spożycia, a jedynie do zagazowania i na mydło ewentualnie oraz skóry... A ten proszek do prania i na sraczkę jednocześnie, czyli Ibrisol to już w ogóle jest wybitny w pierdoleniu kotka [Schroedingera?] za pomocą młotka [ewentualnie "brzytwy O-chama"]!

I jeszcze jakie bezwstydne tu matolstwo prezentujecie- nie hamujecie się prawie wcale przed epatowaniem własnym idiotyzmem...:fuj:

Aleś się napisał, napracował pisząc tę uwagę. I po co? Takim matołom?... Nie szkoda to było Twojego czasu?
Najwyraźniej sam nie wierzysz w siebie, w swoją wartość, chciałbyś ją jakoś sobie uzasadnić pisząc paszkwile. I im więcej czegoś takiego napiszesz, tym bardziej będziesz czuł, że nic to nie dało, jak poprzednie i poprzednie nic nie dały. Ani nie poczułeś się z tego na trwałe mądry, ani doceniony, ledwie zauważony...
Niektórzy nawet Cię tu lubią - jako zwariowanego oszołoma z manią wielkości. Ale chyba już niewielu przyjdzie do głowy myśl, że Twoje szare komórki są w stanie wygenerować cokolwiek mądrzejszego, jak to, co zacytowane na początku posta - czyli lamenty frustrata.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi




Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5762
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 0:45, 26 Lip 2017    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
Może i fajnie, że piszecie- chociaż mam ubaw z was wszystkich [już nie wyłączając nawet wujazboja] i potwierdzenie, że większość ludzi nie nadaje się nawet do spożycia, a jedynie do zagazowania i na mydło ewentualnie oraz skóry... A ten proszek do prania i na sraczkę jednocześnie, czyli Ibrisol to już w ogóle jest wybitny w pierdoleniu kotka [Schroedingera?] za pomocą młotka [ewentualnie "brzytwy O-chama"]!

I jeszcze jakie bezwstydne tu matolstwo prezentujecie- nie hamujecie się prawie wcale przed epatowaniem własnym idiotyzmem...:fuj:

Aleś się napisał, napracował pisząc tę uwagę. I po co? Takim matołom?... Nie szkoda to było Twojego czasu?
Najwyraźniej sam nie wierzysz w siebie, w swoją wartość, chciałbyś ją jakoś sobie uzasadnić pisząc paszkwile. I im więcej czegoś takiego napiszesz, tym bardziej będziesz czuł, że nic to nie dało, jak poprzednie i poprzednie nic nie dały. Ani nie poczułeś się z tego na trwałe mądry, ani doceniony, ledwie zauważony...
Niektórzy nawet Cię tu lubią - jako zwariowanego oszołoma z manią wielkości. Ale chyba już niewielu przyjdzie do głowy myśl, że Twoje szare komórki są w stanie wygenerować cokolwiek mądrzejszego, jak to, co zacytowane na początku posta - czyli lamenty frustrata.
Ssij znacznie częściej, bo inaczej, to srasz literkami! :-> :rotfl:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3177
Przeczytał: 45 tematów


PostWysłany: Śro 10:29, 26 Lip 2017    Temat postu:

Częściowo jesteśmy winni jego psychozy, bo trzeba było od razu pokazać gówniakowi gdzie jego miejsce. No ale nie naszym zadaniem jest go wychowywać, niech sobie usycha w depresji.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 4230
Przeczytał: 41 tematów


PostWysłany: Śro 12:17, 26 Lip 2017    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
od zawsze WYSTĘPUJĘ PRZECIW SILNEMU POJMOWANIU KONCEPCJI WSZECHWIEDZY BOSKIEJ. Tak więc pewnie tutaj akurat bylibyśmy zgodni

Po raz kolejny pokazałeś - jakkolwiek zabrzmi to paradoksalnie - racjonalność swojego teizmu.
Jednak brak wszechwiedzy niesie konsekwencje, które powinieneś wziąć pod uwagę.
Chociaż - skoro i tak wierzysz w coś, co nie musi być prawdą, to przecież technicznie dla ciebie żaden problem, żeby dodatkowo uwierzyć, że jednak nadrzeczywistości nad Bogiem nie ma.

Nie zmienia to jednak faktu, że ograniczasz się do jednego poglądu, podczas gdy równie dobrze prawdziwe mogą być inne.
Skoro nie wiem, co jest za pagórkiem, to jaki sens jest się upierać, że jest tam X, a nie Y?
Mogę oczywiście przygotować się na ewentualność, że jest X, ale to nie oznacza wiary w X.

Podsumowując - po co przyjmować na wiarę coś, co nie musi być prawdziwe?
Przykład:
Może istnieje Bóg, który testuje ludzi w ten sposób, że nagradza tych, którzy NIE wierzą - bo wg niego taka postawa jest dużo lepsza i dojrzalsza?
I co teraz - jaki sens jest w ogóle spekulować, JAKI jest Bóg i czy w ogóle jest? Totalny brak danych.

A jak już tak bardzo potrzebujesz duchowości, to ateizm - co wykazałem - daje tu dużo szersze pole do popisu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi




Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5762
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 12:46, 26 Lip 2017    Temat postu:

Banjankri napisał:
Częściowo jesteśmy winni jego psychozy, bo trzeba było od razu pokazać gówniakowi gdzie jego miejsce. No ale nie naszym zadaniem jest go wychowywać, niech sobie usycha w depresji.
Następny literki wysrywa!.. Też dawno nie ssałeś? :fuj:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 4230
Przeczytał: 41 tematów


PostWysłany: Śro 13:43, 26 Lip 2017    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Następny literki wysrywa!.. Też dawno nie ssałeś? :fuj:

Najwyraźniej też dawno nie ssał - wygląda na to, że ty ssiesz najczęściej i nikt ci nie dorówna.
W czymś przynajmniej jesteś lepszy od innych, więc masz wreszcie upragniony powód do dumy. Może nie każdy podzielałby tę dumę, ale .... w twoim przypadku lepszy rydz niż nic. I to dosłownie :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13303
Przeczytał: 60 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 14:08, 26 Lip 2017    Temat postu:

Irbisol napisał:
skoro i tak wierzysz w coś, co nie musi być prawdą, to przecież technicznie dla ciebie żaden problem, żeby dodatkowo uwierzyć, że jednak nadrzeczywistości nad Bogiem nie ma.

Technicznie - racja. A skoro wierzę - to oczywistym jest, że nie ma tu pewności i dowodów, więc "to nie musi być prawdą". Ale BĘDZIE PRAWDĄ, jeśli się spojrzy na sprawę właściwie.

Irbisol napisał:
Nie zmienia to jednak faktu, że ograniczasz się do jednego poglądu, podczas gdy równie dobrze prawdziwe mogą być inne.

To się nazywa "wybór". Ty chyba też wyborów dokonujesz... :)

Irbisol napisał:
Może istnieje Bóg, który testuje ludzi w ten sposób, że nagradza tych, którzy NIE wierzą - bo wg niego taka postawa jest dużo lepsza i dojrzalsza?

Może właśnie tak!
Właściwie to się zgadzam trochę z tą koncepcją. W mojej religii - chrześcijańskiej - jest w Biblii sformułowanie "obyś był zimny, albo gorący, ale nie był letni". Więc kto wie, czy czasem nie "bliżej Królestwa Bożego" są ci, co szczerze i uczciwie nie wierzą, niż ci co wierzą miałko, konformistycznie.

Irbisol napisał:
I co teraz - jaki sens jest w ogóle spekulować, JAKI jest Bóg i czy w ogóle jest? Totalny brak danych.

A jak już tak bardzo potrzebujesz duchowości, to ateizm - co wykazałem - daje tu dużo szersze pole do popisu.

Z tym brakiem danych to ja się już nie zgodzę. JA MAM DANE. Zdobyte zostały trochę nie wprost, wydedukowane ciężką pracą, zaangażowaniem wykraczającym poza prosty intelektualny dyskurs (ważne tu są też wola, uczucia, duch...) i modelowanie, ale ostatecznie powiedziałbym, że dla mnie akurat istnienie Boga jest ostatecznie bardziej potwierdzone, niż wiele "oczywistych", przyjmowanych normalnie "faktów".
Duchowość ateistyczna...
- niby jest. Ale taka kulawa. Jak mam coś lepszego pod ręką, to nie będę się łapał za taki twór niedorobiony. Wzięcie duchowości ateistycznej zamiast teistycznej można by porównać do sytuacji kogoś, kto chce wywiercić dziurę w ścianie, a mając działająca wiertarkę, zaczyna wyskrobywać tynk zardzewiałym gwoździem. Też można - ale większego sensu to nie ma.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi




Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5762
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 17:29, 26 Lip 2017    Temat postu:

Irbisol napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
Następny literki wysrywa!.. Też dawno nie ssałeś? :fuj:

Najwyraźniej też dawno nie ssał - wygląda na to, że ty ssiesz najczęściej i nikt ci nie dorówna.
W czymś przynajmniej jesteś lepszy od innych, więc masz wreszcie upragniony powód do dumy. Może nie każdy podzielałby tę dumę, ale .... w twoim przypadku lepszy rydz niż nic. I to dosłownie :)
Zdechniesz kurwo! :rotfl:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 4230
Przeczytał: 41 tematów


PostWysłany: Czw 10:45, 27 Lip 2017    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Irbisol napisał:
Nie zmienia to jednak faktu, że ograniczasz się do jednego poglądu, podczas gdy równie dobrze prawdziwe mogą być inne.

To się nazywa "wybór". Ty chyba też wyborów dokonujesz... :)

Nie podejmuję wyboru ograniczania się do jednego poglądu, podczas gdy równie dobrze prawdziwe mogą być inne.

Cytat:
Z tym brakiem danych to ja się już nie zgodzę. JA MAM DANE. Zdobyte zostały trochę nie wprost, wydedukowane ciężką pracą, zaangażowaniem wykraczającym poza prosty intelektualny dyskurs (ważne tu są też wola, uczucia, duch...) i modelowanie, ale ostatecznie powiedziałbym, że dla mnie akurat istnienie Boga jest ostatecznie bardziej potwierdzone, niż wiele "oczywistych", przyjmowanych normalnie "faktów".

Trochę wymijająca odpowiedź. Podejrzewam, że nie sprawdziłeś wystarczająco dokładnie alternatywy pozornie mniej atrakcyjnej i która wymagała większego zaangażowania niż ideologia podana na tacy, którą wspiera potężna instytucja o ogromnych wpływach finansowych i politycznych.
Co potwierdza twoje stwierdzenie, jakoby duchowość ateistyczna była kulawa. Z tego co widzę, to właśnie w niej wszystko się zgadza, a w teistycznej mamy paradoksy logiczne.

Aztekowi Midychocotlowi też by się zgadzało, że Słońce to bóg na rydwanie. Przecież wnikanie w prawdziwą naturę Słońca jest mało atrakcyjne i nie odpowiada np. na pytanie, dlaczego Słońce jest takie fajne, że nas ogrzewa, ale nie za bardzo, bo w nocy odpuszcza. No i na czym jedzie, skoro się porusza? Musi być rydwan.
Czy teraz, gdy znasz prawdziwą odpowiedź, nadal uważasz, że ideologia Słońca jako boga na rydwanie jest lepsza?

Pozornie teizm jest lepszy, bo JUŻ masz odpowiedzi. Ile one są warte - pokazują wszystkie przypadki, gdzie twierdzenia teizmu można było skonfrontować z rzeczywistością. Tak samo jest z duchowością.

Cytat:
Wzięcie duchowości ateistycznej zamiast teistycznej można by porównać do sytuacji kogoś, kto chce wywiercić dziurę w ścianie, a mając działająca wiertarkę, zaczyna wyskrobywać tynk zardzewiałym gwoździem.

Lepszą analogią byłby tu karabin do polowania, którego buszmeni nie chcą użyć, bo oszczepem lepiej się rzuca.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13303
Przeczytał: 60 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 12:18, 27 Lip 2017    Temat postu:

Irbisol napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Irbisol napisał:
Nie zmienia to jednak faktu, że ograniczasz się do jednego poglądu, podczas gdy równie dobrze prawdziwe mogą być inne.

To się nazywa "wybór". Ty chyba też wyborów dokonujesz... :)

Nie podejmuję wyboru ograniczania się do jednego poglądu, podczas gdy równie dobrze prawdziwe mogą być inne.

Zawsze podejmujesz decyzję w oparciu o absolutnie pewne przesłanki? :shock:
To znaczy, że masz absolutną wiedzę, że jesteś wszechwiedzący!
To Ty jesteś teistą! Tylko jakby nie zorientowałeś się, że sam jesteś Bogiem. Teraz rozumiem, dlaczego na tych amerykańskich filmach ciągle radzą "uwierz w siebie!". W Twoim przypadku byłoby to uwierzenie w istotę wszechwiedzącą.

Coż, pozostaje tylko pozazdrościć tego dostępu do wiedzy nie podlegającej wątpieniu. Ja właściwie jestem na przeciwnym biegunie - WSZYSTKO co mam umyśle uważam za jakoś wątpliwe, WE WSZYSTKO CHOĆ TROCHĘ MUSZĘ UWIERZYĆ, dać preferencję jakiejś stronie w tej grze niepewności.

Popatrz, jak bardzo przeciwne bieguny rozumowania okupujemy. :think:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 4230
Przeczytał: 41 tematów


PostWysłany: Czw 13:09, 27 Lip 2017    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Irbisol napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Irbisol napisał:
Nie zmienia to jednak faktu, że ograniczasz się do jednego poglądu, podczas gdy równie dobrze prawdziwe mogą być inne.

To się nazywa "wybór". Ty chyba też wyborów dokonujesz... :)

Nie podejmuję wyboru ograniczania się do jednego poglądu, podczas gdy równie dobrze prawdziwe mogą być inne.

Zawsze podejmujesz decyzję w oparciu o absolutnie pewne przesłanki? :shock:

Decyzję podejmuję czasami bez przesłanek, ale na pewno nie wierzę w to, że jest ona słuszna i na pewno tej decyzji nie wyznaję. To jest ta różnica.

Tobie jak i Wujowi się to cały czas myli i wg was decyzja świadczy o wierze.
Pierwszy przykład z brzegu uwala to bezlitośnie:
zakup ubezpieczenia nie oznacza automatycznie wiary w to, że się ono przyda.


Trochę szkoda, że zignorowałeś pozostałą część, gdzie odniosłem się do "kulawości" duchowości ateizmu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13303
Przeczytał: 60 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 13:56, 27 Lip 2017    Temat postu:

Irbisol napisał:
Trochę szkoda, że zignorowałeś pozostałą część, gdzie odniosłem się do "kulawości" duchowości ateizmu.

Zignorowałem, bo nie za bardzo jest do czego się odnieść. Ty PO PROSTU STWIERDZASZ - arbitralny przykład z bogiem Słońce uznajesz za adekwatny do religii, którą ja wyznaję. Do tego wiesz (skąd?... - tak samo arbitralnie), że "że nie sprawdziłeś wystarczająco dokładnie alternatywy pozornie mniej atrakcyjnej i która wymagała większego zaangażowania niż ideologia podana na tacy, którą wspiera potężna instytucja o ogromnych wpływach finansowych i politycznych. "
Masz takie przypuszczenie, dalej wyciągasz z tego wniosek, tworzysz mini teorię, w której przyczyną mojego teizmu jest jakaś zależność od instytucji.
Cóż, na arbitralne stwierdzenie mógłbym też arbitralnie stwierdzić "jest inaczej". Ty dalej możesz arbitralnie mi zripostować "sam siebie nie rozumiesz, w istocie podlegasz - może nie do końca uświadomionym - wpływom potężnej instytucji".

Wybacz, ale w moim życiu miałem dość liczne epizody kontaktów z ludźmi, którzy "lepiej niż ja, wiedzieli jakie mam pobudki działania". Te epizody dziś mogę skwitować prostym określeniem "pasmo arbitralnych zarzutów, nieporozumień, konieczność udowadniania, że się nie jest wielbłądem". W zasadzie też BRAK SENSOWNEJ DYSKUSJI. Dlatego dziś właściwie mam już pewien odruch - IGNORUJĘ (może nawet zbyt instynktownie) wszelkie próby "spsychologizowania" moich poglądów. Jak ktoś zaczyna sugerować, że lepiej wie co ja myślę, niż ja sam, jeśli ktoś mi cokolwiek wmawia, jak to gdzieś robię błąd czegoś nie biorąc pod uwagę (nie pytając wcześniej, czy wziąłem to pod uwagę!), to po prostu skreślam taki aspekt dyskusji. Bo nie ma z czym dyskutować - jak ktoś się na tyle daleko w swoich domniemaniach posuwa, żeby mieć przekonanie o większej świadomości stanu umysłu kogoś, niż ów ktoś, to jest już ARBITRALNY W STOPNIU KOLOSALNYM. Z taką arbitralnością już nie ma sensu dyskutować.
Dlatego skupiłem się na tej części Twojej wypowiedzi, która nie zawiera elementów arbitralności kolosalnej, kompletnie nieweryfikowalnej - widzimisiostwa totalnego.

Ale na koniec tej części może po prostu pozwolę sobie zadeklarować (nie przewiduję tu dyskusji, bo w kwestii tego co sam uważam, wciąż uznaję samego siebie za autorytet bardzo daleko wyższy, niż kogokolwiek z zewnątrz): rozważałem wpływ na moje poglądy wynikający z potęgi instytucji, brałem pod uwagę aspekty słabości psychologicznej, szukałem też możliwych błędów w swoim rozumowaniu, wynikających z brania najpierw pod uwagę tego co miłe i wygodne, a ignorowania tego co trudne, problematyczne, czy emocjonalnie nieprzyjemne. Brałem to wszystko pod uwagę - zapewne w sposób nieidealny - ale też po prostu nie przyjmę arbitralnego stwierdzenia "bo popełniłeś w tym błąd" - szczególnie gdy takie stwierdzenie zaoferuje mi osoba, która o strukturze moich myśli nie wie praktycznie NIC, a jedyne co ma jako poparcie dla tej swojej tezy o uleganiu mojej psychiki wskazanym naciskom jest "że tak MOGŁO być i pasuje mi to do mojej ostatecznej tezy". A ja nawet zgodzę się z tym, że ów błąd MÓGŁ wystąpić. Jednak sam starałem się wziąć go pod uwagę i mam nadzieję, że w jakimś przynajmniej stopniu zadanie wykonałem. Stwierdzenie arbitralne kogoś "jednak nie wykonałeś" traktuję jako gołosłowne, jako czyste gdybanie.

Irbisol napisał:
Decyzję podejmuję czasami bez przesłanek, ale na pewno nie wierzę w to, że jest ona słuszna i na pewno tej decyzji nie wyznaję. To jest ta różnica.

Tobie jak i Wujowi się to cały czas myli i wg was decyzja świadczy o wierze.
Pierwszy przykład z brzegu uwala to bezlitośnie:
zakup ubezpieczenia nie oznacza automatycznie wiary w to, że się ono przyda.

Inny przykład poświadczy coś przeciwnego - jak pijesz kupiony w sklepie napój, to WIERZYSZ, że nie dosypano do niego trucizny.

Poza tym zakup ubezpieczenia nie musi oznaczać wiary w to, że "się przyda", wystarczy tu wiara "że się MOŻE PRZYDAĆ". A ta ostatnia niewątpliwie ma miejsce.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Czw 14:05, 27 Lip 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 4230
Przeczytał: 41 tematów


PostWysłany: Czw 14:27, 27 Lip 2017    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Irbisol napisał:
Trochę szkoda, że zignorowałeś pozostałą część, gdzie odniosłem się do "kulawości" duchowości ateizmu.

Zignorowałem, bo nie za bardzo jest do czego się odnieść. Ty PO PROSTU STWIERDZASZ - arbitralny przykład z bogiem Słońce uznajesz za adekwatny do religii, którą ja wyznaję.

Przykład jest bardzo dobry, ponieważ okazało się, że rzeczywistość jest o dużo ciekawsza niż wyobrażenia. Zawsze tak się okazuje, gdy uda się cokolwiek zweryfikować w kwestii religii.
Wiem, że nie sprawdziłeś wystarczająco dobrze alternatywy ateistycznej, bo stwierdziłeś, że nie jest ciekawa. A JEST ciekawa. Nawet w wersji, gdzie analizuje model Boga - jest ciekawsza od chrześcijaństwa.

Cytat:
Irbisol napisał:
Decyzję podejmuję czasami bez przesłanek, ale na pewno nie wierzę w to, że jest ona słuszna i na pewno tej decyzji nie wyznaję. To jest ta różnica.


Tobie jak i Wujowi się to cały czas myli i wg was decyzja świadczy o wierze.
Pierwszy przykład z brzegu uwala to bezlitośnie:
zakup ubezpieczenia nie oznacza automatycznie wiary w to, że się ono przyda.

Inny przykład poświadczy coś przeciwnego - jak pijesz kupiony w sklepie napój, to WIERZYSZ, że nie dosypano do niego trucizny.

Znowu ZRÓWNUJESZ (mimo że się zarzekałeś, że tego nie czynisz)
wiarę religijną
z
wiarą w niezapadanie się chodnika (czyli opartą na doświadczeniu).

Cytat:
Poza tym zakup ubezpieczenia nie musi oznaczać wiary w to, że "się przyda", wystarczy tu wiara "że się MOŻE PRZYDAĆ". A ta ostatnia niewątpliwie ma miejsce.

Ale to, że się MOŻE przydać, to nie jest wiara. To jest fakt.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia kontra krytyka teizmu Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 18, 19, 20, 21, 22  Następny
Strona 19 z 22

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin